Rozpiera mnie czysta nienawiść... Niecierpie tego uczucia sprawia
ono, że czuje się zła, mam wrażenie, że wyniszcza mnie ono od
środka, wyżera, wypala... Staram się zabić krwiorządnego potworka,
który rośnie we mnie... Doskonale sobie zdaje sprawę, że znajdę
ukojenie dopiero po tym gdy moja nienawiść osiągnie zeniti i zacznie
powoli schodzić z firmamentu nieba, aż ostatecznie zniknie.
Być może pisze nie do końca zrozumiale, taka juz moja natura

Chodzi w końcu o rozdzierający ciszę KRZYK!!!
Ja jedynie szukam próbuje pozbyć się tego strasznego uczucia-
nienawiści...