Dodaj do ulubionych

tkanka tłuszczowa - wysoka!

06.04.03, 14:42
Pani Ekspert,
Dzisiaj zmierzyłem sobie poziom tkanki tłuszczej wynosił 22 . W skali norma
to 11-20. A więc znalazłem się powyżej normy. Dodam że mam 33 lata, ważę
81 kg i mam 178 cm. wzrostu. Panie , które mierzyły mi poziom stwierdziły ,
że jest to już zbyt wysoki poziom i należy zacząć przyjmować odpowiednie
środki zaradcze. W ostatnim czasie schudłem 6 kg , a zatem przypuszczam ,
że poziom tkanki tłuszczowej spadł mi trochę na skali, mimo to jej poziom
jest zbyt wyski. Musze tutaj napisać , że nie wyglądam na człowieka z
nadwagą, raczej w normie. Pani mierząca poziom ytkanki stwierdziłą , że w
pierwszej kolejności spalone zostały białka podczas mojego odchudzania ,
natomiast poziom tłuszczu ( zbyt wysoki) pozostał właściwie nie zmieniony.
Pani ekspert proszę o poradę co należy zrobić w moim wypadku ,żeby poziom
tkanki Tł. obniżył się. Jeśli chodzi o mój sposób odrzywiania to chyba nie
jest tak ,żle - staram się zjadać dużo owoców i warzyw, unikać tłuszczów (
ale nie zupełnie). Pani ekspert proszę o radę. Jeśli będą potrzebne dalsze
informację o mnie służe...
Obserwuj wątek
    • mariolka53 Re: tkanka tłuszczowa - wysoka! 06.04.03, 20:35
      Co prawda nie jestem ekspertem ale coś mi tu nie gra ://
      Norma dla kobiet jest 19-25 a dla mężczyzn 16-23 więc nie wydaje mi się by miał
      Pan za dużo tego tłuszczu .Najlepiej zbadać się na poziom nie tylko tłuszczu
      ale także na ilość wody , tkanki mięśniowej i grubość kości .Wtedy będzie
      wszystko jasne .
      Albo niech Pan kupi sobie wagę która mierzy także poziom tłuszczu dzięki temu
      będzie Pan widział czy chudnie z wody i mięśni czy z tłuszczu .
      Powodzenia !!
      • terrot1 Re: tkanka tłuszczowa - wysoka! 06.04.03, 21:21
        Dzięki za informacje trochę się uspokoiłem. Ale zostałem wystraszony przez ta
        kobietę mierzącą tkankę tłuszczową. Mam nadzieje, że rzeczywiście nie jest tak
        źle, ostatnio odchudziłem się 5 kg. a ta Pani mi mówi , że mam za dzuzy poziom
        tkanki tłuszczowej- teraz znowu myslę - że nie jest tak źle, ale czekam na
        dalsze opinie, pozdrawiam:-)
        • easy123 Re: tkanka tłuszczowa - wysoka! 06.04.03, 23:28
          Tak, nie ma sie co martwic. Procent tluszczu nie jest tak dobrze jeszcze
          opracowany jezeli chodzi o normy i prawdopodobnie mozna sobie pozwolic bez
          zwiekszonego ryzyka miec nawet 25% tluszczu w troche starszym wieku (33 lat tu
          juz taki troche starszy wiek niestety).
          Chcialbym tez zwrocic uwage, ze nie ma tak zupelnie pewnej i dobrej metody
          pomiaru procentu tluszczu. Wszystkie maja swoje niedoskonalosci i moga
          produkowac wynik nieprawidlowy. Inaczej przeciez waza kosci inaczej miesnie i
          inaczej woda. Nie nalezy dac sie zwariowac. Wazne, zeby juz ten ciezar ciala
          utrzymac taki jaki jest w nastepnych dekadach zycia.
          • terrot1 Re: tkanka tłuszczowa - wysoka! 07.04.03, 11:38
            Dzięki za informację . Dowiedziałem się przy okazji , ze ten mój wiek już nie
            jest taki młody ! To pieknie , a ja wciąż czuję się młodo, ale cóż chyba czas
            sie opamiętać i spojrzeć prawdzie w oczy:-( Czyli ten tłuszcz nie jest taki
            zły? ale co zrobić żeby był mniejszy - jednak wolałbym , pozdrawiam
            • easy123 Re: tkanka tłuszczowa - wysoka! 07.04.03, 16:24
              Dwie rzeczy musza wspolgrac ze soba: dieta i wysilek fizyczny.
              Bez uczciwego poziomu ruchu nawet jak masz prawidlowa wage to twoj procent
              tluszczu moze byc wysoki.
              Jezeli naprawde chcesz schudnac to tzw "fool proof" metoda jest liczenie
              kalorii.
              Wymaga troche wysilku na poczatek ale kazdy schudnie. Gorzej, ze trzeba sie
              codziennie wazyc i uwazac na kalorie do konca zycia aby nie wrocic do starej
              wagi.
              • terrot1 Re: tkanka tłuszczowa - wysoka! 09.04.03, 14:23
                Easy dzięki za informacje:-) ale ja chyba tak nie potrafię , ciągle uwazać na
                kalorię , liczyc je itd. do końca zycia ! o chyba juz teraz sie przyznaje że
                to nie dla mnie . Jak chyba tu pisałem ostatnio schudłem jakieś 6 kg w 2
                miesiące ale ja poprostu troche mniej jadłem , bardziej zdrowo i codziennie
                jakieś 0,5 ha ćwiczeń. Wiem to nie wiele ale wystrzczyło, teraz waga się
                zatrzymała i ani w tą ani w tą. A wiem , że powinienem jeszcze schudnąć z 3,4
                kilogramy , tylko jak? pozdrawiam
                • easy123 Re: tkanka tłuszczowa - wysoka! 09.04.03, 16:54
                  A ja juz nie znam innej dobrej metody poza operacja. Wyciac sobie kawalek
                  zoladka albo jelita, zeby zmniejszyc wchlanianie pozywienia albo odsysanie
                  tluszczu. Sorki, ale nieprzyjemnie sie robi! Choc jest to dla niektorych dobry
                  wybor.
                  Nawet Weight Watchers okazuje sie, ze nie maja wielkiej skutecznosci, pomimo co
                  tygodniowych spotkan i kasy, ktora placa za przynaleznosc. Sredni spadek wagi u
                  Weight Watchers jest chyba tylko 2 kg po 2 latach. Mizernie, nie? Leki
                  farmakologiczne tez dzialaja tylko wtedy jak je bierzesz, ale masz sie truc do
                  konca zycia? Beznadzieja!
                  A liczenie kalorii mozna polubic i po pewnym czasie sie to robi niemalze
                  automatycznie. Bo widzisz to otylosc to jest tak jak zepsuty wskaznik w glowie
                  mowiacy ci ile masz jesc. Wiec ten zepsuty wskaznik zastepujesz wlasnymi
                  obliczeniami. Dlatego to dziala i w dodatku dziala zawsze (chyba, ze zle
                  liczysz :) )

                  Po kilku tygodniach liczenia jestes w stanie na oko ocenic kalorycznosc
                  wiekszosci rzeczy niejako bez liczenia. Trzeba sie tylko przemoc na poczatku
                  troche temat postudiowac. Takze kupic dobra wage kuchenna i postarac sie o
                  dobre tablice zywieniowe albo program komputerowy.


                  • je4 liczenie kalorii 09.04.03, 17:19
                    easy123 napisał:

                    > A liczenie kalorii mozna polubic i po pewnym czasie sie to robi niemalze
                    > automatycznie.
                    (...)
                    > Po kilku tygodniach liczenia jestes w stanie na oko ocenic kalorycznosc
                    > wiekszosci rzeczy niejako bez liczenia. Trzeba sie tylko przemoc na poczatku
                    > troche temat postudiowac.

                    ********************************
                    Zgoda, że postudiować !

                    np ze strony: klinika-zdrowia.city.net.pl/tombak.htm Fragment cytatu:

                    Odżywianie oparte tylko na liczeniu kalorii jest błędne z fizjologicznego
                    punktu widzenia. Cała tajemnica tkwi w bilansie bialka, węglowodanów,
                    tłuszczów, soli mineralnych, witamin i mikro­elementów. Jeśli ich ilość jest
                    zbilansowana (przy odżywianiu się naturalnymi produktami roślinnymi), to
                    organizm otrzymuje wiele energii i człowiek nie bywa głodny. Energetyczna
                    wartość posiłków jest uzależniona od ich łączenia i sposobu gotowania, przy
                    długim gotowaniu prawie wszystkie posiłki tracą od 50 do 70% swojej wartości.
                    ****************
                    Od siebie dodam, że wartość wchłanianej energii z pokarmu zależy także od wieku,
                    stanu psychofizycznego i pory dnia spożywania posiłku.
                    Elementów mających wpływ na przyswojenie przyjmowanego pokarmu jest tak dużo,
                    że trzeba byłoby mieć cały czas podłączony komputer do ciała, aby określić
                    liczbę potrzebnych kalorii w danym momencie. Tak więc liczenie kaloryczności
                    spożywanych posiłków wyłącznie w oparciu o napisy na etykietach produktów czy
                    tabelach - po prostu nie ma sensu. To dlatego wiele osób jest rozczarowanych
                    efektami różnych diet opartych na liczeniu kalorii, gdyż każdy organizm inaczej
                    wchłania te same posiłki, a nawet ten sam organizm w różnych dniach będzie
                    innaczej przyswajał ten sam pokarm.
                    Ogólna sprawność przyswajania pokarmu waha się w granicach od 25 do 95 %.
                    Wątpię czy ktoś potrafi bez oprzyrządowania określić ile w konkretnej chwili
                    jego organizm będzie w stanie przetrawić, a ile usunąć.

                    Pozdrawiam
                    • je4 Re: liczenie kalorii 09.04.03, 17:32
                      jeszcze w ramach studiowania...

                      Proponuję zajrzeć na stronę www.niejedzenie.pl/doswiadczenia.html

                      aby przekonać się, że psychika może nawet całkiem wykluczyć zasilanie
                      organizmu pokarmem, a więc liczba kalorii = 0.
                      Są tam relacje osób nie przyjmujących pokarmu przez kilka-kilkanaście miesięcy
                      i są pełni energii, a nawet odnoszą sukcesy zawodowe i społeczne.
                      • easy123 Re: liczenie kalorii 09.04.03, 17:44
                        Polecasz bardzo nienaukowe metody. Metoda niejedzenia jest fizjologicznie
                        kompletnym absurdem. Nigdy nie potwierdzono ani jednego przypadku kogos kto by
                        na tym wytrzymal dluzej niz kilka dni. Ludzie, ktorzy byli pod 24 godziny na
                        dobe obserwacja kamery zwyczajnie podzerali z lodowki a pozniej tlumaczyli, ze
                        to swiatlo kamery i wszystko popsulo.
                        Natomiast ten twoj pierwszy post z proporcjami i panem Tombakiem jest zacheta
                        do probowania medycyny alternatywnej, ktora jest niepotwierdzona naukowa.
                        Kiedys juz pisalem, ze na kazdej diecie sie chudnie, bo wystarczy troche
                        patrzec na to co sie je by chudnac. Latwo, nawet bardzo latwo jest wykreowac
                        nowa teorie zywieniowa i szybko znalesc wyznawcow ktorzy sie dadza za nia zabic
                        bo doswiadczyli spadku wagi bez wysilku. Problem jest jednak na ogol utrzymanie
                        spadku wagi na dluzsza mete np kilka lat.

                        • je4 Re: liczenie kalorii 09.04.03, 18:22
                          > Polecasz bardzo nienaukowe metody.

                          Niczego nie polecałem. Jedynie podważam sens liczenia kalorii spożywanych
                          produktów.

                          > Metoda niejedzenia jest fizjologicznie kompletnym absurdem.

                          Dodaj, że w świetle dzisiejszej nauki (o jej poziomie i błędach trzeba byłoby
                          nowy wątek rozpocząć).

                          >Natomiast ten twoj pierwszy post z proporcjami i panem Tombakiem jest zacheta
                          >do probowania medycyny alternatywnej, ktora jest niepotwierdzona naukowa.

                          Cytat z teorii Tombaka służył mi jedynie jako przykład pułapki liczenia kalorii.
                          A co do potwierdzeń naukowych - mam bardzo negatywną ich ocenę.
                          W swoim zawodowym życiu wiele razy miałem okazję przekonać się jak kit
                          można sprzedać naukowo udowadniając, że to złoto.

                          Nie sugerowałem tu do tej pory żadnej diety. Jedynie zareagowałem na kalorie...
                          Natomiast miałem okazję przekonać się na przykładzie mojej siostry, która
                          stosując metody medytacyjne (opisane na stronie:
                          www.aquarius.4me.pl/brainmind.htm ) schudła 24 kg i od czterech lat
                          waga utrzymuje się bez zmian. I ani ona, ani ja nie czuliśmy dotąd potrzeby
                          potwierzdania tej metody naukowymi badaniami. Po prostu w jej przypadku
                          była skuteczna i nie wymagała żadnych wyrzeczeń.
                          Jeśli miałbym coś od siebie polecać - podałbym stronę na którek opisałem
                          moje doświadczenia w tym temacie.
                          Dla zainteresowanych: www.atw.ejgerd.prv.pl w zakładce PORADNIK.

                          Pozdrawiam i trzymam kciuki za skuteczność dowolnie wybranej metody.
                          Najważniejsze przecież jest zdrowie i samopoczucie, a nie naukowo
                          udokumentowane sukcesy jakiejś teorii.






                          • je4 Re: liczenie kalorii 09.04.03, 18:35
                            Błędnie podałem adres strony dot. medytacyjnego odchudzania.

                            Powinno być: strony.wp.pl/wp/monahan/index.html

                            Przepraszam :)

                            Podana wcześniej strona jest też ciekawa, ale dotyczy zupełnie innego wątku :)

                            • easy123 Re: liczenie kalorii 09.04.03, 19:39
                              Nigdy sie nie oburzalem na metody alternatywne, ktore sa nieszkodliwe, a nie
                              spodziewam sie, ze medytacja moze zaszkodzic. Czy pomoze?????? Nie wiadomo,
                              Allach jest wielki. Mozna stracic mnostwo czasu a malo zyskac.

                              A liczenie kalorii jest dobrze sprawdzona metoda stosowana przez dietytykow na
                              calym swiecie. Naprawde dziala!
                              • je4 Re: liczenie kalorii 09.04.03, 19:45
                                :))

                                Nie będziemy pisać protokołu rozbieżności :)
                                Pozdrawiam
                                • terrot1 wnioski takie tam 10.04.03, 12:31
                                  je4 napisał:

                                  > :))
                                  >
                                  > Nie będziemy pisać protokołu rozbieżności :)
                                  > Pozdrawiam
                                  Ale się rozpisaliscie - czytałem dużo o niejedzeniu. przyznaje niezwykłe - aż
                                  by się samemu chciało spróbowaać. Oczywiście mały szarak mysli " nie to nie
                                  dla mnie ja sobie nie dam rady - ja nie potrafie przestać jeść " mniejwiecej
                                  jest to porównywalne ze zdobyciem osmiotysięczznika...
                                  zrozumiałem jednakże , że rzeczywiście warto przechodzić na odzywianie się
                                  warzywami , owocami, ograniczać a może i zaprzestać konsumować mięcho,
                                  słodycze.
                                  Na szczęście lubię owocę lubię warzywa we wszelkiej postaci , więc
                                  wprowadzenie ich w wiekszym zakresie do moich posiłków nie bedzie czymś
                                  szczególnie trudnym. Zrozumiałem po przeczytaniu strony o niejedzących
                                  miesiącami czy nawet latami, że przejście na posiłki wegetariańskie lub prawie
                                  wegetariańskie nie powino być trudne. Wiadomo Ci niejedzący to mieli trudne
                                  zadanie a ja ze swoja zmaną diety co to za problemik przy nich?! Poza tym
                                  najważniejsza jest siła własnego umysłu i głeboka wiara.pozdrawiam dzięki za
                                  mądre rady...
                                  • je4 Re: wnioski takie tam 10.04.03, 13:40
                                    terrot1 napisał:

                                    > zrozumiałem jednakże , że rzeczywiście warto przechodzić na odzywianie się
                                    > warzywami , owocami, ograniczać a może i zaprzestać konsumować mięcho,
                                    > słodycze.

                                    Na podstawie której wypowiedzi ?
                                    Prześledziłem całą dyskusję i takich wniosków nie zauważyłem.
                                    Np. witaminy A D E i K wymagają obecności tłuszczu aby zostały wchłonięte z
                                    pożytkiem przez organizm. Ludzie unikający spożywania mięsa zmuszeni są
                                    do przyjmowania suplementów, gdyż w przeciwnym razie grozi im anemia.
                                    Oczywiście radzą sobie, ale moim zdaniem jest to wynaturzenie.

                                    Moje rady to:
                                    - jedz kiedy chcesz, ale tylko wtedy, gdy organizm o to się upomni;
                                    - jedz ile chcesz, ale rób to bardzo powoli przeżuwając długo każdy kęs;
                                    - jedz tylko to, o co upomni się organizm (unikając bukietów smakowych);
                                    - traktuj spożywanie posiłków jako coś nadzwyczajnego (nie łącz z innymi
                                    czynnościami);
                                    - zrezygnuj ze słodyczy ;
                                    - regularnie pobudzaj krążenie gimnastyką, spacerami i masażami;

                                    ... resztę podpowie Twój organizm, jeśli wsłuchasz się w jego sygnały.

                                    Pozdrawiam serdecznie
                                    • terrot1 Re: wnioski takie tam 10.04.03, 21:16
                                      Gdzie przecztałem to żeby rezygnować z mięsa? - ach nie było tego w postach?,
                                      to sorry zaczytałem sie o "niejedzącyh ludziach" - (to któryś z kolegów
                                      przesłał w soim li.ście) którzy stopniowo zmieniali swoja dietę. W pierwszym
                                      rzędzie wyeliminowali wedliny i mieso , nastepnie mleko i jego przwewory, ,
                                      jaja. Kolejnym etAPEM BYŁO ODŻAYWIANIE się tylko warzywami i owocami. Póżniej
                                      Ci ludzie zjadali tylko zmiksowane warzywa i owoce , już w postaci lekko
                                      płynnej, by w końcu dojśc do samych soków warzywnych czy owocowych. W końcu
                                      zaczyanli rozcięczac soki wodą , by w ostatnim etapie swój organizm zasilać
                                      jedynie wodą! Z tego co przeczytałem o tyc ludziach niejedzących wynika ,że są
                                      też tacy , którzy potrafia zrezygnowac z wody!! wiem brzmi to wszytsko jak
                                      prima a. zart ale to wszytko było zdaje się na poważnie - musze przyznac, że
                                      jestem pod wielkim wrażeniem "lus\dzi niejędzących " - zyjących w świetle.

                                      A jeśli chodzi o Twoje rady dla zupełnie zwykłych ludzi - to dzięki:-) -
                                      myśle , ze rzeczywiście wyciągnąłes to co najbardziej istotne - tych klika
                                      pkt . Pisał też o tym Tombak, ja ze swojej strony starałem się już wcześnie a
                                      teraz tym bardziej bedę własnie podobnych zasad przestrzegać. Jeśli chodzi
                                      np. "o długie przeżuwanie kęsów" - człowiek się stara ale niekiedy
                                      zapomina... pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dzięki za rady. Może nie jest
                                      tak źle z Ta tkanką tłuszczową . Ach zapisałem się na basen:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka