Dodaj do ulubionych

Prosto do celu :)

29.04.10, 08:45
Dziś mija tydzień mojego dukania, wczoraj był pierwszy dzień PW. Uderzeniową
skończyłam z -3kg, dziś rano kolejny kg na minusie, razem już cztery :D
Mam niesamowitą energię i chyba odkryłam swój mały sekret chudnięcia -
proteinowa kolacja.
Przez pierwsze dni wieczorem jadłam twaróg, albo jajko i chudłam jakieś 0,4kg.
Zgaga zmusiła mnie do zmiany i od dwóch dni kolacje jem czysto proteinowe -
przedwczoraj chuda ryba pieczona w folii, wczoraj pikantna zupa
rybno-krewetkowa (zaraz wrzucę do przepisów). Po zgadze wczoraj nie było
śladu, a rano na wadze mniej znowu o kilogram z kawałkiem :)
I moje spodnie które tydzień temu wciągałam ledwo powyżej kolana, dziś
znalazły się już na pupie. Oczywiście skrajnie obcisłe, o dopięciu się nie ma
nawet mowy, ale widzę zmianę :)
W weekend czeka mnie całodzienna wyprawa z rodzinką do lasu, już kombinuję co
zabrać łatwego do jedzenia (będę na P), oprócz wielkiej butli z wodą.
Pozostanę chyba na piersi z indyka zrobionej a'la szybka wędlina...
Na razie postanowiłam wpisywać moje menu - jestem ciekawa jak się będzie dalej
waga kształtowała.

śniadanie:
naleśniki z jajka, dwóch łyżek jogurtu i dwóch łyżek zmielonych otrębów
owsianych z plastrami łososia
2 śniadanie:
twarożek wiejski z dymką, rzodkiewką i pomidorem
obiad:
pierś kurza w galarecie z kawałkiem jajka i marchewki
podwieczorek:
sakiewki z chudej wędliny z pomidorkami koktajlowymi
kolacja:
pikantna zupa rybno-krewetkowa

Waga rano 71 kg
Obserwuj wątek
    • gusia210 Re: Prosto do celu :) 29.04.10, 09:55
      ja mam podobne spostrzeżenia.Kolacja czysto proteinowa to jest to.
      • wioletku Re: Prosto do celu :) 30.04.10, 11:52
        Dziś waga nadal 71, ale jest to bardziej 71 niż wczoraj :D nie mam wagi
        elektronicznej, ale na wskaźnikowej tak to właśnie wyglądało :)

        Śniadanie:
        Naleśnik z jajka, łychy otrębów i dwóch łyżeczek jogurtu z twarożkiem waniliowym
        i kawałek papryki
        2 śniadanie:
        małosolny z plastrem szynki
        obiad (właśnie się robi :) )
        Góra szparagów mniami i łosoś pieczony w folii
        podwieczorek
        pierś z indyka i pół papryki
        kolacja
        Krewetki z piekarnika

        Jutro wchodzę spowrotem na P, do tego cały dzień poza domem, pierś z indyka
        zrobiona a'la szybka wędlina chyba będzie mi ratowała życie :)
        Myślę też o kanapkach - czyli naleśniczkach jak dziś na śniadanie tylko z 2
        jajek i na nie po plastrze szynki.
        • imasumak Re: Prosto do celu :) 30.04.10, 14:06
          wioletku napisała:

          Dziś waga nadal 71, ale jest to bardziej 71 niż wczoraj :D nie mam wagi
          elektronicznej, ale na wskaźnikowej tak to właśnie wyglądało :)


          :D
          • wioletku Re: Prosto do celu :) 30.04.10, 22:15
            Hehe bo u mnie grunt to pozytywna motywacja :D Dlatego nie kupię sobie
            elektronicznej wagi - na takiej starej długo można sobie wmawiać że jest
            "bardziej" :)
            • wioletku Re: Prosto do celu :) 04.05.10, 19:41
              Nadal 71 kg, częściowo na własną prośbę. Po prostu i ile 1 maja się ładnie
              trzymałam na P, 2 i 3 było już niestety PW. I tak dobrze że waga nie podskoczyła.
              Od dziś grzecznie samo P. Zdecydowanie lepiej dukanuje mi się w pracy, o wiele
              mniej pokus.
              Dziś:
              1 i 2 śniadanie - placuszki z 2 jajek, otrębów i kefiru z twarożkiem i łososiem
              wędzonym
              obiad: gruby plaster pieczonej piersi z indyka
              podwieczorek: trzy plasterki szynki
              kolacja - krewetki z czosnkiem pieczone w folii

              Za niecałe 2 tyg mam komunię chrześnicy, chciałabym choć parę kilo jeszcze
              zlecieć...
            • madzioreck Re: Prosto do celu :) 04.05.10, 21:35
              wioletku napisała:

              > Hehe bo u mnie grunt to pozytywna motywacja :D Dlatego nie kupię sobie
              > elektronicznej wagi - na takiej starej długo można sobie wmawiać że jest
              > "bardziej" :)

              Święte słowa :D Dlatego ja też nie nabędę elektronicznej, która mi wypomni każde
              100g ;)
              • wioletku Re: Prosto do celu :) 05.05.10, 15:33
                Dziś
                Śniadanie - roladki z 5 plasterków szynki z serkiem wiejskim
                2 śniadanie - otręby z kawałkiem twarogu, jog nat i odrobiną kawy wymieszanej ze
                słodzikiem - zaczyna mnie nosić na słodkie bardzo
                obiad - dwa grube plastry gotowanej piersi z indyka
                kolacja - moja zupa rybno-krewetkowa - tym razem z łososiem jeszcze.

                Nadal 71, ale jakby ciut mniej ;) Pewno elektroniczna jakieś gramy by wykazała :)
                • wioletku Re: Prosto do celu :) 06.05.10, 09:23
                  I jest 70 :)
                  A jutro pewno będzie 70 bardziej :D

                  Czekam, bardzo czekam na 6 z przodu...

                  Dziś:
                  śniadanie - kubek kawy, kurczak w galarecie (niestety kupny, muszę wyrzucić
                  sałatkę :( ), jogurt z otrębami
                  2 śniadanie - 5 ruloników z szynki z twarogiem
                  obiad - gotowana pierś z kuraka
                  kolacja - limanda z folii

                  Wieczorem pewnie jeszcze jakaś cola zero wpadnie, ona najlepiej mnie ratuje
                  przed wieczorną chcicą na niedozwolone smakołyki.
                  A jutro już warzywka :) I widzę, że zasada: rybno-morska kolacja, nabiał do
                  południa działa na mnie najlepiej.
                  • wioletku Re: 2 tyg diety, -5kg 07.05.10, 08:51
                    Dziś nie było żadnych wątpliwości - 70 kg jak byk, nawet z lekkim wahnięciem
                    wskazówki tuż poniżej tych 70. Czyli 2 tyg po rozpoczęciu dukania mam 5 kg mniej
                    na liczniku.
                    A mimo to mam jakiegoś doła i kryzys dietowy :(
                    Chce mi się strasznie makaronu. Sałatki caprese. Sera żółtego. Pleeeśniaaaaka,
                    oj jak mi się chce jakiegokolwiek camemberta - niestety najlżejsze mają 12% tł
                    :( Dziś z premedytacją zwiększę sobie nabiał dzienny do 800g (dotychczas
                    starałam się nie przekraczać 400-500g) bo zwariuję. O dziwo w ogóle nie ciągnie
                    mnie na słodkie ale do zdrowej kuchni śródziemnomorskiej, z oliwą z oliwek...
                    :(

                    Dziś mam PW, pójdę systemem 4/3, tak będzie dla mnie najłatwiej.
                    Boję się weekendu i pokus :/

                    plan na dziś:
                    śniadanie - 100g twarogu, pół kubka kefiru z otrębami, pomidor
                    2 śniadanie - ruloniki z szynki z twarogiem, kefir z ogórkiem
                    obiad - kurak w galarecie, małosolne
                    kolacja - warzywa na patelnie, ryba
                    • wioletku Re: 2 tyg diety, -5kg 10.05.10, 09:00
                      Nareszcie @ ;)
                      Waga stoi po PW w weekend, no może jest trochę mniej niż 70, ale mimo @ nie
                      przytyłam, co uważam za wielki sukces. Nie czuję się też spuchnięta jak zwykle i
                      zdecydowanie mniej obolała :)
                      Uważam że system 4/3 jest idealny - w tygodniu i tak nie miałabym czasu na
                      delektowanie się warzywkami, a malutki małosolny dziennie (zamiast korniszona -
                      wszystkie które znalazłam mają w zalewie cukier) w zupełności mi na PP wystarcza :)

                      W weekend jadłam kalafior zapiekany z sosem czosnkowym i piersią kurzą,
                      "bigosik" z młodej kapustki z chudą sopocką, warzywa na patelnie z dorszem i
                      duuużo twarożku z rzodkiewkami i dymką :)

                      A dziś oszczędnie, bo apetytu nie mam:
                      śniadanie: dwa ruloniki z szynki i twarogu
                      2 śniadanie: serek wiejski z otrębami
                      obiad - dwa jajka nadziewane pastą z tuńczyka i mały małosolny
                      kolacja - pierś z kurczaka z folii

                      chwilowo nie mogę patrzeć na ryby i owoce morza...
                      • wioletku Re: -7 kg :) 11.05.10, 08:39
                        Dziś waga drgnęła i to jak!
                        Nie tylko wyczekana 6 z przodu, ale na wadze jak byk stoi 68 kg. No może nie
                        jest to zupełnie gładkie 68, takie 68 z kawałkiem, ale jest :D
                        Ale mam wyszczerz radosny :D

                        Tylko z tej radości, nie mam pomysłu na kolację ;)
                        śniadanie - 100g twarogu ze słodzikiem i cynamonem, kawa z mlekiem
                        2 śniadanie - serek wiejski z otrębami, 3 plasterki szynki
                        obiad - kurak w galarecie
                        kolacja - ??? pewno jakąś rybkę wciągnę, wczoraj wmusiłam w siebie zamiast
                        kuraka w folii 10 krewetek dużych z sosem jogurtowym, dziś nie mam pojęcia co
                        zrobić :/

                        Ale piję coraz więcej, 3 litry samej wody wychodzi, do tego pewno z litr innych
                        napojów. Aż zastanawiam się czy nie za dużo, ale mi się ciągle pić chce...
                        • wioletku Re: -8 kg po miesiącu :) 24.05.10, 10:31
                          Minął miesiąc mojego dukania. Bilans - 8kg na minusie :) Oprócz ostatniego
                          tygodnia dukałam grzecznie i prawidłowo raczej.
                          Połowa zeszłego tygodnia była stracona - paskudna infekcja mnie dopadła, do tego
                          kilka uroczystości rodzinnych i pogrzeszyłam trochę. Ale i tak 1kg w dół
                          poszedł. Najbardziej mnie dołuje, że choć straciłam już 8kg to nikt tego nie
                          widzi, poza mną samą. No mąż zauważył że coś dobrze wyglądam, ale nie skojarzył
                          dlaczego ;) I wiem, że powinnam się cieszyć, że sama widzę różnicę, ale czegoś
                          brak. Ale dietuję dalej, widzę ile jeszcze przede mną.
                          Przeglądam zdjęcia z połowy kwietnia i nie mogę uwierzyć w to jak wyglądałam...

                          Jem w zasadzie ciągle to samo, zaczyna mnie nużyć jednostajność. Muszę wczytać
                          się w przepisy, głównie te czysto proteinowe.
                          • dorota-on-line co jest czysto proteinowe? 24.05.10, 13:28
                            piszesz o kolacji czysto proteinowej tzn. co?bo chyba głównie ryba.jakie
                            produkty są czysto proteinowe?
                            • imasumak Re: co jest czysto proteinowe? 24.05.10, 13:37
                              Ubita piana z białek? ;)

                              Ale tak na poważnie, Wioletce zapewne chodzi o kolacji bez węgli, czyli samo
                              mięcho lub same ryby/owoce morza :)
                              • wioletku Re: co jest czysto proteinowe? 25.05.10, 09:25
                                Taki mintaj np :) Ma 15,5 białka, zero węgli i 0,1 tłuszczu :) Albo tuńczyk w
                                wodzie - 22 białka, 1 tłuszczu i 0 węgli. Pierś z kurczaka - 21 białka, 1
                                tłuszczu 0 węgli. Chodzi właśnie o produkty tego typu - jak najwięcej białka
                                przy jak najmniejszej ilości tłuszczu i najlepiej bez węgli

                                A u mnie w dół kolejny kg - mniej więcej tak działają na mnie właśnie białkowe
                                kolacje po jakichś grzeszkach czy przerwie :) Wczoraj jadłam na kolację dwa
                                filety z dorsza (16,5B, 0,1T, 0W) pieczone w folii przyprawione na ostro
                                pieprzem cytrynowym.
    • wioletku połowa drogi, 10 kg za mną :) 29.05.10, 13:59
      No i też doczekałam swojej pierwszej zrzuconej "dychy" :) Zajęło mi to miesiąc i
      tydzień, jestem zachwycona!
      Powoli zaczynam myśleć o zmianie garderoby, spodnie coraz luźniejsze, bluzki też
      nie leżą tak jak powinny :)
      I tylko taka gorzka refleksja mnie naszła - zawsze odchudzając się startowałam z
      mojej obecnej wagi (65-66kg), tej samej, którą teraz uważam za swój sukces. I
      uważałam że jestem gruba i wyglądam paskudnie :/
      • melani5 Re: połowa drogi, 10 kg za mną :) 29.05.10, 15:29
        Dasz rade:-) Podziwiam was dziewczyny,takie zaciecie! Ja mam wprawdzie tylko 4kg
        do zrzucenia(zostalo po ciazy,maly ma juz 2lata), odkladalam to i odkladalam,az
        poczytalam sobie te forum i jest pelna mobilizacja!Juz dwa na minusie.
        Ladnie ci poszlo,10kg w miesiac,pewnie w lipcu wskoczysz w jakies super dzinsy
        38 albo nawet 36!powodzenia
        • wioletku Re: połowa drogi, 10 kg za mną :) 01.06.10, 12:00
          Nadal 65 kg (z małym ogonkiem) za to w weekend musiałam kupić sobie spodnie. I
          weszłam (na wdechu i na wcisk) w rozmiar 27. No dobra 27 z duużą ilością
          stretchu ale 27 :)
          Póki co są mi jeszcze trochę niewygodne, ale przewiduję, że za 2 kg będą jak
          znalazł. Obecnie mam na sobie rozmiar 30 i też wyglądam super, a co! A ponieważ
          kupowane były z przeceny przecen to nie będzie mi żal jak niebawem zrobią się
          luźne :)
          Znowu pełna motywacji jestem, ciekawe na jak długo mi starczy...
          • red_mug Re: połowa drogi, 10 kg za mną :) 01.06.10, 22:12
            Super, gratulacje!
            bardzo, bardzo motywują mnie takie wpisy na forum :-)

            Pozdrawiam ciepło :-)
            • wioletku -12 kg 24.06.10, 11:45
              Ciężko powiedzieć czy jestem nadal na Dukanie - grzeszę niestety (ach te
              truskawki), acz staram się trzymać protalu jak najbardziej.
              Wczoraj minęły dwa miesiące od kiedy dietuję, a na wadze 63kg - czyli 12 kg
              mniej. Bardzo mi się ten wynik podoba i bardzo się sama sobie podobam :)
              Spodnie o których pisałam wcześniej nie są już wcale obcisłe, a nawet bym rzekła
              że luźnawe :) Czuję się kobieco i atrakcyjnie i mówiąc szczerze nie chce mi się
              chudnąć mocniej. A wiem że przydałoby się jeszcze choć z 5kg. Zaczynam coś na
              kształt 3 fazy, tyle że dni czysto proteinowe chce robić trzy w tygodniu. No i
              kontrola wagi - jak zacznie rosnąć, powrót do 2 fazy.

              Pod koniec sierpnia mamy wielki rodzinny spęd - liczę że do tego czasu będzie ta
              5 z przodu :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka