gatt_a
23.05.11, 18:43
Robię co mogę, a on się nic nie zmienia! Od miesiąca chodzę 5 razy w tygodniu do fitness clubu (pilates, joga, ABT, bieżnia), znacznie ograniczyłam jedzenie słodyczy (zamiast dziennie 2 tabliczek czekolady/ kilograma michałków- 2 kostki gorzkiej czekolady), nie piję kolorowych napojów, zamiast tego woda mineralna, 2-3 kubki czerwonej herbaty, 1 czarnej z cytryną. Odżywiam się zdrowo- od 6 lat "świadomie" nie jem mięsa ("świadomie" tzn., że dostarczam organizmowi białka i wszystkich innych potrzebnych rzeczy w innych postaciach), baaaardzo rzadko jadam smażone rzeczy, zero fast foodów. Ważę 63 kg przy 174 cm. Nie zależy mi na zrzuceniu kilogramów (chociaż nie ukrywam, że ogromny uśmiech zagościłby na mojej twarzy, gdyby moja waga jako pierwszą pokazywała cyfrę 5). Zawsze byłam szczupłym dziewczęciem, aż w ciągu roku przytyłam ponad 5 kg. I tak jak lubię mój powiększony tyłek, toleruję szersze biodra, tak zupełnie nie potrafię się zaprzyjaźnić z wystającym brzuchem i bokami (bo boczkami, to tego nazwać nie można). Macie pomysł ja się pozbyć tej opony, która się zadomowiła między biodrami a piersiami?