02.02.08, 02:30
Rozpiera mnie czysta nienawiść... Niecierpie tego uczucia sprawia
ono, że czuje się zła, mam wrażenie, że wyniszcza mnie ono od
środka, wyżera, wypala... Staram się zabić krwiorządnego potworka,
który rośnie we mnie... Doskonale sobie zdaje sprawę, że znajdę
ukojenie dopiero po tym gdy moja nienawiść osiągnie zeniti i zacznie
powoli schodzić z firmamentu nieba, aż ostatecznie zniknie.
Być może pisze nie do końca zrozumiale, taka juz moja naturawink
Chodzi w końcu o rozdzierający ciszę KRZYK!!!
Ja jedynie szukam próbuje pozbyć się tego strasznego uczucia-
nienawiści...
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: KRZYK... 02.02.08, 03:03
      chociaz nie wiem co to za uczucie...
      wspolczuje.
      • ha-nna Re: KRZYK... 03.02.08, 17:04
        Bo to perfidne uczucie.
        gdzies tam czytalam,ze Ty nawet pajakowi zycie darujesztongue_out
        • skiela1 Re: KRZYK... 03.02.08, 17:29
          Niektorzy oceniaja inaczej.
          • ha-nna Re: KRZYK... 03.02.08, 19:23
            niektorzy za bardzo sie przejmuja.
            • skiela1 Re: KRZYK... 03.02.08, 19:28
              Ano.
              • ha-nna Re: KRZYK... 03.02.08, 19:31
                skiela1 napisała:

                > Ano.
                >
                >
                ano co?
                • skiela1 Re: KRZYK... 03.02.08, 19:36
                  Ano jest jak widac.
                  • ha-nna Re: KRZYK... 03.02.08, 19:49
                    skiela1 napisała:

                    > Ano jest jak widac.
                    >
                    >
                    hmmmmmmmmmm
                    • skiela1 Re: KRZYK... 03.02.08, 19:56
                      jest takie stare powiedzenie,ze urazy mierzy sie nie intencja kaleczacego,lecz
                      wrazliwoscia kaleczonego.

                      nice chatsmile
                      • ha-nna Re: KRZYK... 03.02.08, 20:04
                        Kazdy ma taka piete Achillesa.
                        • skiela1 Re: KRZYK... 03.02.08, 20:50
                          ha-nna napisała:

                          > Kazdy ma taka piete Achillesa.

                          mhm
                          zalezy jeszcze kto ci nadepnie.
                          i okazuje sie,ze to nie pieta tak bardzo boliwink

                          seeee yaaaawink
    • e._ Re: KRZYK... 02.02.08, 07:47
      Czy równie silnie odczuwasz pozytywne emocje?
      Bo jeśli nie, to warto zapanować nad uczuciem nienawiści, tak mocno
      wybijającym się ponad inne. Szkoda tracić na to czas i marnować
      siebie samego, moim zdaniem.
      • mist21 Re: KRZYK... 03.02.08, 20:35
        Tak, wszystkie emocje odczuwam bardzo intensewnie, ja gdy coś czuje
        po prostu cała jestem tym uczuciem. Nie chcem być źle zrozumiana to
        że ktoś bardzo mi zalazł za skóre to nie oznacza, że będę wyrzywać
        się na wszytskich to nawet nie oznacza używania sobie na tej osobie.

    • werda0 Re: KRZYK... 02.02.08, 07:51
      A moze Ty dzieci nie lubisz?
      Zawsze w takich kobietach jest duzo jadu i nienawisci.
      Takie syczace zmije.
      Nie wiem czy tu ukojenie znajdziesz.
      Probujsmile
      • mabiwy Re: KRZYK... 02.02.08, 10:35
        Ty poważnie? Co ma piernik do śledzia? Jest obowiązek admirowania
        milusińskich? Zachwyt nad szczeniętami albo kociętami nie wystarczy ?

        Albo krzyk albo syk. Nie da się syczeć krzykiem ani krzyczeć sycząc.
        • sibeliuss Re: KRZYK... 02.02.08, 13:39
          Werda wszystko łączy z dziećmi.
        • kirkwall Piernik i sledz.... 02.02.08, 17:54
          Mabiwy, wydaje mi sie, ze sie w tobie zakochalam...wink
          • werda0 Re: Piernik i sledz.... 02.02.08, 18:14
            kirkwall napisała:

            > Mabiwy, wydaje mi sie, ze sie w tobie zakochalam...wink

            Wallus a ty tak prosto z wazelina?
            Z tego co czytam to tu nie dzialasmile
        • werda0 Re: KRZYK... 02.02.08, 18:12
          mabiwy napisał:

          > Ty poważnie?

          Przeciez widzisz,ze ironizujesmile
          a w ironii jest zawsze troche prawdy.

          > Albo krzyk albo syk. Nie da się syczeć krzykiem ani krzyczeć sycząc.

          Oczywiscie,ze sie nie da.
          Nienawisc uchodzi wszystkimi otworami ciala a krzyk swoja droga.

      • luba91 Re: KRZYK... 02.02.08, 16:18
        Jezeli tak uogolniamy to dodam od siebie,ze sa tez wychudzonesmile)
        Widocznie dzialanie krwiorzadnego potworkabig_grinbig_grin

        w sumie to cos w tym jest co piszesz
        dzieci sa od kochania a nie od nienawidzenia.
        Jest jeszcze obojetnosc pomiedzy,a ona jest gorsza od nienawisci.
        Tak wiec pozwolmy krzyczec ,jakby nie bylo cieszmy sie,ze ktos wola o pomoc.
        Nie jest obojetny.
    • mabiwy Re: KRZYK... 02.02.08, 10:29
      wykrzycz - tak porządnie, do utraty głosu i sił.. marne resztki
      odsuń w niepamięć i zacznij od nowa, cokolwiek tę tak silną emocję
      spowodowało.
    • agulaszek Re: KRZYK... 02.02.08, 10:29
      to krzycz smile
    • weekenda Re: KRZYK... 02.02.08, 11:27
      a nie możesz czymś walnąć? jakiś okropny wazon, prezent od cioci
      Kloci? może dwa, trzy... w ostateczności cały serwis, który się
      znudził a wytłuc się nie chce...
    • bogatka1 Re: KRZYK... 02.02.08, 15:24
      Skoro zaczęłaś, to napisz więcej. W jakim kierunku ta nienawiść?
      Czy zdarza Ci się to pierwszy raz? Czy miałaś jakieś przeczucie, że
      stanie się tak, ale miałaś ciągle nadzieję, że będzie inaczej?
      Czy masz już jakiś plan B?
      • mi.ka.n Re: KRZYK... 02.02.08, 15:50
        Mnie zupełnie obce jest to uczucie,bardzo zreszta negatywna cecha
        osobowości.Dlatego nie wiem co Ci radzic w pozbyciu sie tej
        cechy.Myśle ,że nie jest żle skoro chcesz sie go pozbyc,zapanowywać
        nad nią.Ja znam ludzi ,którym z tym dob rze i zatruwają zycie innym.
      • mist21 Re: KRZYK... 03.02.08, 20:45
        Tak cały czas miałam nadzieje, że stanie się coś co sprawi, że
        wszystko będzie jak za starych dobrych czasów, ale ciągle sie nie
        zapowiadało. Po tem zadawałam sobie całyczas pytanie: "O co chodzi?"
        nie wiedziałam czy to moja winna szukałam, przyczyny, analizowałam i
        analizowałam... i nic nie było widać niczego istotnego, aż poprostu
        zrozumiała nie jestem już potrzebna, de facto chyba nigdy nie byłam
        potrzebna, może tylko w sytuacjach awaryjnych... ale to była pomoc,
        znajomość jednostrona, ja dawałam i wydawało mi się ze dostaje też
        coś ale się skończyło... i poczułam się jak śmieć... zraniona, wtedy
        to zaczeło kiełkować małe ziarenko Nienawiści, trafiło na podatny
        grunt i wyrósł wielki Baobab, a chyba wiecie jakie są Baobaby wink
        • sibeliuss Re: KRZYK... 03.02.08, 21:18
          Chodzi o chłopa?
          Współczuję, że to tylko chłop.
          • mist21 Re: KRZYK... 03.02.08, 21:54
            nie nie chodzi o chłopa, chodzi o moją eksprzyjaciółke

            • mabiwy Re: KRZYK... 03.02.08, 21:57
              zawsze zadziwia mnie jak niektórym blisko od afektu (każdego
              rodzaju) do nienawiści.
            • sibeliuss Re: KRZYK... 03.02.08, 22:31
              A o co poszło?
              • mist21 Re: KRZYK... 03.02.08, 22:58
                A czy to istotne, o co... I wcale nie jest tak blisko do afektu...
                • mabiwy Re: KRZYK... 03.02.08, 23:14
                  skoro jest nienawiść, to jakbyś zapomniała wcześniejsze emocje. Albo
                  pozostawiła ich siłę zmieniając tylko ich kierunek. Nie twierdzę, że
                  nie masz podstaw, bo nie znam sprawy. Czytam to, co napisałaś.
                  Widzę, że poczułaś się odsunięta, niesprawiedliwie w Twoim pojęciu.
                  Ale ta wycena przyjaźni, ważenie tego, co dałaś, a co otrzymałaś.
                  Rozumiem, że żal, poczucie krzywdy, a w końcu złość może uwierać,
                  nawet mocno. Nie pojmuję jednak, że to w co inwestowałaś i osoba dla
                  której to czyniłaś (pewnie przez jakiś czas) nagle zapunktowały tak
                  ujemnie. To tak jakby na skali z + 10, przejść do - 20. Przekreślasz
                  minione, tracisz wszystko, nawet ładne wspomnienia.
                  • mist21 Re: KRZYK... 03.02.08, 23:32
                    Wszystko co mówisz jest racją...
                    I zdaje sobie z tego sprawę, że wydaje Ci się to co najmniej nie
                    możliwe. Tak poczułam się strasznie wykorzystana i zkrzywdzona...
                    I to strasznie bolało i boli nadal...
                    I chyba nienawiść mam wyprzeć ten ból. Staram się zamknąć tą sprawę,
                    chcem poczuć że jest mi ona obojętna... Bo obecnie jest nie mniej
                    ważna niż w tedy kiedy się przyjaźniłyśmy się i w brew pozorą plus
                    czy minus nie robi wielkiej różnicy jeśli rozpatrujemy liczbę jako
                    wartość bezwzględną...
                    • mabiwy Re: KRZYK... 04.02.08, 00:36
                      potwierdzasz siłę emocji przy zmienionym zwrocie. Rzeczywiście modół
                      zarówno liczby dodatniej jak i ujemej ma tę samą wartość, ale znaki
                      nie są obojętne zarówno w matematyce jak i w życiu. I to dosłownie
                      jak i w przenośni. Do zamknięcia czegokolwiek potrzebne jest
                      rozliczenie i wewnętrzna zgoda. Nie wiem czy rozmawiałaś z
                      koleżanką. Być może Ona nie ma swiadomości jakie uczucia Tobą
                      rządzą. A bywa i tak, że to, co się wydaje oczywiste wcale takim nie
                      jest. I odwrotnie, zapętlenie można czasem rozwiązać jednym ruchem.
                      Sprawa - jak to określasz, nie stanie Ci się obojętna dopóki
                      nakręcasz się w sprali nienawistnej złości. Jaki by nie był powód,
                      przede wszystkim krzywdzisz siebie podsycając złe uczucia.
                      Popatrz jak to determinuje Twoje myślenie. Domyślam się, że jest Ci
                      z tym paskudnie. Taki robal kąsa boleśnie.
                      • mist21 Re: KRZYK... 04.02.08, 01:12
                        Wszytsko wydaje się proste i oczywiste najpierw zrobić to, potem
                        wyjaśnić tamto i koniec problemu, oczywiście trywializuje. Tylko jak
                        dla mnie jest już o jeden krok za daleko, ja nie chcem wracać do
                        punktu wyjścia nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki... chcem
                        jedynie przestać czuć, że moje emocje wyniszczają mnie od wewnątrz.
                        I to się teraz dla mnie liczy, ale jak powiedziałeś potrzebna jest
                        wewnętrzna zgoda a tej chyba nie ma, bo co jakiś czas pojawia się to
                        ale... A po za tym ja nie mam wrażenia że podsycam złe uczucia. Nie
                        moge też powiedzieć, że czegoś żałuje, bo to by oznaczało, że
                        straciłam bardzo dużo czasu.
                        • skiela1 Re: KRZYK... 04.02.08, 02:28
                          "Gdzie w gre nie wchodzi milosc lub nienawisc,tam sie gra miernie"

                          Kiepska z Ciebie aktor_eczkasmile
                          komediant_ka moze taksmile

                          a moze nam cos zaspiewasz?smile)
                          • luba91 Re: KRZYK... 04.02.08, 13:05
                            Tez myslalam,ze ktos na powaznie sie pyta.

                            Tak wynikalo z pierwszego wpisu.
                            A tu taki teatrzyk.Ludziom sie na prawde nudzi.
                            • skiela1 Re: KRZYK... 04.02.08, 14:38
                              luba91 napisała:

                              > A tu taki teatrzyk.Ludziom sie na prawde nudzi.

                              Maskarada.
                              • mist21 Re: KRZYK... 04.02.08, 16:24
                                Z mojej strony nie jest żaden teatrzyk, ani gierka. Może dla was
                                jest to forma rozrywki. I spodziewałam się że w pewnym momencie
                                wpadnie na pomysł zkrytykowania mnie. A więc z mojej strony to
                                koniec.
                                Na marginesie nikt nie powiedział w mojej kwesti niczego
                                odkrywczego.
                • sibeliuss Re: KRZYK... 03.02.08, 23:26
                  mist21 napisała:

                  > A czy to istotne, o co...

                  To chyba podstawa.
    • luba91 Re: KRZYK... 02.02.08, 16:10
      Radze jakas terapie.
      Forum Ci nie pomoze a wrecz moze zaszkodzic.
    • leez5 Gdzie nienawisc 02.02.08, 17:00
      kuja,tam demagog przy miechu,a diabel przy miotle.

      Trzymaj sie.
      To tez uczucie, nie zawsze zle i nie zawsze przez ludzi prawidlowo rozumiane(za
      duzo nie piszesz wiec nie bede radzic).
      Napisz cos wiecej prosze
      moze cos zaradzimysmile
      • prazanka44 Re: Gdzie nienawisc 02.02.08, 17:43
        Szymborska: Ach, te inne uczucia -
        cherlawe i ślamazarne
        [...]
        Porywa tylko ona, która swoje wie

        Pozwolisz się porwać?
    • bogatka1 Re: KRZYK... 03.02.08, 17:07
      A w drugą stronę: czy każdy człowiek zna uczucie nienawiści?
      Podobno są tacy, co wybaczają od razu i tylko instynkt
      samozachowawczy nakazuje pamiętać o wyrządzonej krzywdzie.
      • agulaszek Re: KRZYK... 03.02.08, 17:50
        bez obrazy ale to juz chyba choroba, każdy zna jakieś tam ukłucie w
        sercu, mniejsze lub większesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka