agata_b
02.02.03, 03:02
bardzo proszę o próbę diagnozy. mam 22 lata, od ok. 6-7 lat mam problemy z
jedzeniem, o których prawie nikt nie wie. jedzenie generalnie traktuję jako
pomoc w rozwiązywaniu moich problemów, chyba w podobny sposób jak alkoholicy
alkohol. kiedy tylko coś mi nie wyjdzie w życiu (a troche tego jest) zaraz
pierwsza myśl: muszę sobie poprawić nastrój. na jedzenie (fast food,
słodycze, chipsy, czekolada...) wydaję mnóstwo pieniędzy, nie mogę się
powstrzymać. na szczęście wyglądam normalnie, nie jestem gruba, nikt więc o
niczym nie wie. żeby to pozostało w tajemnicy potrafię robić różne wybiegi
(żeby rodzice się nie dowiedzieli), zmieniałam też sklepy opanowana
podejrzeniem że sprzedawczynie mnie rozpoznają i będą coś podejrzewać.
każdy dzień wolny od zajęć traktuję tak: cały dzień wolny, muszę sobie kupić
coś smacznego. od niedawna nie mieszkam z rodzicami - więc nie muszę już
ukrywać jedzenia przed rodzicami.
to nie jest zwykłe obżarstwo, tylko właśnie taka chęć polepszenia nastroju.
uwielbiam to uczucie, uwielbiam jeść, ale nienawidzę tego. swój wygląd
akceptuję, nie chodzi o schudnięcie, tylko o rozwiązanie problemu, bo mam
zaparcia, próchnicę, trądzik - wszystko wynika pewnie z tego odżywiania.
próbowałam przestać - nic z tego.
gdzieś przeczytałam że może to mieć przyczynę w wydarzeniach z przeszłości
związanych np. z doświadczeniami seksualnymi?? i że to się nazywa jedzenie
kompulsywne...
proszę o pomoc, jestem gotowa się leczyć - tylko nie wiem czy jest co i jak.
i nie umiem sama tego zrobić.