Dodaj do ulubionych

Nigdy w życiu!

18.02.04, 11:42
Zachęcona bardzo negatywnymi recenzjami poszłam wczoraj na film. I strasznie
miło się rozczarowałam. Film bardzo bardzo mi się podobał, uśmiałam się po
pachy (choć mam raczej kiepskie poczucie humoru).Film niezwykle plastyczny,
piękne wnętrza, twarze. Troszkę landrynek. Po wyjściu z kina miałam fajny
nastrój. Polecam!!!!
Zasatanawiam się, dlaczego recenzenci (jak np. wszechwiedząca "GW",
ścierwowata dla mnie, kreująca osobowości ludzi-cyborgów intelektualnych
roszczących sobie wykładnie (jedynie słuszną) wielu zjawisk) tak zjechali ten
film. Bo jest prostu w odbiorze? I wiadomo, co kto chciał powiedzieć?Nie jest
to ambitny film, ale czy zawsze trzeba chodzić na ambitne filmy?! Może czasem
warto na te prostolinijne. Krytykowany, bo nie jest to zakręcony, snobowaty
Lars von Trier? (wypada powiedzieć, że jego filmy są świetne, pomimo, że nie
wiadomo o co w nich chodzi).
Obserwuj wątek
    • szimi4 Re: Nigdy w życiu! 18.02.04, 11:48
      Myślę podobnie - film był niezły nie wymagał zbyt dużego zaangażowania. Moja
      żonka bardzo ucieszyła się dostając bilet w prezencie walentynkowym
    • sasha_m Re: Nigdy w życiu! 18.02.04, 11:59
      luloo1 napisała:
      > (wypada powiedzieć, że jego filmy są świetne, pomimo, że nie
      > wiadomo o co w nich chodzi).

      No właśnie : WYPADA powiedzieć, obejrzeć, bywać itd. Krytykom NIE WYPADA
      napisać o TAKIM (mało ambitnym, dla mas, typowo rozrywkowym) filmie dobrego
      słowa. Ja już nie czytam recenzji napuszonych i snobistycznych krytyków, tej
      grupy ludzi akurat nie cierpię najbardziej. To, co piszą, to niekoniecznie ich
      prywatne zdanie (a założę się, że w większości mają inne). Tak im po prostu
      WYPADA. Do odstrzału wink))
      • geograf Re: Nigdy w życiu! 20.02.04, 22:57
        a ja czasami mam wrażenie,że krytycy mają takie kartki nad biurkiem i po każdym
        filmie spodziewają się przełomu,rewolucji,czegoś wielkiego, jak conajmniej
        zrobiły Gwiezdne Wojny w latach swoich premier (chodzi o częśc 4-6)...
        Resztę-korzystającą z poprzednich konwencji,poprzedniego dorobku należy
        obsmarować,ewentualnie pochwalić za dobre wykorzystanie chwytów z
        tego,tego,tamtego i owego filmuwink

        A na serio:kto pracuje w branży,ten wie-w gazetach rzadko kiedy robią co
        innego,poza przepisywaniem recenzji, opinii z materiałów dostarczonych przez
        dystrybutora....
    • jeremy27 nie jestem snobem, a lubię von Triera;-) 18.02.04, 12:15
      i wydaje mi sie że maja niesamowicie czytelne przesłanie a facet grzebie w
      człowieku co mi sie bardzo podobawink...ale nie mozna generalizować, że ktoś
      lubiący te filmy to snob opętany wszechoobecnymi zachwytami nad tym panem (z
      tego co wiem to recenzje sa podzielone...dużo ma sympatyków jak i zagorzałych
      przeciwników, którzy zarzucają mu grę ludzkimi uczuciami...
      ... nie oznacza to jednak, że snobuje sie wszystkim co napisze gazeta i ślepo
      jej ufam...
      lansuje dla mnie tez rzeczy w których nigdy sie nie odnajdę z pewnościąwink
      często przecież recenzje sa pisane na konkretne zamówienie - nie sa wiec
      wiarygodnewink...
      A NIGDY W ZYCIU chętnie obejrzę w Tv...do kina raczej się nie wybiorę, ale
      uwazam, że i takie bajki sa ludziom potrzebne, nie koniecznie zawsze musimy
      się "dołować" i tak wystarczająco dołującą rzeczywistością...
      • sloggi Re: nie jestem snobem, a lubię von Triera;-) 18.02.04, 12:33
        Widzisz Jeremy, kiedyś pracowałem w mediach i to takich mało komercyjnych (o
        czym wiesz). Komentarze krytyków nazywa się całkiem pospolitym
        słowem "lansowanie", ma to na celu dwie rzeczy (w sferze filmowej).
        Lansuje się np. filmy niszowe, ale gdy się z tym przeholuje - nisza, przestaje
        być niszą (von Trier). Najprostszą metodą jest utrendowienie na
        zasadzie "wypada to obejrzeć".
        Patrząc w drugą stronę identyczną rolę odgrywa silna krytyka - jeśli recenzja
        filmu określa go mianem kiczu sezonu, to ludzie obejrzą ten film z przekory -
        każdy jest ciekaw co jest na topie, a co jest fatalne - aby mieć skalę
        odniesienia.
        Film "Nigdy w życiu" jest cukierkowaty, ale taki właśnie ma być, aby pomóc nam
        oderwać się od szarej rzeczywistości, od białych kołnierzyków i błota na
        chodnikach. Potężną rolę ma w tym obrazie gra aktorów - bo my patrzymy nie na
        filmową Judytę i jej absztyfikanta, ale na Stenkę i Żmijewskiego - a z drugiej
        strony na zwykłą rozwódkę z córką i faceta, który pojawia się w jej życiu jak
        słońce po nocy polarnej. To jest taka bajka XXI wieku, ona jest Kopciuszkiem,
        on jej księciem, zamiast pałacu jest chałupa nad Wkrą, role wiedźmy gra
        rudzielec z redakcji, zamiast siostrzyczek Kopciuszka są rodzice Judyty
        (wspaniałe kreacje Lipińskiej i Kowalewskiego). To jest taki "warszawski film",
        z pięknym zachodem słońca nad Śródmieściem w końcowej scenie.
        Podsumowując - wspaniały film do obejrzenia w kinie, potrzymania sympatii za
        rączkę i powzdychania.
        • jeremy27 ważne to co nam sprawia przyjemność;-) 18.02.04, 12:47
          nie wyobrażam sobie sytuacji, że zachwycam sie filmem, który totalnie mnie nie
          poruszył, wiem, że recenzje są "sponsorowane" (lub na zasadzie pisania po
          znajomości)...mam znajomego w pewnym bardzo popularnym tygodniku w dziale
          kultury i wiem jak to się odbywa...w czasach gdy funkcjonowała "Machina" i
          byłem młodym chłopcem ważne było dla mnie czy np nowa Alanis Morissette (która
          mnie nieżle zakręciła) dostanie pięc kluczy, czy tylko trzy, często
          denerwowałem sie że zjechjalio płytę która mi się bardzo podobała - ale to było
          głupie i dziecinne ...teraz czytam recenzje płyt dla rozrywki, tak samo z
          filmami...często jednak przesłuchuje płyty o których jest głośno, lub gdzies
          coś tam wyczytałem lub usłyszałem - i zdarzaja się "perełki"..tak np. odkryłem
          Jewel dzieki Markowi Niedźwieckiemu...
          teraz często czytam recenzje po seansie...bardziej wiarygodne jest zdanie moich
          znajomych...jesli oni mi cos polecają jest duża szansa że to obejrzę.
          • luloo1 Re: ważne to co nam sprawia przyjemność;-) 18.02.04, 13:01
            jeremy27 napisał:

            > nie wyobrażam sobie sytuacji, że zachwycam sie filmem, który totalnie mnie
            nie
            > poruszył,


            To mnie w takim razie fascynują tylko filmy Almodovara, wychodząc z kina myślę
            o nich kilka dni. O ludziach, sytuacjach, powiązaniach....

            "Nigdy w życiu" nie porusza, bo nie taki był jego cel. Czasem po prostu mam
            dość tzw. ambitnego kina. Poszłam ostatnio ze swoim facetem
            na "Marzycieli".Wracając z kina zastanawialiśmy się, co pan B. chciał
            powiedzieć....?
            Nie jesteśmy chyba tryglodytami...miałam wrażenie, że 90% ludzi nie wiedziało,
            czy z filmu coś wynika czy nie. Czy miało szokować rodzeństwo i relacje
            pseudokazirodcze? Mnie nie zszokowało, było wręcz tanim chytem...Czy dobre
            nazwisko nie ma prawa wyprodukować jakiegoś gniota?!
            Dla kogo jest ambitne kino? Bywa, że tylko dla reżysera, który wie, co chciał
            powiedzieć...Innym jedynie wydaje się, że wiedzą.Ślizgają się po
            interpretacji...
    • inka.7 Re: Nigdy w życiu! 18.02.04, 13:19
      a ja podobnie...pogardliwe spojrzenie kolegi z pracy na moją nowine ze zabiore
      swojego faceta na ten film tak mnie nakręciło, ze dzień po Walentym wybralismy
      sie do kina na wspomniany film. No i oboje sie bawilismy doskonale, film nam
      sie bardzo podobał, było sie z czego posmiac, bardzo miła muzyczka.
      Tyle ze teraz mam problem...Danusia Stenka była taka sliczna w tej fryzurce ze
      mam ogromną ochote iść i obciąć swoje z takim trudem zapuszczane włosy, no
      walcze z sobą i kurcze tak mnie ciagnie do fryzjera jak nie wiem.
      • luloo1 Re: Nigdy w życiu! 18.02.04, 13:29
        mam podobny problem, chcę tak samo obciąć włosysmile))
        Tak tak, muzyka w filmie jest fajna, populistyczna.

        Wczoraj uśmiałyśmy się z koleżanką. Przeczytała komentarz na forum do filmu,
        autor - Leon:"mojej Pani film tak bardzo się spodobał, że potem było takie
        bzykanko, jak nigdy!!!"smile)))
        • inka.7 Re: Nigdy w życiu! 18.02.04, 13:36
          hehe...jak to "szmiry" mogą pozytywnie wpływac na życie erotycznewink
          to jak sie odważysz na ten eksperyment z włosami to daj znac, ja napisze jak
          sie skusze smile
          • luloo1 Re: Nigdy w życiu! 18.02.04, 13:39
            inka.7 napisała:

            > hehe...jak to "szmiry" mogą pozytywnie wpływac na życie erotycznewink
            > to jak sie odważysz na ten eksperyment z włosami to daj znac, ja napisze jak
            > sie skusze smile

            Tylko czy tak się ułożą, boję się, że fryzjer nie "zakuma bazy": na Stenkęsmile))
            • inka.7 Re: Nigdy w życiu! 18.02.04, 14:05
              smile proponuje wydrukowac zdjęcia z filmu w różnych "pozycjach głowy", ja wiem ze
              to brzmi wręcz idiotycznie, ale ja juz dawno zrozumiałam ze mówie innym
              językiem niz nawet najbardziej utalentowana pani fryzjerka. Najdrastyczniejsza
              moja pomyłka - gdy miałam na mysli "scieniowanie" a pani ścięcie włosów...
              od tego czasu olewam opinie na swój temat i latam z rysunkami, zdjęciami,
              względnie wlokę ze sobą model żywy.
              • luloo1 Re: Nigdy w życiu! 18.02.04, 14:16
                Dzięki, poszukam! Zaeksperymentuje, ale dopiero niestety we wrześniu.
      • sferka Re: Nigdy w życiu! 25.02.04, 12:30
        Wczoraj byłam w kinie-teraz juz wiem o czym pisałyście. Ja też chce taką
        fryzurę (!!!) i też mam problem, jak wytłumaczyć to fryzjerowi. Mój mężczyzna
        obiecał, że jeśli zetnę włosy, będzie seks 3 razy w tygodniu (hahaha-i tak mu
        nie wierzę). Czy komuś jednak udało się obciąć włosy i jest zadowolony z efektu?
        • sferka Re: Nigdy w życiu! 08.03.04, 07:48
          Zrobiłam to! Przyszłam do fryzjera z "Kinem" pod pachą (tam znalazłam najwięcej
          zdjeć z filmu) no i zabieramn sięza tłumaczenie co i jak ma być. Koleś tylko
          rzucił okiem i mówi: "to tniemy na Dankę? wink
          • geograf Re: Nigdy w życiu! 08.03.04, 20:30
            jak wyszło?
            podobałaś się?
            jakieś ochy i achy?
      • geograf fryzura 25.02.04, 20:14
        mam pytanie.
        o którą fryzurę chodzi? o:
        -Stenkę na Świętokrzyskim
        -Stenkę po myciu włosów o 16 i po wpadnięciu suszarki do wanny
        -czy Stenkę normalnie?

        tongue_out
    • matya Re: Nigdy w życiu! 18.02.04, 18:50
      ja bylam na filmie z moim facetem. i poniewaz oboje jestesmy "po przejsciach",
      ze to tak infantylnie ujme, humor sytuacyjny dotyczacy rozwodow nas jakos
      dziwnie nie smieszyl. powiem wiecej w pewnym momencie zrobilo mi sie tak
      strasznie przykro kiedy sala wybuchnela smiechem ze chcialam wyjsc. i
      generalnie zauwazylam ze smieli sie bardzo mlodzi ludzie glownie.
      ale tak poza tym film mi sie podobal. czytalam wczesniej ksiazke i bylam bardzo
      sce[ptycznie nastawiona do Stenki w roli glownej ale mile mnie zaskoczylasmile

      luloo1 napisała:

      > Zachęcona bardzo negatywnymi recenzjami poszłam wczoraj na film. I strasznie
      > miło się rozczarowałam. Film bardzo bardzo mi się podobał, uśmiałam się po
      > pachy (choć mam raczej kiepskie poczucie humoru).Film niezwykle plastyczny,
      > piękne wnętrza, twarze. Troszkę landrynek. Po wyjściu z kina miałam fajny
      > nastrój. Polecam!!!!
      > Zasatanawiam się, dlaczego recenzenci (jak np. wszechwiedząca "GW",
      > ścierwowata dla mnie, kreująca osobowości ludzi-cyborgów intelektualnych
      > roszczących sobie wykładnie (jedynie słuszną) wielu zjawisk) tak zjechali ten
      > film. Bo jest prostu w odbiorze? I wiadomo, co kto chciał powiedzieć?Nie jest
      > to ambitny film, ale czy zawsze trzeba chodzić na ambitne filmy?! Może czasem
      > warto na te prostolinijne. Krytykowany, bo nie jest to zakręcony, snobowaty
      > Lars von Trier? (wypada powiedzieć, że jego filmy są świetne, pomimo, że nie
      > wiadomo o co w nich chodzi).
      >
      • geograf Re: Nigdy w życiu! 20.02.04, 23:07
        a pomyśleć,że o role Judyty startowały same polskie "gwiazdy", a wybrano raczej
        niezbyt popularną-jak na tamte czasy-aktorkę.
        Wiem,powinienem podac nazwisko tych aktorek (pamiętam,że 2 z "Na dobre i na
        złe"..Zosia i ta,co w RMFie konkurs do Paryża prowadziła...),ale mam tak złą
        głowe do nazwisk,że szkoda to komentowac..uncertain
    • ulalka Re: Nigdy w życiu! 18.02.04, 19:35
      luloo1 napisała:

      > Zachęcona bardzo negatywnymi recenzjami poszłam wczoraj na film. I strasznie
      > miło się rozczarowałam. Film bardzo bardzo mi się podobał, uśmiałam się po
      > pachy (choć mam raczej kiepskie poczucie humoru).Film niezwykle plastyczny,
      > piękne wnętrza, twarze. Troszkę landrynek. Po wyjściu z kina miałam fajny
      > nastrój. Polecam!!!!
      > Zasatanawiam się, dlaczego recenzenci (jak np. wszechwiedząca "GW",
      > ścierwowata dla mnie, kreująca osobowości ludzi-cyborgów intelektualnych
      > roszczących sobie wykładnie (jedynie słuszną) wielu zjawisk) tak zjechali ten
      > film. Bo jest prostu w odbiorze? I wiadomo, co kto chciał powiedzieć?Nie jest
      > to ambitny film, ale czy zawsze trzeba chodzić na ambitne filmy?! Może czasem
      > warto na te prostolinijne. Krytykowany, bo nie jest to zakręcony, snobowaty
      > Lars von Trier? (wypada powiedzieć, że jego filmy są świetne, pomimo, że nie
      > wiadomo o co w nich chodzi).
      >

      Nam sie tez podobal smile)) a to, co o filmie napisal Sloggi, to chyba wlasnie
      najlepiej podsumowuje co to za film big_grin
    • candycandy Re: Nigdy w życiu! - dlaczego: NIE 18.02.04, 20:16
      Najpierw powtórka z rozrywki:
      Nigdy w życiu uważam za zdecydowanie przereklamowany film. Książka IMHO
      jest "może być", więc film nie może być lepszy. Poza tym gdy nie sprytny zamiar
      połączenia premiery filmu z Walentym, to pewnie na film waliłyby mniejsze
      tłumy. A tak jak od miesiąca wszyscy (prasa, radio, TV) trąbią jaki to fajny
      film i jak idealnie pasuje na Walentynki, to każdy czuje się niemal w obowiązku
      pójścia na niego kina, by nie wyjść na odmieńcatongue_out Prawie wszyscy recenzenci
      wyrażają się niby-pochlebnie (czytaj: nie wytykają wielu błędów), ale też nikt
      nie rekomenduje: "warto zobaczyć". Ot, fajna bajeczka, zupełnie nie przystająca
      do rzeczywistości, skierowana dla każdego czyli dla nikogotongue_out
      Teraz uzupełnienie: jakis czas temu wyrobiłam sobie niepochlebne zdanie o
      recenzentach GW, co nie przeszkadza mi w czytaniu recenzjismile Wracając do filmu
      drażni mnie właśnie, że mało kto miał odwagę napisać wprost, że film jest
      słaby. Słaby jako komedia, słaby jako obyczajówka, słaby jako romans. Ja się
      nie czepiam, że jak komedia romantyczna (bo chyba takie aspiracje miał ten
      film), to zaraz prostackie i ubogie intelektualnie dzieło, nie. Świetną komedią
      romantyczną jest wiekopomne Pół żartem, pół serio!smile A nie ma tam
      skomplikowanej fabuły; ot dwaj faceci przebierają się w damskie ciuchy i
      ruszają w trasę z żeńską orkiestrą, przy okazji obaj startują do tej samej
      dziewczyny. Banalne, ale śmieszne i dobre! Z innym nastawieniem idę na Larsa a
      z innym na komedię, co nie znaczy, że jeśli komedia to wymagania mam mniejsze -
      one są po prostu inne. Jednak Nigdy w życiu nie spełnił pokładanych w nim
      nadzieji zapełnienia luki w polskim kinie jeśli chodzi filmy z kategorii:
      komedio-romans.
    • geograf Re: Nigdy w życiu! 20.02.04, 19:31
      Byliśmy ze Sloggim na pokazach rpzedpremierowych,film naprawde cieszy się
      popularnością,a przed chwilą w Faktach poinformowano,że w ciągu tygodnia film
      obejrzało około 370 tysięcy widzów...
      to naprawde dobry wynik,jak na polski film!

      a co do samego filmu-co napisałem w innym wątku na tym Forum-mnie się podobał.
      Lekki,pozytywny,zabawny.,.i chyba o to chodzi,prawda?najwazniejsze,że nie jest
      to kolejna ekranizacja...
    • ichi Re: Nigdy w życiu! 20.02.04, 22:25
      Krytykowany, bo nie jest to zakręcony, snobowaty
      > Lars von Trier? (wypada powiedzieć, że jego filmy są świetne, pomimo, że nie
      > wiadomo o co w nich chodzi).
      >
      który z jego filmów uważasz za zakręcony??? są inne ale to nie jest zakręt , większość to proste czasem nazbyt przejmujące filmy, ja uwielbiam i nie mam sie za znawce filmusmile a co do prostych filmów nie ambitnych a pozytywnych to wszystkim którszy nie widzieli polecam norweski elling i nowy u nas Callendar girls - ubaw po pachy smile)))))))
      • candycandy Re: Nigdy w życiu! 20.02.04, 22:33
        Napisałam Geo answer i mi zeżarłosad Ok, coś odtworzę. Też słyszałam, jak Fakty
        trąbiły dzisiaj o NwŻ. Ja zdania nie zmianiam i nawet mogę sobie zamówić
        koszulkę z napisem: Nigdy w życiu na Nigdy w życiu! Szkoda, że zamiast tej
        landrynki część publiki nie obejrzała jednego z filmów w ramach festiwalu
        polskiego kina niezależnegi na TVP2, np. wczorajszej Ballady o ludziach stąd.
        Ale to taka moja prywatna donkichoteria o przeciętnego polskiego widza...
        Na Dziewczyny z kalendarza się wybieram -mam nadzieję, że będzie to coś
        dobrego, w stylu Full Monthysmile
        • geograf Re: Nigdy w życiu! 20.02.04, 23:14
          tak,słyszałem o wczorajszym filmie w ramach "Festiwalu" na TVP2.
          Owszem,popularność filmu to również sprawa reklamy, bawienia się widzami przez
          media...to jest niezaprzeczalne.
          NwŻ ma dobrą reklamę,szczególnie, gdy dopisują,że na podstawie książki,która
          wczesniej została okrzyknięta "Polskim Dziennikiem Bridget Johnes".

          I zgadzam się,że film jest płyki,nie jest dosadnie komediowy,dosadnie
          romantyczny etc. tylko po trochu korzystał z każdej z konwencji,ale....
          faktem jest,żew do kin walą na to tłumy. Prawda? Faktem jest,że jest to
          pierwszapolska nie-ekranizacja,która ściągnęła tyle tłumu do kin.Prawda? I
          wcale ten potok widzów nie zmniejsza się w aż tak drastyczny sposób...czyli coś
          musiw tym=mimo wszystko-być.

          Ludzie lubią proste historie, zwłąszcza,że-jak napisano powyżej-coraz częściej
          potrzebujemy oderwać się od realiów rzeczywistości....filmy dokumentalne i
          oparte na "życiu" (jak "Symetria") chyba w Polsce jak na razie przejadły się...

          oczywiście to moja opinia...
          • candycandy Re: Nigdy w życiu! - Geo 24.02.04, 17:48
            Geo, przecież NwŻ jest ekranizacją książki Grocholi o tym samym tytule!
            Wprawdzie w efekcie końcowym pisarka wycofała swoje nazwisko, ale faktem
            pozostaje, że film do zwyczajnie poobcinana z niektórych wątków czy scen
            książka!
            A skoro ludzie lubią proste historie, to niech zobaczą właśnie "Prostą
            historię" Lyncha (dzięki Geo za podpowiedźsmile. Jeśli życie nie jest różowe, to
            czy naprawdę najlepszym wyjściem jest oglądanie pseudo-bajki by zająć umysł i
            oczy śledzeniem migających obrazków? Czy musimy zaraz uciekać od realiów, czy
            może spróbować znaleść coś optymistycznego (czytaj: wartościowego) w tych
            realiach? A filmów typu "Symetria" nie nakręcono jeszcze tak wiele by się
            zdążyły przejeść czy może powinnam napisać: by odbiorcy poczuli przesyt
            refleksjami po takich filmach (btw - polecam dodatek Rzeczpospolitej
            o "Symetrii"). Symetria jest przewrotnym filmem, nie hura-optymistycznym, ale
            ma jakiś morał, przesłanie, zmusza do zastanowienia się. Ale to już zupełnie
            inna "bajka"...
            • geograf Re: Nigdy w życiu! - Geo 24.02.04, 20:48
              powiem tak:
              to,że ja nie uważam za najlepsze wyjście uciekanie w świat prostych,banalnych i
              hurraoptymistycznych historii-nie oznacza,że jestem wszystkimi...
              banalny przykłąd "Faktu" pokazuje,że ludzie niestety dążą do
              uogólnienia,uproszczenia,do skrajności...są leniwi i nie chce im się...
              niestety.
              macdonaldyzacja postępujesad
              a wiadomo-rynek nie znosi próżni i zawsze znajdzie się ktoś,kto będzie chciał
              zarobić...
    • adhamah Re: Nigdy w życiu! 23.02.04, 12:12
      Bylem wczoraj i nie zaluje. Walsciwie po to czytalem ksiazke, zeby potem pojsc
      na film i zobaczyc co wyszlo tworca. Film mi sie podobal, ale ksiazka znacznie
      bardziej. Danuta Stenka jest super! Jesli chodzi o Joanne Brodzik to nie
      uwazam, aby zapomniala ona, ze to nie "Kasia i Tomek" - jak czytalem w jednej z
      recenzji. Tylko Artur Zmijewski nie pasowal mi do Adama sad
      P.S.Jestem Polakiem!Nie uzywam polskich znakow bo nie ma ich na tym kompie smile
    • geograf 700 tys. widzów! 28.02.04, 23:53
      Prosze Państwa-jakkolwiek byłby on odbierany przez Was jedno jest pewne-musi być
      coś w tym filmie skoro już tyle ludzi go obejrzało.
      Kiedy po raz ostatni polski film miał taką widownię?

      www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=18816
      czekamy na sequel?
      (ech..liste lektur,którą NALEŻY kupić powiększa się:/)
      • diablica_28 Re: 700 tys. widzów! 29.02.04, 00:20
        Cóż nieukrywajmy jest to inny polski film, niż te którymi społeczeństwo
        karmiono ostatnimi cxzasy. Może to jego fenomen, a moze lubimy pomarzyć o
        miłości i uniesieniach, od taka odrobina romantyzmu w szerym zagonionym świecie
      • candycandy Re: Boże broń!:P 03.03.04, 22:27
        > czekamy na sequel?
        > (ech..liste lektur,którą NALEŻY kupić powiększa się:/)
        >

        Będę oryginalna: nawet jeśli wszysycy powiedzą, że film jest "cudny" - nie
        powtórzęsmile))
        • geograf Re: Boże broń!:P 03.03.04, 22:33
          chciałbym zauważyć,że już mówi się o drugiej cześci przygów Judyty na szklanym
          ekranie, jednakże sukces pierwszego filmu był całkowicie niespodziewany...
          Producenci twierdzą,że druga częśc "Nigdy w życiu", czyli "Serce na temblaku"
          nie jest wystarczające do nakręcenia filmu,a więc czekają z utęsknieniem na "Ja
          im pokażę!". Czyli Judyta część 3smile
    • sloggi Oczekiwana zmiana ról 02.03.04, 16:09
      Na film „Nigdy w życiu!” ludzie walą drzwiami i oknami. W tym filmie – mimo
      wybrzydzania krytyki – odnajduje się nowe społeczeństwo: inteligentne samotne
      kobiety, mężczyźni-wrażliwcy, nieformalne pary, które nie muszą już być ze sobą
      na dobre i na złe.

      polityka.onet.pl/162,1151679,1,0,2441-2004-09,artykul.html
    • geograf przeczytałem :-) 07.03.04, 15:34
      Przed chwilą skończyłem czytac książkę.
      fantastyczna.
      Oczywiście film ZUPEŁNIE inny od książki-tego mozna było się spodziewać...

      W zasadzie nie wiem co powiedzieć...po obejrzeniu filmu-wiedziałem właściwie
      wszystko co zdaży się w drugiej czesci książki. Przy pierwszej-śmiałem się jak
      norka. Mimo wszystko Łepkowska i scenarzyści filmowi wymyślili lepsze
      zakońćzenie,aniżeli jest w książce-moim skromnym zdaniem.
      Polecam...
      Teraz czas poszukać "Serca na temblaku",jendakże pod ręką już leży "S@motność w
      sieci" (i "Heroina")...

      smile
      • candycandy Re: Żesz, kolejne cudo:P 09.03.04, 21:39
        "Samotność w sieci" - jakże nierówna książka: od fantastycznych scen jak dialog
        Rozumu z Sercem poprzez melodramatyczne jak śmierć Natalii lub popularno-
        naukowe jak struktura DNA do dennych jak hrabina i jej chińska czy peruwiańska
        świniatongue_outPP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka