Dodaj do ulubionych

Jestem bez serca :)

27.12.05, 20:23
Skoro już ruszyliśmy mój ulubiony temat (
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=34025105 ) przy którym zawsze
piszę o sprawach, o którym mam mgliste pojęcie opowiem Wam coś - tylko nie
komentuje mojego usposobienia (proszę tongue_out).

Pracuję przy obsłudze klientów. Moją faworytka jest m.in Mama Piotrusia
(Piotrus ma tak 3-4 lata). Gdy tylko widze ta kobietę wiem, ze czeka nas moje
ulubione przedstawienie. Otóz Piotruś z reguły po 5 minutach pobytu upatruje
sobie coś nieosiągalnego. Chyba w domu nie ma dla niego rzeczy niedostepnych
lub jest wychowywany jest "bezstresowo". Otóż Piotruś wydaje z siebie pisk,
który szyby kruszy po czym pada na podłogę, wyje i łka głośniej niż Villas i
wije sie czyszcząc nam pół poczekalni kurteczką. Piękny widok. Mama Piotrusia
bez drgnięcia powieki głosem niewzruszonym zaczyta mantrować "Piotruniu wstań,
Piotruniu uspokuj się". Ona swoje, Piotrunio swoje - szampańska zabawa.
Niestety Piotrunio ma fazę tylko kilka minut po czym wyżywa się na otoczeniu.
Najpierw z byka wali mame kilka razy po czym upatruje sobie wroga i atakuje.
No i dzis miał wreszcie pecha (a widuję ten cyrk od sierpnia). Otóż kopnięta
przez chłopca starsza pani najpierw delikatnie kopnęła Piotrunia po czym
wstała i torebką kilka razy zdzieliła Piotrunia mamusię i wyszła. Piotrunio
chyba się zszokował, bo przerwał ryk, jego mamusia nawet nie drgnęła. Ale po
chwili ciszy w spazmach padł na ziemię, mamunia właczyła jakby nic mantrę i na
tym etapie niestety nasz ochroniarz wyprosił ją z moim ulubieńcem.
Kocham takie dzieci i kocham ich głupie mamusie smile
Szkoda, że ta pani z Piotrusiem rzadko przychodzi sad

Czy nie mam serca skoro lubię takie widoki?
Obserwuj wątek
    • f.l.y Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 20:31
      ja w takich przypadkach przypominam sobie Balladę o Januszku....
      ubolewam, że dorośli robią z siebie niewolników dzieci, że pozwalają im na
      takie sceny...

      nie jesteś bez serca....jeśli bawi Cię głupota innych, to czemu zaraz robić
      sobie z tego wyrzut? a baw się do woli....

      w takich chwilach właściwie odczuwam litość nad tymi rodzicami...nie wiem, czy
      nie zareagowałabym podobnie, jak starsza pani smile
    • frida2 Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 20:32
      Musi to być ciekawy widok smile))
    • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 21:25
      No to niech ktos teraz odpowie jak ta mamuska powinna sie zachowac.Musiala
      przyjsc do urzedu i zabrac dzieciaka ze soba.........

      Zostawic go w domu? moze nie miala z kim
      Walnac go ? bic dzieci nie wolno
      Wpajac mu zasady dobrego wychowania?to nie czas i nie miejsce.
      Przed kazdym wyjsciem w miejsce publiczne nakarmic dziecko tabletkami uspakajacymi?

      Widac,ze jest to dziecko problemowe,z jakas nadaktywnoscia niezalena od niego.
      Jak to latwo sie ocenia innych.Dzieci sa tak rozne,z roznymi problemami
      emocjonalnymi czy zdrowotnymi.Oczywiscie zawsze wini sie matke.
      A zachowanie konkretnie tej matki przypomina mi metody i rady psychologow,ze
      tylko spokojem mozemy uspokoic dziecko.
      • aankaa Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 21:55
        Skiela - chyba nie chcesz powiedzieć, że dziecko nie może spokojnie zachowywać
        się przez kilka/-naście minut (bez uszczerbku na jego zdrowiu psychicznym)

        > Walnac go ? bic dzieci nie wolno

        u nas (jeszcze) - wolno

        > Wpajac mu zasady dobrego wychowania?to nie czas i nie miejsce

        "to" robi się w domu, na codzień, a nie w urzędzie ad hoc
        • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 23:25
          aankaa napisała:

          > Skiela - chyba nie chcesz powiedzieć, że dziecko nie może spokojnie zachowywać
          > się przez kilka/-naście minut (bez uszczerbku na jego zdrowiu psychicznym)


          Ja bym napisala inaczej-"...ze dziecko moze sie wsciekac przez kilkanascie minut
          bez uszczerbku na naszym zdrowiu psychicznym"
          To dziecko to nie moj problem,jezeli stoje w kolejce i mam takie dziecie w
          poblizu to tylko uwazam,zeby mi czegos na glowe nie zwalilo.A to jakie ono jest
          jak sie zachowuje ignoruje.Ja tego dziecka nie znam wiec nie mam prawa go
          oceniac,jego matka wychowuje go jak umie.Jej sie wydaje ,ze dobrze.Tez nie moja
          sprawa czy mu dupe stlucze czy nie.Dla mnie jest istotne jak moje dzieci sie
          zachowuja,nie patrze na innych i nie oceniam..bo to najlatwiej.
          A takie starsze zdegustowane starsze panie patrzace z niesmakiem na
          rozrabiajace dzieci to mnie wprost smiesza.
          Na usta cisnie mi sie slowo...tolerancja...smile
          • magdajeden Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 23:27
            ta starsza "nietolerancyjna" pani przecież tylko sie broniła przed małym
            terrorystą.
            • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 23:33
              magdajeden napisała:

              > ta starsza "nietolerancyjna" pani przecież tylko sie broniła przed małym
              > terrorystą.

              Nie!! Ona sie znizyla do poziomu tego dzieciaka...i nie bronila tylko oddala.
              • magdajeden Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 23:36
                i słusznie zrobiła. bo jak widać niczego innego to dziecko zrozumieć nie
                potrafiło.
                a krzywda mu sie nie stała, może wstyd dla mamusi, która byc moze zastanowi się
                nad alternatywnymi sposobami wychowywania synka.
                • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 05:26
                  Znowu się z magdąjeden zgadzam. Sam mam ohotę czasami huknąć jakiegoś gówniarza.

                  Skielo: tolerancja tak. Ja mogę tolerować wszystko, dopóki mi to znacząco nie przeszkadza. A akurat świrujące piotrusie potrafią człowieka do szału doprowadzić.

                  Kiedyś powiedziałem jednej dziewczynce która siedziała na przeciwko mnie na tym poczwórnym miejscu w jelczu i kopała mnie "przestań, bo Ci oddam". Wczesniej czekałem, czy mamusia jej nie zwróci uwagi, ale choć widziała nie reagowała, dopiero jak się odezwałem powiedziała: "Kasiu!". Mała nic, i dalej mnie kopie. Powiedziałem wtedy "przestań gówniaro, bo ci pierdolne". Jej mamuśka strasznie się oburzyła, że jak ja tak mogę do dzieci i się nie znam na wychowaniu. Odpowiedziałem, że nie muszę się znać, bo nie mam dzieci, ale jak ona nie potrafi sobie poradzić z zachowaniem smarkacza swoimi metodami, to ja sobie poradzę z byciem kopanym moimi metrodami. W tym momencie gówniara mnie kopnęła i szczerze bym jej oddał, ale w tym momencie mamuśka złapała ją za ucho i przeniosły się na drugi koniec autobusu. Ale co wrzasku było przy tym...
                  • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 06:12
                    ale w tym momencie mamuśka złapała ją za ucho i przeniosły się na drug
                    > i koniec autobusu. Ale co wrzasku było przy tym...

                    A Ty na ten pomysl nie wpadles?Jezeli Ci przeszkadzala trzeba bylo zmienic
                    miejsce .Po co te nerwy??
                    Pamietaj,nie zmienisz postepowania innych ludzi ale jestes w stanie zmienic swoje.
                    • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 17:10
                      Nie można całkowicie poddawać się ogólnie panującemu chamstwu - to raz. To nie jest tolerancja, jezeli bede pozwalał na wszystko i wszystkim ustępował.

                      A druga, czysto prozaiczna przyczyna - jelcz jest za ciasny dla mnie i na niektorych siedzeniach nogi mi sie nie mieszcza - dlatego siadam na tych poczwornych miejscach.
                      • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 18:56
                        tomek854 napisał:

                        > Nie można całkowicie poddawać się ogólnie panującemu chamstwu -

                        Chamstwu nie mozna sie poddawac ale co to ma wpolnego z niegrzecznym dzieckiem?
                        • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 19:04
                          Niegrzeczne dziecko też może być chamskie, więc nie należy się mu poddawać, bo się przyzwyczai. Kiedyś urośnie, a czym skorupka za młodu...
                          • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 19:09
                            A czy z chamstwem mozna wygrac?a w ogole po co zaczynac?tacy tez musza byc dla
                            zachowania rownowagi.
                            Ja wole unikac,nie moje dziecie,nie moja skorupkasmile
                            • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 01:50
                              > A czy z chamstwem mozna wygrac?a w ogole po co zaczynac?tacy tez musza byc dla
                              > zachowania rownowagi.
                              > Ja wole unikac,nie moje dziecie,nie moja skorupkasmile

                              No własnie, więc niech włazi na głowę innym. Ja sobie nie pozwolę.
                              • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 01:51
                                tomek854 napisał:

                                >
                                > No własnie, więc niech włazi na głowę innym. Ja sobie nie pozwolę.
                                >
                                Ja tez nie,wiec wole sie usunacsmile)))
                                • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 02:11
                                  Ale usuwając się właśnie masz wlezione na głowę.

                                  A jak by było tylko to miejsce wolne, to co? Miałbym stać dlatego, że głupi bachor mnie kopie? Uważam, że w takim przypadku to b achor powinien stać, jeżeli nie umie grzecznie siedzieć.
                                  • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 02:31
                                    Ja bym stala/pod warunkiem,ze nie jest to trasa Warszawa-Wroclawtongue_out
                                    • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 02:56
                                      Widzisz, a ja nie zamierzam stać nawet Kozanów - Krzyki wink
                                      • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 03:01
                                        tomek854 napisał:

                                        > Widzisz, a ja nie zamierzam stać nawet Kozanów - Krzyki wink
                                        >
                                        A bo Ty sam dzieciak jestes,wiec siedz sobiesmile)))))))))))))))))
                                        • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 03:14
                                          Ja dzieciak? Stara purchawa się odezwała tongue_out

                                          Byś postała 40 minut we wspaniałym wrocławskim korku na Klecińskiej to zmieniłabyś zdanie na temat tego stania smile
                                          • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 03:32
                                            Ja kiedys stalam cala godzine w kosciele,dzieciak(nie moj bron boze)wymyslil
                                            sobie taka zabawe..sruuuuuuuu jak strzala a to w jedna strone a to w
                                            druga(nudzilo mu sie)wiec za ktoryms razem(mnie tez sie chyba
                                            nudzilo)podstawilam mu noge a on jak dlugi...wstal otrzepal piorka i od
                                            poczatku.On myslal,ze ja sie z nim tak bawiesmile
                                            Tylko ciiiiiiitongue_out
                                            • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 05:41
                                              Hehe smile Myślę, że to powinno zakończyć tą gałąż wątku smile
                  • very_famous Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 22:38
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=31920402&v=2&s=0
                    W świetle twojej poprzedniej wypowiedzi kwestia bicia lub karania cielesnego
                    dzieci (nawet swoich, o cudzych nie wspominając!) jest sprzeczna z twoim
                    wcześniejszym stanowiskiem.
                    • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 01:38
                      very_famous napisała:
                      W świetle twojej poprzedniej wypowiedzi kwestia bicia lub karania cielesnego
                      > dzieci (nawet swoich, o cudzych nie wspominając!) jest sprzeczna z twoim
                      > wcześniejszym stanowiskiem.
                      >
                      oj joj jojsmile))))))))))
                    • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 01:55
                      Z tego co pamiętam tam rozpatrywaliśmy kwestię robienia dzieciom różnych rzeczy tylko i wyłącznie dla widzimisię rodziców. Karanie dzieci ma cel wychowawczy, a więc do tej grupy się nie zalicza. Dlatego ja sprzeczności nie widzę.

                      Oczywiście jestem przeciw biciu dzieci "bo tak się tacie podoba". Ale uważam że wychowawczy klaps nikomu nie zaszkodzi.
                      • very_famous Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 11:42
                        Cytat nr 1: "Bo dziecko jest myślącą istotą, nie jest ani częścią rodziców (od
                        momentu odcięcia pępowiny, ale nie fizyczne aspekty mam na myśli) ani nie jest
                        od nich zalezna".

                        Cytat nr 2: "Każdy człowiek ma prawo do samostanowienia - może decydować O
                        SOBIE, ale nie o innych - to chyba jest oczywiste i wszyscy się z tym zgadzamy."


                        > Oczywiście jestem przeciw biciu dzieci "bo tak się tacie podoba"

                        Ale miałeś ochotę wlać "gówniarzowi" bo nie potrafiłeś sobie inaczej poradzić z
                        sytuacją i emocjami nie?
                        Co wątek to inne podejście. Ciekawe.
                        • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 15:54
                          Tendencyjnie dobierasz cytaty aby potwierdzić swoją tezę, że sobie przeczę. Ale pozwól że i ja coś wkleję:
                          ____________
                          ad. a) w przypadku naszego małego dziecka chcemy je wychować i doprowadzić w zdrowiu do dojrzałości. Dziecko jest jeszcze w
                          pewnym sensie upośledzone - nie rozumie całości, ma za mały rozumek, aby objąć wszystko to, co my wiemy, nawet jeżeli będziemy
                          się bardzo starać, żeby mu wyjaśnić (Choć uważam, że powinniśmy się starać). Dlatego działając wbrew woli dziecka nawet
                          działamy tak, jak zakładamy że działało ono by samo, jakby rozumiało cały świat. (przykład: dziecko się boi dentysty, bo nie
                          rozumie dlaczego ten zadaje mu ból. Ale jakby wiedziało to co my o zębach i o tym, jak potrafią boleć nieleczone zęby na pewno
                          dałoby się wyleczyć, bo wiedziałoby, że dentysta to mniejsze zło. Na razie jednak ma doświadczenia własne tylko z niedobrym
                          dentystą, a nie ma tych co my, a zatem jego decyzja o nie poddaniu się leczenia oparta jest na niewystarczajacych ilościach
                          danych i stąd błędna. Dlatego póki nie zrozumie co i jak musimy na nim to wymusić).
                          --------------
                          Widzisz? Napisałem, ze jeżeli nie rozumie czegoś, musimy to na nim wymusić. A więc nie ma sprzeczności. W tamtym wątku chodziło mi o to, że nie możemy pozwolić sobie na "zabawę" dzieckiem tylko dla naszej przyjemności. Wychowanie dziecka nie jest dla naszej wygody (a przynajmniej nie tylko) ale głównie dla jego własnego dobra, aby sobie potem mogło poradzić w życiu.

                          > Ale miałeś ochotę wlać "gówniarzowi" bo nie potrafiłeś sobie inaczej poradzić z
                          > sytuacją i emocjami nie?

                          Nie. Po prostu nie życzę sobie być kopanym. Jeżeli rodzic dziecka nie potrafi temu zapobiec sam zaradzę temu problemowi. Moim zdaniem to rodzic nie potrafi sobie poradzić z sytuacją, kiedy jego dziecko terroryzuje obcych ludzi (mam tu na mysli zmuszanie mnie do zmiany miejsca lub stania całą drogę w autobusie).

                          > Co wątek to inne podejście. Ciekawe.

                          No ja wiem, ze Ty mnie nie lubisz. Ale musisz się bardziej postarać, żeby mi dowalić, bo tutaj akurat pudło.
                          • very_famous Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 22:38
                            > No ja wiem, ze Ty mnie nie lubisz. Ale musisz się bardziej postarać, żeby mi do
                            > walić, bo tutaj akurat pudło.

                            Nawet nie mam takiego zamiaru bo nie to jest moim celem.
                            Natomiast jeśli ja tendencyjnie dobieram cytaty to ty za to do swojego
                            widzimisię dorabiasz teorie. Nie wiem co gorsze. A że cie nie lubie to fakt tongue_out
                            • diablica_28 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 22:46
                              Oj very, serce ma każdy, ale nie dla każdego
                            • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 30.12.05, 01:51
                              > Natomiast jeśli ja tendencyjnie dobieram cytaty to ty za to do swojego
                              > widzimisię dorabiasz teorie. Nie wiem co gorsze.

                              Znaczy gdzie?
      • grudniowe.slonko Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 22:05
        Nigdy nie musiałam zmierzyć się z takim problemem,
        ale jestem przekonana, że ten chłopiec powinien być
        ( a może jest) pod opieką specjalisty .
        • aankaa Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 22:16
          Słonko, chłopiec powinien dostać ze dwa razy w ... odwłok za takie zachowanie
          (a nie do specjalisty z nim iść)
          ---
          matka dzieci, które próbowały robić takie "akcje"
          • grudniowe.slonko Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 22:21
            aankaa napisała:

            > Słonko, chłopiec powinien dostać ze dwa razy w ... odwłok za takie zachowanie
            > (a nie do specjalisty z nim iść)
            > ---
            > matka dzieci, które próbowały robić takie "akcje"

            Ja tylko teoretycznie... mądrze się wink
            • aankaa Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 22:24
              jak już dojdziesz do praktyki - zapomnij o książkach, teoriach, specjalistach
              itp
              zdrowy klaps w dupę czyni cuda smile)
              • grudniowe.slonko Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 22:25
                Jakbym słyszała... mojego Tatę wink
                • aankaa Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 22:32
                  przypomną Ci się te rady jak progenitura zasłuży smile

                  ps. nie jestem Twoim Tatą
                • aankaa Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 22:35
                  drugi ps - moje oberwały nie raz i, jakoś, dobrnęły do 18-tki bez urazów
                  • grudniowe.slonko Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 22:41
                    Aankaa... nie kwestionuję Twego podejścia, wyrażam tylko swoje zdanie.
                    A ja...niestety nie będę miała możliowści przekonać się
                    praktycznie,czy mam rację.
                    • aankaa ups, chyba dałam do pieca ... 27.12.05, 22:50
                      przepraszam
                      • grudniowe.slonko Re: ups, chyba dałam do pieca ... 27.12.05, 22:53
                        eee...bez przesady, mnie to już nie boli.
                        Skąd mogłaś wiedzieć smile
                        • aankaa *) 27.12.05, 22:57
              • modern_witch w kwestii dania w dupę... 28.12.05, 00:42
                zastanawiam się, na ile to jest skuteczne. Może raz, jako element zaskoczenia,
                może podziałać tak, że dziecko się ze zdziwienia zamknie i zapomni, co chciało
                zrobić, ale na dluższą metę chyba szybko ta metoda traci na sile przekazu. I
                wtedy co, zwiększać siłę rażenia? przemocą na przemoc? a jak nie podziała i to?

                Mówię z wlasnego doświadczenia. Byłam dzieckiem absolutnie odpornym na przemoc
                fizyczną. Można mnie było lać, zacisnęłam zęby i w koncu to osoba dająca lanie
                musiała ustąpić jak niepyszna, bo bała się krzywdę mi zrobić. Pierwsze takie
                zdarzenie pamietam z przedszkola - nienawidziłam tam chodzić. I kiedyś się
                uparłam, nie pójdę i już! Usłyszałam, że jak nie pójdę, to dostanę lanie. No to
                co zrobiłam? Nadstawiłam tyłek, upewniając się tylko, czy po tym laniu już nie
                będzie musiała iść.
                Do końca roku potem byłam w domu z babcią, wygrałam. Dopiero od poczatku roku
                następnego mnie z powrotem do przedszkola posłali.

                A takiego zachowania jak wspomniany Piotruś podobno spróbowałam jeden jedyny
                raz - tego nie pamiętam, to już znam z opowieści mojej mamy. Podpatrzyłam, jak
                inne dzieci rzucają się na podłogę w sklepie, żeby im coś kupić i sama tak raz
                zrobiłam. Moja mama powiedziała "do widzenia córeczko" i wyszła ze sklepu.
                Zaraz przy niej byłamwink
              • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 05:35
                E tam są i dobrzy specjaliści. Mój brat jest już dorosły, ale z nim też były takie problemy (nadpobudliwy itd itd itd). Chodziliśmy na terapie rodzinne które się skończyły z oburzeniem mojej mamy w momencie kiedy psycholog powiedziała (nie przy nim) że powinien być karany, choćby i klapsem. Moja mama nie posłuchała i żniwo zbiera do dziś.

                Po drodze załatwiła mu setki zaświadczęń - dysgrafia, dyslekcja, dyskalkulia...

                Szkoda że nie ma dysgrzeczności, dysuprzejmościdostarszych i dyszdolnoscidoposprzątaniawswoimpokoju bo pewnie też by miał.

                Rozmumiem, że chuchała na niego jak na zgniłe jajeczko, bo on faktycznie miał zawsze problemy ze zdrowiem.

                Ja byłem wychowywany inaczej - jeszcze przez dziadka, tato też za komuny nie zasuwał na dwa etaty: i lanie dostałem niejedno, i nikt mi nie załatwiał zaświadczenia o dysgrafii tylko siedziałem i przepisywałem ileś czytanek dziennie aż zacząłem czytelnie pisać (chociaż potem się okazało na jakichś badaniach w technikum, że ja jestem oburęczny z przewagą lewej, ale mnnie zmusili do pisania prawą choć próbowałem lewą i stąd bazgrolę jak kura pazurem do dziś... A różne rzeczy robię róznymi rękami, choć niestety wyuczenie coraz bardziej faworyzuje prawą. Ale np. zupę wszystko jedno którą ręką jem, za to dzisiaj się złapałem u kolegi, że nie potrafię operować myszką w lewej ręce tak dobrze jak w prawej... Jestem w stanie grać na basie w obie strony (kiedyś grałem koncert odwrotnie, bo mój się popsuł i pożyczyłem od leworęcznego kolegi) ale wiadomo, ze ćwiczyłem tylko "normalnie"...

                ale nie o tym miałem:

                Uważam, że za dużo się mówi o tych wszystkich ADHD, Dysrozmaitościach i tak dalej. Jeżeli ktoś ma jakąś dysfunkcję, to nie znaczy, że czegoś nie potrafi, tylko że jest mu trudniej: mój brat, przykładowo, pisał kulfonami na pół strony w szkole, "bo dysgrafia" a potem przychodził do domu i kaligrafował na samoprzylepnym papierze tablice rejestracyjne do resoraków smile
                • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 06:31

                  > Uważam, że za dużo się mówi o tych wszystkich ADHD, Dysrozmaitościach

                  Duzo??Wiekszosc nie ma pojecia co to dokladnie jest.

                  20 pare lat temu dzieciak dostawal w tylek bo sie nie uczyl,brzydko pisal,nie
                  nauczyl sie tabliczki mnozenia etc...
                  Dzisiaj dostaje za zle zachowanie(albo i/moze/ nie dostaje tak jak w powyzszych
                  przykladach).Tylko czy ten rodzic zastanowil sie dlaczego to dziecko zachowuje
                  sie jak sie zachowuje.Oczywiscie ze nie,ten rodzic nie ma na to CZASU.Bo dzis
                  dzieciak dla wielu to CIEZAR.Rodzice obarczaja wychowaniem szkole bo im sie nie
                  chce albo nie maja na to czasu.Dzieciak jest ignorowany,lekcewazony,a jeszcze
                  jak jest nadpobudliwy to problem gotowy.Wcale mnie to nie dziwi,ze np.w
                  autobusie chce zwrocic na siebie uwage...bo jest na tyle cwane,ze wie,ze lania
                  publicznie nie dostanie.
                  • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 17:13
                    No, ale to też jest coś takiego jak ty mówisz. Po co siedzieć z dzieckiem, tak jak moi rodzice (i dziadkowie) siedzieli nade mną i pilnować żeby się ładnie nauczyło pisać, skoro można załatwić mu papierek na dysgrafię. Po co zmuszać go do nauki tabliuczki mnożenia, odpytywac go i tak dalej, skoro można posadzić go przez TV, mieć swięty spokój i załatwić zaświadczenie o dyskalkulii...

                    Ja tylko czekam na ogłoszenie dysposłuszności,dyszdolnościdosprzątania, dysmożliwościniekupowaniawybranychzabawek, dysniejadalnościsłodyczy...
                    • rubeus Re: 28.12.05, 21:09
                      Ale są niestety przypadki niereformowalne, osoby, które pomimo wysiłków
                      własnych i rodziców pewnych dysfunkcji nie są w stanie przezwyciężyć.
                      Oczywiście w tym całym zalewie osób z zaświadczeniami, stanowią one
                      mniej niż 1%. Reszta, to tylko wymówka dla lenistwa i niechlujstwa...


                      [Ps. Sam jestem osobą z 'papierkiem' - owszem był przydatny na
                      pisemnej maturze z j. polskiego, ale zaśwadczenie wydano mi
                      w 5 albo 6-tej klasie podstawówki ['92 albo '93 rok ] - kiedy to szkoła
                      ,na wniosek polonistki, skierowała mnie do poradni... To, że robię byki
                      pisząc na komputerze, to wynik zwyczajnej nieuwagi, niewidzenia pewnych błędów
                      i pośpiechu... ]
                      • tomek854 Re: 29.12.05, 02:00
                        Co do PSa: widzisz, jakby Ci się chciało, to byś mógł pisać porządnie smile (przynajmniej na komputerze).
        • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 23:43
          grudniowe.slonko napisała:

          > Nigdy nie musiałam zmierzyć się z takim problemem,
          > ale jestem przekonana, że ten chłopiec powinien być
          > ( a może jest) pod opieką specjalisty .

          Nikt z nas(nawet ci co maja dzieci)nie zmierzyl sie z tym problemem bo kazdy
          problem jest inny i na swoj sposob wyjatkowy.Szablonu niestety nie da rady
          podstawic.
          • sloggi Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 00:11
            Ty już jesteś po antypodowemu poprawna politycznie i już.
            • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 00:28
              sloggi napisał:

              > Ty już jesteś po antypodowemu poprawna politycznie i już.

              Polskie dzieci to anioly w porownaniu do kanadyjskich.
              Ja sie jedynie nauczylam tolerancji.Uwierz mi,dla wlasnego dobra i dla wlasnego
              spokoju.
      • magdajeden Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 23:24
        skiela1 napisała:

        > No to niech ktos teraz odpowie jak ta mamuska powinna sie zachowac.Musiala
        > przyjsc do urzedu i zabrac dzieciaka ze soba.........
        >
        > Zostawic go w domu? moze nie miala z kim
        > Walnac go ? bic dzieci nie wolno
        > Wpajac mu zasady dobrego wychowania?to nie czas i nie miejsce.
        > Przed kazdym wyjsciem w miejsce publiczne nakarmic dziecko tabletkami
        uspakajac
        > ymi?
        >
        > Widac,ze jest to dziecko problemowe,z jakas nadaktywnoscia niezalena od niego.
        > Jak to latwo sie ocenia innych.Dzieci sa tak rozne,z roznymi problemami
        > emocjonalnymi czy zdrowotnymi.Oczywiscie zawsze wini sie matke.
        > A zachowanie konkretnie tej matki przypomina mi metody i rady psychologow,ze
        > tylko spokojem mozemy uspokoic dziecko.


        srutututu pęczek drutu
    • tukee Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 22:14
      > Szkoda, że ta pani z Piotrusiem rzadko przychodzi sad

      Mozna jej wetknąc w skrzynkę lewe awizo. Tak jak Lubaszeno w Krótkim filmie o
      miłosci. wink
      • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 27.12.05, 23:30
        tukee napisała:

        > > Szkoda, że ta pani z Piotrusiem rzadko przychodzi sad
        >
        > Mozna jej wetknąc w skrzynkę lewe awizo. Tak jak Lubaszeno w Krótkim filmie o
        > miłosci. wink

        Mowi,ze serca nie ma a juz za nim tesknismile))))
    • modern_witch Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 00:26
      Jechałam kiedyś autobusem z taką mamusią. Siedziałam na jednym z tych czterech
      siedzeń naprzeciwko siebie (nie lubię tak siedzieć nos w nos, ale bolały mnie
      plecy a to jedyne miejsca były). Niestety, wsiadła mamusia z jakąś na oko
      czterolatką. Ktoś ustąpił (nie ja, nie zawsze mogę z chorym kręgosłupem ustąpić
      miejsca, a mamusia wyglądała na taką, co sama nie usiądzie, tylko dziecko
      posadzi). Tak się zresztą stalo, dziecina usiadła i dalejże kopać. Najpierw
      pana obok siebie, potem mnie, naprzeciwko. Ze złością kopała, z
      komentarzami "nie lubię pani, nie lubię pana". Jestem osobą, która dość często
      potrafi zareagować ostro, ale czasem zdarza się, że cos ją tak zatka, że głos
      jej odbierze. Tak też się stało. Gotowałam się w myślach, ale niestety - jedyne
      co mi przychodziło wówczas do głowy, to powiedzieć na głos do mamusi wychodząc,
      że radziłabym się jej już teraz powiesić, skoro taką sobie podporę na starość
      wychowuje. Oczywiście, nie zrobilam tego. Dopiero jak wysiadłam, pomysł
      przyszedł mi do głowy - po prostu zawołać kierowcę, żeby zatrzymał autobus i
      ich wysadził - zdaje się, że jest taki punkt, że pasażerow uciażliwych kierowca
      ma prawo wyprosić z autobusu. Niestety, przyszło mi to do glowy za późno...
      • modern_witch Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 00:30
        aha, mamusia oczywiście mdłym glosikiem powtarzała coś w rodzaju: Oj kochanie,
        nie kop pani, uważaj" jeszcze normalnie czekałam, czy nie doda "bo się spocisz".
        a gówniara to specjalnie i ze złością robiła, widac było i słychać
        • sloggi Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 01:34
          To Ty cykor jesteś?
          • modern_witch Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 09:45
            sloggi napisał:

            > To Ty cykor jesteś?

            Nie, tylko czasem miewam spóźniony refleks, niestetywink i tu się akurat tak
            stało. Jedyne, co mi od razu przyszło do glowy, chyba nie poprawiłoby sytuacji,
            a już na pewno zachowania dziecka (tekst do mamuśki, żeby się powiesiła) - no
            nie? Zatem sobie darowałam. A to drugie przyszlo mi do głowy jak już wysiadłam.
            to co, miałam gonić autobus;-P?
            Bo to chyba nie chodziło o to, aby rozjątrzyć, ale żeby tak zadziałać, żeby
            dzieciak jakąś z tego nauczkę wyniósl i matka też. Wysadzenie ich przez
            kierowcę w deszcz między przystankami na głośne żądanie współpasażerki mogłoby
            tak zadziałać, a tekst o powieszeniu nie. Co więcej, móglby wywołac lawinę
            współczucia wobec mamuśki po moim wyjściu. A nie lubię robić rzeczy bez sensu,
            żeby tylko "sobie ulżyć".
            • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 02:22
              E, obawiam się, że kierowca by cię olał, a współpasażerowie wstawili za mamuśką, więc nic by z tego nie było.
              • modern_witch Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 09:35
                ale może warto było spróbować...
                no nic, szkoda, że tak późno do glowy wpadło...
      • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 00:35
        Podobna sytuacje mial moj maz w kosciele.Dziecie mu prawie na glowie siadalo.
        Wiec co zrobil? Wstal i przesiadl sie na ostatnia lawke.Ja zostalam gdzie
        bylam.........mnie ten dzieciak nie przeszkadzal.
      • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 05:37
        o o o zupełnie jak ta moja sytuacja. wink

        Ja zadziałałem (jak pisałem powyżej) zaowocowało zamianą doznań czuciowych na słuchowe smile
    • margaretek Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 09:51
      Swego czasu krążyła taka historyjka ....W autobusie siedziałam matka z małym
      dzieckiem, nieznosnym dzieckiem smile W końcu straszy pan zwrócił uwagę matce żeby
      uspokoiła dzieciaka i zeby go nie kopał. Na to mamuśka , ze ona wychowuje swoje
      dziecko bezstresowo. Po tych słowach podszedł młody chłopak do owej mamuśki i
      przykleił jej do czoła wyżutą gumę i powiedział , ze jego mama też wychowywała
      bezstresowo smile
      --
      • towita Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 10:57
        Wydaje mi się, że takie zachowania kształtują się już u bardzo małych dzieci.
        Właśnie wróciliśmy z pobytu u dziadków. Nasz starszy syn nie mógł się bawić
        zabawkami, które dostał pod choinkę, bo młodszy mu zabierał a jak nie mógł to
        darł się w niebogłosy. W domu tego nie robi a u dziadków wiedział, że odniesie
        skutek. Babcia oczywiście kazała dawać mu wszystko co tylko chciał "bo malutki"
        (2 lata) a starszy musiał ustępować "bo ty jesteś dorosły" (9 lat). Oczywiście
        staraliśmy się wytłumaczyć babci, że tak nie wolno kończyło się żywym
        oburzeniem na nas - wyrodnych rodziców i tekstem:"chodź Jasiu, babcia Cię
        uratuje". Wyobrażacie sobie? Horror!
        • magdajeden Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 14:01
          i pozwalaliście babci na coś takiego?
          masz rację horror i należy wyplenić mimo szacunku dla rodziców
          • towita Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 14:53
            magdajeden napisała:

            > i pozwalaliście babci na coś takiego?
            > masz rację horror i należy wyplenić mimo szacunku dla rodziców

            Nie pozwalaliśmy i wyszliśmy na wyrodnych rodziców, bo przecież on jest taki
            malutki...
            • grudniowe.slonko Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 23:01
              towita napisała:

              > Nie pozwalaliśmy i wyszliśmy na wyrodnych rodziców, bo przecież on jest taki
              > malutki...

              Eee tam...BABCIE tak mają, ale jak się z nimi
              nie mieszka, można przymrużyć oko wink
    • zdzicha Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 11:00
      Bo dzieciom trzeba łoić skórę jak na to zasłużą, a nie zasłaniać
      się "bezstresowym wychowaniem". Jak się komuś nie chce wychowywać dzieci, to
      niech sobie chomika sprawi. Mniej kosztowny w utrzymaniu, nie wrzesczy po
      nocach, nie trzeba go do szkoły posyłać, itp.
      Wszzytkie dysgrafie i dysleksje to nieuctwo i lenistwo, w przeciwnym razie
      byłaby to epidemia.
      • warszawianka_jedna Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 12:39
        zdzicha napisała:

        > > Wszzytkie dysgrafie i dysleksje to nieuctwo i lenistwo, w przeciwnym razie
        > byłaby to epidemia.


        nieuctwem jest twoja wypowiedź.
        • joanna9920 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 13:30
          zastanawiam się czy wszystkie osoby,które się wypowiadały mają dzieci i ile z
          tych dzieci jest ma zaburzenia psychiczne np. autyzm lub jego podobne.skąd się
          bierze tyle specjalistów od wszelkiego rodzaju zaburzeń u dzieci.czy wszyscy
          kończyliście psychologię lub psychiatrię?
          • magdajeden Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 14:03
            ale tu nie było mowy o dzieciach z zaburzeniami, nie było mowy o dzieciach
            autystycznych. ten wątek jest o dzieciach NIEGRZECZNYCH. to nie dzieci są w tym
            przypadku zaburzone (no, najwyżej pośrednio, wtórnie) to rodzice mają spory
            problem i co gorsza, najcześciej go nie widzą.
            • warszawianka_jedna Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 14:29
              magdajeden napisała:

              > ale tu nie było mowy o dzieciach z zaburzeniami, nie było mowy o dzieciach
              > autystycznych. ten wątek jest o dzieciach NIEGRZECZNYCH. to nie dzieci są w
              tym przypadku zaburzone (no, najwyżej pośrednio, wtórnie)

              często okazuje się, że takie nieznośne dziecko cierpi na ADHD, czyli
              nadpobudliwość.


              to rodzice mają spory
              > problem i co gorsza, najcześciej go nie widzą.

              najczęściej tacy rodzice olewają sprawę.

              Mnie się niegrzeczne dzieci boją, bo mam na nie swoje sposoby. 5-latek kuzynów
              na stypie po swojej babci, biegał pod stołem i zabierał gościom buty. Dorwałam
              go tam, przycisnełam mocna nogami do podłogi (tak żeby nikt nie widział) i
              powiedziałam, że jak się nie uspokoi to mu zdejmę spodnie przy wszystkich.
              Nikt nie wiedział dlaczego Kubuś nagle z wcielonego diabła zmienił się w
              aniołka.
              • tomek854 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 02:02
                Hehe, dobra metoda wychowawcza smile
            • skiela1 Dzieci niegrzeczne moga byc autystczne..... 28.12.05, 15:04
              magdajeden napisała:

              > ale tu nie było mowy o dzieciach z zaburzeniami, nie było mowy o dzieciach
              > autystycznych. ten wątek jest o dzieciach NIEGRZECZNYCH. to nie dzieci są w tym

              A skad wiesz,ze to dziecko w urzedzie czy w autobusie nie mialo jakiegos
              zaburzenia.To co powyzej napisalam,nie znamy tych dzieci,nie znamy ich problemow
              a na czole nie maja wypisanej dolegliwosci.Widac tylko,ze sa niegrzeczne ale
              dlaczego sa niegrzeczne ani Ty ani ja nie wiemy.
              • warszawianka_jedna Re: Dzieci niegrzeczne moga byc autystczne..... 28.12.05, 15:22
                skiela1 napisała:

                > dlaczego sa niegrzeczne ani Ty ani ja nie wiemy.


                przyczyny mogą być różne.
                Zdrowe dzieci są niegrzeczne, bo chcą, za wszelką cenę zwrócić na siebie
                uwagę.Rodzice sami na to pracują, że dzieciaki wchodzą im na głowę.
          • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 15:11
            joanna9920 napisał:

            > zastanawiam się czy wszystkie osoby,które się wypowiadały mają dzieci i ile z
            Mam dwoje dzieci(15 i 23 lata)i duzo doswiadczenia za soba a przed soba ...tez
            duzo.Ta mlodsza to cora wiec inne problemy niz z chlopakiemsmile
            • joanna9920 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 18:32
              nie do ciebie piłam.piłam do tych co uważają,że dziecko niegrzeczne=niewychowane
              • magdajeden Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 23:12
                joanna9920 napisał:

                > nie do ciebie piłam.piłam do tych co uważają,że dziecko
                niegrzeczne=niewychowan
                > e

                tak, mam dwoje dzieci i nadal twierdzę, że dziecko niegrzeczne = w 99,9%
                niewychowane.
          • grudniowe.slonko Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 23:05
            Joanno...nie wydaje mi się, bym musiała kończyć jakieś
            fakultety,aby wyrazić swoje zdanie na forum towarzyskim.
            Co innego, gdyby to było sympozjum naukowe …zapewne
            nie odważyłabym się wink
            • joanna9920 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 07:47
              oczywiście,że nie musisz.zastanawiam się dlaczego na sympozjum naukowym nie
              miałabyś odwagi wyrazić swojej opinii.twoje dzieci na pewno są zdrowe i
              grzeczne ,i cię słuchają.więc jeżeli nie masz pojęcia o czymś to po co się
              wypowiadasz?
        • zdzicha Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 20:21
          Czy możesz rozwinąć swoją, jakże błyskotliwą, myśl?
      • anetuchap Re: do zdzicha 28.12.05, 14:21
        Tak, tak masz rację, dzieci trzeba krótko trzymać. I nie żałować klapsów.
        W końcu bez powodu nikt nie bije, nie? Musiał dzieciak zasłużyć.

        Załamują mnie takie opinie. Czy ty chciałbyś, aby Twój szef dawał Ci w pysk,
        jak zrobisz coś nie po jego myśli? Tylko, że Ty możesz się bronić a małe
        dziecko nie.
        Skąd w ogóle pomysł, aby bić dzieci po to, aby je wychować i czegoś nauczyć.
        Nikomu by nie przyszło do głowy " wychowywać" w ten sposób osobę dorosłą.
        A dziecko to co, nie człowiek?

        A zachowanie Piotrusia jest dosyć typowe dla jego wieku. Dużo 4-latków zachowuje
        się podobnie. Sama to przeżywałam. I gwarantuję, że bicie nic nie pomoże
        ( choć nie próbowałam), tylko jeszcze wzmorzy agresję.
        Matka powinna wziąć synalka za chabety i grzecznie wyjść ze sklepu.
        • magdajeden Re: do zdzicha 28.12.05, 23:13
          żeby dziecko wychować, nie trzeba (wręcz jest to niewskazane) go bić.
          wystarczy stanowczość i konsekwencja ale tych cech akurat dzisiejszym rodzicom
          brakuje
        • tomek854 Re: do zdzicha 29.12.05, 02:09
          > Skąd w ogóle pomysł, aby bić dzieci po to, aby je wychować i czegoś nauczyć.

          Stąd, że nie zawsze jest czas na tłumaczenie, to raz, a dwa że nie zawsze jest to możliwe do wytłumaczenia małemu dziecku. Dlatego skoro nie da się na rozum, to trzeba "na skróty".

          > Nikomu by nie przyszło do głowy " wychowywać" w ten sposób osobę dorosłą.

          Ciekawe, co mówisz. Słyszałaś na przykład o armii? Czy robienie pompek, żabek, kaczorków i innych ciekawych czynności nie jest karaniem fizycznym? Również w harcerstwie się to stosuje. Ja, będąc parę lat drużynowym, starałem się tego unikać, ale czasami nie było czasu. Wtedy kazało się szybko zrobić komuś parę pompek - nie po to, żeby upokorzyć czy zmęczyć, a po to żeby dzieciak nie myślał, ze mu się coś może upiec. Lepiej głupia, lekka kara szybko, niż jakaś odwleczona.

          > się podobnie. Sama to przeżywałam. I gwarantuję, że bicie nic nie pomoże
          > ( choć nie próbowałam), tylko jeszcze wzmorzy agresję.

          Skoro nie próbowałaś, to skąd wiesz i na jakiej podstawie gwarantujesz?

          Ja nie jestem za tym, żeby to była jedyna metoda wychowania. Ale czasami nie da się tego uniknąć.
          • skiela1 Do tych co za biciem sa..... 29.12.05, 02:44
            Czy Wy wszyscy nie rozumiecie,ze bicie dziecka uwalnia jedynie frustracje rodzica?
            Rodzic przegrany,nie umiejacy slownie wyegzekwowac poprawnego zachowania dziecka
            bedzie uzywal wlasnie takich metod/ja nie mowie o sporadycznym klapsie/.Dla
            dziecka (w zaleznosci od jego charakteru)jest to albo upokorzenie (co sie moze
            bardzo odbic w pozniejszym jego zyciu)albo ....olanie.Wiekszosc dzieci olewa
            takie ataki rodzicow,przez co robia sie jeszcze bardziej agresywne i niegrzeczne.
            Gdzies kiedys w babskim czasopismie przeczytalam..."jak mu przyleje to mi od
            razu lzej i on jakby lepszy"/to tak w przyblizeniu/
            • tomek854 Re: Do tych co za biciem sa..... 29.12.05, 03:12
              Ale ja właśnie jestem jeżeli za klapsem to tylko i wyłącznie jako za sporadycznym! I nie jako główną metodą wychowawczą tylko jej substytutem w sytuacji, gdy nie ma czasu/możliwości na zastosowanie właściwej. może to działa na zasadzie zaskoczenia? Nie wiem.

              Wracając do harcerstwa - u mnie kary "pompkopodobne" zdarzały się systematycznie, ku oburzeniu reszty kadry unikałem jak mogłem musztry, wrzaskow i byłem z dzieciakami na ty, a efekty miałem niezgorsze. Zawsze mnie to bawiło, jak wszystkie "pseudowojskowe" druzyny urzadzają sobie wrzaskliwą zbiórkę, drużynowy (kapral?) drze mordę "Sto dwadzieścia jeden, sto dwadzieścia dwa..." a tymczasem ja pukałem do namiotow moich dzieciaków (da się, patykiem w maszt) i mówiłem "Wilki, zbiórka". Usatawiali się sami z siebie ja ich liczyłem i szedłem gdzie trzeba było, podczas gdy tamci wciąż musztrowali swoich podopiecznych.

              Zawsze starałem się tłumaczyć - np. dlaczego trzeba zrobić szybko zbiórkę po wyjściu z wody? Bo wyobraźcie sobie, że ktoś się zaklinował pod pomostem, i każda sekunda może mu uratować życie - póki się nie zorientujemy, że go brakuje marnujemy czas. Dzieciaki rto rozumiały i to działało.

              Raz straciłem panowanie, ale obozy mieliśmy w pobliżu drogi nr 2 - kto jeżdził, wie co to za masakratornia - i kiedy fragment szliśmy poboczem chłopaczek kopnął koleżankę, i uciekając przed nią o mało nie zginął pod TIRem. Facet tak zaczął hamować, że przyczepa próbowała go wyprzedzić... Wtedy zasunąłem dzieciakowi takiego kopa, ze wleciał do rowu sad

              Wstyd mi za to, ale wiadomo, jakie to były nerwy. Ale tu też muszę powiedzieć dobre słowo o moich dzieciakach - zrozumieli dlaczego mnie poniosło, trochę byli w szoku, ja też, i przeprosiłem zaraz chłopaczka, ale on jeszcze bardziej mnie przeprosił. Potem wieczorem, kiedy mieliśmy taki obrzęd zakończenia dnia, wróciłem do tej sprawy i tłumaczyłem sie, ale nie dali mi dojść do słowa. Powiedzieli, ze zdają sobie sprawę z tego, że to była poważna sytuacja, między innymi właśnie dlatego, że udało im się wyprowadzić mnie z równowagi, co nigdy nikomu z nich się nie udało, nawet gdy się starali (to ich słowa).

              I to mi się wydaje też ważne - to nie były małe dzieci, 9-14 lat wtedy, oni by to potrafili wykorzystać przeciwko mnie gdyby chcieli. Ale właśnie dlatego, że zawsze byłem szczery wobec nich i wszystko tłumaczyłem one dobrze mnie rozumiały...

              Kiedy będę miał własne dzieci ich wychowanie będę chciał prowadzić własnie taką drogą - wzajemna szczerośc, kar cielesnych o ile to tylko możliwe unikać. To działa.

              I tu znowu jedna rzecz mi się nasuwa - z tymi dzieciakami pracowałem 3 lata - co tydzień zbiórka, jakieś wyjazdy, imprezy - to zupełnie inna rzecz niż praca na kolonii, kiedy pierwszy raz widzi się dzieciaki przy wsiadaniu do autokaru. Kolonia jest dużo trudniejsza, (wychowawczo, bo jeżeli chodzi o zajęcia, to w porównaniu do obozu to jest lipa - rano plaża, po południu "na miasto", wieczorem dyskoteka). Wydaje mi się, że jeżeli ma się własne dzieci, i jest się z nimi na co dzień powinno być jeszcze łatwiej,,, Z drugiej strony małe dzieci się ma "od małego" a więc na początku trzeba jakoś je wychowywać nie mając możliwości wytłumaczenia im wszystkiego - po prostu nie zrozumieją. I może to ktoś miał na myśli mówiąc, że wychowanie jest do 6 roku zycia?
              • skiela1 Re: Do tych co za biciem sa..... 29.12.05, 03:42
                Kiedy będę miał własne dzieci ich wychowanie będę chciał prowadzić własnie taką
                > drogą - wzajemna szczerośc, kar cielesnych o ile to tylko możliwe unikać. To d
                > ziała.
                Wlasnie o to chodzi,tylko jeszcze nie wiesz jaki scenariusz Ci zycie
                przyniesie,czy bedziesz mial czas,czy bedziesz mial tyle cierpliwosci co masz
                teraz,czy bedziesz w pelnym zwiazku czy tylko dochodzacym tatusiem?i wiele wiele
                innych spraw,ktore maja ogromny wplyw na prawidlowy rozwoj dziecka.
                • tomek854 Re: Do tych co za biciem sa..... 29.12.05, 05:42
                  Dlatego mogę tylko napisać "będę chciał" a nie "będę".
      • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 14:59
        Zdzicha,to jest epidemia,przynajmniej tu gdzie mieszkam.
        • rene8 .... 28.12.05, 15:17
          No cóż...
          Mi pozostało w tej dyskusji jedynie pozazdrościć.(naprawdę! zero ironii)
          Zazdroszcze wszystkim, którzy maja grzeczne,mądre,ułożone dzici. A już takich 4-
          5 latków to naprawdę!
          I tego życze tym ,którzy nie maja dzieci.
          Ja mam takiego "piotrusia".
          Chyba powinnam przeprosic wszystkich,którzy nie moga patrzeć na "takie" dzieci.
          Może jakby był jakiś chory,miał wady widoczne to można by było sie politować..
          A tak? Pozostaje mi poprosić o trochę wyrozumiałości.

          Bo jak bym miała takiego niegrzecznego chomika to bym go oddała i sie nie
          stresowała.

          p.s. dzieci ,które mają silna osobowość, sa sprytne, nie czują kary p.t. lanie.
          (modern?)
          • warszawianka_jedna Re: .... 28.12.05, 15:32
            rene8 napisała:

            > Ja mam takiego "piotrusia".
            > Chyba powinnam przeprosic wszystkich,którzy nie moga patrzeć na "takie"
            dzieci.
            > Może jakby był jakiś chory,miał wady widoczne to można by było sie politować..
            > A tak? Pozostaje mi poprosić o trochę wyrozumiałości.

            > p.s. dzieci ,które mają silna osobowość, sa sprytne, nie czują kary p.t.
            lanie.


            własnie dlatego, że są sprytne, ty musisz być sprytniejsza i silniejsza.
            Dziecko musi wiedziec, że jest kochane ale nie wszystko mu wolno, można to
            osiągnąć tylko żelazną konsekwencją.
          • anetuchap Re: .... 28.12.05, 15:38
            Rena8 ja myślę tak samo jak Ty. Też mam córcię 4,5-letnią o bardzo silnym
            charakterze, która zrobi wszystko, aby postawić na swoim.
            Jak robi awantury w miejscach publicznych to zabieram ją w ustronne miejsce,
            daję się jej wykrzyczeć, to zawsze przechodzi. Albo po prostu ewakuuję się,
            choć staram się to robić rzadko. Ja i moje dziecko, choć niegrzeczne, mamy
            takie same prawa jak inni. Nigdzie nie widziałam : "wstęp niegrzecznym dzieciom
            zabroniony". Ale wiem, że wiele bezdzietnych osób uważa, że matki z dziećmi to
            się powinno zamknąć w gettach coby nikomu nie przeszkadzały.
            Jak wsiadałam z wózkiem do pełnego autobusu (jechałam do lekarza) to
            słyszałam komentarze: "a gzie tu się pani z tym wózkiem pcha, nie ma pani
            kiedy jeździć?!" No tak, ja powinnam wózkiem na piechotę zapierdalać.

            I jeszcze raz powtórzę: jestem absolutnie przeciwna biciu dzieci.
            I teksty w stylu zdicha mnie dobijają. Może jemu też należało by naklepać,
            aby zrozumiał, że dzieci się nie bije.
            To jest chuba dobry powód do lania, co?
            Ja myślę, że zasłużył.

            Aneta
            • warszawianka_jedna Re: .... 28.12.05, 16:26
              przepraszam ale mówicie jak byście były ofiarami własnych dzieci. Wychowanie ma
              swoje prawa, których trzeba konsekwentnie przestrzegać.
              Jeśli pozwalasz, żeby dziecko przerywało twoją rozmowę z drugą osobą w domu, to
              bedzie to robić również w miejscu publicznym. Jeśli postawisz dziecko i jego
              potrzeby ponad sobą, to ono skrzętnie to wykorzysta. Za 10 lat ono będzie
              chodziło w najmodniejszych ciuchach a ty będziesz 6 rok donaszać zimowe buty.

              Jestem absolutnie przeciwna biciu dzieci, ale każdy powinien wypracować sobie
              skuteczne metody wychowawcze.
              • r.kruger Re: .... 28.12.05, 16:54
                Na temat sposobów wychowania dyskusje zawsze były,są i będą ostre. Każdy-nie
                tylko rodzic ma swoje zdanie. Ale tylko rodzic musi się z tym zmierzyć. A
                zadanie wcale nie łatwe. Tym bardziej w czasach dominującej telewizji i
                tolerowanego w szkołach chamstwa.
                Bezstresowe wychowanie najbardziej szkodzi samemu wychowywanemu. Nadmiar stresu
                kształtuje psychopatów, więc bądź człowieku mądry smile
                Jeśli kogoś śmieszy taki widok nie jest bez serca. Sama bym sie śmiała. Może
                dlatego że mój smyk psoci w inny sposób? Nie skazuje mnie na szarpanine w
                sklepie czy urzędzie. Ale mały jest a ja boje się że to co powoli wpajam
                nowoczesny styl szkolny zniszczy w kilka dni...
                i dochodzimy do chorego systemu smile
                Jeśli chodzi o "modne jednostki chorobowe" to był ciekawy wątek na ten temat na
                wspomnianym dziś forum
                pozdrawiam
            • zdzicha Re: .... 28.12.05, 20:37
              Ty, Aneta, jakaś głupia jesteś. Dorosłemu mozna przetłumaczyć werbalnie co i
              jak. Czasem trzeba pokazać narzędzie gotowe do użycia, ale tylko w
              ekstremalnych przypadkach. Np. rozmawiając z czarnuchem.

              BTW, znam jednego szefa, co potrafi dać w pysk - był wychowywany bezstresowo.

              Zaytaj Skieli, jakie potworki biegają po podwórkach w jej okolicy - na żadnego
              nigdy żadna ręka się nie podniosła. Tam się robi mniej więcej tak: kochanie,
              nie wolno kopać pana, bo to jest niekulturalne. Czy czteroletnie dziecko
              pojmuje znaczenie słowa "kultura"?

              I na przyszłośc radzę czytać uważniej, czy tez może sięgnąc do materiałów
              źródłowych, gdzyż albolwiem Zdzicha jest imieniem żeńskiem.
              • grudniowe.slonko Re: .... 28.12.05, 22:43
                zdzicha napisała:

                > Ty, Aneta, jakaś głupia jesteś. Dorosłemu mozna przetłumaczyć werbalnie co i
                > jak. Czasem trzeba pokazać narzędzie gotowe do użycia, ale tylko w
                > ekstremalnych przypadkach. Np. rozmawiając z czarnuchem.

                tia... 'czarnuch' i dziecko nie jest w stanie zrozumieć co się do
                Niego mówi, godna podziwu pogarda ;->

                > Zaytaj Skieli, jakie potworki biegają po podwórkach w jej okolicy - na
                żadnego
                > nigdy żadna ręka się nie podniosła. Tam się robi mniej więcej tak: kochanie,
                > nie wolno kopać pana, bo to jest niekulturalne. Czy czteroletnie dziecko
                > pojmuje znaczenie słowa "kultura"?

                Jeżeli rodzic, zada sobie trud wytłumaczenia, co dane słowo znaczy,
                jestem pewna, że dziecko zrozumie znaczenie każdego wyrazu .
                • skiela1 Re: .... 28.12.05, 22:51
                  grudniowe.slonko napisała:

                  >>
                  > Jeżeli rodzic, zada sobie trud wytłumaczenia, co dane słowo znaczy,
                  > jestem pewna, że dziecko zrozumie znaczenie każdego wyrazu .
                  >
                  Niektorym sie wydaje,ze reka szybciej zalatwia sprawe.
                  Do rozmowy trzeba czasu a tego rodzicom brak.Zwykle bija ci,ktorzy sobie chca
                  ulzyc a nie nauczyc dzieciaka cokolwiek w ten sposob.
              • magdajeden Re: .... 28.12.05, 23:20
                "czarnuchem"???
                ....
                • zdzicha Re: .... 29.12.05, 12:52
                  Tak. Czarnuchem, smoluchem, czarnym, nigrem, asfaltem i co tam jeszce. Jestem
                  rasistką, gdyby ktoś jeszcze nie wiedział.
            • zza_krzaka Re: .... 28.12.05, 21:54
              anetuchap napisała:
              Ja i moje dziecko, choć niegrzeczne, mamy
              > takie same prawa jak inni. Nigdzie nie widziałam : "wstęp niegrzecznym dzieciom
              > zabroniony".

              Tu się bardzo mylisz. Bo Twoje niegrzeczne dziecko to Twój i wyłącznie Twój
              problem. Nie ludzi w autobusie, w urzędzie, sklepie itd.
              To Twoim obowiązkiem jest wychować je tak, aby jemu z ludzmi było dobrze
              i ludziom z nim.
              Ostatnie 18 lat lat mialam kontakt z wieloma matkami z dziećmi,
              i uwierz - od razu widać, które dziecko jest nadpobudliwe,
              a które po prostu rozpieszczone i zle wychowywane.
              I jeszcze jedno - Twoje dziecko kiedyś ma być czyimś partnerem
              i odwrotnie,
              Sorry, jak za ostro..........
              • skiela1 Re: .... 28.12.05, 22:19
                zza_krzaka napisała:

                >
                > Tu się bardzo mylisz. Bo Twoje niegrzeczne dziecko to Twój i wyłącznie Twój
                > problem. Nie ludzi w autobusie, w urzędzie, sklepie itd.

                Oczywiscie,ze to tylko Jej i tylko Jej problem...a reszcie nic do tego.

                > To Twoim obowiązkiem jest wychować je tak, aby jemu z ludzmi było dobrze
                > i ludziom z nim.

                I bedzie,bo zwykle dzieciaki wyrastaja z tego glupiego wieku.A w miedzyczasie
                korona z glowy nikomu nie spadnie gdy spedzi 15 minut z takim diabelkiem w
                jednym autobusie albo urzedzie.
                • zza_krzaka Re: .... 28.12.05, 22:38
                  skiela1 napisała:
                  > I bedzie,bo zwykle dzieciaki wyrastaja z tego glupiego wieku.A w miedzyczasie
                  > korona z glowy nikomu nie spadnie gdy spedzi 15 minut z takim diabelkiem w
                  > jednym autobusie albo urzedzie.

                  Nie pisałam o wesołym rozrabiace, tylko o zle
                  wychowywanym dziecku, któremu się wszystko należy.
                  A 3-4latki to są mądre dziecismile
                • grudniowe.slonko Re: .... 28.12.05, 22:47
                  skiela1 napisała:

                  > I bedzie,bo zwykle dzieciaki wyrastaja z tego glupiego wieku.A w miedzyczasie
                  > korona z glowy nikomu nie spadnie gdy spedzi 15 minut z takim diabelkiem w
                  > jednym autobusie albo urzedzie.

                  Najczęściej wyrastają, a po drodze, co niektórym dają darmowe
                  przedstawienie... np. w Urzędzie Pocztowym wink
          • skiela1 Re: .... 28.12.05, 18:50
            rene8 napisała:

            > A tak? Pozostaje mi poprosić o trochę wyrozumiałości.
            >
            I o ta wyrozumialaosc chodzi,ktorej ludziom brak.
            Najlatwiej zachowac sie jak stara dewota i wywracac oczami.
        • zdzicha Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 20:24
          O wiem, wiem smile dlatego uważam, że bezstresowe wychowanie jest mało
          wychowawcze.
    • modern_witch Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 22:46
      ojej, ojej, już się w całej dyskusji pogubiłamwink
      spróbuję uporządkować myśli...
      od czago by tu zacząć? aha. Nie mam nic do tego, jak ludzie wychowują dzieci,
      Wiem, że to trudne. W tym autobusie nie przewracałam oczami jak stara dewota.
      Ale mogłam nie zyczyć sobie być kopana, prawda? Gdyby dziecko tylko szalało,
      skakało, wrzeszczało nawet - nie powiedziałabym marnego słowa. Sama znam takie
      dziecko, to synek mojej przyjaciółki, która czasem tu też pisuje. Młody potrafi
      wieś zrobić niemożebną w autobusie i nie tylko. Ale nigdy w życiu nie kopnąłby
      obcej osoby w autobusie specjalnie i ze złością. A gdyby to zrobił, wiem, że
      poniósłby konsekwencje i on też to wie. Myślę, że trzeba rozgraniczyć trzy
      rzeczy tutaj, bo one sie chyba w tej dyskusji pomieszały. Po pierwsze -
      dzieciaki, które po prostu są jak "żywe srebro" jak nasz Młody, jak synek Rene
      (tak zrozumiałam?). Może one nawet są i nadpobudliwe (Młody ADHD nie ma,
      aczkolwiek próbowano nam to wmówić w przedszkolu), ale rodzice jednak cokolwiek
      próbują zrobić, wyznaczają jakieś granice, pokazują już teraz, co jest dobre
      jeszcze w miarę, a co już niedopuszczalne. Tak jak mówie, jakby ktoś nas
      zobaczył z Młodym w autobusie, reakcja byłaby jedna - dwie idiotki i paskudny
      rozpuszczony bachur! Ale Młody miejsca ustąpi, jak przegnie ma zwracaną uwagę,
      jak mocniej przegnie są konsekwencje. Też próbował "przemocy" a jakże - ale mu
      się nie opłaciło. Jak kiedyś wystartował do matki z pięścią, reakcją był
      szlaban na karate na które zaczął miesiąc wcześniej chodzić, z wyjaśnieniem -
      jesteś za mały, nie zrozumiałes, o co w tym chodzi. A na karate zależało mu
      mocno.
      Drugą sprawa sa dzieciaki, których rodzice nie chcą lub nie potrafią czegoś z
      tym zrobić. Moja dziewczynka z autobusu była chyba tego rodzaju. Nie zrobiłam w
      koncu nic, ale myślę, że powinnam tak zrobić, żeby je wyproszono z autobusu.
      Byłaby to może jakaś konsekwencja tego zachowania, a mam wrazenie, że dzieci
      potrzebują rowniez konsekwencji. Powinna to zrobić matka, ale nie zrobiła. Nie
      umiesz się zachować w autobusie, OK - idziesz pieszo. A wieś sobie rób na
      ulicy. Naprawdę, nie przewracałam oczami ani nic takiego. fakt, byłam wściekła.
      Bo nie mam ochoty być kopana, nie jest dla mnie usprawiedliwieniem, że moją
      cielesną nietykalność narusza dziecko, a nie dorosły. W końcu wysiadłam, czyli
      zrobiłam to, co radzi Skiela. Ale nie wiem, czy zrobiłam dobrze.

      Trzecią sprawą są dzieci chore. oczywiście, nie wiemy, czy te nie były. ale,
      jezeli dziecko jest chore, to tym bardziej rodzic powinien z nim pracować,
      powinno być pod opieka psychologa, takie rzeczy wcześnie wykryte i leczone
      jakoś się chyba dają łagodzic, wyciszać. Mówie, nie powiedziałabym marnego
      słowa gdyby dziecko tylko "źle się zachowywało", niech i po ścianach chodzi.
      Ale agresja już tak fizyczna, kopanie, bicie... nawet, jeżeli to przejaw
      choroby, chyba da się z tym pracowac i wyciszać to jakos. Oczywiście - nie
      jestem specjalistką od tego, więc pewnie możecie mi zarzucić, ze nie wiem, co
      mówię. To tylko moje przemyślenia, a przecież mogę się mylićsmile
      • magdajeden Re: Jestem bez serca :) 28.12.05, 23:25
        nic dodac nic ująć.
        smile
      • warszawianka_jedna Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 00:07
        modern_witch napisała:

        > mogłam nie zyczyć sobie być kopana, prawda? Gdyby dziecko tylko szalało,
        > skakało, wrzeszczało nawet - nie powiedziałabym marnego słowa.
        Sama znam takie
        > dziecko, to synek mojej przyjaciółki, która czasem tu też pisuje. Młody potrafi
        >
        > wieś zrobić niemożebną w autobusie i nie tylko. Ale nigdy w życiu nie kopnąłby
        > obcej osoby w autobusie specjalnie i ze złością. A gdyby to zrobił, wiem, że
        > poniósłby konsekwencje i on też to wie.
        Też próbował "przemocy" a jakże - ale mu
        > się nie opłaciło. Jak kiedyś wystartował do matki z pięścią, reakcją był
        > szlaban na karate na które zaczął miesiąc wcześniej chodzić, z wyjaśnieniem -
        > jesteś za mały, nie zrozumiałes, o co w tym chodzi. A na karate zależało mu
        > mocno.

        czyli do obcej osoby boi się wystartować, bo może mu oddać a do matki próbuje,
        bo konsekwencje niewielkie. Dziecko powinno się wstydzić przemocy i stosować ją
        tylko w niezbędnych przypadkach (np.napad). Próby sił między rodzicami a dziećmi
        są naturalne. Trzeba być bardzo czujnym, żeby siłowanie na żarty, nie
        przerodziło się, w prawdziwą próbę sił.

        > Drugą sprawa sa dzieciaki, których rodzice nie chcą lub nie potrafią czegoś z
        > tym zrobić. Moja dziewczynka z autobusu była chyba tego rodzaju. Nie zrobiłam w
        >
        > koncu nic, ale myślę, że powinnam tak zrobić, żeby je wyproszono z autobusu.
        > Byłaby to może jakaś konsekwencja tego zachowania, a mam wrazenie, że dzieci
        > potrzebują rowniez konsekwencji. Powinna to zrobić matka, ale nie zrobiła. Nie
        > umiesz się zachować w autobusie, OK - idziesz pieszo. A wieś sobie rób na
        > ulicy. Naprawdę, nie przewracałam oczami ani nic takiego. fakt, byłam wściekła.
        >
        > Bo nie mam ochoty być kopana, nie jest dla mnie usprawiedliwieniem, że moją
        > cielesną nietykalność narusza dziecko, a nie dorosły. W końcu wysiadłam, czyli
        > zrobiłam to, co radzi Skiela. Ale nie wiem, czy zrobiłam dobrze.

        no niestety, zrobiłas najgorszą z możliwych rzeczy, dałas za wygraną. To dziecko
        dziś skopało ciebie , jutro skopie mnie (ale ja mu oddam).

        > Trzecią sprawą są dzieci chore. oczywiście, nie wiemy, czy te nie były. ale,
        > jezeli dziecko jest chore, to tym bardziej rodzic powinien z nim pracować,
        > powinno być pod opieka psychologa, takie rzeczy wcześnie wykryte i leczone
        > jakoś się chyba dają łagodzic, wyciszać. Mówie, nie powiedziałabym marnego
        > słowa gdyby dziecko tylko "źle się zachowywało", niech i po ścianach chodzi.
        > Ale agresja już tak fizyczna, kopanie, bicie... nawet, jeżeli to przejaw
        > choroby, chyba da się z tym pracowac i wyciszać to jakos.

        chore, to chore, inna kategoria. Przez dłuższy czas obserwowałam w autobusie
        babcię z chorą nastoletnią wnuczką, która zachowywała się bardzo głośno. Było
        widać, że nie potrafi tego kontrolować, ma dziwne odruchy. W takich przypadkach
        można tylko współczuć opiekunom.
        • modern_witch Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 00:27
          warszawianka_jedna napisała:

          > czyli do obcej osoby boi się wystartować, bo może mu oddać a do matki próbuje,
          > bo konsekwencje niewielkie. Dziecko powinno się wstydzić przemocy i stosować
          ją tylko w niezbędnych przypadkach (np.napad). Próby sił między rodzicami a
          dziećmi są naturalne. Trzeba być bardzo czujnym, żeby siłowanie na żarty, nie
          > przerodziło się, w prawdziwą próbę sił.

          Nie, to chyba nie do końca tak... Po prostu chodziło mi o pokazanie, że na
          pewne rzeczy rodzice reagują, są konsekwencje. To nie było odpowiadanie
          przemocą na próbę przemocy, a konsekwencja, jaka płynęła z konkretnego
          zachowania. Może taka nauczka czasem bywa większa, niż dałoby lanie?

          >
          > no niestety, zrobiłas najgorszą z możliwych rzeczy, dałas za wygraną. To
          dziecko dziś skopało ciebie , jutro skopie mnie (ale ja mu oddam).

          Wiem. Wyjasniałam już, dlaczego nie zareagowałam. Jedyna reakcja, która moim
          zdaniem była tu sensowna, przyszła mi do głowy po wyjściu z autobusu już. Nie
          wszystko wiemy zawsze na zawołanie, jesteśmy tylko ludźmi.

          > chore, to chore, inna kategoria. Przez dłuższy czas obserwowałam w autobusie
          > babcię z chorą nastoletnią wnuczką, która zachowywała się bardzo głośno. Było
          > widać, że nie potrafi tego kontrolować, ma dziwne odruchy. W takich
          przypadkach można tylko współczuć opiekunom.
          >
          Ale choroba nie zawsze jest widoczna tak "namacalnie". Dlatego napisałam, mogę
          się mylić, może i tamte dzieci były chore. tak czy tak, pozostaje kwestia
          odpowiedzialności rodzica za dziecko - nie tylko za to, co zrobi, ale rowniez
          za to, jakie będzie w przyszłości i nawet - jakie będzie miało życie, bo to
          może wpłynąc na wiele. Mnóstwo dysfunkcji da się leczyć, łagodzić etc. Ale z
          takim dzieckiem trzeba pracować, to się samo nie zrobi.
          • warszawianka_jedna Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 00:40
            modern_witch napisała:

            >
            > Nie, to chyba nie do końca tak... Po prostu chodziło mi o pokazanie, że na
            > pewne rzeczy rodzice reagują, są konsekwencje. To nie było odpowiadanie
            > przemocą na próbę przemocy, a konsekwencja, jaka płynęła z konkretnego
            > zachowania. Może taka nauczka czasem bywa większa, niż dałoby lanie?

            na lanie już za późno, inne metody też niepewne, bo oparte na opłacalności a nie
            na szacunku do rodzica. Wierzcie lub nie ale dziecko wychowuje sie do 6 roku
            życia, później już tylko schody.

            > może i tamte dzieci były chore. tak czy tak, pozostaje kwestia
            > odpowiedzialności rodzica za dziecko - nie tylko za to, co zrobi, ale rowniez
            > za to, jakie będzie w przyszłości i nawet - jakie będzie miało życie, bo to
            > może wpłynąc na wiele. Mnóstwo dysfunkcji da się leczyć, łagodzić etc. Ale z
            > takim dzieckiem trzeba pracować, to się samo nie zrobi.

            100 razy bardziej rozgrzeszam rodziców lub opiekunów chorego dziecka, niż
            zdrowego osiłka.
            • skiela1 Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 01:34
              Wierzcie lub nie ale dziecko wychowuje sie do 6 roku
              > życia, później już tylko schody.

              A gdzie Ty taka teorie wyczytalas,ze akurat do 6 roku??pierwsze
              slysze/absolutnie nie zlosliwie/
              • warszawianka_jedna Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 14:43
                skiela1 napisała:

                > Wierzcie lub nie ale dziecko wychowuje sie do 6 roku
                > > życia, później już tylko schody.
                >
                > A gdzie Ty taka teorie wyczytalas,ze akurat do 6 roku??pierwsze
                > slysze/absolutnie nie zlosliwie/


                już nie pamiętam gdzie ale praktyka to potwierdza. Wychowanie to budowanie
                relacji między ludźmi a małe dzieci czerpią z zachowania rodziców, więcej niż z
                zakazów i nakazów. 4-latek bardziej odczuje jako karę, kiedy matka na niego sie
                obrazi i nie będzie z nim rozmawiać, niż jak dostanie w tyłek lub będzie przez
                nią skrzyczany.
            • modern_witch Re: Jestem bez serca :) 29.12.05, 09:48
              warszawianka_jedna napisała:

              >
              > na lanie już za późno, inne metody też niepewne, bo oparte na opłacalności a
              nie na szacunku do rodzica. Wierzcie lub nie ale dziecko wychowuje sie do 6 roku
              > życia, później już tylko schody.

              Nie wiem, nie znam się na wychowaniu, moge tylko eoretyzować. wydaje mi się
              jednak, ze to dziecko, którego wychowanie obserwuję i na które nawet czasem
              jakiś minimalny wplyw mam, jest wychowywane tak, aby wiedziało, co jest dobre a
              co złe i wiedziało, że za pewnymi czynami idą konsekwencje. Moim zdaniem jest
              to ważne i potrzebne. A rodzic konsekwentny chyba budzi szacunek... ja miałam
              niekonsekwentnych właśnie i przestałam ich szanować mając jakieś 12, 13 lat. W
              tym przypadku to nie matka nawet karze, to zachowanie ukarało się samo. tak
              samo byłoby w przypadku wysadzenia tamtej mamci z córeczką przez kierowcę.
              zachowanie dziecka ukarałoby się samo przez się - musiałoby zasuwać w deszczu
              na piechotę (dwa przystanki do pętli były, więc zadna tam straszna męka, pewnie
              i tak zaraz by wysiadały). A "oddanie" takiemu dziecku, myślę ze skonczyłoby
              się ubolewaniem mamuski "co za straszna wariatka, no już niech mój skarb nie
              płacze, taki kochany a taka straszna baba kuku zlobiła". Tak coś podejrzewam.
              To chyba żadna nauka.
              Co do wychowywania "tylko" do szóstego roku życia - nie wiem, nie znam się, ale
              chyba to byłoby zbyt proste. Moim zdaniem wychowuje się dziecko, pokazuje
              wzorce etc. przez całe życie. Do szóstego pewnie jakos można wstępnie
              ukształtować... ale na tym się chyba nie kończy.


              >
              > 100 razy bardziej rozgrzeszam rodziców lub opiekunów chorego dziecka, niż
              > zdrowego osiłka.

              Nie powiedziałabym im złego słowa, naprawdę. Jezeli tylko robią coś, żeby pomóc
              swojemu dziecku, wychowac je, ukształtować - mimo choroby miec jakiś wpływ na
              to, co się dzieje. Jeżeli tego nie robią, siadają na laurach , to dają
              sygnał "no co, jest chory i już, nic z niego nie bedzie". To chyba kiepskie
              podejście. Kto wie, może stąd się potem takie "osiłki" biorą - na oko zdrowe,
              ale może właśnie z takiego dziecka wyrosły?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka