szumuszu
15.04.05, 01:37
pół pora danie
w jednej z ulicznych farm się znalazłszy
podniosłać nieco kibić wyżej niż zwykle przed "widzą czy nie widzą"
stęknął zatrzask z polotem
masę oblano potem
bardzo małym patyczkiem przesuwam na oku Twą postać lecz się wyślizguje
i nadal widzę Cię na wprost jakby świata
niebieskie zyłki na skarpetag
nie tam dyrdymały czy sen
rozbierasz rybę gestem dłoni
i w koncu rozumiem urok tego nieszczęsnego "filet"
nic z rozmymłania ech
na koniec wychodzimy
kulasz jeden wielki posladek czasu
moja
codzienna
duchowa
półstrawo
hyc