Dodaj do ulubionych

Wątek dla tych, co wierzą w bajki...

15.09.03, 22:00
od razu mówię, ze nie będą to bajki utopijne ;) choć może

bajka pierwsza: godzina 14.00, siedzę sobie w moim małym polskim kinie i
oglądam "Moje, (a raczej jej) wielkie greckie wesele". Na widowni poza mną
dwie kobietki. Siedzę sobie i oglądam piękny filmik, scenariusz zupełnie
bajkowy, duzo dobrego dowcipu, zrywam boki i tak sobie myślę, kto i po co
napisał taką piekną bajkę?
I dlaczego dorośli wierzą w takie bajki?

bajka druga: godzina 19.05, zaczyna się "Bob Budowniczy", śpiewają sobie
kolorowe maszyny, samochody. Generalnie z takich bajek już wyrosłam ale z
racji zawodowych zainteresowań przypadkowo oglądam :)
Okiem pseudoeksperta dostrzegam bardzo dużo nieścisłości materiałowo -
technologicznych i tak sobie myślę, czego uczą tych dzieci? ;)
I dlaczego dzieciaki wierzą w takie bajki?

I niech mi ktoś powie, co jest na tym świecie bajką, a co nią nie jest?
pozdrawiam, z zupełnie innej bajki, hanya

p.s. przepraszam, trochę mnie nosi, a że nie mogłam znaleźć właściwego wątku,
to sobie założyłam :)
Obserwuj wątek
    • zamek Re: Wątek dla tych, co wierzą w bajki... 16.09.03, 00:15
      Tu jest wątek dla tych, których nosi:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10322&w=6111213
      A co do Boba Budowniczego, to ostatnio załapałem się na ostatnie 7 minut i...
      się nie przełączyłem, siedząc oniemiały z zachwytu :))))
    • finneznam Re: Wątek dla tych, co wierzą w bajki... 16.09.03, 08:56
      hanya napisała:
      > [...] I niech mi ktoś powie, co jest na tym świecie bajką, a co nią nie jest?

      Bajką (w którą wierzyłem) jest to, że kiedy mi się zachce kina, to jedynym problemem jest mieć pieniądz
      na bilet oraz (w przeszłości) w wieku być adekwatnym do tego wytłuszczonego na plakacie.
      Okazało się to nie tyle bajka, co bujda, oraz nie tyle bujda, co brednia.
      Otóż, zazdroszczę Ci, Hanyu, że miałaś na widowni dwie kobietki jeszcze!
      Bo ja miałem przy sobie jedną kobietkę
      • hanya Panowie, odpowiem Wam łącznie :) 16.09.03, 10:15
        Zamku - Boba też oglądałam przypadkowo, ale chyba zapomniałam wyłączyć
        myslenie ;) Obiecuje następnym razem zachwycic się jak dziecko i nie dostrzegać
        rażących błędów edukacyjnych :)

        Finneznam - odpowiadam na Twoje niektóre rozterki i niezadane pytania :
        Trzeba było zgarnąć ta panią, co nie hciała puścić filmu i miałbyś już dwie
        kobietki ; Nie wiem, co na to ta pierwsza by rzekła, ale to już inna bajka.
        A w ogóle to zapraszam Cię następnym razem z kobietką do mojego kina, też niby
        rodzaju nijakiego, ale też z żeńską nazwą - Malta (tyle, że to w Poznaniu ;)
        Co do pioruna to rzeczywiście niewtłumaczalne zjawisko. Dodam, że nam też tak
        kiedyś zrobił ;) Ale zbytnio się tym wtedy nie przejęłam, bo jeszcze nie znałam
        Boba. No a teraz, ach nie martwmy sie na zapas. A co do niewyraźnego widzenia,
        uruchom wyobraźnię, to działa :)

        pozdrawiam, poniesiona targaniem hanya
    • aard Bajki i bajanie - ja wierzę w Hanyę! 16.09.03, 12:17
      Świetny wątek - nie przepraszaj, daj się nim cieszyć.

      Co do Bobu - zadał Ci on, nie? Ale zbuduje i z cukru, bo to Pomysłowy Dobromir
      jest.
      Co do Pań Bileterek Bigamistycznych - zapoznaj mnie z nimi :-)
      Co do Wesela (nawet greckiego) - niechętnie.
      • finneznam Się dołącza Bobysłowy Bobromir! 16.09.03, 12:26
        aard napisał:
        > Co do Pań Bileterek Bigamistycznych - zapoznaj mnie z nimi :-)

        Jakby pani bileterka była kobietką, to bym spróbował uroku, osobistego, lub na psa uroku ;)
        Ale to była pani tylko z dowodu osobistego, bo po prawdzie to miała wąsy, miotłę ze szmatą,
        wiek poprodukcyjny i w ogóle tam tylko zastępowała...(Prawdziwą bileterkę, co siedziała za
        kinem w celach frywolnych, ale nie ze mną. Bo ja pozwoliłem się spakować swojej kobietce
        w autko marki titko i dalej jechać w siną dal łkając a trąc kinol smarkuśny.)

        > Co do Wesela (nawet greckiego) - niechętnie.
        Bacz wszak że po czterech smutnych weselach zdarza się statystycznie jeden pogrzeb, i to,
        ASAIR, pogrzeb Szkota, a to może być całkiem wesołe: te kilty czarno-czarne, whisky stypa,
        owce stępa, w kondukcie, beczenie owiec, milczenie owiec, jebacze owiec, Rob Royek Artur.
        • aard W usta Micka Jaggera 16.09.03, 14:23
          Jaki performens?! Rżnąłeś owcę??!!
          • finneznam W biusta Micka Buggera 16.09.03, 14:34
            aard napisał:
            > Jaki performens?! Rżnąłeś owcę??!!

            "Ni wim, cy to była łowiecka, ale na pewno becała", jak powiadają szkockie bace.

            A performens to zobacz w Rob Rojku, w scenie jak się Angliki w łódkach i mgle wyśmiechują
            z Celtów, a dokrzykując: "Sheep-buggers! Beee! Beee!", i mnie to smieszy, choć nie powinno,
            ekhem, ekhem, to jest chciałem napisac, mnie ta kwestia absolutnie nie śmieszy, jakem Szkot,
            nie śmieszy i już, ekhem, ekhem, awruk, nie śmieszy, cha, ekhem...

            [tu Finneznam z łapą na ryju czmyha ze sceny a cóż to słychać zza kotary:]

            "O jiiizu chachachachachachachachacha...beeeuchachacha!"
      • hanya uwierzyłeś, bo zobaczyłeś ;-) - tym bAardziej 16.09.03, 15:13
        że cała reszta myśli, że jestem nie tyle z Wenus ile z Marsa :)

        A dziś opowiem bajkę o Hance i Rumcajsie, ale w wersji lekko zmodyfikowanej
        i uwspółcześnionej:
        osoby występujące: Hanka vel hanya, Rumcajs vel Rodzic hanyi, płci niepięknej
        (znaczy hanya płci pięknej, ale Rodzic już nie ;)
        Rumcajs puka do okienka Hanki:
        - Hanko, pomożesz mi przy płocie, podtrzymać deskę, bo sam nie daję rady.
        Hanka się chwilę filuternie zastanawia, wreszcie sprytnie odpowiada:
        - Ale za piwko :)
        - No jasne, sam nawet polecę do sklepu, Żywiec może być?
        - Może.
        I w takie bajki razem z Hanką wierzę :) :) :)

        p.s. Wierzę do czasu, bo po to piwo i tak Hanka sama pewnie będzie musiała
        pójść ;)
        takie tam sobie bajanie, ale ja też wierzę w Hanyę :)
    • finneznam A tak czmyha że pospół z pludrami błędy gubi (N/T) 16.09.03, 14:37
      • aard A tak czmyha że pospół z kiltem, chyba... <nt> 17.09.03, 10:50

        • finneznam ...i coś dla tych co wierzą w bajki o kilcie... 17.09.03, 11:33
          ...to wystrzegam się kiltu jak mogę w wersjach publicznych, bo natura ob. Polaka jest dociekliwa taka
          że albo (1) pyta, co tam masz pod spodem, albo (2) co tam masz pod spodem sprawdza. Przy czym
          to pierwsze nie zdarza się tylko po pijaku a to drugie nie tylko po ćmoku a niektórzy w liczbie dwa to za
          studętych czasów Cruacha nie pytali, tylko sprawdzili, ha, organoleptycznie, kiecką potrójnie plisowaną
          tartanem stosownym wzorzoną zadzierając mi, i to od tylca.

          A prawda jest taka, co miałem udowodnione i na kasetach wideo, i w zwierzeniach audio, że w wersji
          zimowej Szkot _musi_ coś nosić pod kiltem (poza przyszłością narodu, naturlich), bo gdyby nie nosił,
          to żadna by go wełna łokciami odmierzana nie uchroniła przed powiewami zimnymi z Highlandu a co
          dopiero pomyśleć o śniegu kopnym po pas, a wtedy ta tak zwana przyszłość narodu zostałaby krio-
          -homogenizowana sutkiem czego przestałaby być przyszłością a zaczęła przeszłością bo tak zwany plemnik
          w temperaturze na bardzo minus ginie bez ostrzeżenia.

          No to jeszcze z płyty zespołu niejakiego The Corries (przeważnie przetłumaczony):
          "Matka Hektora kupiła, okazyjnie bo w hurcie, belę materiału na majtki pod kilcik dla Hektora, syna jej. Ach
          piękny był materiał, mięciutki, przyniamny, ach ach. Uszyła matka synkowi majtki. Dziwował się Hektor, że tak
          piękna rzecz a tak tania i cieszył się w związku z tym po szkocku. Ale dziwować a cieszyć nie mógł się nazbyt
          długo bo zbliżał się czas wskoczenia do pociągu, co go miał wieźć do Inverness na zawody dudziarzy.
          Chycił więc Hektor za dudki i pognał na dworzec, łup, w ostatnim momencie zdążył, zajął miejsce, uff, jedzie,
          udało się.
          W pociągu zaś czekała na niego osoba towarzysząca, narzeczona jego Suzy. No i siedzą tak naprzeciw sobie,
          Hektor i Suzy, a pociąg turkota. Hektor chce się pochwalić, co to za majty szykowne okazyjnie udało się skombinować,
          więc podciąga nieco kilcik i pyta swą kochaną Suzy:

          Hector: "Suzy, do you see anything?"
          Suzy: "No, Hector, I don't."
          [Hector pulls up his kilt a considerable bit higher.]
          Hector: "And now, Suzy, can you see anything now?..."
          Suzy: "Oooh, I don't think so, Hector, no I don't"
          [Hector pulls the kilt higher.]
          Hector: "Well now, Suzy, do you see anything...?"
          [Narrator: I forgot to mention that in the rush for the train Hector forgot to put his new pants on.]
          Suzy: "Ooh, ooh, I begin...I think...'
          Hector [higher]: "Well, now?"
          Suzy [wild smiling]" "Oooh yeahs, I do, I do see it now, Hector!!!"
          Hector: "Well, honey, I'll show you yards and yards of it at home."
          • aard Nosił kilt razy kilka, podniosło mu kilta... <nt> 17.09.03, 13:09

    • hanya Łakomy kąsek ;) 18.09.03, 22:48
      Wypiwszy piwo marki Żywiec (tak, dokładnie to, które obiecał Hance Rumcajs
      i które sam nawet kupił :) chcę Wam opowiedzieć następną bajkę... tylko nie
      bardzo wiem o czym, albo nie, już wiem ;)

      Obejrzałam sobie wczoraj w Tivi piękną amerykańską bajkę. Normalnie takich
      rzeczy nie oglądam, ale jakoś tak mi się nudziło, że obejrzałam. Ale to była
      taka bujda, że nawet szkoda gadać :) i nawet się nie popłakałam, a zwykle na
      melodramatach przecież ryczę ;)

      Więc opowiem dla odmiany bajkę prawdziwą, prawdziwie smutną.
      Opowiem Wam bajkę, jak kotek był chory...
      Był to kotek złośliwy, zawsze gdy odwiedzałam jego właścicielkę, łasił się do
      niej, by wyprosić jakiś smakołyk, nierzadko też zaglądał do kubełka
      śmieciowego. Kiedy był już bardzo chory jego cień snuł się po werandzie
      i kuchni, przemykało jego przejrzyste, przerzedzone futerko, ledwo opięte na
      szkieleciku nie pasowało już do ksywy Gruby ;) Nie był to już ten zdrowy kot,
      drapieżnie polujący na myszy.Ale był wciąż kochany i troskliwie pielęgnowany...
      Kotek odszedł kilka dni temu. Dziś usłyszałam, jak wyglądały jego ostatnie
      godziny na ziemskim padole i strasznie mnie to poruszyło, posmutniałam...

      Paradoksalnie, nie przepadam za kotami, ale tego jednego trochę lubiłam, nawet
      gdy był juz brzydki i wredny. Żył sobie ten kot z psem, jak pies z kotem.
      Żyły sobie w tym domu dwa stworzonka razem, obok siebie. Ale pies też juz
      odszedł...
      Niby nie moja sprawa, ale ile razy wejdę na tą werandę, nie powita mnie już
      szczekający piesek i nie pokręci się pod nogami kotek.
      I tak właśnie wygląda prawdziwe psie i kocie życie, a bajki znowu wprowadzają
      dzieciaki w błąd. Ale za to Gruby chociaż sobie pojadł w życiu myszek i kiszek.
      Fakt, ze pewnie z łakomstwa się rozchorował, ale co to zmienia.
      Dlaczego nawet kot ma rezygnować z przyjemności łakomstwa :)
      Oto przykład fałszywej bajki, na dodatek jeszcze ze straszakiem ;)

      Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku.
      I przyszedł kot doktor: "Jak się masz, koteczku?"
      Źle bardzo - i łapkę wyciągnął do niego.
      Wziął za puls pan doktor poważnie chorego
      I dziwy mu prawi - Zanadto się jadło,
      Co gorsza nie myszki, lecz szynki i sadło:
      Źle bardzo...gorączka! Źle bardzo, koteczku!
      Oj ! długo ty, długo poleżysz w łóżeczku
      I nic jeść nie będziesz, kleiczek i basta.
      Broń Boże kiełbaski, słoninki lub ciasta!
      A myszki nie można? - zapyta koteczek
      Lub z ptaszka małego choć parę udeczek?
      Broń Boże ! Pijawki i dyjeta ścisła!
      Od tego pomyślność w leczeniu zawisła
      I leżał koteczek: kiełbaski i kiszki
      Nietknięte z daleka pachniały mu myszki.
      Patrzcie, jak złe łakomstwo ! Kotek przebrał miarę
      Musiał wiec nieboraczek srogą ponieść karę.
      Tak się i z wami, dziateczki stać może:
      Od łakomstwa strzeż was Boże!

      pozdrawiam, hanya
    • aard Spamerskie NOŁTEKST 31.10.03, 12:25

      • neochuan to jest... 31.10.03, 12:51
        SPAM SPAMU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • maruda Bajka o zabce na Hallmarku... 03.11.03, 21:37
      Ilekroś zdarzyło mi sie włączyć Hallmark (juz się uprzedziłem) trafiałem na bajke o żabce... Zabka ta nie miała przyjaciół, wpadła do śmieciarki, wysypała się ze smieciami na wysypisku (koszmar!) i poczłapała w krzaki. W krzakach siedziały ropuchy pederastki, które nic nie kumały, tylko robiły do- re- mi. A że z żabkami pederastkami nigdy nic nie wiadomo, to jakiez było zdziwienie, gdy odepchnęły od siebie śliczną żabkę. Nie podobało im się jak kuma. Kontynuowały tylko swoje do re mi. Żabka uroniła skrycie łzę (koszmar!) Ale, ale! Znalazła między smieciami (koszmar!) starą bałałajkę. Zachwyciła jej brzmieniem ropuchy-pederastki i wszyscy razem koncertowali na rogatkach wysypiska.
      Wow... :|
      • neochuan Re: Bajka o zabce na Elbruery... 04.11.03, 11:46
        oj, znam ja pewną żabkę do której pasowałby ten opis jak ulau (to po mimiecku)
        gdyby pasowau. Resztę dowiesz się drogi marudo od aarda, przy fajce. pozdr.
        Chułłan nie taki znów neo.
      • hanya oj :( , chyba nie mam Hallmarku... 18.06.04, 00:14
        a chętnie bym sobie obejrzała dziś wesołą (bądź co bądź - mimo koszmar!nego
        wysypiska) bajkę o żabce, jako antidotum na ...
        wspomnienie już nie kumających i wcale zielonych żabek, które dziś
        nieumiejętnie próbowałam omijać jadąc leśną i nadrzeczną drogą, w strugach
        deszczu.
        Brrrrr, paskudne to niebajdzo bajkowe przeżycie - tak unicestwiać kumające
        istnienia w świecie niekumatych, chyba dziś nie zasnę
        dobranocka baj ka.hanya
        • aard A propos żab 18.06.04, 09:11
          Byłem na "Trio z Belleville". Żaby grają tam dość główną (choć pasywną) rolę.
          Ale ja nie o tym (na szczęście!).
          Ciekaw jestem, czy ktoś to widział i co o tym sądzi. Ja byłem nastawiony na
          bardzo inteligentną satyrę, a zobaczyłem - owszem - kilka celnych
          uszczypliwości pod adresem Amerykanów, ale przede wszytkim odrażającą kreskę,
          która powodowała, że cieżko się to oglądało. Wysiłek włożony w utrzymanie
          wzroku w ekranie nie został wynagrodzony doznaniami intelektualnymi. Dopuszczam
          jednak możliwość, że część satyry przeszła niezauważona (nie jestem zbyt
          bystrym facetem). Dlatego pytam Was o odczucia.
    • szprota Poznawszy Hanyę, wątek podbijam... 02.01.04, 00:38
      Bardzo go lubię, NB.
      Pozdrawiam z twarzą zakłopotaną uśpionym Mistrzem.
    • maginiak Była taka strrraszna bajka, 15.06.04, 13:35
      mój koszmar z dzieciństwa. Chyba najgorszy był tytuł: "O pięknej Pulcheryji i
      szpetnej bestyji". Bestyja miała głowę i łapy jakby od psa, ale chodziła na
      dwóch łapach i nosiła niebieski garnitur z kołnierzykiem zapięty pod samą
      szyję. Brrr...
      • dwoch_mezczyzn A pamiętamy tę bajkę :-))) 16.06.04, 09:47
        To był taki telewizyjny teatrzyk lalek, super!
        Zresztą wyraźnie spolszczona wersyja "Pieknej i bestii". Tylko Gastona nie
        było... :-(
        • maginiak A Wy też kiedyś byliście mali? 16.06.04, 11:31
          I czy już wtedy robiliście takie rzeczy?
          • dwoch_mezczyzn Byliśmy 16.06.04, 13:03
            maginiak napisała:

            > I czy już wtedy robiliście takie rzeczy?
            Robimy od zawsze :-)
            • mendrzec_tychuju POTWIERDZAM: 16.06.04, 13:05
              na wątku: niemajak czwaardkowy.
              --
              upuiż aszty...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka