Dodaj do ulubionych

Szkolny szał odkrytych ciał

03.09.05, 02:25
Podkreślająca sylwetkę czarna sukienka z asymetrycznym dołem przewiązana
różową szarfą, ozdobiona różą z materiału. Piękny strój na konkurs tańca
towarzyskiego, ale czy do szkoły?

Połyskliwe materiały, błyszczące aplikacje, niebotycznie wysokie szpilki, na
których nastolatki dopiero uczą się chodzić, odkryte dekolty, ramiona, plecy i
brzuchy - oto cechy stylu obowiązującego wśród uczniów 1 września - i to wcale
nie podczas dyskoteki na zakończenie wakacji, ale do szkoły, na rozpoczęcie roku.

Wczoraj przed południem na deptaki w centrum Rzeszowa, tuż po uroczystościach
rozpoczynających rok szkolny, wyległy tłumy licealistów i gimnazjalistów w
odświętnych strojach. Trudno było jednak wśród nich znaleźć ubranych w
tradycyjne biało-czarne mundurki. Królował ostry róż i agresywny turkus,
atłasy, tiule, złote i srebrne dodatki, połyskiwały cekiny i koraliki. Można
było zobaczyć opinające suknie na cieniutkich szeleczkach, wystrzępione na
dole spódnice, strojne falbany, obcisłe topy na ramiączkach odsłaniające
dekolty i brzuchy.

- Jeśli strój przykrywa co należy, to nawet błyszczące materiały w środku dnia
tak nie rażą - uważa Bożena Pasieka, dyrektor Gimnazjum nr 7 w Rzeszowie.

- Nie chcę uchodzić za wapniaka, bo sam kiedyś nosiłem długie włosy, kiedy nie
było to akceptowane, ale pewne normy powinny być przestrzegane - mówi Marian
Pietryka, dyrektor Gimnazjum nr 9 w Rzeszowie.

W "dziewiątce" zabronione jest przychodzenie do szkoły z ufarbowanymi włosami,
z makijażem, kolczykami w różnych częściach ciała. - W maju robiliśmy wśród
uczniów ankietę i okazało się - czym byliśmy bardzo mile zaskoczeni - że
zdecydowana większość popiera ten punkt regulaminu - mówi dyrektor.

Jednak na widok uczniów, którzy po wakacjach wrócili do szkoły, nauczyciele
załamują ręce i zapowiadają zaostrzenie w regulaminach szkolnych punktów
dotyczących stroju. Alina Wolska, dyrektor Gimnazjum nr 1 w Rzeszowie, mówi: -
W naszym regulaminie jest ogólny zapis, jak powinien wyglądać strój
uczniowski. Ale zdarzało się, że upominaliśmy uczniów, a oni bronili się tym,
że skoro w regulaminie brak zapisu czego nosić nie wolno, to dlaczego się
czepiamy. Wobec tego w tym roku jasno określimy co jest dozwolone: ramiączka
muszą mieć co najmniej 10 cm, stroje mają być nieobcisłe i nieprzezroczyste,
zasłaniające brzuchy, najkrótsze spódnice do pół uda - wylicza dyrektorka i
dodaje: - Być może do regulaminu dołączymy nawet rysunek, jak powinien
wyglądać ubiór gimnazjalistów.

Uczniowie zakładają do szkoły stroje, których nie odważyliby się nosić ich
starsi koledzy. To nie tylko efekt zmiany mody, która na ulicę dopuszcza
cekiny i tkaniny uznawane tradycyjnie za wieczorowe, ale i obyczajów: -
Obserwuję, że co roku jest większy luz i co roku więcej pretensji rodziców.
Walczymy z niestosownym strojem uczniów, ale jednocześnie jesteśmy atakowani,
że w ten sposób ograniczamy wolność - mówi Alina Wolska. Ma jednak nadzieję,
że to, jak ubrali się w czwartek jej uczniowie, to tylko tęsknota za
wakacjami: - Gdy przechodziłam w czwartek szkolnymi korytarzami zwracałam
uwagę: "Tak przyszłaś do szkoły dziś, ale jutro ubierz się jak przystało na
uczennicę".
/Wyborcza/
Obserwuj wątek
    • frida2 Re: Szkolny szał odkrytych ciał 03.09.05, 02:26
      Przewraca się w glowach...mamusiom
    • skiela1 Re: Szkolny szał odkrytych ciał 03.09.05, 02:29
      Moja mloda ma juz "mundurek"uszykowanysmile
      Zaczynaja we wtorek.
    • gagunia Re: Szkolny szał odkrytych ciał 03.09.05, 07:01
      No coz, ja tam swoje dzieciaki [wychowankow, I technikum] ganialam za ciuchy. I
      nikt mnie za wapniaka nie bral. Po gimnazjum przyszli tak rozpuszczeni, ze za
      glowe sie lapalam - czapki i chusteczki na glowach, gole brzuchy, stringi na
      wierzchu, pazury pol metrowe, torebeczki wielkosci notesu smile O dziwo 20 lat
      starsi ode mnie nauczyciele nie reagowali!! Moj brat chodzi do renomowanego
      liceum i o takich strojach nawet nikt nie pomysli. Wiem jedno: wszystko zalezy
      od dyrekcji. Jesli pozwala sie dzieciakom na luz to chetnie z tego przyzwolenia
      korzystaja. A jak tzreba to potrafia sie bez problemu dostosowac.
      • mrouh Re: Szkolny szał odkrytych ciał 03.09.05, 12:06
        Szczerze mówiąc, jestem wewnętrnie rozdarta w tej sprawie... Uważam, że gołe
        brzuchy, mocny makijaż, gołe plecy to nie jest strój do szkoły. Dziewczyny w
        gimnazjum z włosami pofarbowanymi często samodzielnie w domu na mój gust po
        prostu się oszpecają, to samo dotyczy nieudolngo, przesadzonego makijażu. Ale o
        gustach się nie dyskutuje, to po pierwsze. Po drugie- dopóki zachowanie ucznia i
        jego wyniki w nauce są zadowalające, _osobiście_ nie przeszkadza mi sposób
        ubierania się. Niestety, często wyzywający strój towarzyszy zachowaniu nie do
        zaakceptowania. A ponieważ nie mozna pozwalać "stroić" się jednym, a zabraniać
        drugim, w drastycznych przypadkach gonię- niezależnie czy dziecko jest z tych
        rzecznych, czy z tych mniej. Jedna rzecz tępię- kolczyki na języku. Nie
        rozumiem, co taka uczennica mówi, a uczę języka obcego, korgowanie wymowy jest
        niemożliwe.

        W tej chwili na TVN style kolejny odcinek No to pięknie i temat Makijaż szkolny.
        Gdybyż jeszcze te dziewczęcia znały umiar i taki szkolny makijaż stosowały...
        niechby, nie czepiałabym się.
        • sloggi Re: Szkolny szał odkrytych ciał 03.09.05, 12:18
          Idąć ulicą patrzę czasami na takie lolitki, których makijaż i strój przypomina
          bardziej córy Koryntu niż gimnazjalistkę. Może jestem staroświecki, ale chyba na
          wszystko w życiu jest czas i miejsce.
          • skiela1 Re: Szkolny szał odkrytych ciał 03.09.05, 18:43
            Staroswiecki to nie jestes,nie przesadzaj.
            Im czlowiek starszy,inaczej juz patrzy na mlodzieztongue_out,tak jak Twoja mama patrzyla
            na Ciebie gdy miales 17-18 latwink
    • clairejoanna Re: Szkolny to nie singelbar 03.09.05, 14:00
      Ja mogę, jako dopiero_co_już_nie_uczennica, na dodatek ubierająca się dosyć
      niekonwensjonalnie, pokazać jak to wygląda z drugiej strony.
      Mogę zacząć najpierw od artykułu z Wyborczej.
      Po pierwsze zdenerwowało mnie porównanie długich włosów pana Mariana Pietryka,
      dyrektora Gimnazjum nr 9 w Rzeszowie do wyzywającego ubioru dziewcząt. Jeżeli
      już mówimy o wolności i buntu, to mówmy szczerze: Długie włosy do dziś są oznaką
      jakiegoś buntu; zaś panienki w krótkich bluzeczkach po prostu chcą się upodobnić
      do bohaterek z serii typu "Sex and the City" czy "Friends", bo im się wydaje, że
      to jest "prawdziwe życie".
      Po drugie musimy pamiętać, o jakim wieku mówimy. To przecież są prawie dzieci!
      Co prawda jako trzynasto-, czternasto-, piętnasto, czy szesnastolatka nie
      lubiłam, jak się o mnie mówiło jako "prawiedziecko", ale z perspektywy czasu
      muszę powiedzieć, że tak na prawdę jest.
      I w tym punkcie jestem staroświecka i po prostu uważam, że dziewczynom do
      szesnastego roku życia na codzień makiaż nie jest potrzebny. Oczywiście dużo
      dziewczyn w tym wieku chce eksprerymentować z makiażem i ja to dobrze rozumiem.
      Ale niech to eksperymentowanie zostawią sobie na "shopping- tour" czy jakoś
      impreze urodzinową; szkoła to w końcu nie single- bar.
      To samo dotyczy obcisłych topów, krótkich spódniczek i szpilek. Szpilki w tym
      wieku są bardzo niezdrowe i dziwie się rodzicom, jak na takie coś pozwalają. Te
      dziewczyny nawet jeszcze nie mają prawdziwego biustu; im się wydaje, że
      wyglądają dorośle, po tak widzieli w telewizji, nie są jednak świadome tego,
      wyglądają niestety jak wiadomo_kto.
      Moja "ungdomskole", czyli to, co można prównać do polskiego gymnazium, nie było
      na najwyższym poziomie. I rzeczywiście widać było proporcje miedzy odkrytymi
      częściami ciała, złymi osiągnięciami w szkole i skandalicznym zachowaniem w
      czasie lekcji. Tym ludziom na prawdę odrobinę dyscypliny, nawet tylko w sferze
      ubioru, by nie zaszkodziło.
      Potem uczyłam się w bardzo dobrym liceum. Tam było dużo świrów i wszyscy się
      ubierali bardzo indiwidualistycznie. Mogę zaświadczyć, że do walki o wolność nie
      potrzeba gołe plecy. Można być od góry do dołu zakryty i tak wyglądać
      niekonwensjonalnie (typu bohemowska spudnica i czarny golf).
      Dlatego mnie wkurzają argumenty typu "walka o wolność ucznia", bo wiem, że tym
      dziewczynom z dekoltami i chłopcą w workowych spodniach nie chodzi o wolność; po
      prostu serial im się pomylił z rzeczywistością, szkoła z dyskoteką.
      A walka o wolność wygląda inaczej...

      Pozdrowienia,

      CJ
    • very_famous Re: Szkolny szał odkrytych ciał 03.09.05, 17:23
      Pozostaje mi podpisać się pod powyższymi opiniami. Rodzicom pseudowolność wali
      do głowy, małolaty wyglądają na panny lekkich obyczajów (a później mają problem
      bo PEDOFILE się do nich dobierają) a szkoła a trosce o dobre relacje z rodzicami
      pozwala wejść sobie na głowę. Jesli chodzi o ubiór do szkoły to jestem
      zwolenniczką konserwtywnego ubioru. Kolory stonowane, długości w sam raz, zero
      przezroczystosci, tipsów, mocnych makijaży oraz wykręconych w kosmos fryzur.
      Pamiętam jak uczyłam takie pannice z rozmazanymi oczami i wystającymi stringami.
      Tępota totalna.
      • skiela1 Re: Szkolny szał odkrytych ciał 03.09.05, 19:24
        Kiedys byly fartuszki,i tak powinno zostac.
        Nie mam problemu z ubiorem corki bo w szkole do ktorej chodzi
        obowiazuje"mundurek"szkolnysmileczyli wszyscy nosza spodnie(kolor khaki)i biale
        koszulowe bluzki,do tego jest granatowy polar.
    • zo_h Re: Szkolny szał odkrytych ciał 03.09.05, 23:02
      sloggi napisał:

      "Podkreślająca sylwetkę ... ubierz się jak przystało na uczennicę".
      /Wyborcza/"


      Takie jest moje stanowisko.
    • chaladia Coś za coś... 03.09.05, 23:47
      Osobiście uważam, że jeśli dziewczyna uczy się na śroednią 4,8-6,0 - to
      nieważne, jak się ubiera. Może chodzić nawet topless, jak jej to odpowiada.
      Dlatego problem stroju powinno się połączyć z problemem wyników w nauce.
      Podobnie jak inne "prawa ucznia". Jak taki młody człowiek będzie miał ekstra
      wyniki w nauce, wygra jakąś olimpiadę, do tego nie będzie problemów w
      paierosami czy, brń Boże, z dragami - to nieważne, jak się ubiera, czy ma
      farbowane włosy albo co...
      Odpowiednio ci, co są zakałą szkoły jeśli chodzi o naukę winni być poddawani
      pruskiej dyscyplinie, to może zamiast rzeczywistego pożądania wiedzy do nauki
      zmusi ich trzcina przykładana do d...y.
      • agnie_szka9 Re: Coś za coś... 05.09.05, 12:52
        "najkrótsze spódnice do pół uda" - o rany, to chodzą w jeszcze krótszych?
        szkoła to szkoła, a nie wybieg albo dyskoteka.
    • piano_barti Re: Szkolny szał odkrytych ciał 05.09.05, 16:45
      Dobrze, że ja już do szkoły nie chadzambig_grinD
    • dj_spike Re: Szkolny szał odkrytych ciał 05.09.05, 19:05
      Ludzie opamiętajcie się. Istnieje coś takiego jak wolność słowa i wolność stylu.
      Jeżeli im nie przeszkadza jak chodzą ubrane was to wogule nie powinno obchodzić.

      Już nie pamiętacie jak buntowaliście się w waszych czasach ??

      Zastanówcie się trochę zanim zaczniecie plotkować i ubliżać innym.

      Dojrzali ludzie tak się nie zachowują.
      • skiela1 Re: Szkolny szał odkrytych ciał 05.09.05, 19:31
        dj_spike napisał:

        >>
        > Już nie pamiętacie jak buntowaliście się w waszych czasach ??

        W naszych czasach nie moglismy sie buntowac,pokornie nosilismy fartuszki.

        > Zastanówcie się trochę zanim zaczniecie plotkować i ubliżać innym.

        > Dojrzali ludzie tak się nie zachowują.

        A kto tu komu ubliza?
      • piano_barti Re: Szkolny szał odkrytych ciał 06.09.05, 00:08
        jasne, czekajmy tylko mody polegającej na przychodzeniu do szkoły nago i
        uprawianiu na korytarzu seksu. To też "styl" i bunt?big_grin Niezależnie od wszelkich
        mód sa pewne zasady społeczne dotyczące ubioru, np. do kościoła nie chodzi się w
        samych stringach a na przyjęcie nie w gumiakach a szkoła też nie jest miejscem
        na konkursy mody.
    • skorpioniczka Re: Szkolny szał odkrytych ciał 06.09.05, 08:42
      Pamiętam jak w szkole średniej fizyk kazał mi myć brwi przez całą lekcję, bo
      myślał, że mam pomalowanesmile)) Paznokcie mogły być długie, ale nie wolno było
      malować, makijażu zero, strój schludny i CZYSTY. Chłopcy latem nie mogli nosić
      krótkich spodenek (bo to strój na WF), a dziewczynki spódniczki tuż powyżej
      kolan. Fryzura miała być schludna, a włosy czyste i nie farbowane. Nawet w
      klasie maturalnej WSZYSCY się do tego stosowali.
      Jak moje dzieci były w ostatnich klasach podstawówki nawet jedna rzecz
      z "moich" czasów nie obowiązywała. Teraz w gimnazjum dyrekcja wprowadziła dość
      surowy regulamin i mnie to absolutnie nie przeszkadza. O dziwo moim
      dzieciaczkom też niesmile))
    • dj_spike Re: Szkolny szał odkrytych ciał 06.09.05, 19:42
      To jawne łamanie konstytucji. I ja tego się będę trzymał.
    • sloggi Re: Szkolny szał odkrytych ciał 08.09.05, 19:37
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050908/kraj/kraj_a_10.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka