skiela1
28.02.08, 04:31
Towarzystwo należy opuszczać zawsze w porę. Czasami można to robić w
pośpiechu, czasem z żalem, a bywa, że i w... tajemnicy. Francuzi, przypisując
Anglikom pomysł na taki właśnie sposób kończenia gościny, nazywają go filer a
l'anglaise. Ci jednak, twierdząc coś wręcz przeciwnego, mówią: to take French
leave.
Wizyty w weekendowe wieczory u przyjaciół lub rodziny to - wysoko cenione
przez pary - urozmaicenie randkowego menu. Wartość zaproszenia rośnie wraz ze
spadkiem temperatury na dworze i salda na koncie.
Co jednak począć, gdy pora towarzyskiego spotkania koliduje z naszymi
obowiązkami, tj. gdy terminy różnych spraw częściowo nakładają się na siebie?
Znajomi zaprosili nas na godzinę dziewiętnastą na imieniny, ale o dwudziestej
pierwszej musimy pojechać na lotnisko po rodziców albo stawić się w pracy na
nocnym dyżurze? Do wcześniejszego opuszczenia towarzystwa mogą nas też zmusić
nieubłagane rozkłady jazdy podmiejskich kolejek i autobusów, których ostatnia
pozycja ledwo sięga godziny rozkręcania się imprezy.
Co więc zrobić, by wilk był syty i owca nie beczała?
sympatia.onet.pl/9023,2612,1472294,,po-angielsku,artykuly.html