Dodaj do ulubionych

Migracje gimnazjalne

20.02.12, 16:18
Czy czesto się zdarza, że po pierwszej klasie lub nawet w pierwszym roku nauki gimnazjum uczniowie zmieniają szkoły?
Zmiana szkoły, zaczynanie wszystkiego od początku jest trudne. Z tego, co obserwuję, w klasie mojej córki trwa rywalizacja o popularność. Nie wiem, czy tak jest wszędzie.
Po początkowym zachłyśnięciu się nową szkołą przyszło rozczarowanie. Sporo uczniów, zwłaszcza dziewcząt, twierdzi, że źle się w klasie czuje. Co najmniej dwie osoby rozważają odejście (rozważają na tyle serio, że rodzice mówią o tym na zebraniach, a dzieci mówią, do której szkoly mają zamiar pójść).
Jest też ruch odwrotny. Na kilka dni pojawiła się dziewczynka na "okres próbny", ostatecznie nie zdecydowała si,ę na zmianę szkoły.
Czy to jakiś specyficzny rocznik, nowy trend, czy też zawsze tak było?
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Migracje gimnazjalne 20.02.12, 19:56
      Takie migracje (na początku gimnazjum) zdarzały się pewnie zawsze. W gimnazjum mojego syna kojarzę dwie , z tym, ze jedna to była tak naprawdę powrotem ucznia, który po podstawówce przeniósl sie do innego gimnazjum (wybranego pod kątem przyszłego liceum) a pod koniec pierwszej klasy poprosił o możliwość powrotu.
    • Gość: menodo Re: Migracje gimnazjalne IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.12, 22:49
      Z klasy mojego syna po pierwszym roku odeszło dwóch chłopców.
      Podobno mieli spore problemy z wyrównaniem różnic programowych, bo przenieśli się do gimnazjów publicznych. Ja zresztą też chciałam przenieść syna, bo bardzo mi się ta szkoła nie podobała, ale syn nie chciał, bo jemu się podobała. Z czasem się przyzwyczaiłam:)

    • meliszka Re: Migracje gimnazjalne 21.02.12, 23:53
      W ciągu trzech lat nauki odeszły trzy osoby i trzy przyszły. Dwie dziewczyny ewidentnie nie radziły sobie z nauką, a rodzice z owymi pannicami. Szkoła społeczna, pani dyrektor wytłumaczyła rodzicom, że to nie jest miejsce dla notorycznych wagarowiczek. Chłopak odszedł w trzeciej klasie do słabego gimnazjum publicznego by mieć lepsze stopnie na koniec szkoły. Cel został osiągnięty.
      Doświadczenie pokazuje, że do półrocza dzieciaki się "obwąchują". Chcą pokazać własną siłę, niezależność i to, że są ponad "tę szkołę". Niektórzy rodzice zresztą też. Przychodzą kłopoty z nauką bo trochę trudniej niż w podstawówce. A i hormony robią swoje. Moja rada - przeczekać. Chyba, że dzieciak ewidentnie nie radzi sobie z nauką, jest szykanowany, wpadł w nieodpowiednie towarzystwo (z tym trudno walczyć nawet po zmianie szkoły).
      Warto postawić dziecku pytanie: Jak sobie nową szkołę wyobrażasz i skąd wiesz, że taka będzie.
    • Gość: menodo Re: Migracje gimnazjalne IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.12, 11:57
      "Zmiana szkoły, zaczynanie wszystkiego od początku jest trudne. Z tego, co obserwuję, w klasie mojej córki trwa rywalizacja o popularność. Nie wiem, czy tak jest wszędzie. "

      O matko, a tam nadal te rywalizacje o popularność? :D (jakoś wcześniej przeoczyłam ten fragment)
      Nie, zdecydowanie nie wszędzie tak jest. W klasie syna nawet moderator został wynajęty do rozwiązywania problemów klasowych - a rodzice skakali sobie do gardła na zebraniach (głównie mamusie). Jak sobie przypomnę, ile pieniędzy i czasu straciłam na rozstrzyganie - co zrobić, aby nasze dzieci się polubiły, to myślę, jaka ja głupia byłam kiedyś!

      Natomiast w zwykłej rejonówce córki takich problemów nie było. Owszem - jakieś dziewczyny zazdrościły sobie chłopaków czy ciuchów, w 3 klasie pojawiła się rywalizacja o stopnie, ale nikt się tym specjalnie nie ekscytował; może to kwestia oczekiwań: nikt się nie spodziewał, że będzie cudownie...No i więcej problemów na linii uczniowie - nauczyciele, stąd też integracja klasy większa:)


      • hankam Re: Migracje gimnazjalne 22.02.12, 17:55
        O, to nie my pierwsi wpadliśmy na pomysł zaangazowania moderatora (czy innego trenera) dla klasy?
        Przynajmniej rodzice nie skaczą sobie do oczu.
        • Gość: menodo Re: Migracje gimnazjalne IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.12, 22:44
          No, mój syn był pierwszym rocznikiem gimnazjalnym, więc ta tradycja troszkę już trwa. A mamusie to i tak skakały sobie do gardła, a nawet skakały do gardła moderatorowi :D
          • hankam Re: Migracje gimnazjalne 23.02.12, 11:03
            A udało się jakoś zintegrowac klasę?
            Coś dały te sesje z moderatorem i inne działania?
            • menodo Re: Migracje gimnazjalne 23.02.12, 11:35
              Te sesje dały tyle, że zmienł się wychowawca, a nowy jakoś tak spowodował, że otwarte konflikty nie wybuchały już tak często, jak wcześniej.
              Acha, i jeszcze odszedł jeden z nauczycieli - który w pewnym sensie był przyczyną klasowych konfliktów. Zdaniem niektórych uczniów i rodziców (np. mnie) utrzymywał trochę dziwne relacje z jedną z uczennic, która zresztą próbowała budować na tym swoją przewagę nad innymi uczniami ("byliśmy wczoraj w kinie") i jednocześnie bardzo cierpiała, że nikt jej lubi.
              Inni rodzice uważali, że te relacje wcale nie są dziwne, no bo sorry - ale co w tym złego, że nauczyciel przechadza się wieczorem za rękę ze swoją 13-letnia uczennicą; jeśli kogoś to dziwi czy bulwersuje to znaczy, że ma "kosmate myśli" :D
              (Jeśli ciekawią Cię szcczegóły - daj znak, napiszę Ci na priv, bo nie chcę na forum
              )
              Mój syn nie był zaangażowany w konflikty klasowe, bo on w ogóle jest typem średnio angażującym się w relacje z ludźmi, ale niestety stracił na odejściu tego nauczyciela, bo był to nauczyciel świetny.
              • hankam Re: Migracje gimnazjalne 23.02.12, 13:44
                Jeśli możesz, to napisz szczegóły na priv, niekoniecznie o nauczycielu i uczennicy (oczywiście interesuje mnie to ogromnie, ale może lepiej nie znac szczegółów takich historii), ale o moderatorze i jak to wyglądało.
                U nas rodzice sa zgodni, że klasie trzeba pomóc zintegrować się i polubić, czy w kazdym razie zaakceptować.
                • Gość: menodo Re: Migracje gimnazjalne IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.12, 15:02
                  Ok - postaram się do końca tygodnia ew. w poniedziałek.
        • malila Re: Migracje gimnazjalne 23.02.12, 11:57
          Zaangażowanie trenera uważam za bardzo dobry pomysł, bo widzę, że w podstawówce się to sprawdza. Tyle że niekoniecznie trenera od tych spraw, którymi ten konkretny trener ma się zająć. Klasa jest dość mocno podzielona na grupy i pełna indywidualistów. W dodatku niekoniecznie dzieci sobie radzą z pogodzeniem potrzeby przynależności do grupy i potrzeby przewodzenia albo niezależności.
    • Gość: agatka_s Re: Migracje gimnazjalne IP: *.aster.pl 22.02.12, 13:52
      Może klasa gimnazjalna mojego syna była wyjątkiem, ale tak jak w 32 osoby zaczeli w pierwszej klasie, tak dokładnie w te same 32 osoby skończyli. Nikt z nikim nie rywalizował (dotyczy to tak samo, a moze przede wszystkim i rodziców!!!! którzy byli wyjatkowo "spokojni" i solidarni), a z tego co mówili nauczyciele, raczej odwrotnie "wspierali się w biedzie". Wszyscy bardzo się lubili, tak że oprócz szkoły razem spędzali ze sobą wakacje (na kajakach, na nartach) i to już po skończeniu gimnazjum, i teraz w następnym roku mimo że porozchodzili się po różnych liceach, tak samo jadą razem na wakacyjne kajaki. W ogóle bardzo się trzymają razem jako klasa (mój syn wciąż ma problem czy jest bardziej z Reytana, czy Batorego ?).

      Może w ogóle mój syn ma jakieś szczęście ? (a może to szczęscie przyciaga ?), ale jego obecna klasa licealna też jest super, zgrali się od razu i to mimo że jest to prawie klasa żeńska (tylko 6 chłopaków). Nauczyciele pieją z zachwytu jacy są fajni, i nie chodzi tu o nauke tylko o sympatycznosc, energie i zaangażowanie (a podobno klasy dwujęzyczne bywają kiepskie, własnie z powodu natłoku jednostek o osobowosci primadonny, ale ja już drugi raz mam zupełnie inne doświadczenia).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka