Dodaj do ulubionych

taco bell i inne fast foody

25.01.11, 22:34
juz od bardzo bawna nie jadam tam i w innych fast foodach

news.yahoo.com/s/yblog_thelookout/20110125/ts_yblog_thelookout/attorneys-question-whether-what-taco-bell-calls-beef-is-actually-beef
gdzies mialam artykul jak jest produkowane mieso uzywane do harmburgerow w mc donals... brrr
Obserwuj wątek
    • aniutek Re: taco bell i inne fast foody 25.01.11, 23:08
      brrrrrrr ochyda
      • edytkus Re: taco bell i inne fast foody 25.01.11, 23:32
        Tacos jadam tylko wlasnej produkcji. Jedzenie z Taco Bell jadlam tylko raz w zyciu, jakos nie przepadam za "meksykanska" zywnoscia.
        O ile nie przygotuje sie jedzenia wlasnorecznie, ze skladnikow kupionych w sprawdzonych zrodlach, to chyba w ogole nie mozna mowic o zdrowej zywnosci. Wszyscy cos dzisiaj dodaja, nawet w chinese food sa sztuczne dodatki.
        • aniutek Re: taco bell i inne fast foody 25.01.11, 23:35
          edytkus napisała:

          > O ile nie przygotuje sie jedzenia wlasnorecznie, ze skladnikow kupionych w spra
          > wdzonych zrodlach, to chyba w ogole nie mozna mowic o zdrowej zywnosci.
          zgadzam sie na calej lini

          Wszyscy
          > cos dzisiaj dodaja, nawet w chinese food sa sztuczne dodatki.
          w niektorych chinese na stole stoi MSG obok soy sauce

          szczegolnie okropne sa czajniki z dala od chinatown, te w ktorych kroluja fried chicken wings...... zapychacze aort ;)
          • miskidomleka Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 01:12
            aniutek napisała:

            > w niektorych chinese na stole stoi MSG obok soy sauce

            A co jest sztucznego w MSG? Bardziej sztucznego niż w glutaminianie sodu wchodzącym w skład sosu sojowego, pomidorów czy sera?

            Co do tematu, to nie rozumiem histerii. Jak napisałaś wyżej, trudno się spodziewać najwyższej klasy produktów w czymś, co z przygotowaniem, marketingiem, kosztami lokalu i płacą dla personelu kosztuje $2.50.
    • aniutek Re: taco bell i inne fast foody 25.01.11, 23:30
      ale wiecie co w sumie nie ma sie czemu dziwic, ze malo jest w tym miesa w miesie: funt porzadnej wolowiny kosztuje mniej wiecej $8 surowego miesa, starczy na 2 - 3 - hamburgery, plus dobra bulka $1, pomidor, salata, ogorek nasteppne $3 czyli jesli przyjmiemy, ze mamy z tego 3 kanapki $4 na glowe, a gdzie obsluga, rent, dodatki, opakowanie, marketing...............
      jak mawiala moja babcia lepiej wydac na zarcie niz na lekarza :)
      • edytkus Re: taco bell i inne fast foody 25.01.11, 23:40
        W naszym miescie jakis miesiac temu otwarto Sonic. W koncu uleglismy prosbom Alexandry, niech dziecko popatrzy na obsluge na wrotkach. Wyciagam hamburgera z torebki a ten wyglada jakby ktos po nim tymi wrotkami przejechal, albo przynajmniej nadepnal. Bardzo apetycznie :O
        Polecam filmy Fast Food Nation albo Food, Inc.
        • zyta2003 Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 05:01
          Wysluchalam rocznego przemowienia mojego prezydenta Obamy (niestety, ciagle jest przystojny i charyzmatyczny - oczywiscie dla mnie) i udalam sie do komputera . A tu temat dyzurmy, o obrzydliwym jedzeniu, co to patykiem nie dotknac, w fast foodach. Temat wiecznie zywy.
          Zazartuje obrzydliwie, to jest jak z ustawa aborcyjna, zawsze wypada potepic, albo przynajmniej zastrzec, ze ja nigdy.
          Ja tam od czasu do czasu chodze zjesc do fast foodow. Zawsze, kiedy jade na dalsza trase. Co radzicie wzamian - mam wziac kanapki, czy szukac restauracji z kelnerkami i rownie podejrzanym jedzeniem?
          Niezaleznie od tego mam sentyment do Subwaya (odkad 10 czy wiecej lat temu odchudzil sie chlopak, bo jadal przez rok dwie kanapki dziennie z tej sieci), ponadto lubie Wendysa, bo lubialam reklamy z wlascicielem sieci, ktory jednak umarl na raka narzadow trawiennych (o, macie dowod jak szkodliwe jest tam jedzenie). Tam wraz ze znajoma jadamy po wyczynach niedzielnych zupe chilli i jakies wrap, moze tez byc ziemniak ze smietana.
          Bardzo lubie meksykanskie jedzenie w przyzwoitych restauracjach. W Taco nigdy nie bylam, ale polecam np. restauracje na Forest Hill (NY), ulica Austin , gdzie jedzenie jest przeswietne, a jaka atmosfera!! Jednak najlepsze jedzenie meksykanskie jadlam w super restauracji w stolicy stanu Luizjana Botton Rouge, tylko "za zapisami" mozna bylo wejsc, a jedzenie wspaniale, tyle, ze porcje 3 razy za duze. Natomiast w samym Meksyku dla mnie ich jedzenie bylo straszne. Nawiasem mowiac wszelkie etniczne kuchnie, troche przystosowuja sie do warunkow lokalnych, wiec i sa bardziej zjadliwe.
          Z malymi dziecmi tez z reguly jesli chodzi o pospiech a nie rodzinna celebre chodzimy do takich podejrzanych, a szybkich lokali. Nikt w mojej rodzinie nie jest otyly, ja mam cholesterol , cisnienie lepiej niz w normie, nie cierpie na zoladek, ani na zwezenie tetnic itp - a powinnam byc wrakiem zdrowia, bo wchodze do tych przybytkow smieci i smierci.
          Na wyjazdach zagranicznych, w takich dziwnych, egzotecznych krajach jest zalecane jadac w fast foodach amerykanskich sieci, czyli przedze wszystkim McD, bo tam sa jako tako przestrzegane normy higieniczne w porownaniu z lokalnymi niesieciowymi restauracjami.
          We wszystkim dobrze jest zachowac umiar, w potepianiu sieciowych restauracji - tez.
          • magdamajewski Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 15:25
            ja jednak pogrzebie i poszukam w wolnej chwili tego artykulu jak robia te miecho do hamburerow.... po przeczytaniu nawet jakbym padala z glodu hamburgera nie zjem.

            tylko widzisz Zyta wiekszosc ludzi wie ze to jest niezdrowe jedzenie ale tak na prawde malo kto wie ja przyrzadzanie takiego jedzenia wyglda. Wiadomo cos za cos, zeby cena byla niska gdzies te koszty musza uciac.. ale bez przesady.
            • edytkus Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 16:24
              magdamajewski napisała:

              > ja jednak pogrzebie i poszukam w wolnej chwili tego artykulu jak robia te miech
              > o do hamburerow.... po przeczytaniu nawet jakbym padala z glodu hamburgera nie
              > zjem.

              chyba sie nie ludzisz ze zmielone mieso z supermarketu nie zawiera pink slime, amoniaku, odpadkow etc.?
              Wlasnie sobie uswiadomilam ze mala puszka dobrej kociej karmy ($2.60) jest drozsza niz szkolny lunch ($1.80) :O
              • staua Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 16:26
                Bo miesa mielonego sie nie kupuje. Mozna wybrac kawalki (np. steku, indyka, kurczaka) i poprosic o zmielenie (strasznie lubie te uslugi, tak samo zawsze korzystam z uslugi krojenia chleba, bo tego nienawidze) albo zemlec w domu, jak to robily nasze mamy (a tyle mielonych sie jadlo, chociac dlugie lata mama miala tylko reczna maszynke, jak kupila elektryczna, to byla wielka ulga)
                • edytkus Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 19:43
                  staua napisała:

                  > Bo miesa mielonego sie nie kupuje.

                  no chyba sie kupuje skoro sie sprzedaje


                  >Mozna wybrac kawalki (np. steku, indyka, kur
                  > czaka) i poprosic o zmielenie (strasznie lubie te uslugi, tak samo zawsze korzy
                  > stam z uslugi krojenia chleba, bo tego nienawidze)

                  nie spotkalam sie z taka opcja w lokalnych supermarketach, chleb owszem pokroja ale tylko w jednym



                  >albo zemlec w domu, jak to r
                  > obily nasze mamy (a tyle mielonych sie jadlo, chociac dlugie lata mama miala ty
                  > lko reczna maszynke, jak kupila elektryczna, to byla wielka ulga)

                  niby mozna, i zrobic pranie na tarze w pobliskiej zatoce, i wlasna krowe na podworku hodowac tez mozna, a mieso z superkmarketu -zmielone czy nie- i tak bedzie z dodatkami ;)

                  Nie wiem czy zdajecie sobie sprawe ze warzywa i owoce kupowane w supermarketach, a takze NASIONA (koniec organicznych pomidorow z domowego ogrodka) w wiekszosci maja jedna wspolna ceche - Monsanto. A tu cos dla milosnikow zakupow w Whole Foods
                  www.organicconsumers.org/whole_foods_unfi.cfm
                  • staua Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 19:52
                    Sie nie kupuje, jak sie nie chce az tyle smieci.
                    Mieso niemielone jest miesem, dodatki sa inne.
                    Nie namawiam do mielenia w domu, ani do prania na tarze itd. Szkoda, ze nie masz opcji mielenia w sklepie, to pomaga.
                    Rob, jak chcesz.
                    A propos nasion, mozna kupic nasiona heirloom (jest inicjatywa, i cala masa linkow, np. rareseeds.com/) z ktorymi Monsanto nie ma nic wspolnego i usiluje ich zabronic. Opcje sa, mozna naprawde wybrac i jesc co sie chce, a nie co sie musi.
                    Polecam (poczatkujacym) ksiazke Barbary Kingsolver "Animal, Vegetable, Miracle" - tam jest troche bibliografii.
                    Ktos namawial do zakupow we Whole Foods? Nie widze.
                    • edytkus Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 20:49
                      staua napisała:

                      > Ktos namawial do zakupow we Whole Foods? Nie widze.

                      i nie zobaczysz dopoki nie kupisz zestawu do odbioru telewizji satelitarnej Arkon - byla kiedys taka reklama, sorry ;))))

                      o nasionach tez nikt nie pisal a mimo to odpowiedzialas ;)
                      • staua Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 23:09
                        Jak to, przeciez to wlasnie ty pisalas o nasionach post wyzej? Czy do tego tez musze kupic Arkon?
                        Sama nie sieje zadnych nasion, ale o tym wiem, wiec odpisalam.
                        Mnie gotowe mieso mielone nie smakuje, a zmielony stek - tak. To moje glowne kryterium, jedzenie musi mi smakowac, nie zmuszam sie do jedzenia zdrowej (czy uwazana za zdrowa w roznych trendach) zywnosci, jak jej nie lubie. Mysle, ze Ty chyba tez, a ze smaki sa rozne, to i jadlospisy oraz listy zakupow sa rozne i nie ma o co sie spierac.
                        • edytkus Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 23:49
                          staua napisała:

                          > Jak to, przeciez to wlasnie ty pisalas o nasionach post wyzej?

                          nie wypieram sie przeciez, o Whole Food tez pisalam ale z jakiegos powodu do jednego tematu podeszlas pozytywnie (tzn. odpisalas) a do drugiego negatywnie. Nie szkodzi :)


                          Czy do tego tez
                          > musze kupic Arkon?

                          sorry za to, naprawde nie moglam sie powstrzymac, chyba kazdy ma sentyment do jakiejs starej polskiej reklamy, np. Prusakolepu ;)))


                          > Mysle, ze Ty c
                          > hyba tez, a ze smaki sa rozne, to i jadlospisy oraz listy zakupow sa rozne i ni
                          > e ma o co sie spierac.

                          Oczywiscie, wszystko jest dla ludzi, kazdy ma jakas slabosc a nie kazdy ma silna wole ;) Najwazniejsze to pamietac ze np. organiczny cukier w nadmiarze jest tak samo niezdrowy jak nieorganiczny. Osobiscie nie czuje sie oszukana przez producentow/sklepy, co najwyzej niedoinformowana ale ostateczna decyzja, wybor i tak naleza do mnie czyli kupujacego. Chcialabym zeby etykiety byly bardziej czytelne a restauracje itp. (wszystkie bez wyjatku) podawaly wartosc kaloryczna oraz skladniki potraw w menu. Kiedys moja znajoma (Polka) zajadala sie czipsami namawiajac do tego samego: patrz jak malo kalorii maja, tylko 200 (juz nie pamietam dokladnie liczb) na porcje. Biedaczka nie zwrocila zupelnie uwagi na info w nawiasie - 6 porcji w opakowaniu.
                          • staua Re: taco bell i inne fast foody 27.01.11, 00:15
                            Odpisalam o Whole Foods, tylko inaczej :-)
                            O Arkonie tez zartowalam, czasem zapominam o emotikonach.
                            Cukru na szczescie uzywam minimalnie (tylko do ciast, ktorych potem nie jem ;-)), mam nieorganiczny (mam tez brazowy, ale tak dlugo, zawsze zbija mi sie i wysycha na taka grude, ze nawet na tarce zetrzec sie nie da).
                            Masz racje, oszukanym nie ma sie co czuc, (powracajac do postu rozpoczynajacego watek), wszystkiego mozna sie dowiedziec, zrodel informacji w brod, za duzo nawet...
                  • edytais Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 20:09
                    Ja tez nie ufam sklepom z organiczna zywnoscia w 100%... szczegolnie jak sprzedaja conventional i organic. LAtwo wymieszac i bylam naocznym swiadkiem oszustwa. Skonczyly sie migdaly wiec poprosilam o wypelnienie... facet przyszedl z wielkim workiem, ktory mial wypisane ALMANDS ale organic na tym nie bylo a wsypywal tam gdzie powinny byc organic. Ja sie zapytalam czy czasem nie wybral co to nie trzeba, facet wpieral, ze nawet jak nie pisze organic to to jest organic i ze oni innych nie sprzedaja. Po czym ja wskazalam palcem na ich pojemnik z normalnymi migdalami i akurat przechodzil manager wiec tez go zlapalam z zapytaniem dlaczego nieroganiczne migdaly tam wrzucaja?! Manager powiedzial, ze ten z workiem zrobil blad i poinformowal go, ze musi byc na worku napis organic!
                    Kto wie co on potem mu powiedzial na zapleczu, a organiczne migdaly kosztuja 3x wiecej!

                    Tak wiec ja miesa tam juz nie kupuje, bo tez kto wie czy nie place kilkakrotnie wiecej za tyson chicken.

                    Kupilismy wielkie zamrazarki i kupuje od farmerow. Farme na wlasne oczy widzialam, moje kurczaki i krowe tez. Kupuje kilka kurczakow i indykow na raz i zamrazam. Mieso sama miele i nie mam wypelniaczy nawet w miesie mrozonym. Jak sie kupuje po prostu zamrozone mieso to tez jest nafaszerowane chemia.
                    Mimo to na pewno to nafaszerowane mieso mrozone jest lepsze niz w Taco Bell bo na pewno miesa jest wiecej niz 40%!!!!!

                    • edytkus Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 20:30
                      edytais napisała:

                      > LAtwo wymieszac i bylam naocznym swiadkiem oszustw
                      > a. Skonczyly sie migdaly wiec poprosilam o wypelnienie... facet przyszedl z wi
                      > elkim workiem, ktory mial wypisane ALMANDS ale organic na tym nie bylo a wsypyw
                      > al tam gdzie powinny byc organic.

                      Zdarzylo mi sie cos podpobnego w lokalnym supermarkecie. Chcialam hodowlane krewetki (byly on sale) ale ze sprzedawanych na funty zostaly tylko jumbo wiec chlopak za lada sciszajac glos zaproponowal zebym wziela fabrycznie pakowane z lodowki (da mi kwitek na nizsza cene): sa takie same, my je bierzemy wlasnie z tych toreb i sprzedajemy na wage. A na torbie napis Made in China, a tam nie ma zadnych norm i chinskie krewetki zawieraja substancje toksyczne.



                      > Kupilismy wielkie zamrazarki i kupuje od farmerow. Farme na wlasne oczy widzia
                      > lam, moje kurczaki i krowe tez. Kupuje kilka kurczakow i indykow na raz i zamr
                      > azam.

                      Latem odkrylismy sciezke rowerowa nad rzeka Delaware, przy sciezce biegaly wolno kurczaki z okolicznych domostw. Taki kurczak to jest kurczak ;), lata wolno, tuczy sie na robaczkach z lasu, ale mnie szkoda byloby zabic (a co dopiero zjesc) wlasne "zwierzatko."
                    • miskidomleka Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 22:15
                      edytais napisała:

                      > Ja tez nie ufam sklepom z organiczna zywnoscia w 100%...

                      Ja też im nie ufam. Cały koncept tzw żywności organicznej graniczy z oszustwem, a ponadto sklepy w których byłem sprzedają i ostro promują homeopatię, co jest kompletnym oszustwem.
                      • staua Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 23:11
                        Homeopatia-->ignore ;-) Jak ktos chce pic wode z cukrem, niech sobie pije.
                      • staua PS 26.01.11, 23:37
                        Dlatego lepsze sa sklepy gourmet ;-) Takie, jak Balducci's o ktorym kiedys pisalam. Tam homeo nie widzialam.
                        Co do organicznego, to wlasnie w tej ksiazce Kingsolver (czytalam ja dosc niedawno, zalegiwala na polce, wiec mam na swiezo - sa w niej ekstrema, co prawda) jest sporo o problemach rolnikow i hodowcow, ktorzy ubiegali/ ubiegaja sie o certyfikaty - niektorzy pomimo, ze ich praktyki sa jak najbardziej tradycyjne, zrezygnowali, bo proces jest absurdalny i czesto uraga tradycjom "malych" gospodarstw, stawiajac im dziwaczne wymagania. Mimo to, maja klientow, dla ktorych rozsadek widac wazniejszy jest od nalepki "certified organic"
                        Innymi slowy, najlepiej ufac sobie :-) Ja ostatnio zaczelam marzyc o niepasteryzowanym mleku (w Szwajcarii nie byl to problem), glownie do serow domowych. W Maryland jest nielegalne, ale juz wyjazd na farme do PA (godzina) albo do VA (jeszcze mniej) i zakup tam oczywiscie nie jest problemem (jesli komus sie chce).
                        • miskidomleka Re: PS 27.01.11, 01:00
                          staua napisała:

                          > Dlatego lepsze sa sklepy gourmet ;-) Takie, jak Balducci's o ktorym kiedys pisa
                          > lam. Tam homeo nie widzialam.
                          > Co do organicznego


                          edytkus napisała:

                          > moglbys uzasadnic?

                          Pomijając już kretyńskie użycie słowa organiczny (podobnie jak kretyńsko używa się w odniesieniu do żywności słowa "chemia"), mniej lub bardziej jawnie sugeruje się, jakoby żywność organiczna była lepsza od żywności bez takiej nalepki. Na co nie ma żadnych dowodów.



                          staua napisała:
                          >Ja ostatnio zaczelam marzyc o niepasteryzowanym mleku

                          Gruźlica (i prątki Mycobacterium avium), kampylobakterioza, listerioza, E. coli O157:H7, Salmonella, Coxiella burnetii (gorączka Q), no i ogólnie materał kałowy. Smacznego!

                          sporothrix.wordpress.com/2010/08/22/marzenie-scietej-amerykanskiej-glowy/#comment-2315
                          www.usatoday.com/news/health/2006-08-06-raw-milk-usat_x.htm
                          • staua Re: PS 27.01.11, 01:34
                            Chwila, niepasteryzowane nie znaczy niebadane i zakazone. Czy wg Ciebie to jest to samo?
                            • staua Re: PS 27.01.11, 01:37
                              Aha, organiczne to tlumaczenie z angielskiego (identycznie głupiego okreslenia) ktorego chyba tylko my tutaj (osoby mówiące po angielsku na co dzień) używamy.Każdy wie, że nieorganiczną to jemy sól :-) Gdzie indziej jest "bio", "zdrowa żywność, "żywność naturalna", whatever. Jednakowoż, języki ewoluują, kiedyś potrzeby takiego rozróżnienia nie było. Inne propozycje?
                              • miskidomleka Re: PS 27.01.11, 02:57
                                staua napisała:

                                > Każdy wie, że nieorganiczną to jemy sól :-)

                                No, nawet "złowrogie" MSG i HFCS są jak najbardziej organiczne ;-)

                                >Inne propozycje?

                                Żywność niecywlizowana? Prymitywna?
                                • staua Re: PS 27.01.11, 03:06
                                  Do prymitywnej, czy niecywilizowanej, zaliczyłabym raczej surowe mięso (na przykład tatara, chociaż też nie całkiem). Albo raw food diet, generalnie :-) Niektórym to wyda się zresztą miłym określeniem ich diety ;-)
                                • beatamc Re: PS 27.01.11, 03:19
                                  > >Inne propozycje?
                                  >
                                  > Żywność niecywlizowana? Prymitywna?

                                  Widziales tam owoce? Jakby z fabryki wyszly.... daleko im do prymitywizmu.
                                  My te produkty nazywamy orgazmiczne (dobrze robi tylko przez chwile swiadomosci)
                            • miskidomleka Re: PS 27.01.11, 02:30
                              staua napisała:

                              > Chwila, niepasteryzowane nie znaczy niebadane i zakazone. Czy wg Ciebie to jest
                              > to samo?

                              Nie to samo, ale czy w praktyce na to samo nie wyjdzie? Jakoś zachorowania od surowego mleka są.

                              Przeczytaj sobie:
                              cid.oxfordjournals.org/content/48/1/93.full
                              Polecam zwłaszcza cytat:
                              <i>With the advent of mandatory pasteurization, the incidence of milkborne diseases dropped dramatically. In the United States in 1938, milkborne outbreaks constituted ∼25% of all disease outbreaks due to contaminated food and water. At the beginning of the 21st century, milk and milk products were associated with <1% of all such outbreaks</i>

                              oraz fragmenty zatytułowane
                              Recent disease outbreaks related to consumption of raw milk.
                              oraz
                              Testing as an alternative to pasteurization.
                              • staua Re: PS 27.01.11, 03:02
                                Alez ja generalnie nie mam nic przeciwko pasteryzacji i mam swiadomosc jak zmienila zachorowalnosc i mozliwosc przechowywania produktow!
                                Poza tym napisalam, ze chodzi mi o sery (podpuszczkowe - to tez przez Kingsolver). Mleka nie pije w ogole, a jogurt robie z pasteryzowanego i smakuje mi, wiec to nie jest problem.
                                Ale tak hipotetycznie, aby pociagnac temat: co jest tu problemem, mleko, czy brak higieny (brud)? Jakbys mial wlasna, czysta, regularnie badana krowe i myl jej wymie (co za wizja), przed recznym udojem do wysterylizowanego naczynia, to tez wolalbys pasteryzowac mleko dla siebie, ktore chcesz zaraz wypic? Czym rozni sie mleko matki od takiego mleka (pomijam kwestie roznic gatunkow i w ogole pozytku z picia mleka, chodzi mi tylko o zakazenia migroorganizmami) - zwlaszcza, ze czesto kobiety (wlaczajac mnie) po odciagnieciu przechowuja swoje niepasteryzowane (ojej!) mleko w lodowce dobrych kilka godzin przed podaniem niemowleciu.
                                • miskidomleka Re: PS 27.01.11, 03:20
                                  staua napisała:

                                  > Ale tak hipotetycznie, aby pociagnac temat: co jest tu problemem, mleko, czy br
                                  > ak higieny (brud)? Jakbys mial wlasna, czysta, regularnie badana krowe i myl je
                                  > j wymie (co za wizja), przed recznym udojem do wysterylizowanego naczynia, to t
                                  > ez wolalbys pasteryzowac mleko dla siebie, ktore chcesz zaraz wypic?

                                  No matter how clean the cows or the barn, all milk contains fecal material, says William Keene, senior epidemiologist in Oregon's Acute and Communicable Disease Program. "This is what happens when you hose down a cow and then put a vacuum down at the south end of it."
                                  www.usatoday.com/news/health/2006-08-06-raw-milk-usat_x.htm

                                  > Czym rozni
                                  > sie mleko matki od takiego mleka

                                  Z ludzkimi matkami chyba nie ma tego problemu - pionowa postawa, sutki bliżej pachy niż pachwiny. No i myślę, że są przeważnie lepiej domyte niż najlepiej zadbana krowa :-). Tudzież mleko od krowy raczej rzadko trafia do konsumpcji już po kilku godzinach...

                                  A czy w USA jest mleko sterylizowane przez ultrafiltrację? W Polsce pamiętam bywało, torchę droższe ale mikrobiologicznie czyste, no i nie poddawane podgrzaniu, do którego miłośnicy surowego nie wiem czemu mają niechęć.
                                  • staua Re: PS 27.01.11, 03:39
                                    W Wikipedii jest, że Hood i jeszcze jedna firma produkują mleko UF - można spróbować :-)
                                    Za to w porównaniu do Francji na przykład (to tak na marginesie), popularność mleka UHT (które moim zdaniem ma dziwny, kredowy posmak, ale mój syn lubi, no i czas przydatności do spożycia jest b. długi w temperaturze pokojowej) jest dużo mniejsza w USA (dziwne).

                                    > No i myślę, że są przeważnie lepiej domyte niż najlepiej zad
                                    > bana krowa :-)

                                    No, nie będę polemizować, bo wkraczamy na grząski grunt :-)
                                  • edytkus Re: PS 27.01.11, 05:59
                                    miskidomleka napisał:


                                    > A czy w USA jest mleko sterylizowane przez ultrafiltrację?

                                    Jest, znajdziesz chyba w kazdym supermarkecie, w dziale... ze srodkami do pieczenia. Nigdy nie uzywalam, zdaje sie ze po otwarciu musi byc szybko skonsumowane, za szybko jak na moje potrzeby.

                                    Rozczarowales mnie odpowiedzia na temat organicznego oszustwa, spodziewalam sie wywodow, linkow, ze trujace, niestrawne, sztuczne, a tu sie okazuje ze pies gdzies indziej lezy pogrzebany ;))
                                  • staua Ser 28.01.11, 00:37
                                    O, taki mniej więcej ser chcę zrobić:
                                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,116924172.html
                                    I surowe mleko potrzebne mi na zsiadłe, tylko ta ilość (reszta może być pasteryzowana, jak do jogurtu, który robię z powodzeniem). Mogłabym spróbować z kefirem... Pewnie na tym się skończy. Ale miło pomarzyć o zdobywaniu idealnych składników...
                          • edytais Re: PS 27.01.11, 08:11
                            > Pomijając już kretyńskie użycie słowa organiczny (podobnie jak kretyńsko używa
                            > się w odniesieniu do żywności słowa "chemia"), mniej lub bardziej jawnie sugeru
                            > je się, jakoby żywność organiczna była lepsza od żywności bez takiej nalepki. N
                            > a co nie ma żadnych dowodów.

                            www.independent.co.uk/environment/green-living/its-not-just-a-fad--organic-food-is-better-for-you-say-scientists-443086.html
                            Co do surowego mleka: Ja z wielkiej farmy bym nie przelknela, bo rzeczywiscie w tym kupa chorob, bakterii, i kalu! Bardzo dobra znajoma wychowana na farmie cos o tym wie (i nam opowiadala). Ale mleko od malutkiej farmy, gdzie zamiast podlaczyc maszyne do dojenia to recznie sie doi. Zanim zacznie to zwierzaka poklepie, da sie mu jakis "treat", dokladnie oczysci dojki.... Zwierzak jest dogladany, ma dostep do swiezej trawy, slonca i ruchu, wiec i szanse na gruzlice i inne choroby mniejsze.
                            Ale dostep do takie farmy to naprawde szczescie i luksus i niestety jest ich za malo.

                            Zgadzam sie z poprzedniczkami z tymi organicznymi certyfikatami. ORganiczne jedzenie stalo sie modne ale dlaczego? Bo ludzie maja dosyc 400 srodkow chemicznych na jednym jablku. Poza tym o tym sie wiecej mowi, bo ludzie tez maja wiekszy dostep do informacji (jakaby ona nie byla na internecie) wiecej ze soba rozmawia, bo latwiej wejsc na forum niz organizowac spotkanie zainteresowanych osob. Poza tym wielkie korporacje zauwazyly ten trend i wlascicielom czy managerom sie dolary w oczach zaswiecily. Szczegolnie jak za cos co niewiele rozni sie w kosztach produkcji mozna rzadac kilkakrotnie wyzszej ceny i ludzie z checia kupia.

                            Jak mam wybor farmy: jedna z certyfikatem organicznym druga bez, ale wydaje mi sie, ze bardziej dba o tzw sustainability i srodowisko, to kupie od tej drugiej nawet jesli organiczne z certyfikatem jest troche tansze. Znam kilku farmerow, do ktorych mam zaufanie, znam osobiscie, wiem jakie maja nastawienie. Certyfikatow nie maja, mimo to od nich ludzie kupuja i placa nawet wiecej, nawet dwukrotnie za ich plon niz za te z "Certified organic" naklejka, ktore pochodza niewiadomo skad.

                            A propos WHole Foods i ich zdrowego jedzenia..... Coraz mniej kupuje dlatego, ze zdrowsze rzeczy znikaja z polek a na ich miejsce pojawiaja sie podobne "junk"! Niedlugo beda sie roznic od Walmartu tylko cena. Czesto ludzie tez myla "organic" z "healthy". Jedno drugiemu sie nie rowna. Whole Foods to w wiekszosci niezdrowa zywnosc. Poza tym nawet jak sie czyta Sklad tej niby zdrowej zywnosci to firmy oszukuja w skladzie. My nawet dzwonilismy do niektorych i skladnik "natural flavors" lub "naturally derived" jest naprawde oszustwem! Maz ma PhD z chemii wiec jakies tam bla bla bla od nich skad ten czy tamten skladnik pochodzi z nautury nie zamydla mu oczu. Wiele rzeczy po otrzymaniu informacji od firmy wiecej nie kupilam.

                            Inna rzecz tez, ze jak cos jest zdrowe na polce i z tego powodu sie swietnie sprzedaje, zyski sa super... zaraz jakas coca cola wykupuje i sklad zmienia! I juz nie jest takie zdrowe!
                            Ludzie od miesiecy czy lat kupuja przeciez nie beda sprawdzac "ingredients" setki razy jak za kazdym razem kupuja. A sklad sie zmienia. Bardzo sie tak na niektorych firmach zawiodlam np. Naked Juice sie na niekorzysc zmienil. Nie wiem dlaczego nadal pisza 100% juice (cala nazwa to wlasnie baza tego, ze nie ma dodatkow!) a tu kazdy teraz ma dodane witaminy czy natural flavors itp. Wszystko zdrowe na psy schodzi jak tylko korporacje w tym zwachaja jakies zyski

                            Dobra, koncze nowele!
                      • edytkus Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 23:51
                        miskidomleka napisał:

                        > Cały koncept tzw żywności organicznej graniczy z oszustwem,

                        moglbys uzasadnic?
                        • staua Re: taco bell i inne fast foody 27.01.11, 00:17
                          W ogole to ostatnie dwa watki znowu nasunely mi refleksje, ze tak sie emocjonujemy pisaniem o jedzeniu i tym, co lepsze dla zdrowia, bo mamy wybor - gdybysmy wszyscy z koniecznosci jedli ziemniaki, nie byloby o czym rozmawiac :-)
                          • edytkus Re: taco bell i inne fast foody 27.01.11, 06:05
                            staua napisała:

                            > gdybysmy
                            > wszyscy z koniecznosci jedli ziemniaki, nie byloby o czym rozmawiac :-)

                            to dopiero temat rzeka, od frytek, puree czy kartoflaka przez klajster i stemple po prawdziwa sztuke :O


                            https://www.historiasztuki.com.pl/images/VAN%20GOGH/VAN-GOGH-jedzacy-kartofle.jpg

                            (Jedzacy kartofle, Van Gogh)
                            • beatamc Re: taco bell i inne fast foody 27.01.11, 14:38
                              czy wszyscy by tak samo wygladali, tak jak na obrazie autor sugeruje?
                            • aniutek Re: taco bell i inne fast foody 27.01.11, 15:42
                              ::)))
                              Edyta, fajny skret z Vincentem, a u nas wczoraj byly placki kartoflane, nadal nimi smierdzi....
          • staua Re: taco bell i inne fast foody 26.01.11, 16:24
            A ja lubie na trasie poszukac lokalnej restauracji :-) Klimat miejscowy. Ale ja jestem maniak i "picky eater". A na pewno nie jadlabym w MacDo na egzotycznej wyprawie (po cos tam w koncu jade, takze, zeby sprobowac ich jedzenia). Jakos nie chorowalismy dotychczas powaznie, chociaz fakt, ze dwuletnia coreczka znajomej wlasnie nabawila sie tyfusu w Nepalu. Ale osoby dorosle o normalnej odpornosci musza tylko przestrzegac zwyklych zasad higieny i zdrowego rozsadku, a nie musza jesc a MacDo, zeby sie nie zatruc.
            Nawet moj maz, po przyjezdzie (8 lat temu) wielbiciel roznych fast foodow, zniechecil sie czesciowo - na swoje szczescie ma wrazliwy zoladek, po pierwszej wizycie w Taco Bell i w Wendy's strasznie chorowal (natychmiastowa eliminacja tych miejsc z naszego grafiku), w Burger Kingu kiedys bylismy z kolega, ktory na naszych oczach odwinal z papierka nadgryzionego hamburgera, wiec tez odpadlo, KFC maz jakos nigdy nie lubil, wiec korzysta jedynie z MacDo czasem i z pizzerii. Niestety (tutaj nic nie pomaga) lubi tez Dunkin Donuts!!!! Nawiasem mowiac, na egzotycznych wakacjach maz chorowal tylko raz i dokladnie wiedzielismy, co bylo tego przyczyna (slodycze na bazie mleka kupione na straganie w Indiach).
            Subway lubimy w miare, zdecydowanie wybor miedzy Subway i MacDo wygrywa Subway, chociaz te ich chlebki niby tam pieczone sa niezbyt ciekawe, ale przynajmniej mozna samemu skomponowac kanapke.
            A na ten sezon znow wykupilismy farm share :-) Polecam.
            • zyta2003 Re: taco bell i inne fast foody 28.01.11, 06:00
              To nie moj wymysl, azeby w egzotycznych krajach jesc w McD i tp., ale specjalistow od turystyki. Co mozna znalezc w wielu publikacjach. Poniewaz w restauracjach sieciowych sa obowiazujace procedury higieniczne, ktorych nie maja przeciez obowiazku przetrzegac lokalni restauratorzy. Zreszta organizatorzy wszelkich wycieczek sami od siebie ostrzegaja. Lepiej sie zatruc i miec z.....a na kilka dni wycieczke, niz kilka razy zjesc zatykajace arterie i tuczace jedzenie. Co kto lubi.
              Nie bede sie licytowac doswiadczeniami, ale w oczekiwaniu na posilek w jakims kraju zawsze "zwiedzam", to i trafi mi sie cos, co niekoniecznie powinnam zobaczyc. W zupelnie eleganckiej restauracji w Indiach talerze na podworku wylizywaly psy, a potem je plukano pod kranem na tym podworku. W Nepalu np. plukano naczynia w rzece, a dzien wczesniej ogladalismy wrzucanie spalonych zwlok do rzeki. Innej?, Do kazdej rzeki sie wrzuca spalone zwloki. Co sie brzydzic spalonych zwlok? Lokalni przewodnicy, ktorzy w ramach raftingu przygotowywali nam lunch pluczac wszystko w rzece blagali nas, zebysmy nie tykali wody> A byla to piekna, gorska rzeka. Takich roznych przykladow moge przytoczyc mnostwo i mysle, ze zawsze jest ogromne dla nas niebezpieczenstwo zatrucia w krajach o egzotycznej dla nas kuchni. Naogol sie z tego nie umiera, ale psuje sie wakacje. Swiadomosc, ze wiem, co mnie przytrulo, niewiele pomaga na sama chorobe.
              Od czasu, kiedy w jednym z poludniowoamerykanskich krajow, na szczescie w ostatnim dniu chcialam "zemrzec" na problemy zoladkowe ( polowa grupy - podobnie) zawsze jezdze z Cipro, ktorym "uratowalam" juz kilka zyc wspoltowarzyszy.
              W Egipcie tak czesto zdarzaja sie zatrucia zoladkowe, ze w Polsce skad masowo tam jezdza mowi sie na to ladnie - "zemsta faraona". Jedzenie etniczne smakuje mi w NY, a nie jakies oryginalne straszne zwierzatka, i seefoody jeszcze zywe z oczkami. Prosty seefood w NY, czemu nie. Z tym akurat wolalabtym byc bardziej otwarta na nowosci.
              Mojego wnuka przyjaciel tez "nabawil sie" tyfusu - w Bangladeszu, gdzie pojechal z wizyta do wysoce postawionych dziadkow. To nie jest lekka choroba, to jest bardzo powazna choroba. I mysle, ze za cene zjedzenia niezdrowego jedzenia w fastfoodzie warto ustrzec przed nia siebie, a tym bardziej swoje dziecko.
              A w czym jest szkodliwy Dunkin Donuts - zapytuje, skoro wstapienie do niego opatrujesz slowem "niestety". Kawa jest juz tam omal rownie droga jak Sturbuksie, a tych strasznych paczkow z dziurka naprawde nie ma obowiazku jesc.
              • staua Re: taco bell i inne fast foody 28.01.11, 16:47
                Wiem, Zyta, ze takie zalecenia istnieja, nawet w przewodnikach, ale to po prostu pojscie po najmniejszej linii oporu - zeby nie zachorowac, po prostu trzeba przestrzegac zasad higieny.
                W Indiach np. Mielismy tabletki do odkazania wody, swoje sztucce (i tak jedlismy palcami i najczesciej na lisciach bananowca). Cipro tez sie przydaje.
                Co kto woli, jak zawsze, sa opcje (oczywiscie z malym dzieckiem tych opcji jest mniej, stad moja wzmianka o tyfusie).
                Dunkin Donuts - niestety, bo 1. strasznie slodkie (moj maz je wlasnie te paczki i najbardziej lubi Boston Creme) i 2. podobno sa lepsze sieci z paczkami (nie jadam, wiec to zaslyszane). Kawy tez nie pije, w Starbucks moge wybrac herbate, jaka chce, jest spory wybor, w DD jest tylko Lipton. Jak widac, opinie to nie fakty i moja opinia niekoniecznie musi byc tym, co odpowiada innym (np. kawoszom).
                • zyta2003 Re: taco bell i inne fast foody 28.01.11, 17:19
                  Staua, rozumiem teraz "niestety", ale juz daruj mu slabosc do tych paczkow. Szczerze mowiac wszyskie amerykanskie ciasta, torty sa dla mnie za slodkie, wiec jak znajdziesz cos zjadalnego - to powiadom.
                  • staua Re: taco bell i inne fast foody 28.01.11, 19:54
                    Robie w domu rozne ciasta, ale ostatnio zaczal narzekac, ze za malo slodkie (przyzwyczaja sie do tutejszych standardow). I wczoraj zrobil sobie rozklejony ryz na mleku z cukrem (nie wiem, ile, bo sam robil) i cynamonem (ciasta nie umie).
                    W lokalnych cukierniach czy delikatesach mozna czasem trafic na cos OK. Na przyklad, w tym Balducci's obok mnie, o ktorym czasem pisze, jest dosc malo slodki i dosc lekki (to pojecia wzgledne, wiec jak zawsze, metoda prob i bledow) tort truskawkowy z bita smietana.
                    • edytais Re: taco bell i inne fast foody 28.01.11, 20:06
                      Moja rodzinka bardzo malo deserow je, kiedys jak ja wiecej tu jadlam to mi bardziej smakowalo, a teraz po prostu nie moge bo mnie mdli... za slodkie! Czuje wiecej cukier niz to co powinnam, czyli owoce itp. Wszystko zagluszone slodycza. Widze, ze moje dzieci tez sie coraz bardziej przyzwyczajaja do ogolnego braku cukru w domu i jak raz od wielkiego dzwonu zamowimy deser w restauracji to kreca nosem, ze im za slodko....
                      Na urodziny Emily chciala tort ze sklepu bo byl udekorowany zabawkami itp, ale stwierdzila, ze nigdy juz nie zamowi bo nie bardzo nam wszystkim to smakowalo, wlasnie malo smaku duzo slodyczy. Zyczenie na urodziny to cherry pie, ktory robimy czasami. Ilosc dodanego cukru=0. Ciasto bez cukru, wypelnienie tez bez cukru. Slodycz pochodzi tylko i wylacznie z czeresni. Podobnie z szarlotka.
                      W deserach chyba jest coraz wiecej cukru, bo ludziom sie zwieksza "tolerancja" na slodkie ?;)
                      Deser powinnien byc slodszy od normalnego jedzenia, wiec musi byc w nim tona cukru jesli w miesie jest mnostwo, chlebie, sosie. W ogole caly obiad/lunch/kolacja to kupe cukru.
                      Naprawde trzeba sie niezle nagimnastykowac, zeby znalezc gotowe sosy, chleb, czy cos na kanapke bez dodatku cukru. W niektorych sklepach jest to wrecz niewykonalne.
                      • magdamajewski Re: taco bell i inne fast foody 28.01.11, 20:53
                        w mojej lokalnej wloskiej cukierni mozna kupic bardz smacze ciata i ciastka, ktore na prawde maja bardzo malo cukru.
                        tam gdzie kiedys mieszklama byla i wloska i niemiecka cukiernia i tez smaczne rzeczy mieli w ktorych nie oczuwalo sie zbytniej ilsoci cukru.
                        wiec wystarczy dobrze poszukac, choc nie ukrywam ze w duzych miastach latwiej znalec niz w malych miejscowosciach.
                      • edytkus Re: taco bell i inne fast foody 28.01.11, 22:53
                        edytais napisała:

                        .
                        > Na urodziny Emily chciala tort ze sklepu bo byl udekorowany zabawkami itp, ale
                        > stwierdzila, ze nigdy juz nie zamowi bo nie bardzo nam wszystkim to smakowalo,
                        > wlasnie malo smaku duzo slodyczy.

                        Jest taki telewizyjny reality show 'Cake Boss' o cukierni Carlosa w Hoboken, NJ. Zamowilismy stamtad tort na komunie corki. Osobiscie mam slabosc do wypiekow ale to byl pierwszy raz gdy nie dokonczylam nawet polowy kawalka ciasta. Kazdy kęs smakowal jak lyzka samego cukru. To byl najgorszy tort jaki w zyciu jadlam, zupelnie nie wart swojej ceny.
                        • staua Re: taco bell i inne fast foody 28.01.11, 23:26
                          A ladny byl chociaz?
                          Bo u mnie prezentacja szwankuje: dobrze mi wychodza zwykle ciasta, ale dekorowane torty juz nie, jk raz chcialam zobic mase marshmallows (z przepisu w Galerii Potraw) to niestety byla porazka.
                          • jaga_nj Cake Boss 29.01.11, 00:18
                            Tez zamawialam tam i byl ochydny. Z wygladu byl piekny ale do jedzenia sie nie nadawal. Wole ten ktory piecze moja mama. Wygladu to moze on nie ma;) ale rozplywa sie w gebie. Tylko raz jadlam tu tort ktory mi smakowal a ja ciastowa jestem. Taki orzechowy czy makowy...mmmm...ze spirytusem. Nie, oni tu nie umieja takich robic. Tylko prosze mnie bic bo ja i tak swoje wiem;)
                            • jaga_nj nie bic mialo byc:)n/t 29.01.11, 00:20

                              • edytkus Re: nie bic mialo byc:)n/t 29.01.11, 01:40
                                Tez niedawno jadlam tort ze spirytusem. Byl zupelnie taki jak mojego dziadka, bardzo mi smakowal (chociaz w dziecinstwie nie cierpialam tego typu tortow), ale nie pamietam skad pochodzil.
                          • edytkus Re: taco bell i inne fast foody 29.01.11, 01:37
                            staua napisała:

                            > A ladny byl chociaz?

                            kwestia gustu, taki sobie wlasciwie, nie mieli w ogole wyboru co do wzorow komunijnych. Pojechalam do nich z wlasnym projektem a okazalo sie ze musze wybrac z katalogu, zupelnie jak w np. Carvel's. W ogole nic nie bylo jak sugeruje TV, to byl moj pierwszy i ostatni raz w tym miejscu. O wiele smaczniejsze ciasta sa w cukierni na rogu, za pare dol. a nie kilkaset. Przy zamawianiu tortu zdalam sie na sugestie hostessy, za jej namowa wybralam "przepyszny, najpopularniejszy" krem. W cukierni bylo mnooostwo ludzi, tlok jak za czasow komuny ;), i dluuuugasna kolejka na zewnatrz (ludzie pstrykali nawet zdjecia zdjeciom na scianach ;))). Juz mialam wychodzic ale cos mnie tknelo, zapytalam dziewczyne czy moge tego swietnego kremu sprobowac, przyniosla mi jakies ciastko. Ugryzlam, po czym... impulsywnie skrzywilam sie i bardzo zdegustowana glosno orzeklam "but that's disguisting!" Caly ruch w srodku zamarl, zalegla grobowa cisza, zabito mnie wzrokiem, hostessie opadla szczeka, po chwili sie pozbierala i zaproponowala cos innego. Priceless moment LOL

                            A co myslicie o tortach z telewizyjnych shows w ktorych sa jakies motorki, patyki, rurki, swiatelka, playwood i styropian? Czy to w ogole ma cos wspolnego z tortem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka