Dodaj do ulubionych

SZPROTOKÓŁ (I) Z DN.13.11.2003 W PABIANICACH

    • szprota SZPROTOKÓŁ Z 16/17.06.07 U METEORA 18.06.07, 21:00
      Obecni: (przelotnie) Rosomak, Andrzej
      (bardziej stacjonarnie, choć cyklozowo): Meteor, Huann, Aard
      (mniej stacjonarnie i więcej niż dwukółkowo): Marysia, Szprota, Zamek

      szprotkanie urozmaiciła klęska urodzaju truskawek, Meteorze splątywanie kompasu
      ze smyczką i następnie zagadkowanie innych o rozplątywanie tegoż bez rozpinania
      smyczy, HuannoMeteoroAardzie pedałowanie do bylegdzie i ogólny dzierżbór
      występujący za żabką i kluską w lewo

      motto:
      Zamek (z troską): -Wiesz, problem jest w tym, że do tego Żyrardowa nijak nie da
      się mądrze pojechać.
      Szprota (niezrażona): -To pojedźmy głupio.
      (Zamek przez kilka chwil jedzie z językiem na brodzie rycząc głosem bawołu)

      [tu Szprota musi uczciwie przyznać, że pomijając podstępny skręt przy żabce i
      klusce, który upierał się być w prawo, jej powrót wypadł zdecydowanie głupiej.
      Całą drogę wprawdzie słuchała prodiżu i obserwowała dwóch mężczyzn
      wyspecjalizowanych w pociągowej drzemce, ale mimo wykupionego biletu na
      Fabryczną udało jej się pojechać na Kaliską, przegapić stację i jak się okazało,
      nie podróż, a pierwszy jej etap skończyć w Pabianicach.
      Tramwaj linii 11 z Pabianic na łódzki Julianów jedzie 70 minut.]

      Huann: -Popcorne cielę dwie kolby żre.

      Marysia: -Ja nie słyszałam początku.
      Huann: -Ja końca.
      Szprota: -Żeby być ścisłą, przegapiłam środek.
      Aard: -A ja nic nie powiedziałem!

      [Szprota i Zamek opowiedzieli o napotkanej po drodze ładnej zakonnicy]
      Szprota: -Szkoda jej dla stanu bezżennego.
      Zamek: -Raczej akoitalnego.
      Aard: -Akolitalnego!


      [Zamek opowiedział o mijanej po drodze kienesie, którą wziął był w pierwszej
      chwili za meczet, a to wszak wręcz przeciwnie]
      -Zbrodnia, kara i mów!. Oni
      wierzą inaczej.
      Aard (z niezdrowym zaciekawieniem): -A kochają tak samo?
      Zamek (z urzędową powagą): -Tak.
      Aard (patriarchalnie): -To dobrze. Jest dla nich miejsce w moim kraju.
      Meteor (nieco bezradnie): -A gdzie ty mieszkasz?
      Marysia (automatycznie): -Między swemi!

      [Meteor opisał nam klasyfikację misiów ze względu na zachowanie misia po tym,
      jak się go kopnie:
      - jeśli się zwiało przed nim na drzewo, a ten stoi pod drzewem i okropnie nim
      trzęsie, to jest to grizzly
      - jeśli się zwiało przed nim na drzewo, a ten wchrzania się po drzewie za nami,
      to jest to niedźwiedź brunatny
      - jeśli nie ma drzewa, na które można by zwiać, to jest to niedźwiedź polarny
      - jeśli nie trzeba szukać drzewa, to jest to miś pluszowy
      - jeśli zaś drzewo było wcześniej zajęte przez misia, to jest to panda]
      Huann: -A jeśli się zobaczy wielką niedźwiedzicę, to znaczy, że kopnąłeś nie w
      misia, a w kalendarz i jesteś w niebie.

      Meteor (usiłując zabłyszczeć wideoteką brata, nieco rozpaczliwie): -Macie może
      ochotę na komedię koreańską?
      Aard: -Szczerze powiedziawszy... Masz może wykałaczki?
      [ponoć po tym poznaje się Aarda. Że nie lubi, jak mu się coś pokazuje na mapie i
      że jest przeszczęśliwy w obecności wykałaczek]

      Aard (odgrzawszy gwoździa Wilsona): -Wiecie, jak można nazwać faceta, który
      zjadł mamę i tatę?
      Szprota (ze znużeniem): -Wiemy. Sierotą.
      Huann (z nagłym przypływem energii): -Głodomorem?
      Meteor (zaskakująco złośliwie): -Huannem?
      Huann (naburmuszony): -Nie, no, to, że moi rodzice są w Kazimierzu, jeszcze nie
      oznacza, że ich zjadłem.
      Szprota: -Tylko że Kazimierz ich zjadł.

      Zamek: -No i w pytę.
      Aard (wróciwszy właśnie z fajki): -Zawsze chciałem mieć takie coś...

      [e pluribus unum opowiedzieliśmy dowcip o dwóch rybkach w akwarium. W skrócie:
      pokłóciły się owe dwie rybki. Bardzo. Kilka dni nie odzywały się do siebie, w
      końcu jedna (ta, oczywiście, mądrzejsza) nie wytrzymała, podpłynęła do tej
      drugiej i mówi: -No dobrze, już dobrze, zgoda, nie ma Boga. Ale kto w takim
      razie dolewa wody do akwarium?
      Następnie zaś Meteor pochwalił się, że robił tsunami pracowym rybkom i się
      zastanawialiśmy, jak takie tsunami byłoby postrzegane przez rybki]
      Huann: -Stare rybki robią młodym rybkom falę w akwarium.
      • meteor2017 Ale Chaos po tym impakcie... 18.06.07, 21:28
        I krater... to ja zerratuje.

        To popcorne ciele to Huateor - zainspirowany moja koncepcja podpalania mijanego
        wlasnie pola kukurydzy w celu zrobienia poppcornu, Huann zarzucil; poczatek, a
        ja dalem sie zlapac i dokonczylem.

        -A gdzie Ty mieszkasz? oraz
        -Huannem!
        to nie ja... nie wiem kto, ale poznaje po ksztalcie zdan z kontekstem, ze nie z
        moich ust one.

        A z misiem - to jesli kopniety mis nie reaguje, to jest to mis pluszowy. Dotad
        zaslyszane, a ja kiedys wymyslilem, ze jkezeli po kopnieciu spada z drzewa, to
        jest to mis koala.

        Pracowych rybek jest jedna (i nazywa sie Ferdek - od Ferdynand... tradycyjnie
        witam ja/go slowami: "Ferdynandzie, jedziemy do Sarajewa).

        No dobra, ide wylosowac piwo z lodowki i sprobuje obejrzec komedie koreanska ;-)
        • zamek Uzu: przyszło mi do głowy, że... 18.06.07, 21:53
          ...jeżeli kopnięty miś serwuje Ci po kopniaku umoralniającą pogawędkę, to jest
          to miś uszatek
          • meteor2017 A Miś Kolargol... 18.06.07, 23:33
            Jeszcze to było:

            Jeśli po kopnięciu w dupę miś mówi:
            -Towarzyszu! Co wy?
            To znaczy że jest to miś Kolabor.
            • zamek Re: A Miś Kolargol... 18.06.07, 23:56
              Ach no tak, a w dodatku to było mojemojemojemyprecious!!!
        • szprota o. I to lubię 18.06.07, 22:03
          uzupełnienia, erraty, tato, a Marcin powiedział, że trzeba stawiać przecinki.
          Właśnie zrobiłam następne głupie: wwaliłam z pendrajwa szprohuańskie foty, po
          czym, po obróbce i wylosowaniu kilku do szprotokołu, niechcący wywaliłam je z
          kompa.
          Na penie oczywiście ich nie zostawiłam.
          Mam nadzieję, że pracowego kompa Huann szlag nie trafi do jutra, bo zostały i
          tam przerzucone...
          • huann Re: o. I to lubię 18.06.07, 23:16
            spoko. kolega kierownik wynalazł płytę dvd i huann za chwilę je przeżuje, ćfu,
            przerzuci na swój twardy dysk.
          • lavinka Re: o. I to lubię 19.06.07, 00:24
            Czyli potwierdziłaś teorię mojego brata,że baby przy komputerze dwukrotnie
            szybcciej głupieją niż się starzeją :)
            lav
            • szprota Coś w tym jest [nt] 19.06.07, 19:59

            • vauban Re: o. I to lubię. Ale 19.06.07, 20:18
              Ciekawa teoria. Ale co z nami chłopami ? Małżonka moja twierdzi, iż odkąd wiszę
              na forum, zrobiłem się nudny. Wolała, gdy czytałem książki w ubikacji. Droga
              Redakcjo, poradźcie, co robię nie tak ? (Dear Abby, I've got a problem*).

              *powered by ansambl Miortwyje Kiennedysy :D
              • lavinka Re: o. I to lubię. Ale 19.06.07, 20:46
                Wyczuwam podobną korelację. Im więcej mam do powiedzenia w necie tym mniej w
                realu. I na odwrót.
                lav
                • vauban Re: prawdopodobnie chodzi o tzw. wersetyzm 19.06.07, 21:07
                  czyli przekonanie o tym, że jeśli już napisało się o czymś, to wszyscy krewni i
                  znajomi królika mają o tym pojęcie. Otóż zazwyczaj nie mają nawet bladego
                  pojęcia, ale trudno samego siebie do tego przekonać. Nawet najtrudniej.
                  Drugą sprawą jest wersetyzm właściwy, czyli prowadzenie rozmowy towarzyskiej w
                  stylu: "na wątku takim to a takim, napisałem/am już kiedyś o tym, że... (tu
                  wstaw stosowny cytat)", czyli wypowiedź w rodzaju wykładu Świadka Jehowy,
                  posługującego się wyłącznie cytatami z Biblii (werset ten a ten, stąd nazwa
                  przypadłości".
                  Fatalna rzecz, zabija rozmowę - zwłaszcza z tymi, co nie mają pojęcia, o jaki
                  werset chodzi... I wtedy zaczynają mówić o nas, że staliśmy się nudni...
                  • szprota Niewykluczone. Nic tylko ściągać ich na forum. 19.06.07, 21:14
                    Osobiście preferuję raczej określenie "hermetyczna", a nie "nudna". O.
                    • meteor2017 O, to mi to nie grozi!!! 19.06.07, 21:30
                      Ja tam mogę wielokrotnie o tym samym opowiadać i nie przeszkadza mi, że tej
                      osobie już to opowiadałem... idealnmy słuchacz, to taki, któremu też to nie
                      przeszkadza.

                      Ostatnio na szkoleniu mielismy cwiczenie - mielismy o jakims wydarzeniu ze
                      swojego zycia opowiedziec i ta druga osoba miala w ogole nie reagowac, wzrok
                      wbic gdzies w sufit... wszyscy opowiadajacy wymiekali, tylko ja wytrwalem pelne
                      3 minuty cwiczenia (opowiadalem to juz trzeci co najmniej raz) i na sile musieli
                      mnie odrywac od sluchaczki idealnej - nie przerywajacej mi hiostorii.
                      • szprota tak, tak, opowiadałeś nam tę historię 19.06.07, 21:48
                        Wprawdzie nic nie przebije twojej historii ze scyzorykiem i różowym
                        sznureczkiem, którą przedwczoraj słyszałam bodaj siódmy raz :D
                        • meteor2017 Tak mi się wydawało 19.06.07, 22:42
                          A niektórzy to słyszeli to ze dwa razy (w czasie rowerowania i w czasie
                          truskawkowania)

                          Ale za rzadko opowiadam historię o scyzoryku i sznureczku ostatnio, bo chyba
                          umknęło mi kilka szczegółów... muszę częściej ją opowiadać, to na pewno coś mi
                          się wymyśli do uzupełnienia tej luki.
                      • huann Re: O, to mi to nie grozi!!! 19.06.07, 23:32
                        meteor2017 napisał:

                        > Ja tam mogę wielokrotnie o tym samym opowiadać i nie przeszkadza mi, że tej
                        > osobie już to opowiadałem... idealnmy słuchacz, to taki, któremu też to nie
                        > przeszkadza.
                        >
                        > Ostatnio na szkoleniu mielismy cwiczenie - mielismy o jakims wydarzeniu ze
                        > swojego zycia opowiedziec i ta druga osoba miala w ogole nie reagowac, wzrok
                        > wbic gdzies w sufit... wszyscy opowiadajacy wymiekali, tylko ja wytrwalem pelne
                        > 3 minuty cwiczenia (opowiadalem to juz trzeci co najmniej raz) i na sile musiel
                        > i
                        > mnie odrywac od sluchaczki idealnej - nie przerywajacej mi hiostorii.


                        już mi to opowiadałeś!!!
                    • vauban Re: tak ! Właśnie tak ! 19.06.07, 21:30
                      Ale czasami może wygląda to jak w starym dowcipie o harcerzach:
                      Drużynowy: Zaastęęęp, baaaczność ! Jaki dobry uczynek zrobiliście ostatnio ?!
                      Starszy harcerz: Przeprowadziliśmy całym zastępem staruszkę przez ulicę !
                      Drużynowy: Jak to, całym zastępem ?
                      Starszy harcerz: Tak jest, druhu, ta staruszka stawiała opór...

                      A "hermetyczna" jest zdecydowanie korzystniejszym określeniem ;)))
                      • szprota Bo to nie ma co uszczęśliwiać na siłę 19.06.07, 21:51
                        Tylko spokojniutko i metodycznie spowodować, by delikwent samojeden uznał za
                        otchłań szczęścia bytność na forum (Zdecydowanie głupieję. Przez moment nie
                        wiedziałam, jak się pisze "otchłań"...)
                        • meteor2017 JAK TO JAK? 19.06.07, 22:40
                          Odhuańń!
                          • szprota ano właśnie 20.06.07, 22:39
                            się nabrało nawyków ortograficznych nieco rozbieżnych ze słownikiem :/
      • zamek Uzu: SZPROTOKÓŁ Z 16/17.06.07 U METEORA 18.06.07, 21:48
        powered by: to jest bardzo słuszny zyg zyg zyg...
        • meteor2017 Meteorza wersja wydażreń 21.06.07, 23:55
          tomi.blox.pl/2007/06/Truskawkowy-Zlot.html
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 19.07.07, 21:54
      Pierwszy szprotokół z telemenelizmu szprociego.

      Otóż wszystkim, którzy jeszcze nie wiedzą, zapodaję, iż od 2.07 pracuję w nowej
      specjalizacji, tkwiącej w pewnym słodkim oderwaniu od hotlajnu. Hotline,
      wiadomo, gorąca linia, przeważnie kolejka na kilkadziesiąt osób, zaś początek
      rozmowy "w czym mogę pomóc" nie jest od rzeczy choćby dlatego, że gros klientów
      dzwoni nie po to, by pozyskać informację (jak się przenosi numer) czy załatwić
      sprawę (dowiedzieć się, na jakim etapie jest przeniesienie numeru), lecz z
      problemem (konkurencja nie uwolniła przenoszonego numeru i nie można się
      dodzwonić do klienta). Słowem: użeranie się z technikami i rozczarowanymi
      klientami, świecenie oczami za brakorobów, a wszystko pod presją czasu i
      excelowskich tabelek z wynikami groźnie świecącymi na czerwono, gdy są poniżej
      oczekiwań.



      Tymczasem aktualnie Szprot ma luz blues. Oczywiście, ma cośkolwiek do zrobienia
      w czasie pracy, lecz sama się motywuje do tego, by to istotnie zrobić, nie dyszy
      jej nikt w kolejce i to wyłącznie szproci problem, czy spełni oczekiwania. I
      wszystko wskazuje na to, że i kwota na koncie pod koniec miesiąca będzie je
      spełniała...
      Różnicą jest też to, że zamiast "W czym mogę pomóc" Szprot teraz zaczyna rozmowę
      sformułowaniem "Dzwonię do pani/ pana z ofertą". Mówiąc krótko, jestem teraz na
      telemarketingu i mi dobrze :D



      Krachu (targany wątpliwościami): -Nie wiem: czy mi się pojebało...
      Przemył (uspokajająco): -Pojebało ci się.

      Breble (nie dając się zbić ze słowotoku): -Mam jeszcze jedno pytanie, zanim pan
      zacznie.

      Kasia (wykazując zrozumienie dla zapracowania klientki): -A kiedy można do pani
      zadzwonić, by się z panią dogadać?

      Kasia (mówiąc o
      nokii 7373): -Gdzieś ma na obudowie takie mazaje.



      Breble (ze smutkiem): -W weekend nie bardzo pracujemy.

      Kasia: -Jestem z siebie dumna i dlatego pracuję na hotlajnie!
      (urzekł mnie w tym zdaniu ciąg przyczynowo-skutkowy)
    • szprota DOŚĆ KRÓTKI SZPROTOKÓŁ Z URODZINOWEJ ODHUANI 18.08.07, 14:14
      Obecni: SzproHuann, Mag.giAard, KotRed, BrebleBrajt, Cassani
      all powered by urodziny Huann tudzież trzy pizze
      szprotkanie urozmaiciły historie telefonów Breblebrox i obsługa przedsprzedażna telefonu przechodzącego z Hejta na Aarda

      Huann (gościnnie zachęcając do kawy): -Jacobs?
      Brite (skromnie): -Takobs.

      H8red (oglądając drugi z opisywanych przez Breble telefonów, którego zresztą nigdy nie wahała się użyć): -Eeeej...! Ej. Ale... Ale!

      [Aarda dopadło pragnienie i brak naczynia]
      Aard (trzymając przyniesiony z kuchni kubek w którejś z rąk): -Jasiu, mogę wziąć sobie ten kubek?
      Mag.gie (trwożnie): -Misiu, po co ci kolejny kubek?!
      Aard (uspokajająco): -Kubki nie mieszczą nam się w szafce, szafka nie mieści nam się w kuchni, kuchnia nie mieści nam się w głowach.

      Szprota (opisawszy Koci zielony kaftanik noszony przez tąże Kotę w celu ochrony Kociego skrojonego brzucha przed lizaniem): -Ale Kocie jest ładnie!
      Aard (wyraźnie zazdrosny o priorytet troski o ofiary wypadków i mordobić): -Mnie też jest ładnie.
      Mag.gie (okrutnie): -Ale ty wyglądasz jak z "Psów".

      Huann (zatroskany nad ciasteczkiem): -Czy bartnik może być bezpszczelny?

      Huann (nieco śpiący): -Czy łuczniczka to kuszetka?

      PS A Aard obserwuje nieistniejące forum "Spojrzenie w Nicość!"
      • lavinka Kocie faktycznie jest cudownie :)/nt 18.08.07, 19:41

    • szprota PS A KATASTROFA 01.09.07, 15:30
      Mi wyłysiała jednowłośnie osła i go tym samym spersonifikowała!
      • lavinka Re: PS A KATASTROFA 01.09.07, 22:26
        Widzę,że was nieźle pogięło od tego nadfioletu :))))
      • katastrofa.nadfioletu Re: PS A KATASTROFA 02.09.07, 23:07
        szprota napisała:

        > Mi wyłysiała jednowłośnie osła i go tym samym spersonifikowała!

        Cóż... nie ma co dzielić włosa na czworo. Wiesz, że To jakoś Samo Wyszło.
        A ponadto wiadomo nie od dziś, że osioł psuje się od głowy...
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.31.08.07 U MAG.GIAARDÓW 02.09.07, 15:35
      Obecni: Mag.giAard, siostra Mag.gie Ewka, Pola, SzproHuann, KotRed tudzież
      nastąpiła Katastrofa
      all powered by
      - instrukcję obsługi korzystania z umywalki "dżojstik do siebie i w lewo" (Aard)
      - oraz atak dobroczynności Mag.gie, która rozdawała długopisy i ołówki z logiem
      plusa
      - oraz posługiwanie się słownikiem niemieckim w celu zniemczenia omawianych tematów
      - oraz wtranżalanie dwóch picc, Mafiosso i Soprano, co razem tworzyły może nie
      rodzinę, ale stare dobre małże
      - oraz ganianie przez Polę ślimaka
      - oraz wysyłanie sobie blutaczem i porównywanie głośników w telefonach (telefon
      Aarda nazywa się Eryk, w blutaczu Miki, Mag.gie - Sonia, a Szproty - Soniaczek,
      w blutaczu Proszę Się Odczepić)

      Szprota dodatkowo została osłu piona długopisem, dzięki któremu zamierza mieć
      jakieś osiołgnięcia i który muuuuuuuuusi tworzyć komplet z krowim szprotokólarzem.

      motto:
      Jeszcze Polska nie zginęła
      Nigdy nie zagaśnie
      Co nam obca przemoc wzięła
      Niech pod stołem zaśnie
      Niech jej gwiazdka pomyślności
      Póki my żyjemy
      A kto zdrowia nie wypije
      Szablą odbierzemy!
      (HuannAard)

      Huann: -Jak jest "krzak" po niemiecku?
      Katastrofa: -Die hynchy.

      Aard (prezentując postępy w kurowaniu ręki): -Ale bardziej ręką nie mogę ruszyć.
      Hejt (domyślnie): -Dana usługa jest niedostępna!
      Aard: -Skontaktuj się z operatorem.

      Huann (robiąc pobieżny przegląd zawartości biblioteczki Mag.giAardów): -Jonathan
      Carrol Wojtyła.

      Aard (rozpoczynając smakowicie dowcip): -Koleś złapał złotą rybkę, taką z jednym
      życzeniem...
      Hejt: -A, to była wersja 1.1?
      Szprota: -Jeszcze przed apgrejdem?
      Aard: -Tak, na pewno open source.
      Szprota: -Zdecydowanie w wersji shareware.

      [Szprot był wybitnie padnięty na sam ryj i ledwo co kumał, a co dopiero
      notował...:(]
      • szprota Pees o Katastrofie tyczy tego co tu 02.09.07, 16:04
        trza było to i owo skorygować i wyszło przepięknie od czapy.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.14.09.07 Z CZWAARDEJ WYPRAWY 16.09.07, 14:52
      Dla Noworoda

      Obecni: Szprota, Joanna, KotRedy, BrebleBrajty, Mag.giAardy, Zamek i nastąpiła Katastrofa

      nastąpiła również klęska urodzaju jako że zasady zobowiązują do BYOC&C, a kwasy w żołądku, ale było dobre!

      obłowiłam się w kilka dobrych książek, z których największą furorę zrobił poradnik "Wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach", magnesik na lodówkę i film będący czarną komedią o normalnych ludziach (OMG!!)

      dzięki, kocham was, jesteście zajebiści :***

      Szprotokół krótki, gdyż jak już wspomniałam, mieliśmy tym razem jakąś wybitną tendencję do uprawiania zajęć w podgrupach, może przez ten żółcień na ścianach.

      Szprota (odwracając rozpłomienioną twarz od monitora): -Hej Fred!* Na którym levelu mogę żołnierzy kąsać?

      Breblebrox: -Pamiętam taki film, w którym dwóch gości ukrywa się przed mafią przebrani za drag queens.
      Zamek (excathedralnie): -"Pół żartem, pół serio", proszę pani.**
      Breblebrox: -Nie, to nie był serial.

      --
      * wołałam "Hejtred", ale tego grepsa zanotował akurat półgłuchy Aard :P

      ** właściwie to muszę ich namówić do przejścia na "ty" ;]
    • szprota SZPROTOKÓŁZ DN.15.09.2007 U BREBLEBRAJTÓW 16.09.07, 15:07
      Breble postanowiła skrzyknąć starą ekipę pracową TeB03 i w dużej mierze jej się
      udało
      Obecni: BrebleBrajty, Szprota, Kasia zwana Pudzianem, Krygi oraz Wasiu
      powered by oglądanie "Skoku przez płot" i sport uprawiany przez Krygiego, a
      polegający na nieskutecznych próbach włączania alarmu w samochodach. Pewien
      udział miały w tym orzeszki. Obok samochodu Wasia leżał ich spory stosik, ale
      zdaje się, że na Dąbrowie sporo leszczyn rośnie. Bez sensu.

      Szprotokół krótki, właściwie rzekłabym notatka z monologu Wasia, który został
      wygłoszony na balkonie o 2:30 AM i który bardzo usilnie starałam się zapamiętać.

      -Dzień dobry. Panie pozwolą, że się przestawię. Na pasztetową. Muszę coś zmienić
      w swoim życiu i zerwać z tymi zboczeniami. Chociaż są i gorsi. Na przykład
      kiedyś bardzo lubiłem bocznice kolejowe. Patrzeć na nie, dotykać, ocierać się o
      nie. Tu jest sporo różnych odmian. Są tacy, którzy robią to tylko na bocznicach
      intercity - lubią ten dreszczyk adrenaliny. Inni, wręcz przeciwnie, w
      Koluszkach. Jeszcze inni lubią, żeby to było gdzieś tak bardziej w polu, przy
      spedycji może... żeby było trochę węgla...
      • szprota uzupełnienie, bo mi się przypomniało 16.09.07, 20:47
        Breble (stojąc na balkonie i przeciągając palcem po szybie): -Taaak... będę
        musiała w końcu umyć tę szybę...
        Wasiu [gnany imperatywem rysuje na szybie swastykę]
        Szprota: -W razie czego zawsze możesz powiedzieć, że to słoneczko. Nowe
        gadu-gadu będzie miało taki symbol. Tylko jak pokazać status "zaraz wracam"?
        Breble: -O, to proste, trzeba dołożyć chmurkę...
        [rysuje pentagram]
    • szprota SZPROTOKÓŁ z dn.26.09.07 z przyjazdu ImaginaryB00g 30.09.07, 13:53
      Obecni: w chuj luda
      powered by: urodziny b00g13go i zaręczyny ich obojga

      szprotokół krótki i przeesemesowany przez Zamka:

      [wymyślone przez Zam&Joubert): -Nowa czcionka szeryfowa: Giertych.

      Zamek: -Czy Kononowicz wydał Dzieła wszystkie Nietzschego?
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z WEEKENDU 28/29.09. Z PRZYJAZDU WODZA 30.09.07, 14:28
      Obecni:
      28.09. u Aardów: Wódz, Rosomak, Mag.giAardy, BrebleBrajty, SzproHuanny, KotRedy
      (i Pola)

      29.09 na szeroko pojmowanym miachu: Szpro, chwilowo Huann, Wódz i Mag.giAardy

      powered by przyjazd Wodza
      dispowered by długi czas oczekiwania na pizzę i 11h zmiany pracy u Huann

      szprotokół dedykuję Mamie Rosomaka, bo podobno czyta :)

      Brite (zafrapowany plejlistą): -W jakim języku ona śpiewa? Po hebrajsku?
      Aard: -Chyba w jidisz, bo to przypomina coś, co się słyszało, a hebrajski
      niczego nie przypomina.

      Rosomak (witając się z Wodzem): -Oto człowiek, któremu nie wierzyłem, że
      przekątna kwadratu to pierwiastek z dwóch!

      H8red (przejęty współczuciem wobec Poli): -Dlaczego trzymacie psa na balkonie?
      Brite: -Nie, nie, to pies nas trzyma w pokoju.

      H8red: -Fuck-tura czyli rozpłód żubrów.

      ===fubżątek żrocłażki===

      Wódz: -Przy placu Grundwaldzkim leży Instytut Matematyki.
      Huann: -Doliczyli do dwóch nagich mieczy i padł.

      Mag.gie: -Jak ta galeria wyglądała?
      Wódz: -Dominikańska.

      Wódz: -Powstańców Śląskich kojarzysz?
      Szprota: -Ja nie znam ani jednego.

      Szprota: -Kompleks Edypa, Kompleks Czarneckiego.

      Wódz: -Chciałem tam pójść i musiałem się wewnętrznie przygotować, więc przed
      wejściem spaliłem blanta.
      Huann: -Założyłeś wewnętrzny smoking.

      ===konief fubżątku===


      Szprota: -Nie lubię rybek, nie można ich pogłaskać ani z nimi pogadać.
      Mag.gie: -Ja ze swoimi gadałam! Nawet miały imiona: jedna nazywała się Rybka
      Numer Jeden, a druga - Rybka Numer Dwa.
      Huann: -I nie zamieniały się?
      Mag.gie: -Nie, nigdy.
      Kotbert (aprobująco): -To bardzo zdyscyplinowane rybki.

      Mag.gie (w zamyśleniu): -Ale fajnie by było mieć trzecią rękę!

      Huann: -DługoPiS nam panował.

      Aard: -Ale nie mówcie wszyscy naraz! (wskazując na Wodza mówiącego do niego) On
      niech nie mówi!

      [dzieło zbiorowe]
      Nowa Ziemia, której główną ulicą jest Nowy Świat. Oraz Ziemia Grahama
      Mastertona, który pisał horrory o pingwinach.

      Rosomak (na wieść o tym, że portal nasza-klasa.pl jest w 20% niemiecka): -Musimy
      bronić naszego polskiego internetu!

      Wspomnienie Rosomaka z gimnazjum:
      Rosomak: -Gdyby Jimmy Hendrix bał się obciachu, to by nikt o nim nie słyszał.
      Kolega Rosomaka: -A kto to jest?

      [po półtorej godzinie oczekiwania na pizzę zamówioną przez Aarda]
      Mag.gie: -Ale ty ją zamówiłeś, czy tak tylko gadałeś do słuchawki?

      Aard (kapryśnie): -Zimno jest!
      Mag.gie: -To dlatego, że pies siedzi w oknie.
      Aard: -Pies maluje kwiaty na szybie.
      Huann (z nagła ucieszony): -Ma ruję?

      [Szprota rozkaszlała się rozpaczliwie]
      Kotbert (z nadzieją): -Dusisz się? (po chwili z żalem) ...Ale już ci przechodzi...

      Wódz (tonem postrachu szos): -Bo odpalasz takiego Mustanga i słyszysz, że masz
      te 400 koni pod maską!
      Huann (zgorszony): -To straszna stajnia Augiasza!
      • nnikka Re: SZPROTOKÓŁ Z WEEKENDU 28/29.09. Z PRZYJAZDU W 09.10.07, 13:39
        Dziękuję.
        Mama Rosomaka :)
        • szprota Re: SZPROTOKÓŁ Z WEEKENDU 28/29.09. Z PRZYJAZDU W 09.10.07, 15:18
          :D
    • yavorius Szprotokół pracowy 02.10.07, 15:23
      E: - M, jak robiłaś ten raport po pracownikach, to ci się zgodziło...
      M: - Tak.
      E: - A z czym?
      M: - Nie pamiętam.
      • huann Re: Szprotokół pracowy 02.10.07, 16:13
        bo zgoda buduje a niezgoda nie pamiętam!
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 07.10.07, 16:02
      Z głównym udziałem koleżanki Magdy.

      Magda (do klienta): -Nie, proszę pana, nie znam się na zbieraniu grzybów, szukam
      ich na drzewie.

      Magda (do innego klienta): -Nie, niestety, nie znam się na prowadzeniu tramwaju.

      Magda: -Czy pani na przyjacielu zależy? To znaczy, na tym wybranym darmowym
      numerze?

      Breblebrox (uszczęśliwiona przez Wasia długopisem z logiem microsoftu): -Kasia,
      daj mi trochę karteczek.
      Kasia (z niebotycznym zdumieniem): -Przecież ty ich nigdy nie używasz!
      Breblebrox (z nieopisaną, nomen omen, dumą):-Ale teraz mam długopis.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z PRZELOTU METEORA NAD NASZĄ ŁODZIĄ 11.10.07, 23:50
      Obecni: Meteor, SzproHuanny, Zamek, BrebleBrajty i Mag.giAardy
      powered by słynna historia o znalezionym przez Meteora scyzoryku i hukanie
      dłonią o stół z okrzykiem "W mordę! Tak było!"
      oraz mnóstwo żryyyyć pod postacią chleba ze smaloszkiem ;]

      [o kandydacie, na który Huann zagłosuje]
      Aard: -On jest chyba stary bardzo!
      Huann (poważnie): -No, z brodą.
      Zamek (teatralnym szeptem): -Niezły kawał.

      Aard (grymaśnie): -Zajebałeś mi folijkę! Czym ja teraz będę zęby czyścił?!

      Aard (uczenie): -Jowisz, Saturn...
      Zamek: -...dwa bratanki!

      [dzieło zbiorowe]: -Ci, co mało gadają, dostają No-Bla.

      Huann (o wykonanej instalacji w procesie): -Kłamiący Kopciuszek! Nos mu urósł
      jak u Pajacyka!

      [na kanwie dyskusji o Bystrej Podpasce, Rabce itd zberezieństwach]
      Aard: -Teraz wszyscy myślą, jakie znają gorczańskie miejscowości.
      Zamek: -Ja znam Ochotnicę.
      Huann: -A ja Sromowce. Większe i mniejsze.

      Aard (reflektując się, nomen omen): -Przepraszam, wypalam ci zapalniczkę.
      Mag.gie: -No i teraz będzie musiał Wódz przyjechać, bo to jego zapalniczka. Nie
      wiem wprawdzie, po co tym razem przyjechał, bo ta jest od jego poprzedniego pobytu.
      Szprota: -Taka nowa świeczka tradycja.

      [dzieło zbiorowe w {kroto)chwili udźwięczniania]: -Zbok Wawelski.

      Huann (prezentując kolejną instalację, w której wzięła udział świeczka i dwie
      słomki): -Szatan, bracie. Albo nie. Jelonek rogacz, bracie.

      Szprota (popadając w popracowy słowotok): -Muszę kupić bojówki, bo mam potrzebę
      macania się po kieszeniach.
      Meteor (ze zrozumieniem): -Odkąd mam biodrówkę, macam się po nerach.
      Huann (dumnie): -Od kiedy mam bojówki, tworzę Piątą Kolumnę.

      Aard: -Ta, co siedzi do nas tyłkiem?
      Zamek: -Znaczy siedzi brązowym do nas.

      Huann (źrebięco radośnie): -Mordo ty moja w gardło wy nasze!

      [podczas ciułania przez Zamka prostopadłościanu z dwóch słomek]
      Huann: -O, porombało ci się!
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.13.10.2007 W ODHUANI 14.10.07, 18:56
      Obecni:
      SzproHuann, Mag.giAardy, KotRedy
      powered by mecz Polska - Kazachstan ze wszelkimi urozmaiceniami i Szpaq w odsłuchu
      i zapodane przez ZCzubaków
      rabbids

      motto: "Wszystko idzie tak, jak powinno z wyjątkiem spotkania Polska -
      Kazachstan" © Dariusz Szpakowski (Polska)

      Aard (o debacie Tusk - Kaczyński): -Ja oglądałem i czytałem, i gdybym nie
      oglądał, straciłbym większą część obrazu.
      Huann (na stronie): -Panoramiczna refleksja.

      Mag.gie (angażując się w oglądanie meczu): -Ale naszych jest więcej!
      Kotbert (bez większego zdziwienia): -Piłkarzy?

      [po spalonym Smolarka]
      Huann: -O, jest pierwszy honorowy... pierwsze honorowe pudło!

      Huann (poniekąd krytycznie): -Nasi ruszają się jak słonie, a Kazachowie idą za
      ciosem.

      Huann: -A kto to jest ten pan w czapeczce?
      Mag.gie (tłumacząc rzecz oczywistą): -Ten pan sprzedaje lody Bambino.
      A ten pan?
      Aard (podchwyciwszy ton Mag.gie): -Ten pan sprzedaje albatrosa.

      [po zgaśnięciu świateł na stadionie]
      Huann: -Na Jowisza! Zgasły jupitery!
      [zadziwiającym wyczuciem chwili zamiast wszystkich jedenastu dwójka puścila
      "Jednego z dziesięciu]
      Huann: -Chodzi o to, że nasi nie trafiali w światło bramki.
      Aard (z satysfakcją): -Takiego meczu to ze świecą szukać.
      Huann (zgodnie): -Akcja "Znicz"
      Szprota: -Po prostu mecz miał dwie fazy i jedna poszła.
      ZCzuba: -Sytuacja wyjaśni się za kilkanaście minut.
      H8red: -W tej sytuacji bramka kontaktowa nie jest złym pomysłem.
      Aard: -Do 47. minuty polska reprezentacja była jakaś przygaszona.

      Szprota (z mieszanką niesmaku i podziwu): -Wy to tylko o jednym!
      Aard (defensywnie): -Nieprawda! O dwóch!
      Huann (rozumiejąco): -Bo ukradli księżyc. Dlatego zgasło światło.

      [Szprota w dalszym ciągu szprotokołuje dostanym od Mag.giAardów długopisem z
      pacynką osła na czubku. Tym razem Kotbert poczuła wewnętrzny zew ekspresji
      fryzjerskich na ośle i była dość asertywna]
      Szprota (stojąc w obliczu koniecznego do zanotowania rotfla): -Dawaj osła.
      Kotbert (uprzejmie): -Spierdalaj.
      Aard (z miną człowieka skłonnego do daleko idących ustępstw): -Joubert, kupię
      ci. Chociaż te osły znikają z Biedronki.

      Szpaq (tonem pełnym wewnętrznych napięć, jak to tylko on potrafi): -Krzynówek.
      Jest wszędzie, praktycznie biorąc.

      H8red (ze zgrozą): -Gdzie on te nogi kupił?!
      Aard (z odruchowym przekąsem): -Na allegro.

      Aard: -Mielcarski każde zdanie zaczyna od "Nie, ja myślę..."
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.20.10.2007 W HABIBI SISHA BAR 06.11.07, 21:18
      Obecni: Mag.giAard, KotRed, Karolina i Szprota
      clou imprezy: shisha z tytoniem melonowym tudzież truskawkowym
      urozmaicenia poboczne: taniec trochę brzucha, a trochę reszty tancerki i
      ukradkowe spożywanie hamburgera przez Kotbert

      instrukcja obsługi shishy wedle Aarda:
      -Tu jest węgiel. On się żarzy. Tu jest tytoń. On się tli i smakuje. Tu jest
      woda. Ona jest bez smaku. Tu jest dym. On pachnie.

      [po przyjściu Mag.gie]
      Szprota (z pretensją i dbałością o służbowość uszu): -Dlaczego, jak przyszłaś,
      to zrobiło się głośniej?
      Kotbert (emanując wsparciem): -No właśnie. Idź to naprawić.
      Mag.gie (z dumą): -Bo ja mam ksywę Rumour.
      Szprota (upuszczając ze zdziwienia papierosa): -Od kiedy?
      Mag.gie (nie drgając ni powieką): -Od dzisiaj.
      Szprota (popadając w maniakalną serię pytań): -A dlaczego?
      Kotbert: -Bo rozpuszcza plotki. (kapryśnie) Rozpuść jakąś!
      Mag.gie: -Kiedy skończyły mi się tabletki musujące.
      Szprota (energicznie): -To co: robimy ściepę?
      Aard (z rezygnacją): -No - jak mus to mus.
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 21.11.07, 23:14
      Krygi: -No i wciskam mu brązowego...
      (...chodziło o namówienie klienta na kupno telefonu w tym kolorze)

      Klient: -Proszę zadzwonić we wtorek, ale uprzedzam, że nadal będę nieufny i uparty.

      Tomek P.(po dość długim procesie dedukcji): -Rozumiem, że się nie słyszymy.


      Krachu (stosując technikę finalizacji zwaną ostrzeżeniem): -Jak pani podpisze
      umowę w salonie, to już, że tak powiem, umarł w butach.

      Kasia: -Nie ulega wątpliwości, że wygląda pan inaczej niż pana żona.

      Breblebrox (po wyczerpującej rozmowie z panienką z firmy kurierskiej):
      -Normalnie prawie mi minetę strzeliła!

      Pchełka (aprobująco względem wysokich faktur klienta): -Widzę, że małżonka
      bardzo ładnie korzysta z telefonu.

      Kasia (roztaczając wizję): -Ten kolor to taki... róż... nie róż... taki
      nieokreślony!

      Magda (zbijając obiekcje): -Proszę pana, czasy są takie, że wszystko szkodzi.

      Kasia (rozmawiając z klientem, który miał okazję z nami kilkorgiem już
      rozmawiać): -Ja jestem tą panią z poniedziałku.

      Kasia (rozpoczynając rozmowę z klientem): -Katarzyna z tej strony. Uda nam się?
      (dopiero po chwili wyjawiła, że już z tym klientem rozmawiała)

      Magda: -Możemy chwilkę porozmawiać?
      Klient: -No.
      Magda: -Czyli możemy czy nie bardzo?
      Klient: -No przecież powiedziałem, że tak.
      Magda: -Nie, powiedział pan "no".

      Szprota (finalizując): -To będzie chciała pani zamówić telefon przez kuriera?
      Klientka (na ucho z 10 lat młodsza od Szproty): -No nie wiem, to dla mnie takie
      za nowoczesne.

      John (nasz kiero): -Ja mam w domu taki zasięg, że mogę jajka w powietrzu smażyć.
      Boję się nago po domu chodzić!
    • szprota Szprotokół z Knyszogrodu w dn. 30.11 - 02.12.2007 05.12.07, 22:09
      Szprototokół z Knyszogrodu

      szprotokół sponsoruje:
      PKP i planowe opóźnienie pociągu, który jechał przez Krotoszyn, bo na właściwej
      trasie wykoleił się pociąg towarowy... tydzień temu

      Był taki zespół - Kontrabanda i Kontrawanda co nie chciała mca, mca, mca...

      huann: -Na górze róże, na dole Luksemburg

      meteor oglądając graffiti: -Na rurze róże...

      huann: -...jadąc Rydza-Śmigłego.
      aard: -Ale zależy od której strony.
      meteor: -Jak od lasu to Rydza.
      huann: -Jak od lotniska to Śmigłego. A jak obu to od Lublinka.

      Powiedz czarne koparki wRogowie i wyjdź.

      huann: -Byłem kiedyś nad Gołdopiwem, ładne jezioro, piaszczyste.
      meteor: -A co, wodę spuścili?
      aard: -Nie, poszła do Mamra.

      z cyklu ihaha:
      - Hahanoi jest stolicą Chichin.
      - Houhouston, Houhouston, mamy problem.
      - kakadududka - baśń o jąkającym się prezydencie.

      Ihaha by meteor:
      - Wiwirginia in vivitro.
      - Hohononolulululu.
      - Misisisisipi
      - Paparyż, czyli zmiana diety


      pani z megafonu (rzecz dzieje się w piątek): -...opóźniony pociąg... przez Środę
      Wielkopolską...
      huann: -Jak przez środę, to jeszcze pojedziemy.

      aard do huanna: -A z czapek to najbardziej lubisz furawyżerkę.


      all powered by:
      Sok malinowy z Lipy... z Tymianka Lipy

      by T9:
      Rok malinowy z Lisy.

      meteor: -Dzień Szakala, Rok z Lisy... taki hard rok, bo ciężka zima była i
      wypili za dużo grzanego wina. (T9: zima=wina)

      szprotokoly.blox.pl/2007/12/Szprotokol-z-Knyszogrodu-w-dn-3011-02122007.html
      (aard wrzuciłcił)
      • meteor2017 Nie Szprotokół, tylko Szprototokół ;-P /ło/ 05.12.07, 22:54

        • szprota Szprototokół z Knyszoszogrodudu. Dudu był doppler 06.12.07, 01:54
          dureń i blondyn, a Inge Barszcz miała w sobie smak niemiecki.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z SYLWESTRA U MAG.GIAARDÓW 01.01.08, 19:34
      Tak lubię zaczynać nowy rok na RU od szprotokołu :)

      Obecni:
      Mag.giAardy, SzproHuanny, Marcin i znarkotyzowana Pola
      zżerane:
      -sałatka Mag.gie, śledź po kurewsku mamy Mag.gie, chipsy Yavoriusa, chipsy mniej
      znanej konduity, takież delicje, orzeszki pistacjowe tudzież pieczywo
      wykonywane:
      -rozgrywka w rzutki, przy czym nie rzucający zawodnik uspokajał Polę, która tę
      grę pojmuje dosłownie i sama się rzuca,
      -akompaniamenty do znajdowanych na różnych radiostacjach różnych utworów
      dyskotekowych sensu largo w brawurowym wykonaniu Huanna i Aarda z wykorzystaniem
      drumli, okaryny i organek
      -toast sylwestrowy: Чтобы денги были, а хуй громко стоял!
      -hymn UK w wersji z Human Traffic w początkowo mocno niezbornym wykonaniu
      Szproty i Aarda (gorączkowe odzyskiwanie pamięci względem tekstu hymnu
      zaowocowało już dziesięć minut o północy rykiem wspaniałym i nawet dwugłosowym,
      choć szproty głosu nie mają)
      ponadto tańce, hulanki, swawole, powrót nocnym urozmaicony słuchaniem nocnych
      rodaków rozmów i dłuuuuuuuuuuga rozmowa z Wodzem

      Aard (z niepojętą dumą): -Pietia poszedł na meeting, a Mitia poszedł na petting.

      Huann (w zadumie): -Koniew to miał zdrowiew!

      Aard (przejęty stanem znarkotyzowanej Poli - piefek lewy i nie wyje): -Dzisiaj
      byśmy jej w jarzębinie nie znaleźli!
      Mag.gie: -Ale ona nie jest od zafortepianowania!

      Aard (snując wnioski z radiowego nasłuchu): -Bo Wigilię się wyprawia w stajence,
      a Sylwestra w warszawskiej stodole.

      HuannAard: -We wszystkie dni nowego roku
      życzę ci wiary w sercu
      i mlaskania w kroku
      ty ciućmoku.

      Aard (nadal szukając w radiu tej muzyki, która byłaby do tańca, a nie tylko do
      różańca, ze zmarszczoną brwią eksperta): -To jest Forever Young.
      Mag.gie: -Nie, to jest Madonna.
      Huann: -Forever young Madonna?
      Szprota (podobnie marszcząc brew): -To jest jakiś evergreen.
      Huann: -A czy Forever Young to evergreen?
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.5.01.2008 W CAFE VERTE 16.01.08, 12:48
      Okazja: czczenie Zamczych urodziurorurodzin
      Obecni: WeroZamki, BrebleBrajty, Tulka i por. Borewicz, Szprota oraz Aard

      motto: Psychopapatki, psychobuziaczki, jesteście zajebiści! © Aard

      [trwała rozmowa o trudnościach związanych z wyszukiwaniem czegoś w cyrylicy -
      Szpro na ten przykład kopiuje symbole z worda]
      Zamek (z rozmarzeniem): -A ja mam taką nakładkę...
      (stojąc w obliczu huraganowego śmiechu, gdyż wszyscy poddali się kosmatemu
      skojarzeniu dodaje tonem koniecznego uzupełnienia)... Na Thunderbirda...
      (ponieważ pogarsza tym tylko sytuacje, dodaje już bardzo teatralnym szeptem)...z
      cyrylicą.

      [dzieło allo-allowe]: -To jest tyrt z mykiem i płytkami migdałowymi.

      Breblebrox (lekko niewyraźnie): -Gdzie jest OSP w Bedoniu?!
      wszyscy (z zaskoczeniem): -W Bedoniu jest ASP?
      Brite: -Amatorska Straż Pożarna.

      [dzieło mlynkovo-big_cycowe]: -W kinie w Cytrynie nałóż czapkę skinie.

      [Breble i Brajt siedzieli po przeciwległych stronach stołu]
      Szprota (z potępieniem i czułością patrząc na Breble): -Brite odłożył swój
      telefon, to teraz ty się swoim telefonem bawisz!
      Por. Borewicz (tonem lansera nowej odkrywczej teorii): -Oni piszą do siebie smsy.
      Zamek (ze zrozumieniem): -Macie ciche dni?
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.19.01..2008 U KOTREDÓW 20.01.08, 15:32
      Obecni: Kotbert, H8red, Mag.gie, Aard, Szprota, Lucyna Mariola de Kloc, Bieska
      Izaura i Renifer Czmuch
      almost all powered by wtranżalanie jednej pizzy tudzież koleżankowanie się w
      pracy przez Szpro i Mag.gie
      szprotkanie urozmaiciło oglądanie zdjęć Karoliny z zamierzchłego szprotkania w
      shisha barze i męczenie Renifera

      [o segregacji śmieci]
      Szprota: -U nas nikt tego nie wymusza. Tzn podnieśli opłaty, nie dali
      informacji, skąd wziąć worki, ale wystarczy przejść jakieś...
      Kotbert (żywiutko): -...Szkolenie...?
      Szprota (z niesmakiem): -...150 m do pojemników na śmieci.

      Szprota (maltretując Rudego kota): -Czemu Czmuch?
      H8red (z naukową pewnością siebie): -Bo jest taki wyraz "rozczmuchać się". Ze
      snu. Który nie wszyscy znają.

      [w trakcie omawiania jazd na różne postaci baśniowo-filmowe, np Garfielda, który
      u KotRedów objawia się kubeczkiem i pluszakiem na szafie]
      Aard (ze zrozumieniem): -My tak mamy z Kubusiem Puchatkiem. Mamy nawet z nim
      wycieraczkę!
      Mag.gie (okrutnie trzeźwo): -Nie nawet, lecz tylko!
      Aard (jeszcze nie do końca pokonany): -...a kubek?
      Szprota (grobowo): -Kubeczek mam ja.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z TOSTOSTERONU W ODHUANI 27.01.08, 20:31
      Obecni: SzproHuanny, Mag.giAardy i KotRedy

      szprotkanie urozmaiciło: podziwianie zajebistych słuchawek od szprociego
      telefonu oraz wtranżalanie tostów poczynionych w nowym opiekaczu Huann

      motto: Nie tatuaż, lecz chęć szczera zdobi moją twarz
      [dzieło zbiorowe Aarda, Szproty i Huanna]

      Szprota (na widok odzyskanego z rąk Kotredów beretu, którym ostatnio rzucała w
      celu ustalenia ich odległości od Breblebrajtów i w efekcie tamże pozostawiła,
      cytując wymianę smsów z Kotbert): -Suchy jak stóg siana po trzech dniach, z tą
      różnicą, że nie zalęgły się w nim myszy i rozpustne wieśniaczki.

      [podczas tradycyjnej jawdy na feplenienie]
      Huann: -Farfardynia.
      Szprota: -To coś dla Yavoriusa.

      Aard (pławiąc się w glorii utraty 11 kg): -Ryw raf jem w tygodniu.

      Subwątek disnejowski:
      Gooffy nie oddał Mikiemu łyżeczki, ale to była łyżeczka Mini. I to jest dowód na
      plutokrację.

      Huann (z refluksją): -Lata lecą, płyny płyną.

      [podczas rozmowy o licznikach rowerowych]
      Aard (kapryśnie): -Te Sigmy mają jedną wadę.
      Huann (domyślnie): -Nie robią "pi"!

      [dzieło zbiorowe]
      Protoplastusiem rodu jest Garry Oldman. Spłodził on syna Paula Newmana, ten z
      kolei dorobił się córki Nicole Kidman. W następnym pokoleniu pojawił się Jack
      Nicholson, który powołał na świat Michaela Jacksona (którego notabene wybielono
      wobec zażółtów). Michael Jackson swoim zaś georgem spłodził George'a Michaela i
      całe Wham! Van zaś jest synem Morrisona i mini morrisa (w końcu w wannie mu się
      zeszło). Następcami byli Vanessa Paradis, ale ona już czwórkami do nieba poszła.
      Mini morrisa ojcem chrzestnym był Corleone i jego córka Mercedes.
      Natomiast Michael Douglas założył piccelię Da Glasso. Miał Kirke ojców i to oni
      ten syreni śpiew uprawiali. To oni również zmylili Penelopę Cruz, siostrę Toma
      Cruise'a oraz czekali na Odyseusza w Apollo. 13 lat czekali, a oni im tylko ze
      Sparty potelemachali. Zaś Argonauci płynęli na helu w kierunku złotego runa bądź
      runęli w stronę Helu i wylądowali w Chałupach, gdzie goło leć.

      Aard (z podejrzaną uciechą): -Piasek jest gejem? Sypnął się?
      Huann (spokojnie): -Przecież to od Żwirka i Muchomorka było wiadomo.
      Mag.gie: -...i chodzi z Pirógiem.
      Aard: -To ktoś z Mafii? Ostatnio były niezłe jaja z Kukulską.
      Huann: -Założyła gniazdko na Górniaku i sprzedaje Jantar.

      Mag.gie: -Chodzi za mną jakieś nowe zwierzę.
      Szprota (ze zrozumieniem): -Za mną też. Myślałam o K850i.
      Aard: -Za nową gwineę kupimy sobie papuę. Papugę Nową Gwinegę.

      [jakieś dziwne łazienkowe tematy]
      Huann: -Kupcie sobie sobie zawleczkę w kolorze granatowym. Będziecie robić do
      niej głupie miny. Bomba!

      [o małym księciu]
      Aard: -Exupery leciał nad pustynią i się rozbił i tam spotkał Małego Księcia.
      Huann: -Le ciał też nie znaleziono.

      Huann: -Czy wiecznym piórem można pisać ulotne poezje?
      Aard (korygująco a surowo): -Ulotki.
      Szprota: -Przekazy podprogowe.
      Aard: -WycieRaczka. To edytorial Playboya.

      Aard: -Do Huanna zadzwonił milioner i pytał o koło ratunkowe.

      [podczas rozmów o pseudonimie artystycznym żony Andersa]
      Huann: -Synami generała Andersa są Hans Christian Andersen i Mr. Anderson.

      Huann: -Krata jest ze Szkocji, a pasiak z Łowicza. Dlatego MCłowicz robi
      mckiełki, bo jest szkockim kucharzem.

      Huann: -Plażą szły czarownice z Salem Alejkum.

      [o kurniku.pl]
      Szprota (z potępieniem wobec rosnących wymagań Aarda): -Daj kurze grzędę...
      Kotbert (defaultowo zgryźliwie): -To powie "kokoko".

      [o zjawisku ginięcia pojedynczych butów u Huann]
      HuannAard: -Z zakresu wędrówki butów: tajemnica żółtej ciżemki. Para-normalne
      zjawisko! Gdyż stułbie modre i eugleny zielone chadzają w pantofelkach.

      Huann: -Latający Uniwersytet Monty Pythona.

      Huann (polawszy się napojem): -Mam dżins z tonicem.

      [o książkach Arkadego Fiedlera]
      Aard: -Kanada śmierdząca martwicą.

      Aard (z natchnieniem w oczach i gdzie indziej): -Jak mokry Jaskier...
      Szprota (ze złośliwością człowieka radującego się upadkiem): -Za kurwą w deszcz
      przepada...

      Aard: -Jak: wół do karety.

      [dzieło zbiorowe z zakresu: gdybym miał lwa, to bym go nazwał]
      Lew Deppard
      Lew Tołstoj
      Lew Konia
      Lewatywa
      Lewarek
      TeLewIzor
      ZLew
      Czwarty lew jest oczywiście do brydża.
      A jakby wszystkie zdechły to była polewka.
      A jakby wszystkie okazały się fałszywe, to by była lewizna.
      [a jakbym miał krowę nazwałbym ją Joy Division]

      Huann: -Jaja jak moherowe berety - Wielkanoc w Radiu Maryja.

      [o Puczniewie]
      Aard: -Pucz: nie wie lewica, co robi prawica.
      • dziad_prosiebny A niechże zamilkną Stasie. 27.01.08, 23:58
        Niedoczas niedożyłować co rusz, śpiewają szrapnele, gdy rozlega się Histeryczny
        Don Chichot chytrej Ro(My)kity: taki np. Wincenty K. Dłubek, J. Dłubosz,
        Blaszany Dobosz z obrazów Boscha, pranie mózgu poprzez bębenek Bezgłowego
        Rycerza y Jeźdźca Obłędnego ('nie ma ręki ani nogi') – i o to właśnie chodzi, by
        wyłanił się Kalekiej obraz Mei, w gnu wypuszczając te pędy, ku którym wzrasta
        nieprawdopodobieństwo wasze y nasze.
        Trzeciego Dnia
        Gilgamesz
        Sen Marakesz
        Bóg Makrokesz

        Carry On – W Pięciu Chińskich Smakach.
        Też.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.7.08.2008 U BREBLEBRAJTÓW 09.03.08, 22:05
      Obecni: BrebleBrajty, SzproHuanny, Mag.giAardy, KotRedy, Miau, Skunk z Moniką,
      Smakaroni z (K)Asią (?), Hubar z szaliczkiem
      motto: "Najlepfe kaftanki fą na Alekfandrowskiej" © Huann

      ****** UWAGA UWAGA UWAGA! W TYM SZPROTOKOLE WYSTĘPUJE PIERWSZY ZASZPROTOKOŁOWANY
      TEKST HUBARA! UWAGA UWAGA UWAGA! ******

      [podczas naśmiewania się z Pascala i jegó akcentú]
      Miau (tymże akcentem, z pewnym rozmarzeniem): -Na kostkach Knohrra
      wyhrasta
      pedehrasta.

      Aard (na widok Mag.gie wdzięczącej się w kapeluszu, z natchnieniem): -Jakiż to
      chłopak piękny i młody, jakaż to przy nim dziewica.
      Szprota (z odruchowym oburzeniem): -Nie mów do mnie dziewica.
      Huann (równie odruchowo): -...Bo się w sobie zamknę.

      [podczas dyskusji o tym, że Miau zapomniała dodać do pyszniutkiej sałateczki
      ogóra i nadrabiała naprędce to niedopatrzenie będąc już u BrebleBrajtów]
      Breble (z dumą rodową): -A my mamy ogórki własnej roboty, z czosneczkiem i
      koperkiem.
      Huann (bez większego zdziwienia): -...też własnej roboty?
      Miau (radośnie): -Tak, siedzą wieczorami i dziergają koperek.

      Aard (snując jeden z przykładowych jego wstępów): -Moja koleżanka z pracy
      wspomniała o dostawcy radiowego internetu za 50 zł miesięcznie.
      Zgromadzone w kuchni słuchające go kobiety: -A jaki transfer?
      Aard (jako ta męska szowinistyczna świnia, oczywiście bardzo męska): -Nie
      wiedziała, gdyż jest kobietą.
      Zgromadzone w kuchni słuchające go kobiety: [FOCH]
      Aard (nieco tracąc na świńskości i nic nie tracąc na męskości): -...Ma dwoje
      dzieci i wiele spraw na głowie.
      Breble (lekko zgryźliwie): -No to ona ma niezły transfer.

      Miau (dokonując cudów z czupryną Kotbert): -Założę salon fryzjerski U-Miau.

      Huann (znienacka do Mag.giAardów): -Ale wy macie jedną Polę. To jest monoPol!

      [trwała dyskusja o laptopie za 1000 zł]
      Aard (obejrzawszy się przez lewe ramię i dostrzegłszy oldskulowe cudo): -Jaki
      piękny telewizor!
      Mag.gie (czepliwie): -To nie telewizor, to Monitor. Pewnie do tego laptopa za
      tysiąc złotych.

      [HuannAard od paru szprotkań miast jąć się piętrzeniem pure nonsensu knują
      wycieki do byle gdzie. Oto przykładowa rozmowa tych Dwóch Wspaniałych Mężczyzn
      na Ich Lśniących Rumakach]
      Aard (wydobywszy się z otchłani swej jaźni): -Ty się pytałeś, czy jadę przez co?
      Huann (ze smakiem): -Przez Wągry.
      Aard: -A gdzie one są?
      Huann (z prostotą): -Po drodze.
      Aard (beztrosko): -No to pewnie przez nie jadę.

      Huann (w zamyśleniu): -Dziupla, jak sama nazwa wskazuje, służy do tego, by pchać
      w nią dziób.

      [Szprota w pewnym momencie poczuła się nieco przytłoczoną kolejnymi feeriami
      wizji rowerowych wycieczek HuannAarda. Zjawisko to wystąpiło z tym większą siłą,
      że miała to wątpliwe szczęście siedzieć pomiędzy nimi na kanapie. Z poduszczenia
      reszty czarownic podjęła decyzję o ewakuacji, która polegała na tym, że
      potakując niezmiennie dyskutantom powoli spełzła z kanapy pod ławę stojącą przy,
      a spod ławy wypełzła na świat boży ze znakomitą reprezentacją czarownic]
      Hubar (stojąc w drzwiach celem pozyskiwania świeższego powietrza, a zatem będąc
      Szprocie za plecami, ze zgrozą): -Patrz, co narobiłaś!
      Szprota (odwraca się do Hubara szukając śladów swej zbrodniczej działalności)
      Hubar (karcąco): -Nie tu! Odwróć się i tam się przejmuj!
      • szprota No nie ma opcji 07.04.08, 00:23
        Trzeba będzie 7.08 pójść do tych BrebleBrajtów i sporządzić szprotokół, może na
        przykład ten z marca.
        Na ilustrowanych Lea zauważyła, ale tutaj to już nikt nie zagrzmiał.
        • aard Jeszcze ja zauwazyłem, ale 08.04.08, 11:45
          stwierdziłem, że nie zmienię, bo tak jest surrealniej :)
          • piorun_okulisty Ja też zauważyłem 08.04.08, 12:00
            i to Piorunem!
            • szprota Ale 10.04.08, 00:11
              Nowego Ilustrowanego uparcie udaje mi się nie zauważać :P
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z PIERWSZEGO MĘCZENIA POLAKÓW DN.8.06. 10.06.08, 19:45

      SZPROTOKOŁY
      Obecni: SzproHuanny, Mag.giAardy, KotRedy, BrebleBrajty, MarjoryGreje oraz Rosomak

      oko liczności: cudze oko konia odchudza (c) Huann

      oraz mecz, który się nie liczył, bo nie było Gmocha z magicznym mazakiem,
      Dariusza "Legii" Szpakowskiego ani Szarana w odsłuchu, a Krzynówek mimo
      złowieszczenia Szproty nie dostał żółtej kartki

      Aard (znalazłszy zachwycające w swej prostocie rozwiązanie): -Powinien zgasić
      piłkę i strzelić w światło bramki.

      Szprota (z lekkim niesmakiem patrząc na polskich piłkarzy, którzy zamiast grać w
      piłkę grali w "chodzi lisek koło gospodyń wiejskich"): -Jakiś chaos się tu wkradł.
      Rosomak (proroczo): -A to dopiero początek...!

      [w przerwie, już po faulu Smolarka na Podolskim, oczywiście po strzeleniu przez
      Podolskiego gola Polakom, puszczono, atoci, reklamy. Między innymi Mastercarda]

      Breble (nie bez satysfakcji): -O, tak wyglądają jądra Podolskiego!
      Mag.gie (triumfująco): -Sam się prosił. Po co zaczynał?!

      Aard (mimo wszystko maczając czipsa w sosie imbirowym): -Nie mogę jeść ze
      zdenerwowania, bo się denerwuję, że jem.

      Breble (bez większego zdziwienia): -Naszych zawodników nie ma ani na naszej, ani
      na niemieckiej połowie.
      Gray (ze zrozumieniem): -W salonie Peugeota są.

      Huann (mając przekonanie do swojej teorii): -Słowo "zawodnik" wywodzi się od
      słowa "zawód"...

      Breble (bluźniąc różnie, ale zawsze gardłowo): -Jezus i Chrystus w jednym stali
      domu.

      Huann (wodzirejsko): -Cała Polska krzyczy na Krzynówka. 20 minut dziennie.
      Codziennie.

      Breble (gdy polskie orły opadły już z sił i stały się spasionymi gołębiami):
      -Czemu nasi nie biegną do przodu?!
      Gray (znowuż empatycznie): -Bo tam są Niemcy.

      Huann (pochylając się wygłodniale nad stołem): -Czy są tu rzeczy, których tam
      nie ma...?

      • huann Re: SZPROTOKÓŁ Z PIERWSZEGO MĘCZENIA POLAKÓW DN.8 11.06.08, 16:40
        szprota napisała:

        > oko liczności: cudze oko konia odchudza (c) Huann

        moim zdaniem bezpańskie, ale ja się nie znać mogę.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.16.11.2008 WODHUANI 13.06.08, 22:14
      Obecni: niedobitki bałuckie pod postacią Kotbert, Huann i Szprot
      grali: nasi
      wynik: wiadomy (ale jeszcze nie wszystko wzięło w Webb)
      pohuanniane: pyszne czeresienki tudzież czipsy, paluszki i precelki z sosem
      imbirowym

      komentator: -Lewandowski to płuco, to serce drugiej linii.
      [faktycznie wygląda trochę jak płucoserce]

      komentator: -Człowiek nie musi się zastanawiać, czy nogi ciążą.
      [lewitują?]

      Huann (smakując wypowiadane słowa jak i czereśnie): -Nasi grają ekonomicznie i
      kolokwialnie.
      Kotbert (nerwowo): -To dwa zbyt trudne słowa!
      Huann: -Jakie? Nasi? Wygrają?

      Huann (dalej ulegając jeździe na zamorskie słowa): -Ciekawe imponderabilia w
      przerwie didaskaliów.

      [po golu na ekranie pojawiła się na ekranie straszna morda Krzynówka]
      komentator (z nieuzasadnionym entuzjazmem): -Jednak futbol jest piękny!

      komentator: -Krzynówek z minuty na minutę gra coraz lepiej.
      Huann (trzeźwo): -I koło studwudziestej będzie już grał zupełnie dobrze.

      [Polacy, co oczywista oczywistość, byli na biało z czerwonym, a Austriacy na
      czerwono z białym]
      komentator: -Aut dla biało-czerwonych.
      Szprota (pokonana tą orgią barw): -To znaczy dla których?

      Kotbert (dopingując naszych i plwając czipsem): -Pressing! Pressing! ...co to
      kurwa jest?!
      Szprota (melancholijnie): -To jest depressing.
      • szprota coraz ciekawsze te daty mi wychodzą... 13.06.08, 22:24
        szprotokół miał być z 12.06! No to trzeba tego 16.11 najechać Odhuań. To w
        niedzielę wypada, a w pobliżu są Huann imieniny.
        • huann Re: coraz ciekawsze te daty mi wychodzą... 14.06.08, 00:01
          to ja, w związku z tymi zapędami przepędzam, to znaczy przepraszam to znaczy
          zapraszam.
          w programie z pewnością brak meczu z Owczymi.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN. 16.06.2008R. W ODHUANI 19.06.08, 00:13
      Mecz komentowali: komentatorzy oraz SzproHuann, Breblebrox i KotRed
      Pizze pożerali: jak wyżrej, być może z wyjątkiem komentatorów
      Parasolkę zostawiła: Szprota
      Czereśnie zostawili: KotRedy
      Nic nie zostawiła: Breble.

      Breble: -Mój brat ma książkę, która została napisana przez antropologa albo
      kogoś lepszego.

      Komentator (o Wawrzyniaku): -To będzie prawda o tym piłkarzu. Co prawda tę
      prawdę poznaliśmy wcześniej.

      Huann (ze smakiem wieszcząc nieszczęście): -To jest jezioro łabędzie.
      Szprota (tonem równie sybillicznym): -Pod łabędzi śpiew naszej drużyny.
      Huann (ulegając prostemu skojarzeniu): - A Krzynówek będzie brzydkim kaczątkiem.
      Szprota (w odruchu sympatii wobec wielbionej brzydoty Krzynówka): -Nie obrażaj
      go określeniem kaczątka!

      Hejt (krytycznie): -Mógł nie gasić tej piłki.
      Huann (w podmuchu piromanii): -Ale wtedy byłby spalony!

      Breble (stanowiąc znakomitą konkurencję dla komentatorów): -O, Boruc kichnął i
      splunął. Wydobył z siebie tyle śluzu, co Obcy co najmniej.

      Szprota (oddając się masochistycznej orgii wielbienia Krzynówka): -Jak Krzynówek
      kichnie, to naprawdę mu ryja urwie.
      Huann (z troską): -Ale taki ryj lecąc może kogoś uszkodzić i ten ktoś dostanie
      ryjkoszetem.
      Hejt (zaskoczony): -To jeszcze mu nie urwało?!

      Hejt (dokonując pobieżnej oceny sytuacji na boisku): -Czy te lamy z ptakiem na
      klacie wiedzą, że mają przewagę?!
      [pobieżne śledztwo wykazało, że mu chodziło o naszych]


      PS A KTO JUŻ ZAUWAŻYŁ, ŻE W NOWEJ MOZILLI PRZY CAPSLOCKU WCHODZĄ POLSKIE LITERKI?
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DEPRESJI HOLENDERSKIEJ W ODHUANI 22.06.08, 19:02
      Obecni: SzproHuann, KotRed
      meczyli się: Holendrzy z Rosjanami
      Szpro była powered by "U cioci na imieninach". Prosimy nie regulować odbiorników :P



      Szprota (uhonorowana wobec powyższego wygodniejszym niż zwykle siedziskiem): -Na
      fotelu się dobrze kibicuje, bo można napierdalać pięściami w podłokietniki.


      Huann (nawiązując do znanej łódzkiej firmy zajmującej się oczyszczaniem miasta):
      -Kaczory są to Bracia Strach na wróble, a Rosjanie - na ruble.

      Huann (smacznie): -Mecz pierożkowy: z jednej strony grają ruskie, a z drugiej -
      leniwe.

      Hejt (oszołomiony niskim morale i luckiem Holendrów): -Normalnie nie pocałowali
      przed wyjściem Jezuska w stópki...!
      Huann (ze smutkiem): -I to będzie gwóźdź programu.

      Huann (z dziecięcą radością): -Gwizdaczek nagwizdał na kiwaczka!

      Ponadto wszystkich tych, którzy pozostawiają strużki śliny na poduszkach w
      oznakach niepokoju, że SzproHuann już nie plecie o wpół do trzeciej w nocy
      spieszę zapewnić, że plecie. Ostatnio omawiał wybrane dzieła Coorwooda oraz snuł
      wizję przebitych do Australii strusich dziobów, niejako w kontekście świdrów z
      trzeciej części matriksa. A ruch nóżek strusia napędza ziemię.
      • aard Re: czy karłód? 23.06.08, 09:28
        en.wikipedia.org/wiki/James_Oliver_Curwood#Bibliography
        • szprota Re: czy karłód? Oczywiście! 23.06.08, 16:50
          Ale nie wiedzieć czemu zawsze stykałam się z wymową Kurłód, albo wręcz Córłód.
          Stąd pomyłka.
          • huann Re: czy karłód? Oczywiście! 23.06.08, 18:44
            ja zawsze mówiłem Kerłód.
            dopóki nie przeczytauem Kerułak.
            • aard No właśnie 25.06.08, 13:51
              finalnie patrzy mi na kerłód. Co wszakże szczęśliwie nie ma wpływu
              na pisownię :p
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka