sloggi
29.08.06, 23:34
Świnka Piggy mówiąca głosem Renaty Beger, Gonzo - Przemysława Gosiewskiego, a
Kermit - Jana Rokity. Najnowszym hitem internetu jest przerobiony "Muppet
Show" - ogłasza "Metropol".
Choć filmik "Muppet Sejm Show" jest amatorską produkcją, ma szybkie tempo, a
ostrze satyry nie oszczędza nikogo. Wszystkie cytaty są oryginalne. Lalki
Hensona śpiewają polski hymn, zgodnie z autorską wersją premiera Jarosława
Kaczyńskiego ("Z ziemi polskiej do Polski"). To nie jedyny prześmiewczy
materiał dostępny w internecie na temat naszych polityków. Inne przykłady to
"Mała stabilizacja" i "Koalicja z arszenikiem".
Przeróbki można oglądać na popularnej stronie YouTube.com, gdzie znajdziemy
też inne przykłady odreagowywania na to, co się dzieje na scenie politycznej.
Filmik "Mała stabilizacja" prezentuje naszych polityków, którym w usta włożono
cytaty z komedii "Miś" i "Rozmowy kontrolowane". Inny przykład to "Koalicja z
arszenikiem". Jej autor (lub autorzy) podkłada znane przeboje, m.in. z
Kabaretu Starszych Panów, złośliwie oceniając szanse obecnej koalicji.
Politycy występujący w tych filmach albo nie chcą tego komentować, albo
zapewniają, że to ich nie obraża. Renata Beger nie oglądała żadnego z
wymienionych filmików. - Ja się zajmuję poważnymi sprawami ludzkimi i nie mam
czasu na takie pierdoły - irytuje się posłanka Samoobrony, ale potem
łagodnieje. - Niech sobie robią, co chcą i tak mi na tym nie zależy, jeżeli to
komuś sprawi przyjemność - dodaje nieco zrezygnowana.
Omawianych scen nie widział także Roman Giertych, który w mupetach występuje
jako orzeł Sam. - Ja nie traktuję siebie serio w kwestii dowcipu politycznego
i takie żarty w ogóle mi nie przeszkadzają - przekonuje minister edukacji i
dodaje, że domyśla się, jakie to cytaty. Co więcej, postać orła nawet mu się
spodobała, bo kiedyś sam napisał książkę "Lot orła".
Również p.o. prezydenta Warszawy Kazimierza Marcinkiewicza nie dotyka w żaden
sposób to, że występuje w jednym z filmów, ponieważ ma świadomość, że z
udziałem w życiu politycznym wiąże się ryzyko parodiowania i przedrzeźniania.
Co ciekawe - komentuje gazeta - wielu asystentów polityków zarówno z koalicji
rządowej, jak i z opozycji przekonywało, że ich szefowie na pewno nie widzieli
żadnego z tych filmów. Natomiast sami asystenci znali je już bardzo dobrze.
Źródło informacji: PAP