roman_j
26.11.06, 10:55
W piątek w TVN obejrzałem trzecią część Matrixa. Tak, żeby wiedzieć, jak to
się skończyło, bo drugiej części nie oglądałem. I już wiem, że nie obejrzę.
Pierwszą część oglądałem kilka razy, za każdym razem z przyjemnością. Ale
trzecią część przypisałem do kategorii "obejrzyj i zapomnij". Po raz kolejny
utwierdzam się w przekonaniu, że sequel rzadko osiąga poziom pierwowzoru.
Kluczowa scena filmu to zwykłe mordobicie, które zdobią jedynie efekty
specjalne jak z "Deszczowej piosenki" (w takich scenach ogień lepiej się
sprawdza). Oprócz tego są jeszcze jakieś loty a la "Przyczajony tygrys, ukryty
smok". Szopka noworoczna w TVP dostarcza mi zwykle więcej wrażeń. :-))
Ale oczywiście to wyłącznie moje zdanie. Jak się komuś podobało, to niech
napisze. Jak nie, to też, bo może coś innego. Z nikim raczej nie będę
polemizował. De gustibus non est disputandum. Chyba, że ktoś zamiast oceny
filmu zacznie robić ocenę mnie jako widza. Wtedy może się do tego jakoś
odniosę. ;-))
BTW: Ciekawe, czy nakręcą Matrix 4? Jeśli tak, to mam nawet propozycję
tytułów: "Matrix - totalna rozpierducha", "Matrix - powrót Smitha", "Matrix -
Syjon kontratakuje", "Matrix - Neo kontra Obcy - ósmy pasażer Nostromo",
"Matrix - Seksmisja II" (z gościnnym udziałem Jerzego Stuhra). ;-))