sloggi
16.08.05, 23:55
Książki Bezeceństwa nowego bohatera nowej polskiej prozy
Polskiej literaturze najnowszej udało się wreszcie stworzyć modelowy typ
bohatera. Jest notorycznie pijany, uprawia seks z kim popadnie i gdzie
popadnie. Nie o takiej Polsce marzył.
Po lekturze kilku mocno promowanych pozycji można dojść do wniosku, że
przedział wiekowy, w jakim znajduje się literacki Polak to 35 – 50 lat. Niby
spory rozrzut, ale tak czy inaczej mamy do czynienia z osobnikiem w stanie
męskiego przekwitania. I fizycznego, z wszelkimi tego konsekwencjami, i
intelektualnego, a nade wszystko – moralnego. Czasami mowa o przekwitaniu
przyspieszonym, czasami zaś (sztucznie – od czego chemia?) dramatycznie
opóźnianym.
W ciągu roku ukazały się książki, w których pojawia się niemal ten sam typ
bohatera: „Nic” Dawida Bieńkowskiego, „Pokalanie” Piotra Czerwińskiego, „Rzeka
podziemna” Tomasza Jastruna oraz, ostatnio, „Ciało obce” Rafała Ziemkiewicza.
Niby do tej grupy można by włączyć książki Jerzego Pilcha, ale autor ten
celuje raczej w tworzeniu karykatur bohatera, więc nie do końca należą do tej
samej kategorii.
Nie tak miało być
Bohater Bieńkowskiego jest przede wszystkim głęboko zawiedziony. Kiedyś, w
latach chmurnej młodości walczył o lepszą, demokratyczną Polskę, a otrzymał w
zamian „papugę kapitalistycznych narodów”, gdzie aby przeżyć, należy zaprzedać
duszę obcemu kapitałowi i działać nie w zgodzie z poczuciem moralności i
przyzwoitości, ale tak, jak pan każe.
Taki właśnie jest Krzysztof, intelektualista, były nauczyciel, który
szczęśliwym zrządzeniem losu (wspomożonym znajomością języka francuskiego)
dostaje kierownicze stanowisko w międzynarodowej sieci restauracji.
Czując na plecach oddech „młodych wilków”, czyhających na każde jego
potknięcie, musi akceptować wszelkie decyzje firmy, nawet te, które budzą jego
wewnętrzny sprzeciw. Od czego jednak wódka? Ona zagłusza nawet najbardziej
rozdygotany moralny niepokój.
Po takie samo antidotum na bolączki współczesności sięga bohater „Pokalania”
Czerwińskiego – dziennikarz, który zrozumiał, że media nie mówią prawdy, a
próbują ją kreować. Czasami w podły, nieludzki sposób. A przecież nie tak
miało być... Nie inaczej uciekają od rzeczywistości kolejni polscy herosi
literaccy – dobrze zapowiadający się niegdyś prozaik, a obecnie pracownik
agencji reklamowej z powieści Jastruna „Rzeka podziemna” oraz Hrabia z „Ciała
obcego” Ziemkiewicza, spec od audytu wielkich przedsiębiorstw (w latach walki
z komuną publicysta polityczny).
Dwaj ostatni, w przeszłości zaangażowani w Solidarność oraz ruchy
niepodległościowe, teraz bezwolnie wykonują polecenia możnych tego kraju,
także nieokreślonych bliżej struktur związanych ze służbami bezpieczeństwa.
Seks lekarstwem
Jeśli alkohol nie zagłuszy tego, co boli – pozostaje jeszcze seks.
Niekoniecznie z żoną (a jak dowodzi lektura wspomnianych książek – oficjalna
połowica do seksu akurat najmniej się nadaje) – najlepiej w niezobowiązującym
układzie z przedstawicielką jakiejś dużej firmy.
Takiej, w której pracuje się na okrągło, bez jakiegokolwiek życia rodzinnego,
bez czasu na myślenie o niebieskich migdałach. Gdzie potrzeby ciała załatwia
się w przelocie, między biznes lunchem, a biznes meetingiem. Oczywiście, dobre
są też prostytutki – naszych bohaterów stać na ich usługi, więc korzystają z
nich na okrągło. No, chyba że akurat „warsztat”naszych bohaterów znajduje się
w stanie uwiądu. Co jest dość częste.
Wydawać by się mogło, że takie życie – jeśli wyłączyć tęsknotę za Polską
szczęśliwą i sprawiedliwą – ma więcej plusów: pieniądze, wysoka pozycja
społeczna, bogate życie erotyczne, a nawet zagraniczne delegacje służbowe.
Tymczasem nasz bohater z premedytacją dąży do samozagłady – albo popełnia
samobójstwo (Ziemkiewicz), albo pogrąża się w szaleństwie (Jastrun).
Ewentualnie cierpi i rozważa możliwość rozstania się ze światem (pozostali).
Jeśli Kowalski nie zrozumie tych rozterek, należy mu polecić lekturę Konrada
Wallenroda. Bohater wspomnianych powieści jest bowiem takim Wallenrodem
współczesności, przy czym – w odróżnieniu od mickiewiczowskiego pierwowzoru –
nie ma żadnej możliwości walki z krzyżakami XXI wieku. Więc walczy sam ze sobą.
/życie warszawy/