fringilla
13.09.04, 23:38
Moja córka ma nową panią. Pani jest bardzo wymagająca, może nawet przesadnie,
ale Natala jest leser, więc może dobrze jej to zrobi. Pani codziennie robi
dyktanda, są trudne, a ocenia je bardzo surowo. Czytając ostatnie ze śmiechu
oplułam zeszyt. Przytoczę je Wam w pisowni oryginalnej. Aha, Młoda dostała z
niego 3=, jest w drugiej klasie.
Jest już puzina jesień. Słońse świeci coraz krócej. Odleciały do ciepłych
krajów bociany. Odleciały terz jaskółki i małe słowiki, kture całą wiosne
wysipiewywały w siród krzaków. Wróble zostały u nas. Wiatr zrywa z drzew
porzółkłe liście.
Cóż, nieładnie śmiać się z własnego dziecka, ale czasem trudno się
powstrzymać. Zwłaszcza jak dobrze pisze jaskólki i wróble, a myli się przy
też i które... Ja wymiękłam przy "w siród", musiałam się chwile zastanowić
nad zanczeniem. A na poprzednim dyktandzie napisała "tagrze", bo nauczyłam ją
że po g pisze się rz. W końcu tam słychać g, ż jest dźwięczne, więc nie
mozebyć inaczej, Młoda ma dobry słuch ;)
Wiecie co, język polski jest cholernie trudny! Stanowczo powinno sie go
zreformować. Może kiedy moi koledzy ze studiów zostaną profesorami... Ale
wtedy młoda już skończy szkołę...