08.05.05, 20:37
A kto z was jeździ(ł) lub zabiera autostopowiczów?

I czy to jest domena tylko młodych ludzi jeżdzenie stopem?

Mając kiedyś kursy do warszawy zabierałem nawet z okolic Bełchatowa ludzi pracujących w warszawie - facetów po 40...

Na zachodzie widziałem podstarzałych hippisów z siwymi dredami...

A u nas?
Obserwuj wątek
    • sloggi Re: Autostop 08.05.05, 20:51
      Jak byłem młodszy to pojechałem stopem z Warszawy do Gdanska.
      Jechałem 12 godzin.
    • grazia.eni Re: Autostop 08.05.05, 21:49
      Długie lata nie zabierałam, bo się po prostu bałam (byłam napadnięta kiedyś).
      Kiedy zamieszkaliśmy w koszalińskim (bieda piszczała) długo się wahałam. Z
      mężem spoko, ale sama... W końcu doszłam do wniosku, że co komu przeznaczone,
      to go nie minie i zaczęłam zabierać . Rzadko to byli autostopowicze, częściej
      ludzie, których po prostu nie stać na autobus. Najwięcej młodzieży z wiosek. W
      wolnym czasie to jedyny sposób, żeby dostać się do miast.
      Raz wiozłam babcię, która wracała od lekarza specjalisty ok. 10 km.
    • groha Re: Autostop 08.05.05, 22:21
      W szufladzie z pamiątkami leży książeczka autostopu, dzięki której, całą
      ferajną, zwiedziło się niemal całą Polskę. To były czasy (druga połowa lat
      siedemdziesiątych)... A teraz to się u nas tak porobiło, że strach się bać.
      Czasem kogoś zabieramy, zdając się na intuicję i licząc, że ten ktoś faktycznie
      chce jechać, a nie, na przykład, dać nam po łbie. Ale tylko wtedy, gdy jedziemy
      oboje, bo wtedy jakoś raźniej i co dwie intuicje, to nie jedna smile
      • wedrowiec2 Re: Autostop 08.05.05, 22:27
        Może spotkałysmy się w jakiejś ciężarówce??
        Pierwszy raz jechałam autostopem w lipcu 1976 roku. W nocy ogladliśmy słynny
        mecz druzyny Wagnera, a potem na trasę z Warszawy w Bieszczady. Dwa dni nam to
        zajęłosad Ostatni odcinek, z Leska do Ustrzyk Górnych, pokonaliśmy samochodem
        pomocy technicznej między częsciami zapasowymi do samochodów i kombajnów
        wszelkich marek. Wysiedliśmy upaprani po uszy w smarach i olejachwink
    • groha Re: Autostop 08.05.05, 22:38
      Pierwszy raz, też w 1976, to jechaliśmy nad morze. Mieliśmy zamiar na środkowe
      wybrzeże, a ostatecznie wylądowaliśmy w... Grajewiesmile Jezioro Rajgrodzkie i
      okolice, okazały się fantastyczne i już nie chciało nam się morza. Najlepszym
      środkiem transportu były samochody ciężarowe marki Star, które nazywaliśmy
      samolotami, bo siedząc na pace, odczuwało się takie turbulencje, że matko
      kochanasmile) A w Bieszczady jechaliśmy jakimś straszliwym pudłem, które wcześniej
      wiozło potwornie śmierdzący i pylisty nawóz sztuczny... Fajnie byłosmile) Kto wie,
      czy nie spotkałyśmy się Wędrowcze, kto wie? Na szlaku wszyscy, choć przez
      moment, byli przyjaciółmi, prawda? smile
      • wedrowiec2 Re: Autostop 08.05.05, 22:59
        Ta nasza młodość, ten szczęsny czas...
        • alras Re: Autostop 08.05.05, 23:09
          Mogę to słuchać na okrągło
          • wedrowiec2 Na dobranoc:) 08.05.05, 23:11
            TA NASZA MŁODOŚĆ

            Ta nasza młodość z kości i krwi
            Ta nasza młodość co z czasu kpi
            Co nie ustoi w miejscu zbyt długo
            Ona co pierwszą jest potem drugą
            Ta nasza młodość ten szczęsny czas
            Ta para skrzydeł zwiniętych w nas


            Ona jest wśród kamieni
            Rwącym światłem strumyka
            Wiewiórkami po drzewach
            Po gałęziach pomyka

            Ona iskrą w kamieniu
            Ona mlekiem w orzeszku
            Ona świata ciekawa
            Jak miedziany grosik w mieszku

            Ona kwiatem we włosach
            Octem w jabłkach jest pierwszych
            Gorzką pianą na piwie
            W świata gwarnej oberży

            Buntem jest niespełnionym
            Co na serce umiera
            Ona tylko to daje
            Co innemu zabiera


            Słowa: Tadeusz Śliwiak
            Muzyka: Zygmunt Konieczny
            • groha Re: Na dobranoc:) 08.05.05, 23:19
              Nic to, że caro infirma, ważne, iż spiritus promptus est smile)
    • alras Re: Autostop 08.05.05, 22:57
      Jechałam autostopem w roku 1980 z Wrocławia wzdłuż zachodniej granicy do
      Świnoujścia a potem wybrzeżem do Gdyni. Było fajnie. Kiedyś w nocy rozbiliśmy
      namiot gdzieś po drodze a rano okazało się, że to pas zieleni między jezdniami.
      Wtedy było mało samochodów. Wracać musieliśmy jednym z ostatnich pociągów bo
      zaczęły się strajki i nie było już czym wracać. Teraz do pracy jeżdżę okazją ok
      14 km. Ponieważ znajduja się tam dwa duze zakłady zawsze ktoś mnie zabierze.
      Mam na 7.30 i musiałabym jechać komunikacją o 6.30 a wtedy jeszcz piję kawę.
    • tomek854 Re: Autostop 08.05.05, 23:26
      No właśnie. Dzisiaj autostop wygląda zupełnie inaczej.

      Można zapomnieć o jeździe na pace i tak dalej (choć mi się jeszcze zdarzało).

      Generalnie jeżdżąc stopem uzyskuję czasy porównywalne (a przeważnie lepsze) od PKP i PKS choć zdarza się utknąć gdzieś.

      Ludzie mowią "kiedyś to się zabierało, ale teraz to się ludzie boją" ale nawet jeśli to prawda, to i tak samochodów jest o wiele więcej.

      Ja uwielbiam autostop, bo poznaje się kupę fajnych ludzi - w ogóle to jest najlepsza metoda podróżowania:
      - czysto - w przeciwieństwie do PKP
      - szybko - w przeciwieństwie do PKS
      - tanio - w przeciwieństwie do wszystkiego innego
      - i jak ktoś zabiera, to jest to z definicji ktoś sympatyczny, bo chamy nie zabierają. A w pociągu nigdy nie wiadomo koło kogo Cio przyjdzie usiąść...
    • magurka Re: Autostop 09.05.05, 09:07
      Jeżdżę..smile Zwłaszcza w drodze powrotnej, gdy mi się już nie spieszy... Dwa lata
      temu pobiłam z przyjaciółką rekord - z Krakowa do Gdańska w 14 godzin.
      Paki wciąż się zdarzają... Ludzie zabierający na ogół przesympatyczni. Choć
      jechało sie tez z panem, co nie mial hamulcówwink Jest potem co opowiadać i co
      wspominaćsmile
      • mrouh Re: Autostop 09.05.05, 11:14
        Największą przygode autostopową przezyłam w 95 roku, niepełnoletnia jeszcze
        byłamsmile Razem z kumplem i kumpelką (ona była od nas ciut starsza) pojechaliśmy
        do pracy na truskawki w dawnym województwie płockim. Oczywiście stopem, od razu
        po odebraniu świadectw ze szkółki, jeszcze w galowych ciuchach smile DOjechaliśmy
        bez większego problemu, ale okazało się, że już do pracy nie potzrebują,
        obeszliśmy okoliczne wioski, tez nic. Siedliśmy pod laskiem i zaczęliśmy myśleć,
        co począc. Uznaliśmy, że skoro już się z domu wyrwaliśmy to tak szybko nie warto
        wracać. Padł z głupia frant pomysł, że do Zakopanego pojedziemy. Wyszliśmy na
        drogę, zatrzymał sie ktoś bardzo szybko, nawet nie bardzo się staraliśmy trzymac
        trasy, byle przed siebie. W Zakopanem nocowaliśmy za 10 zł w chałupce, którą nam
        obcy człowiek odstąpił, ot tak (niedaleko schroniska stała, ale nas nie było
        stac nawet na podłogę w schronisku)... poszliśmy na Giewont, padało, straszna
        mgła, 3 godziny w drodze powrotnej się suszyliśmy w schronisku na górze, jak
        zeszliśmy spotkaliśmy jeszcze jedengo wariata z Sopotu, który wyszedł z domu,
        żeby w Gdańsku kupić buty , a wylądował w Zakopanemsmile Zanocowaliśmy już całkiem
        na lewo w tamtym domu razem z nowopoznanym kolegą, następnego dnia ruszyliśmy
        dalej, zostawiając klucz w umówionym miejscu. Dalej- oznaczało Szczecin, bo tam
        mój brat we wojsku sie męczył i znajomego mieliśmysmile Przetoczyliśmy sie z
        lepszym lub gorszym powodzeniem przez Wrocław aż do Gorzowa i tam już nikt się
        nie chciał zatrzymać... utknęliśmy na amen. Dopełzaliśmy w końcu do Piły skąd ja
        pojechałam do domu autobusem, bo byłam szczęśliwa posiadaczką bezpłatnego biletu
        PKS, oddałam cała kasę koleżance i koledze i oni pojechali pociągiemsmile To tak z
        grubsza, objechaliśmy z 1000 km, pięc dni tułaczki, suchy chleb i woda, jeden
        słoik dzemu i surowy kalafior na obiad na Krupówkachsmile CO za czasysmile
        • mary.austin Re: Autostop 09.05.05, 11:23
          Kilka lat temu sporo jeżdziłam autostopem (m.in w Bieszczadach), często sama.
          Jak dzis to wspominam to włos jeży mi się na głowie na myśl, co mogło sie
          wydarzyć... Na szczęście nie miałam ani jednej złej przygody, a wyobrażnia
          działa dopiero dziś. Z tego powodu nie zabieram autostopowiczów, wiem, jestem
          wstrętna i niewdzięczna, ale boję się i już!
          • f.l.y Re: Autostop 09.05.05, 16:32
            zabieram starsze panie i kobiety z małymi dziećmi...
            facetów sie po prostu boję...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka