Dodaj do ulubionych

Historyjka z Alcatraz...

21.06.06, 14:53
serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,52040,3415557.html

"Mariusz Bąk 19-06-2006
Mgła nad zatoką San Francisco skrywa nie tylko most Golden Gate, na którym
przed laty walczył o życie James Bond, ale i płata figle. Z rozmiarów kolejki
przed Blue & Gold Fleet, jedynego biura wycieczkowego oferującego zwiedzanie
Alcatraz, zdałem sobie sprawę, wpadając na plecy osoby stojącej na jej końcu.
Następną godzinę spędziłem, analizując zabawne spostrzeżenie: kiedyś ludzie
oferowali fortunę, żeby tylko oszczędzono im pobytu w sławnym więzieniu (Al
Capone), dzisiaj dla odmiany płacą, żeby się tam dostać!

Poprosiłem o bilet: - Koniecznie w obie strony! Rzut oka kasjerki na monitor
komputera rozwiał nadzieje na rychłe spotkanie z legendą: - Najbliższy wolny
termin za dwa dni. Fatalna wiadomość dla kogoś, kto spędza w San Francisco
ostatnie popołudnie, a planowany powrót do tego miasta jest pisany na wodzie.
Na wszelki wypadek dokonałem rezerwacji i ze skwaszoną miną ruszyłem na
nabrzeże.

Zatrzymałem się przed namiotem sprzedawcy pamiątek i zagadnięty przez niego
zacząłem opowiadać o niedoszłej wycieczce. - Spokojnie! - powiedział. -
Takich jak ty są setki. To więzienie działa na ludzi jak magnes - bez
rezerwacji nie ma szans, żeby się tam dostać. A propos magnesu: skoro masz
wyznaczony termin, wybierz sobie jakiś i przypnij nim kartkę z datą. Pamięć
czasami zawodzi. Odruchowo podałem sprzedawcy jeden z magnesów. Pogładził go
kciukiem i skasował należne 2 dolary. I wówczas uświadomiłem sobie, że robi
tak z każdą sprzedawaną rzeczą. Nie patrzy na nie, tylko dotyka. Jego dłonie
znały każdą broszurę, kartkę pocztową, koszulkę z nadrukiem i resztę z
tysiąca oferowanych turystom pamiątek. Przyjrzałem się mu uważnie - był
niewidomy. W jednej chwili moje problemy stały się błahe. Nagle poczułem się
wybrańcem losu: wcześniej czy później zobaczę Alcatraz. On, niestety, nie.

Ilekroć patrzę na magnes z Alcatraz, myślę o tym, że nie doceniam, tego co
mam. A przecież są ludzie, którzy mają większe prawo do narzekania na los.
Sprzedawca z San Francisco zmienił moje myślenie, ale to magnes stoi na
straży postanowienia, że każdy dzień będę witał uśmiechem. Obojętnie, czy uda
mi się kupić bilet do kolejnego więzienia, czy nie."

Pozdro
Krzysztof
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka