28.10.03, 14:20
Może ktoś z forumowiczów posiada wiedzę o tym, jak w Egipcie uzyskuje się
wizy turystyczne do Sudanu. Ile się czeka, ile się płaci i czy wszyscy
dostają wizę. Czy można na granicy, czy tylko w Kairze ? Pomyślałem bowiem o
Sudanie. Gdy byłem w Etiopii, spotykałem turystów podróżujących właśnie z
Egiptu przez Sudan, ale z nikim nie mam obecnie kontaktu.
Obserwuj wątek
    • chaladia Re: Sudan 28.10.03, 15:48
      Chyba obecnie jakieś wizy dają, bo trwa duza budowa w Dongoli (tama taka, jak
      Wielka Assuańska) i nie uwierzę, że zatrudnieni tam expaci nie sprowadzają
      rodzin, znajomych itd itp.
      Sudan jest niezwykle ciekawym krajem, problem w tym, że te ciekawe miejsca nie
      bardzo daje sie odwiedzać bez własnego samochodu terenowego i paru beczek ropy
      (też na kartki, niczym w stanie wojennym w PRLu). Mussaraswat, Naqa, Meroe
      wymagają każdorazowego "odkrycia" na pustyni.

      Myślę, że najlepiej byłoby załatwiać wizę w Europie, ale w Kairze też powinno
      Ci się udać... Jest jednak inny problem, jeśli wylądujesz w Wadi Hajfie. Do
      podróżowania potrzebne są przepustki. Kto Ci taką przepustkę tam wyda? Trzeba
      mieć kilkadziesiąt fotografii (do każdej przepustki zuzywa się kilka) - dane z
      lat 1989-1992, gdy Sudan był i tak jeszcze stosunkowo cywilizowanym krajem...

      Powodzenia!
      • jajcio Re: Sudan 29.10.03, 07:35
        Dzięki za informacje. Wciąż rozważam, gdzie wybrać się w kolejną podróż, a
        obydwa rozważane kierunki - Libia i Sudan - nie wydają się łatwym celem, biorąc
        pod uwagę wszytskie przeszkody natury formalnej. Informacje takie, jak
        otrzymane od Ciebie, pomagają też w podjęciu decyzji.

        pozdrawiam
        • chaladia Re: Sudan 29.10.03, 09:24
          No to Libia wydaje się lepsza (turystycznie). Zabytków więcej, te z czasów
          rzymskiego panowania lepiej zachowane niż w samych Włoszech. Beduinka niedawno
          była, to może coś napisze.

          Sudan, jeśli ustanie wojna, fundamentaliści się uspokoją, może być super
          atrakcyjny turystycznie, ale póki co - za duże restrykcje w podróżowaniu,
          upiorne odległości, jak na kraj praktycznie bez dróg, szwankująca
          komunikacja "autobusowa" (braki paliwa), brak polskiej opieki konsularnej (choć
          jak była, też niewielki był z niej pożytek...)

          Powodzenia!
    • beduinka Dramat w Darfurze - 70 tys. ofiar śmiertelnych 15.10.04, 20:00
      Dramat w Darfurze - 70 tys. ofiar śmiertelnych

      Około 70 tys. osób zmarło w Darfurze, w zachodnim Sudanie, a dziennie umiera
      tam kilkaset osób - oświadczył David Nabarro, który kieruje specjalną grupą
      roboczą Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zajmującą się sytuacją w tej
      prowincji.

      Główne przyczyny pogłębiającej się katastrofy humanitarnej w Darfurze to
      niedożywienie i choroby - dodał.

      ONZ ocenia, że Darfur jest sceną największej na świecie katastrofy
      humanitarnej; trwa tam wojna domowa.

      Nabarro podkreślił, że ludzie w Darfurze umierają mimo prowadzonej tam akcji
      udzielania pomocy. Jego zdaniem świat nadal nie docenia rozmiarów tragedii.
      Mimo szerokiej akcji propagandowej, agendy ONZ dysponują zaledwie połową sumy
      300 mln dolarów, której domagały się na pomoc dla Darfuru.

      Z tego powodu pomoc musi być dostarczana, w terenie praktycznie pozbawionym
      dróg, zawodnymi i często psującymi się ciężarówkami zamiast samolotami i
      helikopterami.

      WHO potrzebuje na akcje w Darfurze 1,5 mln dolarów miesięcznie i zmuszona jest
      do zaciągania pożyczek, co nie jest wyjściem na dłuższą metę - podkreślił
      Nabarro.

      Sytuacja w Darfurze stała się dramatyczna po nasileniu walk w lutym zeszłego
      roku, kiedy miejscowa ludność zbuntowała się przeciwko władzy w Chartumie.
      Powstańcy oskarżają Chartum o dyskryminację osiadłych plemion afrykańskich i
      dozbrajanie bojówek arabskiej milicji Dżandżawidów, która terroryzuje
      niearabskich mieszkańców.

      Wojna, głód i choroby pochłonęły 50 tysięcy ofiar w ciągu 20 miesięcy
      konfliktu. 1,5 mln ludzi opuściło swoje domy.

      źródło: PAP, MFi /2004-10-15
    • beduinka Serce zostało w Chartumie w Sudanie. 04.12.04, 10:52
      Glaca, wokalista Sweet Noise


      not. Krzysztof Kowalewicz 13-11-2004
      źr.: gazeta.pl

      Serce zostało w Chartumie w Sudanie. Tam się urodziłem i już zawsze będę
      tęsknił za tym miejscem, jego atmosferą, wspaniałym jedzeniem i oczywiście
      ludźmi, których tam zostawiłem

      Ostatni raz byłem w Sudanie 12 lat temu. Wyjechałem ze względu na plagę
      szarańczy, ale zamierzałem wrócić, żeby kontynuować naukę. Nie udało się.
      Wybuchła wojna, potem kolejne i nastał islamski reżim, niemal totalitarny. Nie
      mam kontaktu z najbliższymi, nad czym ubolewam, ale w tamtych stronach to
      normalne. Kiedy jesteśmy blisko siebie, wszyscy są ogromnie zżyci i kochani.
      Gdy odrywasz się od "stada" - zapominają. Nie ma czegoś takiego jak pisanie
      listów czy telefonowanie.



      Niezapomniany dzień...

      ... przeżyłem w stolicy Egiptu jako 15-latek. Okazało się, że nie mam wizy
      wjazdowej do Sudanu. Bez pieniędzy i kontaktu z najbliższymi musiałem ją jakoś
      zdobyć. Posunąłem się nawet do kradzieży. To była szkoła życia. Poznałem kilku
      ludzi, którzy pokazali mi najmroczniejsze zakamarki Kairu. Przeżyłem wielki
      szok, ale od tamtej pory potrafię sobie poradzić, gdziekolwiek jestem.



      Najlepsze wakacje spędziłem...

      ... dawno temu w Grecji z matką, bratem i siostrami. Całe trzy tygodnie
      absolutnego luzu. Kąpiele, plaża i zwiedzanie antycznych ruin.



      W Polsce lubię...

      ... oczywiście Swarzędz, w którym mieszkam, gdzie czuję się dobrze i
      bezpiecznie. Zadomowiłem się w Polsce, ale nie mam turystycznej zakrętki na ten
      kraj. Dobrze poznałem jedynie duże miasta, a to za sprawą imprez plenerowych
      oraz jeżdżenia z zespołem do różnych klubów.



      Podróżuję z...

      ... laptopem i fachowymi czasopismami muzycznymi, z których uczę się
      programowania syntezatorów. Chcę wiedzieć jak najwięcej na ten temat. Fascynują
      mnie maszyny i na nich opiera się ostatnio moja praca w studio. Zawsze biorę
      też ze sobą kilka par okularów słonecznych w różnych kolorach szkieł. Mam
      czerwone, brązowe i specjalne alpinistyczne na mocne słońce. Poza tym wożę
      aparat cyfrowy. Robię zdjęcia i kręcę krótkie filmy jak rasowy Japończyk.



      Mój ulubiony hotel to...

      ... każdy dobry. Musi być wygodne łóżko i duża wanna, w której ktoś jeszcze
      obok mnie się zmieści. Z zasady omijam obskurne, śmierdzące motele.



      Niebo w gębie poczułem...

      ... oczywiście w Sudanie. Trudno mi opisywać tamtejsze potrawy, bo w większości
      są robione ze składników nieznanych w Polsce. Pojawia się w nich baranina,
      kurczak, ryż. Dużą ilość tłuszczu neutralizują warzywa. Od czasu do czasu
      przygotowuję w domu jakieś swoje tradycyjne potrawy. Jednak częściej robi to
      moja żona, która woli wschodnią kuchnię z arabskimi naleciałościami. Podstawową
      zaletą jest szybkość przygotowania. Potrawy to jedno, ale niezwykły jest też
      ich sposób jedzenia w Sudanie. Na ulicach jest mnóstwo barów. W przerwie w
      pracy kupujesz coś, siadasz na piachu z nieznajomym, jesz i rozmawiasz. Coś nie
      do pomyślenia w Polsce, a tam rzecz zupełnie naturalna.



      Moja noga więcej nie stanie w...

      ... przydrożnych knajpach w drodze na koncert. Ostatnio gitarzysta zatruł się w
      jednym z takich barów na trasie Poznań - Warszawa. Najgorsze miejsca zapisuję w
      notesie i drugi raz nikt nas nie nabierze.



      Wkrótce będę w drodze do...

      ... Anglii lub Stanów Zjednoczonych. Moje najbliższe plany turystyczne
      determinują kwestie muzyczne. Szykujemy się do dużego międzynarodowego
      projektu. Mam już dość polskiego syfbiznesu muzycznego. Chcę popracować w
      dobrych studiach z niezwykłymi ludźmi, dla których muzyka jest największą
      wartością. Na konsumpcję sukcesu i wyjazdy turystyczne z rodziną przyjdzie czas
      później.
    • beduinka Sudanie aresztowano znanego obrońcę praw człowiek 16.02.05, 21:44
      Sudanie aresztowano znanego obrońcę praw człowieka


      Wojciech Jagielski 25-01-2005

      Tajna policja aresztowała dr. Mudawiego Ibrahima Adama, jednego z najbardziej
      znanych działaczy praw człowieka z Chartumu. W grudniu dr Mudawi gościł w
      Sudanie Janinę Ochojską z PAH, a w rozmowie z "Gazetą" ostro krytykował
      wojskowy rząd i walczącą z nim partyzantkę

      Dr. Mudawiego, który jest prawnikiem, aresztowano o drugiej w nocy w jego domu
      w rodzinnej wiosce Kondua w północnym Kordofanie. To niedaleko granicy z
      Darfurem - mówi "Gazecie" Sylvie Jacquat, szwajcarska wolontariuszka,
      współpracowniczka Mudawiego. - Jego żona powiedziała mi, że obudziło ich
      pukanie do drzwi. Oficerowie służb bezpieczeństwa oświadczyli, że aresztują
      Mudawiego, i zabrali go. Nie powiedzieli ani za co go aresztują, ani dokąd
      zabierają. Podobno trzymają go w miasteczku Umburua. Razem z Mudawim
      aresztowany został jego przyjaciel Salah Mohammed Abdelrahman, który odwiedził
      go i został na noc - mówi Jacquat.

      Wiadomo, dlaczego go wzięli

      Sudańska Organizacja Przeciwko Torturom nie ma wątpliwości, że jedynym powodem
      aresztowania dr. Mudawiego jest jego działalność humanitarna i obywatelska.
      Mudawi od lat działa w ruchu praw człowieka, a jego żona Sabah Mohammed Adam
      jest znaną dziennikarką opozycyjnej gazety "Al Ajjam"; pismo wielokrotnie
      zamykano z powodu artykułów o wojnie domowej w Darfurze.

      Założona przez Mudawiego Sudańska Organizacja Rozwoju Społecznego (SUDO) od
      dwóch lat niesie pomoc ofiarom wojny w Darfurze. Zaangażowanie w konflikt w
      Darfurze, którego istnieniu władze sudańskie przez długi czas zaprzeczały,
      stało się przyczyną pierwszego aresztowania Mudawiego pod koniec grudnia 2003
      r.; Sudańczyk wrócił wtedy właśnie do Chartumu z podróży do Darfuru.

      Prokuratura zapowiadała wówczas, że oskarży go o działalność wywrotową, za co
      groziła nawet kara śmierci. Dowodem zbrodni Mudawiego miały się stać m.in.
      znalezione przy nim raporty Amnesty International. To wtedy AI po raz pierwszy
      uznała go za więźnia sumienia i prowadziła kampanię na rzecz jego uwolnienia.

      Aresztowano go bez nakazu prokuratora i o nic nie oskarżono. Po dziewięciu
      miesiącach w lochu pewnego dnia, ot tak, po prostu, został wypuszczony.
      Oficjalnie nie siedział, nie mógł więc niczego dochodzić i na nikogo się
      skarżyć. Nie zamierzał się zresztą skarżyć. Pod koniec grudnia ubiegłego roku w
      Chartumie, w rozmowie z "Gazetą" wspominał, że uważał się nawet za
      szczęściarza - w celi ani na przesłuchaniach nie bito go, nie poddawano
      torturom.

      Partyzanci warci władzy

      Chartumski adwokat Mudawiego - szczupły, energiczny, o rzadkim zaroście i
      przyprószonej siwizną czuprynie - nie ukrywał krytycyzmu wobec polityki
      wojskowego reżimu generała Omara el Baszira, a także przywódcy partyzantów z
      południa kraju Johna Garanga. Kiedy na przełomie grudnia i stycznia w Sudanie
      szykowano się do świętowania rozejmu, jaki lada dzień mieli podpisać rząd i
      rebelianci, Mudawi pozostawał sceptyczny.

      - Reżimowi przyświeca tylko jedna ideologia - władza. Dla jej zachowania zrobi
      wszystko, wszystkiego się wyprze, przerwie nawet wojnę, którą dotąd uważał za
      świętą. A i partyzanci z południa warci są władz z Chartumu. Garang to taki sam
      brutalny autokrata jak el Baszir - mówił "Gazecie". - Czy można zresztą wierzyć
      rządowi, który obiecuje przerwać jedną wojnę na południu, a jednocześnie toczy
      drugą, równie okrutną w Darfurze? Nie, przy tym rządzie nic się nie zmieni. Tu
      nie idzie zresztą o jedną czy drugą wojnę, ale o wolność, a raczej jej brak.

      Aresztowanie w kluczowym momencie

      Dr Mudawi został aresztowany w chwili, gdy ONZ ma decydować, czy zbrodnie
      dokonywane w Darfurze można nazwać ludobójstwem, zaś przedstawiciele władz w
      Chartumie i partyzantów z południa zabiegać będą w Brukseli o miliony euro na
      powojenną odbudowę kraju.

      Uznania wojny w Darfurze za ludobójczą (w prowadzonych przez arabskie milicje
      pogromach ludności murzyńskiej zginęło ok. 70 tys. ludzi, a półtora miliona
      stało się uchodźcami) domagają się Amerykanie. We wtorek, po powrocie z Sudanu
      i Czadu, Ed Royce, przewodniczący podkomisji ds. Afryki w Izbie Reprezentantów
      Kongresu USA, zażądał wprowadzenia sankcji wobec rządu sudańskiego, jeśli nie
      rozbroi prorządowych milicji arabskich w Darfurze.

      Wprowadzeniu sankcji przeciwko Sudanowi sprzeciwiają się w Radzie
      Bezpieczeństwa Chiny (właściciele koncesji naftowych w południowym Sudanie) i
      Rosja, główny dostawca broni dla chartumskiego rządu.

      Wiceprezydent Sudanu Ali Osman Taha, szara eminencja reżimu, i szef dyplomacji
      partyzantów z południa Nhial Deng Nhi, którzy we wtorek zjechali do Brukseli,
      będą przekonywać Unię Europejską nie tylko o szkodliwości sankcji, ale też o
      konieczności udzielenia pomocy Sudanowi, straszliwie zniszczonemu po
      półwiecznej wojnie. Dowodem, który ma przekonać Europę, ma być podpisany na
      początku stycznia rozejm kończący wojnę na południu. Dodatkowym argumentem
      będzie też wtorkowy raport Światowej Organizacji Zdrowia, który stwierdza, że w
      ostatnich miesiącach sytuacja humanitarna w Darfurze znacznie się poprawiła.

      Zaniepokojona aresztowaniem dr. Mudawiego Amnesty International ponownie
      wpisała go na listę więźniów sumienia. Przypomniała też, że od września ub.
      roku nie ma żadnych wieści o aresztowanym Adibie Abdelu Rahmanie Jusufie, który
      kierował oddziałem SUDO w zachodnim Darfurze.

      Wojna domowa w Sudanie wybuchła pod koniec 1955 r., zanim państwo to zdążyło
      ogłosić niepodległość. Powodem konfliktu było niezadowolenie murzyńskiej
      ludności z południa kraju z powodu politycznej i gospodarczej dominacji
      muzułmanów Arabów z północy. Wojna przerwana na krótko w latach 70. wybuchła z
      nową siłą w 1983 r., gdy władze w Chartumie postanowiły w całym kraju
      wprowadzić szarijat, prawo koraniczne. Po 50 latach wojny, w wyniku której
      zginęło prawie 2 mln ludzi, a ok. 4-5 mln stało się uchodźcami, Chartum i
      partyzanci z południa zawarli w styczniu rozejm, który przewiduje m.in.
      plebiscyt w sprawie niepodległości południa za sześć lat.

      Nadchodzący koniec wojny na południu sprowokował wybuch konfliktu w położonym
      na zachodzie Sudanu Darfurze. Stanowiące większość miejscowe ludy murzyńskie na
      początku 2003 r. także zażądały dla siebie większych praw i swobód. Rząd
      odpowiedział brutalnymi represjami, których przeprowadzeniem zajęły się
      prorządowe arabskie milicje.
      • beduinka Działacz praw człowieka z Sudanu w szpitalu 20.03.05, 18:58
        Działacz praw człowieka z Sudanu w szpitalu


        gazeta.pl, wj 04-03-2005



        Aresztowany przed miesiącem sudański działacz ruchu praw człowieka dr Mudawi
        Ibrahim Adam przerwał w więzieniu strajk głodowy i został przewieziony do
        szpitala w Chartumie. Mudawi, szef organizacji charytatywnej SUDO, z którą
        współpracuje Polska Akcja Humanitarna, oskarża władze Sudanu o prowadzenie
        etnicznych czystek w prowincji Darfur i kilkakrotnie był aresztowany i
        więziony. Tym razem władze oskarżyły Mudawiego o "próbę samobójstwa", za którą
        zgodnie z art. 133 sudańskiego kodeksu karnego grozi kara roku więzienia.
    • chaladia For Tough Guys (and Ladies) only... 22.03.05, 13:32
      nowa.wyprawy.pl/wyprawy.php?id=101
      Niby wojna, niby rzezie, a turystyka zaczyna kwitnąć... proponowane miejsca
      zatykają dech w piersiach - fakt!
    • beduinka Monogram z Dongoli mówi o historii królestwa Nubii 30.03.05, 11:11
      PAP, JP /2005-03-19 00:23:00

      Monogram z Dongoli mówi o historii królestwa Nubii



      Monogram z kościoła w Dongoli, który ukazał się oczom polskich archeologów,
      świadczy o przemianach religijnych, jakie zaszły w królestwie nubijskim w VII i
      VIII w. n.e.

      Od lat Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW prowadzi badania i prace
      konserwatorskie w Sudanie na terenie Starej Dongoli - stolicy chrześcijańskiego
      Królestwa Nubii z VI-XIV wieku.

      Ostatnie prace dotyczą klasztoru św. Trójcy, założonego w VII w. W tym roku
      archeolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego kontynuowali odsłanianie klasztornego
      aneksu i kościoła. W środkowej części kościoła archeolodzy natrafili na
      zwornik, centralny blok spinający łuk. "Umieszczony na nim monogram czyta się
      +Merkuriusz król+" - mówi PAP kierownik wykopalisk dr Stefan Jakobielski.

      Wiadomo, że kościół był przebudowywany, a łuk jest późniejszym elementem.
      Umieszczenie zwornika z monogramem wskazuje wyraźnie na Merkuriusza jako
      fundatora przebudowy kościoła w tym klasztorze. Ów władca odpowiedzialny jest
      też za ujednolicenie chrześcijaństwa w całej Nubii. Wyznaniem, które całe
      królestwo wówczas przyjęło, był monofizytyzm.

      Jest to pogląd w teologii chrześcijańskiej, według którego w Chrystusie jest
      tylko jedna natura, zarazem boska i ludzka. Został on przyjęty m.in. przez
      kościół koptyjski w Egipcie i Etiopii.

      Znany z innych źródeł Merkuriusz prawdopodobnie odpowiadał za ujednolicenie
      chrześcijaństwa po zjednoczeniu królestwa. Od jego czasów monofizytyzm stał się
      religią dominującą w całej Nubii. Przebudowę kościoła można uważać za
      symboliczny akt uznania przez króla Dongoli monofizytyzmu za obowiązującą
      religię - tłumaczy dr Jakobielski.

      Archeolodzy znają daty związane z panowaniem Merkuriusza. Są to lata 697-711.
      Znajdując na zworniku jego monogram, uzyskano pośrednio datę przebudowy
      kościoła i przykrycia jego części centralnej kopułą - podkreślił szef
      wykopalisk.

      Jest to już drugi przykład na to, że kopuły stosowano w architekturze
      nubijskiej począwszy od VII w. Wcześniej sądzono, że pojawiły się od X w. Była
      to rewolucja w miejscowej architekturze - mówi archeolog.(
    • beduinka Woda dla Sudanu 19.09.05, 23:33
      Woda dla Sudanu


      Polska Akcja Humanitarna rozpoczęła zbiórkę pieniędzy na pomoc w zdobyciu wody
      przez mieszkańców Sudanu. Akcja obejmie też Afganistan, Czeczenię i Sri Lankę.

      Szefowa organizacji, Janina Ochojska uważa, że należy zwrócić uwagę całego
      świata na dramat ludzi mieszkających w tamtym rejonie. "Dziś i każdego dnia
      umrze z pragnienia 6 tysięcy dzieci" - powiedziała Ochojska. Jej zdaniem trzeba
      pamiętać, że życie wielu ludzi polega na codziennym przebywaniu kilometrów w
      poszukiwaniu wody, która często okazuje się niezdatną do picia.

      Polska Akcja Humanitarna szacuje, że na zapewnienie człowiekowi miesięcznego
      zapotrzebowania na wodę pitną wystarczy 5 złotych. Dlatego by zebrać pieniądze
      organizacja będzie sprzedawała cegiełki - niebieskie silikonowe opaski na rękę.
      Każdy, kto ją kupi może mieć świadomość, że zaopatrzył jakiegoś człowieka w
      miesięczny zapas wody - niezbędnej do przeżycia - powiedziała Ochojska.

      Z pieniędzy zebranych ze sprzedaży opasek wybudowane zostaną studnie. Janina
      Ochojska uważa, że to najlepszy pomysł, by ludzie - mając wodę - sami mogli
      budować domy i uprawiać rolę. Jej zdaniem nie można dawać ludziom jedzenia, bo
      będzie to miało krótkotrwały efekt. W ocenie szefowej PAH należy udostępnic im
      wodę, by mogli sami "wyprodukować" sobie żywność.

      Akcja zostanie przeprowadzona przy współpracy z innymi organizacjami
      międzynarodowymi i dzięki dotacjom z Unii Europejskiej, czy UNICEFu. Janina
      Ochojska ma nadzieję, że budowa studni rozpocznie się jeszcze w tym roku.
      Opaski na rękę można kupić w kioskach RUCHu, sieci sklepów EMPiK i w kioskach
      InMedio.

      (IAR/kr / 25 sierpnia 2005 15:11)
      • tetys Sudański rząd zawiesza działalność ONZ w Darfurze 27.06.06, 13:06
        Wczoraj sudański rząd zawiesił na czas nieokreślony działalność wszystkich
        agencji ONZ zajmujących się udzielaniem pomocy mieszkańcom Darfuru. Gniew
        Chartumu wywołało przewiezienie ONZ-owskim śmigłowcem jednego z przywódców
        darfurskiej rebelii. Stary i schorowany Sulejman Adam Dżamus blisko
        współpracował z agencjami ONZ. Na początku maja kierowana przez niego frakcja
        partyzancka odrzuciła jednak wynegocjowane przez zagranicznych pośredników
        zawieszenie broni z rządem. Rozejm podpisała tylko jedna z trzech darfurskich
        armii partyzanckich.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka