Dodaj do ulubionych

Koniec milosci

27.09.05, 18:36
przeczytane.....
"Powody do rozwodow o jakich slyszalam to zdrada,nieplodnosc,niezgodnosc
charakterow,alkocholizm,narkomania.Bywaja zapewne tez inne powody ale jak
dotychczas nie slyszalam aby powodem do rozwodu byl fakt posiadania dzieci"
Ps.
Nawiazujac do poprzednich watkow oraz obserwujac sobie rozne przypadki(nawet
z bliskiego otoczenia zastanawiam sie czy oby to nie jest prawda.Kiedy facet
zostaje w pracy dluzej bo ......w domu dziecko ryczy,kiedy wyjezdza coraz
czesciej na delegacje bo.....w koncu trzeba sie wyspac,kiedy zaprasza/lub
jest zaproszony przez kolezanke z pracy na kawe i dostrzega,ze zycie caly
czas jest piekne ale....nie w domu.No i wlasnie tu "zaczynaja sie schody" i
moze pora by obalic mit,ze dzieci nie sa powodem rozwodu.Czyzby te wszystkie
problemy nie zaczynaly sie od momentu poczecia dziecka?
Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: Koniec milosci 27.09.05, 18:39
      Niekoniecznie. W tych sprawach nie ma reguł.
    • rene8 Re: Koniec milosci 28.09.05, 18:22
      Ja się za "resztę" nie wypowiadam.
      Ale z tego co zauważam to dziecko albo cemenuje albo burzy związek.
      • skiela1 Re: Koniec milosci 28.09.05, 18:37
        rene8 napisała:

        > Ja się za "resztę" nie wypowiadam.
        > Ale z tego co zauważam to dziecko albo cemenuje albo burzy związek.

        Albo przewaza szale?
        • rene8 Re: Koniec milosci 28.09.05, 18:39
          ???????
          • skiela1 Re: Koniec milosci 28.09.05, 18:48
            rene8 napisała:

            > ???????
            Jak sa inne problemy miedzy dwojgiem to duzo nie trzeba zeby cos przewazylo i
            bardzo czesto jest to wlasnie dziecko..to taki ostatni gwozdz.
            • rene8 Re: Koniec milosci 28.09.05, 18:52
              AAAAA!
              A to masz rację~!
    • miilka5 Re: Koniec milosci 28.09.05, 22:19
      Ja zawsze uwazalam, ze dziecko jednak cementuje zwiazek...ale faceci roznie to
      interpretuja..jedni z prawdziwym zaangazowaniem przewijaja malucha, chodza na
      spacerki i karmia zupkami a drudzy rozmyslaja: kiedy sie wreszcie wyspie???
      Wniosek nasuwa sie jeden...do dziecka trzeba dorosnac.
      • jasmin33 Re: Koniec milosci 29.09.05, 11:39
        Dokładnie :"Do dziecka trzeba dorosnąc". Kiedyś, bardzo, bardzo dawno temu
        sadziłam,ze malutka istotka jest scalić, zjednać, pogodzić; ba, rozbudzić
        miłość... Okazało się ,ze miłośc mojego ex była ściśle zwiazana z moim ciałem,
        które pod wpływem "błogosławieństwa" zaczęło się deformować i przybierać
        nieapetyczne kształty... a osiągnowszy apogeum przeistaczenia - zmiazdzyło swym
        pokractwem i wielkoscią miłość mojego byłego męza.

        Od tamtej pory biegam , skaczę, ćwiczę..... wink)
        • antidotumm Re: Koniec milosci 29.09.05, 11:48
          Jak obserwuje, to obecne pokolenia ojcow chetnie i duzo zajmuja sie potomstwem.
          Co do wyspania: w najgorszym okresie, kiedy dziecko budzi sie w nocy,
          wyprowadzilam sie z maluchem do drugiego pokoju (mialam wtedy urlop
          macierzynski) i nie budzilismy tatusia, nie sie wyspi jak idzie na rano.
          Jestem zwolenniczka wlaczania ojcow w opieke, ale za sadyzm uwazam zwyczaj, ze
          ona na macierzynskim, on pracuje, i ona wymaga aby on wstawal w nocy i podawal
          dziecko do karmienia - facet w pracy ryje nosem w glebe.
          • johana25 Re: Koniec milosci 29.09.05, 14:48
            To ciekawa obserwacja.
            I może być całkiem trafna, bo faceni w większości, to duże dzieci, które w tym
            momencie mogą poczuć się zagrożeni. Już nie sa pępkiem świata, już ich potrzeby
            nie są zaspakajone w momencie, kiedy oni tego chcą. Zmienia się ich pozycja.

            Coś w tym jest.
            • skiela1 Re: Koniec milosci 29.09.05, 16:07
              I to nie robi roznicy czy dzieci sa malutkie czy juz nastolatki.Mam przyklad
              kolezanki,ktorej problemy malzenskie zaczely sie od problemow dzieci
              nastolatkow.Wiadomo hormony wariuja i dzieci tez.Malzonek nie zgadzal sie z
              postepowaniem ze zdaniem zony odnosnie dzieci i wynikaly z tego klotnie.A
              dzieci patrzyly.W koncu wyprowdzil sie z domu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka