skiela1
05.06.12, 14:30
Jest prosty, elegancki i do każdego z nas trafi w tym roku 14 tys. razy. Jak to się stało, że e-mail wciąż wygrywa w konkurencji z nowszymi formami komunikacji?
– E-mail dał nam kontrolę. Mogliśmy wybrać, kiedy go przeczytamy, kiedy na niego odpowiemy i komu”.
Dla zrozumienia fenomenu e-maila trzeba uwzględnić kontekst, w jakim się narodził. A wkroczył w świat udręczony hałaśliwym dzwonkiem telefonu stacjonarnego. Każde połączenie zmuszało nas do przerwania właśnie wykonywanej czynności, niezależnie od jej wagi – bo a nuż telefonował ktoś ze sprawą ważniejszą? Może nawet szef? Rozmówca domagał się też zwykle natychmiastowej odpowiedzi, nie dając wiele czasu do namysłu. „Pojawienie się e-maila w tych okolicznościach okazało się darem niebios – pisze Nicolas Carr, autor głośnej książki „The Shallows: What the Internet Is Doing to Our Brains”.
www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1526989,1,emaile-wiecznie-zywe.read