Dodaj do ulubionych

SZPROTOKÓŁ (I) Z DN.13.11.2003 W PABIANICACH

    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.31.10.2006 W BIBLIO 01.11.06, 00:57
      Obecni: SzproHuann, Mag.giAard, Ewa, Majkel

      Aard (z obrzydzeniem): -Nie lubię kąpać się w morzu, bo jestem potem słony!
      Mag.gie (ze zrozumieniem): -I czujesz się wtedy, jak jebana Wieliczka?

      Huann: -Czy mecz o pietruszkę to metoda kija i marchewki?
      Aard: -Tylko, gdy jest o dziwnych porach. I nie jest to wtedy bestseler.

      szprotkanie urozmaiciły:
      -hotspotowanie i czczenie kandydata Majkela (czasami w dość pokrętny sposób)
      -wypełnianie kopert do samych siebie za 10 lat i jeden miesiąc w celu złożenia w
      bibliotecznej skrzyni
      -tradycyjne sporządzanie aneksów do napisów na paczkach papierosów (tym razem
      bolesne były śmieromaki!)
      -oraz wysłuchiwanie hiszpańsko-amerykańsko polowych opowieści podróżniczych
    • szprota ROZMOWY SZPROHUANNA W POSTACI CIESZĄCEGO OKO 14.11.06, 16:06
      drobiażdżku.
      otóż wszystkich zaniepokojonych długą nieobecnością ojca... tfu!, zadziwiającą
      długowiecznością czworonoga, wróć! na dark side of Michael Jackson! brakiem
      Huann na RU informujemy, że kondensatory absurdu już naładowane, czego
      przykładem może być niesubordynowany dialog wykonany o defaultowej drugiej w nocy.

      Szprota (śledząc z zapartym tchem przygody bohaterów jakiejś hajperowej anime*,
      wyrozumiale): -Japończycy mają prawo nie znać Gilgamesza.
      Huann (sceptycznie): -Bez przesady, mają do niego równie daleko jak my.
      Szprota (zapamiętale broniąc): -Ale oni własnych mitów i podań mają od chuja.
      Huann (po krótkim namyśle): -A my od Kadłubka.

      na deser:
      Huann (widząc, że na filmie tragarze pokładli nosze z Rimbaudem na ziemi): -O,
      wszyscy go opuścili!

      --
      *Loliku, Loliku, co to mogło być? właśnie z Gilgameszem w tle i stacją
      badawczo-naukową Wrota Niebios, a wszystko ładne, szare i z błyszczącymi oczami?
    • szprota SZPROTOKÓŁZ DN.17.11.2006 W ZAPIECKU 18.11.06, 13:05
      Obecni: SzproHuann, Mag.giAard, Wiedźmun aka Wódz, przelotnie Matic

      Z NIECO JUŻ ZLEŻAŁEGO, ACZ NADAL JAREGO, BO WKRÓTCE ZIMA, CYCLU "A HUĄ POWIEDZIAŁ"
      - Podobno łodacy na święto zmałłych przybyli tłumnie!
      - Chiński mur, miński chór.
      - Strzelcy kaniowi to bractwo kurkowe. Powinny być bractwa podgrzybkowe albo
      sromotnikowe. Są czubajki objawione (CzuAndersena) i czuprawdy gównoprawdy.
      (w euforii wątowej) -Zaczarowany ołów.
      - Są dwie szkoły: "tak" albo "niestety, nie".

      Mag.gie (w poczuciu odpowiedzialności): -A Pola* zaatakowała Wodza?
      Aard (z wyraźną przykrością): -Tak.
      Mag.gie (coraz bardziej zaniepokojona): -Ale bardzo...?
      Aard (delektując się sianiem grozy): -...Nie.
      Mag.gie (lekko już odprężona): -No, to co on pierdoli?!
      Aard (ze zrozumieniem): -Wódz jeszcze nie wie, co to znaczy "bardzo"!

      Szprota: -A moja firma ma lepszego prezesa niż papieża! Ostatnio na imprezie w
      Warszawie pozdrowił wszystkich Polaków i mówi zdecydowanie lepiej po polsku!
      Huann (pogrążąjąc się w rozpaczy): -Nie dość, że straciliśmy Watykan, to jeszcze
      województwo irackie tracimy!

      Aard (rozhulawszy się w myślach na tematy informatyczne, do Mag.gie): -Miniu,
      postawimy trzeciego kompa i będzie słuzył za magazyn.
      Mag.gie (nie zachwycona tym pomysłem): -A będzie też magazynier?
      Aard (nieco zdetonowany brakiem entuzjazmu): -Nie, bibliotekarz zamieniony w
      szympansa.
      Mag.gie (nieco jednak już przejawiając): -A będzie wychodził z psem?!

      --
      * Pola to psica, która ma Mag.giAardów, gdyby ktoś nie wiedział :P
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 28.11.06, 23:56
      Klon: -Nie, jeszcze nie mam przecieków, jak będziemy pracować w święta.
      Anetka (z przejęciem): -Szkoda, bo nie wiem, jak się z kosmetyczką umówić.

      klient (trawiąc wiadomość, do czego służy podczerwień w jego samsungu): -Znaczy,
      ten telefon jest do dupy?
      Asia (dumna właścicielka nieco lepszego samsunga): -Generalnie ten telefon jest
      do dzwonienia.

      Szprota (zgubiwszy się wraz z klientem w meandrach menu jego telefonu): -Gdzie
      pan teraz jest i co pan robi?!
      klient (nieco jakby zaskoczony): -A w domu, piwo piję.
    • szprota TAKO RZECZE SZPROHUANN 03.12.06, 00:37
      Szprota: -A jakbyś miał świnkę morską, to jakbyś ją nazwał?
      Huann (po chwili namysłu): -Dopiachu.
      Szprota (w stuporze): -...dlaczego?
      Huann (z prostotą): -Bo Eutanazja to za bardzo naukowe.
    • szprota SZPROTOKÓŁ OKOŁOJEŻOWY Z DN.9.12.2006 10.12.06, 18:22
      Obecni: SzproHuann, Mag.giAard, Dominika, Meteor, Rosomak, BlackDragon
      powered by "ogórek na biegunach" i inne wersje karaoke pod trzynastoletnie Jeże
      dispowered by akustyka Luki (naprawdę, nie miejcie pretensji do akustyków. nikt,
      kto ma odrobinę pojęcia o fizyce*, nie zorganizowałby koncertu w knajpie mającej
      tak rozczłonkowane pomieszczenia. tego po prostu nie da się nagłośnić)
      motto © Latający Aardomak:
      "-Dlaczego Mejer wygląda jak stary zapijaczony rockman?
      -Bo on jest starym zapijaczonym rockmanem!"
      [tu miejsce na implozję śmiechu]

      Huann (ostrzegawczo): -Lepiej porządnie zapnij tę torbę, żeby ci Kotangens
      niczego nie wyciągnął i nie wyżarł!
      Meteor (obmacując swoją torbę i przeżywając moment zawahania): -Wątpię, żeby kot
      połaszczył się na poliester... czy poliamid?
      Szprota (czyniąc notatki): -Więc na mojej pizzy będą kabanosy, wędzony indyk,
      papryka... czy coś jeszcze?
      Meteor (zdecydowawszy): -Poliamid.

      Meteor (zapoznając się z uliczną tabliczką): -Kopernik była naukowcem odrodzenia.
      Huann: -Ginekologiem!
      • szprota *przypis 10.12.06, 18:27
        szprota napisała:
        nikt, kto ma odrobinę pojęcia o fizyce* (...)
        ja nie mam :P
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 15.12.06, 22:55
      dzisiejszy szprotokół sponsorują literki E jak eeeeeee, co to ja miałam, R jak
      rany, zapomniałam, co chciałam powiedzieć i A jak ale o co come on?!

      Kosa: -Chodzi o ten telefon, z którego pan dzwoni? A ma pan coś innego do pisania?

      Ola: -Więc proszę spróbować położyć się z tym telefonem... to znaczy połączyć
      się w tym telefonie z wapem.

      Szprota: -Więc rozumiem, że jest pani zmieniona? Przepraszam, zdecydowana na
      zmianę taryfy?
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 27.12.06, 02:01
      [Wasiu i Soszka snują wspomnienia]
      Wasiu: -Jak bardzo byłem pijany wtedy?
      Soszka: -Ja ci powiem, na co mi pozwoliłeś, a ty sam ocenisz.
      Wasiu (wyraźnie odprężony): -OK.
      Soszka: -Więc... pamiętasz może te trzy kozy?
      Wasiu (defensywnie): -Ale które? Bawarskie, szwarcwaldzkie czy huculskie?
      Soszka: -Tę beżową, z której masz dziś na sobie stringi. Są cholernie słone, bo
      z wyprawionej skóry. Wyprawiliśmy ją dziesięć lat temu po złote runo i wróciła
      taka słona.

      Ola (klikając po grafiku): -Nie pożądaj dnia wolnego bliźniego swego ani siebie
      samego. I z tym mam największy problem. Jakbym mogła, to bym siebie zgwałciła.

      Wasiu (wrzucając się na potrzebę): -Jestem jak człowiek-biegunka. Robię to, co chcę!

      Soszka (oskarżycielsko): -A co z tą sową?
      Wasiu (obronnie): -Była pełnoletnia!
      Soszka: -Dobra, dobra. Jeszcze jej piórka dobrze nie wyrosły!
      Wasiu: -Moim zdaniem była całkiem nieźle zarośnięta.
      Soszka: -I to ci powiedziała kręcąc kisiel lewą nóżką.
      Kosa: -A jak zrobić, zeby żyrafy lepiej pluły?
      Soszka: -Spróbuj na początek z lamami.

      Soszka (wlepiając oczęta w tablicę wyników czyli wallboard ze statystykami, kto
      odbiera, kto się leni i ilu klientów jest jeszcze odyseuszami ivr-u): -Zaczynam
      śmierdzieć, jak na to patrzę!

      Soszka: -Prawa Newtona są nieubłagane. Ktoś je kiedyś próbował ubłagać, a one
      "nie, nie", mówiło się do nich "patrzcie, jabłko", a one "nie, nie". Zrobiły
      tylko wyjątek dla młodej jałówki.
      Wasiu (z lekceważeniem): -Jesteś gapa, że nie zauważyłeś idąc do świstaków, kto
      tak naprawdę im gniecie atomowe ziemniaki!
      Soszka: -Widzieliśmy na tych ziemniakach odcisk twoich owłosionych pośladów.
      Wasiu: -Dementuję! Ktoś je na pewno ukradł i sklonował!
      Soszka: -Bo zwabiłeś dziewczynkę z cukierkiem. Ona do ciebie "wujku, zobacz,
      jakiego mam endemita", a ty "nie, to stalagmit".

      Wasiu (definitywnie): -Jesteś wektorem albo skalarem. Trzeciego wyjścia nie ma.
      Szwecja kiedyś go próbowała i wylądowała w Skandynawii.

      Ola (żądna sztuczek): -Wasiu, a umiesz zakładać nogi na kark?
      Soszka: -Na cudzy na pewno!
      • szprota Pees dla Aarda 27.12.06, 02:21
        zbieżność Soszek przypadkowa. Ten Soszka jest mężczyzną z dredami do połowy pleców.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.28.12.2006 W PERONIE 6 29.12.06, 15:49
      Obecni: SzproHuann, Mag.giAard, Cassani, Brite, Keltoi, Yaviniaki, przelotnie niejaki Michał Blq z Sylwią, Miejskie Narty, Gray i Marcin aka Gart

      szprotokół sponsorowany literką ż jak żelpen od Keltoi (różowy, z brokatem!)

      zamiast nagich lasek i róży w zębach Cassani miał świeży egzemplarz GW z tytułem "szkolne ciąże" - lanser!

      powered by poduszki na rzepy, niezręczna cisza po obwieszczeniu Miejskich Nart, że jest Big Newsem, wyczekiwanie na Longetę, liczenie piw Yavoriusa, bo po trzecim miał się odetkać i dywagacje nt sąsiedniego stolika, który ani chybi też uskuteczniał spotkanie forumowe (jeno nie wiada, czy (brak) seksu w małżeństwie, czy też może Ano_Malie; rzecz pewna, że nie Młodziutkie Mężatki)
      (SzproHuann dodatkowo posilony wizytą u Keltoi, Gomora i Kizi)

      Maginiak: -Smakuje ci?
      Cassani: -Tak, moje (piwo) jest lepsze.
      Maginiak: -Ale mamy takie samo.
      Cassani: -Ale ja ciągle mówię.

      [o sąsiednim stoliku, rosnącym w liczebność]
      Cassani: -Ja wam mówię, oni się tam umówili we czterech, tylko nie mają śmiałości odmówić następnym, co się przysiadają. Chcieli grać w brydża, a grają w monopoly.
      Huann: -Jest ich tylu, że niedługo będą mogli zagrać w chińczyka.
      Cassani: -Ich przekrój jest inny.
      Yavor: -Powiedz to wprost!
      Huann: -Big Newsweek?
      Aard: -A teraz wszyscy myślą, jakie znają jeszcze gazety!

      Aard: -To był twój pomysł, żeby się tu spotkać?
      Cassani (skruszony): -Tak. Przepraszam.

      Aard: -Czy opad to smętny mnich?

      Huann (zagajając przyjaźnie): -Czy piecyk już działa?
      Aard (ponuro): -Nie wkurwiaj mnie! Jak będzie działać, dowiesz się pier... czwarty!
      Mag.gie: -Nie, no, zaraz. Najpierw dowie się... (tu następuje lista)
      Aard: -...szósty.

      jakiś CassaHuanoAard: -Nastąpiła mitoza tamtego stolika. Mnożą się przez podział.

      [w toku talku o łączności bezprzewodowej]
      Huann: -Ja mam szczoteczkę na bluetooth!

      [Mag.giAardy pochwaliły się, że pchnęły na allegro swoją wannę za 9,90 i człowiek, co ją był nabył, tłumaczył, że potrzebna mu na działkę]
      Maginiak (z lekceważeniem): -Bo to się zawsze tak mówi. Jak się kupuje żołądki kurze, to się mówi, że dla kota.
      Cassani: -A jak się bierze salceson, to dla żony.

      [w chwilę po tym, jak Keltoi pochwaliła się, że dzięki uczelnianemu hotspotowi udało jej się na zajęciach wyguglać najludniejsze państwo świata]
      Brite (nie dosłyszawszy): -Najnudniejsze państwo świata?
      Cassani: -Państwo Gucwińscy!

      Aard (ewidentnie myślą będąc już w toalecie): -Ależ będziemy niedługo luksusowo siusiać! Do naszej nowej zieloniutkiej umywalki!

      Aard: -Dla Huanna na śniadanie najlepsze byłaby manna i materna!
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z ZAMCZYCH SYLWESTROURODZIN 01.01.07, 20:17
      Obecni: SzproHuann, Mag.giAard, Keltoi i Zamek

      powered by zamczy notatnik wygrany w konkursie gazety.pl na najładniejszego
      zamka gazety.pl, pięć rodzajów sałatek, pierożki i niedoszłe szaszłyczki, zamczy
      komin bejbe i ogrzewanie podłogowe

      Keltoi: -A co to jest na tych pierożkach?
      Mag.gie (złowieszczo): -Resztki remontu.

      Keltoi (smakowicie zaczynając opowieść): -Jechałam swego czasu w niejakim
      tramwaju...

      Keltoi: -Koleś zrobił oczy jak dwa spodki...
      Mag.gie (dociekliwie): -Chorzowskie?
      Zamek (w żądzy precyzji): -Spodek jest katowicki.

      Zamek (nostalgicznie): -A w Krakowie jest ulica zwana potocznie Dziewiczą -
      Nabłonie.
      Keltoi (kapryśnie): -Ja bym wolała to drugie.
      [dopiero po chwili wyszło na jaw, że wartościowała colę light względem pepsi twist]

      Zamek (puchnąc nie tylko z dumy): -...a będą jeszcze szaszłyki!
      Szprota (troskliwie): -Huasiu, zostaw sobie na nie miejsce.
      Huann (opychając się namiętnie): -Niech raczej miejsce zostawi mnie!

      Keltoi (w poszukiwaniu solidarności): -Czy wy też to macie? Wszyscy wasi
      ulubieni aktorzy...
      Szprota (radośnie): -Umierają?
      Keltoi (z niesmakiem): -Nie!
      Huann: -Źle się czują?

      [Keltoi w ramach ozdroby sylwestrowej miała upięty do komórkowej smyczy
      kryształek, który w pewnym momencie zaczęła obmacywać]
      Szprota: -Elaine, co ty robisz?
      Mag.gie: -Sprawdza łączność.

      [podczas zwiedzania zamczych włości outside]
      Szprota: -A ta komórka na co jest?
      Keltoi: -Zamek trzyma w niej esemesy.

      Aard (w zamyśleniu): -Pożar minus zapałki równa się dziecko.

      Keltoi: -I ten koleś w Sephorze miał na brwiach puder z żelem!
      Huann (radośnie): -Pudel z żerem?

      Keltoi (o koleżance brata): -Jej rodzice oboje byli muzykami.
      Aard: -A. Oboje.

      Keltoi (opisując w skrócie któregoś z poprzednich sylwestrów): -Śledź, wóda,
      śledź, wóda, śledź, wóda, śledź, wóda, śledź, wóda, deviantart.

      [Huann opowiedział o Chapmanie, którego prochy w milenijnego sylwestra zostały
      wystrzelone w fajerwerku]
      Aard (popadłszy w ośli upór): -Przecież Chapman żyje.
      Huann: -Nie, umarł.
      Aard: -Nie, żyje.
      Huann: -To kto umarł?!
      [po chwili wikipediowania jednak się okazało, że Chapman]

      [na kilka minut przed północą Huann wpadł na pomysł obejrzenia fajerwerków z
      dachu zamczych włości]
      Huann (widząc, że Szprota i Mag.gie gawędzą w najlepsze): -No chodźcie, chodźcie.
      Mag.gie (beznamiętnie): -Zdążymy.
      Szprota (w wersji oaza spokoju): -Bez nas nie zaczną.

      Huann: -Książę Vlad to robił cuda na kiju!

      Zamek (wieszcząc): -Za 26 tysięcy lat będzie dokładnie tak samo jak teraz.
      Huann: -Tylko co najwyżej jaskinie będą bardziej zaśmiecone.
      Zamek: -I może gwiazdy się samoistnie trochę poprzesuwają.
      Keltoi: -Z Hollywoodu do Beverly Hills.
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 22.01.07, 00:05
      Klientka: -Bo ja sobie włączyłam rozmowy kontrolowane.

      Breblebrox: -Ja się sama siebie boję. Jak siedzę sama w ciemnościach i spojrzę w
      lustro...
      Wasiu: -...to dzwonię na policję.

      Klient: -Poproszę o ten korektor do MMSów.

      Wasiu: -Nic nie będzie się z tym telefonem działo, jeśli będzie pan przez niego
      rozmawiał w sposób klasyczny czyli głosowy.

      Kasia (w dzień po radosnej twórczości huraganu Cyryl, kiedy padły nam Wrocław i
      Opole): -Pani dzwoni z Dolnego Śląska? To witamy w klubie, proszę pani!

      klient (niejeden tak zaczyna): -Ja dzwonię z tego numeru, z którego dzwonię...

      Kicia (podsłuchując po rozmowie, ponieważ klient się nie rozłączył) - Ej, ja tam
      słyszę, że on czarno-biały film ogłąda!
      • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 22.01.07, 00:13
        Klientka: -Proszę pani, ja mam złego przyjaciela...!

        Kicia (asertywnie): -Nie, nie będziemy wojować z pocztą, by dostarczała faktury
        w terminie.

        Klientka: -Proszę pani, bo ja sobie zablokowałam telefon i on mnie teraz prosi o
        podanie kodu PUK. Czy to możliwe...?

        Kicia (z niekłamaną troską): -I nic do pana nie dociera?

        poza tym ogłosiłam wewnątrzteamowy konkurs na najbardziej zakręconego
        niedzielnego klienta. póki co zostali zgłoszeni:
        - klient, który zgłosil jako ciekawostkę że dzwonił na jakiś numer, co myślał,
        że do nas i mu ten numer powiedział, że system nie rozpoznał jego głosu jako
        ludzkiego i że prosi zaszczekać, a klient chciał zaryczeć i miał pretensję, że
        dyskryminujemy bawołu
        -klientka, która wniosła żądanie anulowania opłaty za pewien serwis, bo nie była
        na nią psychicznie przygotowana
        -klient, który chciał się dowiedzieć o numer na taryfy w Knurowie
        -klientka, która była nękana nieprzyjemnymi smsami i która w akcie desperacji
        odpisała smsowemu nękaczowi, że jest księdzem. dostała natychmiastowe
        przeprosiny. plan jednak spalił na panewce, bo nękacz puścił jej strzałkę, którą
        niechcący odebrała. następny sms do niej potępiał kobiety uwodzące księży
        -klientka, która zadzwoniła tylko dlatego, że nie umiała się rozłączyć
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.5.02.2007 W BIBLIO 06.02.07, 20:35
      Obecni: SzproHuann, Mag.giAard, b00gAga, Kotbert, Michael00, Zamek, Gray, Kota,
      Sasquatch.

      powered by napis na koszulce b00g13ego "spieprzam dziadu", wtranżalanie trzech
      picc, osuszanie rur i absyntu i taardycyjne dorabianie pokraku pługa do
      ostrzegawczych napisów na fajczanych pudełkach

      szprotkanie uświetniła urodzinowa skleroza Kotbert (zabrałam prezent, ale i tak
      cię nienawidzę) i bezinteresowna skleroza Aarda (ogłosić przetarg na ten tytoń
      czy dokupić bibułki?)

      Gray (z nadzieją się kręcąc przy rurze, do Huann): -Będziesz czynił horrory domu.


      Huann: -Lekarz dużego formatu. L4.

      b00g13 (pokazując rożne świństwa w komórce, m.in Substancję, Dekonstrukcję i
      eee... może ktoś pamięta, jak się trzeci świń nazywa?): -To nie jest narośl
      rakowa, tylko osobny byt.

      b00g13: -Lekarz zalecił mi mniej stresu.
      Szprota (dociekliwie): -Ale pierwszego kontaktu?
      b00g13 (rozkojarzając się): -Zaraz... ja powiedziałem stresu czy seksu?

      Mag.gie (na skutek legendy na temat Majkela, dotyczącej tego, ze kiedyś był
      radnym, a teraz jest policjantem i może nawet gra w kosza): -O, pierwszy Murzyn
      w towarzystwie!

      b00g13 (gościnnie do Koty): -Ja nie wyjdę! Wejdź!
      Zamek (po chwili, z radością): -Kota wchodzi za mnie!

      Gray (z lekka szemrząco na widok drugiej rury): -Najpierw dwie wieże, a potem
      powrót króla.

      Huann: -Moj ulubiony zakon to karm jelici pasi!
      Gray (uznając za niezbędne dodać): -To zakon surówkowej reguły!

      [podczas wymiany ploteczek towarzyskich]
      Gray: -Meteor się sparował po wejściu w atmosferę.

      Aard (zezując na szprotokół): -Ale ty grubo piszesz! A mowi się, że czarne
      wyszczupla.
      Huann (z uporem maniaka): -Pojadłbym salcesonu ozorowego.

      b00g13 (na widok właśnie pisanego przez Graya smsa w motce L7): -O, excel!
      Gray: -A wiesz, że jest taki zawód, excelista?
      Huann: -...ale powiedz tylko word...

      [dzieło zbiorowe / Szprora nie nadążała notować]
      bliski wschod to pasza, a daleki - karma.
      Aard: -Karma to środkowy, a daleki - mandarynki.
      Huann: -Ale to tam, gdzie cytryna dojrzewa.

      Aard: -Jan Kabel USB 2.0

      Gray: -Kiedy rezerwa szła do cywila, to wilka złapała.

      Zamek: -Czy tropik to prześladowca?
      • kotbert Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.5.02.2007 W BIBLIO 06.02.07, 20:49
        szprota wygenerowała:

        >Zamek: -Czy tropik to prześladowca?
        >

        A czy ktoś wie, co to jest Bismarck?
        • huann Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.5.02.2007 W BIBLIO 06.02.07, 21:02
          kotbert napisała:

          > A czy ktoś wie, co to jest Bismarck?

          dwururka z Kataru?
          • kotbert Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.5.02.2007 W BIBLIO 06.02.07, 21:48
            Czy dwururka to inne określenie na duży katar? Jeśli tak, to tak.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.21.03.2007 U AARDÓW 22.03.07, 23:12
      (O, Huann ma zaQrzoną klawiaturę!)

      byli: SzproHuann, Mag.giAard, BrebleBrite
      rządziła: pani Tysiąc
      spożyto: pistacje, nerkowce, wafle, czekoladę i słone paluszki
      zamknięto: Polę
      ściągano: Turnaua
      wisiały: rolety
      fotografowali: Breblebrox, Brite oraz Aard ich sprzętem

      HuannAard (z przewagą Huann) naplótł:

      -Mistrzłostwa świata w chłodzie, ale się z tym krijo.
      -Tysiąc aborcji na tysiąclecie!
      -Stowarzyszenie Polaków Poszkodowanych Przez IV RP. Mamy już Tysiąc członków!
      -Dom z mułu.
      -Analfabeci są do dupy!
      -Jeśli chodzi o tłuszczyk, jestem nienasycony. Za to Mały jest utwardzony.
      -Ciekawe, czy pani Tysiąc za te 25 tysięcy kupiła sobie 101 Dalmatyńczyków...
      Sto drugi mógłby być Rudy.
      -I czy dostała dwa tysiące becikowego...
      -Robin Chudł, a faceci w Kartuzach.

      Szprota (karcąco do Huann): -Nie koncentruj się na biuście Mag.gie!
      Huann (nie do końca się rozkojarzając): -To ja wezmę orzeszka.

      Mag.gie: -Wylatuję w piątek do Paryża!
      Huann: -Na długo?
      Mag.gie: -Na ślimaka.

      Szprota (biedząc się nad aardzim siemensem): -Jak się go blokowało? Kratką?
      Huann (filożując refleksyjnie): -Zazwyczaj blokuje się kratką...
    • szprota MĘCZOKÓŁ Z ODHUANII Z DN.24.03.2007 25.03.07, 20:09
      byli: SzproHuann, BrebleBrite
      męczyli się: pięciu do Azera
      jedzone były: tosty i czipsy
      oglądane były: zdjęcia z Elbrusa i Alp tudzież mapy
      psuli: Szaranowicz i Drugi Komentator

      motto: Ci zawodnicy są metaforą (trudne słowo) Małysza, a piłka alegorią
      (jeszcze trudniejsze słowo) nart (c) Breblebrox


      NADPSUCIA SZARANA W ODSŁUCHU
      (tonem wyjawienia dostępnej dla niewielu tajemnicy):-Piłka musi być tak
      uderzona, żeby partner nie mógł do niej dojść.
      -To był wielki piłkarz. Jego życiorys najlepiej o tym świadczy.
      -Chwaliliśmy Radka w pierwszej połowie i drugą też zaczął z wielką ruchliwością.
      -Wygrał tę walkę ze spokojem.
      -Proszę popatrzeć na tę pracę, którą wkłada na przykład Krzynówek.
      [praca włożona przez Krzynówka w chwilę później oddała się golem]
      -Sadzał go na ławce, co oznaczało wariant bardziej defensywny.
      -Zobaczymy, jak to przemeblujemy, czy Żuraw pójdzie na szpicę.
      -Wariant spokojny poprzez Gargułę.
      -Przypomnijmy Bąk Dudka.
      -Mamy teraz trochę taki martwy okres.
      [a szlachtę troszeczkę dziesiątkowała cholera wg słów Mojej Pani Od Historii]
      -Bąk widzi oczy naokoło głowy.
      [w sumie zrozumiałe przy tej ilości oczu u owadów]
      -Ruszył Garguła, to sporo kosztuje. Żuraw wysoko.

      Huann (wpuściwszy Szprota w dziesiątej minucie meczu): -Wygrywamy już dwa do zera!
      Szprota (pocieszająco): -Jeszcze nic straconego...!

      Huann: -Poszli za ciosem i trafili na mamucią skocznię.

      [na widok reklamy vanisha, z wyraźną ulgą]
      Huann: -No, nareszcie. Tak tęskniłem za tą różową siłą.

      Brite: -O, kibice z Kazimierza Górskiego!
      Huann (bez zdziwienia): -Nie z Dolnego?
      [hint: jeśli kto nie słyszy słów, które czyta, niech se przeczyta na głos]

      Szprota: -O, zdejmują Krzynówka! To kim ja się będę brzydzić?

      Huann: -Jeleń powinien być stałym wykonawcą rogów.

      [komentator niezrażony widokiem na ekranie]
      -Wspaniała atmosfera!
      [na ekranie leżący zawodnik. po chwili się podnosi]
      Huann (krytycznie): -Moim zdaniem nieco siadła.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z PRIMAAPRILISOWEJ ODHUANII 02.04.07, 21:11
      byli: SzproHuann, Mag.giAard, Alicja z CallB.
      oglądali: filmsy Aarda, fotsy Huann, Wodza i Małego oraz fotsy Kolbich

      Mag.gie: -A dzisiaj po bloku chodziła parka.
      Aard: -I przędła?
      Szprota: -Właśnie, kurtkę muszę kupić!

      CallB: -Moherowa zagrywka.

      Huann (pokazując zdjęcia Kolbim): -A tu przerobiłem smoka.
      CallB (z uznaniem): -Smokowite.

      Szprota (ubierając się w przedpokoju): -To stara kurtka i podszewka się w niej drze.
      CallB: -Znasz ją zatem od podszewki.
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ (i spomiędzy) 05.04.07, 23:51
      Kasia (po przeciągającej się ciszy u klienta): -Rozumiem, że umowa się szuka?

      Klient (z wielkim bątąnem): -Nie wiem, czy będzie pani władna mi pomóc...

      Rafał: -Powiedz klientowi, że do niego oddzwonię, jak tylko mi wyjdziesz z pingwina*.

      Klient (skruszony do Breble): -Niepotrzebnie pani dupę zawracałem, ale była pani bardzo dzielna.

      Breble (zgłaszając technikom problem z zasięgiem u klienta): -A w tej pana miejscowości są jakieś ulice?

      Klientka: -To są minuty na rozmowy, tak?
      Breble (wyciszywszy mikrofon): -Nie, na kąpiele w wannie.

      Breble: -A ja zostałam znaleziona w kapuście.
      Wasiu: -Ale włoskiej czy pekińskiej?

      Kasia (po dwóch minutach uważnego słuchania słowotoku klienta): -No, po takim wstępie nie wiem, co pan ode mnie chce, ale za chwilę będę mogła na to pytanie odpowiedzieć.

      Viagiereczka: -Proszę wziąć go do ręki...
      (namawiała klienta na ręczne wprowadzanie ustawień do telefonu)

      Kasia: -A o co pan jeszcze zapytał? Coś się wyjmuje, wkłada?

      Kasia: -Jeśli pani nie pamięta, jak się pani nazywa, to proszę sprawdzić na umowie.

      Breble: -Wasiu, ty jednak nie jesteś normalny.
      Wasiu: -A skąd, jestem zupełnie normalny. Nawet zakręcenie mojego członka wokół spirali śmierci jest zupełnie normalne.

      Breble (walcząc z aplikacją nie wczytującą danych klientów, a pokazującą wszystko na żółciutko): -Dzień dobry, pani Żółte Pola. Chciałabym pani zaproponować żółte pola.

      Breble (w jakiś kwadrans po zalogowaniu, w chwilę po tym, jak spytała, kiedy przerwa): -To jest najgorszy moment. Po nim może być już tylko gorzej.

      Breble: -Ale w jakim sensie ma pan obłożone vatem minuty? Doliczamy do nich 22%?

      Kasia (której Asalia sprzątnęła sprzed nosa katalog Avonu "bo tylko chcę jedną rzecz zobaczyć"): -Ale ona bezczelna! Wszystkie kartki przegląda!

      Breble: -O macko boska!


      + jebonus track czyli z pleceń SzproHuanna w różnych porach i fryzurach

      Huann (eksplorując twątubę): -To jest teledysk z życia Jamajczyków, kręconych, acz prostych ludzi.

      Szprota (widząc, że Huann klika po pajacykach i polskich sercach): -O, napierdalasz dobre uczynki!
      Huann (z niepojętą goryczą): -No, co zrobić...

      Szprota: -A nasi grają w Lidze Mistrzów?
      Huann: -Tak, gra Liverpool.

      --
      * pingwinem obsługujemy pre-paidy i czasami zapominamy, jak przepięknie brzmi wychodzenie z pingwina dla nienawykłych uszu. wchodzimy też czasem w kota i odpalamy kiwi.
      a chomik konsoliduje.
    • szprota SZPROTOKÓŁ SPOMIĘDZY 09.04.07, 23:17
      Czyli: wszystkich dręczonych targającymi wnętrzności wątpliwościami, czy
      SzproHuann żywie, czy martwie, czy co żre i co przy tym powiada, spiesznie
      zawiadamiam, że czasy są takie, że uczciwy człowiek nie może włączyć telewizora
      bez wyciągnięcia z grobu nieboszczki babuni i wyłudzenia od niej zaświadczenia,
      że jest zwolniona z opłat radiowo-telewizyjnych.
      Niemniej, wbrew tym przeciwnościom losu (a przeciwność losu to fant i co ja mam
      z tym zrobić?) SzproHuann nadal zalega około drugiej w nocy i plecie.

      Szprota (z niepokojem dostrzegając w tłumie srebrzystą grzywkę Rubika): -Obawiam
      się, że to jakieś oratorium.
      Huann (z bezrozumną radością): -Oratoryjnie et laboratoryjnie!

      Szprota (z niesmakiem): -Jednak Kutz jakoś do mnie nie przemawia.
      Huann (dociekliwie): -A koń, który mówi?

      Huann (zafascynowany technikami polowania): -Orzeł przedni je żółw, a tylny włóż.

      Szprota: -Nagrodę w konkursie na odpowiedź, co było pierwsze: jajko czy kura,
      zgarnęła odpowiedź "penetracja".

      A NA TARYFIE PRACOWNICZEJ...
      Klientka (prosząco do Asalii): -Chciałabym zmienić adres zamieszkania.

      Breblebrox: -Będzie pan miał 20 MB do wykorzystania.
      Klient (trawiąc atak informacyjny przypuszczony przez Breblebrox): -Aha... a to
      dobre jest?
      Breblebrox: -A litr benzyny jest dobry?
      • szprota a techniki polowania 09.04.07, 23:41
        wyglądają tak
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.11.04.2007 NA PEDOFILOWIE 12.04.07, 19:42
      Obecni: SzproHuann, Mag.giAard, KotRed, Moostank i Michael00
      powered by BYOC&C*

      szprotkanie urozeszmaciło wzajemne wyszukiwanie się przez bluetoothy, przy czym znakomita większość zamiast Kotbert znajdowała neostradowy modem Moostanka

      Huann: -Ja dziś skończyłem z pracą o 16:00.
      Moostank: -Nie może być, wstałeś o 16:00?

      Huann: -W mojej pracy są loszki.
      Moostank: -Znaczy, warchlaki?
      Huann: -No, nie do końca.
      Moostank: -Masz rację. Loszki są czymś więcej niż warchlaki.
      Huann: -Loszka to sequel warchlaka.

      Huann: -Czy ja kiedyś wspominałem o Lordzie Walecie?

      Moostank: -Dobrze, że papieża nie ma, bo jest go ostatnio dużo. Mniej.

      Huann: -Kanał leży, kanał praży.

      Moostank: -Hłe hłe hłe.
      Huann (zobaczywszy pęknięcie na baterii telefonu): -Zobacz...!
      Moostank (obronnie): -A co to, moja wina?!
      Huann (z prostotą): -Nie mówię, że twoja. Zmieniam temat, bo nie wiem, co powiedzieć na twoje hłe hłe hłe.

      Moostank: -Więc opowiadajcie, co tam u was!
      Aard (wykonując mentalny odpowiednik piramidki z palców): -Kategoria...

      Aard: -Krzyżyki gospodyń wiejskich.

      Huann (z życzliwym zainteresowaniem): -Ja tak chrupię, że nic nie słyszę, ale chyba się dobrze bawicie?
      Moostank (niedawno pochowawszy tatę, z iście buddyjskim podejściem do sprawy): -Ja mam dość trupi nastrój.

      Aard (wyjmując prezent dla Moostanka): -Mamy dla ciebie oryginalnego Heinekena...
      Mag.gie (bezpretensjonalnie): -Z Białegostoku!

      Kotbert: -O, nowa fryzura. Dobrze ci.
      Szprota (ze skruchą): -Przepraszam.

      Aard: -Sprowadziłem z Niemiec i mam samochód z prawdziwego zderzenia.

      [wobec rychłej przeprowadzki Moostanka do mamy na wieś]
      Aard: -A żyjecie z czego?
      Moostank: -Z płodów.
      Aard: -O, otwierasz bank spermy?

      H8red: -Pierwszy musiał być Al Boom, skoro teraz jest Al Gore.

      Michael00: -Czy to są twoje westy?
      Kotbert: -Tak.
      Michael00: -Czy możesz mnie z chęcią poczęstować?

      H8red (o płytach laserowych): -To miała być konkurencja dla CD, ale nie wypaliła.

      --
      *bring your own chips & cola.
      wszyscy przynieśli chipsy i colę.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z POWSINÓG WARSZAWSKICH 14-15.04 16.04.07, 21:43
      Obecni: YavIniak, SzproHuann, BrebleBrite, Rosomak, Lolik, Paula oraz Marek

      powered by
      - jechanie jednego dnia do Wawy przez Rawę i Łowicz
      - spuszczanie szczura (nie tylko na warszawiaków)

      Szczur był pluszowy, należący do Breblebrox, pochodzący z Ikei, a w ogóle to
      była szczurzyca Telimena. Najpierw była animowana przez Brajta i śpiewana po
      angielsku, potem Rosomak z Huann rozpłaszczali ją na szybie, zwłaszcza gdyśmy
      kogo mijali i obserwowali reakcje atakowanych szczurem tubylców. Niestety, w
      konkurencji dezorientacji współuczestników ruchu pobił nas jeden pan, który
      chyba czyścił nos i tak jakby zapomniał wyjąć chusteczkę z nosa...
      Szczurzyca była również spuszczana na Brajta przez Marka i fotografowana /
      filmowana w tym stanie oraz wybiegiwana w kapturze przez Paulinę muszącą w krzaczki.

      - pozyskiwanie w Powsinie karkówki za pół darmo
      - otrzymanie przez Maginiak oferty abonamentu weekendowego na toitoia w tymże
      Powsinie
      - epatowanie Depeche Mode i burzliwa dyskusja o braku herców w głosie Martina
      Gore'a tudzież gorączkowe poszukiwania Czegoś Do Słuchania, Co Godziłoby Kaprysy
      Maginiak, Marka i Szproty (consensusem okazał się Grzegorz z Ciechowa)
      - głaskanie bażantów i psucie tym całkiem dobrego Marka
      - dmuchany materac BrebleBrajtów, który się wyzbył powietrza i pukał
      - trupie czaszki na skarpetkach Rosomaka
      - oraz obecność Jordana w NBA zmieniająca spojrzenie na chrześcijaństwo (to
      chrześcijaństwo)

      Breblebrox (przeczuwając rychłe pukanie materaca): -Materac jest metaforą
      (trudne słowo), a alegoria jeszcze trudniejszym.

      Maginiak (o Paulinie w okularach): -Paulina wygląda jak Bono. Nie, przepraszam,
      jak Dobro.

      Huann: -Burza mózgów i porywy serca.

      Maginiak (surowo): -Szanuj plecak, boś nie jeleń!

      ...już. koniec szprotokołu :P

      PS dla żądnych wiedzy dokładam, że było bardzo zabawnie i miło i pyszny smalec!
      ale humor przeważnie sytuacyjny tudzież Szprocie nie chciało się notować.
      • latajacy_rosomak A! 17.04.07, 18:17
        > Szczur był pluszowy, należący do Breblebrox, pochodzący z Ikei, a w ogóle to
        > była szczurzyca Telimena. Najpierw była animowana przez Brajta i śpiewana po
        > angielsku, potem Rosomak z Huann rozpłaszczali ją na szybie, zwłaszcza gdyśmy
        > kogo mijali i obserwowali reakcje atakowanych szczurem tubylców. Niestety, w
        > konkurencji dezorientacji współuczestników ruchu pobił nas jeden pan, który
        > chyba czyścił nos i tak jakby zapomniał wyjąć chusteczkę z nosa...

        Dokładnie to chciałem wtedy powiedzieć!
        • szprota I zasadniczo 17.04.07, 18:42
          powiedziałeś.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.20.04.2007 21.04.07, 20:55
































      tu jest miejsce na część Excentrixa.
      c.d.n.
      • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.20.04.2007 W PERONIE 6 22.04.07, 17:15
        Obecni: SzproHuann, BrebleBrite, Avatary, Miejskie_Narty, Excentrix i Aaa202

        motto: "Musimy mieć możliwość jedzenia z jednej miski, jak Reksio z Pankracym"
        (c) Avatary_zamawiający_grochówkę

        powered by
        zajebista użelowaność! (c) Excentrix na widok kelnerki
        tradycyjne tworzenie napisów na pudełkach papierosów (tym razem novum: Szalenie
        zabija ducha!)
        konkurs na najlepszy portret Excentrixa (wygrała Breblebrox i ma wyłączność na
        fotografowanie go)
        oraz tworzenie z poduszczenia Excentrixa opowiadania (zdanie po zdaniu)i rysunków
        (kreska
        po kresce) przez wszystkich uczestników szprotkania.

                 OPOWIADANIE:
        Woda lała się strumieniami. Jan zakręcił wodę i osuszył się zgrubsza. Kurek
        zapiał na dachu i dzięki temu mógł wstać świt.
        -Ależ Matyldo!- Zakrzyknął falsetem niemalże i podskoczył w miejscu niczym młody
        jelonek, za nic mając szósty krzyżyk na swym siwym, nieco oszczecinionym
        karczku. Miała też długie owłosione nogi. Jeszcze nigdy, jeszcze trochę, jeszcze
        raz.
        -Kostek, no co Ty! Wszyscy z technikum spożywczego jej zazdrościli. Zazdrościli
        jej jaj, kury, kogutka, kurka, kokoszki, kurczęcia, kurcze!
        Zasadniczo miała właśnie udać się do fryzjera, kiedy jej lot osiągnął trzecią
        nadświetlną i utrzymując tą stałą prędkość usał się w kierunku kalarepki.
        Niestety...świadomść jej podpowiadała zgoła inne rzeczy niż sytuacja w której
        znajdowała się realnie. Wstała, założyła gruby, wełniany sweter udziergany przez
        babcię i wyszła na przystanek z którego odchodziło 96.
        Tymczasem deszcz padał przez 40 dni i 40 nocy.
        Zrezygnowany splunął w kanalizacyjną kratkę, myśląc że znów mu nie wyszło. Na
        szczęście miał plan awaryjny.
        -Kit z Matyldą, idę do ciotuni-myśl ta już jakiś czas temu kiełkowała mu pod
        powałą, zajmując mu umyśł niczym nadprogramowo rozwinęta czternastolatka.
        -Nuże!- zakrzyknął i ruszył realizować z góry zaplanowane cele. Od wschodu
        powiało chłodem, skóra pokryła się gęsią skórką. Na Kajmanach zaś było
        słonecznie, temperatura wynosiła 32* C, wilgotność 85% - to powodowało, że
        wszystkie szczurki (?) wyglądały jak pudelki z trwałą ondulacją.
        -Butros butros gali - zakrzyknął z werwą.

        Excentrix: -Od lat mam ciśnienie na wieżę ciśnień.
        Huann: -Ja jestem nieoświecony, bo nie mam latarni morskiej.
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ (i spomiędzy) 22.04.07, 19:55
      Szprota: -Internet ma pani wyłączony, więc nawet, jak coś pani lata na ekranie,
      to nie generuje to opłat.

      Klientka: -Ja chciałam się pozbyć kurczaczków z telefonu.

      Kasia G.: -Jak pan się zapewne orientuje, imię Anna jest w Polsce dość
      popularne, więc jeśli nie pamięta pan nazwiska, nie będę wiedziała, do której
      pani Ani pana przełączyć.


      ---
      +jebonus, czyli co Huann plecie, jak mu się puszcza animacje Lacha
      -O, leją plastelinę. Mogliby trochę spoważnieć.
      -Co się robi z obciętą plasteliną? Aha, znika się.
      -O, czarny charakter w kropki bordo!
    • szprota SZPROHUANN OPERUJE 29.04.07, 15:41
      Całą tę kilkuosobową gawiedź, która z zapartym tchem klika F5 na otwartych
      szprotokołach z nadzieją na pojawienie się nowego wpisu zamierzam dziś uraczyć
      mocno wybiórczym zapisem z wydarzeń, które zaszły w OdHuani.
      Nakreślmy sytuację.
      Wyobraźmy sobie sobotni wieczór. SzproHuann część z onegoż spędził na szeroko
      pojmowanym mieście, już to zużywając odYaviniakowe kupony do Sfinxa (Huann:
      czarny stek, Szprota: penne spinacchi), już to podejmując próby nabycia kurtki i
      innych utensylii chemiczno-gospodarczo-spożywczych, drogą kupna, naturalnie.
      Następnie zaś zaległ był w OdHuani z pełnymi brzuchami do góry na żółtym pledzie
      i plecie.
      Katalizatorem plecenia początkowo była praktykowana już od jakiegoś czasu przez
      Huann zabawa puszczania w odsłuch Janerkę, a wijące się gwiazdki popkultury na
      wizję (serdecznie polecamy piosenkę o wynaturzającym się balonie z Beyonce i
      Shakirą na teledysku). Tym razem jednak na Mezzo odbywała się opera Verdiego, z
      francuskimi podpisami, które aż się chciało przekładać. No i Huann zaczął...

      Jestem przykładem wybiórczości piękna.
      Dworzec jest moją tuszą. Załóż spiralę fajtającą legendarną fasonę. Akceptuję
      salwy i tuszę się.
      Królowo Forda, jest nieposiadłością.
      Mam Elle w formie instant i konfidenta anonsującego palto.
      Diabeł importuje nasze dzieci!
      Silę się na tarabustę. Mój Ford jest całkiem wołowy. Duperele są wokół. Mars
      jest twardy, uwaga na niego!
      Piosenka realistyczna. Jestem branżami nienormalnymi od frontu.
      Chomik został zdeponowany w prodiżu i się grzeje.
      Dupa jest dildo!
      Jestem delfinem, mariażem, kobietą, demonem. Benefit konfidencji jest
      feministyczny. Konfidencja mnie bierze i Niemców. Tablica jest holenderskim glutem.
      Wołowina! Wołowina! Straszliwe rogi!
      Aborcja jest imponująca. Eksploduje.
      To jest węgierski afront. Funduję moje serce z żalu się.
      Moje głosy. Jestem prętem. Mój akompaniament jest koniem, natomiast metki są
      podróżą. To jest passe jak pieski preriowe. Mieszkam w namiocie, randez-vous please.
      Mam gracę. Ech, hieno, przepraszam za pracę.
      Proponuję parlament do importu. Frapujące są te grosze. Sombrera tańczą w piegach.
      Mój foksterier ma demencję i administruje potrzebami konia na audiencji u sir Johna.
      Plenią się fortepiany. Inklinacje są dewiacyjne, zwłaszcza u Filipa, który nas
      obserwuje zza trzech drzew.
      Deja vu pręta aportuje wielkie paniery.
      Piękni bandyci nie na kranie. Doktor jest Gajuszem, który mnie nie opuszcza
      ponizej pasa.
      Przynieśli szambulans i preparaty do dekoracji.
      To są alfonsi plus jeden w kuwecie.
      Komedia komentuje sosy.
      Trupy koni są gejami na wizji. To jest incydent w powietrzu. Ryzyko wielkiego
      komputera jest gettem syfilików w garze.
      Specjalne puree są dla kobiet, a nietuczące dla świętych.

      dla wytrwalszych: omal całość do posłuchania

      aspazja.pikczers.wrzuta.pl/audio/RT6qDSmozI/ cz.1
      aspazja.pikczers.wrzuta.pl/audio/42IZoCtyCY/ cz.2
      aspazja.pikczers.wrzuta.pl/audio/2BqcJoXbuU/ cz.3
    • yavorius OCYPLOTOKÓŁ Z BORU. Jeden wpis. 07.05.07, 09:02
      Ja: - Pies-przewodnik, pies-izolator.

      <kurtyna>
      • szprota Byliście w Ocyplu? 07.05.07, 17:22
        Znam to miejsce :)
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z 2.06 Z PARAPETTINGU U BREBLEBRAJTÓW 03.06.07, 13:40
      Obecni: uroczy gospodarze, czyli BrebleBrajty, SzproHuanny, Zamek, Wasiu, Krygi,
      Marek, Krzysztof oraz Patryk
      powered by umuzykalniana Madonna 3d i szprofanowanie tejże, pliki JP2 generowane
      podczas uprawianej przez Brajta permanentnej inwigilacji, klęska urodzaju
      spowodowana zbyt dosłownym wzięciem do serca przykazania Brajta BYOC&C, utulanie
      przez Wasia cierpiącej lodówki oraz brawurowy freestyle Wasia do podkładu
      dżemsessujących Huanna, Zamka, Patryka i Krygiego

      motto (nad przytarganymi przez Szpro pierniczkami): Im beer, a nam cola © Zamek

      [podczas rozmowy nt planów mniej lub bardziej wakacyjnych]
      Zamek: -Koncert Bjork jest pierwszego lipca.
      Brite: -...dwa tygodnie temu.

      Zamek (wsłuchany w skądinąd nader interesującą plejlistę brajtową): -Ostatnio
      coś takiego puszczałem dzieciom na kształceniu słuchu.
      Huann: -I co: ukształtowałeś?
      Szprota (z niezrozumiałą troską): -Nieodwracalnie!

      Szprota: -Jasiu, jadłeś tę białą czekoladę, bo został jeden kawałek?
      Huann: -Tak, wziąłem jeden, a do niego przykleiły się jeszcze dwa, chciałem ci
      dać, ale akurat ciebie nie było, więc co miałem robić...
      Brite (nieprzejęty czipsową klęską urodzaju): -A jak chcecie, to możemy jeszcze
      zrobić zapiekanki, może też się skleją.
      Zamek (w roztargnieniu): -To przykle.

      Patryk (z dziką satysfakcją): -Ha! Oszukałem cię! Nigdy nie byłem w twoim wieku!

      [dzieło zbiorowe, wszelako z inspiracji Huann i hotlajnowych opowieściach o
      eksterminacji skalarów]
      Właściwie to Vader ze Skywalkerem mogliby walczyć na neonki. Lub wręcz odtańczyć
      taniec policzkując się nimi.

      [dzieło zbiorowe]
      Brudnymi rękami jest piekło wybrakowane.

      [dzieło zbiorowe]
      Kaczor nie ma kąta i jest wiecznym tułaczem.

      Zamek: -Rolling on the ołtarz lauging.

      [dzieło zbiorowe]
      Kto zjadł zawartość stajenki? Podejrzenie padło na Herkulesa, który wszak w
      pewnych celach zmienił bieg rzeki.

      Szprota: -Na złodzieju All Gore.

      Huann: -Kontrawanda, co nie chciała kontraniemca.

      Wasiu (fristajlując): -I spotkałem ciebie, i zaproponowałem ci pieniądze, a był
      ciemny wieczór, joł joł, i zaproponowałem ci dwie stówy, a ty powiedziałaś...
      Zamek (wychodząc z łazienki): -Wychodzę z kibla i widzę tylko rękę.

      [gdy Wasiu opadł z sił i dokonania wokalne zastąpił choreograficznymi, odebrał
      serdeczne gratulacje od zachwyconej publiczności, aż w pewnym momencie padło
      pytanie]: -A Ostrego znasz?
      Wasiu: -No masz. Sam go ostrzyłem!

      [Patryk jął zabawiać zebranych opowieścią o castingu na mistera Białegostoku,
      ubarwiając ją naśladownictwem uczestników owego naboru. Jeden z jego obiektów
      kpin miał się interesować walkami wschodu]
      Zamek (filozoficznie żując czipsa): -Tam to tylko wschodu...
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 16.06.07, 13:48
      Kasia (kapryśnie): -Ja bym wolała pana.

      Kasia (lekko urażona w swej kompetencji): -Mam panu powiedzieć, czy dowie się
      pan od znajomych?

      Kasia (w obliczu pomięszania kart sim): -Tamtą kartę najlepiej głęboko schować i
      będzie działać, chyba że żona znów poprzekłada karty...

      Wasiu (emanując pozytywną energią, jak to Wasiu): -Sprawdzimy, czy wszystko
      idzie ku dobremu...

      Klient: -Salon będzie czynny w sobotę, jak pani myśli?
      Szprota: -Ja nie myślę, ja to dla pana sprawdzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka