Dodaj do ulubionych

S@lon Poezji 2..............czyli............

14.05.06, 04:43

S@lon poezji, czyli...
Autor: groha
Data: 20.05.05, 23:29

zarchiwizowany
właśnie przeczytałam/łem wiersz.

Ślepa jestem. Oślepiona majem.
Nic nie wiem, prócz, że pachną bzy.
I ustami tylko poznaję,
żeś ty to nie ty...
(Maria Pawlikowska-Jasnorzewska "Ślepa")

Tylko wiersz naprawdę może oddać, to co w duszy gra, czyż nie?
Obserwuj wątek
    • cienmotyla Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 08:45
      Bardzo lubię poezje
    • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 12:00
      Grohy dawno nie było...
      • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 15:32
        A swoje własne można wklejać? Tylko muszę najpierw napisać, bo te, co pisałam
        kiedyś, były zbyt melancholijne i generalnie się nie nadają, poszły do szuflady...
        • skiela1 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 16:00
          dimanche napisała:

          > A swoje własne można wklejać? Tylko muszę najpierw napisać

          Jak najbardziejsmile
          • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 16:02
            To ja wieczorem spróbuje coś stworzyć

            oby tylko była wena...
            bo czasem jej zwyczajnie nie ma...
            • skiela1 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 16:06
              Oksmile
              • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:22
                No i nie mam tej pier. weny! Chyba polecę prozą:
                Dzierżąc w dłoni kieliszek boolsa ciemnowłosa siedziała na werandzie, z
                podkulonymi nogami, które właściwie były podkurczone. Jej myśli krążyły wokół
                salonu, na którym bywała i pisywała. - Nie - powiedziała na głos - tak dalej byc
                nie może... Jestem uzależniona od tego głupiego kompa. Jak mi się modem
                zawiesza, to mnie trafia szlag. To oznacza nałóg, który trza leczyć. Nagle
                rozejrzała się wokół przerażona, czy nikt nie słyszy, jak gada sama do siebie.
                - Nie dość, że uzależniona, to jeszcze wariatka - pomyślała sama o sobie. - Ale,
                co ja się przejmuję? Jesli nawet mam postępującą schozofrenię, to nawet nikt nie
                zauważy. I tak spędziła całe durne popołudnie, a po jej głowie tłukły się tak
                bzdurne refleksje, że jedna butelka bollsa okazała się niewystarczająca.
                Doprawiła się kawą z Salonu, którą jak zwykle ktoś parzył, żeby podnieśc sobie
                ciśnienie, które jak zwykle wzięło i opadło... Tej nocy nie mogła zasnąć, bo
                kawa o tej porze jedynie wybija ze snu. Co zatem robiła całą noc? Tłukła się po
                salonach, rzecz jasna...i pobudziła wszystkie śpiące salonowe lwy...

                Nie wiem, czy będzie ciąg dalszy, ale prawdopodobnie nie. Bohaterka nie dochodzi
                do żadnych wniosków, bo dalej żlopie kawę salonową. Zatem było to niewiadomo co
                i niewiadomo o czym. Proszę się nie doszukiwać podobieństw do osób fizycznych
                ani elementów autobiograficznych.
                • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:29
                  Ja się utożsamiam jedynie z tym żłopaniem kawy.
                  • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:31
                    frida2 napisała:

                    > Ja się utożsamiam jedynie z tym żłopaniem kawy.

                    A z salonowym nałogiem?
                    • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:33
                      dimanche napisała:

                      > A z salonowym nałogiem?

                      Chyba nie masz sobie równych tongue_out
                      Ale przyznaję się, zaglądanie tu weszło mi w krew.
                      • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:34
                        Ależ podkreślam, tu nie ma elementów autobiofgraficznych.
                        • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:41
                          Och, zapomniałam :]
                          • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:43
                            frida2 napisała:

                            > Och, zapomniałam :]

                            Bohaterka tylko pozornie może kojarzyć się z autorką, przede wszystkim ja nie
                            mam werandy! Ale cholernie chciałabym mieć!
                            • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:45
                              dimanche napisała:

                              > ... przede wszystkim ja nie mam werandy! Ale cholernie chciałabym mieć!

                              Ja też i być może...niebawem smile
                              • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:48
                                O, to może zagrasz ową bohaterkę, jak będzie ekranizacja! Wraz ze swoją werandą!
                                A może choziaż uzyczysz werandy?
                                • skiela1 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:50
                                  dimanche napisała:

                                  > O, to może zagrasz ową bohaterkę, jak będzie ekranizacja! Wraz ze swoją werandą
                                  > !
                                  OOoo tak tak....bigota dolaczymy....,ma facet juz doswiadczenietongue_out
                                • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:50
                                  dimanche napisała:

                                  > O, to może zagrasz ową bohaterkę, jak będzie ekranizacja! Wraz ze swoją
                                  werandą! A może choziaż uzyczysz werandy?

                                  Ponegocjujemy.
                                  • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:51
                                    Rozumiem, że negocjacje oznaczają udostępnienie werandy. Ale pasujesz równiez
                                    wizualnie - ciemnowłosa!
                                    • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:54
                                      dimanche napisała:

                                      > Ale pasujesz równiez wizualnie - ciemnowłosa!

                                      Nad gażą też ponegocjujemy tongue_out
                                      • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 14.05.06, 23:55
                                        Ale to na potrzeby salonu, ma być charytatywnie.
                                        • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:01
                                          dimanche napisała:

                                          > ...ma być charytatywnie.

                                          Łeeeee smile
                                          • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:03
                                            Ja tu charytatywnie scenariusz pisze, a TY masz tylko monolog mówić, no kurde! I
                                            tylko wczuć się w rolę...Ja niby też ciemnowłosa, ale czy ja tak przekonująco
                                            zagram to mam wątpliwości.
                                            • skiela1 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:06
                                              Fridka pazerna jestsmile)))))
                                              • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:07
                                                skiela1 napisała:

                                                > Fridka pazerna jestsmile)))))

                                                I to jak tongue_outtongue_outtongue_out
                                                • skiela1 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:09
                                                  frida2 napisała:

                                                  > skiela1 napisała:
                                                  >
                                                  > > Fridka pazerna jestsmile)))))
                                                  >
                                                  > I to jak tongue_outtongue_outtongue_out

                                                  No widze wlasnietongue_out
                                                  • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:12
                                                    skiela1 napisała:

                                                    > No widze wlasnietongue_out

                                                    Cholera, aż tak widać? Muszę popracować nad tym :]
                                                  • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:15
                                                    frida2 napisała:

                                                    > skiela1 napisała:
                                                    >
                                                    > > No widze wlasnietongue_out
                                                    >
                                                    > Cholera, aż tak widać? Muszę popracować nad tym :]

                                                    Ty to sie lepiej zacznij tekstu uczyć, no chyba nie jest za skomplikowany? A
                                                    tego boolsa bohaterka będzie piła bez przepitki, uprzedzam lojalnie, nic nie ma
                                                    o zapijaniu w scenariuszu...
                                                  • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:19
                                                    dimanche napisała:

                                                    > Ty to sie lepiej zacznij tekstu uczyć, no chyba nie jest za skomplikowany?

                                                    Co to się na pamięć bierze?
                                                  • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:20
                                                    frida2 napisała:

                                                    > dimanche napisała:
                                                    >
                                                    > > Ty to sie lepiej zacznij tekstu uczyć, no chyba nie jest za skomplikowany
                                                    > ?
                                                    >
                                                    > Co to się na pamięć bierze?

                                                    MOżna rozumowo to ogarnąć, jak sądzę. Jest krótki i zwięzły, znaczy chyba dość
                                                    zwięzły...
                                                  • rene8 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:20
                                                    Znajdziecie coś dla mnie?
                                                    Ja zawsze chciałam być akktorką!

                                                    Jest jeszcze jakaś wolna rola..?smile
                                                  • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:21
                                                    rene8 napisała:

                                                    > Znajdziecie coś dla mnie?
                                                    > Ja zawsze chciałam być akktorką!
                                                    >
                                                    > Jest jeszcze jakaś wolna rola..?smile

                                                    Przecie to monolog! No to najwyżej ciemnowłosa będzie blondie, no problem!
                                                • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:10
                                                  to ja ten projekt biorę na siebie i wszystko będzie charytatywnie, a grać za
                                                  bardzo nie zamierzam, zwyczajnie się utożsamnię z bohaterką tego mono coś
                                                  tam...a przynajmniej będę piła boolsa...
                                                  • frida2 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:13
                                                    dimanche napisała:

                                                    > a przynajmniej będę piła boolsa...

                                                    No ja tego nie potrafiłabym zagrać raczej :]
    • avenea Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:31
      Zazdroszczę poetom, że potrafią tak pięknie pisać o miłości.
      Ja nie umiem o niej mówić. Tylko w głowie kłębią się mysli które chciałabym
      ubrać w słowa. Wszystko co wyartykułuję wydaje mi się głupie.
      Nie powiedziałam jemu "kocham" i nie mam go. Teraz tylko został ból i wspomnienia.
      • skiela1 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 15.05.06, 00:36
        To co nam sie wydaje glupie dla innego nie musi..
        tez kiedys moje rysunki wydawaly mi sie glupie,brzydkie....a kto wie..
        szkoda,ze nikt ich nie widzial...
    • skiela1 Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 16.05.06, 04:53

      Szpetni czterdziestoletni

      W taki wieczór ani zimny ani letni

      Po ulicach po zaułkach i po placach
      Spacerują sobie szpetni
      Spacerują sobie szpetni czterdziestoletni

      Każdy dawno rozwiedziony idzie mocno zamyślony
      Niczym wdowiec po ideach i po babach
      Co pomyśli to wymyśli
      Potem jeszcze mu się przyśni
      Bo to taka jest widzicie smutna sprawa

      Odczuwamy trochę zgagi po tym życiu
      Po tym życiu po przepiciu itp.
      Odczuwamy trochę kaca, że co było to nie wraca
      Jak ten kochaś, który zginął w sinej mgle
      Odczuwamy trochę żalu, że tak wcześnie jest po balu
      Chociaż noga się do tańca jeszcze rwie
      Chce się tańczyć chce się walczyć
      A tu nagle Panie Starszy zamykamy, zamykamy
      Tak czy nie?

      Powtarzamy bałamutnie, że bywało jeszcze smutniej
      wychylamy pięćdziesiątkę albo dwie
      Zazdrościmy młodszym siostrom
      Cytujemy coś z po prostu
      Chcemy prawdy chcemy tylko prawdy itp.

      Czasem kogoś ktoś spotyka siwa chandra nagle znika
      Ktoś ubiera się w kolczyki z naszych łez
      Chwilę jest się w siódmym niebie
      Potem wraca się do siebie
      Tylko powiedz tylko powiedz gdzie to jest


    • skiela1 Magnolia 23.05.06, 01:18


      Pawlikowska-Jasnorzewska Maria


      Na liściu leży kwiat

      drzemiący,

      żółtawobiały jak słoniowa kość.

      Słodki, że aż nudzi.

      Przedmiot pachnący -

      złośliwie tajemniczy świat -

      dziwny gość

      wśród nas, ludzi.

    • skiela1 Dziecinstwo 26.05.06, 00:54

      Dzieciństwo
      Liebert Jerzy


      Wpatrzony w matczyne oczy.

      Obejmowałem was z całych sil.

      Dni. rozcinane skrzydłami wiatraków

      I owijałem się w krajobraz wasz.

      Kładąc na twarz

      Koronkę lecących ptaków.
      • dimanche Re: Dziecinstwo 26.05.06, 01:01
        Ja weny nie mam...i juz nawet prozą nie pojade...
        • skiela1 Re: Dziecinstwo 26.05.06, 01:02
          Co tak z sily opadlas??
          • dimanche Re: Dziecinstwo 26.05.06, 01:03
            skiela1 napisała:

            > Co tak z sily opadlas??

            Ha!
            • skiela1 Re: Dziecinstwo 26.05.06, 01:08
              dimanche napisała:

              > skiela1 napisała:
              >
              > > Co tak z sily opadlas??
              >
              > Ha!
              Tylko "Ha!"?

              uciekam kwiatki podlacsmile
              dobrej nocysmile
              • dimanche Re: Dziecinstwo 26.05.06, 01:09
                Mogę napisać:"ha ha", ale wyjdzie jak śmiech, a mnie jest tak średnio do śmiechu...
    • skiela1 I love you Cie 30.05.06, 19:36

      Bo w Paryżu, w Nowym Jorku, w Nowej Hucie,
      I love you cię, I love you cię, I love you cię.
      (Matko, jak ja kocham tę piosenkę.)
      Może nudzę nucąc wciąż na jednej nucie,
      I love you cię, I love you cię, I love you cię.
      Moje serce stale rośnie jak w mamucie,
      I love you cię, I love you cię, I love you cię.
      Czy pamiętasz, kocie, tamten deszcz?
      Czy ty też?
      Czy ty też?

      Bo w Paryżu, w Nowym Jorku, w Nowej Hucie,
      I love you cię, I love you cię, I love you cię.
      Może nudzę nucąc wciąż na jednej nucie,
      I love you cię, I love you cię, I love you cię.
      Czy pamiętasz, kocie, tamten deszcz?
      Czy ty też?
      Czy ty też?
      • dimanche Re: I love you Cie 30.05.06, 20:10
        przesłodzone! nic mrocznego nie ma na dziś w repertuarze?
        • skiela1 Re: I love you Cie 30.05.06, 20:34
          dimanche napisała:

          > przesłodzone! nic mrocznego nie ma na dziś w repertuarze?

          no to wklej cos mrocznegosmile

          kazdemu wedlug ...samopoczuciasmile
          • dimanche Re: I love you Cie 30.05.06, 20:37
            Pierzchł już zmierzch
            wyjrzało słońce
            wypełzły ma kamień dwa słodkie zaskrońce...

            PS. Mroczny jest tu jedynie zmierzch, ale staram się zachować
            równowagę...dlatego wyszło słońce...
            • skiela1 Re: I love you Cie 30.05.06, 20:43
              Ladnesmile
              • dimanche Re: I love you Cie 30.05.06, 20:48
                skiela1 napisała:

                > Ladnesmile

                Czy można poczekać, aż dopiję herbatkę? szkoda monitora...
    • a.g.n.i Zapałka - Jacek Kleyff 30.05.06, 20:44

      Zapałka (1974)

      Jak zapałka płonąca, co na skutek powietrza
      zawsze w którymś kierunku się skłania
      i nie sposób ją odgiąć, bo na stałe tak krzywa
      i już stara i krucha i pęknie...

      Tak za życia nas spala i naznacza swym piętnem
      każdy sukces, porażka i walka
      Tak z garbami przeszłości coraz trudniej uchwycić moment
      w którym przebiera się miarka.

      Ni to wiara ni rozum każą czekać i myśleć
      mówią, że to jest odpowiedzialność.
      A drobnymi krokami ilość w wiarę przechodzi
      święty spokój jakością się staje...

      I pomału paraliż nawet silnych ogarnia
      by się nie rwać przedwcześnie na próżno,
      aż nadchodzi ten moment, że już dawno po wszystkim
      że już chyba jest trochę za późno.

      Lecz już wkoło następni, czyli tura kolejna
      w planach szybkiej wymiany pokoleń...
      Ktoś z nas dalej nie pójdzie
      ktoś się z nimi zabierze
      w świat
      na którym mu nadal żyć przyszło.

      I znów garby wyrosną jak niedoszłe pomniki
      nowych klęsk w miastach nowocześniejszych.

      Tylko jedna nadzieja, że następny z tych garbów
      od poprzednich będzie znów trochę mniejszy.

      Tylko jedna pociecha, że następny z tych garbów
      będzie siłą nawyku znośniejszy.
    • frida2 S@lon poezji 05.06.06, 23:19
      Patrzą na mnie,
      więc pewnie mam twarz.

      Ze wszystkich znajomych twarzy
      najmniej pamiętam własną.

      Nieraz mi ręce
      żyją zupełnie osobno.
      Może ich wtedy nie doliczać do siebie?
      - - -
      Gdzie są moje granice?
      - - -
      Porośnięty przecież jestem
      ruchem albo półżyciem.

      Zawsze jednak
      pełza we mnie
      pełne czy też niepełne,
      ale istnienie.

      Noszę sobą
      jakieś swoje własne
      miejsce.

      Kiedy je stracę,
      to znaczy, że mnie nie ma.
      - - -
      Nie ma mnie,
      więc nie wątpię.

      [Białoszewski]
    • c.kapturek Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 05.06.06, 23:40
      Magowie cyberprzestrzeni

      przez oceany bitów wędrują stada
      sygnałów - a kurs im wyznaczają
      magowie cyberprzestrzeni

      nie znajdziesz ich w samotnych wieżach
      pośród puszczy - jakich pełno na kartach
      tolkienowskich opowieści

      możesz - po prostu - spotkac ich w zadymionych
      kafejkach, zatańczyć tam z czarnowłosą dziewczyną
      w świetle teledysków z mtv

      i potem - porozmawiać pośrodku nocy
      o życiu-miłości-śmierci
      przez oceany łącząc się w krąg przyjaciół
      spotkać się - tak blisko
      i za stołem pełnym, i w sieci zatłoczonej
      pełnej sygnałów, pełnej ludzi, pełnej zdarzeń

      pełnej przyszłosci prowadzonej przez rękę
      przez magów cyberprzestrzeni

      J. Zieliński
      Warszawa, 12 stycznia 1998
      • dimanche Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 05.06.06, 23:58
        żeby słońce mi świeciło
        żeby życie wciąż się tliło
        żeby człowiek był życzliwy
        i przynajmniej sprawiedliwy...

        krótko mówiąc samych dobroci mi się zachciewa...dziwne, że akurat o tej porze...
        • c.kapturek Re: S@lon Poezji 2..............czyli.......... 06.06.06, 10:56
          to księzyca czar albo duszków nocnych dobrychsmile)))))
    • skiela1 Swietojanskie wianki 24.06.06, 06:39

      I buchnął nagle płomień jaskrawy czerwony
      Snopami iskier pełen najeżony
      I wzleciał ku niebu oświetlając twarze
      Odsłaniając oblicze owej tłumnej gwarze
      Brzeg rzeki zwolna zaczął się rumienić
      Poruszać , szeptać jakby chciał coś zmienić
      Powoli na wodę wianki poleciały
      I zaczęły płonąć , wolno odpływały
      A w każdym ogniku nadzieja się tliła
      Kogo będę kochała , a kogo lubiła
      To nie ognie lecz serca płynęły
      Zwolna za zakrętem we mgle gdzieś ginęły
      I nie wie dziewczyna kto pochwyci wianek
      Lecz myśl się kołacze jest gdzieś mój kochanek
      Niektóre wianuszki prościutko płynęły
      Dotarły do brzegu , inne zatonęły
      Ręka już sięgała ale nie zdążyła
      I nadzieja w sercu takim się skończyła
      Patrzyłem na to wszystko i serce mi drżało
      By twój wianek pochwycić żeby się udało
      Lecz próżno , daremnie tak długo czekałem
      Nigdzie w srebrnej wodzie jego nie ujrzałem
      I chociaż wianków dużo nad brzegiem płynęło
      Oko twego szukało wzrokiem wodę cięło
      Myśli ciągle wracały i różne marzenia
      W duszy świat się przewracał , pękały marzenia
      Bo nie wiem czyś wianek na wodę rzuciła
      Czy już kogoś nie kochasz , czy się nie zmieniłaś
      Bo serce me jak wianek tli się tą nadzieją
      Że znowu cię spotkam , będziesz mą koleją
      I że ludzie wierzą czasem w takie wróżby
      Dobrze serca zjednoczyć , do stóp swych je złóżmy
      Może los pomoże sprowadzi na drogę
      Że pójdziemy razem , w życie noga w nogę


      24-06-1970 Praszka

    • skiela1 Re: S@lon Poezji 2.... 16.09.06, 04:53


      OPADAJA MI RĘCE JAK LIŚCIE PRZEŻROCZYSTYE
      BEZ KROPLI ZIELENI.
      OPADAJĄ MI RĘCE JAK LIŚCIE UROCZYŚCIE
      BEZ ŚLADU NADZIEJI .
      OPADAJA MI RĘCE JAK LIŚCIE
      JESZCZE CHWILA I JUŻ DOTKNĄ ZIEMI.
      JESZCZE CHWILA I PO ŁOKCIE
      W ZIEMIĘ WROSNĘ
      I ZOSTANĘ TAK
      DO WIOSNY.
      I OKRYJĄ MNIE LIŚCIE
      JAK RĘCE CIEPŁE LIŚCIE
      Z KROPELKĄ CZERWIENI.
      I WYROSNA MI LIŚCIE JAK RĘCE
      UROCZYŚCIE W LIŚCIE SIĘ ZAMIENIĘ.
      JESZCZE CHWILA I STANĘ W ZIELENI
      I DOCZEKAM SIĘ NOWEJ JESIENI
      JESZCZE CHWILA I CALUTKA
      W ZIEMIĘ WROSNĘ
      I ZOSTANĘ TAK DO WIOSNY.
      OKRYJĄ MNIE LIŚCIE JAK RĘCE CIEPŁE LIŚCIE
      Z KROPELKĄ CZERWIENI
      WYROSNĄ MI LIŚCIE JAK RĘCE
      UROCZYSCIE W LIŚCIE SIĘ ZAMIENIĘ.
      JESZCZE CHWILA I STANĘ W ZIELENI
      I DOCZEKAM SIĘ NOWEJ JESIENI.
      JESZCZE CHWILA I CALUTKA
      W ZIEMIĘ WROSNĘ I ZOSTANĘ TAK
      DO WIOSNY, I ODROSNĘ.

    • skiela1 Monachomachia 01.11.06, 02:14


      Już to ostatnia pieśń, mili ojcowie,
      Miejcie cierpliwość, słuchajcie do końca.
      Jeśli czujecie niesmak w przykrej mowie,
      Znalazł się krytyk, znajdzie się obrońca.
      Na cóż się gniewać? Wszak astronomowie
      Znaleźli plamy nawet wpośród słońca.
      W szyszaku, w czapce, w turbanie, w kapturze,
      Wszyscyśmy jednej podlegli naturze.

      Postawion puchar na miejscu osobnym;
      Odkrył go prałat, aby był widziany.
      Zadziwił oczy widokiem ozdobnym,
      Szklni się w nim kruszec srebrno-pozłacany.
      Wiele pomieścić trunku był sposobnym
      Miara oznacza: był to dzban nad dzbany!
      Rzeźba wyborna na górze, a z boku
      Wyryte były cztery części roku.

      O wdzięczna wiosno, twoje tam zaszczyty
      Kunszt cudny wydał! Tu w pługu zziajane
      Ustają woły, oracz pracowity
      Nagli, już niwy na pół zaorane.
      Śpiewa pastuszek w chłodniku ukryty,
      Skaczą pasterki w wieńce przybierane.
      Pękają listki, krzepią młode trawki,
      Echo głos niesie niewinnej zabawki.

      Gospodarz z domu po wiernej czeladzi
      Na oglądanie roli swojej spieszy,
      Małe wnuczęta za sobą prowadzi,
      Widok go zboża już zeszłego cieszy.
      Niesie posiłek; czeladź się gromadzi,
      Porzuca brony, odbiega lemieszy.
      Kmotry śpiewają, skaczą, lud się mnoży,
      Pleban wesoły uznaje dar boży.

      Już kłos dojźrzały ku ziemi się zgina,
      Już wypróżnione są gniazdeczka ptasze,
      Lato swych darów użyczać zaczyna,
      Parafijanie idą na kiermasze.
      Pije ksiądz Wojciech do księdza Marcina,
      Piją dzwonniki Piotry i Łukasze.
      Gromadzi odpust, weselą jarmarki,
      Skrzętne po domach kręcą się kucharki.

      Jesień plon niesie, korzyści zupełne,
      Jesień radości pomnaża przyczyny:
      Składa gospodarz owiec miętką wełnę,
      Tłoczy na zimę wyborne jarzyny.
      Cieszy się patrząc, że stodoły pełne;
      Śmieje się pleban, kontent z dziesięciny,
      Co dzień odbiera nowiny pocieszne,
      Co dzień rachuje wytyczne i meszne.

      Mróz rolą ścisnął, śnieg osiadł na grzędzie,
      Zima posępna przyszła po jesieni,
      Wrzaski po karczmach słychać, radość wszędzie,
      Trunek myśl rzeźwi i twarze rumieni.
      Idzie z wikarym pleban po kolędzie,
      Żaki śpiewanie zaczynają w sieni.
      Gospodarz z dziećmi dobrodzieja wita,
      Kończy się kuflem pobożna wizyta.

      Wierzchołek dzbana przedziwnej roboty
      Grono prałatów w kapitule stawił,
      Ogromne barki kształcił łańcuch złoty,
      Dalej wspaniałą ucztę proboszcz sprawił.
      Znużonej trzodzie z przykładnej ochoty
      Pulchnokarczysty pasterz błogosławił.
      Śmierć była na dnie, za nią w ścisłej parze
      Obfite stypy i anniwersarze.

      Pasą się oczy wspaniałym widokiem,
      Już zapomnieli o bitwie i radzie.
      Wtem ojciec Kasper leci szybkim krokiem,
      Oko podbite świadczy, że był w zwadzie.
      Doktor zwyczajnym tonem i wyrokiem
      Iść z kuflem w bitwę za pierwszy punkt kładzie.
      "Z pełnym — rzekł prałat, i tak rzecz wywodzi -
      Puchar ich wstrzyma, lecz wino pogodzi".

      W nagłej potrzebie i skąpy uczynny:
      Niesie brat Cesław, rumiany i tłusty,
      Ogromne dzbany, już czuć zapach winny
      Wina, którego w post i mięsopusty
      Zażywał doktor, doktor winopłynny,
      Braciom po kropli użyczał w odpusty.
      Garniec wlał w puchar Cesław, wlał i stęknął;
      Rozśmiał się w duchu prałat, doktor jęknął.

      Idźcież szczęśliwie, gdzie was sława niesie,
      Pokoju, zgody i miłości dzieci!
      Idźcie! w ciemności niech blask ukaże się
      Chwała przed wami przodkuje i leci.
      Tobie przeklęstwo, Arystotelesie!
      Czyż cię ta bitwa uczonym zaleci?
      Cóż ma za korzyść, kto twój towar kupi?
      Próżność nauka! Najszczęśliwsi głupi!

      Wchodzą już w same progi refektarza.
      Skąd Mars zajadły Minerwę wypędził;
      Rajmund w tym czasie trzonkiem od lichtarza
      Jeszcze się bronił. Doktor próżno zrzędził:
      "Przestańcie bitwę!" — krzyczy i powtarza.
      Wrzask wszystkich zgłuszył, strach twarze wywędził.
      Jeszcze się reszta krzepi bez oręża,
      Gaudenty gromi, Gaudenty zwycięża.

      Stanął, upuścił oręż, skłonił nisko,
      Skoro szacowny skarb w progu obaczył.
      Stanęli wszyscy na te widowisko,
      A gdy się puchar coraz zbliżać raczył,
      Krzyknęli: „Zgoda?" — I wojny siedlisko
      W punkcie dzban miejscem pokoju oznaczył.
      Czarni i bieli, kafowi i szarzy,
      Wszystko się łączy, wszystko się kojarzy.

      Za czyje zdrowie pili w takiej porze?
      Nie wiem, lecz gdybym znajdował się z nimi,
      Piłbym za twoje, szacowny przeorze,
      Za twoje, który czyny chwalebnymi
      Jesteś i mistrzem, i ojcem w klasztorze
      I dajesz poznać przykłady twoimi,
      Jak umysł prawy zdrożności unika.
      Cnota, nie odzież, czyni zakonnika.

      Czytaj i pozwól, niech czytają twoi,
      Niech się z nich każdy niewinnie rozśmieje.
      Żaden nagany sobie nie przyswoi,
      Nicht się nie zgorszy, mam pewną nadzieję.
      Prawdziwa cnota krytyk się nie boi,
      Niechaj występek jęczy i boleje.
      Winien odwołać, kto zmyśla zuchwale:
      Przeczytaj — osądź. Nie pochwalisz spalę.
    • skiela1 Z cyklu: Bajeczki Babci Pimpusiowej 05.11.06, 22:31



      Spowiadał się baca,
      Jak Kaśkę obracał.
      Nie będę Wam dukał,
      Czym mu ksiądz odstukał.

      • c.kapturek Danuta Wawiłow :) 06.11.06, 19:40
        Wędrówka


        Pewnego dnia
        wyjdę z domu o świcie,
        tak cicho,
        że nawet się nie zbudzicie.

        I pójdę,
        i będę wędrować po świecie,
        i nigdy mnie nie znajdziecie.
        I nie wezmę ze sobą nikogo,
        tylko tego małego chłopaka,
        co wczoraj na schodach płakał
        i bał się wrócić do domu,
        a dlaczego
        to tego
        nie chciał powiedzieć nikomu.

        I jeszcze weźmiemy ze sobą
        tego czarnego kotka,
        co miauczy zmarznięty na progu
        i każdy odpycha go nogą,
        i nie chce go wpuścić do środka.

        I będziemy tak szli i szli
        drogami, lasami, polami,
        i każdy dzieciak,
        i każdy pies
        będzie mógł iść razem z nami.

        I będziemy tak szli i szli
        aż kiedyś,
        po latach wielu,
        staniemy wreszcie u celu.
        I będzie tam ciepła ziemia
        i dużo, dużo nieba,
        i każdy będzie miał to,
        czego najbardziej mu trzeba.

        I będzie wspaniale.
        Tak!
        I niczego nie będzie nam brak!
        I tęsknić nie będę wcale!
        I tylko czasami, czasami
        pomyślę,
        że byłoby dobrze,
        gdybyście wy
        byli z nami...
        ( members.chello.pl/j.uhma/wawilow.html )
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka