skiela1
17.03.11, 22:49
Jak wiadomo, samoloty się spóźniają, niekiedy konieczne jest przeczekanie na lotnisku kilku godzin w oczekiwaniu na połączenie przesiadkowe, a tymczasem na Okęciu pod względem gastronomicznym panuje zawstydzająca posucha. W części ogólnodostępnej poza bułami z plastiku nie uświadczysz niczego. Po przejściu kontroli bezpieczeństwa w sektorze zwanym niegdyś wolnocłowym króluje zaś niepodzielnie restauracja Sami Swoi, należąca do wrocławskiego koncernu gastronomicznego Krawczyk.
(....)
Porcje nakładane przez obsługę są obfite, kolejka zgłodniałych pasażerów posuwa się dość szybko. Fakap ma miejsce dopiero przy kasie. Otóż na menu wywieszonym na ścianie ceny podawane są za 100 g potrawy, co umyka uwadze większości klientów. Kucharze nakładają od serca, namawiają do kolejnych dodatków. W efekcie nie zdarzyło mi się jeszcze, bym za jedno danie z napojem zapłacił mniej niż 100 zł. Nie dotyczy to jednak tylko mnie. Wczoraj usiadłem przy stoliku koło kasy i wsłuchiwałem się w komentarze klientów. Większość była zaskoczona wysokością rachunku, ale też kuliła uszy po sobie. W końcu wybieramy się za granicę, wokół Francja elegancja, a ty tu człowieku będziesz się targował o kilkadziesiąt złotych.
cjg.gazeta.pl/CJG_Warszawa/1,104435,9193073,Sami_Swoi.html
Tez sie tak nabralam,wprawdzie nie na lotnisku...