inka26 27.02.07, 03:22 www.cbsnews.com/stories/2007/02/26/national/main2518849.shtml Dobrze by bylo gdyby w restauracjach podawali kalorycznosc dan... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aniutek Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 03:49 hehehehehe IMOjuz niedlugo bedziemy chcieli aby nasz rozum zastapiono jakimis tabelami, przpisami i innymi nakazami, wtedy absolutnie bedziemy zwolnieni od myslenia i hurrra bedzie mozna podac do sadu kazda kanjpe za swoj wielki tlusty brzuch, za graca kawe w kubku, za nalog palenia etcetc ale, zeby nie bylo ,ze atakuje i jaja sobie z powaznych ludzi robie ;) jak wyobrazalabys sobie taka operacje liczenia kalorii w knajpie? taka pani lepiaca pierogi na grenpioncie, czy ten mexykanczyk robiacy kanapki z grilla? jak oni beda to liczyli? albo zupa? mashed potato? raviolis i tysiace innych rzeczy IMO ja wiem,ze jak zamawiam broccoli z serem to jest to masa kalorii i nie mam sie co oszukiwac, ze jem zdrowe warzywa, jesli bacon chesburger z FF to tez kazdy zdrowo myslacy czlwiek zdaje sobie sprawe co je, jesli nie- to nie mamy o czym dyskutowac. kiedy wkladam rano jeansy i ciasno mi w nich to ..... nikt oprocz mnie nie jest temu winien. Odpowiedz Link
inka26 Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 04:06 Wlasnie wrocil moj M z pracy i toczy sie dyskusja... No i masz go po swojej stronie ;) On jest z zaday przeciwny wszelakim zbednym nakazom urzedniczym, szczegolnie takim ktore trudno wyegzekwowac. Uwaza ze tego typu "ustawa" jedynie zwiekszy cene produktu bo ktos bedzie musial te analizy i tabelki wyprodukowac... Teoretycznie kazdy z nas moze wybrac salatke z vinegre albo burgera i zdaje sobie sprawe co jest zdrowe/niezdrowe, kalorycznie/niekaloryczne. A ja i tak z ciekawosci chcial bym wiedziec ile co ma kalorii :) Odpowiedz Link
aniutek Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 04:19 hahaha wlasnie czytam w calosci ten wywod i rze jak hiena moja siostra swego czasu popijala sobie z luboscia kawe jakastam se starbucks dopoki jej nie uswiadomilam ile to MUSI miec calorii, bita smietana, syrop pompowany do kazdego frapucinochoca whaever..... naprawde lepiej zjesc od czasu do czasu lody z truskwakami i bita smietana niz raczyc sie takimi specjalami sniadaniowymi, a ten scone za 1000cal hehehehehe i zawsze jest tam kolejka heheh Odpowiedz Link
inka26 Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 04:42 No coz...wiekszosc prawdopodobnie zostala by przy tym co lubi. Skoro w sklepach teoretycznie wszystkie pordukty maja podana kalorycznosc, donaty i zieony groszek sprzedaja sie podobnie... Aniutek - a tak przy okazji watku o kaloriach mozesz mi podac jaki masz przepis na ciasto na pizze? Pamietam ze kiedys wspomnialas ze pieczesz pizze na kamieniu; no i kupilismy kamien tylko ciasto (z maszyny) jakos nam nie smakuje... Odpowiedz Link
aniutek Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 05:00 wyszperam te recepture na ciasto ktora przyszla z kamieniem ( z Pl od znajomego wlocha) ale tak na juz to sprobuj tak, jeno proporcje na oko ;) odrobine drozdzy, ja uzywam zawsze swiezych - kulka wielkosci orzecha laskowego -prop na 2 pizze na koniec lyzeczki cukru zmieszaj z drozdzami i kilkoma lyzkami cieplej wody, odstaw w cieple miejsce do ukazania sie bombli ( czy babli?). 2-3 kubki maki, pol kubka oliwy, sol wymieszac z drozdzami, dodac letniej wody do uzyskania konsystencji ... ciasta drozdzowego heh, wyrobic az odchodzi od reki. podzielic na kulki, wlzyc je najlepiej do drewnianego naczynia z jego braku moze byc cos glinianego czy po prostu miska przykryj sciereczka odstaw na 2-3h do wyrosniecia ( ale nie na noc bo przerosnie). oprosz blat maka palcami wygniec z kulki kolo odpowiadajace wielkosci kamienia, tu nie pamietam czy kamien musi byc nagrzany czy nie...... aaaaa chyba tak, na 95% jestem pewna, ze tak. poloz na nim placek po czym kladz- najpierw plasterki mozzarelli, pozniej lyzka miejscowo pomidory, i reszte co chcesz ( ale nie za duzo skladnikow bo bedzie mokra) wieloletnie doswiadczenie nauczylo mnie,ze 3 topings to jest max a i tak najlepsza jest plain pizza :) jak juz skonczysz ze skladnikami calosc posyp parmigiano/romano cheese, odrobina soli+pieprzu i gotowe. musisz pamietac, ze cale przygotowanie pizzy musi byc bardzo szybkie, wszytskie skladniki gotowe, pokrojone, nie mozesz pozwolic aby kamien ostygl, aby ciasto nasiaknelo pomidorami. nie gwarantuje, ze za pierwszym razem wyjdzie super choc szanse sa duze :) sic no i w ten sposob sprzedalam recepture......... Odpowiedz Link
inka26 Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 05:12 Dzieki! Nie zdradze tej receptury nikomu! Na opakowaniu na kamien pisalo aby ciasto rozkladac na rozgrzanym kamieniu i aby podsypywac maka kukurydziana bo zwykla moze sie zapalic ... Mysle ze problemem naszej pizzy jest to ze za duzo na niej kladziemy (ja zawsze chce pieczari, kukurydze, pomidory; M jakas wedline, cebule czosnek) i dlatego ciasto jest ciezkie(pewno wilgotnieje od nadmiary skladnikow). Nastepnym razem wezmiemy Twoje rady pod uwage :) Odpowiedz Link
aniutek Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 04:43 piatka dla M :) ale wlasnie diable tkwi w szczegolach bo hamburgera mozna czasami wciagnac w sumie to przeciez kawal miesa plus bulka, sprawa zaczyna wygladac nieco inaczej jak dolozymy ser, bacon, majo, garsc frytek a popijemy strawberry milkshake :=) albo cola wezmy tego samego hamburgera plus salata, kawalek swiezego ogorka czy cebuli i pomidor wszytsko w pita bread ( no wiem to jendak chleb ale ....) popijmy szklanka wody i jest gites :) Odpowiedz Link
magdamajewski Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 05:01 szczerze ja to bym nie chciala zeby mi kalorie wyliczali w knajpie, pewnie w gardle by mi stanely moje ulubione bqb baby back ribs + ff i cola jak bym tak dokladnie wiedziala ile polykam kalori, a tak czlowiek nieswiadomy, najedzony i zadowlony przy okazji. tak na marginesie to ja nie rozumiem tych zbiorowych checi podawania mc donalda do sadu przez otylych ludzi, przeciezy tych bul im nikt do buzi nie wklada na sile Odpowiedz Link
triskell Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 07:51 aniutek napisała: > jak wyobrazalabys sobie taka operacje liczenia kalorii w knajpie? No chyba da się to wyliczyć, skoro w internecie są dostępne dane dla bardziej znanych sieci: www.calorie-count.com/calories/browse/manu/1.html Ja tam cieszyłabym się, gdyby w karcie podana była kaloryczność potraw. Zdarzało mi się już po obiedzie w którymś z miejsc z w/w listy sprawdzić w domu kaloryczność zamówionych "na wyczucie" potraw - i okazywało się, że źle wybrałam. Może akurat wprowadzenie tego jako _nakazu_ nie jest dobrym pomysłem, ale gdybym miała do wyboru podobnej jakości restauracje z podaną w karcie wartością odżywczą potraw i bez, to bez wahania wybrałabym tą pierwszą. Na pewno wtedy jadałabym też częściej poza domem - w tej chwili robię to najwyżej raz na 2-3 tygodnie, głównie własnie dlatego, że w przeciwnym razie nie mam kontroli nad tym, co dokładnie jest w konsumowanych przeze mnie daniach. Odpowiedz Link
artremi Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 05:49 Ostatnio bylam w Cheesecake Factory z kolezanka ktora sie odchudza. Zamowila wiec salatke, a raczej polmisek z warzywami, miesem i mnostwem tluszczu. Podejrzewam ze moglo to miec z 3,000 cal. Gdyby zostali zmuszeni do podawania kalorii, na pewno porcje (i co za tym idzie nasze tylki) by zmalaly. Odpowiedz Link
aaagaaa91 Re: kalorie w restauracjach 24.04.20, 13:14 Polecam aplikację MakroMapa :) - pokazuje lokale w Polsce które podają klientom kalorie i makro Odpowiedz Link
bozena73 Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 14:59 Wlasnie wczoraj zainteresowalam sie ile kalorii maja moje ulubione kanapki w Cosi...weszlam na ich strone i te kanapki ktore wydawaly mi sie "zdrowe i nietuczace" okazaly sie bombami kalorycznymi..maja tez taka pizze margarite na jedna osobe, bardzo cienkie ciasto, pomidory, bazylia i mozzarella..wydawalo mi sie ze nie zawiera duzo kalorii a tu patrze ze ma duzo ponad 1000!!! Takze ludzilam sie ze chleb ktory wybieram - whole grain ma mniej kalorii niz normalny bialy a tu sie okazalo ze ma wiecej..sama juz nic z tego nie rozumiem :-( Odpowiedz Link
aaagaaa91 Re: kalorie w restauracjach 24.04.20, 13:14 Polecam aplikację MakroMapa :) - pokazuje lokale w Polsce które podają klientom kalorie i makro Odpowiedz Link
claudia207 Re: kalorie w restauracjach 27.02.07, 16:47 Ruby Tuesday podawal kiedys ilosc kalorii kazdej potrawy, ale zaniechali tego. Pewnie dlatego, ze te najdrozsze potrawy byly jednoczesnie bombami kalorycznymi, co wplynelo byc moze na ich sprzedaz. Ilosc kalorii pomagala mi w swiadomym wyborze tego, co jadlam, bo czasami na prawde trudno jest wyczuc jak bardzo kaloryczne sa dania. Kiedys lubialam jadac w Taco Bell (to bylo przed aferami z samonella). Myslalam, ze ich burito sa w miare zdrowe, ale szok przezylam, gdy sprawdzilam ich tebeliki na internecie. Odpowiedz Link
monika_a_b Re: kalorie w restauracjach 28.02.07, 02:15 Przeczytałam i prawdę mówiąc mam mieszane uczucia co do pomysłu przymusowego opisu kaloryczności potraw w restauracjach. To znów jakiś wybryk w stronę namiernej kontroli. Wydaje mi się, że to nie tędy droga. Raczej powinno się zwrócić normalny rozmiar potraw (ja często nie dojadam porcji, bądź proszę o doggie bag, jeśli potrawa mi smakuje) oraz _normalne_ składniki (a nie takie napompowane chemią jak w mac doof). A poza tym uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć już w szkole jak się powinno prawidłowo odżywiać, ewentualnie zabronić dodawania czipsów do lunchowej kanapki w sklepach (często widziałam właśnie takie opcje: kanapka, czipsy plus soda - fuj!). Ale nie wypisywać kaloryczności potraw w restauracjach, bo to zabiera cały urok wyjścia do jakiejś fajnej restauracji! Być może jestem nietypowa z wyborem restauracji, bo z reguły unikam dużych sieci, ale dla mnie takie wyjście jest czymś specjalnym pomimo że często z mężem stołujemy się na mieście. Jednak po bardziej obfitej (i prawdopodobnie bardziej kalorycznej) kolacji w restuarcji po prostu przez dzień, dwa jemy mniej kalorycznie. No i się ruszamy, tak czy tak. Taki prosty system. :) I jak do tej pory trzymamy wagę. Pozdrawiam, Monika Odpowiedz Link
tamsin Re: kalorie w restauracjach 28.02.07, 02:36 niestety ale sama sobie w jedym opisie zaprzeczasz. Nie podoba ci sie przymusowy opis kalorycznosci potraw i w drugim zdaniu piszesz, ZABRONIC dodawania czipsow do lunchowej kanpaki w sklepach. Jak ty to sobie wyobrazasz? ..idzie spracowany robotnik na lunch, kupuje sobie kanapke ale juz chipsow nie moze? Gdzie to takie cos przejdzie oprocz Korei Pln? Sama jestem za podawniem kalorii. Nie kazdy jest w stanie obliczyc czy kotlet schabowy bedzie mial 500 kalorii czy 1000. Kiedys nie bylo obliczonych kalorii na artykulach w sklepie spozywczym, teraz nawet najmniejsza paczuszka jakos ma to wydrukowane. Mam ochote to zerkne, nie mam ochoty to sobie odpuszcze, ale nie chce zeby ktos mnie oszukiwal swoimi salatami ktore kapia smalcem. Odpowiedz Link
monika_a_b Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 08:35 Tamsin - Nie zaprzeczam samej sobie, ale wskazuję na _ewentualność_ wyrzucenia z menu tak małoodzywczych rzeczy jak czipsy właśnie. Bo co w nich jest odżywczego oprócz tłuszczu i soli? Absolutnie nie nadają się na stały element lunchu, który owemu spracowanemu robotnikowi powinien dodać sił do pracy, prawdaż? Więc może coś bardziej pożywczego i mniej kalorycznego w zamian? Czipsy powinno się jeść rzadko, jeśli w ogóle. Ale najważniejsze jest to, aby każdy sam umiał zdecydować, co chce jeść _w oparciu o wiedzę na ten temat_ (czyli jeszce raz: należy uczyć odpowiedniego odzywiania od najmłodszych lat!), i z tą wiedzą, jeśli tak bardzo pragnie czipsów, może po nie sięgnąć, ale niech potem nie podaje różnych firm do sądu za to, że przez otyłość spowodowaną takim codziennym jedzeniem ma problemy zdrowotne! Ludzie często wyłączają własny umysł i winią za własne błędy innych, tym bardziej jesli mogą mieć z tego jakieś korzyści finansowe - właśnie przypomniała mi się sprawa pewnej pani, która podała do sądu McD (bodajże, ale to może o jakąś inną sieć restauracji chodziło, nie pamiętam) za to, że nie poinformowano jej, że kawa w tekturowym kubku jest bardzo gorąca (a jaka miałaby być? jeśli taką zamawiała?) - i biedactwo oparzyło się! Sprawę wygrała, of kors, bo w jakim to było kraju? Korei Północnej? Hmmm, chyba nie? :) Pozdrawiam, Monika Odpowiedz Link
triskell Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 09:01 Moniko, zgadzam się jeśli chodzi o wytaczanie spraw sądowych fast foodom za swoją otyłość. Jeśli ktoś utył od zbyt częstego stołowania się w McDonald's, to oczywiście jest to wina tylko i wyłącznie tej osoby. Ale odpowiedzialność nie wyklucza przydatności łatwiejszego dostępu do informacji. (tu akurat nie mówię o Mc Donald's, bo u nich chyba można poprosić o książeczkę z tabelkami, tak mi się przynajmniej obiło o uszy) Odpowiedz Link
edytkus Re: kalorie w restauracjach 28.02.07, 03:21 kalorie w menu fajna sprawa, ale tez nie wyobrazam sobie jak to ma wygladac w praktyce - beda wyliczone przy kazdym jednym skladniku potrawy? no bo co jak ktos zamowi BLT bez np. salaty? kelnerka bedzie mu podliczac? a moze cennik wystosowac np. $1 od jednej kalorii? ;))) poki co polecam malutka ksiazeczke ze " wszystkimi" kaloriami (z potrawami w poszczegolnych sieciach restauracyjnych tez) tinyurl.com/ysjgzm Odpowiedz Link
oxygen35 Re: kalorie w restauracjach 28.02.07, 03:26 Podobalby mi sie taki pomysl, zdecydowanie :) A ja kiedys bylam w restauracji Fitness Grill (nie wiem czy to siec, czy moze lokalna taka w Kalifornii) i kazde danie mialo wyliczona zawartosc skladnikow odzywczych - w gramach podane byly ilosci bialka, tluszczu, weglowodanow itp. Wiec widac da sie to zrobic. Niby na tej podstawie mozna juz sobie kalorie samemu policzyc, ale w koncu czlowiek tam idzie jesc a nie rachowac :) Odpowiedz Link
maruda78 Re: kalorie w restauracjach 28.02.07, 04:19 Pomysl jest bez sensu. Ludzie nie rozumieja podstawowej rzeczy - ze w zdrowym jedzeniu bynajmniej nie rozchodzi sie kalorie. Owszem, jak ktos bedzie obzeral sie jak swinia to i tak bedzie wygladal, co za duzo to nie zdrowo. Ten caly kaloriowy szal to mocna przesada. Tak na przyklad niemal wszystkie produkty pt. 'light' - tiaaa, tluszczu mniej, ale za to ile cukru. A jak nie cukru to sztucznych slodzikow - z deszczu pod rynne. Nikt nie mowi ludziom chcacym schudnac zeby unikali cukru jak ognia (a w tym refined grains i skrobie), ale rzuca numerem kalorii i raptem wielka hoopla. Jesli ktos je w Taco Bell czy innych MacD i sie ludzi, ze to zdrowo to sorry, ale smieszne poprostu. Zamiast kalorii powinni lepiej informowac czy uzywaja trans fats, czy gotuja w aluminiowych garach i np. jak czesto zmieniaja olej w deep fryers (jesli w ogole jadac podobne wynalazki). To, ze cos ma duzo kalorii wcale nie znaczy, ze jest niezdrowe - jesli jest dobrej jakosci i w miare normalnej ilosci. A tak w ogole to ludzie powinni wiecej w domu gotowac - mniej by i jedli a przy tym troche gimnastyki ;-))). M. Odpowiedz Link
rhodeisland Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 02:00 Zamiast obsesyjnie liczyc kalorie zamawiajmy w restauracjach jedzenie, ktore nie jest smazone i opiekane w bulce, sosy do salatek tylko on the side, zupy na bazie rosolu, a nie ze smietana, prosmy o zabranie chleba ze stolu. Mozna tez to wszystko zlekcewazyc, jesc co sie chce i nastepnego dnia zmniejszyc ilosc kalorii. Odpowiedz Link
triskell Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 02:46 RI, ale dlaczego widzisz tu od razu tylko czarne lub białe rozwiązania? Ja np. półtora roku temu schudłam 26 kg ograniczając (do 1300 kcal) ilość kalorii i _jednocześnie_ zwracając uwagę na ilość białka, ilość i jakoś tłuszczu, stopień przetworzenia czy indeks glikemiczny (no i oczywiście ćwicząc, ale to chyba wiadomo). A kilka osób pisze o tym tak, jakby te dwie rzeczy koniecznie musiały się wykluczać. Jeśli ktoś liczy kalorie (a ja np. liczę je i staram się utrzymywać 2200-2300 kcal dziennie, bo przy tym poziomie utrzymuję wagę), to musi to od razu znaczyć, że na jego menu składają się "wliczone w bilans" batoniki i potrawy smażone i że je niezdrowo??? Stronka, do której podałam link, nie ogranicza się do kalorii, ale ogólnie do nutrition information. Tak jak tabelki na produktach w sklepach. I ja na przykład bardzo chciałabym, żeby w restauracjach była możliwość wglądu do takich informacji - nie tylko o kaloryczności dań, ale także o zawartości węglowodanów (i jakich), tłuszczy (i jakich), białka... to, co jest na opakowaniach kupowanych w sklepie produktów, a co - jak wskazuje podana przeze mnie w poprzednim poście stronka - da się obliczyć także dla dań restauracyjnych. A jeśli komuś obniża to "romantyczność" kolacji, to przecież nie byłoby żadnym problemem (dla restauracji) wydrukowanie dwóch wersji karty dań i osobom, które chcą tą wersję bez wartości odżywczych, podawania takiej właśnie karty. No bez przesady, przecież nikt nie sadzałby klienta pod lufą pistoletu i nie _kazał_ mu tego czytać. Ale bardzo ucieszyłoby mnie, gdyby taka informacja była _dostępna_, dla _osób_które_chcą_ją_poznać_. Odpowiedz Link
monika_a_b Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 08:16 Triskell - nie każdy cały czas liczy kalorie i nie każdy jest na diecie. Do restauracji idzie się za to z róźnych powodów, m.in. romantycznych. ;) I wybacz, ale wczytywanie się w wartości odżywcze/kaloryczność zamiast delektować się na samą myśl o przedstawionej potrawie na podstawie jej interesującego opisu psuje cały urok takiego wyjścia. Jestem tego samego zdania co RI i Maruda78, która zresztą najlepiej to wszystko ujęła. Zdrowy rozsądek to podstawa, a każda przesada jest niezdrowa. ;) W ogóle trudno mi sobie wyobrazić w jaki sposób restauracje miałyby mierzyć kaloryczność/wartości odżywcze każdego zaserwowanego dania! Przecież te dania się nie waży, nie mierzy, porcje robione są m/w na oko (wyćwiczone :)), więc różnice w kaloryczności między dwoma talerzami tej samej potrawy mogą być dość spore - i co wtedy? Pracowałam kiedyś przez dobrych kilka lat jako kelnerka w kilku restauracjach, więc trochę wiem na ten temat. Pozdrawiam, Moni PS: A ty chyba już dawno nie jesteś na diecie, prawda? ;) Odpowiedz Link
triskell Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 08:55 monika_a_b napisała: > Triskell - nie każdy cały czas liczy kalorie i nie każdy jest na diecie. Toż dlatego mówię, że najlepiej by było, gdyby była _możliwość_ poznania wartości kalorycznej potraw przez _te_osoby_które_chcą_ją_poznać_, a nie przymus dla wszystkich. Po prostu w tej chwili jest tylko opcja A, a moim zdaniem lepszą sytuacją byłaby możliwość _wyboru_ pomiędzy opcją A a opcją B. > Do > restauracji idzie się za to z róźnych powodów, m.in. romantycznych. ;) I > wybacz, ale wczytywanie się w wartości odżywcze/kaloryczność zamiast delektować > > się na samą myśl o przedstawionej potrawie na podstawie jej interesującego > opisu psuje cały urok takiego wyjścia. I dokładnie o tym pisałam w poprzednim poście. Osoby, dla których psuje to urok wyjścia nie czytałyby tego, natomiast te, dla których nie psuje to uroku wyjścia miałyby taką możliwość. :-) Teraz jej nie mają. > W ogóle trudno mi sobie wyobrazić w jaki sposób restauracje miałyby mierzyć > kaloryczność/wartości odżywcze każdego zaserwowanego dania! Weszłaś może na link z mojego pierwszego postu w tym wątku? Ewidentnie się da. Na pewno jakieś drobne różnice mogą mieć miejsce, ale dla mnie ważne jest raczej by wiedzieć orientacyjnie, czy zjadłam 500 kcal czy 1000, a nie, że było ich 677. Jak już napisałam, bardzo mi się zdarzało w tej dziedzinie pomylić, szacując coś "na oko" (napisałam dla uproszczenia o "kaloriach", ale oczywiście mam na myśli wszystkie wartości odżywcze). > PS: A ty chyba już dawno nie jesteś na diecie, prawda? ;) Niestety, osoba ze skłonnością do tycia przez całe życie musi uważać, więc nawet jeśli nie jest na diecie redukcyjnej, to musi kontrolować, ile i czego je. Nie nazwałabym tego dietą, raczej kontrolą nad tym, co jem. Odpowiedz Link
monika_a_b Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 09:41 Z ciekawości zajrzałam na twój wątek na dieta.pl, i powiem szczerze, że zdziwiłaś mnie... Kopenhaska??? Czy to nie jest przypadkiem dieta, która może rozwalić cały metabolizm oraz wycieńczyć organizm? :/ Nigdy nie byłam zwolenniczką tak restykcyjnych diet, szczególnie jeśli taka dieta może przynieść więcej szkody niż pożytku.. :( Tym bardziej u osoby takiej jak ty, która w zasadzie nie potrzebuje już się odchudzać... Pomyśl, że za kilka tygodnii, kiedy wiosna rozgości się na stałe, to 3-4 kiloski prawie same z ciebie zejdą, bez katowania się... Teraz jest jeszcze zima, więc schudnąć trudniej... Monika Odpowiedz Link
triskell Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 09:49 Moniko, jeśli zajrzałaś na mój wątek, to napisałam tam bardzo dokładnie, dlaczego. Bez przesady, 10 dni organizmu nie wycieńcza, na to trzeba znacznie więcej czasu. Natomiast ochotę na węglowodany ogranicza, a o to bardziej mi chodzi, niż o spadek wagi. Co zresztą wszystko tam napisałam. Nie martw się o mnie, wiem co robię. :-) Odpowiedz Link
tamsin Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 16:43 jezeli bylyscie na jakims cruise to w ich restauracjach wyliczanie kalorii i specjalne do tego celu menu istnieja od dawna, nazywaja je "nautica spa" i podaja kalorie i ile weglowodanow itp ma glowne danie, zupa, przystawka i deser. Mozna sobie wybrac co sie je jak sie je, i czy deser zjem teraz czy jutro. Mozna jesc bez wyliczania kalorii z "regular menu" i wiele osob tak wlasnie robi a te dodatkowe menu jakos nikomu apetytu nie psuje. Odpowiedz Link
rhodeisland Re: kalorie w restauracjach 02.03.07, 04:16 Mnie sie po prostu nie chce liczyc kalorii. Schudlam zmniejszajac porcje, jedzac wolniej, ograniczajac plynne kalorie i slodycze. W moim przypadku to wystarczylo. Zreszta ja tak duzo podrozuje, ze nie wyobrazam sobie rezygnowania z zadnego jedzenia (lubie poznawac nowe potrawy i nie chce nikogo urazic odmawiajac jedzenia) Staram sie nie jesc nabialu, bo lepiej sie bez niego czuje, ale jesli ktos mnie do siebie zaprasza na obiad, to nie chce robic klopotu i mowie, ze jem wszystko. Odpowiedz Link
aniutek Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 21:01 mysle, ze najsampierw ;) nalezaloby zmienic menu w szkolach, wywalic vending machines z cola, batonami, chipsami i podobnym smieciem. BTW czy wiecie co dostaja dzieci na lunch w szkole? jak mowi moj syn- crap- dzisaj byla pizza lub "ribs but it didn't look like ribs more like glue", bywa tez sloppy joe, hamburger, FF, chicken parmigiana..... cos co sie nazywa salad bar ( mial w podstawowce) skladalo sie z: kukurydzy, ogorkow, dressingu - russian and ranch, jakies buraki, ketchup i inne swinstwa- wszystko z puszki. rano dzieciaki dostaja sniadanie: pancakes na zmiane z bula z jajkiem i sausage & cheese, cereal, banana i jablko, do picia mleko lub chocolate milk. mial nakazane pic "niebieskie" mleko czyli chude na co nauczycielki rolowaly oczy, zabronilam mu brac dokladek i zniechecalam do jedzenia w szkole. Tym rodzicom, ktorzy sa swiadomi i wazne jest dla nich co jedza ich dzieci szkola nie za bardzo pomaga, dla dziecka lubiacego jesc i karmionego zdrowo takie potrawy sa atrakcyjne i 6-11 latkowi nie zawsze udaje sie wygrac z pokusa. Odpowiedz Link
maruda78 Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 23:39 Aniutek, racja w 100%!!! To czym sie faszeruje dzieciaki (i nie tylko dzieciaki) w kafeteriach to poprostu skandal. A czesto w domu tez nie lepiej - oboje rodzicow pracuja, nie ma komu gotowac w domu, wiec na kolacje chinczyk z rogu, pizza, fastfood albo jakis mrozony s...t z mikrofali. Ze nie wspomne o 2latkach zlopiacych soda albo wcinajacych frytki/paczki etc. A potem sie dziwia, ze otylosc, alergie, choroby. Odpowiedz Link
oxygen35 Re: kalorie w restauracjach 01.03.07, 23:53 aniutek napisała: > mysle, ze najsampierw ;) nalezaloby zmienic menu w szkolach, A dlaczego najpierw? Czy nie mozna zmienic obu tych rzeczy? Czy one stoja w jakiejs sprzecznosci wzgledem siebie? W zasadzie moge sie podpisac pod postem Triskell - nie rozumiem, dlaczego ludzie zakladaja, ze jesli ktos zwraca uwage na kalorie to na pewno je mase niezdrowych weglowodanow, tluszczow itp., nie wiem skad to przeswiadczenie, ze wszystko co ma malo kalorii musi miec jakies niezdrowe skladniki. Pewnie, ze trzeba miec swiadomosc co sie je, ale nie popadajmy w skrajnosci, bo to dopiero jest niezdrowe :) Odpowiedz Link
rhodeisland Re: kalorie w restauracjach 02.03.07, 04:11 Sa juz szkoly, gdzie jest zdrowe jedzenie. Oby bylo ich coraz wiecej. Odpowiedz Link