Dodaj do ulubionych

Zmarł Stanisław Szozda.

23.09.13, 16:20
Jeden z najlepszych kolarzy w dziejach tej dyscypliny sportu w naszym kraju, dwukrotny mistrz świata i dwukrotny srebrny medalista olimpijski, zwycięzca Wyścigu Pokoju i Tour de Pologne. Miał 63 lata.
www.opole.sport.pl/sport-opole/1,130870,14655225,Zmarl_wielki_kolarz_Stanislaw_Szozda.html#BoxSlotII3img
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Zmarł Stanisław Szozda. 23.09.13, 18:14
      Kolejny kawałek młodości ...
      Ach, iluż wzruszeń i emocji nam dostarczał!
      • morfeusz_1 Re: Zmarł Stanisław Szozda. 23.09.13, 20:29

        vod.gazetapolska.pl/5193-zmarl-stanislaw-szozda

        materiał yt z dzisiejszej gazety polskiej
    • kriss67 Re: Zmarł Stanisław Szozda. 24.09.13, 12:19
      Odszedł Mistrz. Tutaj macie kilka zdań o roku 1974, kiedy to Stanisław Szozda sięgnął po zwycięstwo w Wyscigu Pokoju:

      "W Wyścigu Pokoju w 1974 roku Szozda został jednym z liderów ekipy szosowców. – Byłem święcie przekonany, że jak Rysiek (Szurkowski) w końcu zdobędzie mistrzostwo świata, przyjdzie czas na mnie. Miałem być liderem, po mnie miał nim być Mytnik, później Kowalski. Tak było nawet w KC uzgodnione. Tak planował Łasak – śmieje się Szozda. – Ale jak zginął, nie było to już takie pewne (trener Łasak zginął w wypadku samochodowym 5 stycznia 1973 roku - przyp. Kriss67)
      W wyścigu, oprócz Szozdy, wystartowali sami debiutanci – Kręczyński, Brzeźny, Mytnik, Kaczmarek.
      – Mieliśmy jechać pod Tadzia Mytnika. Zaczęło się dobrze – wygrał czasówkę z Warszawy do Jabłonnej, a ja byłem dopiero 27. Nie umiałem jeździć czasówek – ocenia Szozda. – Bo zawsze do 50 km męczyłem się na rowerze. Dopiero po 150 kilometrze mogłem się ścigać. Taki dziwny miałem organizm, typowy dla wytrzymałościowca.
      W 1974 roku Mytnik miał wygrać. Ale na jednym z etapów to Szozda znalazł się w ucieczce. Decydujący był jednak inny etap do Karl Marx Stadt. Mytnik miał sekundę przewagi nad Szozdą, ale w peletonie był układ, by Mytnika nie puszczać. I Rosjanie, Czesi i Niemcy go nie puścili. W decydującej akcji był znów Szozda. O dziwo, trener Polaków nakazał skasować tę ucieczkę, choć jakby Staszek dojechał do mety, to Polska miałaby i tak lidera. Pogoń była jednak nieskuteczna. Szozda został liderem wyścigu.
      Dopiero wtedy w ekipie zaczęto myśleć, żeby pojechać dla Szozdy. I koledzy pomagali mu. Podprowadzali pod stadion, a potem im mówił: „Teraz mnie zostawcie”. I dzięki świetnej technice wygrywał stadionowe finisze.
      Przed ostatnim dniem wyścigu, gdy zwycięstwo Szozdy było przesądzone, ustalono, że etap wygra Kręczyński. Pod niego miała jechać cała ekipa. W pewnym momencie uciekł jednak Rosjanin i Szozda chciał zlikwidować jego ucieczkę. Udało mu się, ale został sam, Kręczyńskiego nie było, i wygrał też ostatni etap. – I to było nieszczęście – przyznaje po latach Szozda. ".....

      Krzysztof

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka