Dodaj do ulubionych

Książki, książki, książki....

    • gajasirocco „Płonące piaski” Krzysztof Motecki-z Arabia.pl 09.10.06, 14:06
      Książka: Płonące piaski
      Podpułkownik Krzysztof Motacki swoją służbę wojskową pełnił nie tylko w Polsce,
      ale również poza granicami kraju. Po raz pierwszy w latach 1995-96 jako oficer
      operacyjny w składzie polskiego kontyngentu w Tymczasowych Siłach Narodów
      Zjednoczonych UNIFIL w Libanie. Następnie w latach 1999-2000 jako zastępca a
      następnie dowódca Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Siłach Stabilizacyjnych
      SFOR w Bośni i Hercegowinie.

      Po raz trzeci jako szef oddziału szkolenia sztabu Wielonarodowej Dywizji
      Centrum Południe MND CS w Iraku. Oddział ten zajmował się przede wszystkim
      organizowaniem, szkoleniem i wyposażaniem irackich sił bezpieczeństwa.
      Działalność ta miała na celu przekazanie Irakijczykom odpowiedzialności za
      zapewnianie bezpieczeństwa we własnym kraju. Wymagała ona ciągle kontaktów ze
      stroną amerykańską, odpowiedzialną za dostarczanie pomocy materialnej i stroną
      iracką, która z wielkim trudem odtwarzała swoje struktury siłowe. O tym
      aspekcie działalności dowodzonej przez Polaków dywizji i o miejscowych realiach
      mówi ta książka.

      „Płonące piaski” Krzysztof Motecki, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2006
      • gajasirocco „Płonące piaski”recenzja Łukasz Przybyszewski 11.10.06, 20:04
        Recenzja: Płonące piaski
        Łukasz Przybyszewski z Arabia.pl
        Książka Krzysztofa Motackiego opisuje konflikt w Iraku z jego punktu widzenia,
        czyli żołnierza – bez zbędnej subiektywności, dając tym samym sporo pola do
        popisu dla wyobraźni studiującego („czytanie” to za małe słowo) jego
        wspomnienia.



        Pomijając 3 literówki i jeden błąd interpunkcyjny nie mam temu tytułowi prawie
        nic do zarzucenia. „Prawie” odnosi się wyłącznie do nazw pojazdów jednostek,
        których nie każdy musi znać, ale od czego mamy w końcu wyszukiwarki internetowe?



        Za duży plus uznałem skromny język, aczkolwiek idealnie odwzorowujący realia.
        Żadnego wartościowania, oceniania. Żadnych nazwisk, czyli bez medialnej
        szopki „kto”, „co”, „gdzie”, „kiedy”, bo nie ma to znaczenia,
        lecz „dlaczego?”. Jeśli ktoś zna wojnę i administrację wojskową i ma
        wątpliwości czy funkcjonuje jak firma bądź instytucja – polecam. Nawet dla
        krytykujących - przyda się trochę suchych informacji, jak to wygląda z punktu
        widzenia żołnierza – i to też bez stylistyki emocjonalnej.


        Ogromną zaletą pióra autora jest skromność i powściągliwość - nie opisuje
        wydarzeń w których nie brał udziału, z szacunkiem odnosi się też do
        partyzantów, przy czym nie traci absolutnie ludzkiej twarzy, bo okazuje szczere
        współczucie zarówno współpracownikom, podwładnym, przełożonym jak i tym,
        którzy stamtąd żywi nie wrócili. Przez współczucie miałem na myśli empatię i
        rozsądek, ponieważ w jego przypadku stanowi to jedno wspólne pojęcie jakim
        powinno się określić jego podejście.


        „Płonące piaski” to tytuł również dwuznaczny, ponieważ książka pokazuje, lecz
        nie wskazuje, mnogość spojrzeń i podejść do jednej sprawy, w tym
        wielowarstwowość samego konfliktu jak i ludzi zamieszkujących ten region. Do
        tego mapki, zdjęcia i oznaczenia wojskowe nowych wojsk irackich.

        Mogę tylko polecić.
    • gajasirocco Zbiór opowiadań polskiej autorki ukaże się po arab 12.10.06, 19:32
      Zbiór opowiadań polskiej autorki ukaże się w języku arabskim
      Niebawem, w Tunisie, ukaże się tłumaczenie kolejnego zbioru opowiadań Moniki
      Del Rio pod tytułem Wybrzeża Kartaginy. Jest to już drugi zbiór opowiadań
      autorki przetłumaczony na język arabski i wydany w Tunisie.

      Oba zbiory przelożył na arabski doktor Mohammed Saleh Ben Amor. Wydany w roku
      2003 zbiór noszący tytuł:Życie jest tylko snem, został wydany po raz pierwszy w
      Polsce w 1998 roku. Opowiadania Moniki Del Rio to krótkie formy literackie,
      pisane zazwyczaj prozą poetycką. Autorka porusza w nich zagadnienia
      egzystencjalne i ogólnoludzkie.



      Monika Del Rio – pianistka, malarka, pisarka, ukończyła Akademię Muzyczną
      im.Frederyka Chopina w Warszawie. Jest lauretką wielu nagród w konkursach
      pianistycznych. Od trzech lat mieszka w Tunezji.

      Za: www.ben-amor.info i sonic garden
    • gajasirocco "Właśnie IZRAEL"Eli Barbur i Krzysztof Urbański 14.10.06, 11:28
      wyd.SIC! W-wa 2006, s.235, cena 39
      To "Gadany" przewodnik po teraźniejszości i historii Izraela. Wywiad rzekę z
      Elim Barburem, pisarzem i korespondentem na Bliskim Wschodzie przeprowadził
      K.Urbański...
      To pozycja dla tych, którzy chcą się przekonać, jak wygladają "klimaty
      sródziemnomorskie" zmiksowane z Orientem i polskimi Kresami: chasydami,
      transem, Indiami i kabałą; japońszczyzną, buzuki i arabskim tancem debka; hi-
      techem, grobami cadyków i z globalizmem".
      K.Jarymowicz z GW 14-10
    • gajasirocco "Złodzieje z Bagdadu" M.Bogdanos, W.Patrick 23.10.06, 19:11
      Prawdziwa, choć sensacyjna opowieść o poszukiwaniu skarbów historycznych
      ukradzionych ze splądrowanego Muzeum Irackiego w Bagdadzie...
      Autor, M.Bogdanos, to pułkownik piechoty morskiej, który w Iraku przebywał na
      służbie...
    • gosiak_75 Re: kto zgadnie o co mi chodzi ;) 24.10.06, 09:40
      od kilku dni w radio reklamowana jest książka.
      Nie pamiętam ani tytułu, ani autora, nazwisko autora brzmi tak "arabsko", a
      książka jest reklamowana słowami m.in. " jest jakiś problem, a z książką jest
      tak że można ją zamknąć i do niej nie wracać..."
      Dziś będę uważnie słuchać radia.
      • gajasirocco Re: kto zgadnie o co mi chodzi ;) 24.10.06, 10:30
        Ha,ha...ależ wyzwanie! Też mnie ciekawi, jaką książkę można w ten sposób
        reklamować...DAj znać, kiedy rozszyfrujesz!
    • gajasirocco "Egipt.Jak zaginiona cywilizacja została odkryta" 24.10.06, 16:39
      Platon z Egiptu-Prószyński i S-ka W-wa, 2006
      Pod piramidami powstawały nie tylko hieroglify. Nim w starożytnej Grecji
      pojawiły się pierwsze szkoły filozoficzne, wielu greckich myslicieli pobierało
      nauki w Tebach, Memfis, Heliopolisi Hermopolis, majważniejszych ośrodkach
      religijnych Egiptu...

      Pasjonującą historię ostatnich dwustu lat badań nad starożytnym Egiptem
      przedstawie brytyjski egiptolog Joyce Tyldesley.
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • chaladia Will They Glory Ever Fade 24.10.06, 22:04
      www.gutenberg.org/catalog/world/readfile?fk_files=8683
      Taki napis przeczytałem na pomniku ułanów 21st Lancers w Chartumie.
      Nie ma tego pomnika. Nie ma pomnika Charlesa Gordona (jedynego chyba
      pomnika "wielbłądnego" - bo jeśli sa pomniki "konne, na ten przykład Ks.
      Poniatowskiego, to ten był "wielbłądny").

      Świetna angielszczyzna młodego arystokraty z końca XIX wieku, przyprawiona
      językiem kawalerzysty, no i naocznego świadka tej całej awantury. Fajnie się
      czyta. Swoją drogą - musieli Mahdyści mieć zdziwione miny, gdy po raz pierwszy
      w życiu ujrzeli wymysł Hirama Stevena Maxima skierowany lufą w swoją stronę.
      Zaskoczenie porównywalne z tym, jakie spotkało Japców, gdy nad Hiroshimą
      zaświeciły nagle dwa słońca...
      • pam_pa_ram_pam Re: Will They Glory Ever Fade 25.10.06, 20:09
        Kopia pomnika Grodona na wielbłądzie (jeśli to nie oryginał, a w Chartumie
        stała kopia) jest w Londynie (Chatham). Pomnik ufundował The Corps of Royal
        Engineers (Gordon był saperem). Czarnym nie udało się całkowicie wymazać
        pamięci tego człowieka. Choć, jeśli dalej będą się tak mnożyć w Anglii, jak
        obecnie, to może za 100 lat jako większość doprowadzą do zwalenia i tego
        pomnika. Chyba, że po nieodżałowanym Doktorze Gattlingu i H.S.Maximie nadejdzie
        jakiś nowy Biały Wynalazca, który na jakiś czas rozwiąże problem...
    • gajasirocco "Zamach" Yasmina Khadra wyd.Amber 26.10.06, 15:33
      Zamach bombowy w wypełnionym dziećmi fast foodzie w Tel Awiwie...
      W tej wstrząsającej powieści autor usiłuje poznać prawdę i zrozumieć sprawy
      niepojęte, ukazując konflikt izraelsko-palestyński w najbardziej przerażajacym
      wymiarze, bo dotyczącym osobistej tragedii człowieka
      • gajasirocco Re: "Zamach" Yasmina Khadra wyd.Amber 07.11.06, 09:25
        serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,3722021.html?nltxx=1721533&nltdt=2006-11-07-03-05
    • gajasirocco "Patenty faraonów" i "Zaginione skarby faraonów" 26.10.06, 16:18
      1."Patenty faraonów" E.Ecrivan wyd. Amber

      Promieniowanie radioaktywne jako zabezpieczenie dla egispkich świątyń?
      Zaskakujace wyniki najnowszych badań wskazują, że czasy faraonów były epoką
      zaawansowanej technologii, astronomii, medycyny, biologii, chemii i
      matematyki...

      2."Zaginione skarby faraonów" G.F.L.Stanglmeire wyd.Amber

      W gigantycznych piramidach, w monumentalnych świątyniach w legendarnej Dolinie
      Królów jest jeszcze wiele tajemniczych miejsc...
    • gajasirocco Gilles Kepel „Fitna.Wojna w sercu islamu"-recenzja 06.11.06, 08:49
      Recenzja: Fitna. Wojna w sercu islamu
      Paweł Wysocki/Arabia.pl
      „Chaos zagraża światu muzułmańskiemu i rozdziera jego tkankę społeczną,
      doprowadzając do fitny, czyli wojny w łonie islamu” – tak dramatycznie
      zapowiada wydawnictwo Dialog nową pozycję Gillesa Kepela. Spora część
      zachodnich czytelników zapewne zareagowałaby na te słowa oburzeniem: „Wojna w
      łonie islamu? Przecież mamy wojnę cywilizacji. Nowy Jork, Madryt, teraz płonące
      kukły papieża. Jak to się ma do napięć w świecie islamu?”. Kepel stara się
      jednak udowodnić, że 11 września był kulminacyjnym momentem walki właśnie
      wewnątrz świata muzułmańskiego – walki bojowników dżihadu o umysły muzułmanów i
      obraz islamu w najbliższym czasie.

      Upadek wież WTC wpisany w rozwój ruchu fundamentalistycznego
      11 września nie był odizolowanym wydarzeniem, ale efektem zmiany strategii
      walki prowadzonej przez islamskich fundamentalistów. Uderzenie w „dalekiego
      wroga” było spowodowane niezadowalającymi efektami walki z wrogiem bliskim –
      autorytarnymi, laickimi reżimami rządzącymi w krajach, z nazwy tylko,
      muzułmańskich. „Przemoc jest dla bojowników dżihadu środkiem do realizacji
      precyzyjnej strategii, której celem było przede wszystkim zdobycie supremacji w
      ich własnym muzułmańskim świecie” – pisze Kepel (s. 12).

      Instrumentalność przemocy jest bardzo dobrze widoczna w tej książce. Spirala
      przemocy na Bliskim Wschodzie, a także zamachy na całym świecie, które w dużej
      mierze się z nią łączą, nie były wynikiem oddolnego, samoistnego buntu. Przemoc
      jawi się raczej jako bismarckowskie przedłużenie polityki, niestety często w
      tym rejonie świata używane.

      Kepel umiejscawia wydarzenia z 11 września i jego konsekwencje w postaci
      operacji wojskowych w Afganistanie i Iraku oraz kolejnych zamachów na całym
      świecie w dość szeroko zakrojonej perspektywie historycznej. Początkowo skupia
      się na dwóch procesach, które silnie oddziałują na sytuację na Bliskim
      Wschodzie. Pierwszą z nich jest upadek pokoju z Oslo, drugą – rewolucja
      neokonserwatywna w USA.

      Wspomnianą już przeze mnie instrumentalność przemocy widać właśnie w załamaniu
      palestyńsko-izraelskiego procesu pokojowego zapoczątkowanego w 1991 roku w
      Oslo. Pod koniec września 2000 roku wybuchła intifada Al-Aksa, a „Szaron i
      Arafat zaczęli prześcigać się w aktach przemocy”. Kepel bardzo ostro ocenia obu
      polityków i wini ich za „koniec Oslo”. Mówi o „oszukańczej partii pokera”,
      którą „rozgrywało dwóch siedemdziesięciolatków, gotowych rozwiązać stary
      konflikt przez walkę, nie zważając przy tym na tysiące ofiar po obu stronach”
      (s. 19). Załamanie procesu zapoczątkowanego w Oslo jest to o tyle istotne, że
      kwestia palestyńska od prawie stu lat odgrywa wręcz kluczową rolę w świecie
      arabskim.

      „Koniec Oslo” zbiegł się z dojściem do władzy w USA myśli neokonserwatywnej,
      która, w dużym uproszeniu, wychodzi z dwóch powiązanych ze sobą założeń.
      Pierwsze z nich zostało zaczerpnięte od Francisa Fukuyamy – to przekonanie
      o „końcu historii”. Neokonserwatyści wierzą, że amerykański model społeczno-
      polityczny jest idealny i wieńczy „ewolucję” systemów politycznych. Drugim
      założeniem jest przekonanie o zderzeniu cywilizacji – narodom wolności
      przeciwstawiają się narody chuligańskie, czyli takie, które nie chcą uznać
      pierwszego założenia i odmawiają budowy demokracji na wzór
      amerykański. „Neokonserwatyści uznali, że powinnością Waszyngtonu jest
      sprawowanie przychylnej hegemonii nad całym światem, w którym nie ma miejsca
      dla negocjacji czy kompromisu. Narody cywilizowane gromadzą się pod jego egidą,
      dla dobra ich samych i dla dobra ludzkości, inni to jedynie chuligani, którzy
      muszą się liczyć z tym, że jeśli nie okażą skruchy lub się nie wyzwolą, pewnego
      dnia ściągną na siebie grom” (s. 67).

      „Chuligani” czekają na odpowiedź
      Precyzyjny atak w 2001 roku neokonserwatyści wykorzystali do rozpętania „wojny
      z terrorem”, która miała przyspieszyć zmiany uśpione od upadku ZSRR. Kepel
      zatrzymuje się tutaj na przedstawienie ideologii głównej trójki Al-Kaidy: Abu
      Ghajsa, Ibn Ladina, a przede wszystkim Egipcjanina Ajmana az-Zawahiriego.
      Historia tego ostatniego doskonale pokazuje rozwój idei dżihadystów.
      Wykształcony w Egipcie, gdzie zapoznał się z myślą Braci Muzułmanów i Sajjida
      Kutba, znalazł schronienie w Arabii Saudyjskiej, z której trafił do Afganistanu
      i Pakistanu. Tak tworzył się najgroźniejszy nurt islamskiego fundamentalizmu:
      egipskie podstawy umysłowe wzbogacone przez ropę i wpływy wahhabitów,
      zaprawione potem w bojach w Afganistanie za amerykańskie i saudyjskie
      pieniądze. Gdy zagrożenie komunizmem znikło islamscy bojownicy mogli uderzyć w
      nowych wrogów: bliskiego, czyli reżimy służące USA i w samych Amerykanów.

      Kepel sporo miejsca poświęca „tekstom programowym” az-Zawahiriego. To zawsze
      była mocna strona książek Kepela – informacje wyniesione z rozmów z przywódcami
      ruchu fundamentalistycznego i dobre opracowania tekstów źródłowych.

      Radykalny ruch fundamentalistyczny liczył na to, że zamachy z 11 września nie
      pozostaną bez odpowiedzi. W jakimś sensie neokonserwatyści ich przypominali –
      oba te ruchy chciały zmian wywołanych przemocą. Uderzenie w dalekiego wroga i
      odwet miało zjednoczyć „prawdziwych” muzułmanów w walce z „krzyżowcami” i
      wyraźnie pokazać te siły w świecie islamu, które go zdradziły. Kepel podkreśla,
      że ogromna większość muzułmanów odrzuciła terroryzm. Doszło jednak do
      lokalnych „inkulturacji” zamachów samobójczych. Autorzy zamachów w Casablance
      czy w Hiszpanii nie mieli bezpośrednich związków z Al-Kaidą, wywodzili się
      spośród tych, których atakowali, ale ulegli charyzmie Ibn Ladina i głoszonemu
      przez imamów, kształconych często w Arabii Saudyjskiej, dżihadowi.

      Saudyjsko-amerykańska pajęczyna
      Kim jest Osama Ibn Ladin? W rozdziale poświęconym niezwykle skomplikowanym, ale
      korzystnym dla obu stron, kontaktom amerykańsko-saudyjskim, Kepel daje krótki i
      niezwykle obrazowy opis tego człowieka. Pisze: „Osama pozostał dzieckiem-
      potworem – zależnie od punktu widzenia potomkiem naturalnym bądź legalnym –
      miłosnych stosunków między lokalnym wahhabizmem a fundamentalistycznym
      aktywizmem międzynarodowym, które na najwyższym poziomie umożliwiło wspólne
      pośrednictwo Stanów Zjednoczonych i Arabii Saudyjskiej” (s. 147). W tym
      skomplikowanym dość wywodzie Kepel stara się wskazać, że Ibn Ladin zaistniał w
      dużej mierze dzięki poplątanym stosunkom saudyjsko-amerykańskim. Kluczowy dla
      tych stosunków był Afganistan, kiedy bojownicy dżihadu podbudowani wahhabizmem
      mogli za amerykańskie pieniądze prowadzić dżihad przeciwko niewiernym – Armii
      Radzieckiej. Wspólny wróg ułatwił na jakiś czas stosunki w poplątanej
      pajęczynie stworzonej przez saudyjskich i amerykańskich polityków. Ci pierwsi
      popierając dżihad wzmocnili swą pozycję wobec fundamentalistów, a Amerykanie
      popierając bojowników dżihadu spokojniej lawirowali między korzystaniem z
      arabskiej ropy a sojuszem z Izraelem.

      Początek lat 90-tych to czas wielkich zmian. Upadek ZSRR i operacja „Pustynna
      Burza” nie tylko unicestwiła wspólnego wroga, co także wyzwoliła bojowników
      dżihadu z jakichkolwiek więzów. Bardzo dobrze, a przy tym jasno i zwięźle
      opisany jest w „Fitnie” ważny proces kształtowania się w fundamentalizmie
      islamskim nurtu kutbo-salafijji, który wyrósł z Braci Muzułmanów, dojrzał w
      Arabii Saudyjskiej, gdzie zaczął konkurować z wahhabitami, a na początku lat 90-
      tych uniezależnił się i poprowadził bojowników dżihadu na ogólnoświatową wojnę.

      Po 11 września USA prowadziło „wojnę z terrorem” w Afganistani
      • gajasirocco Re: Gilles Kepel „Fitna.Wojna w sercu islam-c.d. 06.11.06, 08:57
        www.arabia.pl/content/view/286947/2/
    • gajasirocco Recenzja: 'Pustynna guwernantka' Phyllis Ellis 16.11.06, 08:42
      Recenzja: 'Pustynna guwernantka' Phyllis Ellis
      Marta Minakowska
      „Pustynna guwernantka” Phyllis Ellis to jedna z tych książek, które pojawiły
      się na fali zainteresowania Arabami, ich kulturą i islamem, wywołanym parę lat
      temu przez wydarzenia 11 września. Wtedy właśnie na świat muzułmański zwrócono
      większą uwagę, mass media poruszały jego temat znacznie częściej, co
      doprowadziło do sytuacji, iż przeciętny człowiek zaczął częściej stawiać sobie
      pytania, nad jakimi wcześniej się nie zastanawiał: czym muzułmanie różnią się
      od chrześcijan?

      Czy to, co się o nich mówi, to prawda? Niestety, nie wszystkie pozycje, które
      zalały nasz rynek wydawniczy udzielały poprawnych odpowiedzi. Niektóre były po
      prostu odpowiedzią na powstały popyt.

      W pewien sposób do takich książek należy „Pustynna guwernantka”. Jest to
      przykład typowej beletrystyki dla kobiet. Opisuje ona życie w Arabii
      Saudyjskiej z perspektywy Angielki, która wyjeżdża do tego odległego kraju
      uczyć królewskie dzieci swojego ojczystego języka. Phyllis Ellis nie ma zatem
      wykształcenia w zakresie arabistyki czy islamistyki, a w Arabii spędziła tylko
      około roku. Wiele rzeczy ocenia więc przez pryzmat laika oraz na podstawie
      zaledwie wycinka arabskiego życia, jakie dane jej było poznać zza murów
      królewskiego pałacu. Nie ma zatem co liczyć na to, że „Pustynna guwernantka”
      pogłębi wybitnie wiedzę czytelnika na temat Arabii Saudyjskiej czy Arabów w
      ogóle. Co więcej, można się z niej nawet dowiedzieć, że Koran został rzekomo
      spisany już za życia Mahometa, co nie jest prawdą. Jego „redakcji” podjęto się
      bowiem znacznie później.


      Jednakże takie opisywanie świata przez pryzmat laika ma również swoje zalety.
      Czytelnik nie powinien nastawiać się na dosłowne odczytywanie informacji
      zawartych w książce, które często są nieprecyzyjne, a poddać ogólnej opisywanej
      w niej atmosferze. Phyllis Ellis wielokrotnie podkreśla, jak ograniczające
      bywają surowe nakazy obyczajowe w Arabii. Zakaz wychodzenia z domu dla samotnej
      kobiety wiąże się z tym, że po każdy najmniejszy zakup musi się ona udawać z
      mężczyzną. A ten może się zgodzić na wyjście z nią lub nie. Kobiety uzależnione
      są zatem od dobrej woli mężczyzn nawet w bardzo podstawowych kwestiach.
      Powoduje to siłą rzeczy małą „mobilność” kobiet, potęgowaną dodatkowo przez
      wysokie temperatury panujące na zewnątrz. Kobiety siedzą całymi dniami w
      domach, umilając sobie ciągnące się w nieskończoność dni spotkaniami we własnym
      gronie czy słodyczami. To wszystko sprawia, że jak to mawiają niektóre
      Saudyjki, każda z nich przez całe swoje życie jest na diecie.


      Książka prowokuje do refleksji nad tym, czy saudyjskim księżniczkom
      rzeczywiście jest czego zazdrościć. Ich życie upływa między niezliczonymi
      bankietami i lawirowaniem między ograniczającymi ich funkcjonowanie zasadami.
      Wnętrze saudyjskiego pałacu to doskonałe pole do popisu dla kobiecych
      umiejętności ukrytej dyplomacji w pertraktacjach z mężczyznami.


      Ellis prócz Saudyjczyków poznała w Arabii również imigrantów, którzy przybywają
      do tego kraju skuszeni lepszymi zarobkami. Smutny jest los niezliczonej ilości
      Filipinek, Syryjczyków czy Egipcjan, którzy rezygnując na lata z normalnego
      życia, mieszkając z dala od swych rodzin, usiłują odłożyć pieniądze dla siebie
      i bliskich. Nieustanna samotność i wymagana od nich służalczość potrafią
      załamać nawet najsilniejszych.


      Oczywiście „Pustynna guwernantka” nie mogła się obyć bez opisów arabskiego
      wesela, kuchni czy zwyczajów. Niemniej nie wydaje mi się to być przedstawione w
      jakiś wyjątkowo porywające sposób. Phyllis Ellis napisała po prostu książkę
      dobrą na podróż pociągiem czy autobusem. Bez wyraźnej akcji, pełną dość
      schematycznych opisów różnych zadziwiających dla zachodniego widza „osobliwości
      arabskich”, która nie wciągnęła mnie. Niemniej jako lekka, sympatyczna
      książka „na chwilę” powinna się sprawdzić.


      Phyllis Ellis, Pustynna guwernantka, Videograf II, Chorzów 2004, tłum. Tomasz
      Illg
    • gajasirocco "Egipt" Encyklopedia Larousse W-wa 2006 27.11.06, 20:06
      Encyklopedia dla dzieci w wieku 6-9lat to podstawowe informacje, pytania i
      zabawne ilustrowane odpowiedzi dla wszystkich małych tropicieli piramid. Do
      tego 14 stron ciekawostek ilustrowanych zdjęciami
    • beduinka MarioVargasLlosa:Izrael-Palestyna .Pokój czy święta 26.01.07, 09:42
      Mario Vargas Llosa: Izrael - Palestyna. Pokój czy święta wojna

      Iw 2007-01-23,

      Mario Vargas Llosa o najdłuższym konflikcie współczesnego świata.

      Peruwiański pisarz przemierzył wzdłuż i wszerz oba walczące ze sobą kraje,
      próbując odpowiedzieć na pytanie, jak osiągnąć pokój i czy w ogóle jest on
      możliwy. Rozmawiał ze skłóconymi stronami, starając się przyjąć ich punkt
      widzenia. Doceniając osiągnięcia Izraela, w imię wolności i sprawiedliwości
      przeciwstawił się jednak jego polityce zbrojnej, co wywołuje furię Tel Awiwu.

      Książka wzbogacona fotoreportażem córki pisarz- Morgany Vargos Llosa.

      Mario Vargas Llosa

      Urodzony w 1936 r. prozaik i eseista peruwiański. Autor wielu powieści
      psychologiczno-obyczajowych i utworów o tematyce politycznej, w których
      przeważnie demaskuje współczesną rzeczywistość peruwiańską, pełną przemocy,
      ubóstwa i terroru. W jego dorobku są m.in.: "Miasto i psy" (1963, wyd. pol.
      1971), "Zielony dom" (1966, wyd. pol. 1975), "Rozmowa w "Katedrze" (1969, wyd.
      pol. 1973), "Pantaleon i wizytantki" (1973, wyd. pol. 1976), "Ciotka Julia i
      skryba" (1977, wyd. pol. 1983), "Pochwała macochy" (1988, wyd. pol.
      1993); "Lituma w Andach" (1993, wyd. pol. 1998), a także sztuki teatralne,
      wspomnienia oraz eseje krytycznoliterackie. Pisarz od lat mieszka w Europie; w
      1993 przyjął obywatelstwo hiszpańskie. Jest laureatem wielu nagród literackich,
      często typowanym do literackiej Nagrody Nobla.

      serwisy.gazeta.pl/cjg/1,50500,3869654.html
    • jussi82 Re: Książki, książki, książki.... 13.02.07, 14:43
      hej chodzi mi o książke ,,dziewczyny z rijadu'' czy ktos wie gdzie mozna
      kupic ta ksiazke
      • beduinka Re: Książki, książki, książki.... 13.02.07, 14:52
        jussi82 napisała:

        > hej chodzi mi o książke ,,dziewczyny z rijadu'' czy ktos wie gdzie mozna
        > kupic ta ksiazke

        ja mam tę książkę w domu, ale po arabsku

        a ukazała się ona po polsku?
        • jussi82 Re: Książki, książki, książki.... 13.02.07, 15:35
          no własnie nie wiem czy jest po polsku prawde mówiąc miałam taka nadzieje ,
          niestety arabskiego nie znam :)
          po przeczytaniu 3 czesci ksiezniczki Jean Sasson zaczeły mnie interesowac
          opowiadania o arabi saudyjskiej ten kraj mnie fascynuje :)
          • beduinka Re: Książki, książki, książki.... 13.02.07, 15:41
            jussi82 napisała:

            > no własnie nie wiem czy jest po polsku prawde mówiąc miałam taka
            nadzieje ,
            > niestety arabskiego nie znam :)
            > po przeczytaniu 3 czesci ksiezniczki Jean Sasson zaczeły mnie interesowac
            > opowiadania o arabi saudyjskiej ten kraj mnie fascynuje :)

            ja o polskiej wersji nic nie słyszałam
            arabską zaczęłam - ale nie dokończyłam
            jest to papierowa wersje blogu, który saudyjska dziewczyna przez kilka lat
            prowadziła w necie
            zresztą chyba nadal prowadzi - a na pewno prowadzi ona swoją grupę na yahoo
            groups
            • persepolis1 "Półksiężyc" - Diana Abu-Jaber 14.02.07, 23:47
              Polecam, bardzo wciągajaca powieść.

              Z okładaki - " stanowi wprowadzenie do bogatej kultury Środkowego Wschodu,
              opowiada o egzystencji Arabów w Ameryce "

    • beduinka "Białe zęby" 14.02.07, 23:59
      ja obecnie jestem w trakcie lektury - właściwie już kończę - książki Zadie
      Smith pt. "Białe zęby". Jest to niezwykła opowieść o losach trzech londyńskich
      rodzin: rodziny imigrantów z Bangladeszu - muzułmanów, rodziny jamajsko-
      angielskiej i rodziny angielskiej. Prezentuje problemy, jakie napotykają
      imigranci w nowym kraju, rzeczy, do których próbują się dostosować i które
      stanowczo odrzucają, a także reakcje ich dzieci - ich zagubienie między Anglią,
      a krajem, z którego pochodzą, a którego nigdy nie widziały. Książka ma 500
      stron, ale bardzo szybko i przyjemnie się ją czyta. Zawdzięcza ona to pewnie
      temu, że autorka książki sama jest córką Jamajki i Anglika

      polecam
    • beduinka Assi Djebar "Oran, martwy język" 22.02.07, 15:01
      Szanowni Państwo,
      Mam, przyjemność poinformować, że nakładem Wydawnictwa Akademickiego DIALOG
      ukazała się książka Assi Djebar pod tytułem "Oran, martwy język"

      Jest to zbiór nowel nagrodzony w 1997 roku w USA Prix Marguerite Yourcenar,
      opisuje lata 1991–1996, kiedy na scenę polityczną Algierii powrócili
      fundamentaliści islamscy, „kronika zamachów, lęków i niepokojów, które
      stały się udziałem moich bliskich, przyjaciół i znajomych”, jak wyznaje
      Assia Djebar, autorka blisko 20 książek, w 2004 roku kandydatka do literackiej
      Nagrody Nobla, a od 2005 roku członek prestiżowej Akademii Francuskiej.

      W tej pięknej, chociaż tragicznej książce, gdzie poetyka tekstu zderza się
      nieubłaganie z brutalną rzeczywistością, autorka pozwala nam usłyszeć zadyszany
      oddech kraju wydanego na pastwę przemocy.
      Assia Djebar pisze pięknie, bardzo pięknie. Język francuski to jej ojczyzna.
      Algieria zaś – to jej miłość. Miłość bolesna. Szalona i pełna udręki. W
      książce "Oran, martwy język" opisuje tę miłość splamioną krwią, bo takie,
      widać, były wyroki boskie.

      Życząc miłej lektury łączę serdeczne pozdrowienia

      Marta Widy

      specjalista ds. marketingu
      m.widy@dialog.edu.com.pl



      Wydawnictwo Akademickie DIALOG www.dialog.edu.com.pl
      • ayka2 Paweł Smoleński - Irak 08.03.07, 17:00
        • ayka2 Paweł Smoleński - " Irak piekło w raju" 08.03.07, 17:10
          Czytam właśnie, niestety jestem jeszcze bliżej początku niż końca,ale już w tym
          momencie mogę książkę polecić.
          Napisana bardzo przystępnie, porusza problematykę wydarzeń w Iraku przed
          dojściem Saddama do władzy, i po, uwzględniając opinie samych mieszkańców kraju
          - autor cytuje ich słowa, opowiada historię Iraku widzianą ich oczami. Co będzie
          później, to się jeszcze muszę przekonać sama.
          W środku kilkanaście fotek- Bagdad, ludzie: modlący się, płaczący, dzieci...
          Przyznam się, że przeczytałam z ciekawości ostatni rozdział zatytułowany
          "Podziękowania". Szok :(
    • mariarella Izrael-Palestyna pokój czy święta wojna 08.11.07, 13:35
      www.gandalf.com.pl/b/izrael-palestyna-pokoj-czy-swieta/
    • aisza5 Zycie codzienne w muzułmańskim Londynie 30.06.08, 12:32
      Magda Zawadewicz: "Życie codzienne w muzułmańskim Londynie"
      Wyd. akademickie Dialog, W-wa 2008
      • aisza5 Re: Zycie codzienne w muzułmańskim Londynie 04.07.08, 11:29
        www.arabia.pl/gallery/album15/amf
    • aisza5 "Izrael i polityka planowego zniszczenia" M.W. 30.07.08, 12:08
      Izrael i polityka planowego zniszczenia Michela Warschawskiego to
      rodzaj krytycznego przewodnika po izraelskim froncie konfliktu
      bliskowschodniego. Autor analizuje główne elementy palestyńsko-
      izraelskiej układanki: okupację, budowę muru rozdzielającego,
      nielegalną kolonizację, kryzys w ruchu palestyńskim, słabość
      izraelskiego ruchu pokojowego. Warschawski odrzuca mitologię wojny z
      terroryzmem i neokonserwatywną ideologię zderzenia cywilizacji,
      którymi posługują się rządy w Tel Awiwie i ich sojusznicy w USA
      gwoli usprawiedliwienia eskalacji jednostronnej przemocy i łamania
      prawa międzynarodowego. Demaskuje rzekomo obronny charakter działań
      izraelskiej armii na Terytoriach Okupowanych, w Strefie Gazy i
      Libanie. Przywraca zachwiane przez propagandę proporcje sił głównych
      aktorów konfliktu.

      Do nabycia w Empikach oraz na stronie Instytutu Wydawniczego Książka
      i Prasa
      www.palestyna.com.pl/
    • aisza5 "Oszustwo w Dolinie Królów" GFL Stanglmeier 29.08.08, 12:34
      Na tropie tajemniczych papirusów znalezionych w grobowcu
      Tutenchamona...
      ...Zaginione zwoje zawierały opis wyjścia Żydów z Egiptu, zupełnie
      rózny od wersji biblijnej....

      Kto pierwszy przeczyta i nas oświeci???
      wyd. Amber
      • moleslaw Helen Fielding "Potęga sławy" 30.08.08, 14:25
        Autorka "Dziennika Bridget Jones" tym razem napisała ksiązkę o
        misji humanitarnej w Afryce.Dzisiaj dopiero zaczęłam czytać ale mam
        nadzieję że będzie to lektura ciekawa i pozwoli mi trochę blizej
        poznać zycie uchodzców.Zakładam że wiele osób wśród was słyszało
        już o tej książce lub ją czytało,pisze jednak o niej bo może ktoś
        jak i ja jest trochę na bakier z nowościami.
        • aisza5 Dorzucam trochę recenzji "Potęgi sławy": 30.08.08, 14:35
          merlin.pl/Potega-slawy_Helen-Fielding/browse/product/1,297022.html;jsessionid=1AEA3D0E364FBA427120
          8AAA2604FB6C.LB2?gclid=CJ6C1YvJtZUCFQJRtAodAnCxXA#fullinfo
    • aisza5 Miłość za kilka włosów, Mohammed Mrabet 09.09.08, 07:33
      wyborcza.pl/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=5673131&dx=75475
      wyborcza.pl/1,75475,5672826,Tanger_niepismiennego_opowiadacza.html?nltxx=1721533&nltdt=2008-09-09-03-08

      Miłość za kilka włosów, Mohammed Mrabet, przeł. Paweł Lipszyc, Świat
      Książki, Warszawa

    • aisza5 "Afryka Kazika"-Autor: Łukasz Wierzbicki 17.10.08, 16:19
      www.empik.com/afryka-kazika,prod720304,p?gclid=COnlu925rpYCFQOx1AodHBR5Lw

      Afryka Kazika
      Autor: Łukasz Wierzbicki
      Wydawnictwo: bis , Luty 2008
      ISBN: 978-83-7551-035-5
      Liczba stron: 168
      Wymiary: 168 x 240 mm
      Sprawdź inne tytuły: Łukasz Wierzbicki
      Opowiadania dla dzieci napisane na podstawie reportaży Kazimierza
      Nowaka, który w latach trzydziestych XX wieku przemierzył Afrykę na
      rowerze. Barwne spotkania z mieszkańcami Afryki, mrożące krew w
      żyłach, a niekiedy zabawne przygody, które zdarzyły się naprawdę,
      pozwolą poznać młodemu czytelnikowi tego niezwykłego podróżnika.
      Do książki dołączona jest mapa Afryki z zaznaczoną trasą podróży
      Nowaka.
      Kazimierz Nowak - pionier polskiego reportażu
      W latach 1931-1936 jako pierwszy człowiek na świecie przebył
      samotnie kontynent afrykański z północy na południe i z powrotem (40
      tys. km pieszo, rowerem, konno oraz czółnem). Wyczyn ten został
      zapomniany na kilkadziesiąt lat. Dzięki odnalezionym w grudniu 2006
      roku nigdy nie opublikowanym materiałom oraz fotografiom możliwe
      było przygotowanie książki zawierającej kompletną relację z podróży
      Kazimierza Nowaka zatytułowaną "ROWEREM I PIESZO PRZEZ CZARNY LĄD.
      Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936".

      Łukasz Wierzbicki - menadżer kultury, redaktor, mieszka na wsi pod
      Poznaniem. Kocha podróże, zarówno te dalekie i egzotyczne, jak i
      rowerowe oraz konne przejażdżki po okolicy. Zainspirowany
      opowieściami swojego dziadka odszukał i opracował przedwojenne
      reportaże Kazimierza Nowaka z wyprawy do Afryki, które opublikowane
      zostały w książce "Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd".
    • aisza5 "Czrodziejka z Florencji"-Salman Rushdie 21.10.08, 08:47
      wyborcza.pl/1,75475,5831472,Prawdziwe_basnie_Rushdiego.html?nltxx=1721533&nltdt=2008-10-21-03-14
      Prawdziwe baśnie Rushdiego
      Jerzy Jarniewicz

      Spośród współczesnych prozaików nikt chyba nie stworzył
      doskonalszego języka, który opisywałby fenomen przenikania się
      kultur, niż Salman Rushdie

      XVI-wieczna Florencja,kolebka renesansowej kultury, stała się areną
      walki dwóch skrajnych postaw, z których pierwsza afirmowała życie we
      wszystkich jego przejawach, a druga wzywała do surowości i wyrzeczeń

      Czarodziejka z Florencji, Salman Rushdie, przeł. Jerzy Kozłowski,
      Dom Wydawniczy Rebis, Poznań W jego najnowszej
      powieści "Czarodziejka z Florencji" ponownie spotykają się Wschód z
      Zachodem w snutej przez pisarza wielowątkowej historii o dwóch
      miastach: Sikri, stolicy mogolskiego cesarstwa, i Florencji, kolebce
      europejskiego renesansu.

      Między tymi światami Rushdie nie kreśli granicy, są one bowiem dla
      niego jak dwa zwierciadlane odbicia. Odpowiednio ustawiając panele
      swych zwierciadeł, Rushdie zmienia perspektywy, tworząc obrazy
      częstokroć dalekie od ugruntowanych przekonań. Jego przewrotna
      narracja każe czytelnikom dostrzec w zbudowanej przez Akbara
      Wielkiego Sikri cechy, które gotowi byliby przypisywać renesansowej
      Europie, natomiast we Florencji epoki Wawrzyńca Medyceusza - obraz
      kojarzony zazwyczaj ze stereotypową wiedzą o kulturach Wschodu. Po
      raz kolejny Rushdie wprowadza czytelników w fascynujący świat
      względności, gdzie nic nie jest takie, jak się nam dotychczas
      zdawało.
      Szaleństwo Florencji

      Zestawiając w jednej historii Sikri i Florencję z przełomu XV i XVI
      wieku, Rushdie zaprasza do skorygowania wyobrażeń o renesansie,
      który europocentryczna historiografia uznała za epokę w historii
      kultury Zachodu.

      Tymczasem niemal równolegle, ale kilka tysięcy kilometrów na Wschód
      dokonywały się podobne procesy. Akbar Wielki z dynastii Mogołów nie
      ustępował w radykalizmie swoich oświeconych reform zachodnim
      władcom. Wprowadził zakaz dziecięcych ślubów, sprzeciwiał się
      paleniu wdów, nie pochwalał niewolnictwa, zlikwidował podatki
      nałożone na innowierców. Ten władca filozof doszedł do przekonania,
      że dobro nie może wywodzić się z posłuszeństwa wobec jakiegokolwiek
      bóstwa, wyrasta bowiem z usianej błędami drogi indywidualnego lub
      kolektywnego doświadczenia.

      Jego marzeniem było stworzenie religii człowieka, a wstępem do
      realizacji tego marzenia - ustanowienie miejsca ponadwyznaniowych
      debat, których zasadą był bezwzględny szacunek dla wszelkich
      religii. Reformy religijne Akbara to zadziwiająco współczesne
      wezwanie do tolerancji, która umożliwia akceptację - tak bliskiego
      Rushdiemu - świata różnorodności i wielości.

      O ile jednak panowanie mogolskiego cesarza Akbara jawi się jako
      okres oświeconej tolerancji, o tyle dzieje XVI-wiecznej Florencji
      odmalowane przez Rushdiego dostarczają przykładów szaleństwa i
      chaosu, w które zamienić się może historia.

      Ta kolebka renesansowej kultury stała się areną walki dwóch
      skrajnych postaw, z których pierwsza afirmowała życie we wszystkich
      jego przejawach, a druga wzywała do surowości i wyrzeczeń. Afirmację
      życia reprezentowały zapełniające powieściowy świat Rushdiego
      postacie renesansowych nadludzi: książąt, awanturników lub
      kondotierów realizujących się w polityce i na wojnie, w sztuce i w
      wyprawach na kraj świata.

      Ich przeciwieństwem byli filisterscy "płaczkowie", którzy pod wodzą
      mnicha Savonaroli przemienili Florencję w mroczny klasztor moralnej
      surowości. W obrębie tej samej kultury, a nawet tej samej religii
      znalazły się więc przeciwstawne, wrogie sobie stanowiska, co zapewne
      należałoby czytać jako przestrogę Rushdiego przed jednoznaczną oceną
      jakichkolwiek kultur, zawsze złożonych i wieloznacznych. Ci sami
      florentczycy, którzy cieszyli się z wolności i tolerancji,
      przywdziewali często szaty zagorzałych obrońców czystości i
      wyrzeczenia.

      Przedstawiona przez Rushdiego historia włoskiego miasta uzmysławia,
      jak nietrwałe są ludzkie przekonania i jak łatwo kultura może dać
      się opętać hasłom fundamentalizmu, by w jego imię podpalać stosy.
      Widać to na przykładzie losów tytułowej bohaterki, której omal nie
      okrzyknięto świętą i cudotwórczynią, lecz wkrótce uznano, że ta
      świętość hołubionej do niedawna kobiety jest wyrazem paktu zawartego
      z szatanem, jej cuda magią, a ona sama zasługuje na śmierć.
      ...idt
      • aisza5 Re: "Czrodziejka z Florencji"-Salman Rushdie -c.d. 21.10.08, 10:24
        Pod wpływem kaprysu historii bohaterowie stają się wrogami
        publicznymi, święte - czarownicami, a ofiary - katami. W tej
        gorzkiej refleksji Rushdiego odzywa się nie tylko jego
        historiozofia, ale też przekonanie, że określenia, którymi opatruje
        się ludzi: święta i ladacznica, bohater i zdrajca, to puste słowa,
        etykiety używane instrumentalnie, zależnie od zmiennych okoliczności
        i gry ukrytych interesów.

        Świat jest jeden

        Ale spotkanie Wschodu z Zachodem, dokonujące korekty naszych
        kulturowych hierarchii, nie jest jedynym spotkaniem w powieści
        Rushdiego.

        Już pierwszy akapit "Czarodziejki z Florencji", popis stylistycznego
        kunsztu autora, staje się miejscem spotkania innego rodzaju:
        historii z baśnią, rzeczywistości z wyobraźnią. Powieść tak gęsto
        zaludniona postaciami historycznymi i osadzona w realnym czasie
        wyrosła z dogłębnych studiów nad epoką, której dotyczy.

        Rushdie zadbał o to, by jego wysiłek włożony w odtworzenie realiów
        historycznych został dostrzeżony, dlatego podaje obszerną
        bibliografię dzieł, z których korzystał w pracy nad powieścią: od
        klasycznych pozycji Burckhardta o kulturze włoskiego odrodzenia po
        literaturę tamtego okresu, czyli dzieła Machiavellego czy Ariosta.

        Ta imponująca lista buduje zaufanie do pisarza, a obraz świata
        odmalowany w jego powieści każe traktować jako historycznie
        wiarygodny. Ale uznanie powieściowej narracji za prawdę historyczną
        przychodzi trudno, powieść ta jest bowiem nie tyle romansem
        historycznym w stylu Waltera Scotta, ile baśnią, a więc dziełem
        nawiązującym do gatunku, który nie ukrywa swojej konwencjonalności,
        a w nazwie będącej synonimem zmyślenia zdradza własną fikcyjność.

        Choć Rushdie czerpie z różnych tradycji baśni, sięga przede
        wszystkim do największej ich skarbnicy, jaką są "Baśnie z tysiąca i
        jednej nocy". Wiele pomysłów fabularnych i wizerunków postaci ma
        swój rodowód w tej właśnie księdze. Słychać tu też, bo jakże by
        inaczej, echo historii o Szeherezadzie, kiedy życie jednego z
        bohaterów zawisa od jego umiejętności snucia niewiarygodnych
        opowieści. Sama narracja, która przerywana dygresjami ucieka przed
        linearnością, wije się i rozgałęzia, więcej ma wspólnego z tradycją
        persko-indyjską niż z baśniami Perraulta czy braci Grimm.

        Tajemnica prozy Rushdiego, nad którą unosi się duch Itala Calvina,
        kryje się w sposobie, w jaki to, co realne, stapia się z tym, co
        wyobrażone, a przejścia między tymi dwoma porządkami pozostają
        niezauważalne.

        Tak naprawdę bowiem nigdy u Rushdiego nie mamy do czynienia z dwoma
        światami, ale z jedną, zwierciadlaną rzeczywistością.


        Dlaczego Rushdie jest wielki

        Marzenia i sny zamieniają się w codzienność, a świat doświadczany
        zmysłami odrealnia się i przekształca w fikcję, ilustrując jej siłę
        w kreowaniu tego, co nazwalibyśmy światem realnym. Bez wyobraźni nie
        byłoby sztuki miłości, o czym przypomina autor "Kamasutry", ucząc
        bohaterki Rushdiego siedmiu sposobów wykorzystywania paznokci w
        akcie miłosnym. Bez wyobraźni nie byłoby Sikri: stolica Akbara,
        która powstała na jego życzenie i rozpłynęła się w niebyt jak miraż,
        była "słodkim kłamstwem". Takim samym kłamstwem była jedna z jego
        żon, wymyślona, choć przez to nie mniej realna towarzyszka życia
        wielkiego cesarza.

        Rushdie pisze tak, jakby był przekonany o mocach sprawczych fikcji,
        wyznając słowami swojego narratora, że "nieprawdziwość
        nieprawdziwych opowieści niekiedy się przydaje w prawdziwym
        świecie". "Czarodziejka z Florencji" jest przekonującym
        przypomnieniem, że niemożliwe jest życie bez fikcji, gdyż to właśnie
        umiejętność opowiadania historii leży u podstaw naszej tożsamości.
        Najnowsza powieść Rushdiego jest zatem opowieścią o wynajdywaniu i
        wymyślaniu siebie, w którym to procesie nie można obejść się bez
        wyobraźni. Niemal wszystkie powieściowe postaci, wśród których roi
        się od sierot, porzuconych dzieci, wydziedziczonych, wykorzenionych
        lub osób o niejasnym pochodzeniu, wymyślają swoją tożsamość.
        Wszystkie one mogłyby powtórzyć za Akbarem, że "nie zadowala ich
        bycie, pragną bowiem się stawać".

        "Czarodziejka z Florencji", choć jest jedną z najlepszych książek,
        nie jest przełomem w twórczości Rushdiego. Wracają w niej jego
        dyżurne tematy, zaludniają ją charakterystyczne dla tego pisarza
        postaci, wyłania się z niej typowy dla jego prozy hybrydyczny świat
        wielu kultur i języków. Jednak jak zawsze w przypadku wielkiej
        literatury siła pisarstwa Rushdiego, właściciela nieposkromionej
        wyobraźni, polega na stylu, w jakim opowiedziane zostały te
        baśniowe, pełne zmysłowości i subtelnego humoru historie.



        Salman Rushdie

        Czarodziejka z Florencji

        przeł. Jerzy Kozłowski

        Dom Wydawniczy Rebis, Poznań


    • aisza5 Dzieje kultury arabskiej prof. Marka Dziekana 07.12.08, 20:53
      Premiera książki prof. Marka M. Dziekana

      Wydawnictwo Naukowe PWN oraz Państwowe Muzeum Etnograficzne
      zapraszają na premierę książki Dzieje kultury arabskiej prof. Marka
      M. Dziekana. Spotkanie odbędzie się 10 grudnia 2008 o godzinie 19:00
      w Państwowym Muzeum Etnograficznym, Warszawa - ul. Kredytowa 1.



      Program wieczoru:

      Wykład prof. Marka M. Dziekana - Ciało i seks w kulturze arabskiej
      Rozmowa o osobliwościach kultury arabskiej, którą poprowadzi Tomasz
      Raczek
      Losowanie książek "Dzieje kultury arabskiej"
      Przysmaki kultury arabskiej - na przyjęcie zaprasza restauracja Le
      Cedre
      Tłem do spotkania będą inspirowane Orientem obrazy Olgi Wolniak

      • aisza5 Mikołaj tę ksiązkę przekazuje BEDUINCE z okazji BN 12.12.08, 16:26
        Kochana Beduinko!
        Przepiekne "Dzieje kultury arabskiej" czekają na Ciebie w
        Karawanseraju oraz zyczenia szczęśliwych dni w całym świecie
        arabskim i nie tylko!
        Gorące życzenia slę do Darfuru dla Ciebie i Twoich znajomych!
    • aisza5 "Orientalizm" Edward W.Said 13.02.09, 13:32
      Chociaż z 2005 roku...to jednak warto się wcztywać, bo to:
      "Jedna z najwazniejszych książek XX wieku...Profesor Said obalił
      niemal wszystkie zachodnie mity na temat Orientu, a w szczególności
      te dotyczace świata arabskiego. Lektura obowiązkowa!"
      "The New York Review of Books

      ...a sam Said uważa, że współczesne konflikty są efektem przyjetych
      niegdyś błędnych założeń na temat Orientu!

      Owocnej lektury sobie i Wam życzę zagłebiając się w zbiór teorii na
      temat ORIENTU!
      • aisza5 Co to "Orientalizm" wg Edward W.Saida 15.02.09, 11:59
        "Orientalizm to zachodni sposób dominowania, restrukturyzowania i
        posiadania władzy nad Orientem."

        ...i będę Was katowała ciekawymi spostrzeżeniami, bo wczytuję się w
        interpetację Saida, który zaczyna od założenia, iż Orient nie jest
        biernie egzystujacym elementem natury, nie istnieje po prostu,
        dokładnie jak nie istnieje po prostu Zachód...

        itd..... ciekawa interpretacja...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka