Dodaj do ulubionych

Dziewictwo i pierwszy raz

10.01.02, 15:44
Witam,

Temat dziewictwa wraca na forum jak bumerang. Czym ze wiec ono jest...czy wedle
popularnej definicji jest to brak trzech o. Tzn. brak ochoty, brak okazji czy
brak odwagi. A moze jest jednak wyborem, checia oddania tego co ma sie
najpiekniejsze, swojego ciala i duszy tej jedynej, kochanej osobie.

Co jednak powoduje, ze wiele osob nie wytrzymuje w swoim postanowieniu i
zastanawia sie nad tym jakby szybko i bolesnie dziewictwa sie pozbyc, nawet bez
milosci. Ryzykujac utrate wlasnej godnosci. Czy dziewictwo jest balastem? Czy
cisnienie idiotycznych publikacji gawedziarstwa erotomianiackiego, chocby w
Cosmo, powoduje powstanie przeswiadczenia, ze czystosc jest czyms nienormalnym?

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • nessuna Re: Dziewictwo i pierwszy raz 10.01.02, 16:06
      Hej Hansie,
      Chyba moj watek Cie natchnął? Nie mam co do tego najmniejszych watpliowosci.
      Ale juz na wstepie popelniasz, moim zdaniem, blad wciagajac w te dywagacje
      hymen, lub swojsko, blone dziewiczą. Moim zdaniem wlasnie nakazy moralne,
      laczenie dziewctwa z pojeciem czystosci i porzadności powoduja, ze trafiaja sie
      tacy, jak ja. Ufni jak barany. Wierzylam dlugo w sile uczucia. Wierzylam i w
      to, ze moje dziewictwo zloze na oltarzu uczczucia. Ten patos jest swiadomy, to
      dla lekkiej ironni, bo oto mam sluszny wiek, moje cialo szuka zaspokojenia, ale
      nikt nie chce wkroczyc w me zycie by mnie kochac i sercem i cialem. Wiec sie
      poddalam, spuscilam z tonu. Jestem slaba, zwyciezyla chuc i chce zaspkojenia
      jej. Chce sie oddac, ktory woli moje cialo od mojej osoby. Ja chce jego ciala.
      Zgrzeszymy. I co z tego? Nie my pierwsi, nie my ostatni. Pozdrawiam
      • hans_kloss Dziewictwo i pierwszy raz 10.01.02, 16:25
        Witam Nessuno,

        Masz niewatpliwa racje, ze mechaniczne odnoszenie pojecia czystosci do
        istnienia czy tez nie, blony dziewiczej jest mowiac lagodnie naciagane.
        Niemniej jednak niezwykle mnie ciekawia pobudki jakimi kieruja sie osoby,
        zarowno kobiety jak i mezczyzni by poczekac z seksem na milosc. I co powoduje,
        ze wiekszosc z nich pomimo wczesniejszych zapewnien, predzej czy pozniej ulega.

        Jednym z czynnikow sprawczych moze byc chocby fakt wzrastajacego libido u
        kobiet. U szesnastolatki libido jest wzglednie niskie co pozwala na czynienie
        obetnic o zachowaniu dziewictwa po wsze czasy. Niestety libido kobiety 25
        letniej jest juz znacznie wyzsze i coraz trudniej jemu sie oprzec. Zas okolo 30-
        35 libido osiaga apogeum. Libido to czynnik fizjologiczny.

        Jakie sa inne uwarunkowania zjawiska dziewictwa?

        Pozdrawiam.
        • nessuna Re: Dziewictwo i pierwszy raz 10.01.02, 16:28
          Moje libido sie obudzilo i nie wiem, jak je wpedzic ponownie w stan hibernacji.
          Bo ja chce uczuc, ale o nie jeszcze trudniej niż o seks.
          • jamorzeszek Re: Dziewictwo i pierwszy raz 10.01.02, 17:42
            Co do dziewictwa, to dawniej, zanim patryjarchat odcisnął swoje piętno,
            dziewictwo nie oznaczało istnienia nienaruszonej błony dziewiczej, a stan
            bezdzietny u kobiety (Angelika Aliti "Dzika kobieta"). Nikt nie wnikał czy i z
            kim taka młoda kobieta obcowała fizycznie. A dzisiaj nadal dziewicą jest ta,
            która posiada ową błonkę. Dziwne. Z własnego doświadczenia wiem, że poczucie
            czystości duchowej i jakiegos uwznioślenia nachodziło mnie najczęściej w
            ramionach ukochanej osoby i nadal-mimo wieku i doświadczeń zdarza się często.
            Nigdy zresztą nie uważałam sie za "czystą" tylko ze względu na brak
            doświadczeń, abstynencję seksualną. Wcześnie rozpoczęłam życie seksualne z
            własnego wyboru, z potrzeby (o jakiej pisze moja przedmówczyni). Coż, nie
            wszystkie nastolatki są takie nierozbudzone. I nadal myślę sobie, że nie ten
            zepsuty, który kocha całym ciałem, a ten co o tym brzydko myśli.
            • Gość: uczeń Re: Dziewictwo i pierwszy raz IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 21:23
              Gratuluję Hans, twój watek wzbudził napięcie poznawcze w przeciwieństwie do
              mojego. Widać więc, że są ludzie, którzy potrafią jeszcze wyjść poza opłotki
              biologizmu. Zdolni są do jakiejś głębszej refleksji nad swoją płciowością. Bo
              uważam, że Ty Hans jesteś mistrzem jeśli idzie o sztukę kochania w
              przeciwieństwie do Pana Doktora, który jest jak się wydaje rzemieślnikiem,
              który tak jak hydraulik chce naprawiać krany, uważając, że miłość to tylko
              sprawa techniki. No niestety taki jest paradygmat, a humanizm jest na
              wymarciu. .
              ,,zapłodniłeś” intelektualnie uczestników forum. I tutaj dołączę swoje
              refleksje. Ostatnio po poznaniu pewnej młodej kobiety, doznałem szoku, kiedy to
              niby w ,,romantycznym uniesieniu” poznałem jej preferencje i zachowania
              seksualne. Porównałem je do byłej starszej doświadczonej partnerki, i
              stwierdziłem, że ta mogłaby się wiele od tej młodszej uczyć. Ale tak jak
              piszesz, trzeba analizować pakę, którą karmią kobiety i wszystko wyjaśnione.
              Kiedyś po takich analizach wyszło, że głównym tematem prasy kobiecej jest seks,
              a je ukazuje się, jak maszynki, które się uczy coraz to nowych technik, aby
              były wydajniejsze.
              Kończąc przyszła mi na myśl koncepcja kobiety przez duże K i małe k. Zapewne
              każdy może sobie dołączyć desygnat tej kategorii. Na pewno te przez duże K są
              piękniejsze i one powinny stanowić sól tej ziemi. Te warto kochać i się z nimi
              kochać. A reszta niech dalej pożera spermę i zwiększa swoją sprawność, bo
              konkurencja rośnie. Coraz to nowe kohorty wkraczają na ,,seksualny rynek”.
              Pozdrawiam.
              • hans_kloss Re: Dziewictwo i pierwszy raz 11.01.02, 10:26
                Witam,

                Jak moze zauwazyles nie staram sie oceniac postepowania innych ludzi. To ich
                decyzje a i ich konsekwencje. Ale odbiegamy od tematu. Napisz o twoim pierwszym
                razie w pryzmacie procsu poznawczego i decyzynego. Interesujace beda przeslanki
                jakimi sie kierowales i jak je zrealizowales.

                Pozdrawiam.
              • Gość: KR$ Re: Dziewictwo i pierwszy raz IP: 162.70.83.* 11.01.02, 12:21
                Ale nisko uderzasz. Piekno czlowieka polega m. in. na tym aby pozwolic innym
                zyc tak jak chca i ich nie przesladowac z racji dokonywanych przez nich wyborow
                (swiadomych czy tez nieswiadomych). Zanim innym przylepisz latke najpierw
                spojrz na siebie.
            • hans_kloss Re: Dziewictwo i pierwszy raz 11.01.02, 10:24
              Witam,

              I dziekuje za odpowiedz. Prosze napisz jakimi przeslankami kierowalas sie przy
              podejmowaniu decyzji o rozstaniu sie z blonka. Jak wybralas mezczyzne, czy dla
              niego byl to tez pierwszy raz, czy raczej zecydowalas sie na dojrzalego i
              doswiadczonego kochanka?

              Pozdrawiam.
            • Gość: smyk Re: Dziewictwo i pierwszy raz Orzeszka IP: 192.168.0.* 11.01.02, 12:43
              jamorzeszek napisał(a):

              > Co do dziewictwa, to dawniej, zanim patryjarchat odcisnął swoje piętno,
              > dziewictwo nie oznaczało istnienia nienaruszonej błony dziewiczej, a stan
              > bezdzietny u kobiety (Angelika Aliti "Dzika kobieta"). Nikt nie wnikał czy i z
              > kim taka młoda kobieta obcowała fizycznie. A dzisiaj nadal dziewicą jest ta,
              > która posiada ową błonkę. Dziwne. Z własnego doświadczenia wiem, że poczucie
              > czystości duchowej i jakiegos uwznioślenia nachodziło mnie najczęściej w
              > ramionach ukochanej osoby i nadal-mimo wieku i doświadczeń zdarza się często.
              > Nigdy zresztą nie uważałam sie za "czystą" tylko ze względu na brak
              > doświadczeń, abstynencję seksualną. Wcześnie rozpoczęłam życie seksualne z
              > własnego wyboru, z potrzeby (o jakiej pisze moja przedmówczyni). Coż, nie
              > wszystkie nastolatki są takie nierozbudzone. I nadal myślę sobie, że nie ten
              > zepsuty, który kocha całym ciałem, a ten co o tym brzydko myśli.

              Witaj Orzeszku dawno Cię tu (na forum )nie było !
              Ale do rzeczy mam pytanie, w jakim wieku straciłaś dziewictwo ?

              • Gość: smutna Re: Dziewictwo IP: *.pl 12.01.02, 13:10
                chcialam przezyc swoj pierwszy raz z osoba,ktora pokocham,ktora otoczyc mnie
                uczuciem,troska, cieplem,a po wszystkim nie odwroci sie plecami , za to pozwoli
                mi zasnac w jego bezpiecznych ramionach.. niestety stalo sie inaczej.
                facet,ktorego nie kochalam, rozdziewiczyl mnie przypadkiem, palcem.. gdy
                zorientowal sie, co sie stalo, ubral sie, rzucil od
                niechcenia "pzrepraszam" ... czulam sie strasznie i fakt ten wywarl ogromne
                pietno na moim pozyciu sexualnym,moze poprostu za malo czasu minelo na
                pogodzenie sie z faktem utraty blony... prawdziwego pierwszego razu jeszzce nie
                przezylam, chociaz potrzeba ciala jest bardzo silna.
                • Gość: Jo Re: Dziewictwo IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 21:49
                  Słoneczko, naprawdę uważasz, ze w tym wszystkim istotne było "rozdziewiczenie
                  przypadkiem palcem"?
                  Dziewictwo to nie kwestia kawałka skórki. Skłonna jestem zaryzykować
                  stwierdzenie, że jeśli pieścisz się, uprawiasz petting bez defloracji,
                  psychicznie przestajesz być dziewicą. I nawet jeśli "on" przy tym Ci palcem
                  hymen naderwie, to żaden powód do zmartwienia, a raczej przeciwnie - kiedy
                  dojdzie do pełnego stosunku kiedyś tam, będzie łatwiej.
                  Dziewictwo to stan psychiczny, a nie fizjologiczny.
                  • hans_kloss Dziewictwo 21.01.02, 11:31
                    Witam,

                    Polecam koncowe sceny filmu Pedro Almodovara - Kobiety na skraju zalamania
                    nerwowego. W jednej z nich Marisa (Rossy de Palma) traci dziewictwo podczas
                    erotycznego snu. Moze komentaz Candeli stanowi doskonala pointe do Twojego
                    odpowiedzi.

                    Pozdrawiam.
    • Gość: crack66 Kloss ty zawsze tak bzdurzysz? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.02, 18:24
      Dziewictwo nie jest czymkolwiek!!!!! Ot taki mały defekt organizmu do
      usunięcianawet palcem. A ty tu się rozpisujesz o jakimś "ryzyku utraty
      godności" o tym "co najpiękniejsze" i temu podobne kwasy.
      Facet opanuj się, wyluzuj i może zrób sobie dobrze...
      • Gość: Andrea Re: Kloss ty zawsze tak bzdurzysz? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.01.02, 14:34
        Gość portalu: crack66 napisał(a):

        > Dziewictwo nie jest czymkolwiek!!!!! Ot taki mały defekt organizmu do
        > usunięcianawet palcem. A ty tu się rozpisujesz o jakimś "ryzyku utraty
        > godności" o tym "co najpiękniejsze" i temu podobne kwasy.
        > Facet opanuj się, wyluzuj i może zrób sobie dobrze...

        Kloss! Pozdrawiam i zgadzam sie z Toba, a skoro crack66 ma takie pojecie o
        dziwictwie i nazywa to defektem, to niech sie skupi na tym, czy miedzy nogami
        zaden defekt mu sie jeszcze nie ostal ;-)
        Pozdr.

    • jamorzeszek Re: do Smyka 13.01.02, 12:49
      Mam wrazenie, ze ten watek nie dotyczy wieku inicjacji, a okolicznosci i
      refleksji zwiazanych z tym wydarzeniem. Gdzies na forum sa moje wypowiedzi
      konkretyzujace informacje, o ktore prosisz. Zastanawiam sie kolejny raz nad
      powodami, jakie kieruja Toba, kiedy pytasz mnie o liczby i daty. Dla mnie nie
      to jest w moim zyciu uczuciowym najwazniejsze.
      I naprawde ten pierwszy raz nie mial w sobie (poza technicznymi szczegolami)
      nic szczegolnego. Najcudowniejsze, najdziksze i w ogole jakies naj- chwile
      przezylam kiedy indziej. Moze tylko swiadomosc, ze juz jestem z ukochana osoba
      polaczona tak, jak tego pragnelam sprawila te kilkanascie lat temu, ze swiat
      wydal mi sie magicznym, czarownym miejscem. I tak jest do dzisiaj-kiedy moge
      okazac milosc ludziom, ktorych kocham. A przy okazji-niedlugo koncze 29 lat,
      pisze to, bo bardzo lubie swoje urodziny. Juz sie ciesze!!!
      Pozdrawiam, orzeszek
      • hans_kloss Inicjacja - TAK 14.01.02, 12:58
        Witaj Orzeszku,

        W moim zamiarze, jak to trafnie okreslilas, watek ten ma za zadanie zebranie
        wypowiedzi osob doswiadczonych w materii jak i tych, ktorzy jeszcze nie weszli
        w cudowny swiat seksu i milosci.

        Nie ma przeciez uniwersalnej recepty podlug ktorej winno sie ten pierwszy raz
        skonsumowac. Dlatego rady oraz wspomnienia jednych moga rzucic nieco swiatla i
        umozliwic mniejsze po omacku bladzenie tym drugim.

        Pozdrawiam.
      • hans_kloss Orzeszku 14.01.02, 13:03
        Witam ponownie,

        Najlepsze zyczenia urodzinowe....a poniewaz jestesmy na forum
        seksuologia...miliona orgazmow, z czego ponad polowe podwojnych, potrojnych
        i...sama wiesz.

        Pozdrawiam.
        • jamorzeszek Re: hans_klos 14.01.02, 17:36
          Serdecznie dziekuje!!!!!!
      • Gość: smyk Re: do Orzeszka IP: 192.168.0.* 15.01.02, 09:17
        jamorzeszek napisał(a):

        > Mam wrazenie, ze ten watek nie dotyczy wieku inicjacji, a okolicznosci i
        > refleksji zwiazanych z tym wydarzeniem. Gdzies na forum sa moje wypowiedzi
        > konkretyzujace informacje, o ktore prosisz. Zastanawiam sie kolejny raz nad
        > powodami, jakie kieruja Toba, kiedy pytasz mnie o liczby i daty. Dla mnie nie
        > to jest w moim zyciu uczuciowym najwazniejsze.
        > I naprawde ten pierwszy raz nie mial w sobie (poza technicznymi szczegolami)
        > nic szczegolnego. Najcudowniejsze, najdziksze i w ogole jakies naj- chwile
        > przezylam kiedy indziej. Moze tylko swiadomosc, ze juz jestem z ukochana osoba
        > polaczona tak, jak tego pragnelam sprawila te kilkanascie lat temu, ze swiat
        > wydal mi sie magicznym, czarownym miejscem. I tak jest do dzisiaj-kiedy moge
        > okazac milosc ludziom, ktorych kocham. A przy okazji-niedlugo koncze 29 lat,
        > pisze to, bo bardzo lubie swoje urodziny. Juz sie ciesze!!!
        > Pozdrawiam, orzeszek

        Orzeszku !

        Pytam, gdyż zastanawiam się nad tym co kierowało Tobą gdy zrobiłaś to pierwszy
        raz z osobą do której nic nie czułaś ?

    • Gość: pablo Re: Dziewictwo i pierwszy raz IP: 10.65.1.* 15.01.02, 11:15
      Tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku, że jaki sens ma rozpartywanie tego
      pierwszego razu skoro np. obecne nasze pożycie jest do d. Wg. mnie wpominanie
      byłych cudownych razów jest bez sensu. Należy natomist skupić się na tym by
      kolejny raz był cudowny, wspaniały i niezapomniany.
      • jamorzeszek Re: Smyku 15.01.02, 17:35
        A skad przyszlo Ci do glowy, ze po raz pierwszy kochalam sie z obojetna mi
        osoba??????
        Wcale tak nie bylo. To byl moj obecny maz. Dla niego tez bylam pierwsza.
        Romantyzm do n-tej potegi. A wczesniej myslac o tym chcialam, paradoksalnie,
        doswiadczonego, neutralnego partnera. Dlaczego? Bo nie darze faktu tracenia
        dziewictwa nadmiernym szacunkiem. Czasem fajnie jest zrobic to tak jak ja,
        czasem, jesli nie jest sie w zwiazku z ukochana osoba mozna to zrobic z kims
        poprostu w miare odpowiednim. To wylacznie kwestia osobistego wyboru, poczucia
        wolnosci do decydowania o sobie. Nic wiecej i nic mniej.
        Moje kolezanki (zaskoczylo mnie to) w wiekszosci nawet nie poinformowaly swoich
        partnerow o tym, ze to ich pierwszy raz. Nie mowiac o tym, ze nie kochaly ich.
        Marzyly co prawda o czyms innym, ale... I tu zycie okazalo sie dziwne, bo ja
        wcale nie mialam romantycznych planow co do tracenia (?) dziewictwa (zyskiwania
        doswiadczenia). A one i owszem. Coz.
        A, i jeszcze jedna refleksja.
        Jakis czas temu spotkalam sie z przykladem niezwykle romantycznego
        potraktowania tego tematu przez dwudziestoletnia dziewczyne. Otoz utrzymywala
        ona, ze spedzi swoja pierwsza noc i odda sie tylko ukochanej kobiecie, jesli
        taka wreszcie znajdzie. Coz w tym niespotykanego? A to, ze mimo czestych
        rozterek zwiazanych z odmienna orientacja (wiele dziewczyn probuje sie
        jednak "zaadaptowac", spia w tym celu z mezczyznami, co jak wiadomo nie dziala
        i rzeczywiscie cos traca...) dziewczyna ta zadecydowala, ze "stanie sie
        kobieta" w ramionach swojej ukochanej. Jakos kiedy tak o tym mysle wszystko sie
        we mnie usmiecha. Do tego "pomimo wszystko", bo majac 20 lat i zyjac w naszym
        spoleczenstwie moze sie duzo go uzbierac...
        Pozdrawiam, orzeszek
        • nessuna Do jamorzeszek 15.01.02, 18:05
          jamorzeszek napisał(a):

          > A skad przyszlo Ci do glowy, ze po raz pierwszy kochalam sie z obojetna mi
          > osoba??????
          > Wcale tak nie bylo. To byl moj obecny maz. Dla niego tez bylam pierwsza.
          > Romantyzm do n-tej potegi. A wczesniej myslac o tym chcialam, paradoksalnie,
          > doswiadczonego, neutralnego partnera. Dlaczego? Bo nie darze faktu tracenia
          > dziewictwa nadmiernym szacunkiem. Czasem fajnie jest zrobic to tak jak ja,
          > czasem, jesli nie jest sie w zwiazku z ukochana osoba mozna to zrobic z kims
          > poprostu w miare odpowiednim. To wylacznie kwestia osobistego wyboru, poczucia
          > wolnosci do decydowania o sobie. Nic wiecej i nic mniej.
          > Moje kolezanki (zaskoczylo mnie to) w wiekszosci nawet nie poinformowaly swoich
          >
          > partnerow o tym, ze to ich pierwszy raz. Nie mowiac o tym, ze nie kochaly ich.
          > Marzyly co prawda o czyms innym, ale... I tu zycie okazalo sie dziwne, bo ja
          > wcale nie mialam romantycznych planow co do tracenia (?) dziewictwa (zyskiwania
          >
          > doswiadczenia). A one i owszem. Coz.
          > A, i jeszcze jedna refleksja.
          > Jakis czas temu spotkalam sie z przykladem niezwykle romantycznego
          > potraktowania tego tematu przez dwudziestoletnia dziewczyne. Otoz utrzymywala
          > ona, ze spedzi swoja pierwsza noc i odda sie tylko ukochanej kobiecie, jesli
          > taka wreszcie znajdzie. Coz w tym niespotykanego? A to, ze mimo czestych
          > rozterek zwiazanych z odmienna orientacja (wiele dziewczyn probuje sie
          > jednak "zaadaptowac", spia w tym celu z mezczyznami, co jak wiadomo nie dziala
          > i rzeczywiscie cos traca...) dziewczyna ta zadecydowala, ze "stanie sie
          > kobieta" w ramionach swojej ukochanej. Jakos kiedy tak o tym mysle wszystko sie
          >
          > we mnie usmiecha. Do tego "pomimo wszystko", bo majac 20 lat i zyjac w naszym
          > spoleczenstwie moze sie duzo go uzbierac...
          > Pozdrawiam, orzeszek

          Kiedyś przeczytałam post pewnej 18-latki, która dopytywała się na pewnym forum
          (ale nie tutaj), czy powinna poinformować swojego chłopaka, że jest dziewicą.
          Odpowiedź była negatywna. Tej młodej osobie poradzono, by jeśli już tak bardzo
          pragnie poinformować swojego chłopaka o swym dziewictwie, niech uczyni jedynie
          delikatną aluzję, a najlepiej niech wcale o tym nie mówi. A co Wy o tym sądzicie?
          I właściwie czemu ma służyć takie informowanie?
          Ja byłam - niestety - szczera i wyznałam pewnemu mężczyźnie, że wciąż jeszcze
          jestem czysta i niewinna ;-) (Mrugam okiem, bo w myślach, w fantazjach
          erotycznych, pozwalam sobie na to, czego wciąż brakuje mi w realnym świecie i w
          moich fantazjach nie jest już tak niewinnie.) Zadaję sobie dziś pytanie, czy
          gdybym mu nie powiedziała, czy zdarzyłoby się między nami coś więcej? Ja
          chciałam, aby ten pierwszy raz był właśnie z nim.
          A czy panowie mówią swoim parnerkom o swoich seksualnych doświadczeniach? Że jest
          ich sporo, tylko trochę, lub że dopiero debiutują? Bo znów mam wrażenie, że to
          jedynie od kobiet oczekuje się szczerości.
          • Gość: endrju Re: Do jamorzeszek IP: *.stacje.agora.pl 15.01.02, 22:59
            nessuna napisał(a):

            >
            > Kiedyś przeczytałam post pewnej 18-latki, która dopytywała się na pewnym forum
            > (ale nie tutaj), czy powinna poinformować swojego chłopaka, że jest dziewicą.
            > Odpowiedź była negatywna. Tej młodej osobie poradzono, by jeśli już tak bardzo
            > pragnie poinformować swojego chłopaka o swym dziewictwie, niech uczyni jedynie
            > delikatną aluzję, a najlepiej niech wcale o tym nie mówi. A co Wy o tym sądzici

            Sadze ze powinna powiedziec, ale wiele zalezy od partnera lepiej zeby pierwszym byl dojrzaly (psychicznie
            ) facet, ....zareczam Ci ze faceci potrafia to docenic. Piszac to mam na mysli ten pierwszy raz


            > I właściwie czemu ma służyć takie informowanie?

            Chociazby delikatnosci

            > Ja byłam - niestety - szczera i wyznałam pewnemu mężczyźnie, że wciąż jeszcze
            > jestem czysta i niewinna ;-) (Mrugam okiem, bo w myślach, w fantazjach
            > erotycznych, pozwalam sobie na to, czego wciąż brakuje mi w realnym świecie i w
            > moich fantazjach nie jest już tak niewinnie.) Zadaję sobie dziś pytanie, czy
            > gdybym mu nie powiedziała, czy zdarzyłoby się między nami coś więcej? Ja
            > chciałam, aby ten pierwszy raz był właśnie z nim.

            Powiem Ci ze facet który sie od Ciebie odwrócil dlatego ze jestes dziewica byl niedojrzaly, i cóz mysle
            sobie tak ze teraz pewnie zaluje
            > A czy panowie mówią swoim parnerkom o swoich seksualnych doświadczeniach? Że je
            > st > ich sporo, tylko trochę, lub że dopiero debiutują? Bo znów mam wrażenie, że to
            > jedynie od kobiet oczekuje się szczerości.

            Bledne, bardzo bledne wrazenie....ja rozmawiam ze swoja dziewczyna, i nie mam pretensji i wyrzutów o
            przeszlosc, moze i mialbym gdyby siue kochala dla sportu, ale wszystkie jej zwiazki byly zwiazkami gdzie
            wystepowalo uczucie....tak samo jak i moje zwiazki; nie cenil bym kobiety i nie byl bym z taka która sypia,
            sypiala z facetami dla sportu lub dla pieniedzy

            • nessuna Re: Do endrju 16.01.02, 11:46
              Gość portalu: endrju napisał(a):

              > Bledne, bardzo bledne wrazenie....ja rozmawiam ze swoja dziewczyna, i nie mam p
              > retensji i wyrzutów o
              > przeszlosc, moze i mialbym gdyby siue kochala dla sportu, ale wszystkie jej zwi
              > azki byly zwiazkami gdzie
              > wystepowalo uczucie....tak samo jak i moje zwiazki; nie cenil bym kobiety i nie
              > byl bym z taka która sypia,
              > sypiala z facetami dla sportu lub dla pieniedzy

              Myślę o seksie dla seksu. Tylko z czystego cielesnego pożądania. Z głodu seksu,
              którego w mym życiu nie ma, choć chciałabym by był. Z konieczności bez uczuć. Nie
              z wyboru. Nie nazwałabym tego jednak 'seksem dla sportu'. Chcę to zrobić,
              ponieważ nie jest mi dane (i prawdę powiedziawszy nie mam już nadziei, że będzie
              mi dane) kochać się z kimś, kochając go jednocześnie tak prawdziwie. Czekanie na
              miłość wydaje mi się już czekaniem na Godota. Raz jedyny, kiedy już niemal
              uwierzyłam w intencje, jak sądziłam szczere, pewnego mężczyzny, i pozwoliłam
              sobie na wyznanie, że mi również na nim zależy, zostałam odepchnięta w imię
              racji, których nie rozumiem.
              Moje pytanie brzmi: czy gdybym przyznała się kiedyś ukochanej osobie, że w
              przeszłości zdecydowałam się na coś takiego jak niezobowiązujący seks z kimś, kto
              mi się jedynie podobał, że zrobiłam to z palącej ciekawości ciała i z goryczy
              samotności, czy nie zasługiwalabym już na szacunek?

              PS. Myślę, że wiele osób, które lądują w łóżku z przypadkowymi osobami, deklaruje
              wobec swych późniejszych kochanków, że 'tamto' było z milości lub tym podobnych
              pobudek, choćby własnie po to, żeby to lepiej wyglądało. Szczerość nie popłaca.
              Przekonałam się o tym wielokrotnie. Tak naprawdę liczy się umiejętne granie, kto
              tego nie potrafi, przegrywa. Gramy, że kochamy, by sprawdzić siłę swego uroku.
              Gramy, że nie kochamy, by wzbudzić pożądanie. Gierki - nie znoszę tego.
              • lupi Re: Do nessuny 16.01.02, 16:37
                nessuna napisał(a):
                > Moje pytanie brzmi: czy gdybym przyznała się kiedyś ukochanej osobie, że w
                > przeszłości zdecydowałam się na coś takiego jak niezobowiązujący seks z kimś, k
                > to
                > mi się jedynie podobał, że zrobiłam to z palącej ciekawości ciała i z goryczy
                > samotności, czy nie zasługiwalabym już na szacunek?

                Jezeli kochasz sie dla samej przyjemnosci - seks dla seksu - z przypadkowa osoba, a potem z nastepna, a jak przestanie byc dobrze albo sie znudzi to z nastepna, to jakos, mimo najszczerszych checi, nie potrafie wzbudzic w sobie szacunku.
                Mozna kochac kogos niezaleznie czy sie go szanuje czy nie, to pierwsza sprawa.
                Po drugie gdyby ukochana kobieta przyznala mi sie do czegos takiego to tylko poglebilo by szacunek - za odwage wyznania prawdy niezaleznie od tego co mozna w ten sposob stracic. Fakt posiadania watpliwosci - zrobic to tak dla sportu czy nie zrobic - sam juz swiadczy dobrze o osobie.
                Utate szacunku widze tylko w jednej sytuacji. Zrobie to dla sportu bo jest to fajne i bede robic zawsze jak mi przyjdzie ochota i z kim mi przyjdzie ochota, a jak trafie wreszcie na milosc swojego zycia to on i tak mi wszystko wybaczy, bo przeciez bedzie mnie kochal. I tu wlasnie traci sie szacunek, ale nie za cos co sie zrobilo, tylko za takie a nie inne podejscie do sprawy. Pisze z punktu meskiego, ale mysle, ze dziala to w obie strony.
                lupi
          • jamorzeszek Re: do nessuny 16.01.02, 14:54
            Tak w ogole, to jestem orzeszek (nie jamorzeszek, to tylko moj adres).
            Mysle sobie, ze to, czy powiesz o swoim dziewictwie, czy nie-nie ma az takiego
            znaczenia. Moge wyobrazic sobie cala mase sytuacji, kiedy informowanie o tym
            byloby wskazane, i takich, kiedy nie byloby dobre. A wszystko moim zdaniem
            zalezy od Ciebie i tego, co zdecydujesz. Zrob tak, zeby wspominajac ta chwile
            czuc sie dobrze sama ze soba. Poprostu.
            Twoje pytanie brzmi mi troche jak poszukiwanie odpowiedzi co zrobic, zeby
            dobrze wypasc. Zeby tamten ktos dobrze sobie o Tobie pomyslal, cokolwiek to
            znaczy. Jesli chcesz kochac sie, bo pragnie tego Twoje cialo jakie na Boga ma
            znaczenie, czy Twoj kochanek bedzie wiedzial o Twoim dziewictwie, czy nie?
            Bo jesli chodzi Ci o ew. komplikacje, bol-idz do ginekologa i zapytaj jaki typ
            budowy reprezentujesz i zaplanuj optymalnie sytuacje. Mozesz tez w
            ostatecznosci poprosic o usuniecie przedmiotu calej dyskusji przez lekarza i
            kropka.
            Ja pierwszy raz kochalam sie w dosyc niedogodnej pozycji (od tylu, na lezaco),
            nie czulam bolu, troche jakby pieczenie, nie krwawilam i w ogole cala sprawe
            uwazam za rodzaj formalnosci, bo jak wiekszosc kobiet, w trakcie nie oszalalam
            z rozkoszy.
            W tym wszystkim nie chodzi przeciez o ten pierwszy raz, a o rozpoczecie
            wieloletniej przygody, jaka jest odkrywanie swojego ciala i jego mozliwosci w
            nowy sposob, przezywania unikalnej wiezi z partnerem, z ta jakas energia, ktora
            rodzi sie z intymnego kontaktu.
            Pierwszy raz jest troche jak otwieranie szampana. Ja osobiscie nie lubie huku,
            ani strzelania do celu, potrzasania butelka i oblewania wszystkich wokol. Za to
            uwielbiam szczypanie w jezyk, uczucie rozchodzenia sie we wszystkich kierunkach
            ciepla, mrowienie w udach i chlod kieliszka w rece. Dobrze jest pic szampana w
            fajnym towarzystwie.
            Zycze Ci, zeby Twoj pierwszy raz byl bardziej delektowaniem sie wyjatkowym
            napojem, a mniej rozprawka na temat "jak nalezycie usunac korek".
            Pozdrawiam, orzeszek
            • Gość: Snam Re: do nessuny IP: 10.10.6.* 17.01.02, 13:39
              Orzeszku,... kochalas sie pierwszy raz w pozycji stosowanej przez ponad 60%
              amerykanek. Ta pozycja "rear entry position" jest wrecz w USA i kanadzie
              zalecana dla debiutantek przez lekarzy i seksuologow. Z roznych powodow. M.in.
              dlatego, ze jest najmniej bolesna. A ponadto, daje szanse dziewczynie uciec w
              poduszke z jej wszystkimi wewnetrznymi przezyciami, uniesieniami itp. Co
              przeciez jest naturalnym zachowaniem w takiej zyciowej chwili. Serdecznie
              pozdrawiam.
              ps. first cut is the deeper....
              • nessuna Re: do Snam 17.01.02, 14:06
                Chyba we wszystkim co czytałam na temat 'pierwszego razu' (od strony samej
                techniki), znajdowałam informacje, że na pierwszy raz poleca się
                pozycję 'klasyczną', zwaną też 'misjonarską'. Przyznam się, że to o czym
                piszesz, a mianowicie o praktykowaniu przez młode Amerykanki pozycji 'od tyłu',
                aby - między innymi - zminimalizować ból, to dla mnie cenna informacja, tym
                bardziej że ta pozycja wydaje mi się atrakcyjna także z innego powodu, już
                raczej natury estetycznej. Zabawne, bo szukałam kiedyś odpowiedzi na pytanie,
                czy taka właśnie pozycja, 'od tyłu', jest zalecana na tę szczególną okoliczność
                i wówczas moja ciekawość nie została zaspokojona, a teraz dowiaduję się tego
                wszystkiego niejako przy okazji.
                • Gość: Snam Re: do Snam IP: 10.10.6.* 18.01.02, 11:05
                  moge sie tylko cieszyc, ze masz jut "to przejscie" za soba. Gratuluje !!
                  • nessuna Re: do Snam 18.01.02, 11:27
                    Ups... rzecz w tym, że nie :-)... Ale za to wiem teraz trochę więcej. Mam
                    nadzieję, że tę cenną wiedzę w końcu wykorzystam. Pozdrawiam :-)
                    • Gość: Snam Re: do Snam IP: 10.10.6.* 18.01.02, 12:19
                      taaaak.... to mi sie pomylily Twoje przemyslenia ze szczeroscia
                      wypowiedzi "jamorzeszek; przepraszam, w sumie sie ciesze, ze
                      w czyms moglem pomoc. A co do "tego" to .... zawsze ........
                      better late than never... .....good luck
                      • nessuna Re: do Snam 18.01.02, 13:48
                        Oby :-)! Tylko że chwilami wpadam w popłoch, panikę i przerażenie, że mi się to
                        jednak 'never' nie przytrafi ;-)
                        • Gość: Snam Re: do Nassuna IP: 10.10.6.* 18.01.02, 15:05
                          o jej... chyba nie jestes pewna lekarka weterynarii z .........
                          ktora dosc dlugo i wszedzie "obnosi sie" ze swoja czystoscia.
                          Nie myslisz tez chyba wstapic do zakonu... pozdrawiam

                          ps. have a nice weekend
    • Gość: Dari Czyli utrata dziewictwa = utrata piękna? Ciekawe.. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.01.02, 23:10
      hans_kloss napisał:
      [..]
      > brak odwagi. A moze jest jednak wyborem, checia oddania tego co ma sie
      > najpiekniejsze, swojego ciala i duszy tej jedynej, kochanej osobie.

      Powiem szczerze, że większej bzdury już dawno nie słyszałem.
      Znaczy się, że jak się traci dziewictwo to nie ma już tego najpiękniejszego etc..?

      [..]
      > Cosmo, powoduje powstanie przeswiadczenia, ze czystosc jest czyms
      > nienormalnym?

      Chyba nie doceniasz hans ludzi i masz ich za matołów.
      Nie mówię, że takie okazy się nie trafiają - czyli matoły - ale bez przesadyzmu.
      Jeśli nie wiesz dlaczego ludzie zaczynają seksić to Ci mogę zdradzić tą
      tajemnicę - z pożądania, chęci przeżycia rozkoszy, z pragnienia okazania
      głębokiej miłości.

      Dziewictwo nie jest żadną wartością - no co najwyżej dla Boga - to stan
      wyniesiony z wieku dziecięcego.
      I NORMALNY człowiek nie zawraca sobie tym w ogóle głowy, a już tym bardziej
      nie robi z dziewictwa fetysza czy też bożka.

      pozdrawiam
      Dari


      Wiedźman


      • Gość: KR$ Re: Czyli utrata dziewictwa = utrata piękna? Ciekawe.. IP: 162.70.83.* 16.01.02, 12:10
        Zgadzam sie Dari! Dokladnie tak!
      • hans_kloss moze i tak byc 16.01.02, 15:19
        Witam,

        Masz po czesci racje. Mam na mysli twoje zadziwienie pararela piekna i
        dziewictwa. Choc semantycznie oba te pojecia nie leza daleko od siebie.

        To co sadzimy czy mowimy wynika z prezentowanych i zinternalizowanych wartosci.
        Na szczescie piekno tego swiata polega na tym, ze tyle postaw ilu ludzi. Kazdy
        moze wybrac cos dla siebie. Optymalnie gdy obie osoby, para kochankow, maja
        podobne zapartywania na zycie i swoje w nim role. Gorzej gdy tak nie jest, bo
        wtedy budza sie demony niezrozumienia. Vide watek - jak mu to udowodnic?....

        Sadze, ze we wszystkim wskazany jest umiar i odrobina tolerancji, bysmy nie
        ugrzezli w jalowych dyskusjach (cywilizacja grzechu).

        Pozdrawiam.

    • andrzej.depko Re: Dziewictwo i pierwszy raz 16.01.02, 23:56
      Z badań statystycznych wynika, że w porównaniu z okresem sprzed 25 lat wyraźnie
      obniżył się w Polsce wiek, jak i powszechność przedmałżeńskiej inicjacji
      seksualnej. Proces ten jest bardziej dynamiczny w wypadku kobiet. Tą ostatnią
      prawidłowość tłumaczy się procesami emancypacji, a także zmianami w
      stereotypach ról seksualnych obu płci, naturalności i spontaniczności w byciu
      kobietą, dowartościowaniu ciała i seksu w samoocenie kobiety.
      W badaniach przeprowadzonych we IX /1996 r w Polsce wykazano, że
      inicjację seksualną ma za sobą 12 % 15 -latków i aż 62 % 19 - latków.
      Dla niektórych dziewcząt pojęcie - dziewica, to dziwne i śmieszne. Dla innych
      kwestia priorytetów życiowych.
      Wiele kobiet zdecydowało się na ten pierwszy raz kierując się takimi kryteriami
      ( wszystkie są autentyczne podane przez pacjentki w trakcie wywiadu
      lekarskiego ) : to miał być dowód miłości, wierzyłam w zawarcie małżeństwa
      właśnie z nim, zlitowałam się nad nim tak bardzo tego potrzebował, bałam się że
      odejdzie do innej, chciałam się upewnić co do własnej wartości, chciałam mieć
      to już poza sobą.
      Pierwszy w życiu kontakt seksualny nie zawsze wypada tak, jak się tego
      podświadomie oczekuje. Wiele rozczarowań przynosi konfrontacja oczekiwań
      pierwszego zbliżenia z rzeczywistością. Badania na ten temat wykazują, że
      więcej niż połowa kobiet po pierwszym zbliżeniu czuła się w pewnym stopniu
      zawiedziona, a konfrontacja rzeczywistości z wytworzonym wcześniej obrazem
      kontaktu seksualnego wywołała niemałe zdziwienie.
      Kobieta decydująca się na swój pierwszy raz, powinna oprócz dobrych chęci
      posiadać wiedzę o swojej fizjologii, anatomii oraz zmianach jakie będą
      zachodzić w jej organizmie. W przypadku niepewności co do własnego zdrowia,
      budowy czy też wątpliwości dotyczących podstawowych zasad współżycia powinna
      zasięgnąć porady nawet jednorazowej u lekarza.
      Współżycie seksualne ma bardzo duże znaczenie w życiu każdego człowieka ( w
      wymiarze zarówno pozytywnym , jak i negatywnym ), zatem intuicyjne działania w
      tej sferze, tak na zasadzie prób i doświadczeń może okazać się błędem. Może
      stać się urazem psychicznym mogącym przez długi czas wywierać ujemne następstwa
      dla odczuć seksualnych kobiety oraz jej postaw wobec życia seksualnego, wobec
      konkretnego partnera, a nawet wobec wszystkich mężczyzn.
      Chciałbym podkreślić w tym miejscu, iż rozpoczęciu współżycia seksualnego
      zawsze powinna towarzyszyć miłość lub co najmniej głęboka sympatia między
      partnerami. Niewykluczone, że w czasie lektury tego wywodu ten i ów westchnął
      cicho lub zamruczał coś pod nosem w tym miejscu. Ale seksuolodzy są pod tym
      względem zgodni. Uczucie wiążące partnerów rozpoczynających współżycie jest
      bardzo istotne dla obydwojga.
      Równie ważny jest odpowiedni poziom dojrzałości psychoseksualnej, wiążącej się
      ściśle z dojrzałością emocjonalną, intelektualną i społeczną.
      Rzeczywistość pierwszego zbliżenia w zdecydowanej większości jest
      raczej prozaiczna. Niepokoje towarzyszące pierwszemu stosunkowi ( np. obawa
      przed defloracją ) mogą powodować, że pierwszy stosunek nie tylko nie przynosi
      omdlewania z rozkoszy, ale jest niekiedy czymś przykrym i rozczarowuje. A z
      późnymi następstwami borykaja się póżniej przyszli mężowie, partnerzy, a w
      końcu seksuolodzy.
      Dla niektórych kobiet wychowywanych w środowisku w którym do spraw płci i
      seksualności podchodzono dość restrykcyjnie przeświadczenie o złamaniu zakazu i
      norm etycznych może generować bardzo silne poczucie winy już po dokonanej
      inicjacji.
      Luki w edukacji seksualnej powodują, iż bardzo często dziewczyny nie pamiętają,
      iż ten pierwszy raz może stać się przyczyną choroby wenerycznej lub zakończyć
      niepożądaną ciążą. Dramaty młodych kobiet nie przygotowanych do roli matek, a
      także kłopoty najbliższych, sa powszechnie znane. Małżeństwo z niedojrzałym z
      reguły ojcem dziecka jest wielu przypadkach iluzorycznym rozwiązaniem.
      Konkludując chciałbym aby nie utrata dziewictwa nie odbywaqla się na zasadzie
      owczego pędu – czas pozbyć się balastu. Dziewictwo nie jest garbem którego
      należy się wstydzić.
      Dziewictwo jest sprawą indywidualną każdej dziewczyny, i nikomu nie wolno
      narzucać swoich poglądów, nikogo nie wolno potępiać, tylko dlatego, że myśli
      inaczej.
      • Gość: ania Re: Dziewictwo i pierwszy raz IP: 157.25.122.* 17.01.02, 10:10
        ufff!
        to było piękne...
        uwielbiam Pana czytać! tyle się zawsze nauczę!
        pozdrawiam ania
      • sweetkate Do wszystkich.. 02.03.02, 11:36

        Bardzo mi się podoba pana ostatnie zdanie.. Proponowałabym je w ramki oprawić
        każdemu (szczególnie facetom by potrafili zrozumieć niektóre kobiety) To
        wszystko zależy od kobietki.. Ona powinna decydować o tym kiedy, jak, gdzie i z
        kim chce stracić..! "Dziewictwo jest sprawą indywidualną każdej dziewczyny, i
        nikomu nie wolno narzucać swoich poglądów, nikogo nie wolno potępiać, tylko
        dlatego, że myśli inaczej."

        Uważam, że jeśli się to komuś nie podoba.. Niech poszuka innej.. Szanuje zdanie
        dziewcząt, które są jeszcze dziewicami..
    • okazja Dziewictwo i pierwszy raz 31.01.02, 16:41
      kloss walisz smutki jak zwykle....jakie dziwictwo...smoki juz wyginely
      • piasia Re: Dziewictwo i pierwszy raz 02.03.02, 13:08
        dorzucę swoje trzy grosze

        Ja czekałam baaardzo długo na Tego Jedynego I Wymarzonego. Nie napiszę ile
        miałam lat, bo zasłużę sobie na ksywkę "smok wyginięty". ;-)
        Dobrze trafiłam - facet był fachowcem w tej branży. Przeprowadził mnie przez to
        spokojnie i delikatnie.
        Dla mnie był to akt najwyższego oddania, co ciekawe, nie kochałam go, ale potem
        uczucia skoczyły w górę.

        Natomiast mówił mi o swojej koleżance z pracy, ktora poprosiła go o deflorację,
        bo poznała kogoś i było jej wstyd, że jeszcze jest dziewicą....

        Najlpeszy dowód, jak różne jest podejście kobiet do dziewictwa.
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka