kongool
01.06.07, 12:20
Hej,
Jeszcze nie zaczęłam tak porządnie, ale od poniedziałku ruszam do boju.
Najfajniejsze jest to, że razem ze swoim facetem (a niedługo mężem - patrz
suwaczek ;-)).
Mam i piję już wodę zurawinową - PYCHOTKA!!! Mogę ją pić non stop!!
Wczoraj spróbowałam napój długowieczności - hmmm... to zmielone siemię lnianę
to mi trochę w gardle stanęło. Jest na to jakiś sposób? Boję się, że przy
następnej próbie będę miała odruch zwrotny.
Spróbowałam też olej z ogórecznika - hmmm... chyba się przyzwyczaję, ale
pierwsze wrażenie bylo co najmniej dziwne!
W tej chwili jestem na etapie planowania jadłospisu na najbliższy tydzień, a
jutro... na zakupy! Co prawda nie mogę się pochwalić zdrowym menu z dwóch
ostatnich dni, ale tłumaczę sobie, że to ostatnie podrygi mojego łakomstwa!!
Od poniedziałku - biorę się ostro w garść!
Miałam nie zakłądać postu, ale pomyślałam, że jak codziennie coś naskrobię.
to będę miała większą motywację.
A moze i któraś z Was coś podpowie i doda otuchy.