rogatadusza 01.05.07, 01:17 Jesli tak to jakie zmiany zauwazyliscie u siebie? Czego Was Ameryka nauczyla? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tamsin Re: Czy Ameryka Was zmienila? 01.05.07, 03:46 tak! po jakims czasie zauwazylam ze musze uwazac co jem, bo mi funty wskakuja tu i tam. Nigdy nie mialam tego problemu w Polsce. Rowniez nauczylam sie w Ameryce sprawdzac co produkty spozywcze zawieraja, ile kalorii, tluszczu itp. W POlsce jadlam schabowe smazone na smalcu, teraz pewnie taki schaboszczak by mi przez gardlo nie przeszedl. Odpowiedz Link
rhodeisland Re: Czy Ameryka Was zmienila? 01.05.07, 04:07 Nauczylam sie nie obrazac i w ogole nie brac wszystkiego do siebie, nie okazywac uczuc, szczerzyc zeby. Przez to moje kontakty z Polakami, ktory sie tego nie nauczyli staly sie trudne. Jestesmy bardzo obrazalskim i ponurym narodem, ale chyba nie tylko my, to cecha europejska. Odpowiedz Link
rhodeisland To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na ktore 01.05.07, 04:09 sama nie odpowiedzialas. Dlaczego? Odpowiedz Link
rogatadusza Re: To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na 01.05.07, 05:47 rhodeisland napisała: > sama nie odpowiedzialas. Dlaczego? Zeby zaspokoic Twoja ciekawosc odpowiadam: pozbylam sie niesmialosci i stalam sie odwazniejsza.Nauczyla mnie troche zycia , bo zawsze w Polsce chronili mnie rodzice. Nauczyla, ze nie nalezy ufac kazdemu i ze tak naprawde skazana jestem sama na siebie. Rozmawialam ostatnio z kolezanka i stwierdzilysmy , ze gdybysmy znalazly sie w klopocie i trafilybysmy do wiezienia ( hipotetycznie mowiac) to kto z garstki naszych znajomych nam by pomogl??Kto np. wplacilby za nas kaucje? Jestesmy tu same . Nauczylam sie, ze musze liczyc tylko na siebie.Ponadto nauczylam sie , ze tu ludzie nie zrobia nic bezinteresownie, nawet Polacy, a mysle , ze w Polsce zachowaliby sie inaczej. Przez trzy lata mialam sasiadow Polakow i w trzecim roku zrobili mi mala przysluge, za ktora musialam im zaplacic. Nie czekali nawet, ze moze jakos inaczej sie im odwdziecze, po prostu skasowali kase. Wiaze sie to troche z drugim moim postem i tym " kalibrem czlowieka" Odpowiedz Link
artremi Re: To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na 01.05.07, 05:57 Chyba jestes za bardzo pesymistyczna. Ja zaplacilabym kaucje za wiele osob nie oczekujac nic w zamian. Oczywiscie jesli mnie byloby na to stac. Odpowiedz Link
rhodeisland A kaucje mozna zaplacic karta kredytowa? 02.05.07, 03:54 Bo jesli tak, to mozna zaplacic za siebie nie liczac na innych. Odpowiedz Link
rogatadusza Re: To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na 02.05.07, 04:52 To nie jest pesymizm. Z natury jestem optymistka i nawet altruistka, ale swiat i rzeczywistosc jest inna niz nam sie wydaje.I jesli jestesmy w klopocie to tylko rodzina moze nam pomoc i na pewno pomoze, wszyscy inni sie odwroca. Aha , nie jestem w klopocie i pomocy tez nie potrzebuje , to tylko taka refleksja. Odpowiedz Link
cyborgus Re: To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na 01.05.07, 22:24 ja tez uwazam ze to nie prawda, ze tu ludzie nie robia nic bezinteresownie. Ja spotkalam wiele aktow zyczliwosci. Ale moze to dlatego ze sie nie spodziewam, ze ktos bedzie za mnie rozwiazywal moje problemy, wiec doceniam drobne gesty i usmiechy. Wg., mnie ta polska bezinteresowna pomoc to nieraz jest na granicy zwalenia na kogos innego swoich problemow, albo spodziewanie sie ze nagniesz dla kogos swoje zasady, kogos wkrecisz, cos "zalatwisz".... Odpowiedz Link
piesfafik Re: To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na 03.05.07, 15:22 Ja i moj maz znalezlismy sie tu kiedys w bardzo trudnej sytuacji. Bylismy mlodzi, zdrowi i wydawalo nam sie ze swiat do nas nalezy kiedy nasza corka urodzila sie z powaznym problemem zdrowotnym. Pomoglo nam wtedy bardzo wielu ludzi. Moj promotor byl pierwszym czlowiekiem jaki przybiegl do szpitala jak dowiedzial sie co sie stalo. Sekretarki na wydziale gotowaly dla nas, znajomi siedzieli z nami jak potrzebowalismy wsparcia duchowego a przyjaciolka (Amerykanka) jechala do nas Greyhoundem przez cala dobe. Potem w roznych organizacjach "non profit" i programach sportowych dla niepelnosprawnych poznalismy mase wspanialych ludzi ktorzy pracowali za darmo dlugie godziny zeby pomoc innym, ktorzy daja czas, sprzet, pieniadze itp na rozmaite programy dla tych ktorzy znalezli sie w trudnej sytuacji. Wiecie ilu Amerykanow adoptuje niepelnosprawne dzieci ? Miedzi innymi z Rosji, Europy srodkowej, Korei, Etopii, itp? A w Polsce od znajomych slysze czasem bzdury ze Amerykanie adoptuja chore dzieci "na czesci" Pewnie ze sa tu tez glupi i samolubni ludzie - jak wszedzie. Zreszta nie wierza w charakter narodowy, a juz na pewno bezwzglednosc i obojetnosc nie sa cecha narodowa Amerykanow Odpowiedz Link
a_dassuj Re: Czy Ameryka Was zmienila? 01.05.07, 06:09 Ja z sentymentalnego "chomika"teraz wyrzucam(lub oddaje) wszystko co niepotrzebne, nie wydaje Wam sie,ze w Stanach ma sie wszystkeigo wiecej ... Odpowiedz Link
arybka68 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 01.05.07, 14:09 Oj tak, tutaj ma sie wiecej... Moj maz jest maniakiem kupowania roznych drobiazgow, ktore zagracaja dom. W Polsce jakos jeszcze moglam z tym walczyc, bo mielismy mniej miejsca ale tutaj puszcza wodze fantazji bez ograniczen. Ja w Stanach jestem niecaly rok wiec jestem jaka bylam i mam nadzieje, ze bardzo sie nie zmienie :-) Odpowiedz Link
monie_pl Re: Czy Ameryka Was zmienila? 02.05.07, 02:06 Zmienila mnie Ameryka, ale jakos przede wszystkim zmeczyla. Moze to wina braku wakacji w tym kraju! :-) Nauczylam sie nastepujacych rzeczy: - fakt, ze pytaja cie jak sie masz nie oznacza, ze sa taka informacja na rpawde zainteresowani - nie nalezy rozmawiac o zarobkach, religii i polityce - doglebnego studiowania mozliwych opcji i pytania o nie - negocjowania wielu rzeczy - przygladania sie ludziom jak zyja, bo zyja bardzo roznie pod wszystkimi wzgledami i to zroznicowanie w populacji jest znacznie wieksze niz w Polce - malowania akwarelami co sprawia mi wielka przyjemnosc - regularnego cwiczenia, bo bez tego bylabym juz wielorybem - sluchania audio-ksiazek co mnie bardzo odpreza - ostroznosci i podejrzliwosci - przyjmowania komplementow - bycia nawet bardziej uprzejma niz bylam w Polce, a tam nie bylam burakiem! - planowania dnia, zeby ze wszystkim zdarzyc - delegowania i poszukiwania pomocy Wielu malutkich rzeczy, ktore w Polsce uczylam sie od dziecka a tutaj musialam opanowac szybko. No i to chyba wszystko :-) Odpowiedz Link
edytais Re: Czy Ameryka Was zmienila? 02.05.07, 02:44 Trudno mi powiedziec jak mnie zmienila Ameryka, bo ja przyjechalam tu po sredniej szkole i bylam zdana prawie, ze sama sobie. Wiele osob mi pomoglo, ale rodowici Amerykanie. Rodzina nie byla w stanie. Wlasciwie to moje dorosle zycie spedzilam w Ameryce, wiec nie wiem jaka bylabym osoba jesli zostalabym w Polsce. Z tych zmian, ktore na pewno sa dzieki Ameryce to moge wymienic kilka: -jestem mniej niesmiala (a bylam baaaardzo niesmiala) -uwierzylam we wlasne mozliwosci i jestem pewniejsza siebie -jestem mniej zakompleksiona -nie oceniam ludzi tak latwo jak kiedys (ale moze to zalety dorastania/starzenia sie....) -zrobilam sie pracowitsza Odpowiedz Link
rhodeisland Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 02.05.07, 04:01 Jak pisalam wczesniej, nie wiem, czy spoleczenstwo chamieje, ale coraz mniej widze nawet usmiechu na pokaz. Gdy dzwonie do customer service zauwazylam, ze bardzo pomaga jesli zapytam o imie osoby, z ktora rozmawiam. Wiem, przedstawiaja sie, ale robia to czesto byle jak tak jakby liczyli na to, ze sie nie uslyszy. Zadanie pytania wprost zmusza ludzi do bycia uprzejmniejszym. Wlasnie, tutaj ludzie sa zwykle uprzejmi jesli musza byc. Czesto dopiero gdy bylam niemila, dostalam to, co chcialam. Ludzie nie moga wyczuc naszej slabosci. To bardzo bezwgledny kraj. Z drugiej strony nie wiem, czy gorszy od innych. Nie mam porownania, bo za dlugo tu mieszkam. Odpowiedz Link
zyta2003 Re: Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 02.05.07, 15:51 Czy ktoras z Was stanela w Polsce wobec prawdziwych klopotow, prawdziwego nieszczescia, ktore wymagaja od pomagajacego zaangazowania na dluzej, narazenia sie? Jesli byliscie w takiej sytuacji, znalezliscie oparcie nie tylko w rodzicach, ale dalszej rodzinie i obcych - to gratuluje. Takie samo pytanie, czy znalezliscie sie w powaznej sytuacji ( nie pisze o jakis drobiazgach) tutaj? I wtedy nie doznaliscie pomocy? Sama, prawdziwego wsparcia nie od rodziny, zaznalam dopiero tutaj. W mojej rodzinie sa osoby, ktorym pomogli w Ameryce - tylko Amerykanie. Nie w nieszczesciu, w zwyklym zyciu. Wyslali (nie, nie zaplacili, tylko poradzili) do szkol, pomogli zlozyc papiery na subsydiowane mieszkanie w programie, ktory wlasnie mial przyjecia, innym podpowiedzieli naprawde tanie mieszkanie na Manhattanie, dwom sprzatajacym dziewczynom znalezli w trakcie ich szkol lepsza prace w przyszlym zawodzie. Liste tych konkretnych pomocy moglabym ciagnac dlugo. Bylo to zawsze absolutnie bezinteresowne, dla samej przyjemnosci bycia dobrym. Oczywiscie kazdy ma inne doswiadczenia, albo powtarza takie , albo inne zaslyszane komunaly. Odpowiedz Link
kisiulak Re: Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 02.05.07, 16:08 Rhodeisland, jest mi Ciebie naprawde zal, ze nie masz rodziny ani nikogo nawet na telefon co jest zyczliwy. Przykre ze w calych Stanach nie mozesz znalezc choc jednej milej osoby. Twoje zycie musi byc bardzo trudne, bo to taki bezwzgledny kraj. Odpowiedz Link
rhodeisland Re: Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 03.05.07, 04:15 Zahartowalo mnie to, ze ten kraj jest wlasnie taki bezwgledny. Ciesze sie, ze tutaj spedzilam wiekszosc mojego doroslego zycia, bo wiem, ze dzieki temu poradze sobie wszedzie. Nauczylam sie polegac tylko na sobie. Nie jest tak zle, nie jestem zupelnie sama, ale nauczylam sie w 100 % na nikim nie polegac. W gruncie rzeczy wszyscy jestesmy samotni i najlepiej jest dla nas jesli zostaniemy swoimi najlepszymi przyjaciolmi. Odpowiedz Link
nika285 Re: Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 03.05.07, 19:44 Jestem tutaj dopiero 2 lata i przyjechalam tutaj juz jako osoba o uksztaltowanym charakterze, wiec nie wiem czy zmienilam sie, ale na pewno zauwazylam pewne rzeczy, ktore staram sie zmienic w sobie: - przestalam sie zwierzac ludziom, wiem, ze nie moge nikomu ufac, - wiem, ze nie moge na nikim polegac (oprocz meza) - w Polsce mialam mnostwo przyjaciol i nie umialam sobie wyobrazic innego zycia niz wlasnie wsrod ludzi, teraz nie szukam przyjaciol, mam znajomych i nie oczekuje od nich, ze beda moimi przyjaciolmi, ze moge na nich polegac itd - nauczylam sie, ze nigdy nie jest za pozno na zmiane pracy, zawodu, dzieci itd Odpowiedz Link
rhodeisland Zgadzam sie z Toba, inka. 04.05.07, 04:34 Pisze tylko na podstawie moich doswiadczen. Zauwazylam, ze Polacy potrafia dlugo byc na dystans, ale gdy sie go przelamie, to mamy przyjaciol czesto na cale zycie. Amerykanie za to sa pozornie otwarci, ich luz ludzie nie znajacy ich mentalnosci biora za czesc zaprzyjaznienia. Znam od lat wiele Amerykanow i moje kontakty z nimi sa bardzo powierzchniowe. Jest tego jeden plus. Polskie przyjaznie czesto sa zbyt wyczerpujace czasowo i emocjonalnie (czasem takze finansowo). Potrafia sie tez rozpasc dlatego, bo odmowimy jakiejsc przyslugi. Moze wiec lepsze sa powierzchowne znajomosci, bo bezpieczniejsze emocjonalnie? Odpowiedz Link
rhodeisland Re: Zgadzam sie z Toba, inka. 04.05.07, 04:36 Zauwazylam, ze unikam nawiazywania przyjazni, bo boje sie, czego tzw. przyjaciel bedzie ode mniej chcial. Za duzo pijawek spotkalam. Odpowiedz Link
lucy58 Re: Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 30.06.07, 03:45 rhodeisland napisała: > . Zadanie pytania wprost > zmusza ludzi do bycia uprzejmniejszym. Wlasnie, tutaj ludzie sa zwykle uprzejmi > > jesli musza byc. Czesto dopiero gdy bylam niemila, dostalam to, co chcialam. > Ludzie nie moga wyczuc naszej slabosci. To bardzo bezwgledny kraj. > Z drugiej strony nie wiem, czy gorszy od innych. Hej. Z wlasnego doswiadczenia. Dopoki nie zaczelam uzywac mocnych slowek przez telefon w rozmowach z customer service- nic nigdy nie bylo zalatwione. Jak zaczelam uzywac i przy okazji cytowac rozne( czesto nie istniejace paragrafy prawne) po tygodniu sprawy byly zalatwione. Lucy Odpowiedz Link
cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 03.05.07, 22:37 zauwazylam ze wiekszosc porownuje, jak to w polsce mieli duzo rodziny i przyjaciol, a tu "nikomu sie nie moga zwierzyc", nikomu nie moga ufac', itp...... Moze to dlatego, ze zeby komus ufac i sie zwierzac, to trzeba ich dobrze poznac? w polsce od dziecinstwa rozwijalismy przyjaznie, duzo trudniej sie poznaje i zaprzyjaznia, gdy sie jest doroslym, zabieganym, i nie ma calych dzni zeby z kims biegaz po podworku. Ale latwiej jest przykleic etykiete "Amerykanie sa bezduszni, okrutni", my Polacy, taki wspanialy, bezinteresowny narod.. Ja doznalam tu sporo zyczliwosci, widzialam jak innym pomagali Amerykanie w sposob, ktory w Polsce jest nie do pomyslenia. Jak ktos ma spedzic Christmas czy Thanksgiving sam w domu, zaraz ktos go do siebie zaprosi. W Polsce to jest swieto "rodzinne", bez obcych. Tu tez sa ludzie ktorzy przyjaznia sie od dziecka i w ogien za soba pojda. Moze jak ty, rhodeisland, bedziesz zyczliwsza dla tych bezdusznych ludzi, to moze odplaca ci tym samym??? Odpowiedz Link
marta2777 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 01:38 Cyborgus zgadzam sie z TOba. Amerykanie wydaja sie narodem nieufnym, bo wiekszosc z naszego otoczenia prawdziwych przyjaciol juz nie szuka, bo ich ma. Ja nie oczekuje, ze dwa lata temu poznana przeze mnie Amerykanka bedzie moja dozgonna przyjaciolka, choc chcialabym. Chetnie pomoglabym jej w kolpotach, gdyby tylko chciala mi sie zwierzyc, ale chyba dziwnym nie jest fakt, ze o pomoc, rade zwroci sie do swojej starej, zaufanej przyjaciolki lub rodziny. Bedac na przyklad na wielu weselach mlodych osob ,gdzie przemowy wyglaszaja wszyscy poczynajac od starych przyjaciol konczac na rodzicach pary mlodej, mozna zobaczyc jak cieplo wszyscy o sobie mowia, o swoich pzyrjazniach ktore trwaja cale ich zycie, jak wiele ich laczy, jak poszli by za soba w ogien.Czesto sa szczere lzy i wzruszenie, bo laczy tych ludzi milosc. O taka pzryjazn juz teraz mi trudno. Czasami zazdroszce jak obserwuje, bo przypominaam sobie ze to wszystko zostawilam za soba w Polsce. Tez bym chciala zaprosic moich znajomych AMerykanow i pokazac im, ze ja tez mam takich przyjaciol, z ktorymi potrafie sie swietnie rozumiec bez slow, ze mam rodzine , kuzynow, brata, bratankow , siostrzencow, ze jest wesolo i serdecznie, ale niestety :-(( wszyscy sa w polsce. NA pewno AMerykanie nie sa narodemmm zimnym i wyrachowanym, nieufnym. Poprostu w natloku obowiazkow i ciaglego zabiegania czlowiek nie ma czasu zeby tak naprawde sie z kims zzyc. DLatego ja caly czas szukam ;-) choc powiem szcerze, ze tak naprawde moim przyjacielem jest moj maz, i jakos szczegolnie nie zabiegam o wzgledy innych ludzi. A czy sie zmienilam z powodu ameryki? zmienic sie zmienilam na pewno, ale nie wiem czy to z powodu ameryki czy poprostu z powodu tego , ze lat i doswiadczen przybywa. A ze bedac na emigracji czlowiek na wstepie jest zaatakowany doswiadczeniami roznej masci w tempie ekspresowym, to tylko przyspiesza osiagniecie pewnego stanu ososbowosci, nastrojow, stosunku do zycia, ktory moze nastapilby troche pozniej :-) Odpowiedz Link
kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 03:06 3 lata temu kupislismy dom. Jak tylko sie wprowadzilismy poznalismy sasiadow. Wiekszosc to Amerykanie, oprocz jednych, to byla para - on z El Salvador, ona z Wenezueli. Wyprowadzili sie, wiec teraz sa to w wiekszosci Amerykanie. Sa to ludzie ktorzy nie wiedza za duzo o swiecie, wiekszosc nie byla za granica, ale to tylko nam daje powody do pogaduszek, bo im zawsze opowiadam o roznych miejscach. Stoimy dosc czesto przed naszymi domami (jest to rzadek townhousow), pijemy winko lub piwko (tak, na ulicy) i wszyscy sa bardzo mili i zyczliwi. Kiedys jak nie bylo pradu wszyscy sie zebrali na srodku i zrobilismy barbeque. Wiem, ze zawsze moge na nich liczyc jak cos bede potrzebowac. Nawet kilka razy chodzilam po jajka lub make jak mi zabraklo. Moze nie sa to bliskie przyjaznie, i zazwyczaj ograniczamy sie do siedzenia na podworku, czasem do bardzo pozna jak jest cieplo, ale jest bardzo przyjemnie. Mimo tego ze to sa zupelnie inni ludzie, nie mamy nic wspolnego prawie pod zadnym wzgledem, i wiem ze z mezem wiemy o zyciu i swiecie troche wiecej od nich, ale sa to dobrzy ludzie, ktorzy maja swoich przyjaciol, kochaja swoje rodziny, i dobrze im z tym co maja i co wiedza. I nie zaznalam z ich strony zadnych nieprzyjemnosci. Odpowiedz Link
kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 03:08 Poprzednia wypowiedz byla glownie do Rhodeisland, poniewaz Dziewczyna uwaza ze Amerykanie sa tacy nie zyczliwi i zmaknieci w sobie. "If you want to change the world, start with yourself" Odpowiedz Link
mamosz Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 04:47 Nie tyle zmienila ,co utwierdzila w przekonaniu ,ze moje miejsce jest w Polsce. Odpowiedz Link
greeneyes27 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 14:06 Cyborgus - rowniez zgadzam sie z Toba. Marta2777 - piekna i jak prawdziwa wypowiedz. Ameryka zmienila mnie i wszystko w moim zyciu na lepsze. Nie wyobrazam juz sobie zycia w Polsce. Nastapila tez "selekcja naturalna" - wiekszosc kolezanek z Polski przestala sie do mnie odzywac - no coz, slynna polska zawisc... Odpowiedz Link
foxie777 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 18:36 Poniewaz mieszkam tu baaaardzo dlugo, nie jestem w stanie spamietac wszystkich zmian, natomiast poge smialo wypowiadac sie na temat Amerykanow , bo z nimi zyje, pracuje po prostu mam bardzo scisle kontakty od lat. Uwazam, ze jest to narod poza malymi wyjatkami bardzo zyczliwy i gotowy do pomocy.Mialam kiedys bardzo powazny problem i spotkalam sie z wielkim zainteresowaniem i pomoca. Nie ma tez tej ciaglej krytyki, z jaka spotykam sie u Polakow, oraz braku wyrozumialosci. To jest bardzo nieprzyjemna cecha naszego narodu. Jesli zas chodzi o zawieranie przyjazni , to ostatecznie o co w tych przyjazniach chodzi, jesli wlasnie nie o zyczliwosc i zrozumienie. Nie naleze do gatunku osob, dla ktorych przyjazn oznacza "walkowanie" problemow malzenskich.To tak dla przykladu. Zresztu tutaj mialam okazje, zaprzyjaznic sie z ludzmi z roznych stron. Filipiny, Cuba, Indie, Szwajcaria, Wlochy, lista dluga. Wydaje mi sie, ze teraz w Polsce mlodsze pokolenie patrzy juz inaczej Chwala Bogu, na Swiat. pozdr Odpowiedz Link
monie_pl Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 05.05.07, 18:58 Greneyes27 chyba jednak przesadzasz co do tej zawisic. W moim przypadku to wyglada tak, ze odzywaja sie ci do ktorych ja sie odezwe. Kazdy ma swoje zycie i kazdy jest bardzo zajety zarowno tutaj jak i w Polsce. Mieszkam tutaj zaledwie 3 lata i juz stracilam kilkoro przyjaciol, ale jak odwiedzialm Polske i zrobilam impreze (spotkanie w klubie) to wszyscy sie stawili. Zaobserwowalam, ze ludzie tutaj zancznie bardziej przywiazuja wage do podtrzymywania przyjazni nawet jesli mieszkaja na odleglych kranach kraju. Moj M. ciagle utrzymuje kontatk z przyjacielem ze szkolnej lawki od czasow szkoly podstawowej choc my jestesmy w Kaliforni a on na Florydzie. My Polacy nie musielismy sie tego nauczyc, bo rodzina byla wlasciwie na wyciagniecie reki. Ta roznica kuturowa i wiele innych to w wielu momentach efekt geografii i historii. 1. Nie ma w Polsce takich odleglosci jak w Stanach, a ludzie dotad sie tak bardzo nie przemieszczali. W Polsced placisz krocie za rachunki telefoniczne w porownaniu z Ameryka. 2. Nie ma w Polsce dinerow, bo wiadomo ze na kolacje do jedziesz do domu swojego lub rodziny, a tez chodzenie do restauracji na sniadanie, lunch czy obiad nie bylo takie popularne, wiec malych tanich knajpek nie bylo. To sie zmienia w Polsce i to dobrze. 3. Nie ma w Stanach zwyczajy zapraszania do domu ludzi, bo sie ich nie zna, a poznac nie jest latwo, bo jak sie juz kogos pozna to ta osoba zmienia miejsce zamieszkania i nagle nie ma kogo zaprosic. A tez nie znajac osoby mozna zaprosic kogos niebezpiecznego kto zrobi krzywde tobie lub twoim bliskim. 4. W Stanach sa bractwa na uniwersytetach czego nie ma w Polsce, bo zarowno organizacje narzucane przez komune i organizacje tworzone samodzielnie byly pod stala obserwacja, wiec lepiej bylo nie organizowac sie. 5. W Stanach sa bractwa ktore trzymaja sie bardzo mocno razem i polecaja sioebie nawzajem. Pamietam taka inicjatywe w Warszawie wsrod kobiet majacych swoje ma firemki, ale jakos to nie wyszlo. Prawdopodbnie dlatego, ze tutaj polecanie kogos jest w dobrym tonie, a u nas to czesto przylepiana jest latwa prywaty. 6. W Polsce moge wyslac resume do wielu firm zaraz po przyjezdzie do kraju, a tutaj musialam cos robic wczesniej i wybralam wolontariat a pozniej rpace w sklepie, zeby zdobyc rekomendacje. Rekomendacje w Polsce sprawdzane sa tylko przy wyzszych stanowiskach. Troche dlugo mi sie to napisalo, ale chcialam pokazac jak ciekawie widac roznice gdy popatrzy sie na nie przez pryzmat historii, geografii i kultury. Pozdrawiam, Monia Odpowiedz Link
foxie777 Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 05.05.07, 19:26 Droga Monie, musisz jeszcze "troche" dluzej tu pomieszkac, aby wydawac opinie tak skrystalizowane. "Tutaj nie ma zwyczaju zapraszania ludzi do domu". Moze Ty nie jestes jeszcze zapraszana. Tutaj zycie towarzyskie jest bardzo aktywne i sa rozne tego formy. Spotkania w restauracjach ,i przyjecia w domach. pozdr Odpowiedz Link
edytais Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 16:47 > Droga Monie, musisz jeszcze "troche" dluzej tu pomieszkac, aby > wydawac opinie tak skrystalizowane. "Tutaj nie ma zwyczaju zapraszania > ludzi do domu". Moze Ty nie jestes jeszcze zapraszana. > Tutaj zycie towarzyskie jest bardzo aktywne i sa rozne tego formy. > Spotkania w restauracjach ,i przyjecia w domach. > Zgadzam sie. Jak my sie przeprowadzilismy do Arkansas po raz pierwszy dylemat jak poznac ludzi. Wczesniej na uczelniach jako studenci zawsze mielismy znajomych z wydzialu i razem robilismy przyjecia itp. Kilka dni po przeprowadzce chodzilismy po "osiedlu" z dziecmi na spacerze i przy okazji bylo tez kilka yard sales. Ludzie zupelnie obcy nas do siebie zapraszali! Potem na uczelni byl obiad dla wszystkich profesorow i stojac w kolejce maz zostal zaproszony do domu innego profesora na obiad (ta osoba jest teraz najlepszym kolega meza). Itp itd..... Moze to jest cecha poludnia, ludzie tu sa bardzo otwarci i przyjazni, ale w Polsce nie wyobrazam sobie takiego zapraszania osoby z ulicy bo mieszka 2 przecznice dalej i sa nowi, wiec nie maja przyjaciol. Odpowiedz Link
tamsin Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 17:16 Tak apropos nieznajomych i zaproszen: moja sasiadka bardzo narzeka, ze czasy kiedy sasiedzi wyprawiali "block party" dla kazdego nowego sasiada z ulicy juz minely. Ale zagadzam sie, zostac zaproszonym do nieznanych osob na bbq party to tutaj nie jest sztuka. Odpowiedz Link
artremi Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 17:38 Na uczelni jest troche inaczej, szczegolnie w malym miasteczku. Jak bylam na studiach, to tez znalam wielu profesorow i "graduate students" i zapraszalismy sie wzajemnie do domow. Ale chyba nie ma nikt watpliwosci, ze w PL znacznie wiecej ludzie sie odwiedzali niz jest to robione w Stanach. Mysle o takich nieformalnych odwiedzinach... Takze znalo sie sasiadow lepiej. Tutaj ludzie czesto machaja do sasiadow wyjezdzajac z garazu, ale czesto kompletnie sie nie znaja. Jest tez aspekt poznawania nowych ludzi w "starszym" wieku. Duzo osob z biegiem czasu sie bardzo ogranicza i maja trudnosci z poznawaniem nowych ludzi. Znacznie latwiej jest poznac nowych ludzi w szkole sredniej, niz np majac 30 lat w nowym kraju. Odpowiedz Link
rhodeisland Co jest powiazane z polskim obrazaniem sie. 07.05.07, 17:46 Wytlumacz przyjaciolce albo nie daj Boze komus z rodziny, ze nie chcesz niezapowiedzianych wizyt. Odpowiedz Link
4me1 Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 19:27 Czy aby napewno znalo sie lepiej sasiadow w Polsce niz tutaj??? Moze na wsi, ale nie w miescie w blokach.Czy sasiedzi z blokow znali sie i cos o sobie wiedzieli nie mowiac o zaproszeniu do domu? A czy teraz tam gdzie ludzie juz mieszkaja we wlasnych domach zapraszaja sie jak tu ,co opisala tamsin? Odpowiedz Link
4me1 chcialam napisac edytais 07.05.07, 19:30 bo opisala bardzo typowe tutejsze zachowanie i sadze,ze milsze niz w naszej ojczyznie, gdzie cos takiego jest raczej malo mozliwe.Przynajmniej bylo. Odpowiedz Link
artremi Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 22:07 Masz racje, ze w blokach moze bylo inaczej. Ja wychowalam sie w willowej dzielnicy Warszawy, ktora jako jedna z nielicznych ocalala po wojnie. Bylo malo "przyjezdnych" ludzi, i byla (i nadal jest) bardzo mila spolecznosc. Wiekszosc ludzi sie zna i czesto sie odwiedzaja. Sa to czesto "niezapowiadane" wizyty, ale oczekiwane. Ostatnio jak bylam u Rodzicow, to widzialam ze tradycje sa utrzymywane. Te wizyty sa "niezapowiadane", zeby nie fatygowac gospodarzy. Odpowiedz Link
4me1 Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 23:34 Hmm! Trzeba byc bardzo z kims zakolegowanym,trzeba znac dobrze czyjs rozklad dnia, czuc sie z tym kims swobodnie,zeby nagle wizyty byly oczekiwane ,przez co tez zapobiegaly fatygowaniu gospodarzy i faktycznie nie komplikowaly. Odpowiedz Link
rhodeisland Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 08.05.07, 01:53 Problem w tym, ze osoby skladajace niezapowiedziane wizyty nie czuja, ze zachowuja sie niewlasciwie. Metoda na nich jest postawienie ich w niezrecznej sytuacji np. otworzenie drzwi w niekompletnym stroju, zrobienie w domu wielkiego balaganu. Moze wreszcie do nich dotrze zeby dzwonic przed przyjsciem. Odpowiedz Link
hamerykanka Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 18.06.07, 18:48 Troszke off-topic: Milo ze ktos jeszcze jest w Arkansas! pozdrawiam Odpowiedz Link
aniutek Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 18.06.07, 19:45 taki fajny topic i zdech, czemu? ja bardzo lubie niezapowiedziane wizyty, siedzenie w kuchni przy misce zupy gadanie do rana przy flaszce. i jak sie okazuje NIE tylko w PL ze starymi przyjaciolmi jest to mozliwe, bo zdarza sie i tutaj. ale wracajac do tematu, ja jak i Edytais przyjechalam tutaj po maturze i w sumie cale dorosle zycie przezylam tu, przez 2-3 lata w miedzyczasie bylam w PL gdzie pracowalam i rpobowalam sie na nowo osiedlic ale w koncu stwierdzilam, ze tutaj jest moj dom, za bardzo sie "zamerykanizowalam" ;0 chyba jestem szczeciara, ciagle spotykam jakis fajnych ludzi, w szkole, na forum, na ulicy i w windzie, wiele razy spotkalam sie tu z bezinteresownoscia, zyczliwoscia, porada i pomoca i sama staram sie pay it forward :) www.payitforwardfoundation.org Odpowiedz Link
magdamajewski Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 21.06.07, 02:34 aniutek napisała: > chyba jestem szczeciara, ciagle spotykam jakis fajnych ludzi, w szkole, na foru > m, na ulicy i w windzie, > wiele razy spotkalam sie tu z bezinteresownoscia, zyczliwoscia, porada i pomoca no jestes Odpowiedz Link
ertes Oczywiscie! 20.06.07, 06:26 Okazalo sie ze Polska nie jest Chrystusem Narodow a Polacy maja jeszcze bardzo dluga droge przed soba zeby zacac sie porownywac z innymi. Odpowiedz Link
greeneyes27 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 20.06.07, 15:46 monie_pl napisała: > Greneyes27 chyba jednak przesadzasz co do tej zawisic. Fakty sa takie, ze przestaly odpowiadac na moje e-maile, SMS-y i "nie poznaja" mojem mamy na ulicy... Odpowiedz Link
monikan1 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 20.06.07, 23:31 Mieszkam w NY ponad 17 lat, podobnie jak Aniutek czy Editas przyjechalam tutaj po maturze. Niby jest to dlugi okres, ale w dalszym ciagu utrzymuje przyjaznie z Polski. Czesc moich przyjaciol z lat licealnych porozjezdzalo sie po innych krajach, aczkolwiek dalej utrzymujemy serdeczne kontakty. Chyba jak sie chce, to mozna. Kontakty urywaja sie, jak ich nie pielegnujemy. Ameryka zdecydowanie nauczyla mnie cierpliwosci! Zanim zdobylam wymarzony zawod minelo sporo czasu, nie dlatego , ze mozna tak sobie dlugo studiowac, ale , ze musialm pracowac aby sie utrzymac i placic za te studia. Oplacilo sie. Cierpliwie czekalam az zycie tutaj przestanie byc " tymczasowe", czyli tymczasowe prace, mieszkania, znalezione meble, darowane sprzety domowe itp. W tym samym okresie kolezanki w Polsce budowaly i meblowaly swoje domy czy mieszkania.Wiedzialam, ze i na mnie przyjdzie kolej,tylko cierpliwosci! Ameryka nauczyla mnie tolerancji! My Polacy nie jestesmy narodem tolerancyjnym, choc kazdy Polak zapytany zapiera sie , ze jest. Przez lata obcujac z roznymi narodowosciami, niestey my jestesmy tymi co oceniaja innych bardzo krytycznie. Wydaje mi sie , ze czasem jak Polak nie zna czegos to automatycznie musi byc to zle. Ameryka nauczyla mnie patrzec na zycie z roznych perspektyw. Nie tylko z tej nad Wisly. Pozdrawiam, Monika Odpowiedz Link
pani.migotka Re: Czy Ameryka Was zmienila? 21.06.07, 01:04 Nie zmienila, ale przerazila. Tyle tu biedoty, zaniedbanych, otylych ludzi. Inaczej sobie ja wyobrazalam. Rozczarowalam sie. Nie jestem tolerancyjna i denerwuje mnie wiele. Moze przywykne z czasem albo uciekne z tad. Odpowiedz Link
lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 30.06.07, 03:28 pani.migotka napisała: > Nie zmienila, ale przerazila. Tyle tu biedoty, zaniedbanych, otylych ludzi. > Inaczej sobie ja wyobrazalam. Rozczarowalam sie. Nie jestem tolerancyjna i > denerwuje mnie wiele. Moze przywykne z czasem albo uciekne z tad. Przerazila? Rozczarowana.? To nie taka Ameryke mialysmy w marzeniach.? Prawda? Lucy Odpowiedz Link
oxygen35 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 30.06.07, 09:10 Mysle, ze zmienila na lepsze - mam wiecej tolerancji, pewnosci siebie, zdecydowanie bardziej pozywywne nastawienie do swiata i wiele jeszcze innych zmian na lepsze u siebie zaobserwowalam. Nie wiem, czy to wynik mieszkania w Stanach, czy w Kalifornii w szczegolnosci, ale podobaja mi sie te zmiany i dobrze mi z tym :) Odpowiedz Link
lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 02.07.07, 02:09 oxygen35 napisała: > Mysle, ze zmienila na lepsze - mam wiecej tolerancji, pewnosci siebie, > zdecydowanie bardziej pozywywne nastawienie do swiata i wiele jeszcze innych > zmian na lepsze u siebie zaobserwowalam. Nie wiem, czy to wynik mieszkania w > Stanach, czy w Kalifornii w szczegolnosci, ale podobaja mi sie te zmiany i > dobrze mi z tym :) Mnie Ameryka tez zmienila. Nie wiem czy na gorsze czy na lepsze. Zalezy od punktu widzenia. Nie ufam - tak jak kiedys ludziom ufalam. Nie wierze na slowo- tak jak kiedys wierzylam. Nie lubie "przyjaciol" a tym bardziej "przyjaciolek". Moze jestem bardziej pewna siebie. Moze bardziej arogancka. A moze to tylko sprawa wieku, a nie Ameryki?. W kazdym razie nie jestem juz ta Lucyna, ktora wyjechala z Polski 17 lat temu. Lucy Odpowiedz Link
rhodeisland Zgadzam sie z migotka 03.07.07, 19:48 Mnie tez ta bieda i otylosc (to pokolenie jako pierwsze bedzie zylo krocej od swoich rodzicow) przerazily. Czuje smutek, ze wiele ludzi tu urodzonych ma tak niski standard zycia. Zaskakujace jest to, ze krotko po przyjezdzie tutaj mialam wyzszy od wielu z nich. To znaczy, nie stac mnie bylo na wiele rzeczy, ale nigdy nie zylam w biedzie, zawsze mialam ubezpieczenie medyczne, zadnych dlugow. Mialam tez mozliwosc wyjechania stad, czego nie mozna powiedziec o wielu obywatelach. Nie dosc, ze nie maja paszportow (sa tacy, co nawet ID nie posiadaja), to nie stac ich na wyjazd nie dosc, ze za granice, to poza miejsce swojego urodzenia. Czuje sie wielka szczesciara i czuje litosc nad tymi biedakami, z ktorych spora czesc nadal czuje sie lepsza od innych narodow. Chcialabym zobaczyc ich miny gdyby zobaczyli kraje gdzie nie ma takiej biedy. Odpowiedz Link
kisiulak Re: Zgadzam sie z migotka 03.07.07, 19:52 >Czuje sie wielka szczesciara i czuje litosc nad tymi biedakami, z ktorych spora >czesc nadal czuje sie lepsza od innych narodow. Zachowaj te litość dla siebie... >Chcialabym zobaczyc ich miny >gdyby zobaczyli kraje gdzie nie ma takiej biedy. A jakie to? Odpowiedz Link
xjkw Re: Wiekszosc cywilizowanego swiata 05.07.07, 23:45 "Even visitors from other rich countries are often startled, when they first visit the American heartland, by the staggering abundance they encounter. Nowhere else do blue-collar workers have so much stuff: two-car garages, all-terrain vehicles, wide-screen TVs, tons of toys and knick-knacks and plenty of space to store it all." To z Economist'a: www.economist.com/research/articlesBySubject/displaystory.cfm?subjectid=3856663&story_id=9230588 m Pozdrawiam Odpowiedz Link
rhodeisland W tym kraju nie powinno byc tyle glodnych ludzi 06.07.07, 01:30 www.hungerinamerica.org/ Odpowiedz Link
tamsin Re: W tym kraju nie powinno byc tyle glodnych lud 06.07.07, 02:32 i myslisz, ze ci co zglaszaja sie do food pantry sa glodni, czy po prostu ida po darmowe jedzenie? Odpowiedz Link
kisiulak Re: Wiekszosc cywilizowanego swiata 06.07.07, 06:53 Ale moze dokladniej, bo z tego co wiem to prawie w kazdym kraju jest bieda jakby tak dobrze sie przyjzec. Odpowiedz Link
katlia Re: Zgadzam sie z migotka 06.07.07, 17:12 Ubawilas mnie troche tym komentarzem. Nie, ze sie nie zgadzam bo jak kazda rozsadna osoba ktora troche zycia i swiata widziala zdaje sobie sprawe ze bieda jest, byla i zawsze bedzie w USA. Ubawilas mnie tym, ze nie tylko widzisz zycie tu tak na czarno-bialo, ale takze ze twoj komentarz jest w tresci i stylu zupelnie jak opisy 'zgnilego zachodu' ktore sie czytalo w latach PRLu. Radze ci troche szerszych horyzontow, RI. Odpowiedz Link
4me1 bieda byla,jest i bedzie 06.07.07, 18:05 nie tylko w USA, Anglii, Francji,we Wloszech, Polsce, Rosji, .....itd.niepotrzebne skreslic. Tyle,ze bieda biedzie nierowna. Biedy sie nie zniweluje, bo zawsze beda ludzie,ktorzy z takich czy innych powodow nie chca, lub nie moga pracowac. RI pisze faktycznie jak kiedys pisaly publikatory za PRL-u. Pytanie do RI,czy sadzi, ze wszyscy biedni musza byc biedni? Ja nigdy nie zapomne jak niedlugo po przyjezdzie do USA (jestem tu 23lata) pod sklepem wysiadla z vanu gromada ludzi,malenkie dzieci, ale i takie juz ciut wieksze, nastolatki i dwie z nich z nich byly w ciazy. Zorientowalam sie,ze wsrod tych biegajacych maluchow, byly tez ich dzieci. Tak sie zlozylo,ze stanelysmy z mama za nimi do kasy. Wozki naladowane jakimis hipsami, chrupami, piciem. Patrzymy ,a oni nie placa pieniedzmi, czy karta,ale maja jakies "kupony". Wtedy nie wiedzialam co to jest. Ale szokiem bylo jak jedna z tych nastolatek w ciazy zwraca sie do najstarszej z tych kobiet, ale calkiem jeszcze mlodej kobiety , wydekoltowanej, na obcasach ,grandma. Czy takich RI zaliczy do biednych? Jak to przerwac? Odpowiedz Link
katlia Re: bieda byla,jest i bedzie 06.07.07, 19:12 Wiele sie zmienilo z welfare (bo o tym piszesz) Odpowiedz Link
artremi Re: bieda byla,jest i bedzie 06.07.07, 19:21 W moim miescie high school konczy tylko 25% uczniow. Wiele dziewczynek zachodzi w ciaze w wieku 12-13 lat i wtedy juz rezygnuja ze szkoly. Majac 30 lat wiele z nich sa juz babciami i maja wiele dzieci z wieloma mezczyznami. Nie wiem jaki procent z tych osob ma prace, ale mysle ze niewielki. Mysle ze jest to bieda, ale inny rodzaj - bieda umyslowa. Odpowiedz Link
artremi Re: bieda byla,jest i bedzie 06.07.07, 20:40 No i nic... Bieda byla,jest i bedzie - jak w tytule. Czesto ci "biedacy" sami musza stwierdzic, ze jest im zle i sami musza zmienic swoj los. Odpowiedz Link
lucy58 Re: bieda byla,jest i bedzie 07.07.07, 03:25 artremi napisała: > W moim miescie high school konczy tylko 25% uczniow. Wiele dziewczynek zachodzi > > w ciaze w wieku 12-13 lat i wtedy juz rezygnuja ze szkoly. Majac 30 lat wiele z > > nich sa juz babciami i maja wiele dzieci z wieloma mezczyznami. Nie wiem jaki > procent z tych osob ma prace, ale mysle ze niewielki. Mysle ze jest to bieda, > ale inny rodzaj - bieda umyslowa. W koncu ktos wpadl na wlasciwy problem. Problem edukacji. A ta w USA jest ponizej krytyki. 11% uczniow po ukonczeniu colegu nie potrafi odnalezc WLASNEGO kraju na globusie. Ponad 20% nie potrafi wymienic dwoch panstw sasiadujacych z USA. Niektorzy delikwenci wymieniali ALASKE. Polowa testowanych nie wiedziala jakie oceany otaczaja USA. (Czesc z nich wymieniala jedno z Wielkich jezior.) Bosnie umiejscowiali gdzies na dalekim wschodzie - kolo Wietnamu. (A nazwa KOSOWO kojarzyla im sie z z rosyjskim badaczem). Nie mowiac juz o podstawowych pojeciach matematycznych. Takich jak mnozenie czy dzielenie. O procentach prosze zapomniec. Jak do tej pory ZADNA ze znajomych mi amerykanek nie potrafi pokazac na linijce gdzie jest 3/4 incha. I kazda skonczyla odpowiednik polskiego liceum. Geometria jest dla wszystkich amerykanow czarna magia. Nie mowiac o wlasciwej pisowni. Lucy Odpowiedz Link
rhodeisland Re: Czy Ameryka Was zmienila? 06.07.07, 20:45 Uwazam, ze w tak rzekomo bogatym kraju nie powinno byc tyle biednych, glodnych ludzi, jak i osob, ktore nie maja ubezpieczenia medycznego. To, ze system opieki medycznej i ubezpieczen jest chory nie jest moim wymyslem. Przepasc miedzy bardzo bogatymi i bardzo biednymi ciagle sie rozszerza. Ten kraj moglbym byc rajem, ale wiadomo, co jest najwazniejsze dla rzadu, gdzie przeznacza sie najwieksze pieniadze. My mamy to wielkie szczescie, ze mozemy zawsze stad wyjechac. Takiej perspektywy nie maja ludzie, ktorym sie tu nie powiodlo. Jestem zaskoczona spotykajac ludzi, ktorym sie marza wakacje w Meksyku, tzn. jest to szczyt ich marzen. Na nic wiecej ich nie stac. Szczesciarami jestesmy. Odpowiedz Link
rhodeisland Mam na mysli ludzi tu urodzonych, ktorym sie 06.07.07, 20:47 nie powiodlo, ktorzy nigdy nie mieszkali w innym kraju. Odpowiedz Link
4me1 masz pomysl RI jak zlikwidowac biede? 06.07.07, 22:43 rhodeisland napisała: > Uwazam, ze w tak rzekomo bogatym kraju nie powinno byc tyle biednych, glodnych > ludzi, jak i osob, ktore nie maja ubezpieczenia medycznego. To, ze system > opieki medycznej i ubezpieczen jest chory nie jest moim wymyslem. > Przepasc miedzy bardzo bogatymi i bardzo biednymi ciagle sie rozszerza. > Ten kraj moglbym byc rajem, ale wiadomo, co jest najwazniejsze dla rzadu, gdzie > > przeznacza sie najwieksze pieniadze. > > My mamy to wielkie szczescie, ze mozemy zawsze stad wyjechac. Takiej > perspektywy nie maja ludzie, ktorym sie tu nie powiodlo. Jestem zaskoczona > spotykajac ludzi, ktorym sie marza wakacje w Meksyku, tzn. jest to szczyt ich > marzen. Na nic wiecej ich nie stac. > > Szczesciarami jestesmy. no i ktora, ta niezawiniona, czy te jednak zawiniona? Czesc biedy jaka widzisz to jak ktos wyzej napisal bieda umyslowa. Nie ma nic gorszego jak pochylanie sie nad bieda, wlasnie takie ogolne gadanie, bez glebszej analizy problemu. Owszem jestesmy szczesciarami,ale ja swoje szczescie zawdzieczam moim rodzicom,ktorzy wszystkie pieniadze ladowali w moje i mego brata wyksztalcenie i troche sobie,ze chcialam sie jak najlepiej i jak najwiecej uczyc. Odpowiedz Link
katlia Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 00:15 Zaden kraj nie moze byc i nie bedzie rajem z prostego powodu: ludzie nie sa perfekcyjni, i raczej nie wymysla perfekcyjnego systemu. Oczekiwanie, ze kraj bedzie 'rajem' tylko dlatego ze jest to kraj bogaty jest dziecinne i naiwne, tak samo jak oczekiwanie, ze biedny kraj bedzie 'pieklem.' Odpowiedz Link
lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 03:37 rhodeisland napisała: > > Jestem zaskoczona > spotykajac ludzi, ktorym sie marza wakacje w Meksyku, tzn. jest to szczyt ich > marzen. Na nic wiecej ich nie stac. > > Szczesciarami jestesmy. Moim szczytem marzen jest wogole MIEC wakacje. A juz w Meksyku - byloby Everestem wsrod tych szczytow. Czy ty RI zyjesz rzeczywiscie w USA? A moze gdzies w jakiejs wydumanej,wirtualnej Arkadii?. A moze masz meza milionera i ten Cie karmi szampanem na dzien dobry. Lucy Odpowiedz Link
artremi Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 04:53 Lucy58, chyba lekko przesadzasz z tymi wakacjami w Meksyku. Wydaje mi sie, ze wiekszosc Amerykanow stac na taki wyjazd. Ale pisalysmy o pewnej grupie na dnie spolecznym (pewnie w sumie kilkadziesiat milionow)ktora zyje w innej rzeczywistosci. To prawda ze mnostwo ludzi nie ma nawet normalnego ID, nie mowiac nawet o prawie jazdy. Kilkadziesiat milionow ludzi nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Odpowiedz Link
edytkus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 05:05 artremi napisała: > Lucy58, chyba lekko przesadzasz z tymi wakacjami w Meksyku. Wydaje mi sie, ze > wiekszosc Amerykanow stac na taki wyjazd. przeciez ona nie miala na mysli to czy kogos stac na Meksyk czy nie, ja tez bym chciala miec wakacje chociaz akurat nie pracuje ;) Odpowiedz Link
katlia Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 06:20 edytkus, to ty lepsza ode mnie - ja i pracuje i nie mam wakacji... Odpowiedz Link
aneta05 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 17:18 katlia napisała: > ja i pracuje i nie mam wakacji... jak to mozliwe...to co to za praca, ze nie ma ZADNEGO urlopu??? Odpowiedz Link
lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 06:23 artremi napisała: > Lucy58, chyba lekko przesadzasz z tymi wakacjami w Meksyku. Wydaje mi sie, ze > wiekszosc Amerykanow stac na taki wyjazd. Ale pisalysmy o pewnej grupie na dnie > > spolecznym (pewnie w sumie kilkadziesiat milionow)ktora zyje w innej > rzeczywistosci. To prawda ze mnostwo ludzi nie ma nawet normalnego ID, nie > mowiac nawet o prawie jazdy. Kilkadziesiat milionow ludzi nie ma ubezpieczenia > zdrowotnego. Wiekszosci amerykanow nie stac na zrobienie sztucznej szczeki przed dostaniem Medicare, czyli przed ukonczeniem 65 roku zycia. (przyjrzyj sie tym 50 latkom pracujacym fizycznie). A co dopiero mowiac o wyjezdzie na jakies wakacje.??? Znam wielu amerykanow z tzw, blue colar i zaden nie byl na zadnych wakacjach. O brakach w uzebieniu nawet nie wspominam. Biora wakacje wtedy, kiedy jest maly ruch w biznesie i cos tam remontuja w domu. Jak zyje tu prawie 18 lat, zaden z amerykanskich znajomych nie wybral sie nigdy na zadne wakacje. Oprocz tych do pobliskiego Home Depot. Lucy Odpowiedz Link
aneta05 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 17:16 lucy58 napisała: Wiekszosci amerykanow nie stac na zrobienie sztucznej szczeki przed dostaniem > Medicare, czyli przed ukonczeniem 65 roku zycia. (przyjrzyj sie tym 50 latkom > pracujacym fizycznie). A co dopiero mowiac o wyjezdzie na jakies wakacje.??? > Znam wielu amerykanow z tzw, blue colar i zaden nie byl na zadnych wakacjach. O > > brakach w uzebieniu nawet nie wspominam. Biora wakacje wtedy, kiedy jest maly > ruch w biznesie i cos tam remontuja w domu. Jak zyje tu prawie 18 lat, zaden z > amerykanskich znajomych nie wybral sie nigdy na zadne wakacje. Oprocz tych do > pobliskiego Home Depot. > Lucy mnie sie tez zdaje, ze to jest bardziej podejscie do zycia niz brak kasy...oni nawet nie mysla, ze jest cos poza ich dzielnica co mozna zobaczyc etc, po prostu nie czuja takiej potrzeby albo z gory zakladaja, ze ich na to nie stac. Wiadomo, ze mozna podrozowac tanio...nikt im nie kaze jechac do 5 gwiazdkowego hotelu w Cancun w sezonie. Przypuszczam, ze Ci ludzie maja dlugi na kartach bo kupuja jakies niepotrzebne bajery, mnostwo ciuchow, kablowka etc. a zamiast ograniczyc te wydatki a kase przeznaczyc na jakis wyjazd to narzekaja, ze ich nie stac. Odpowiedz Link
lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 10.07.07, 03:19 aneta05 napisała: > > mnie sie tez zdaje, ze to jest bardziej podejscie do zycia niz brak kasy...oni > nawet nie mysla, ze jest cos poza ich dzielnica co mozna zobaczyc etc, po prost > u > nie czuja takiej potrzeby albo z gory zakladaja, ze ich na to nie stac. Wiadomo > , > ze mozna podrozowac tanio...nikt im nie kaze jechac do 5 gwiazdkowego hotelu w > Cancun w sezonie. > Przypuszczam, ze Ci ludzie maja dlugi na kartach bo kupuja jakies niepotrzebne > bajery, mnostwo ciuchow, kablowka etc. a zamiast ograniczyc te wydatki a kase > przeznaczyc na jakis wyjazd to narzekaja, ze ich nie stac. > Rozbrajasz mnie, moja panno. Oczywiscie, ze Ci ludzie nie maja kasy, bo wydaja na takie bajery jak jedzonko, buciki, benzynke i te inne wszelkie duperelki. Oczywiscie bez jedzonka, bucikow i tych pare lachow na grzbiet mogliby sie obyc. Co tam pare tygodni glodowki. Grunt, ze rodzinka pojedzie odwiedzic swiecace kasyna w Vegas. Lucy Odpowiedz Link
katlia Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 18:15 Lucy, przyjedz do mnie i zapoznam ciebie z moimi znajomymi Odpowiedz Link
4me1 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 08.07.07, 02:07 Zapraszam ja tez,jak Katia. Ja tez znam wielu naprawde niebogatych Amerykanow,ktorzy jezdza. Mysle,ze to wiele zalezy od ludzi. Znam ludzi,ktorzy maja duzy dochod, maja urlopy,ale nigdzie nie jada, bo odkladaja te pieniadze, wola miec dwa volva, za duzy jak dla nich dom,niz wydac na podroze. Mam znajoma Polke, ktorej jako jeszcze uczennica HS pomagalam w zalatwianiu papierow, bo bardzo slabo znala jezyk, ktora pracowala ciezko , ukladala towary na polkach w Wal-Marcie,jej maz pracowal w elektrowni, nie mial fachu w garsci,wiec nie zarabial duzo , sami wybudowali sobie w lesie dom, urlopu mieli malo,ale zwiedziali,caly rok szykowali sie i jezdzili. To zalezy co kto woli, no i jakim jest czlowiekiem. Odpowiedz Link
cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 21:08 lucy, piszesz o wiekszosci amerykanow, a potem wskazujesz na pracujacych fizycznie - sorry, ale oni nie sa wiekszoscia amerykanow........ Odpowiedz Link
tamsin Re: Czy Ameryka Was zmienila? 08.07.07, 05:09 cyborgus napisała: > lucy, piszesz o wiekszosci amerykanow, a potem wskazujesz na pracujacych > fizycznie - sorry, ale oni nie sa wiekszoscia amerykanow........ > mysle, ze Lucy pisala o tej wiekszosci amerykanow ktora ONA zna, nie o wiekszosci Amerykanow. Wiadomo, ze jest Ameryka "A" i Ameryka "B", rowniez jest Ameryka z trailer park, w ktorym ludziom na pewno sie nie powodzi, wiec tych zebow nie wstawiaja sobie tylko ze szczerbata geba chadzaja do sklepow, dla tych ludzi rownie wazniejsze jest wykupienie sobie po tygodniu odpowiedniego zapasu piwa i kartonu papierosow i wygodnie miejsce na udeptanej kanapie przed telewizorem. Mimo ze cena tego piwa i papierosow jest rowna oplaceniu za ubezpieczenie medyczne, wola oni jedna te pierwsza opcje, bo gratyfikacja jest natychmiastowa. O wyjazdach na wakacjach nawet nie ma co wspominac, bo to nie te priorytety. Odpowiedz Link
lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 10.07.07, 04:00 tamsin napisała: > cyborgus napisała: > > > lucy, piszesz o wiekszosci amerykanow, a potem wskazujesz na pracujacych > > fizycznie - sorry, ale oni nie sa wiekszoscia amerykanow........ > > > mysle, ze Lucy pisala o tej wiekszosci amerykanow ktora ONA zna, nie o > wiekszosci Amerykanow. Wiadomo, ze jest Ameryka "A" i Ameryka "B", rowniez jest > > Ameryka z trailer park, w ktorym ludziom na pewno sie nie powodzi, wiec tych > zebow nie wstawiaja sobie tylko ze szczerbata geba chadzaja do sklepow, dla > tych ludzi rownie wazniejsze jest wykupienie sobie po tygodniu odpowiedniego > zapasu piwa i kartonu papierosow i wygodnie miejsce na udeptanej kanapie przed > telewizorem. Mimo ze cena tego piwa i papierosow jest rowna oplaceniu za > ubezpieczenie medyczne, wola oni jedna te pierwsza opcje, bo gratyfikacja jest > natychmiastowa. O wyjazdach na wakacjach nawet nie ma co wspominac, bo to nie > te priorytety. A wiec wedlug Ciebie sa 3 klasy amerykanow: Klasa "A" - bilionerzy. Klasa "B" - milionerzy. A reszta nalezy do tej szczerbatej, parkowej klasy, ktorym sie nawet nie marzy wycieczka do Meksyku. Dla mnie Ameryka dzieli sie na tych zdrowych z ubezpieczeniem zdrowotnym, i na tych chorych ktorzy nie maja takowego ubezpieczenia. Oczywiscie dla tych ostatnich najwazniejszym priorytetem jest zwiedzenie wysychajacych florydzkich Zielonych Bagien... Nawet ze szczerbatymi zebami, czy zagladajacym do okna bankrunctwem z powodu szpitalnych rachunkow. Priorytety. Nie wiem dziewczyno, w jakiej Ty czesci Ameryki mieszkasz. Ale z tego co piszesz to bardziej przypomina Venus, niz te ziemskie padoly. Lucy Odpowiedz Link
tamsin Re: Czy Ameryka Was zmienila? 10.07.07, 04:13 lucy58 napisała: Nawet ze szczerbatymi zebami, czy zagladajacym do okna > bankrunctwem z powodu szpitalnych rachunkow. Priorytety. > Nie wiem dziewczyno, w jakiej Ty czesci Ameryki mieszkasz. Ale z tego co > piszesz to bardziej przypomina Venus, niz te ziemskie padoly. > Lucy > Juz ci kiedys pisalam, ze zamiast dmuchac z dymem codziennie $5 czy $6 za paczke papierosow, plus te six packs, wykup sobie ubezpieczenie i ci sie zupelnie opieka zdrowotna w Ameryce inaczej przedstawi. Nie czekaj az ktos za ciebie zaplaci. Moze nawet zapomnisz o tych wspanialych szpitalach z PRLu. A co do tej planety Venus, gdybym mieszkala w trailer park, to tez wszystko poza wydawaloby mi sie jak zycie milionerow/bilionerow, wiec troche rozumiem twoje zgorzknienie. Odpowiedz Link
lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 13.07.07, 03:15 tamsin napisała: > lucy58 napisała: > >> > > Juz ci kiedys pisalam, ze zamiast dmuchac z dymem codziennie $5 czy $6 za > paczke papierosow, plus te six packs, wykup sobie ubezpieczenie i ci sie > zupelnie opieka zdrowotna w Ameryce inaczej przedstawi. Nie czekaj az ktos za > ciebie zaplaci. Moze nawet zapomnisz o tych wspanialych szpitalach z PRLu. A co > > do tej planety Venus, gdybym mieszkala w trailer park, to tez wszystko poza > wydawaloby mi sie jak zycie milionerow/bilionerow, wiec troche rozumiem twoje > zgorzknienie. Zgorzknienie? A to niby z jakiego powodu? Ze mam wspaniala prace, wspanialy dom w trailer park, z basenem, jakuzzi, biblioteka, sala gimnastyczna pod nosem? I ze nie jestem zadluzona do konca zycia za takie przyjemnosci? A co do tych ubezpieczen zdrowotnych radze obejrzec "Sicko" i olac komentarze CNN. Lucy Odpowiedz Link
lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 10.07.07, 04:04 cyborgus napisała: > lucy, piszesz o wiekszosci amerykanow, a potem wskazujesz na pracujacych > fizycznie - sorry, ale oni nie sa wiekszoscia amerykanow........ Rzeczywiscie. Masz zapewne na mysli,ze wiekszosc tych fizycznych to czarni, zolci, brazowi. Czyli nie "PRAWDZIWI" amerykanie. Lucy Odpowiedz Link
edytkus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 10.07.07, 04:32 lucy58 napisała: > cyborgus napisała: > > > lucy, piszesz o wiekszosci amerykanow, a potem wskazujesz na pracujacych > > fizycznie - sorry, ale oni nie sa wiekszoscia amerykanow........ > > Rzeczywiscie. Masz zapewne na mysli,ze wiekszosc tych fizycznych to czarni, > zolci, brazowi. Czyli nie "PRAWDZIWI" amerykanie. > Lucy co jest zlego w pracy fizycznej? do wielu zawodow fizycznych potrzeba lat nauki (nawet w college'u) i niezlych kwalifikacji a zarobki czestokroc sa wyzsze niz przy pracy umyslowej USA to kraj ktorego nie mozna sklasyfikowac dzielac na A i B, tu jest caly alfabet :) WW trailer park, poznalam kiedys Polaka ktory przekonywal mnie ze to jest najlepsze rozwiazanie, najtanszy sposob na wlasny kat a i pozwiedzac nie ruszajac sie z domu mozna ;)) W mojej miejscowosci sa dwa czy trzy takie parki i w jednym jeszcze do niedawna ludzie mieli piekne altanki z mini-stawami, zadbane sidingi i rabatki, a samochody jakie przed kontenerami (chociaz bardziej wygladaly jak ranch-houses) - BMW, corvette, Mercedes - bynajmniej nie stare! Niestety o ile wczesniej lubilam tamtedy chodzic na skroty do parku tak teraz sie boje :( Chodzi o to ze nie kazdy mieszka w kontenerze bo to najlepsze na co go stac, czasem to swiadomy wybor i naprawde nie warto oceniac ludzi przez pryzmat wygladu czy widocznego stanu posiadania. Co do problemu brakow w uzebieniu to niestety ale prym chyba wioda nasi rodacy, czesto wcale nie dlatego ze ich na to nie stac. Naprawde jeszcze nie spotkalam Amerykanina bez zeba/ow, moze dlatego ze nie obracam sie w kregach zuli, nie watpie ze im moze brakowac zebow, ale bezzebni Polacy ktorych poznalam bynajmniej nie stanowia nizin spolecznych! Odpowiedz Link
rhodeisland Co do zebow 10.07.07, 21:59 To obserwuje u starszych Amerykanow zastepowanie swoim zniszczonych zebow gigantycznymi koronami. To sie na szczescie zmienia, bo cosmetic dentistry caly czas sie rozwija i korony albo sztuczne zeby wygladaja bardziej naturalnie. U starszych ludzi widze jednak tak wielkie zeby ze nie moga zamknac ust. Ale spotykam z kolei mlodych Polakow, ktorzy maja wyrazne ubytki w uzebieniu. Nie szkoda im za to pieniedzy na papierosy albo alkohol. Odpowiedz Link
artremi Re: Co do zebow 10.07.07, 23:45 Zgadzam sie z Twoja opinia odnosnie uzebienia naszych Rodakow. Ostatnio jak bylam w PL, to spotkalam sie ze swoja kuzynka, ktora piastuje bardzo wysokie stanowisko w Ministerstwie Oswiaty. Brat mowil, ze czesto ja pokazuja w TV. Ta kuzynka bardzo ladnie sie ubiera i nawet mi sie zwierzyla, ze mysli o romansie z jakims mlodym czlowiekiem. (Oczywiscie meza nie zostawi, gdyz te prowadzi dochodowa firme). Co mnie zdziwilo u tej kuzynki, ze brakowalo jej jednego zeba. Ja bym sie wstydzila pokazywac sie znajomym czy w pracy w takim stanie. Odpowiedz Link
jaga_nj Re: Co do zebow 11.07.07, 00:28 Ostatnio ogladalam jakis program jak pozbyc sie dlugow, oszczedzac itp. i pewien facet powiedzial i w pewnym sensie sie z tym zgodze, ze niby ludzie nie maja ubezpieczenia ale codziennie kupuja latte w starbuksie;) plus inne zbedne pierdoly , a moga tam sie zatrudnic i beda mieli ubezpieczenie. W wielu przypadkach tak niestety jest, najlatwiej jest usiasc i narzekac . Byl pewien okres kiedy nie mielismy ubezpieczenia i zamiast narzekac placilismy za cobre $1200 miesiecznie przez pol roku i w tym czasie ani razu nie bylismy u lekarza. Takze drazni mnie jak ktos mowi, ze jemu sie nalezy a inni musza za to placic. Co do zebow to odwiedzila mnie ostatnio znajoma z Polski, notabene pani kurator i cos tam jeszcze i brakowalo jej dwoch czworek. Coz to jednak jest jak sie ma kilka fakultetow;))) Odpowiedz Link
tamsin Re: Co do zebow 11.07.07, 02:51 co w tym jest, kiedys do mnie przyjechala kolezanka z Polski i tez bez zeba. Co najgorsze, to ze miala taki usmiech ze wszystkie zeby pokazywala, wiec tej brak tylnego zeba wygladal jakby jej doslownie dwojke ktos wyrwal. Zapytalam czemu wyrwala zeba, a ona na to ze bolal bo byl zepsuty i ze troche zaluje, ze wyrwala. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Co do zebow 11.07.07, 18:46 Ja tu chcialam sie wtracic w sprawie zebow Brytyjskich:) kiedys ogladalam na PBS dwugodzinny dokument na temat zamku krolewskiego (powtorki leca co jakis czas, tytul chyba "millenium year"?) - jak dziala, itp - pokazane od kuchni, no i glowna gowernantka, czy jakos tak - Zarzadzajaca Zamkiem wypowiadala sie na temat przygotowania balu. No czegos podobnego nie widzialam, oczu nie mozna bylo oderwac. Jak tylko otworzyla usta - to widok byl niesamowity - kazdy zab w inna strone, kazdy innej wielkosci, pod roznymi katami. Cud ze ona jest w stanie cokolwiek ugryzc!! No ale chyba byly wszystkie - wiec nie wiem, czy ich opieka dentystyczna jest lepsza niz w PL. Odpowiedz Link
rhodeisland W UK nie przywiazuje sie takiej uwagi ladnemu 12.07.07, 04:13 uzebieniu. Moze Amerykanie maja na tym punkcie swira i przesadzaja do tego stopnia, ze ich zeby wygladaja sztucznie (sa zbyt biale i zbyt idealne) Odpowiedz Link
tamsin Re: Co do zebow 12.07.07, 05:03 te zeby brytyjskie sa slawne ;-) co najgorsze, ten stereotyp kiedys mi sie potwierdzil, znam babke ktora przeprowadzila sie tutaj z mezem z Manchester, kiedys do niej wpadam a ona nagle dwojki(!!!!) nie ma. Nie moglam sie doslownie powstrzymac od gapienia sie w ten dziure, do tej pory nie moge zrozumiec jak tak mozna zaniedbac zeby, a mieszkali z mezem juz dobrych kilka lat poza UK (byli wczesniej w Indii), ona pielegniarka a on lekarz, a tutaj takie historie z zebami. Odpowiedz Link
rhodeisland Beckham przystojny, ale zanim sie usmiechnie 12.07.07, 08:35 i pokaze krzywe zeby. Arystokracja wcale nie jest lepsza pod tym wzglem. Wysylam kolezance do UK zdjecie, ona mnie ze swoimi dziecmi. Powiedziala, ze za bardzo sie szczerze, ze to wyglada idiotycznie, a taki mam odruch, poza tym mam ladne zeby, wiec czemu nie. Nie wiem, jak u jej rodziny z uzebieniem, bo wszystkie osoby na zdjeciu mialy ponure miny. Odpowiedz Link
edytkus Re: Beckham przystojny, ale zanim sie usmiechnie 12.07.07, 16:21 chwila moment, krzywe zeby nie wynikaja z zaniedbania Odpowiedz Link
kisiulak Re: Beckham przystojny, ale zanim sie usmiechnie 12.07.07, 16:23 A kto sie na zeby patrzy w "takich" sytuacjach :))))) Apropos to ide na mecz zeby wlasnie jego poogladac :) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Beckham przystojny, ale zanim sie usmiechnie 12.07.07, 16:50 Widzieliscie jego zdjecia z Posh w "W" WOW:))) Nie widzialam go jak sie usmiecha i chyba tylko raz slyszalam jak gada - jakims cienkim glosikiem a'la Tyson:))) Racja - niech on ust nie otwiera lepiej, reszta wystarczy:)))) www.style.com/w Odpowiedz Link
tamsin Re: Beckham przystojny, ale zanim sie usmiechnie 12.07.07, 17:08 Gdzies przeczytalam jakis rok/dwa temu, ze przeprowadzili survey wsrod zapalonych (meskich) kibicow pilki noznej w Anglii, na temat atrakcyjnosci miedzy innymi Beckhama. Rezultat byl szokujacy, 26% przespalo by sie z jego zona ale z nim ponad 75%! ania_2000 napisała: > Widzieliscie jego zdjecia z Posh w "W" > WOW:))) > Nie widzialam go jak sie usmiecha i chyba tylko raz slyszalam jak gada - jakims > > cienkim glosikiem a'la Tyson:))) Racja - niech on ust nie otwiera lepiej, > reszta wystarczy:)))) > www.style.com/w Odpowiedz Link
rhodeisland No, w pewnym sensie tak, zwlaszcza jesli sa tak 13.07.07, 08:25 krzywe, ze psuja zgryz albo ma sie problem z ich czyszczeniem. Brzydko wygladaja. Odpowiedz Link
rhodeisland Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 04:38 Znajomej w Polsce polecono wyrwanie kilku zebow, ktore w Stanach pewnie dalo by sie uratowac. Chirurg szczekowy, ktory to robil, na jej pytanie co potem (most? czesciowa proteza? implanty?) spojrzal na nia jak na wariatke i powiedzial: "a kto pani bedzie do ust zagladal?!" To nie byly przednie zeby, ale przeciez wyrwanie kazdego zeba powoduje przesuwanie sie innych. Duze ubytki powoduja nawet zmiane wyrazu twarzy (wiecie jak wygladaja ludzie bez zebow, maja zapadniete policzki albo przynajmniej ich usta staja sie mniej pelne, co ma znaczenie glownie dla kobiet) Teraz jest juz mozliwosc zrobienia implantow tuz po wyrwaniu. To droga opcja, ale mysle, ze bym zrezygnowala z wielu rzeczy jeslibym byla w takiej sytuacji. Odpowiedz Link
lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 13.07.07, 03:31 rhodeisland napisała: > Znajomej w Polsce polecono wyrwanie kilku zebow, ktore w Stanach pewnie dalo by > > sie uratowac. Chirurg szczekowy, ktory to robil, na jej pytanie co potem (most? > czesciowa proteza? implanty?) spojrzal na nia jak na wariatke i powiedzial: "a > kto pani bedzie do ust zagladal?!" To nie byly przednie zeby, ale przeciez > wyrwanie kazdego zeba powoduje przesuwanie sie innych. Duze ubytki powoduja > nawet zmiane wyrazu twarzy (wiecie jak wygladaja ludzie bez zebow, maja > zapadniete policzki albo przynajmniej ich usta staja sie mniej pelne, co ma > znaczenie glownie dla kobiet) > Teraz jest juz mozliwosc zrobienia implantow tuz po wyrwaniu. To droga opcja, > ale mysle, ze bym zrezygnowala z wielu rzeczy jeslibym byla w takiej sytuacji. Jak podejrzewam, wszystkie tu panie maja piekne, biale i blyszczace zeby. Bez ubytkow. Bron Boze. To bylaby ujma na honorze. Lucy Odpowiedz Link
cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 16:05 tak wracaja do lucy komentarza ze dzielimy ameryke na biednych i milionerow - ale to jest chyba jej podzial swiata. I kazdy kto ma zeby kwalifikuje sie na milionera:))) Mieszkam w tej chwili na prawdziwej amerykanskiej prowincji, gdzie ludzie w wiekszosci nie sa zbyt bogaci. Pomimo to bardzo powszechne jest tu naduzywanie meth, amfetaminy, marihuany - ci sami ludzie korzystaja z ubezpieczenia stanowego, i dostaja od stanu za darmo lekarstwa warte kilkaset dolarow miesiecznie. Jezeli ktos sie zastanawial dlaczego Toyota zaczela miec klopoty odkad zaczela budowac samochody w Stanach - ci ludzie na meth je buduja............ (i zarabiaja calkiem nienajgorzej) Odpowiedz Link
kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 16:28 Ludzie ktorzy pala trawe a ludzie ktorzy sa na Meth sa raczej nie porownywalni. Interesuje sie tym bardzo, i czesto czytam raporty o Meth. Wcale nie musisz byc bogatym by dostac Meth. I jezeli to palisz/wciagasz itp, to pewnie znasz kogos kto ma meth lab. Moze i nie, ale w kazdym razie podpalanie trawy a meth to dwa rozne swiaty. Czesto ludzie ktorzy nic nie wiedza o narkotykch wrzucaja je wszystkie do jednego wora. A tak nie jest. Marijuana pozatym nie jest narkotykiem. Skladniki i "ciekawostki" o meth www.usdoj.gov/methawareness/ To tak tylko na marginesie, bo nie o tym mowa byla. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link
kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 16:35 Zeby nie bylo ze ja hipis jestem i bronie trawy :) Chodzi mi o to ze marijuana nie jest sztucznie robiona, i jako takim narkotykiem nie jest. Ale wiadomo ze nie jest legalna. Odpowiedz Link
edytkus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 17:00 kisiulak napisała: > Zeby nie bylo ze ja hipis jestem i bronie trawy :) dobra dobra, tylko winny sie tlumaczy :) Co to sie porobilo na tym forum, Kisiulak o trawie, Edytais o grzybkach.... Odpowiedz Link
kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 17:02 A gdzie o tych grzybkach? Bo chetnie poczytam ;) Odpowiedz Link
edytkus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 12.07.07, 16:29 kisiulak napisała: > A gdzie o tych grzybkach? Bo chetnie poczytam ;) > przerazasz mnie ;) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11918&w=64940662 Odpowiedz Link
kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 12.07.07, 16:41 AAAA! To czytalam, myslalam ze cos "ciekawszego" :)))) Oj tam od razu przerazam. Stara sie robie i lubie mlode lata wspominac :) Odpowiedz Link
lolyta Re: Czy Ameryka Was zmienila? 16.09.07, 20:54 kisiulak napisała: > Zeby nie bylo ze ja hipis jestem i bronie trawy :) Chodzi mi o to ze marijuana > nie jest sztucznie robiona, i jako takim narkotykiem nie jest. no to moze w latach 60-tych tak bylo albo ew. jesli teraz ma ktos swoje wlasne ekologiczne uprawy :)) bo czesto-gesto marihuala "na handel" jest podprawiana roznymi chemicznymi, uzalezniajacymi syfami. A uzaleznia jak kazdy narkotyk najbardziej, tyle, ze to nei jest fizyczny glod narkotykowy jak przy heroinie. Odpowiedz Link
cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 17:39 zdaje sobie sprawe, ze ludzie traktuja marihuane z przymruzeniem oka. Niestety, nie zdaja sobie sprawy ze ta marihuana ktora jest dzis dostepna, jest duzo mocniejsza i bardziej niebezpieczna niz ta ze slynnych lat 70-tych, ktora dzieci-kwiaty palily...... Odpowiedz Link
kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 17:41 Masz racje, i czytalam ostatnio ze jest tak samo niebezpieczna jak papierosy. Morakl z tego taki ze samemu trzeba uprawiac :))))) Odpowiedz Link
cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 17:58 jakos sobie w zyciu radzic trzeba:):):) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 18:39 W jakim sensie "mocniejsza"? i dlaczego bardziej niebezpieczna? Zawartosc marihuany w marihuanie wzrosla? Tak z ciekawosci pytam :)) Odpowiedz Link
jaga_nj Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 18:40 Jak juz palic to tylko organic;)))) Odpowiedz Link
kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 19:29 Wlasnie znalazlam artykul sprzeczny z tym co powiedzialam :) Ciekawe... www.reason.com/news/show/35808.html Odpowiedz Link
cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 12.07.07, 02:59 strasznie tam bronia marychy w tym artykule. Ale w sumie popiera to co napisalam. To ze wiecej mlodziezy leczy sie na uzaleznienie od marihuany nie od alkoholu, mimo ze wiecej sie go uzywa - to jest dosc proste: uzaleznienie od alkoholu jest latwiej ukryc, jest czescia stylu bycia i wydaje sie wielu po prostu norma, to co jest juz uzaleznieniem. Ta gazetka nie wyglada mi zreszta na zrodlo wiedzy i opinii na ktorym moglabym polegac .... Odpowiedz Link
rhodeisland Co do Maryski, to pomijajac fakt uzaleznienia 12.07.07, 04:24 zapomina sie chyba o tym (broniac jej) o tym co robi z plucami. Osobiscie uwazam (obserwujac siebie i znane mi osoby), ze fakt nielegalnosci pewnych rzeczy utrudnia dostep do nich i widze w tym same plusy. Nie bede probowac pewnych rzeczy bardziej ze strachu przed konsekwencjami prawnymi, niz z troski o zdrowie. Odpowiedz Link
rhodeisland Odpowiadajac na glowny post i nawiazujac do tego, 12.07.07, 08:30 co powyzej napisalam, to Stany wmocnily moj szacunek dla prawa. Najpierw mnie to draznilo, bo mialam mentalnosc, ze "zasady sa po to zeby je lamac", ale szybko mi przeszlo. Draznie teraz znajomych z Europy, twierdza, ze jestem zbyt posluszna, grzeczna, za czesto uzywam okreslenia "tego nie wolno, to jest nielegalne" Z drugiej strony niektorzy Amerykanie (podkreslam: "niektorzy" zeby nie zarzucano mi uogolnien) przestali w ogole myslec w kategoriach dobra i zla, zwyklej przyzwyitosci, ale: "jesli to nie jest zakazane, to mozna", "place podatki, to mi sie nalezy byc halasliwym sasiadem i bede nim dopoki sasiad na mnie nie wysle policji". Nic dziwnego, ze ludzie czesto nie potrafia sie po prostu ze soba dogadac, rozwiazac problem, od razu strasza policja albo pozywaja sie do sadu, co gorsza posuwaja sie do przemocy, nawet konczacej sie tragicznie. To jest chore w amerykanskim spoleczenstwie. Ludzie sie siebie nawzajem boja, sa nieufni. No i to donoszenie na pracownikow do szefa zamiast dogadac sie z kolega/kolezanka. Obserwuje to od lat i stopniowo wbrew sobie, czasami juz nie wbrew staram sie dostosowac, grac wedlug tutejszych zasad, bo inaczej zle na tym wychodze. Odpowiedz Link
rhodeisland Nie lubie cieplej wody, mleka ani sody, musze 15.07.07, 03:25 miec do nich lod. Piwo tez musi byc zimne. Odpowiedz Link