Dodaj do ulubionych

3 z 10; frekwencja

27.11.06, 09:09
Patrzac na wartosc wielkosci zwanej frekwencja przyznaje, ze lokalne wybory to
jedna wielka porazka. Bo oto okazuje sie ze na 10 osob, 3ech decyduje sie
glosowac i glosy uloza sie wg ich "widzimisie". Dlaczego tych 7 nie poszlo?
Pewnie z roznych wzgledow, ale wiekszosc z takich ze nie mogla znalezc w
"asortymencie" partii czegos dla siebie (przetasowania kart, tak ze teraz
walet bedzie krolem, a dama pik - dama karo, powoli jako zabieg wyborczy
zaczynaja juz byc rozpoznawalne i nie maja dluzszej perspektywy).
Istnieje zapotrzebowanie na cos nowego. Wszak jest do zagospodarowania znaczny
elektorat. Jak ktos ma inklinacje w kierunku polityki... kto wie... przez 4
lata mozna sobie przygotowac przedpole ;)
Obserwuj wątek
    • roman_j Re: 3 z 10; frekwencja 27.11.06, 09:41
      Nie wiem, dlaczego nie poszło tych 7 na 10. Pewnie niektórzy dlatego, że uznali,
      że nie mają na kogo zagłosować. Niektórzy pewnie dlatego, że wyjechali z Płocka,
      ale się nie wymeldowali. A inni może dlatego, że wybory mają generalnie w nosie,
      bo wychodzą z założenia, że nic się nie zmieni (tu pewnie można wymienić dwie
      podgrupy: tych co są do polityki zniechęceni i tych, którzy uważają, że polityka
      nie ma dużego wpływu na ich życie i jakikolwiek będzie wynik, dla nich nic się
      nie zmieni). I tak jak pisałem te słowa, przyszło mi do głowy, że może ci
      ostatni mają trochę racji? W zasadzie ktokolwiek wygra, robi z grubsza to samo i
      chodzi jedynie o to, czyi krewni i znajomi będą przy korycie, a których od tego
      koryta, jak to czasem nazywasz, wyrotują. Wyborcy są w tym systemie w roli
      graczy, którzy decydują, że raz wygrywają zieloni, raz czerwoni, raz
      pomarańczowi, raz niebiescy, itd. Piszę to, bo widać, że wyniki wyborów nijak
      mają się do osiągnięć lub ich braku. Cud nad urną 4 lata temu, który dał
      nieznanemu bliżej fuksowi fotel prezydenta jest najlepszym tego przykładem.
      Chodziło wyłącznie o zmianę przy korycie, bo Hetkowski, jaki by nie był, jak na
      swój krótki czas urzędowania miał sukcesy. Teraz odwrotnie. Prezydent rządzi
      długo i kiepsko, ale PiS jest wciąż na topie i przekłada się to na wyniki. I nie
      ważne, czy dotrzymuje obietnic (nie dotrzymuje, przynajmniej nie wszystkich),
      czy sprawnie zarządza (niesprawnie, co widać po inwestycjach), czy ma priorytety
      służące rozwojowi miasta (niekoniecznie, skoro uważa, że uliczka osiedlowa jest
      ważniejsza niż np. remont Wyszogrodzkiej). Dodatkowo jeszcze prowadzi kampanię
      wyborczą na krawędzi prawa (wydatki na kampanię poza budżetem kampanii). I
      wygrywa. A dlaczego? Dlatego, że są ludzie, którzy chcą żeby wygrał, bo wreszcie
      po latach postu dorwali się do koryta i teraz nie ważne kto i jak rządzi, byle
      swój. A poza tym są ludzie, którzy dają się manipulować. Wystarczy dać im
      kolorową książeczkę z płytą DVD i ładnymi rysunkami. Ja sam miałem wątpliwą
      przyjemność rozmawiać z osobą, której personalia tu litościwie zmilczę, która
      pytała mnie, jak można zdobyć tę książeczkę, bo też chce ją mieć!
      I tak jak Ezaw sprzedał swoje pierworództwo za miskę soczewicy, tak płocczanie
      sprzedali swój głos i swoją przyszłość za kolorową książeczkę z obrazkami.
      Smutne to, ale taka jest naga prawda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka