frau007
29.03.05, 14:50
Mam dwie wiadomości. Jedną dobrą, drugą złą, obie kocie. Zaczynam od złej:
Kobieta pobiła czarnego kota, bo jest.. rasistką
PAP 09:00
38-letni mieszkaniec Dzierżoniowa (Dolnośląskie) zgłosił na policji pobicie...
kota. Według niego, czarny kotek o imieniu "Murzyn" został pobity podczas
spaceru przez sąsiadkę. Mężczyzna twierdzi, że kobieta pobiła jego pupila, bo
jest rasistką - powiedział Krzysztof Lamorski z dzierżoniowskiej policji.
Właściciel kota dostarczył policji wyniki obdukcji lekarsko- weterynaryjnej.
Weterynarz stwierdził u kota obrażenia głowy. Policja prowadzi czynności
wyjaśniające, sprawdza m.in. czy doszło do złamania ustawy o ochronie zwierząt.
Kotka-wędrowniczka po dwóch latach wróciła do domu
PAP 21:20
Kotka Marusia przewędrowała 600 km z Uljanowska, miasta w pd.-wsch. części
Rosji, żeby odnaleźć swych właścicieli w Ufie w Baszkirii - informuje
Interfaks-Ukraina.
Właściciele kotki-wędrowniczki, Fahima i Renat Mordanowowie, pracownicy kolei,
podczas jednego z postojów znaleźli na peronie kociaka i odtąd zabierali go ze
sobą w rozjazdy. W Uljanowsku kotka wyszła na spacer i nie zdążyła wrócić do
wagonu. Poszukiwania nie dały rezultatu.
Po dwóch latach do Renata Mordanowa podeszła wychudzona kotka. Właściciel nie
od razu rozpoznał swoją ulubienicę, pomogło mu znamię na poduszeczce jej
przedniej łapki.
Marusia znowu podróżuje ze swoimi właścicielami, ale panicznie boi się rzek i
mostów, na sam ich widok miauczy, drży i przytula się do swych państwa.
Mordanowowie przyznają, że pozostaje dla nich zagadką, jak kotka znalazła
drogę do domu i przetrwała dwie surowe nadwołżańskie zimy.