the_dzidka 14.04.03, 17:33 Oduczyłam się solenia wszystkiego pelnymi garściami, tu natomiast natchnął mnie jeden z postów Tessy, w ktorym wspomina o przyprawach zamiast soli. Możecie poradzić, jakie to mogą być przyprawy??? Link Zgłoś Obserwuj wątek
tessa13 Re: Zamiast soli... 15.04.03, 13:48 Witaj, > Oduczyłam się solenia wszystkiego pelnymi garściami, Ja mam w domu sól tylko dlatego, że gotuję bardzo duże makaronu, bo mój mąż jest zdania, że bez makaronów zginie śmiercią głodową. ;-))) Szkoda, że dzisiejsze kobiety tak bardzo mało wiedzą o ziołach... Jakie przyprawy? No, moja Droga, na przykład: czosnek, estragon, imbir, koperek (przede wszystkim nasiona), lubczyk (świeży!), majoranek, natka pietruszki, rozmaryn, szczypiorek, seler (przede wszystkim nasiona i liście), tymianek... Lubczyk (także znany jako ziele Maggi) albo nasiona selera już same wspaniale zastępują sól, ale bardziej interesujące są mieszanki ziołowe. Tu kilka - własnoręcznie wypróbowanych (częściowo też wymyślonych) - propozycji, przy czym ja zioła hoduję na parapecie w kuchni i sama suszę (jarzyny na te mieszanki także, bo suszonej marchewki jeszcze nigdzie nie dostałam), ale możesz kupić już gotowo ususzone: 1. bylica pospolita (kwitnące wierzchołki pędów), majoranek i tymianek 2. równe części cząbru, suszonych liści selera, lubczyku, bylicy pospolitej 3. suszona cebula, suszony czosnek, suszona marchewka, suszony seler (albo nasiona), czarny pieprz (ale proszę w całości albo prosto z młynka, a nie to kupne już zmielone świństwo!), lubczyk albo cząber 4. sezam, estragon, czarny pieprz, nasiona selera, cayenne, suszona cebula i suszony czosnek 5. koperek, tymianek, imbir, bazylia Metoda jest tak prosta jak efektowna: wrzucam wszystko do moździeża i proszkuję. Jeszcze kilka słów na temat suszenia, jeżeli ktoś odkryje ambicje zielarskie albo zechce pobawić się w czarownicę... *LOL* To wprawdzie trwa kilka godzin, ale opłaca się. Zioła: Często widzi się, że zioła suszą się w kuchni, co jest absolutną bzdurą, bo w kuchni jest wprawdzie ciepło, ale powietrze jest za wilgotne i za tłuste, tzn. zioła zaczną Ci gnić albo pleśnieć i są do wyrzucenia. Jeżeli nie znajdziesz ciepłego, suchego, nie za jasnego miejsca, to najlepszą alternatywą jest suszenie ziół w piekarniku: zioła myjesz, dokładnie osuszasz, kładziesz na blachę i suszysz przy temperaturze 50 stopni, drzwiczki piekarnika nie powinny być całkiem domknięte (np. przy pomocy drewnianej łyżki). Są gotowe, kiedy zaczną przy dotknięciu szeleścić. Ważne!!! Zioła powinny pozostać zielone! Jeśli zrobią się szare albo brązowe, to suszyłaś albo za długo albo przy za wysokiej temperaturze. Jarzyny: Suszy się w piekarniku właściwie tak samo jak zioła (50 stopni, itd.), ale nie wszystkie na surowo. Np. marchewkę i seler powinno się odparować: pokrojone w małe kosteczki (ja kroję tak na pół centymetra, bo tak jest najwygodniej w moździeżu) warzywa wsypuję do gęstego - najlepiej metalowego - sita, sito stawiam na kilka minut na garnku z wrzącą wodą (przy tak małych kostkach wystarczą 2-3 minuty). Potem kosteczki lądują na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (nie powinny się dotykać). Gotowe są, kiedy dotykają się tak trochę jak skóra i szeleścić. Cebuli i czosnku nie trzeba parować i można także pokrojone w plasterki wysuszyć na słońcu albo - nadziane na nitkę - suszyć jak zioła. Serdecznie pozdrawiam Tessa Link Zgłoś