09.05.04, 09:03
Dziś mijają dwa lata od mojej maturki z polskiego. Fajnie było, choć drugi
raz nie chciałbym tego przeżywać, bo za dużo szumu robi się wokół tego
egzaminu, a to stresuje.
Wybrałem pierwszy temat : "Indywidualizm - wyraz dumy i wielkości człowieka,
przejaw jego pychy, manifestacja inności... Oceń postawy wybranych bohaterów
literackich, których nazwałbyś indywidualistami."
Dodatkowe kieszenie wypełnione jakimiś pierdołami, do których nawet nie
zajrzałem miałem w innym kolorze niż podszewka marynarki, bo za późno
zorientowałem się, że nie kupiłem odpowiedniego materiału smile
Pamiętam jeszcze jak wychodząc do toalety ujrzałem panią dyrektor, któta
spojrzała na moją pracę i spytała czy to czystopis smile

Jak wspominacie swój egzamin dojrzałości? Pamiętacie go jeszcze?
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Matura 09.05.04, 14:04
      Za rok bedzie od mojej... dwadziescia lat. Pamietam mature,pamietam jak
      zostawilam w domu sciagawki, ale nie byly mi przydatne, bo pamietalam co na
      nich dzien wczesniej pisalamsmile

      pisalam z polskiego i historii. ustnamialam z polskiego, historii i
      francuskiego. Wspomnienie takie sobie, bo i na maturze bylo widac ktory
      nauczyciel lubil ucznia a ktory nie. Niby mozna powiedziec, ze nauczyciele tez
      ludzie, ale dokladanie uczniom na egzaminie dojrzalosci to chyba jednak cios
      ponizej pasa.

      Na maturze z francuskiego jeden z nauczycieli (nie uczyl francuskiego ale znal
      ten jezyk dobrze i byl w komisji) w niegrzecznych slowach mnie zaatakowal. Wiec
      ja mu w grzecznych odpowiedzialam ze nie zycze sobie takiego slownictwa. On
      jeszcze bardziej mnie zaatakowal. Ja mu na to, ze jezeli tak bedzie dalej sobie
      poczynal to mu tez cos powiem i bedzie mu naprawde przykro.

      Skonczylam mowic na zadany temat i wyszlam. Potem mialam przecieki z obrad
      komisji. Ten pan skarzyl sie, ze nabluzgalam mu wiec powinnam nie zaliczyc.
      Pani od francuskiego nabrala wody w usta. Moj wychowawca i dyrektorka uznali ze
      skoro potrafilam odpowiedziec na zadane tematy i przy okazji nabluzgac (nie
      bluzgalam, tylko ostrym glosem mowilam) to nalezy mi sie piatka (szostek wtedy
      nie bylo). Na szczescie postawili na swoimsmile
      • gacus2 Re: Matura 09.05.04, 15:43
        Matura...równo 5 lat temu.
        Polski? Tematu nei pamiętam.
        Historia? Sylwetka Romana Dmowskiego i stosunek endecji do mniesjszości
        narodowych. (teksty źródłowe)
        Francuski- beznadziejny temat o mówieniu prawdy nieuleczalnie chorym.

        Ustne pamietam lepiej:
        Polski: wyłożyłem sie na gramatyce
        Historia: renesans karoliński, II RP (znowu)
        francuski: edukacja dziewcząt u schyłku XIX w. Komisja na fr. była b
        wyrozumiała......
        • olga55 Re: Matura 09.05.04, 19:15
          Daawno temu,pisemna z pewnym zgrzytem...(dyrektor zawinił)wolę nie
          pamiętać.Natomiast...kiedy szłam na ustną,na głowę narobił mi jakis spory
          ptak,tuż pod szkołą.Koleżanki śmiały się,że na szczęście,mnie nie było do
          śmiechu, bo miałam nazwisko na jedną z pierwszych liter alfabetu,co
          oznaczało,że wejdę na początku.Na szczęście udalo sie zamienić kolejność,a ja
          doprowadzałam sie do porządku u niezawodnych "cioć"-czyli woźnych. Zdałam na
          5.Na rozdaniu matur, wyczytana do nagrody, nie podałam ręki dyrektorowi-
          jedyna "zemsta",ktorej mogłam dokonać.
    • gatta13 Re: Matura 09.05.04, 21:50
      A ja pisałam analizę wiersza. Są jeszcze takie tematy? Wykpiłam się w ten sposób
      z ustnego, którego się bałam. smile
      • gacus2 Re: Matura 09.05.04, 23:02
        gatta13 napisała:

        > A ja pisałam analizę wiersza. Są jeszcze takie tematy? Wykpiłam się w ten
        sposó
        > b
        > z ustnego, którego się bałam. smile

        Są ale maturzysci rzadko go wybierają, bo wiersz najczęściej jest mocno
        zakrecony....
        • ashek Re: Matura 10.05.04, 02:08
          Kurcze, policzyłem... to już 15 lat.
          Pisemnie polski i angielski.
          Ustnie tylko historia i wychowanie obywatelskie.
          Pisałem o bohaterze romantycznym, bo przes dwie godziny się nie mogłem
          zdecydować na temat. Jak już się zdecydowałem to napisałem 3 strony A4 od razu
          na czysto (i była to najkrótsza praca maturalna z polskiego owego roku).
          Niestety pisałem czarnym atramentem - dość trudno dostępnym wtedy - i psorka
          ścigała mnie telefonicznie, żeby jej moje pióro dostarczyć, chciała poprawić
          straszne byki ortograficzne, które mi się wydażyłysmile. Z rozpędu poprawiła
          wszystkie i postawiła mi 5.
          Angielski był trudniejszy niż FC, który zdawałem jakiś czas póżniej ale
          anglistka super nas przygotowała i z ustnego wszyscy byliśmy zwolnieni.
          Koszmarem była historia. Nie pamiętałem ani jednej daty. Wtedy jedyny raz w
          życiu korzystałem ze ściąg. A zdawałem tę historie przemoczony do suchej nitki.
          Wiosenne oberwanie chmury mnie spotkało po drodze.
          W sumie było fajnie i pamiętam jeszcze fantastyczną wyżerke w trakcie. No
          wiecie: te kanapeczki itd.
          Boszsze, ale to już naprawde 15 lat.....

          nostalgicznie.... pzdr. tom(ashek)
          • bbkk Re: Matura 10.05.04, 10:23
            Chociaz minelo juz 8 lat to nie chce tego wspominac.
            • martuha Re: Matura 10.05.04, 15:25
              pisemna matura: polski i angielski.
              ustna: polski, angielski i biologia. dzisiaj juz biologii bym nie wybrala.
              mialam wstretna babe, ktora zanizyla mi, moim zdaniem, ocene. ale to odlegle
              czasy, dobrze, ze juz nie wroca smile
              jutrzejszym maturzystom zycze polamania pior.
    • sloggi Re: Matura 10.05.04, 23:50
      Jeśli miałbym zdawać jeszcze raz - czemu nie.
      Nie bałem się - wyryte miałem wszystko na blachę i szedłem na pewniaka. Oceny
      to potwierdziły.
      • smia Re: Matura 11.05.04, 16:30
        za rok bedzie rowna dziesiatka...

        pisemna z polskiego (dokladnie tematu nie pamietam, ale o postawie bohatera w
        zyciu, poparte cytatem z Tetmajera "Koniec wieku XIX") i matmy (srednia
        trudnosc zadan, ale moje nie-ulubione). na polskim w komisji siedzialy dwie
        stare profesorki-psiapsiolki, i przez pierwsza godzine plotkowaly polglosem...
        a ja w pierwszej lawce sie nie moglam skupic; na matmie moja psorka byla z inna
        klasa, komisja zlewajaco-niezyczliwa.

        ustna zdawalam tylko z angielskiego i bylo bardzo milo, jedna pani czytala
        Klaudie, dwie sluchaly...

        ale czasy wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka