dansch
05.03.14, 20:59
Nie przypusczałam, że kiedyś to powiem ale mój syn (1,3 rż) zbuntował się na jedzenie. Do tej pory jadł pięknie w ilosciach, rzec by można, nieprzyzwoitych. Obecnie nieźle zjada śniadania i zupę o 13 i właścicie na tym koniec. Drugie danie jest koło 16, to albo nie tknie wcale albo podziubie. Kolacji "stałej" nie chce więc na noc dostaje flachę. Ogólnie - zywe srebro, nie nadążam za nim, więc to nie kwestia choroby. Zęby tez nie bo mamy komplet.
Czy możliwe, że w tej chwili wzrost nie jest już taki intensywny i on ma mniejsze zapotrzebowanie? Jak go zachęcić? Próbowałam BLW - ale poza wiekszym sprzątaniem to efektów nie widzę.
Zaczęłam gotować to co najbardziej lubi ale ile razy w tygodniu może jeść omleta albo jajka na miękko? Wszelkie sosy na drugie je z makaronem i głównie znika makaron. Nie wiem jak to ogarnąć. Staram się nie biegać za nim ale nie należę do cierpliwych i mnie momentami szlag trafia.
Pocieszcie, proszę....