Dodaj do ulubionych

SZPROTOKÓŁ (I) Z DN.13.11.2003 W PABIANICACH

    • szprotaard SZPROTOKÓŁ Z DN. 06.10.2004 W TARYFIE PRACOWNICZEJ 06.10.04, 15:11
      Obecni: Szprota, Zakatarzony Nixer, reszta_hotlajnu

      Szprota: -Mogłabym generować monity dotyczące awarii. Czuję się do tego
      stworzona
      Zakatarzony Nixer (zazdrośnie): -Przynajmniej coś czujesz...
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ Z 7.10.2004 07.10.04, 19:32
      Obecni: hotlajn

      Wkurzony klient do Nixera: -Jesteś pan chłop z jajami czy nie?!
      Nixer (pogodnie): -Tak, jak najbardziej jestem mężczyzną i jestem do pana
      dyspozycji.

      Klient (roszczeniowwo): -Proszę połączyć mnie z tym ciałem...które rozwiązuje umowy.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.7.10.2004 W DOBRYM RADIU 08.10.04, 01:29
      Obecni: Szprota, Zamek, Neochuan



      Szprota (dorwawszy żurnalik): -Czy tu jest bielizna?!
      Huan: -Nie, czernina.

      Szprota (oprowadzając Huana po radiu): -A to jest radio, które Zamek wyjął spod
      serca i przywiózł.
      Huan: -To mu musiało ostro leżeć na żołądku.


      Dżingiel: -Dobre raaaaaaadiooooooo!
      Zamek (w identycznej tonacji i rytmie, całkowicie spontanicznie): -Kurwa mać!

      Zamek: -A teraz puszczę "Wish you were her" (albo "hair")

      Szprota (nucąc "Wish you were here"): -Może zrobimy karaoke?
      Huan: -Krzyżacy Jurandowi kara oke?

      Huan (po skończonej audycji): -Cisza odbębniona, można odbębnić szprotokół.
      • neochuan Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.7.10.2004 W DOBRYM RADIU 08.10.04, 01:31
        szprota napisała:

        >Cisza odbębniona, można odbębnić szprotokół.
        >
        no i odbębnione :)

        dzierżbór występuje w zespole z wyróżniającą się sekcją rytmiczną!
      • szprota suplemęt 08.10.04, 01:33
        Szprota (widząc tajemniczą postać we mgle): -Czy to niedźwiedź?
        Huan (tak jakby to rozumiało się samo przez się): -Nie, tutaj pan kałuże zbiera.
      • zamek To nie było całkiem spontanicznie... 08.10.04, 01:38
        ...mnie się kabelek od słuchawek uwiązł pod krzesłem, se szarpłem i mi słuchawki
        bez kabelka zostały. I stąd ta obywatelka specyficznych obyczajów.
        • szprota ze splątanego druta? 08.10.04, 01:47
          no, to jakby nottink speszyl, maj frend...:P

          Neochuan: kto chwyta kałuże ten zbiera deszcze+coś jeszcze
    • zamek SZPROTOKÓŁ Z DN.10.10.2004 NA GRZYBOBRANIU 10.10.04, 17:28
      Obecni: Makowinka i Zamek
      Powered by "We mgle grzyb tumanieje!"

      Mak (po drodze, komentując przydrożną trzodę): A zwierzęta domowe też tumanieją
      we mgle?
      Zamek: No jasne. Spójrz na te kury! Całe białe się zrobiły.
      Mak (powściągliwie): Fakt... to znaczy, że Murzyna byłoby lepiej widać we mgle?

      Mak (na widok rozciągniętego w lesie pasma granatowej przędzy): Patrz, ktoś tu
      się bawił w Ariadnę! Jak pójdziemy za tą włóczką, to trafimy na grzyby!
      Zamek: Albo na Minotaura.

      Mak (komentując dotychczasowe zbiory): Co ugotujemy z dwóch grzybków?
      Zamek: To oczywiste. Barszcz!
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.9.10.2004 W REZERWACIE I STEREO 10.10.04, 18:31
      Obecni (rotacyjnie): SzprotAard, Karolina, Neochuan, HollyGT, Taki_Sobie_Facet,
      b00g13, Kirka, Michael00, Lea, Bartuch, Majka i Mapet

      motto:
      Nie czas żałować róż, gdy kwikną hipopotamy
      (z dwojga złego lepiej tą stroną)
      © b00g13

      Aard: -Chodźcie ze mną na ten ślub!
      HollyGT: -A będzie tam można się wysiusiać?
      Huan: -No wiesz, rybka lubi pływać, a będzie welon.

      HollyGT (w paroksyzmie zazdrości): -A z kim ty byłaś w Poznaniu?
      Szprota: -Z Zamkiem.
      Holly (jw): -Krwi! Krwi!
      Huan (pojednawczo): -Krwawa Mary. Zmieńmy tomat.

      Szprota (z macierzyńską dumą): -Huaniusz był ostatnio w radiu.
      Huan: -I mówiłem do mezzofonu. A Szprota do mikrofonu.
      Szprota: -A Zamek?
      Huan: -A Zam tuz.
      Szprota: <ROTFL>
      Huan (zaskoczony aplauzem): -Przecież wczoraj na czacie to wrzuciłem...Ale może
      przeleciało?
      ____________________
      Z cyklu: A HUAN POWIEDZIAŁ:

      Huan opowiadając bajkę Pawła-Strzałki użył
      następujących sformułowań:
      -pierś z turczaka
      -to była jego amażonka
      -dziewczynka nie chciała się sprosić ani nawet ześwinić
      -zostały same drzazgi, lecz o pierwszym brzasku...
      oraz podsumował:
      Jak u Hitchcocka: zaczyna się amputacją, a póżniej są zwierzątka.
      Poza tym powiedział:
      -Nie otwierajmy puszek z pantareją, jeszcze się nam upłynni!
      -Do mojej piwnicy przydałaby się kłódnia z zamkiem.
      -Czy duffka to taka kaczka?
      -A przy świerzbie siadał Szopen i drapał się po mazurku.
      -Jak sobie zrobi kuku, to łka.
      -A po wojnie milicja zajmowała się UPO-śledzeniem.
      -Łapy, łapy, cztery łapy, a na łapach myśl kudłaty.
      -Gdzie ta keja, przy niej ten gej.


      Szprota: -Byłam u Dagmary. Powinęło jej się dziecko.



      HollyGT (filozoficznie): -Nie trzeba kupować browaru, żeby mieć piwo.
      Aard (korygująco): -Nie trzeba kupować gorzelni, żeby mieć wódkę - brzmi mocniej.

      Szprota: -Toi Toi story.
      Huan: -Uważam, że Toi Toi powinno się pisać przez dwa zera.

      Aard (przeżywający śnielub*): -A jak śpiewali "Baranku Boży", to miałem ochotę
      krzyknąć "Zapalcie czarne światła!"
      b00g13: -Dobrze, że nie "więcej szatana w odsłuchach"!

      b00g13: -Kupiłem sobie czapkę i dopiero po zakupie zauważyłem, że jest z daszkiem.
      Huan: -Zdasza się.

      Huan: -Sygnaturka dla Maginiak: Idę tam, gdzie mnie Trantory poniosą.
      b00g13: -Wszystkie kobiety na Trantory! Tylko co na to Maginiak?

      HollyGT (z akcentem prawdziwie męskiej dumy): -Kupiłem piłę łańcuchową.
      b00g13 (rozumiejąco): -Skazuję białko na ścięcie!
      HollyGT (nadal się pławiąc): -Zajebista jest. Czerwona!
      b00g13 (nadal w świetlickim ciągu): -Więc gotuj się, kurwo, gotuj.
      HollyGT (ze rezygnacją): -Wypije i pójdzie w mrok.

      b00g13: -Kto jest ojcem Maleństwa? Moim zdaniem Stumil, właściciel Stumilowego Lasu.
      HollyGT: -Ze względu na podobieństwo uważam, że najbardziej podejrzany jest
      Prosiaczek.
      b00g13: -Ale Kangurzyca pomyliła Prosiaczka z Maleństwem! Poza tym, jak ona go
      potraktowała: nakarmiła go, umyła...
      Szprota: -No właśnie! To była gra wstępna. Skąd wiesz, co się później wydarzyło
      w tej balii?
      b00g13: -Ale on uciekł!
      HollyGT: -Potraktuj to jak mangę: na pewno jest wersja hentai.

      <nadal w tej tomacie>
      b00g13: -A jeśli nie Stumil, to Kubuś Puchatek: facet jest tak zużyty, tak mu
      wszystko jedno, że to nie może być przypadek.

      HollyGT: -Rzycie na krawędzi sraczki.

      Aard (rozemocjonowany): -Słuchajcie, jest pierwsza minuta i już jest 0:0!

      Aard: -Co ty tak stoisz?
      b00g13: -Trzymam proporcje.

      b00g13 (podekscytowany): -W przerwie meczu piwo jest ze zniżką i, że zacytuję
      Sienkiewicza, "bar wzięty". Ale tylko dla tych, którzy oglądają mecz.
      HollyGT: -A ile jest?
      b00g13: -Cztery.
      HollyGT: -Cztery zero?
      b00g13: -Nie, cztery za piwo.

      Michael00 (spanikowany): -Nie mam rąk, B00g13, chodź ze mną!

      HollyGT (wysłuchawszy brawurowego wykonania czeskiej piosenki na melodię
      "Deutchland, Deutchland uber alles" by Huan & Aard): -Czeska piosenka na prską nutę.

      Szprota: -A gdzie Karolina?
      Aard: -Rozmawia z jakimś szpakowatym gentlmanem.
      Huan: -Zapisz to w diariuszu.

      Huan: -Podziwiam Toma Waittsa. Przez 10 lat wypalał trzy paczki papierosów
      dziennie i wypijał jedną całą whisky, Jacka Danielsa...
      b00g13 (z rozmarzeniem): -Gdyby mnie było stać, też bym tak robił.
      Huan: -...po czym, kiedy uznał, ze jego głos nabrał odpowiedniej barwy, rzucił
      wszystko od ręki i teraz ani nie pali, ani nie pije.
      b00g13 (sięgając po swój litrowy kufelek zaciągnąwszy się po pięty): -Ale ja
      jestem perfekcjonistą!

      Aard: -Co to jest za skrót: RRNA?
      (wynik_burzy_mózgów): -Retrorybobukleinowy.
      Huan: -Retro, bo chodzi o dzieci z pierwszego małżeństwa.

      b00g13: -Zabiłaś Rhemka! Mamy corpus delicti.
      Szprota: -To nie ja, to Meteor.
      b00g13 (rozkojarzając się): -A corpus delecti to smaczny trup. Dobrze, mamy
      kryminał, więc będzie to corpus Christie.
      HollyGT: -Ale czy w Igor mortis?

      Huan & b00g13: -Nosił Majkel razy kilka, poniosła Kirka.

      b00g13: -Czy widok karetki pod kioskiem to zły znak?
      Szprota: -Może trzeba reanimować prasę.
      b00g13 (sarkastycznie): -Tam od razu reanimować, może przyjechali po skórę.
      Ewentualnie interes padł i przyjechali z butelką viagry.
      • neochuan STEREO?? 10.10.04, 21:54
        ryczej: biblio!
        chyba, że aż tak zapiłem, ale nie pamiętam??
        ps. cykl "tako rzykł hułłan" - b. udane!
        czy tellnik
        • szprota oczywiście, że Biblio! Skąd mi to Stereo? <nicień> 11.10.04, 18:11

      • szprota * przypis 11.10.04, 18:14
        śnielub to taki ślub, na który, pomimo całej sympatii dla państwa młodych, nie
        chce się wcale iść, bo się np. nienawidzi ślubów
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 10.10.04, 18:35
      Obecni: hotlajn

      Klient: -Czy coś ze mną jest nie tak?!
      PP: -Zaraz to sprawdzimy, poproszę pana numer telefonu.

      PP (empatycznie): -Zdrapał pan sobie? No, to jest przykra sytuacja, ale nie bez
      wyjścia, choć może to trochę potrwać.

      Dilerka: -Czy ten numer, który pani podałam, jest zarejstrowany?
      Szprota: -Nie, proszę pani, nie jest zarejstrowany.
      Dilerka: -Na nikogo?
    • szprota NOTATKA SŁUŻBOWA NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 12.10.04, 23:05
      PP (gryząc kanapkę z grahamki): -Przesadziłem z tą ciemnotą!
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN. 12.10.2004 W ARIERGAARDZIE 12.10.04, 23:33
      Obecni: SzprotAard, M., Latający Rosomak
      Motto:
      Zasady są jasne: jak coś, to do kibla
      © Aard & M.

      aard (gościnnie): -Rosomaku, zjedz te lody!
      Rosomak (troskliwie): -A ty?
      aard (anorektycznie): -Ja nie będę jadł.
      Rosomak (lustrując zawartość miseczki z lodami): -Ale twoja jest łyżeczka...
      aard: -...potęga i chwała na wieki!

      aard: -Rosomaku, ty nadal nie palisz?
      Rosomak: -Nadal.
      aard: -I jak to znosisz?
      Rosomak: -Bez zmian.
      M. (siedząca z brzega kanapy): -Niepalący po zewnętrznej.
      aard: -...wynoszą?

      M.: -Trzeba uważać, czego się chce, bo się może spełnić.
      Szprota (z namysłem): -To ma głębszy sens.
      aard: -Że się może spełnić? lub spuścić?
      Szprota: -To czasem na jedno wychodzi.
      aard: -Bo na dwoje babka włożyła.

      Rosomak (odmawiając drugiego drinka): -Nie, po mnie mama przyjeżdża.
      aard: -No, to przecież mama nie pije.
      Rosomak: -No nie, samochodem, więc nie pije.
      M.: -Mahnamahna.

      Aard: -Dzierżbór występuje w zastępstwie Maginiak.
      Rosomak (wertując opasłe tomisko): -Dzierżbór nie występuje w encyklopediach.
      Chyba że pod inną literą.

      Szprota: -Tnie się.
      aard: -Nie, to tak jest.
      Szprota: -To nie znam.
      (chodziło o akurat brzmiący kawałek Pink Floyd)

      aard (zwieszając się na fotelu): -Dlaczego nie mogę oddychać z otwartymi ustami?
      Szprota (pouczająco): -Bo od tego jest nos.
      aard: -Ale przez nos też nie mogę.
      Rosomak (bez emocji): -Może nie żyjesz?
      aard: -To bym nie chciał, a nie nie mógł.

      aard (reflektując się wobec Rosomaka): -Boże, ty jesteś w wieku mojej siostry! A
      ja ci drinka zrobiłem!

      M.: -Ja jestem dzisiaj nawet nie wczorajsza, a zeszłomiesięczna.

      M.: -Muszę zmienić robotę, czuję się TAKA zrealizowana...
      Szprota: -Daj, zapiszę.
      M.: -Ale ja już nie pamiętam.
      Szprota: -Nie szkodzi, ja pamiętam.
      aard (prowokująco): -Znowu coś przekręci.
      Szprota: -Foch!
      aard: -Przynajmniej pod tym względem jesteś niezawodna...co, drugi foch?!

      (w trakcie dyskusji nt. kto był ojcem Maleństwa)
      Szprota: -Królik nie, on jest za bardzo roztrzepany.
      aard: -Może to Tygrysek bryknął Kangurzycę? Albo to był ten suseł czy kret?
      (chwila narady, jaki kret)
      Rosomak: -To nie mógł być kret, bo nie był ślepy.
      aard: -Może to był kret apokryficzny.

      M. (o całym, dość kiepskim, dniu): -Człowiek się tak wywnętrza, wywnętrza, a i
      tak gówno z tego ma.
      • neochuan czytanie tego wątku sprawia mi coraz większą 13.10.04, 01:00
        przykrość. oczywiście to mój problem, zawsze też mogę nie czytać. ciekawe, kto
        jeszcze przeczyta ten mój post...
        • aard Chułłanie 13.10.04, 09:32
          Odbierz maila na geo.itd.pl...
          • neochuan Re: Chułłanie 13.10.04, 09:42
            w poniedziałek najwcześniej, bo nie pamiętam hasła, żeby wejść z domowego.
            jeśli to coś pilnego, prześlij na neochuana gazetowego.
            • aard Pilnego może nie, ale prześlę /dzierżbór! 13.10.04, 09:46

      • maginiak Re: SZPROTOKÓŁ Z DN. 12.10.2004 W ARIERGAARDZIE 13.10.04, 10:21
        > Aard: -Dzierżbór występuje w zastępstwie Maginiak.

        Jak to? Przecież ja jestem niezastąpiona!:-)
        P.S. Mamusiuuu, a o co chodzi(ło)?
        --
        You will find me if you want me in the garden.
        • aard Wyjaardśniam 13.10.04, 12:21
          maginiak napisała:

          > > Aard: -Dzierżbór występuje w zastępstwie Maginiak.
          >
          > Jak to? Przecież ja jestem niezastąpiona!:-)

          Powienienem był powiedzieć: "jako nieudolny surogat Mażiniak" :-)

          > P.S. Mamusiuuu, a o co chodzi(ło)?
          Ba, żebym toya pamiętał...

          > --
          > You will find me if you want me in the garden.
    • aard MECZOKÓŁ Z DN. 13.10.2004 W BIBLIO 14.10.04, 08:19
      Obecni: Kasia, B00g13, Bartek, Muppet, aard, Brzoza (z offu)

      aard (do telefonu): -Możesz mi obciągnąć!
      Brzoza (otp): -Wytnij sobie dwa żebra, to sam sobie obciągniesz.
      aard: -Co ja, podwójny Adam jestem?!

      aard: -Wiecie, że ja podobno kiedyś tam z Tomaszem Kłosem na koloniach byłem? I
      nawet w piłkę graliśmy.
      B00g13: A kto wygrał?
      aard: My!

      B00g13 (wm temacie niezrozumiałego SMSa od Chuana via Szprota): -Pozwól, że Ci
      przetłumaczę: Chułan siedzi sobie przy kompie i pracuje, a sąsiedzi oglądają
      mecz.
      aard: -Nie, on też ogląda - kupił sześciopak.

      I jeszcze bonus by Katastrofa_Nadfioletu w ostatni piątek.
      K_N (opowiadając o wyjątykowo nudnych piątkowych zajęciach): -Najgorsze, że
      przede mną jeszcze trzynaście takich piątków...
      • szprota szprostowanie: 14.10.04, 12:44
        Huan jednym uchem słuchał meczu i pośpiesznie donosił o wynikach Szprocie, która
        obydwoma uszami słuchała Turnaua (zaś oczy miała zajęte, jedno Utopią, drugie
        blogiem Kropki, zresztą godnym polecenia)
        sześciopak podobno nie został spożyty ze względu na przybicie Huana do fotela.
        • aard Się spożyje 14.10.04, 12:55
          Najpóźniej jutro na dwRUcu :-)
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 16.10.04, 15:48
      Konsultant (konfigurując z klientem telefon): -...i co pan zobaczył w tym języku?

      Konsultant (jw): -...Wybierzmy "wybierz". Czy jest fistaszek w kwadracie?

      Konsultantka (o nowym pakiecie GPRS): -Inkrement wynosi 500 kilo.
      Yavor: -Jeśli ekskrement jest równie wielki, to niezłe gówno!
    • szprotaard SZPROTOKÓŁ Z DN. 16.10.2004 U DOVY 17.10.04, 13:40
      Obecni: SzprotAard, Wiedźmun, HollyGT, Dova, Mąż_Dovy, Kasia, Linda, Piotr
      speszyl gest stars: b00g13, Michael00
      Motto:
      GÓRNICZO-HUTNICZA ORKIESTRA DĘTA
      ROBI NAM PAP-PARARA, ROBI NAM PAP-PARARA!!!!
      (śpiewane by aard do zdechu)

      Dova (rozgladając się po obecnych): -A miał być jeszcze Holly?
      Szprota (wskazując na Holly'ego): -TO jest Holly!
      Dova (lekko stropiona): -No jak to...? Przecież mi mówiliście, ze Holly to MoosTank?
      Szprota (zaczynając popadać w stupor): -No, tak, to jest on właśnie.
      Dova (już prawie rozpaczliwie): -Ale przecież ja poznałam Holly'ego. Na
      koncercie tego zespołu ON i ON. I on tam śpiewał.
      Holly: -No właśnie, też pamiętam, że byłaś na moim koncercie.
      Dova: -Ale zupełnie inaczej wyglądasz!
      Holly: -Jak mam ci udowodnić, że ja to ja? Zaśpiewać?!
      Dova: -Niezły pomysł.
      Holly (mierzchnąc na twarzy): -No wiem, przytyłem od tego czasu...
      Dova: -No właśnie, chyba schudłeś.
      (w dwie godziny później, gdy już zaczęliśmy się niepokoić małomównością Dovy)
      Dova: -Wiem! Ty wtedy nie miałeś włosów, przyszedłeś w kapeluszu, miałeś lufkę i
      inny zarost!!!

      w trakcie dyskusji o upierdliwych sąsiadach
      Kasia: -Moja sąsiadka gra na flecie poprzecznym.
      Aard: -Jak poprzeczny, to spoko.

      Szkic sytuacyjny: cała impreza odbywała się w parterze, siedzieliśmy na
      zwiniętych kocach i poduszkach.
      Szprota: -Chcesz poduszkę pod uszka?
      Holly (klepiąc się po pośladkach): -Główka pracuje!
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.17.10.2004 U HUANÓW I STEREO 18.10.04, 01:35
      Obecni (rotacyjnie): SzprotAard, HollyGT, Wiedźmun, Huan i Huanita, Michael00,
      Brzoza

      Aard (mijając blok na Organizacji WIN): -A tu architekt był artystą, ale miał
      niski budżet, więc się przynajmniej wyraził w krzywej linii balkonów. I w
      dziurze w szybie w kształcie Ameryki Południowej.
      Huan: -Bo to są pustostany.

      Z CYKLU: A HUAN POWIEDZIAŁ...
      Mam pociag byle jaki, bo nie dbałem o bilet.
      Skoro jesteśmy Hermetyczni, to na Merkurego. A szef kurnika to mer kury.
      Proszę wstać. Pociąg jedzie!
      Kohlporter to piwo z kapustą.
      Skoro misjonarz pochodzi od misji, to eksmisjonarz od eksmisji.
    • latajacy_rosomak SZPROTOKÓŁ Z DN.20.10.2004 Z LEKCJI GEOGRAFII 20.10.04, 20:31
      Obecni: Robak, Rosomak, Szymon i Tobix

      Tobix: Miasto na "h"?
      Rosomak: Hułan-Bator.

      Tobix: Imię na "h"?
      Rosomak: Hanna Barbara.

      Szymon: Miasto na "t"?
      Tobix: Juwentus.
      Szymon (z przekąsem): A na "f" - FC Barcelona?

      Tobix: Roślina na "t"?
      Rosomak: Tulipani.

      Tobix: Państwo na "l"?
      Rosomak: ...
      Tobix (litościwie): Na przykład takie małe w Europie...
      Rosomak: Licheństein?

      Rosomak: Państwo na "cz"?
      Robak: Czajna.

      Szymon: Państwo na "dż"?
      Rosomak: Dżamajka.

      Szymon: Imię na "dż"?
      Robak: Dżizus.

      Szymon: Część domu na "sz"?
      Rosomak (z żydowskim akcentem): Szalon.

      Robak: Miejsce gdzie Bóg wyładował swój gniew - bogorzelisko.

      Robak: Ewa na "m" - Mewa.
      Szymon: Ewa na "ź" - Ziewa.

      Robak: Adam, który jest lekarzem - Badam.

      Robak: Pożegnanie z perzem - papież.
    • szprota NOTATKA SŁUŻBOWA Z 21.10.2004 W REZERWACIE 21.10.04, 02:19
      Obecni: Szprota, McRela, Zamek

      Zamek (obiecująco): -Powiedziałem dzisiaj...
      Szprota (z entuzjazmem): -Niech zgadnę: powiedziałeś dzisiaj "dupa"? Kurczę,
      tyle nas łączy!
      Zamek (gubiąc wątek): -Nie! Powiedziałem dzisiaj przy obiedzie... przy jakim,
      kurwa, obiedzie?! Przy kolacji powiedziałem!
      Szprota (niewinnie): -To oczywiście ma wielkie znaczenie dla tej historii, tak?
      Zamek: -Tak! Bo przy obiedzie byłem sam i mogłem najwyżej to powiedzieć mrówkom
      faraona, których też nie było.
      Szprota (zrezygnowana): -Więc co powiedziałes tym mrówkom faraona?
      Zamek (lekko sfochany): -Rodzicom powiedziałem. "Dupa Jasiu na Podlasiu".
      Szprota (z myśliwską satysfakcją): -A więc jednak powiedziałeś "dupa"!
      Zamek: -...i wpadli pod stół.
      Szprota (wzgardliwie): -Przecież to stary tekst.
      Zamek (chłodno): -Ale moi rodzice nie są starzy.

      McRela: -Miau.
      Szprota: -Miau.
      Zamek: -Miau.
      McRela: -Miau.
      Szprota: -Miau.
      Zamek: -Miau.
      McRela: -Miau.
      Szprota: -Miau.
      Zamek: -Miau.
      McRela: -Miau.
      Szprota: -Miau.
      Zamek: -Miau. Wiesz, co sobie pomyślałem? Że szkoda, że my się zawsze kochamy po
      cichutku, bo np. ty, ja i Kota...
      Szprota (sarkastycznie): -Kurwa, muzyk się odezwał.
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 23.10.04, 00:41
      Obecni: łódzki i wawski hotlajn (z wawskiego dosyłał Yavorius)

      Klient: -Ja nie mogę smsów wysyłać.
      Strzelec: -A miał pan ujemny bądź zerowy stan konta?
      Klient: -Nie.
      Strzelec: -Ha! A ja jestem na pana koncie i widzę, że było -2 grosze!

      Konsultant_z_Wawy (do spadłego klienta): -Dzień dobry, w czym mogę pomóc? Haloo?
      Ponieważ nie ma żadnych pytań, dziękuję za rozmowę, miłego wieczoru życzę i do
      usłyszenia.

      Klientka: -Chciałabym włączyć naliczanie sekundowe.
      Konsultant_z_Wawy: -Poproszę o numer telefonu.
      Klientka: -Siemens C62.
    • szprota NOTATKA SŁUŻBOWA Z PALANTOWEJ NA PEDOFILOWIE 24.10.04, 16:41
      Obecni: Szprota, HollyGT aka MoosTank, Mysza, MoTłoh
      HollyGT: -Czy w dupie, skoro jest czarną dziurą, jest horyzont zdarzeń?
      MoTłoh (bez zastanowienia): -Tak, ale pionowy.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.27.10.2004 W BIBLIO 28.10.04, 21:36
      Obecni: SzprotAard, Paulina#, Karolina, Huan i b00g13
      Motto: KRYYYYYYYZYYYYYYYYYYYYS © all

      | ADVIRSORY
      EXPLICIT LIRYCS|
      ----------------
      Z cyklu: A Huan powiedział:
      -Ostatnia dłona gasi światro.
      -(w trakcie opowiadania o najobrzydliwszych potrawach świat)...i tam było jajo
      kacze z małym kurczaczkiem. To znaczy z kaczuszką. Wsi ryba!

      Paulina#: -Oni tam chodzili tylko w bieliźnie?
      Aard: -Możliwe, bo tam były takie wielkie mrówki. I myśmy kiedys położyli na ich
      drodze chleb, żeby sprawdzić, czy zaczną go jeść, czy będą niosły do mrowiska i
      te mniejsze mrówki jadły, a te większe próbowały nieść, więc potem pomyśleliśmy,
      że w takim razie położymy coś większego i położyliśmy SIĘ. I jedna mrówka
      złapała mnie tymi swoimi szczypczykami i próbowała zaciągnąć... o czym to ja?
      Huan (życzliwie): -O chlebie.

      Szprota (z pretensją): -Nic nie rozumiem!
      Huan (cierpliwie): -Bo my jesteśmy hermetyczni.
      Szprota (nadal w gniewie): -Ale żebym nawet JA nie rozumiała?!
      Aard: -Nieważne - notuj.

      Paulina#: -Tak naprawdę to ta dama wcale nie była z łasiczką.
      Szprota: -Ale przecież kazda dama jest z łasiczką.
      Paulina#: -To swoją drogą, ale pomyśl, jak brzmi: dama z łasiczką albo: dama z
      tchórzofretką.
      Szprota: -Albo dama z dziobakiem.
      Paulina#: -No, jeśli dziobata, to nie może być dama.
      Szprota: -A łasiczka wyklucza dziobatość?
      Paulina#: -Nie, dziobaka.
      Huan: -Jak za dużo dziobaków daje, to wychodzą kolczatki.
      Szprota (korygująco): -Jeżatki.

      Aard (podczas ustalania, czyja kurtka wisi na czyim oparciu krzesła): -Kurtki
      nie istnieją, to zbiorowa schizofrenia.

      b00g13: -Chciałem powiedzieć, że jesień średniowiecza jest do dupy.

      Aard: -Ale mi przypomniałaś kogoś...!
      Szprota: -Widzisz, nie działasz amnezjogennie.
      Paulina# (wdzięcznym głosikiem): -...i pewnie grałam w jakimś filmie?
      Aard: -Tak, ale mi się urwał.

      [Podczas konkursu ogłoszonego przez Paulinę# na to, kto wymyśli więcej stricte
      wulgarnych słów]
      Paulina#: -Wymień wszystkie genitalia.
      Aard: -Gówno.
      b00g13: -Ktoś wymienił pizdę?
      Szprota: -Tak, ale Paulinie nie przeszła pizda przez usta.
      b00g13 (z zachwytem): -A chuj i kutas przeszły.

      Huan: -Przybij piątkę, Achillesie. Ale to on (wskazując na Aarda) powiedział!
      Szprota: -No to nie oznacza, że nie mogę tego zapsiać!
      Huan (ze zrozumieniem): -Bo to, co on mówi, to ty możesz zapisać, a to, co ja
      powiem, to ty MUSISZ zapisać.
      b00g13: -Słowo Huana słowem pisanym.

      Huan (podając oskubaną z liści urodziową różyczkę Karolinie): -Nie czas żyłować
      róż, gdy płoną lisy.
      b00g13 (bez cienia romantyzmu): -Ta róża ma teraz coś z bejzbolowej pałki.

      [w chwilę po odejściu Aarda i jego_kobiet b00g13 i Huan dokonali happeningu
      polegającego na tym, że naprędce skontruowanej instalacji z pudełka po
      zapałkach, z którego wystawały dwie smętne zapałczane nibynóżki i na domyślnej
      wysokości nibykuśka podpalili właśnie owąż protezę]
      Huan (refleksyjnie): -Właściwie to dla niego bez różniczki, czy było to
      całkopalenie.
      Szprota (rozumiejąco): -W sumie tak.

      [w chwilę później panowie dokonali rekonstrukcji instalacji: tym razem nóżki i
      pierwszorzędną cechę płciową sygnalizowały pety, a do tego postać została
      wzbogacona o głowę z czarnej słomki, na którą b00g13 zaczął kręcić stryczek z
      różanej owijki]
      Huan: -Ciekawe, że skazaniec zawsze kata pulta.
      b00g13: -To była już ostatnia kata strofa!

      [oczywiście obydwa happeningi zostały zwieńczone krótkim performancem w
      wykonaniu b00g13ego, który to performance polegał, oczwyiście, na uniesieniu
      lewej nogi]

      # ZALOGOWAĆ PAULINĘ!!!!
      • szprota aha, był jeszcze Mapet, ale nic nie mówił 31.10.04, 20:24

    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN. 30.10.2004 W IRONIE I ODCHUANII 31.10.04, 19:59
      Obecni: Szprota, HollyGT aka Moostank, Neochuan, b00g13, chwilowo Mapet i
      qpa_znajomych_b00g13ego
      Okoliczności: oglądanie koncertu Pink Floyd w Iron Horse
      Motto: Krwiiiiitam! –powiedział Prosiaczek © Neochuan

      Huan: -Próbowałem dzwonić do Aarda, ale go nie było w domu.
      Szprota: -Aard jest w górach, wyjechał.
      B00g13: -I to tłumaczy, dlaczego nie było go w domu.

      Huan: -Chcę pomalować ścianę budynku wychodzącego na mój blok. Przyłączycie się?
      B00g13 (z przerażeniem): -Całą?!
      Huan: -Nie, tylko jeden fragment, który mnie denerwuje.

      Huan (obserwując komunikat raportu doręczeń): -Oczekuje. Ola. Gdybym pisał do
      Toma Waitsa, byłoby: waits Tom Waits.

      Znajomy_B. (widzącego go taszczącego rurę z piwem): -Ile?
      B00g13: - Fünf und vierzig.
      Znajomy_B.: -?
      Inny_znajomy: -Trzydzieści pięć.
      B00g13: -CZTERDZIEŚCI pięć.
      Huan: -Promocyjne tłumaczenie: dziś tłumaczymy o 10 mniej.

      Huan: -Ciekawe, że metal jest droższy od papieru. A przecież tartaków jest
      więcej niż kopalni.
      Holly: -A w tonach?
      Huan: -Nie wiem, nie jestem muzykiem.
      B00g13: -Ale metal jest zwrotny, a papier podlega recycklingowi.
      Huan: -Z wyjątkiem toaletowego.
      B00g13: -To do dupy.

      Huan (otrzymawszy pierwszy kufel z rury, zawierający głównie pianę): -Przyjedzie
      patrol i wykryje ślady piany złudzeń we krwi.

      B00g13 (zaczynając dowcip): -Znacie?
      Szprota: -Ja znam.
      Neochuan: -To mów w moją stronę.

      Holly (tonem luźnej konwersacji): -Na grzybach byłem ostatnio. Dwa razy.
      B00g13: -A ja na karaoke.

      Huan: -No woman no more tears.
      Holly: -No tak, dzisiaj zaduszki.
      B00g13: -Zadupki.
      Huan: -Zadyszki jazzowe.

      Huan: -Dziś jest najdłuższa noc tej jesieni. Dlatego malujemy mur.
      B00g13: -Pomalujesz jeszcze jedną cegłę w murze.
      Holly: -Te motor ma 22 lata i właśnie zaczynam go docierać. Co więcej,
      osiągnąłem na nim magiczną liczbę 8.000.
      B00g13: -Gratulacje! Jeździsz na ośmiotysięczniku.

      B00g13 [swym czarującym barytonem na melodię „Bogurodzicy]: -Booooooorgurodzica
      matryyyyyyyyyca.

      Holly (przyglądając się łakomie rurze): -Czy tam jeszcze coś zostało oprócz piany?
      Huan: -Tak, złudzenia.

      Holly: -Ale riff do „Money” jest bardzo ciężki.
      B00g13 (lekceważąco): -Etam, bardzo prosto się gra.
      Holly (podenerwowany brakiem autorytetu u b00g13ego): -Ale wymyśl to, człowieku!
      Huan: -E, wystarczy trochę kasy wysypać na stół.

      Huan: -Były kurki na grzybach?
      Holly: -Były, ale niedokręcone.
      Huan: -Ale czy gąska?
      Holly: -Owszem, i paru wkurwiających grzybiarzy. Za to znalazłem zajączka.
      B00g13 (z niezdrowym zainteresowaniem): -Martwego?!
      Holly (defensywnie): -Nie, jak najbardziej żywego.
      B00g13: -I co, ustrzeliłeś?
      Holly: -Nie, wyrwałem.
      Szprota: -…chwasta?
      Huan: -A to samiczka była?

      B00g13 (przez chwilę oglądając koncert): -Wydaje mi się, że ten facet, który im
      obsługuje światła, jest schizofrenikiem.
      Huan: -Albo to zbiorowa kura.
      B00g13(z ojcowską dumą): -A teraz swoją działalnością przypomina Zeusa.
      Huan: -Gromy włada?

      Holly (popadając w pewne rozkojarzenie): -…skądś znam tę rudą…
      B00g13: -Może to Ruda Śląska?
      Huan: -Albo Ruda Pabianicka, fałszywa, bo w Łodzi – jak każda ruda.

      [koncert Pink Floyd się skończył i poczęstowano nas koncertem AC/DC]
      Huan (zerkając na telebim): -To jakiś Eurythmix?
      Szprota: -Nie, ta pani cały czas tu jest.

      Huan:
      (marząc o napełnieniu rury z piwem): -Zagłębię się w rurę
      Glass go! Czyli squaw, posło z juty, to jest, z wigwamu.
      [człowiek stojący obok naszego stolika: -Ja mam fajne mieszkanko. Wychodzę na
      balkon i słyszę: MUUUUUUUU!] Czym się różni przedział od przeciągu? Tym, czym
      pociąg od pociągu…tfu! Podział od pociągu!

      [w dalszym ciągu podczas koncertu AC/DC Huan dokonał performance’u: odpalił
      szprociego goldena, zakrztusił się dymem aż po łzy w huańskich oczach, po czym
      wyrzęził głosem Angoosa Younga :-Thunder!]

      Huan, obserwując zapasy łaskotkowe Szproty z Hollym: -Zróbcie jak pajacyk!
      [Szprota i Holly zgodnie podnoszą ręce w górę]
      Huan: -A teraz zróbcie jak polskie serce!
      [Szprota wyciąga pięciogroszówkę i ciska nią o blat]

      b00g13 (wróciwszy z tajemniczej wyprawy z Mapetem): -Widzieliśmy florofila!
      Szprota: -Naprawdę robił to tym kwiatkom?
      B00g13: -Krzaczkom i to dość rzadkim. Widzieliśmy faceta, który drzemał w
      nachyleniu 45º wsparty o te krzaczki. Po dziesięciu minutach obudził się,
      odchylił się do tyłu i znowu zapadł w drzemkę na jakieś dziesięć minut.
      Następnie spuścił spodnie, wyjął interes i jak postanowiliśmy wrócić, to on
      jeszcze tak stał naprzeciwko tych krzaczków. No florofil!!!

      Szprota (obserwując zmagania Holly’ego w nakładaniu folijki na paczkę
      papierosów, z satysfakcją): -No, dałam mu terapię zajęciową.
      Huan (z obrzydzeniem): -Petofil!
      B00g13 (pobłażliwie): -Słuchaj, może ja to zrobię?
      Szprota (ostrzegawczo): -To jest najgorsze, co mu możesz powiedzieć.

      …zmagania Holly’ego zostały jednak zwieńczone sukcesem i udało mu się pokazać
      sztuczkę, która polegała na wdmuchnięciu dymu pod folijkę tak, by przypominał
      kostkę lodu.
      Huan (pod wrażeniem sztuczki): -Jestem z ciebie dymny.

      Holly (pod miażdżącym wrażeniem damy odzianej w kożuszek i dżinsowe dzwony
      tarmoszącej pana na pasach): -Beautiful stranger…
      B00g13 (analogicznie): -Strangers in the night...

      Holly: -…na pewno pamiętasz ten film! Tam grał taki wielki, czarny aktor, który
      grał czarnucha.

      Szprota (odświeżywszy sobie Kury u Huana): -Człowiek się tego nasłucha i jak ma
      później pisać?!
      Holly: -No, jak to jak, w bok.

      (a jeśli przeżywać drugą drugą tej samej nocy, to tylko w obecności Huana!)
      • szprota suplemęt 31.10.04, 20:15
        sytuacja: B00g13 (zaczynając dowcip): -Znacie?
        Szprota: -Ja znam.
        Neochuan: -To mów w moją stronę.
        ...powtarzała się kilkakrotnie, aż została spointowana przez b00g13ego.
        b00g13 (ostentacyjnie w stronę Huana): -www.dowcip.pl!
    • aard SZPROTOKÓŁ Z DN.30-31.10.2004 W SOKOLIKACH 01.11.04, 16:05
      Obecni: CallB, Tomek, aard i chwilowo Agnieszka

      CallB: -Wiecie, że w związku ze świątem pod cmentarzami już poustawiali budki z
      gyrosem?
      Tomek: -I co tam sprzedają? Podroby?
      CallB: -Pogroby.

      aARd: -A moja była mówi, że to najfakjniejsze* święto w roku - i dodając z
      niekłamaną satysfakcją w głosie - I ma świetnego faceta!
      Tomek: -Na którym cmentarzu?

      *litrówka jak najbardziej rotflowa :-D
      • szprotaard aneks 04.11.04, 13:00
        CallB: -Daj mu w ryj, a ja ci oddam.
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 02.11.04, 00:57
      Karolcia (będąc już na koncie klienta): -Być może pana problemy z wysyłaniem MMS
      są związane z tym, że nie ma pan aktywowanej usługi wysyłania MMS.

      PP (oderwany od gry na widok dzwoniącego klienta, groźnym basem): -HUUUUUUUUUUU!
      Szprota & Larwa (zgodnym chórem (!)): -Ale Halloween było wczoraj!
      PP: -W takim razie odwołuję: UUUUUUUUUUUH!
    • aard SZPROTOKÓŁ Z DN. 2.11.2004 W BIBLIO 03.11.04, 09:59
      Obecni: Kirka, Michael00, Neochuan, Chelsea, aard, qpa_bywalców_biblio
      Sytuacja wyjściowa: Mecz FC Barcelona - AC Milan
      Speszyl gest star: dla_państwa_komentował_rafał_kurowski
      Motto: Coś się nie klei? Kanapka Cię rozweseli (c) Twarożek Serwis (napis na
      folijce od bibliotecznej kanapki)
      Motto2: Dzierżbór frankfurtery!

      Chelsea: -Ale ten Puyol ma fryzurę! Gorączka Sobotniej Nocy, John Travolta na
      półtora volta!

      d_p_k_r_k: -Tym razem przepisy przekroczył Brazylijczyk. Nie jest pocieszony.

      d_p_k_r_k: -Carlo Ancelotti znowu sprawia wrażenie człowieka.

      d_p_k_r_k: Cafu jest na szczęście ostatnią nieprzekraczalną instancją w obronie
      Milanu
      Chułłan: -Cafu to jest instancja instant.

      Szprotokolant przeprasza, ze tak mało, ale mecz był ultrawyjebisty, a ciężko
      jest pisać patrząc na ekran telewizora :p
    • yavorius Prezydentokół z 3.11.2004 03.11.04, 19:14
      Obecni: Maginiak, Yavorius, telewizornia.
      W telewizorni leci program poświęcony wyborom w USA:

      Maginiak (z ożywieniem): - Jestem Magdalena Dablju Mażiniak!
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 03.11.04, 19:23
      PP: -Dobry wieczór, w czym mogę pomóc? (mute_ON) i dlaczego ja?!

      Klientka: -Mąż mi wrócił bez telefonu i chciałam go zablokować...
    • szprotaard SZPROTOKÓŁ Z DN.3.11.2004 W FUTURYŚCIE (JEŻE) 04.11.04, 13:33
      Obecni: SzprotAard, Holly, b00g13, Huan, H8red, dama_H8reda, Kitana, Aric i
      Qpa_Bywalców
      Motto: Stary, jak usłyszysz, to zobaczysz!
               © b00g13

      Huan: -Octo pussy osiem razy, cztery razy raz po raz.

      Aard (deklamując z przejęciem): -Leży człowiek na chodniku, kropla krwi po czole
      spływa.
      Huan: -Tłusta oliwa.

      Szprota: -Znalazłam historię twojego nicka.
      b00g13: -Jak się nazywa ta afrykańska dzika świnia?
      Holly: -Guziec.
      b00g13: -A więc historia mojego nicka jest prosta jak wzwód guźca.

      Szprota: -Jednak czegoś mi brakowało w święto zmarłych.
      b00g13: -Tak: 50 tysięcy trupów w Łodzi, Marzanna Zielińska, Fakty Łódź.

      Szprota (z niedowierzaniem): -Kopnąłeś kota?!
      b00g13 (obronnie): -...ale delikatnie.
      Szprota (z dezaprobatą): -Ale kopnąłeś!
      b00g13 (racjonalizując w sobie właściwym stylu): -Ale kopanie kotów ma długą
      tradycję. Poza tym każdy chce choć raz w życiu kopnąć kota, że zacytuję tego
      faceta ze skeczu o myszach. On to, co prawda, mówił o podpalaniu budynków...

      b00g13: -Czekaj, chucham.
      Szprota: -Myślisz, że jak zdejmiesz okulary, to przestaniesz chuchać?
      b00g13: -Nie, ale nie będę tego widział.

      b00g13: -Uprzedzając twoje pytanie: tak, patrzę na nią i nie, nie liczę punktów.
      Szprota (przeniósłszy spojrzenie na tarczę z wbitymi rzutkami, na której zawisł
      był wzrokiem b00g13): -A! To MoTłoh rzucił.
      b00g13: -52. Nie umie.
      Szprota: -Lepiej mu tego nie mów.
      b00g13: -W takim razie wyślę mu to mejlem.
      Szprota: -Ale on nie odbiera mejli.
      b00g13: -No właśnie.
      Szprota: -Nie, no, zaraz. Powiedzenie "powiem mu to" implikuje odbiór przekazu.
      b00g13: -Nic podobnego. Implikuje tylko istnienie adresata.
      Szprota (po rzetelnym namyśle): -Masz rację.
      b00g13 (po jeszcze głębszym namyśle): -Ja mu to nawet mogę w wave'ie przesłać.
      • szprota supełek 06.11.04, 23:38
        b00g13 (powered by this, żegnając się z
        Hollym): -Szatan!
        Holly: -Szatan, bracie.
        b00g13 (odczekawszy, aż Holly zniknie za zakrętem): -Holly, sorry! Nie Szatan!
        Tylko ten, no, Belzebub!
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.5.11.2004 W BIBLIO 06.11.04, 02:21
      obecni: SzprotAard, Holly, b00g13, Gray oraz qpa bywalców (including mroczny
      Bartuch)
      Motto: Gitappa!
            (c) Aard_do_zdechu

      Holly: -Kojarzysz Sony'ego Rollinsa?
      Aard: -Tak, to taki muzyk jazzowy.
      Holly: -Nie, nie tego mam na myśli. A kojarzysz taką kapelę The Rollins Band?
      Aard: -Nie.
      Holly (bagatelizująco): -Gitappa! W każdym razie jesteś do niego zajebiście podobny.
      Aard: -Przecież to wielki Murzyn jest.
      Holly: -A skąd, klasyczny białas, napakowany jak Szwarceneger kiedyś; nie umie
      grać, nie umie śpiewać, ale ma zajebiste teksty.

      b00g13 (usatysfakcjonowany wynikiem meczu, było nie było, zwycięsko
      zremisowaliśmy na własnym boisku): -Wykonam ten słynny czeski gest. Nie
      pamiętam, jak on się nazywa, ale na polski go przetłumaczyli "Sąsiedzi".

      Holly: -Ja chcę do Japonii.
      b00g13: -A ja do Nowej Zelandii.
      Aard: -A ja do Mongolii.
      b00g13: -Zoofil!
      Aard: -To do Peru.
      b00g13: -Pedofil.

      Holly (z troską): -No popatrz, jaka ona chuda...!
      b00g13: -Chodzi ci o tę z dziurą między rękoma?
      Holly: -No ta blondyna.
      b00g13: -No. I co?
      Holly: -No, aż litość bierze.
      b00g13: -Nigdy nie nazywałem tego litością.

      Barman, stojąc pośrodku knajpy z frytkami, z zabójczo rozbrajającą bezradnością:
      -Nie pamiętam...!

      Aard (wyniośle): -Jesteście dzisiaj tak niezabawni i nudni...!
      b00g13 (prosząco): -Powiedz, że jesteśmy chujowi! No powiedz!
      Holly (jednocześnie, z czułością): -Ty chuju.
      Aard: -Dzięki. Jesteście w pizdu away chujowi.
      b00g13: -A ty jesteś głupi. I co? Tolerujemy cię tutaj.

      Aard (trawiąc w sobie informację, że Szprota umie zdejmować simlocki): -Taki
      simlock to jak pas cnoty...
      b00g13: -Czy ja wiem...? Mam wrażenie, że podchodzisz do tego od dupy strony.

      b00g13: -Tłumaczyłem wczoraj komiks na Joemonster i przeprowadziłem crash testy
      na młodszym bracie, czy jest nadal zabawny.

      Aard (rozjarzając się na widok hożej dziewoi): -Cześć, Aaaaaaaaaaa...gnieszka?
      Szprota (na stronie do Holly'ego): -W sumie on i tak ma prostą sytuację,
      przeważnie może mówić: cześć, Ęhęmhmlina.

      b00g13: -Ja się niedługo będę zmywał.
      Szprota: -No, ja też bym na forum posiedziała.
      b00g13: -Nie, czeka na mnie Izium z nocnikiem.

      Szprota: -Zeus ceni we mnie moją złośliwość i dlatego mu dokuczam.
      b00g13: -Tak, tak.
      Szprota (nie wierząc własnym uszom): -Przytaknąłeś?!
      b00g13: -Zawsze przytakuję, jak nie dosłyszę.

      b00g13 (do Holly'ego, co śpiewał szybciej niż biblioteczna plejlista): -Widzisz,
      byłeś za szybki.
      Szprota (zjadliwie): -No, nie wiem, czy to wada.
      b00g13: -Czy my cały czas mówimy o muzyce?
      Szprota (jeszcze zjadliwiej): -Zgadnij.
      b00g13: -On się zachował jak sekcja rytmiczna.

      b00g13: -Była taka piosenka, śpiewał ją ten na "G"...
      Szprota (usłużnie): -...guziec?

      Szprota: -Bartuch jest dwa lata ode mnie starszy. W przyszłym roku kończy
      trzydziestkę.
      b00g13: -To stara dupa jest.
      Szprota (nie doczekawszy się końcówki "eś"): -Tak, on tak.

      Holly (z obrzydzeniem wobec b00g13ego i Szproty): -Żydoptaki.
      b00g13 (ciepło): -Make my day, punk.
      Holly: -Talkin' to me?

      Szprota: -Zastanawiam się, kiedy widziałam Zeusa kompletnie trzeźwego. Już wiem,
      w szpitalu.
      b00g13: -O, no właśnie.
      Szprota: -Ale wiesz co, nie widzę różnicy.
      b00g13 (samochwalczo): -80% gospodyń domowych w Warszawie nie widzi różnicy.

      Holly (o barmance): -Może nie jest za ładna, ale cycuszki ma słodkie.
      b00g13 (z kamienną twarzą): -Tak. Też to zauważyłem.
      Szprota (zimno): -Tak, Zeus, kontynuuj?
      b00g13 (szarpiąc się za szelki u spodni): -No, słuchaj, ja, humanista, miałbym
      nie zwrócić uwagi?!

      [po długiej dyskusji odnośnie Zeusowego kolczyka w języku i czy bolało
      przekłuwanie i czy da się to wyjąć i czy da się z tym jeść i jaki to ma wpływ na
      dykcję]
      Holly: -A masz jakiś tatuaż?
      b00g13: -Ale on jest dzisiaj intymny!
      Holly: -Bo ja chciałem sobie zrobić, zgadnij, jaki. Powinieneś wiedzieć.
      b00g13: -Nie powiem.
      Holly: -Znaczek Floty Gwiezdnej i napis USS Enterprise.
      b00g13: -O czym innym myślałem.
      Szprota & Holly: -Powiedz!
      b00g13: -Nie, nie powiem.
      Szprota & Holly: -Powiedz!
      b00g13: -Nie, nie powiem.
      Szprota & Holly: -Powiedz!
      b00g13: -Nie, nie powiem.
      Szprota & Holly: -Powiedz!
      b00g13: -Nie, nie powiem.
      Szprota & Holly: -Powiedz!
      b00g13: -Myślałem, że Jodę. Chciałem tego nie mówić!
      Holly (zdjęty słusznym gniewem): -TEGO KURDUPLA?!
      b00g13: -MISTRZA Jodę. Jak byłeś ogolony, to byłeś do niego podobny.
      Holly (pęczniejąc w sobie): -TEGO KURDUPLA?!
      b00g13 (oddaliwszy się na bezpieczną odległość): -Nie doceniasz Mocy!


      wieczór zwieńczyły dwa happeningi, obydwa w wykonaniu b00g13ego:
      - spożycie świeżo skręconego papierosa Holly'ego (Szprota, z pretensją: -Zeus,
      bardzo cię proszę, nie bierz do buzi wszystkiego, co on ma w ręce), a następnie
      użalanie się, że odbija mu się tytoniem i to w ogóle Holly'ego wina, że go
      sprowokował
      - ukrycie się za winkiel tym razem w postaci puszki Caritas, a następnie
      znienacki wyskok zza winkla celem spoliczkowania Holly'ego skórzaną rękawiczką
      wypełnioną łańcuchem (por. Pratchett i jego Riencewind ze skarpetą z cegłówką)
      • aard Korekta ortograficzna 08.11.04, 09:50
        > Motto: Gerappa!
        > (c) Aard_do_zdechu

        No! :p
        • szprota o, no właśnie 08.11.04, 14:09
          nie wiedziałam, jak się toto pisze, a nie miałam ochoty dzwonić. dzięki.
      • b00g13 Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.5.11.2004 W BIBLIO 09.11.04, 15:55
        Ja tam się nie znam, ale on ma na imię Henry.
      • b00g13 Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.5.11.2004 W BIBLIO 09.11.04, 15:58
        A Sonny to fuckt muzyk jazzowy. Nagrywał z Milesem Davisem, Colemanem Hawkinsem,
        Johnem Coltranem i takimi tam brządkajłami.
        • szprota nie przeczę 10.11.04, 00:52
          bo się nie znam
          przekażę Holly'emu :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka