Skoro już ruszyliśmy mój ulubiony temat (
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=34025105 ) przy którym zawsze
piszę o sprawach, o którym mam mgliste pojęcie opowiem Wam coś - tylko nie
komentuje mojego usposobienia (proszę

).
Pracuję przy obsłudze klientów. Moją faworytka jest m.in Mama Piotrusia
(Piotrus ma tak 3-4 lata). Gdy tylko widze ta kobietę wiem, ze czeka nas moje
ulubione przedstawienie. Otóz Piotruś z reguły po 5 minutach pobytu upatruje
sobie coś nieosiągalnego. Chyba w domu nie ma dla niego rzeczy niedostepnych
lub jest wychowywany jest "bezstresowo". Otóż Piotruś wydaje z siebie pisk,
który szyby kruszy po czym pada na podłogę, wyje i łka głośniej niż Villas i
wije sie czyszcząc nam pół poczekalni kurteczką. Piękny widok. Mama Piotrusia
bez drgnięcia powieki głosem niewzruszonym zaczyta mantrować "Piotruniu wstań,
Piotruniu uspokuj się". Ona swoje, Piotrunio swoje - szampańska zabawa.
Niestety Piotrunio ma fazę tylko kilka minut po czym wyżywa się na otoczeniu.
Najpierw z byka wali mame kilka razy po czym upatruje sobie wroga i atakuje.
No i dzis miał wreszcie pecha (a widuję ten cyrk od sierpnia). Otóż kopnięta
przez chłopca starsza pani najpierw delikatnie kopnęła Piotrunia po czym
wstała i torebką kilka razy zdzieliła Piotrunia mamusię i wyszła. Piotrunio
chyba się zszokował, bo przerwał ryk, jego mamusia nawet nie drgnęła. Ale po
chwili ciszy w spazmach padł na ziemię, mamunia właczyła jakby nic mantrę i na
tym etapie niestety nasz ochroniarz wyprosił ją z moim ulubieńcem.
Kocham takie dzieci i kocham ich głupie mamusie

Szkoda, że ta pani z Piotrusiem rzadko przychodzi
Czy nie mam serca skoro lubię takie widoki?