sloggi
20.09.04, 21:00
Jestem z pokolenia urodzonego na początku lat siedemdziesiątych i dla mnie to
nazwisko w nader oczywisty sposób kojarzy się z seksuologią. Kiedyś było jak
zaklęcie, od którego otwierały sie wrota skrywające tabu. Pamiętam
rozczarowanie, gdy w telewizji pokazali pania Michalinę w słynnej chuście na
głowie, z jamnikiem pod pachą. To miała być ta, która "wymyśliła" te wszystkie
techniki z krzesłami? To ona otworzyła puszkę Pandory w siermiężnych latach
peerelu i głośno powiedziała, że robotnik i kołchoźnica również uprawiają seks
i nie jest on bynajmniej obrzydliwy i sprośny, jest ludzki.
Dziś to mocno wiekowa kobieta, schorowana i chyba już zapomniana, w dobie
lateksowych pornosów na DVD.
A oto cytat z wywiadu z pania Michaliną:
"Pruderia to jest temperament schowany, który udaje, że go nie ma."
kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,53302,2291497.html