Dodaj do ulubionych

Świąteczne wartości...

22.03.05, 16:07

wiem, że temat religii i polityki to bomby wodorowe...albo inne smile

ale o co mi chodzi już piszę...
przed każdymi świętami ruch w postach....kulinarnych szczególnie...
co na święta robicie..gotujecie...podajecie....

teraz wszędzie jest o białej kiełbasie, jajach i drobiu w róznej postaci...
jakby to było najważniejsze...
czego i jak dużo na stole i w jakiej formie....
to w końcu religijne święto? czy święto 'wielkiego żarcia' ? bo już się gubić
zaczynam w tych tradycjach czczenia garów z bigosem....
nie jestem wierząca..święta to dla mnie tradycja z szacunkiem dla wierzących,
okazja do spotkania z bliskimi...wolne od pracy....spacer....hulanki z
wodą /szczególnie te na wsiach/ zabawa i radość....

a co na to wierzący?
też macie takie parcie na stół i jedzenie?
wiem, że oprawa jest równie ważna...
co to są w końcu za święta? konkursy kulinarne? zawody kucharek? dekoratorek?

nie krzyczcie tu na mnie, tylko spokojnie mi wyjasnijcie, proszę...
czym są dla Was Wielkanoc i Boże Narodzenie?
Obserwuj wątek
    • grazia.eni Re: Świąteczne wartości... 22.03.05, 16:12
      Wielkanoc i Boże Narodzenie są dla mnie Świętami.
      Mam kasę, czas i ochotę, to szykuję j.w.
      Nie mam, to nie szykuję.
    • koczisss Re: Świąteczne wartości... 22.03.05, 16:14
      Dla mnie są wolnymi dniami i tyle. Denerwuje mnie komercjalizacja obydwu świat, a raczej wszystkich. Tylko zakupy, prezenty, zarcie etc. i nic więcej. Wartości religijne, tradycja itp. zostały odstawione na dalszy plan, niestetysad
      Chciałbym nadmienić, iż ostatnio też od religii jestem daleko, a święta dla mnie są, bo są, a mogło by ich nie być.
      • vitalia Re Moje święto.. 22.03.05, 16:28
        Hamentasze / Uszy Hamana

        Nadzienie: 1 kg maku, bakalie, 1 żółtko,1 łyżka masła, zapach migdałowy (można
        także dodać 3 łyżki powideł śliwkowych), 2 białka, 1 kg cukru, 1 szklanki wody.
        Mak gotować 2 godziny w wodzie. Odsączyć i zmielić 2 razy. Z 1 szklanki wody i
        1 kg cukru ugotować syrop. Wymieszać z makiem i gotować 15 minut na maleńkim
        ogniu - ciągle mieszając. Mak wymieszać z bakaliami (rodzynki, pokrojone
        orzechy i migdały), dodać zapach, łyżkę masła i 1 żółtko. Na końcu dodać ubitą
        pianę z 2 białek. Wszystko wymieszać.
        Ciasto: 2 i 1 łyżeczki od herbaty drożdży, 1/3 szklanki cukru, 1 łyżeczka soli,
        4 szklanki mąki, 1 szklankę cieplej wody, 1/3 szklanki oleju roślinnego, 1
        jajko, 1 łyżka wody.
        Wymieszać wszystkie suche składniki, oddzielnie wymieszać wszystkie mokre
        składniki, stopniowo dodawać suche do mokrych, mieszać przez 5-10 min aż zrobi
        się plastyczna masa. Spryskać wodą duży plastikowy pojemnik i włożyć do niego
        ciasto - spryskać je, przykryć ręcznikiem i zaczekać aż urośnie (jeszcze raz do
        swojego rozmiaru).
        Wyjąć ciasto, podzielić na 3 części. Rozwałkować każdy kawałek aż będzie gruby
        na pół centymetra. Pociąć na 6 cm kawałki, rozwałkować na płaskie kawałki
        Położyć nadzienie do środka, złożyć z 3 boków na trójkąt do środka, zacisnąć
        krawędzie. Poukładać na tacy w ciepłym pomieszczeniu i pozostawić na ok. 1
        godzinę (powinny urosnąć). Rozgrzać piekarnik do 350oC, uszy posmarować
        jajkiem, piec przez około 25 minut aż uzyskają złoty kolor.

        Hamantasze Doroty

        Ciasto: 1/2 szklanka oleju, 4 szklanka mąki, 2 jajka, 4 dkg drożdży (mała
        paczuszka), 4 łyżki cukru, woda. Inna wersja ciasta: 1 szklanka cukru, 1/2
        szklanki oleju, 3 jajka, 1/2 szklanki soku pomarańczowego, 4-5 szklanki mąki, 2
        łyżeczki proszku do pieczenia, szczypta soli.
        Wyrobić ciasto.
        Nadzienie z makiem: mak namoczyć, zmielić, wymieszać z marmoladą, rodzynkami,
        miodem, lub cukrem.
        Nakładać na krążki wycięte z rozwałkowanego ciasta. Złapać i zacisnąć na czubku
        ciasto palcami i odłożyć na posmarowana blachę do wyrośnięcia.
        Piec aż będą koloru złotego.

        jak ktoś lubi pichcić to polecam pyyyyyyyyycha.
        • vitalia Re: Re Moje święto..Purim. 22.03.05, 16:32
          Purim zwany jest "żydowskim karnawałem". Wydaje się w tym dniu przyjęcia
          trwające do godzin nocnych, podczas których należy pić dużo wina - Talmud
          powiada, że podczas Purim Żyd musi wypić tyle wina, aby nie mógł odróżnić
          słowa "przeklęty Haman" (ad lo jada) od słów "błogosławiony Mordechaj" (traktat
          Megila, 76). Jest to czas uczty, wesela i zabawy. Jak z każdym świętem,
          związane są z nim niepowtarzalne potrawy.

          Co spożywamy w Purim?

          "Uszy Hamana" / Hamantasze - słodkie trójkątne ciasteczka napełnione makiem.
          Dlaczego ciasteczka te noszą nazwę "uszy Hamana"? Legenda głosi, że kiedy
          prowadzono Hamana na stracenie, "jego plecy były zgarbione, głowa zwieszona,
          uszy zaś miał oderwane". Zgodnie zaś z inną legendą, Haman nosił trójkątną
          czapkę
          • yigael Re: Re Moje święto..Purim. 23.03.05, 10:47
            Piątek blisko.
    • skiela1 Re: Świąteczne wartości... 22.03.05, 18:40
      CZym sa dla mnie te swieta?oczywiscie uroczystoscia.Obchodzimy(wyprawiamy)swoje
      czy najblizszych urodziny,podajemy przerozne smakolyki,musi byc tort.Cieszymy
      sie.Tak samo obchodzimy narodziny Chrystusa.Wielkanoc-podobnie,stypy czy
      celebracje zycia sa tez na swoj sposob uroczystoscia.
    • groha Re: Świąteczne wartości... 23.03.05, 00:20
      Każdy świętuje inaczej. I bardzo dobrze. Wszak w różnorodności jest piękno i
      siła napędowasmile
      A o tym, jak naprawdę wyglądało wielkie, świąteczne żarcie, to czytałam w
      pamiętniku prababki. Gdzie nam, współczesnym, do tego...
      • barwa1 Re: Świąteczne wartości... 23.03.05, 09:31
        W tradycyjnych polskich świętach tak naprawdę szukam atmosfery. Nie celebruję
        świąt jako przeżycia duchowego w sensie refleksji nad narodzinami czy
        zamrtwychwstaniem Jezusa. Szukam tu zwykle wytchnienia od pędu życia, szukam
        dla siebie i moich bliskich serdecznych chwil z nimi. Lubię cieszyć się
        odświętnym nastrojem. Na codzień nie mam czasu na zatrzymanie się przy
        przygotowywaniu posiłków, podawanie ich w dekoracyjnej formie - tak naprawdę
        robimy sobie z tego święto z okazji świąt. Nie obżarstwo, bo tego nie lubimy.
        Przykładamy wagę do dekoracji domu - bo to fajne, przyjemne, wprowadza nas w
        dobry nastrój. A robienie sobie ze świąt kolejnej okazji do obdarowywania się
        drobiazgami i dobrym słowem, uważam za świetny wynalazek. Dodam, że nie jestem
        związana z żadną religią, ale sprawia mi dużą przyjemność czerpanie z siły,
        wiary w dobro właśnie z korzeni mojej kultury. Pasuje mi!
        Czego i Wam życzę!
      • agnie_szka9 Re: Świąteczne wartości... 23.03.05, 09:44
        Boże Narodzenie - pośpiech, gonitwy po sklepach, dużo skrzypiącego śniegu
        (niestety ostatnio dopisuje dopiero przed Wielkanocą), zielona, pachnąca
        choinka, prezenty pod choinką, tajemnice, porządki, sianko pod obrusem, wolne
        miejsce dla wędrowca (zawsze się modlę, żeby nie zapukał...bo co bym wtedy
        zrobiła...?), zapach i smak zupy grzybowej i kompotu z suszu, zamieszanie przy
        stole, radość mojej Mamy, że wszyscy znowu razem....

        Wielkanoc - mycie okien i wiosenne porządki, bazie w wazonie, pisanki, baranki,
        słońce i ciepły wiatr we włosach...zapach kadzidła, i smutek...gdzieś w głębi
        serca...

        Święta to dla mnie przede wszystkim czas wolny, kolejna okazja do spotkania z
        rodziną, zjedzenia pysznych potraw, pośmiania się i nabrania sił na następny
        czas...
        Od kiedy straciłam wiarę...spędzanie świąt stało się jedynie podtrzymywaniem
        tradycji i czasem spędzonym z rodziną...
        • towita Re: Świąteczne wartości... 23.03.05, 11:57
          Jestem wierząca , więc dla mnie Wielkanoc to najważniejsze święta. Śmierć i
          Zmartwychwstanie - Wielka Tajemnica. Droga Krzyżowa, Gorzkie Żale - to dla mnie
          przygotowanie do świąt. Mam nadzieję, że moje dzieci kiedyś to wszystko pojmą
          na swój sposób. Narazie do niczego ich nie zmuszam.
          Oczywiście kupujemy baranka z cukru, pistolet na wodę, piekę mazurki - ale to
          już tradycja, więc zupełnie inna historia.
          • martuha Re: Świąteczne wartości... 23.03.05, 13:28
            wstyd sie przyznac, ale swieta dla mnie to tylko okazja, zeby odpoczac od pracy.
            nie przezywam ich duchowo. oczywiscie na stole pojawiaja sie pisanki, baranek,
            swieconka z kosciola, ale dla mnie to tylko dekoracja. moze jeszcze nie
            dojrzalam do religii?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka