Dodaj do ulubionych

Czy Ameryka Was zmienila?

01.05.07, 01:17
Jesli tak to jakie zmiany zauwazyliscie u siebie? Czego Was Ameryka nauczyla?
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Czy Ameryka Was zmienila? 01.05.07, 03:46
      tak! po jakims czasie zauwazylam ze musze uwazac co jem, bo mi funty wskakuja
      tu i tam. Nigdy nie mialam tego problemu w Polsce. Rowniez nauczylam sie w
      Ameryce sprawdzac co produkty spozywcze zawieraja, ile kalorii, tluszczu itp. W
      POlsce jadlam schabowe smazone na smalcu, teraz pewnie taki schaboszczak by mi
      przez gardlo nie przeszedl.
    • rhodeisland Re: Czy Ameryka Was zmienila? 01.05.07, 04:07
      Nauczylam sie nie obrazac i w ogole nie brac wszystkiego do siebie, nie
      okazywac uczuc, szczerzyc zeby. Przez to moje kontakty z Polakami, ktory sie
      tego nie nauczyli staly sie trudne. Jestesmy bardzo obrazalskim i ponurym
      narodem, ale chyba nie tylko my, to cecha europejska.
    • rhodeisland To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na ktore 01.05.07, 04:09
      sama nie odpowiedzialas. Dlaczego?
      • rogatadusza Re: To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na 01.05.07, 05:47
        rhodeisland napisała:

        > sama nie odpowiedzialas. Dlaczego?
        Zeby zaspokoic Twoja ciekawosc odpowiadam: pozbylam sie niesmialosci i stalam
        sie odwazniejsza.Nauczyla mnie troche zycia , bo zawsze w Polsce chronili mnie
        rodzice. Nauczyla, ze nie nalezy ufac kazdemu i ze tak naprawde skazana jestem
        sama na siebie. Rozmawialam ostatnio z kolezanka i stwierdzilysmy , ze gdybysmy
        znalazly sie w klopocie i trafilybysmy do wiezienia ( hipotetycznie mowiac) to
        kto z garstki naszych znajomych nam by pomogl??Kto np. wplacilby za nas kaucje?
        Jestesmy tu same . Nauczylam sie, ze musze liczyc tylko na siebie.Ponadto
        nauczylam sie , ze tu ludzie nie zrobia nic bezinteresownie, nawet Polacy, a
        mysle , ze w Polsce zachowaliby sie inaczej. Przez trzy lata mialam sasiadow
        Polakow i w trzecim roku zrobili mi mala przysluge, za ktora musialam im
        zaplacic. Nie czekali nawet, ze moze jakos inaczej sie im odwdziecze, po prostu
        skasowali kase. Wiaze sie to troche z drugim moim postem i tym " kalibrem
        czlowieka"
        • artremi Re: To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na 01.05.07, 05:57
          Chyba jestes za bardzo pesymistyczna. Ja zaplacilabym kaucje za wiele osob nie
          oczekujac nic w zamian. Oczywiscie jesli mnie byloby na to stac.
          • rhodeisland A kaucje mozna zaplacic karta kredytowa? 02.05.07, 03:54
            Bo jesli tak, to mozna zaplacic za siebie nie liczac na innych.
          • rogatadusza Re: To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na 02.05.07, 04:52
            To nie jest pesymizm. Z natury jestem optymistka i nawet altruistka, ale swiat
            i rzeczywistosc jest inna niz nam sie wydaje.I jesli jestesmy w klopocie to
            tylko rodzina moze nam pomoc i na pewno pomoze, wszyscy inni sie odwroca.
            Aha , nie jestem w klopocie i pomocy tez nie potrzebuje , to tylko taka
            refleksja.
        • cyborgus Re: To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na 01.05.07, 22:24
          ja tez uwazam ze to nie prawda, ze tu ludzie nie robia nic bezinteresownie. Ja
          spotkalam wiele aktow zyczliwosci. Ale moze to dlatego ze sie nie spodziewam,
          ze ktos bedzie za mnie rozwiazywal moje problemy, wiec doceniam drobne gesty i
          usmiechy.
          Wg., mnie ta polska bezinteresowna pomoc to nieraz jest na granicy zwalenia na
          kogos innego swoich problemow, albo spodziewanie sie ze nagniesz dla kogos
          swoje zasady, kogos wkrecisz, cos "zalatwisz"....
          • piesfafik Re: To drugie Twoje pytanie dzisiaj na forum, na 03.05.07, 15:22
            Ja i moj maz znalezlismy sie tu kiedys w bardzo trudnej sytuacji. Bylismy
            mlodzi, zdrowi i wydawalo nam sie ze swiat do nas nalezy kiedy nasza corka
            urodzila sie z powaznym problemem zdrowotnym. Pomoglo nam wtedy bardzo wielu
            ludzi. Moj promotor byl pierwszym czlowiekiem jaki przybiegl do szpitala jak
            dowiedzial sie co sie stalo. Sekretarki na wydziale gotowaly dla nas, znajomi
            siedzieli z nami jak potrzebowalismy wsparcia duchowego a przyjaciolka
            (Amerykanka) jechala do nas Greyhoundem przez cala dobe. Potem w roznych
            organizacjach "non profit" i programach sportowych dla niepelnosprawnych
            poznalismy mase wspanialych ludzi ktorzy pracowali za darmo dlugie godziny zeby
            pomoc innym, ktorzy daja czas, sprzet, pieniadze itp na rozmaite programy dla
            tych ktorzy znalezli sie w trudnej sytuacji.
            Wiecie ilu Amerykanow adoptuje niepelnosprawne dzieci ? Miedzi innymi z Rosji,
            Europy srodkowej, Korei, Etopii, itp? A w Polsce od znajomych slysze czasem
            bzdury ze Amerykanie adoptuja chore dzieci "na czesci"
            Pewnie ze sa tu tez glupi i samolubni ludzie - jak wszedzie. Zreszta nie wierza
            w charakter narodowy, a juz na pewno bezwzglednosc i obojetnosc nie sa cecha
            narodowa Amerykanow
    • a_dassuj Re: Czy Ameryka Was zmienila? 01.05.07, 06:09
      Ja z sentymentalnego "chomika"teraz wyrzucam(lub oddaje) wszystko co
      niepotrzebne, nie wydaje Wam sie,ze w Stanach ma sie wszystkeigo wiecej ...
      • arybka68 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 01.05.07, 14:09
        Oj tak, tutaj ma sie wiecej...
        Moj maz jest maniakiem kupowania roznych drobiazgow, ktore zagracaja dom.
        W Polsce jakos jeszcze moglam z tym walczyc, bo mielismy mniej miejsca ale tutaj
        puszcza wodze fantazji bez ograniczen.
        Ja w Stanach jestem niecaly rok wiec jestem jaka bylam i mam nadzieje, ze bardzo
        sie nie zmienie :-)
    • monie_pl Re: Czy Ameryka Was zmienila? 02.05.07, 02:06
      Zmienila mnie Ameryka, ale jakos przede wszystkim zmeczyla. Moze to wina braku
      wakacji w tym kraju! :-)

      Nauczylam sie nastepujacych rzeczy:
      - fakt, ze pytaja cie jak sie masz nie oznacza, ze sa taka informacja na rpawde
      zainteresowani
      - nie nalezy rozmawiac o zarobkach, religii i polityce
      - doglebnego studiowania mozliwych opcji i pytania o nie
      - negocjowania wielu rzeczy
      - przygladania sie ludziom jak zyja, bo zyja bardzo roznie pod wszystkimi
      wzgledami i to zroznicowanie w populacji jest znacznie wieksze niz w Polce
      - malowania akwarelami co sprawia mi wielka przyjemnosc
      - regularnego cwiczenia, bo bez tego bylabym juz wielorybem
      - sluchania audio-ksiazek co mnie bardzo odpreza
      - ostroznosci i podejrzliwosci
      - przyjmowania komplementow
      - bycia nawet bardziej uprzejma niz bylam w Polce, a tam nie bylam burakiem!
      - planowania dnia, zeby ze wszystkim zdarzyc
      - delegowania i poszukiwania pomocy

      Wielu malutkich rzeczy, ktore w Polsce uczylam sie od dziecka a tutaj musialam
      opanowac szybko.

      No i to chyba wszystko :-)

      • edytais Re: Czy Ameryka Was zmienila? 02.05.07, 02:44
        Trudno mi powiedziec jak mnie zmienila Ameryka, bo ja przyjechalam tu po
        sredniej szkole i bylam zdana prawie, ze sama sobie. Wiele osob mi pomoglo,
        ale rodowici Amerykanie. Rodzina nie byla w stanie.
        Wlasciwie to moje dorosle zycie spedzilam w Ameryce, wiec nie wiem jaka bylabym
        osoba jesli zostalabym w Polsce.
        Z tych zmian, ktore na pewno sa dzieki Ameryce to moge wymienic kilka:
        -jestem mniej niesmiala (a bylam baaaardzo niesmiala)
        -uwierzylam we wlasne mozliwosci i jestem pewniejsza siebie
        -jestem mniej zakompleksiona
        -nie oceniam ludzi tak latwo jak kiedys (ale moze to zalety
        dorastania/starzenia sie....)
        -zrobilam sie pracowitsza
    • rhodeisland Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 02.05.07, 04:01
      Jak pisalam wczesniej, nie wiem, czy spoleczenstwo chamieje, ale coraz mniej
      widze nawet usmiechu na pokaz.
      Gdy dzwonie do customer service zauwazylam, ze bardzo pomaga jesli zapytam o
      imie osoby, z ktora rozmawiam. Wiem, przedstawiaja sie, ale robia to czesto
      byle jak tak jakby liczyli na to, ze sie nie uslyszy. Zadanie pytania wprost
      zmusza ludzi do bycia uprzejmniejszym. Wlasnie, tutaj ludzie sa zwykle uprzejmi
      jesli musza byc. Czesto dopiero gdy bylam niemila, dostalam to, co chcialam.
      Ludzie nie moga wyczuc naszej slabosci. To bardzo bezwgledny kraj.
      Z drugiej strony nie wiem, czy gorszy od innych. Nie mam porownania, bo za
      dlugo tu mieszkam.
      • zyta2003 Re: Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 02.05.07, 15:51
        Czy ktoras z Was stanela w Polsce wobec prawdziwych klopotow, prawdziwego
        nieszczescia, ktore wymagaja od pomagajacego zaangazowania na dluzej,
        narazenia sie? Jesli byliscie w takiej sytuacji, znalezliscie oparcie nie tylko
        w rodzicach, ale dalszej rodzinie i obcych - to gratuluje.
        Takie samo pytanie, czy znalezliscie sie w powaznej sytuacji ( nie pisze o
        jakis drobiazgach) tutaj? I wtedy nie doznaliscie pomocy?
        Sama, prawdziwego wsparcia nie od rodziny, zaznalam dopiero tutaj.
        W mojej rodzinie sa osoby, ktorym pomogli w Ameryce - tylko Amerykanie. Nie w
        nieszczesciu, w zwyklym zyciu. Wyslali (nie, nie zaplacili, tylko poradzili) do
        szkol, pomogli zlozyc papiery na subsydiowane mieszkanie w programie, ktory
        wlasnie mial przyjecia, innym podpowiedzieli naprawde tanie mieszkanie na
        Manhattanie, dwom sprzatajacym dziewczynom znalezli w trakcie ich szkol lepsza
        prace w przyszlym zawodzie. Liste tych konkretnych pomocy moglabym ciagnac
        dlugo. Bylo to zawsze absolutnie bezinteresowne, dla samej przyjemnosci bycia
        dobrym.
        Oczywiscie kazdy ma inne doswiadczenia, albo powtarza takie , albo inne
        zaslyszane komunaly.
      • kisiulak Re: Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 02.05.07, 16:08
        Rhodeisland, jest mi Ciebie naprawde zal, ze nie masz rodziny ani nikogo nawet
        na telefon co jest zyczliwy. Przykre ze w calych Stanach nie mozesz znalezc choc
        jednej milej osoby. Twoje zycie musi byc bardzo trudne, bo to taki bezwzgledny
        kraj.
        • rhodeisland Re: Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 03.05.07, 04:15
          Zahartowalo mnie to, ze ten kraj jest wlasnie taki bezwgledny. Ciesze sie, ze
          tutaj spedzilam wiekszosc mojego doroslego zycia, bo wiem, ze dzieki temu
          poradze sobie wszedzie. Nauczylam sie polegac tylko na sobie. Nie jest tak zle,
          nie jestem zupelnie sama, ale nauczylam sie w 100 % na nikim nie polegac. W
          gruncie rzeczy wszyscy jestesmy samotni i najlepiej jest dla nas jesli
          zostaniemy swoimi najlepszymi przyjaciolmi.
          • nika285 Re: Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 03.05.07, 19:44
            Jestem tutaj dopiero 2 lata i przyjechalam tutaj juz jako osoba o
            uksztaltowanym charakterze, wiec nie wiem czy zmienilam sie, ale na pewno
            zauwazylam pewne rzeczy, ktore staram sie zmienic w sobie:
            - przestalam sie zwierzac ludziom, wiem, ze nie moge nikomu ufac,
            - wiem, ze nie moge na nikim polegac (oprocz meza)
            - w Polsce mialam mnostwo przyjaciol i nie umialam sobie wyobrazic innego zycia
            niz wlasnie wsrod ludzi, teraz nie szukam przyjaciol, mam znajomych i nie
            oczekuje od nich, ze beda moimi przyjaciolmi, ze moge na nich polegac itd
            - nauczylam sie, ze nigdy nie jest za pozno na zmiane pracy, zawodu, dzieci itd
            • rhodeisland Zgadzam sie z Toba, inka. 04.05.07, 04:34
              Pisze tylko na podstawie moich doswiadczen.
              Zauwazylam, ze Polacy potrafia dlugo byc na dystans, ale gdy sie go przelamie,
              to mamy przyjaciol czesto na cale zycie.
              Amerykanie za to sa pozornie otwarci, ich luz ludzie nie znajacy ich
              mentalnosci biora za czesc zaprzyjaznienia. Znam od lat wiele Amerykanow i moje
              kontakty z nimi sa bardzo powierzchniowe.
              Jest tego jeden plus. Polskie przyjaznie czesto sa zbyt wyczerpujace czasowo i
              emocjonalnie (czasem takze finansowo). Potrafia sie tez rozpasc dlatego, bo
              odmowimy jakiejsc przyslugi. Moze wiec lepsze sa powierzchowne znajomosci, bo
              bezpieczniejsze emocjonalnie?
              • rhodeisland Re: Zgadzam sie z Toba, inka. 04.05.07, 04:36
                Zauwazylam, ze unikam nawiazywania przyjazni, bo boje sie, czego tzw.
                przyjaciel bedzie ode mniej chcial. Za duzo pijawek spotkalam.
      • lucy58 Re: Opinia, ze Amerykanie sa uprzejmi jest mitem 30.06.07, 03:45
        rhodeisland napisała:

        > . Zadanie pytania wprost
        > zmusza ludzi do bycia uprzejmniejszym. Wlasnie, tutaj ludzie sa zwykle
        uprzejmi
        >
        > jesli musza byc. Czesto dopiero gdy bylam niemila, dostalam to, co chcialam.
        > Ludzie nie moga wyczuc naszej slabosci. To bardzo bezwgledny kraj.
        > Z drugiej strony nie wiem, czy gorszy od innych.

        Hej. Z wlasnego doswiadczenia. Dopoki nie zaczelam uzywac mocnych slowek przez
        telefon w rozmowach z customer service- nic nigdy nie bylo zalatwione. Jak
        zaczelam uzywac i przy okazji cytowac rozne( czesto nie istniejace paragrafy
        prawne) po tygodniu sprawy byly zalatwione.
        Lucy
    • cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 03.05.07, 22:37
      zauwazylam ze wiekszosc porownuje, jak to w polsce mieli duzo rodziny i
      przyjaciol, a tu "nikomu sie nie moga zwierzyc", nikomu nie moga ufac',
      itp......

      Moze to dlatego, ze zeby komus ufac i sie zwierzac, to trzeba ich dobrze
      poznac? w polsce od dziecinstwa rozwijalismy przyjaznie, duzo trudniej sie
      poznaje i zaprzyjaznia, gdy sie jest doroslym, zabieganym, i nie ma calych dzni
      zeby z kims biegaz po podworku. Ale latwiej jest przykleic etykiete "Amerykanie
      sa bezduszni, okrutni", my Polacy, taki wspanialy, bezinteresowny narod..

      Ja doznalam tu sporo zyczliwosci, widzialam jak innym pomagali Amerykanie w
      sposob, ktory w Polsce jest nie do pomyslenia. Jak ktos ma spedzic Christmas
      czy Thanksgiving sam w domu, zaraz ktos go do siebie zaprosi. W Polsce to jest
      swieto "rodzinne", bez obcych. Tu tez sa ludzie ktorzy przyjaznia sie od
      dziecka i w ogien za soba pojda.
      Moze jak ty, rhodeisland, bedziesz zyczliwsza dla tych bezdusznych ludzi, to
      moze odplaca ci tym samym???
      • marta2777 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 01:38
        Cyborgus zgadzam sie z TOba.
        Amerykanie wydaja sie narodem nieufnym, bo wiekszosc z naszego otoczenia
        prawdziwych przyjaciol juz nie szuka, bo ich ma. Ja nie oczekuje, ze dwa lata
        temu poznana przeze mnie Amerykanka bedzie moja dozgonna przyjaciolka, choc
        chcialabym. Chetnie pomoglabym jej w kolpotach, gdyby tylko chciala mi sie
        zwierzyc, ale chyba dziwnym nie jest fakt, ze o pomoc, rade zwroci sie do
        swojej starej, zaufanej przyjaciolki lub rodziny. Bedac na przyklad na wielu
        weselach mlodych osob ,gdzie przemowy wyglaszaja wszyscy poczynajac od starych
        przyjaciol konczac na rodzicach pary mlodej, mozna zobaczyc jak cieplo wszyscy
        o sobie mowia, o swoich pzyrjazniach ktore trwaja cale ich zycie, jak wiele ich
        laczy, jak poszli by za soba w ogien.Czesto sa szczere lzy i wzruszenie, bo
        laczy tych ludzi milosc. O taka pzryjazn juz teraz mi trudno. Czasami
        zazdroszce jak obserwuje, bo przypominaam sobie ze to wszystko zostawilam za
        soba w Polsce. Tez bym chciala zaprosic moich znajomych AMerykanow i pokazac
        im, ze ja tez mam takich przyjaciol, z ktorymi potrafie sie swietnie rozumiec
        bez slow, ze mam rodzine , kuzynow, brata, bratankow , siostrzencow, ze jest
        wesolo i serdecznie, ale niestety :-(( wszyscy sa w polsce.
        NA pewno AMerykanie nie sa narodemmm zimnym i wyrachowanym, nieufnym. Poprostu
        w natloku obowiazkow i ciaglego zabiegania czlowiek nie ma czasu zeby tak
        naprawde sie z kims zzyc. DLatego ja caly czas szukam ;-) choc powiem szcerze,
        ze tak naprawde moim przyjacielem jest moj maz, i jakos szczegolnie nie
        zabiegam o wzgledy innych ludzi.
        A czy sie zmienilam z powodu ameryki? zmienic sie zmienilam na pewno, ale nie
        wiem czy to z powodu ameryki czy poprostu z powodu tego , ze lat i doswiadczen
        przybywa. A ze bedac na emigracji czlowiek na wstepie jest zaatakowany
        doswiadczeniami roznej masci w tempie ekspresowym, to tylko przyspiesza
        osiagniecie pewnego stanu ososbowosci, nastrojow, stosunku do zycia, ktory moze
        nastapilby troche pozniej :-)
        • kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 03:06
          3 lata temu kupislismy dom. Jak tylko sie wprowadzilismy poznalismy sasiadow.
          Wiekszosc to Amerykanie, oprocz jednych, to byla para - on z El Salvador, ona z
          Wenezueli. Wyprowadzili sie, wiec teraz sa to w wiekszosci Amerykanie. Sa to
          ludzie ktorzy nie wiedza za duzo o swiecie, wiekszosc nie byla za granica, ale
          to tylko nam daje powody do pogaduszek, bo im zawsze opowiadam o roznych
          miejscach.

          Stoimy dosc czesto przed naszymi domami (jest to rzadek townhousow), pijemy
          winko lub piwko (tak, na ulicy) i wszyscy sa bardzo mili i zyczliwi. Kiedys jak
          nie bylo pradu wszyscy sie zebrali na srodku i zrobilismy barbeque. Wiem, ze
          zawsze moge na nich liczyc jak cos bede potrzebowac. Nawet kilka razy chodzilam
          po jajka lub make jak mi zabraklo. Moze nie sa to bliskie przyjaznie, i
          zazwyczaj ograniczamy sie do siedzenia na podworku, czasem do bardzo pozna jak
          jest cieplo, ale jest bardzo przyjemnie.

          Mimo tego ze to sa zupelnie inni ludzie, nie mamy nic wspolnego prawie pod
          zadnym wzgledem, i wiem ze z mezem wiemy o zyciu i swiecie troche wiecej od
          nich, ale sa to dobrzy ludzie, ktorzy maja swoich przyjaciol, kochaja swoje
          rodziny, i dobrze im z tym co maja i co wiedza. I nie zaznalam z ich strony
          zadnych nieprzyjemnosci.
          • kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 03:08
            Poprzednia wypowiedz byla glownie do Rhodeisland, poniewaz Dziewczyna uwaza ze
            Amerykanie sa tacy nie zyczliwi i zmaknieci w sobie.

            "If you want to change the world, start with yourself"
            • mamosz Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 04:47
              Nie tyle zmienila ,co utwierdzila w przekonaniu ,ze moje miejsce jest w Polsce.
    • greeneyes27 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 14:06
      Cyborgus - rowniez zgadzam sie z Toba. Marta2777 - piekna i jak prawdziwa
      wypowiedz.

      Ameryka zmienila mnie i wszystko w moim zyciu na lepsze. Nie wyobrazam juz
      sobie zycia w Polsce.
      Nastapila tez "selekcja naturalna" - wiekszosc kolezanek z Polski przestala sie
      do mnie odzywac - no coz, slynna polska zawisc...
      • foxie777 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 05.05.07, 18:36

        Poniewaz mieszkam tu baaaardzo dlugo, nie jestem w stanie spamietac
        wszystkich zmian, natomiast poge smialo wypowiadac sie na temat
        Amerykanow , bo z nimi zyje, pracuje po prostu mam bardzo scisle
        kontakty od lat. Uwazam, ze jest to narod poza malymi wyjatkami
        bardzo zyczliwy i gotowy do pomocy.Mialam kiedys bardzo powazny problem
        i spotkalam sie z wielkim zainteresowaniem i pomoca.
        Nie ma tez tej ciaglej krytyki, z jaka spotykam sie u Polakow, oraz braku
        wyrozumialosci. To jest bardzo nieprzyjemna cecha naszego narodu.
        Jesli zas chodzi o zawieranie przyjazni , to ostatecznie o co w tych
        przyjazniach chodzi, jesli wlasnie nie o zyczliwosc i zrozumienie.
        Nie naleze do gatunku osob, dla ktorych przyjazn oznacza "walkowanie"
        problemow malzenskich.To tak dla przykladu.
        Zresztu tutaj mialam okazje, zaprzyjaznic sie z ludzmi z roznych stron.
        Filipiny, Cuba, Indie, Szwajcaria, Wlochy, lista dluga.
        Wydaje mi sie, ze teraz w Polsce mlodsze pokolenie patrzy juz inaczej
        Chwala Bogu, na Swiat.

        pozdr

      • monie_pl Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 05.05.07, 18:58
        Greneyes27 chyba jednak przesadzasz co do tej zawisic. W moim przypadku to
        wyglada tak, ze odzywaja sie ci do ktorych ja sie odezwe. Kazdy ma swoje zycie
        i kazdy jest bardzo zajety zarowno tutaj jak i w Polsce.

        Mieszkam tutaj zaledwie 3 lata i juz stracilam kilkoro przyjaciol, ale jak
        odwiedzialm Polske i zrobilam impreze (spotkanie w klubie) to wszyscy sie
        stawili.

        Zaobserwowalam, ze ludzie tutaj zancznie bardziej przywiazuja wage do
        podtrzymywania przyjazni nawet jesli mieszkaja na odleglych kranach kraju. Moj
        M. ciagle utrzymuje kontatk z przyjacielem ze szkolnej lawki od czasow szkoly
        podstawowej choc my jestesmy w Kaliforni a on na Florydzie. My Polacy nie
        musielismy sie tego nauczyc, bo rodzina byla wlasciwie na wyciagniecie reki.

        Ta roznica kuturowa i wiele innych to w wielu momentach efekt geografii i
        historii.
        1. Nie ma w Polsce takich odleglosci jak w Stanach, a ludzie dotad sie tak
        bardzo nie przemieszczali. W Polsced placisz krocie za rachunki telefoniczne w
        porownaniu z Ameryka.
        2. Nie ma w Polsce dinerow, bo wiadomo ze na kolacje do jedziesz do domu
        swojego lub rodziny, a tez chodzenie do restauracji na sniadanie, lunch czy
        obiad nie bylo takie popularne, wiec malych tanich knajpek nie bylo. To sie
        zmienia w Polsce i to dobrze.
        3. Nie ma w Stanach zwyczajy zapraszania do domu ludzi, bo sie ich nie zna, a
        poznac nie jest latwo, bo jak sie juz kogos pozna to ta osoba zmienia miejsce
        zamieszkania i nagle nie ma kogo zaprosic. A tez nie znajac osoby mozna
        zaprosic kogos niebezpiecznego kto zrobi krzywde tobie lub twoim bliskim.
        4. W Stanach sa bractwa na uniwersytetach czego nie ma w Polsce, bo zarowno
        organizacje narzucane przez komune i organizacje tworzone samodzielnie byly pod
        stala obserwacja, wiec lepiej bylo nie organizowac sie.
        5. W Stanach sa bractwa ktore trzymaja sie bardzo mocno razem i polecaja
        sioebie nawzajem. Pamietam taka inicjatywe w Warszawie wsrod kobiet majacych
        swoje ma firemki, ale jakos to nie wyszlo. Prawdopodbnie dlatego, ze tutaj
        polecanie kogos jest w dobrym tonie, a u nas to czesto przylepiana jest latwa
        prywaty.
        6. W Polsce moge wyslac resume do wielu firm zaraz po przyjezdzie do kraju, a
        tutaj musialam cos robic wczesniej i wybralam wolontariat a pozniej rpace w
        sklepie, zeby zdobyc rekomendacje. Rekomendacje w Polsce sprawdzane sa tylko
        przy wyzszych stanowiskach.

        Troche dlugo mi sie to napisalo, ale chcialam pokazac jak ciekawie widac
        roznice gdy popatrzy sie na nie przez pryzmat historii, geografii i kultury.

        Pozdrawiam,
        Monia
        • foxie777 Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 05.05.07, 19:26

          Droga Monie, musisz jeszcze "troche" dluzej tu pomieszkac, aby
          wydawac opinie tak skrystalizowane. "Tutaj nie ma zwyczaju zapraszania
          ludzi do domu". Moze Ty nie jestes jeszcze zapraszana.
          Tutaj zycie towarzyskie jest bardzo aktywne i sa rozne tego formy.
          Spotkania w restauracjach ,i przyjecia w domach.

          pozdr
          • edytais Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 16:47
            > Droga Monie, musisz jeszcze "troche" dluzej tu pomieszkac, aby
            > wydawac opinie tak skrystalizowane. "Tutaj nie ma zwyczaju zapraszania
            > ludzi do domu". Moze Ty nie jestes jeszcze zapraszana.
            > Tutaj zycie towarzyskie jest bardzo aktywne i sa rozne tego formy.
            > Spotkania w restauracjach ,i przyjecia w domach.
            >

            Zgadzam sie. Jak my sie przeprowadzilismy do Arkansas po raz pierwszy dylemat
            jak poznac ludzi. Wczesniej na uczelniach jako studenci zawsze mielismy
            znajomych z wydzialu i razem robilismy przyjecia itp.
            Kilka dni po przeprowadzce chodzilismy po "osiedlu" z dziecmi na spacerze i
            przy okazji bylo tez kilka yard sales. Ludzie zupelnie obcy nas do siebie
            zapraszali! Potem na uczelni byl obiad dla wszystkich profesorow i stojac w
            kolejce maz zostal zaproszony do domu innego profesora na obiad (ta osoba jest
            teraz najlepszym kolega meza). Itp itd.....
            Moze to jest cecha poludnia, ludzie tu sa bardzo otwarci i przyjazni, ale w
            Polsce nie wyobrazam sobie takiego zapraszania osoby z ulicy bo mieszka 2
            przecznice dalej i sa nowi, wiec nie maja przyjaciol.
            • tamsin Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 17:16
              Tak apropos nieznajomych i zaproszen: moja sasiadka bardzo narzeka, ze czasy
              kiedy sasiedzi wyprawiali "block party" dla kazdego nowego sasiada z ulicy juz
              minely. Ale zagadzam sie, zostac zaproszonym do nieznanych osob na bbq party to
              tutaj nie jest sztuka.
            • artremi Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 17:38
              Na uczelni jest troche inaczej, szczegolnie w malym miasteczku. Jak bylam na
              studiach, to tez znalam wielu profesorow i "graduate students" i zapraszalismy
              sie wzajemnie do domow.
              Ale chyba nie ma nikt watpliwosci, ze w PL znacznie wiecej ludzie sie
              odwiedzali niz jest to robione w Stanach. Mysle o takich nieformalnych
              odwiedzinach... Takze znalo sie sasiadow lepiej. Tutaj ludzie czesto machaja do
              sasiadow wyjezdzajac z garazu, ale czesto kompletnie sie nie znaja.
              Jest tez aspekt poznawania nowych ludzi w "starszym" wieku. Duzo osob z biegiem
              czasu sie bardzo ogranicza i maja trudnosci z poznawaniem nowych ludzi.
              Znacznie latwiej jest poznac nowych ludzi w szkole sredniej, niz np majac 30
              lat w nowym kraju.
              • rhodeisland Masz na mysli nie zapowiedziane odwiedziny? Nie!!! 07.05.07, 17:44
                • rhodeisland Co jest powiazane z polskim obrazaniem sie. 07.05.07, 17:46
                  Wytlumacz przyjaciolce albo nie daj Boze komus z rodziny, ze nie chcesz
                  niezapowiedzianych wizyt.
              • 4me1 Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 19:27
                Czy aby napewno znalo sie lepiej sasiadow w Polsce niz tutaj??? Moze na wsi,
                ale nie w miescie w blokach.Czy sasiedzi z blokow znali sie i cos o sobie
                wiedzieli nie mowiac o zaproszeniu do domu? A czy teraz tam gdzie ludzie juz
                mieszkaja we wlasnych domach zapraszaja sie jak tu ,co opisala tamsin?
                • 4me1 chcialam napisac edytais 07.05.07, 19:30
                  bo opisala bardzo typowe tutejsze zachowanie i sadze,ze milsze niz w naszej
                  ojczyznie, gdzie cos takiego jest raczej malo mozliwe.Przynajmniej bylo.
                • artremi Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 22:07
                  Masz racje, ze w blokach moze bylo inaczej.
                  Ja wychowalam sie w willowej dzielnicy Warszawy, ktora jako jedna z nielicznych
                  ocalala po wojnie. Bylo malo "przyjezdnych" ludzi, i byla (i nadal jest) bardzo
                  mila spolecznosc. Wiekszosc ludzi sie zna i czesto sie odwiedzaja. Sa to
                  czesto "niezapowiadane" wizyty, ale oczekiwane. Ostatnio jak bylam u Rodzicow,
                  to widzialam ze tradycje sa utrzymywane. Te wizyty sa "niezapowiadane", zeby
                  nie fatygowac gospodarzy.
                  • 4me1 Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 07.05.07, 23:34
                    Hmm! Trzeba byc bardzo z kims zakolegowanym,trzeba znac dobrze czyjs rozklad
                    dnia, czuc sie z tym kims swobodnie,zeby nagle wizyty byly oczekiwane ,przez co
                    tez zapobiegaly fatygowaniu gospodarzy i faktycznie nie komplikowaly.
                    • rhodeisland Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 08.05.07, 01:53
                      Problem w tym, ze osoby skladajace niezapowiedziane wizyty nie czuja, ze
                      zachowuja sie niewlasciwie.
                      Metoda na nich jest postawienie ich w niezrecznej sytuacji np. otworzenie drzwi
                      w niekompletnym stroju, zrobienie w domu wielkiego balaganu. Moze wreszcie do
                      nich dotrze zeby dzwonic przed przyjsciem.
            • hamerykanka Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 18.06.07, 18:48
              Troszke off-topic: Milo ze ktos jeszcze jest w Arkansas! pozdrawiam
              • aniutek Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 18.06.07, 19:45
                taki fajny topic i zdech, czemu?

                ja bardzo lubie niezapowiedziane wizyty, siedzenie w kuchni przy misce zupy gadanie do rana przy
                flaszce. i jak sie okazuje NIE tylko w PL ze starymi przyjaciolmi jest to mozliwe, bo zdarza sie i tutaj.

                ale wracajac do tematu, ja jak i Edytais przyjechalam tutaj po maturze i w sumie cale dorosle zycie
                przezylam tu, przez 2-3 lata w miedzyczasie bylam w PL gdzie pracowalam i rpobowalam sie na nowo
                osiedlic ale w koncu stwierdzilam, ze tutaj jest moj dom, za bardzo sie "zamerykanizowalam" ;0
                chyba jestem szczeciara, ciagle spotykam jakis fajnych ludzi, w szkole, na forum, na ulicy i w windzie,
                wiele razy spotkalam sie tu z bezinteresownoscia, zyczliwoscia, porada i pomoca i sama staram sie pay
                it forward :)
                www.payitforwardfoundation.org
                • magdamajewski Re: Zapomniane przyjaciolka a zawisc,,, 21.06.07, 02:34
                  aniutek napisała:

                  > chyba jestem szczeciara, ciagle spotykam jakis fajnych ludzi, w szkole, na
                  foru
                  > m, na ulicy i w windzie,
                  > wiele razy spotkalam sie tu z bezinteresownoscia, zyczliwoscia, porada i
                  pomoca

                  no jestes
              • edytais Hamerykanka 19.06.07, 22:24
                gdzie w AR mieszkasz?
                • hamerykanka Re: Hamerykanka 16.09.07, 19:22
                  Greenwood:)
    • ertes Oczywiscie! 20.06.07, 06:26
      Okazalo sie ze Polska nie jest Chrystusem Narodow a Polacy maja jeszcze bardzo
      dluga droge przed soba zeby zacac sie porownywac z innymi.
    • greeneyes27 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 20.06.07, 15:46
      monie_pl napisała:
      > Greneyes27 chyba jednak przesadzasz co do tej zawisic.

      Fakty sa takie, ze przestaly odpowiadac na moje e-maile, SMS-y i "nie poznaja"
      mojem mamy na ulicy...
    • monikan1 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 20.06.07, 23:31
      Mieszkam w NY ponad 17 lat, podobnie jak Aniutek czy Editas przyjechalam tutaj
      po maturze. Niby jest to dlugi okres, ale w dalszym ciagu utrzymuje przyjaznie
      z Polski. Czesc moich przyjaciol z lat licealnych porozjezdzalo sie po innych
      krajach, aczkolwiek dalej utrzymujemy serdeczne kontakty. Chyba jak sie chce,
      to mozna. Kontakty urywaja sie, jak ich nie pielegnujemy.
      Ameryka zdecydowanie nauczyla mnie cierpliwosci! Zanim zdobylam wymarzony zawod
      minelo sporo czasu, nie dlatego , ze mozna tak sobie dlugo studiowac, ale , ze
      musialm pracowac aby sie utrzymac i placic za te studia. Oplacilo sie.
      Cierpliwie czekalam az zycie tutaj przestanie byc " tymczasowe", czyli
      tymczasowe prace, mieszkania, znalezione meble, darowane sprzety domowe itp. W
      tym samym okresie kolezanki w Polsce budowaly i meblowaly swoje domy czy
      mieszkania.Wiedzialam, ze i na mnie przyjdzie kolej,tylko cierpliwosci!
      Ameryka nauczyla mnie tolerancji! My Polacy nie jestesmy narodem tolerancyjnym,
      choc kazdy Polak zapytany zapiera sie , ze jest. Przez lata obcujac z roznymi
      narodowosciami, niestey my jestesmy tymi co oceniaja innych bardzo krytycznie.
      Wydaje mi sie , ze czasem jak Polak nie zna czegos to automatycznie musi byc to
      zle.
      Ameryka nauczyla mnie patrzec na zycie z roznych perspektyw. Nie tylko z tej
      nad Wisly.
      Pozdrawiam,
      Monika
    • pani.migotka Re: Czy Ameryka Was zmienila? 21.06.07, 01:04
      Nie zmienila, ale przerazila. Tyle tu biedoty, zaniedbanych, otylych ludzi.
      Inaczej sobie ja wyobrazalam. Rozczarowalam sie. Nie jestem tolerancyjna i
      denerwuje mnie wiele. Moze przywykne z czasem albo uciekne z tad.
      • lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 30.06.07, 03:28
        pani.migotka napisała:

        > Nie zmienila, ale przerazila. Tyle tu biedoty, zaniedbanych, otylych ludzi.
        > Inaczej sobie ja wyobrazalam. Rozczarowalam sie. Nie jestem tolerancyjna i
        > denerwuje mnie wiele. Moze przywykne z czasem albo uciekne z tad.

        Przerazila? Rozczarowana.? To nie taka Ameryke mialysmy w marzeniach.? Prawda?
        Lucy
    • oxygen35 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 30.06.07, 09:10
      Mysle, ze zmienila na lepsze - mam wiecej tolerancji, pewnosci siebie,
      zdecydowanie bardziej pozywywne nastawienie do swiata i wiele jeszcze innych
      zmian na lepsze u siebie zaobserwowalam. Nie wiem, czy to wynik mieszkania w
      Stanach, czy w Kalifornii w szczegolnosci, ale podobaja mi sie te zmiany i
      dobrze mi z tym :)
      • lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 02.07.07, 02:09
        oxygen35 napisała:

        > Mysle, ze zmienila na lepsze - mam wiecej tolerancji, pewnosci siebie,
        > zdecydowanie bardziej pozywywne nastawienie do swiata i wiele jeszcze innych
        > zmian na lepsze u siebie zaobserwowalam. Nie wiem, czy to wynik mieszkania w
        > Stanach, czy w Kalifornii w szczegolnosci, ale podobaja mi sie te zmiany i
        > dobrze mi z tym :)
        Mnie Ameryka tez zmienila. Nie wiem czy na gorsze czy na lepsze. Zalezy od
        punktu widzenia. Nie ufam - tak jak kiedys ludziom ufalam. Nie wierze na slowo-
        tak jak kiedys wierzylam. Nie lubie "przyjaciol" a tym bardziej "przyjaciolek".
        Moze jestem bardziej pewna siebie. Moze bardziej arogancka. A moze to tylko
        sprawa wieku, a nie Ameryki?. W kazdym razie nie jestem juz ta Lucyna, ktora
        wyjechala z Polski 17 lat temu.
        Lucy
    • rhodeisland Zgadzam sie z migotka 03.07.07, 19:48
      Mnie tez ta bieda i otylosc (to pokolenie jako pierwsze bedzie zylo krocej od
      swoich rodzicow) przerazily.
      Czuje smutek, ze wiele ludzi tu urodzonych ma tak niski standard zycia.
      Zaskakujace jest to, ze krotko po przyjezdzie tutaj mialam wyzszy od wielu z
      nich. To znaczy, nie stac mnie bylo na wiele rzeczy, ale nigdy nie zylam w
      biedzie, zawsze mialam ubezpieczenie medyczne, zadnych dlugow. Mialam tez
      mozliwosc wyjechania stad, czego nie mozna powiedziec o wielu obywatelach. Nie
      dosc, ze nie maja paszportow (sa tacy, co nawet ID nie posiadaja), to nie stac
      ich na wyjazd nie dosc, ze za granice, to poza miejsce swojego urodzenia.
      Czuje sie wielka szczesciara i czuje litosc nad tymi biedakami, z ktorych spora
      czesc nadal czuje sie lepsza od innych narodow. Chcialabym zobaczyc ich miny
      gdyby zobaczyli kraje gdzie nie ma takiej biedy.
      • kisiulak Re: Zgadzam sie z migotka 03.07.07, 19:52
        >Czuje sie wielka szczesciara i czuje litosc nad tymi biedakami, z ktorych spora
        >czesc nadal czuje sie lepsza od innych narodow.

        Zachowaj te litość dla siebie...

        >Chcialabym zobaczyc ich miny
        >gdyby zobaczyli kraje gdzie nie ma takiej biedy.

        A jakie to?

        • rhodeisland Wiekszosc cywilizowanego swiata 04.07.07, 03:46
          • xjkw Re: Wiekszosc cywilizowanego swiata 05.07.07, 23:45
            "Even visitors from other rich countries are often startled, when they first
            visit the American heartland, by the staggering abundance they encounter.
            Nowhere else do blue-collar workers have so much stuff: two-car garages,
            all-terrain vehicles, wide-screen TVs, tons of toys and knick-knacks and plenty
            of space to store it all."

            To z Economist'a:
            www.economist.com/research/articlesBySubject/displaystory.cfm?subjectid=3856663&story_id=9230588
            m
            Pozdrawiam
            • rhodeisland W tym kraju nie powinno byc tyle glodnych ludzi 06.07.07, 01:30
              www.hungerinamerica.org/
              • tamsin Re: W tym kraju nie powinno byc tyle glodnych lud 06.07.07, 02:32
                i myslisz, ze ci co zglaszaja sie do food pantry sa glodni, czy po prostu ida
                po darmowe jedzenie?
          • kisiulak Re: Wiekszosc cywilizowanego swiata 06.07.07, 06:53
            Ale moze dokladniej, bo z tego co wiem to prawie w kazdym kraju jest bieda
            jakby tak dobrze sie przyjzec.
      • katlia Re: Zgadzam sie z migotka 06.07.07, 17:12
        Ubawilas mnie troche tym komentarzem. Nie, ze sie nie zgadzam bo jak kazda
        rozsadna osoba ktora troche zycia i swiata widziala zdaje sobie sprawe ze bieda
        jest, byla i zawsze bedzie w USA. Ubawilas mnie tym, ze nie tylko widzisz zycie
        tu tak na czarno-bialo, ale takze ze twoj komentarz jest w tresci i stylu
        zupelnie jak opisy 'zgnilego zachodu' ktore sie czytalo w latach PRLu. Radze ci
        troche szerszych horyzontow, RI.
        • 4me1 bieda byla,jest i bedzie 06.07.07, 18:05
          nie tylko w USA, Anglii, Francji,we Wloszech, Polsce,
          Rosji, .....itd.niepotrzebne skreslic. Tyle,ze bieda biedzie nierowna.
          Biedy sie nie zniweluje, bo zawsze beda ludzie,ktorzy z takich czy innych
          powodow nie chca, lub nie moga pracowac.
          RI pisze faktycznie jak kiedys pisaly publikatory za PRL-u. Pytanie do RI,czy
          sadzi, ze wszyscy biedni musza byc biedni? Ja nigdy nie zapomne jak niedlugo po
          przyjezdzie do USA (jestem tu 23lata) pod sklepem wysiadla z vanu gromada
          ludzi,malenkie dzieci, ale i takie juz ciut wieksze, nastolatki i dwie z nich
          z nich byly w ciazy. Zorientowalam sie,ze wsrod tych biegajacych maluchow,
          byly tez ich dzieci. Tak sie zlozylo,ze stanelysmy z mama za nimi do kasy.
          Wozki naladowane jakimis hipsami, chrupami, piciem. Patrzymy ,a oni nie placa
          pieniedzmi, czy karta,ale maja jakies "kupony". Wtedy nie wiedzialam co to jest.
          Ale szokiem bylo jak jedna z tych nastolatek w ciazy zwraca sie do najstarszej
          z tych kobiet, ale calkiem jeszcze mlodej kobiety , wydekoltowanej, na
          obcasach ,grandma. Czy takich RI zaliczy do biednych? Jak to przerwac?
          • katlia Re: bieda byla,jest i bedzie 06.07.07, 19:12
            Wiele sie zmienilo z welfare (bo o tym piszesz)
          • artremi Re: bieda byla,jest i bedzie 06.07.07, 19:21
            W moim miescie high school konczy tylko 25% uczniow. Wiele dziewczynek zachodzi
            w ciaze w wieku 12-13 lat i wtedy juz rezygnuja ze szkoly. Majac 30 lat wiele z
            nich sa juz babciami i maja wiele dzieci z wieloma mezczyznami. Nie wiem jaki
            procent z tych osob ma prace, ale mysle ze niewielki. Mysle ze jest to bieda,
            ale inny rodzaj - bieda umyslowa.
            • katlia Re: bieda byla,jest i bedzie 06.07.07, 19:49
              No i co?
              • artremi Re: bieda byla,jest i bedzie 06.07.07, 20:40
                No i nic... Bieda byla,jest i bedzie - jak w tytule. Czesto ci "biedacy" sami
                musza stwierdzic, ze jest im zle i sami musza zmienic swoj los.
            • lucy58 Re: bieda byla,jest i bedzie 07.07.07, 03:25
              artremi napisała:

              > W moim miescie high school konczy tylko 25% uczniow. Wiele dziewczynek
              zachodzi
              >
              > w ciaze w wieku 12-13 lat i wtedy juz rezygnuja ze szkoly. Majac 30 lat wiele
              z
              >
              > nich sa juz babciami i maja wiele dzieci z wieloma mezczyznami. Nie wiem jaki
              > procent z tych osob ma prace, ale mysle ze niewielki. Mysle ze jest to bieda,
              > ale inny rodzaj - bieda umyslowa.

              W koncu ktos wpadl na wlasciwy problem. Problem edukacji. A ta w USA jest
              ponizej krytyki. 11% uczniow po ukonczeniu colegu nie potrafi odnalezc WLASNEGO
              kraju na globusie. Ponad 20% nie potrafi wymienic dwoch panstw sasiadujacych z
              USA. Niektorzy delikwenci wymieniali ALASKE. Polowa testowanych nie wiedziala
              jakie oceany otaczaja USA. (Czesc z nich wymieniala jedno z Wielkich jezior.)
              Bosnie umiejscowiali gdzies na dalekim wschodzie - kolo Wietnamu. (A nazwa
              KOSOWO kojarzyla im sie z z rosyjskim badaczem). Nie mowiac juz o podstawowych
              pojeciach matematycznych. Takich jak mnozenie czy dzielenie. O procentach
              prosze zapomniec. Jak do tej pory ZADNA ze znajomych mi amerykanek nie potrafi
              pokazac na linijce gdzie jest 3/4 incha. I kazda skonczyla odpowiednik
              polskiego liceum. Geometria jest dla wszystkich amerykanow czarna magia. Nie
              mowiac o wlasciwej pisowni.
              Lucy
    • rhodeisland Re: Czy Ameryka Was zmienila? 06.07.07, 20:45
      Uwazam, ze w tak rzekomo bogatym kraju nie powinno byc tyle biednych, glodnych
      ludzi, jak i osob, ktore nie maja ubezpieczenia medycznego. To, ze system
      opieki medycznej i ubezpieczen jest chory nie jest moim wymyslem.
      Przepasc miedzy bardzo bogatymi i bardzo biednymi ciagle sie rozszerza.
      Ten kraj moglbym byc rajem, ale wiadomo, co jest najwazniejsze dla rzadu, gdzie
      przeznacza sie najwieksze pieniadze.

      My mamy to wielkie szczescie, ze mozemy zawsze stad wyjechac. Takiej
      perspektywy nie maja ludzie, ktorym sie tu nie powiodlo. Jestem zaskoczona
      spotykajac ludzi, ktorym sie marza wakacje w Meksyku, tzn. jest to szczyt ich
      marzen. Na nic wiecej ich nie stac.

      Szczesciarami jestesmy.
      • rhodeisland Mam na mysli ludzi tu urodzonych, ktorym sie 06.07.07, 20:47
        nie powiodlo, ktorzy nigdy nie mieszkali w innym kraju.
      • 4me1 masz pomysl RI jak zlikwidowac biede? 06.07.07, 22:43
        rhodeisland napisała:

        > Uwazam, ze w tak rzekomo bogatym kraju nie powinno byc tyle biednych,
        glodnych
        > ludzi, jak i osob, ktore nie maja ubezpieczenia medycznego. To, ze system
        > opieki medycznej i ubezpieczen jest chory nie jest moim wymyslem.
        > Przepasc miedzy bardzo bogatymi i bardzo biednymi ciagle sie rozszerza.
        > Ten kraj moglbym byc rajem, ale wiadomo, co jest najwazniejsze dla rzadu,
        gdzie
        >
        > przeznacza sie najwieksze pieniadze.
        >
        > My mamy to wielkie szczescie, ze mozemy zawsze stad wyjechac. Takiej
        > perspektywy nie maja ludzie, ktorym sie tu nie powiodlo. Jestem zaskoczona
        > spotykajac ludzi, ktorym sie marza wakacje w Meksyku, tzn. jest to szczyt ich
        > marzen. Na nic wiecej ich nie stac.
        >
        > Szczesciarami jestesmy.

        no i ktora, ta niezawiniona, czy te jednak zawiniona? Czesc biedy jaka widzisz
        to jak ktos wyzej napisal bieda umyslowa.
        Nie ma nic gorszego jak pochylanie sie nad bieda, wlasnie takie ogolne gadanie,
        bez glebszej analizy problemu. Owszem jestesmy szczesciarami,ale ja swoje
        szczescie zawdzieczam moim rodzicom,ktorzy wszystkie pieniadze ladowali w moje
        i mego brata wyksztalcenie i troche sobie,ze chcialam sie jak najlepiej i jak
        najwiecej uczyc.
      • katlia Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 00:15
        Zaden kraj nie moze byc i nie bedzie rajem z prostego powodu: ludzie nie sa
        perfekcyjni, i raczej nie wymysla perfekcyjnego systemu. Oczekiwanie, ze kraj
        bedzie 'rajem' tylko dlatego ze jest to kraj bogaty jest dziecinne i naiwne,
        tak samo jak oczekiwanie, ze biedny kraj bedzie 'pieklem.'

      • lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 03:37
        rhodeisland napisała:

        > > Jestem zaskoczona
        > spotykajac ludzi, ktorym sie marza wakacje w Meksyku, tzn. jest to szczyt ich
        > marzen. Na nic wiecej ich nie stac.
        >
        > Szczesciarami jestesmy.

        Moim szczytem marzen jest wogole MIEC wakacje. A juz w Meksyku - byloby
        Everestem wsrod tych szczytow. Czy ty RI zyjesz rzeczywiscie w USA? A moze
        gdzies w jakiejs wydumanej,wirtualnej Arkadii?. A moze masz meza milionera i
        ten Cie karmi szampanem na dzien dobry.
        Lucy
        • artremi Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 04:53
          Lucy58, chyba lekko przesadzasz z tymi wakacjami w Meksyku. Wydaje mi sie, ze
          wiekszosc Amerykanow stac na taki wyjazd. Ale pisalysmy o pewnej grupie na dnie
          spolecznym (pewnie w sumie kilkadziesiat milionow)ktora zyje w innej
          rzeczywistosci. To prawda ze mnostwo ludzi nie ma nawet normalnego ID, nie
          mowiac nawet o prawie jazdy. Kilkadziesiat milionow ludzi nie ma ubezpieczenia
          zdrowotnego.
          • edytkus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 05:05
            artremi napisała:

            > Lucy58, chyba lekko przesadzasz z tymi wakacjami w Meksyku. Wydaje mi sie, ze
            > wiekszosc Amerykanow stac na taki wyjazd.

            przeciez ona nie miala na mysli to czy kogos stac na Meksyk czy nie, ja tez bym chciala miec wakacje
            chociaz akurat nie pracuje ;)
            • katlia Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 06:20
              edytkus, to ty lepsza ode mnie - ja i pracuje i nie mam wakacji...
              • aneta05 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 17:18
                katlia napisała:

                > ja i pracuje i nie mam wakacji...

                jak to mozliwe...to co to za praca, ze nie ma ZADNEGO urlopu???
          • lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 06:23
            artremi napisała:

            > Lucy58, chyba lekko przesadzasz z tymi wakacjami w Meksyku. Wydaje mi sie, ze
            > wiekszosc Amerykanow stac na taki wyjazd. Ale pisalysmy o pewnej grupie na
            dnie
            >
            > spolecznym (pewnie w sumie kilkadziesiat milionow)ktora zyje w innej
            > rzeczywistosci. To prawda ze mnostwo ludzi nie ma nawet normalnego ID, nie
            > mowiac nawet o prawie jazdy. Kilkadziesiat milionow ludzi nie ma
            ubezpieczenia
            > zdrowotnego.

            Wiekszosci amerykanow nie stac na zrobienie sztucznej szczeki przed dostaniem
            Medicare, czyli przed ukonczeniem 65 roku zycia. (przyjrzyj sie tym 50 latkom
            pracujacym fizycznie). A co dopiero mowiac o wyjezdzie na jakies wakacje.???
            Znam wielu amerykanow z tzw, blue colar i zaden nie byl na zadnych wakacjach. O
            brakach w uzebieniu nawet nie wspominam. Biora wakacje wtedy, kiedy jest maly
            ruch w biznesie i cos tam remontuja w domu. Jak zyje tu prawie 18 lat, zaden z
            amerykanskich znajomych nie wybral sie nigdy na zadne wakacje. Oprocz tych do
            pobliskiego Home Depot.
            Lucy
            • aneta05 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 17:16
              lucy58 napisała:

              Wiekszosci amerykanow nie stac na zrobienie sztucznej szczeki przed dostaniem
              > Medicare, czyli przed ukonczeniem 65 roku zycia. (przyjrzyj sie tym 50 latkom
              > pracujacym fizycznie). A co dopiero mowiac o wyjezdzie na jakies wakacje.???
              > Znam wielu amerykanow z tzw, blue colar i zaden nie byl na zadnych wakacjach. O
              >
              > brakach w uzebieniu nawet nie wspominam. Biora wakacje wtedy, kiedy jest maly
              > ruch w biznesie i cos tam remontuja w domu. Jak zyje tu prawie 18 lat, zaden z
              > amerykanskich znajomych nie wybral sie nigdy na zadne wakacje. Oprocz tych do
              > pobliskiego Home Depot.
              > Lucy

              mnie sie tez zdaje, ze to jest bardziej podejscie do zycia niz brak kasy...oni
              nawet nie mysla, ze jest cos poza ich dzielnica co mozna zobaczyc etc, po prostu
              nie czuja takiej potrzeby albo z gory zakladaja, ze ich na to nie stac. Wiadomo,
              ze mozna podrozowac tanio...nikt im nie kaze jechac do 5 gwiazdkowego hotelu w
              Cancun w sezonie.
              Przypuszczam, ze Ci ludzie maja dlugi na kartach bo kupuja jakies niepotrzebne
              bajery, mnostwo ciuchow, kablowka etc. a zamiast ograniczyc te wydatki a kase
              przeznaczyc na jakis wyjazd to narzekaja, ze ich nie stac.
              • lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 10.07.07, 03:19
                aneta05 napisała:
                >
                > mnie sie tez zdaje, ze to jest bardziej podejscie do zycia niz brak kasy...oni
                > nawet nie mysla, ze jest cos poza ich dzielnica co mozna zobaczyc etc, po
                prost
                > u
                > nie czuja takiej potrzeby albo z gory zakladaja, ze ich na to nie stac.
                Wiadomo
                > ,
                > ze mozna podrozowac tanio...nikt im nie kaze jechac do 5 gwiazdkowego hotelu w
                > Cancun w sezonie.
                > Przypuszczam, ze Ci ludzie maja dlugi na kartach bo kupuja jakies niepotrzebne
                > bajery, mnostwo ciuchow, kablowka etc. a zamiast ograniczyc te wydatki a kase
                > przeznaczyc na jakis wyjazd to narzekaja, ze ich nie stac.
                >
                Rozbrajasz mnie, moja panno. Oczywiscie, ze Ci ludzie nie maja kasy, bo wydaja
                na takie bajery jak jedzonko, buciki, benzynke i te inne wszelkie duperelki.
                Oczywiscie bez jedzonka, bucikow i tych pare lachow na grzbiet mogliby sie
                obyc. Co tam pare tygodni glodowki. Grunt, ze rodzinka pojedzie odwiedzic
                swiecace kasyna w Vegas.
                Lucy
            • katlia Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 18:15
              Lucy, przyjedz do mnie i zapoznam ciebie z moimi znajomymi
              • 4me1 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 08.07.07, 02:07
                Zapraszam ja tez,jak Katia. Ja tez znam wielu naprawde niebogatych
                Amerykanow,ktorzy jezdza. Mysle,ze to wiele zalezy od ludzi. Znam ludzi,ktorzy
                maja duzy dochod, maja urlopy,ale nigdzie nie jada, bo odkladaja te pieniadze,
                wola miec dwa volva, za duzy jak dla nich dom,niz wydac na podroze.
                Mam znajoma Polke, ktorej jako jeszcze uczennica HS pomagalam w zalatwianiu
                papierow, bo bardzo slabo znala jezyk, ktora pracowala ciezko , ukladala towary
                na polkach w Wal-Marcie,jej maz pracowal w elektrowni, nie mial fachu w
                garsci,wiec nie zarabial duzo , sami wybudowali sobie w lesie dom, urlopu
                mieli malo,ale zwiedziali,caly rok szykowali sie i jezdzili. To zalezy co kto
                woli, no i jakim jest czlowiekiem.
            • cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 07.07.07, 21:08
              lucy, piszesz o wiekszosci amerykanow, a potem wskazujesz na pracujacych
              fizycznie - sorry, ale oni nie sa wiekszoscia amerykanow........
              • tamsin Re: Czy Ameryka Was zmienila? 08.07.07, 05:09
                cyborgus napisała:

                > lucy, piszesz o wiekszosci amerykanow, a potem wskazujesz na pracujacych
                > fizycznie - sorry, ale oni nie sa wiekszoscia amerykanow........
                >
                mysle, ze Lucy pisala o tej wiekszosci amerykanow ktora ONA zna, nie o
                wiekszosci Amerykanow. Wiadomo, ze jest Ameryka "A" i Ameryka "B", rowniez jest
                Ameryka z trailer park, w ktorym ludziom na pewno sie nie powodzi, wiec tych
                zebow nie wstawiaja sobie tylko ze szczerbata geba chadzaja do sklepow, dla
                tych ludzi rownie wazniejsze jest wykupienie sobie po tygodniu odpowiedniego
                zapasu piwa i kartonu papierosow i wygodnie miejsce na udeptanej kanapie przed
                telewizorem. Mimo ze cena tego piwa i papierosow jest rowna oplaceniu za
                ubezpieczenie medyczne, wola oni jedna te pierwsza opcje, bo gratyfikacja jest
                natychmiastowa. O wyjazdach na wakacjach nawet nie ma co wspominac, bo to nie
                te priorytety.
                • lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 10.07.07, 04:00
                  tamsin napisała:

                  > cyborgus napisała:
                  >
                  > > lucy, piszesz o wiekszosci amerykanow, a potem wskazujesz na pracujacych
                  > > fizycznie - sorry, ale oni nie sa wiekszoscia amerykanow........
                  > >
                  > mysle, ze Lucy pisala o tej wiekszosci amerykanow ktora ONA zna, nie o
                  > wiekszosci Amerykanow. Wiadomo, ze jest Ameryka "A" i Ameryka "B", rowniez
                  jest
                  >
                  > Ameryka z trailer park, w ktorym ludziom na pewno sie nie powodzi, wiec tych
                  > zebow nie wstawiaja sobie tylko ze szczerbata geba chadzaja do sklepow, dla
                  > tych ludzi rownie wazniejsze jest wykupienie sobie po tygodniu odpowiedniego
                  > zapasu piwa i kartonu papierosow i wygodnie miejsce na udeptanej kanapie
                  przed
                  > telewizorem. Mimo ze cena tego piwa i papierosow jest rowna oplaceniu za
                  > ubezpieczenie medyczne, wola oni jedna te pierwsza opcje, bo gratyfikacja
                  jest
                  > natychmiastowa. O wyjazdach na wakacjach nawet nie ma co wspominac, bo to nie
                  > te priorytety.

                  A wiec wedlug Ciebie sa 3 klasy amerykanow: Klasa "A" - bilionerzy.
                  Klasa "B" - milionerzy. A reszta nalezy do tej szczerbatej, parkowej klasy,
                  ktorym sie nawet nie marzy wycieczka do Meksyku.
                  Dla mnie Ameryka dzieli sie na tych zdrowych z ubezpieczeniem zdrowotnym, i na
                  tych chorych ktorzy nie maja takowego ubezpieczenia. Oczywiscie dla tych
                  ostatnich najwazniejszym priorytetem jest zwiedzenie wysychajacych florydzkich
                  Zielonych Bagien... Nawet ze szczerbatymi zebami, czy zagladajacym do okna
                  bankrunctwem z powodu szpitalnych rachunkow. Priorytety.
                  Nie wiem dziewczyno, w jakiej Ty czesci Ameryki mieszkasz. Ale z tego co
                  piszesz to bardziej przypomina Venus, niz te ziemskie padoly.
                  Lucy

                  • tamsin Re: Czy Ameryka Was zmienila? 10.07.07, 04:13
                    lucy58 napisała:

                    Nawet ze szczerbatymi zebami, czy zagladajacym do okna
                    > bankrunctwem z powodu szpitalnych rachunkow. Priorytety.
                    > Nie wiem dziewczyno, w jakiej Ty czesci Ameryki mieszkasz. Ale z tego co
                    > piszesz to bardziej przypomina Venus, niz te ziemskie padoly.
                    > Lucy
                    >
                    Juz ci kiedys pisalam, ze zamiast dmuchac z dymem codziennie $5 czy $6 za
                    paczke papierosow, plus te six packs, wykup sobie ubezpieczenie i ci sie
                    zupelnie opieka zdrowotna w Ameryce inaczej przedstawi. Nie czekaj az ktos za
                    ciebie zaplaci. Moze nawet zapomnisz o tych wspanialych szpitalach z PRLu. A co
                    do tej planety Venus, gdybym mieszkala w trailer park, to tez wszystko poza
                    wydawaloby mi sie jak zycie milionerow/bilionerow, wiec troche rozumiem twoje
                    zgorzknienie.
                    • lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 13.07.07, 03:15
                      tamsin napisała:

                      > lucy58 napisała:
                      >
                      >> >
                      > Juz ci kiedys pisalam, ze zamiast dmuchac z dymem codziennie $5 czy $6 za
                      > paczke papierosow, plus te six packs, wykup sobie ubezpieczenie i ci sie
                      > zupelnie opieka zdrowotna w Ameryce inaczej przedstawi. Nie czekaj az ktos za
                      > ciebie zaplaci. Moze nawet zapomnisz o tych wspanialych szpitalach z PRLu. A
                      co
                      >
                      > do tej planety Venus, gdybym mieszkala w trailer park, to tez wszystko poza
                      > wydawaloby mi sie jak zycie milionerow/bilionerow, wiec troche rozumiem twoje
                      > zgorzknienie.

                      Zgorzknienie? A to niby z jakiego powodu? Ze mam wspaniala prace, wspanialy dom
                      w trailer park, z basenem, jakuzzi, biblioteka, sala gimnastyczna pod nosem? I
                      ze nie jestem zadluzona do konca zycia za takie przyjemnosci?
                      A co do tych ubezpieczen zdrowotnych radze obejrzec "Sicko" i olac komentarze
                      CNN.
                      Lucy
              • lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 10.07.07, 04:04
                cyborgus napisała:

                > lucy, piszesz o wiekszosci amerykanow, a potem wskazujesz na pracujacych
                > fizycznie - sorry, ale oni nie sa wiekszoscia amerykanow........

                Rzeczywiscie. Masz zapewne na mysli,ze wiekszosc tych fizycznych to czarni,
                zolci, brazowi. Czyli nie "PRAWDZIWI" amerykanie.
                Lucy
                • edytkus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 10.07.07, 04:32
                  lucy58 napisała:

                  > cyborgus napisała:
                  >
                  > > lucy, piszesz o wiekszosci amerykanow, a potem wskazujesz na pracujacych
                  > > fizycznie - sorry, ale oni nie sa wiekszoscia amerykanow........
                  >
                  > Rzeczywiscie. Masz zapewne na mysli,ze wiekszosc tych fizycznych to czarni,
                  > zolci, brazowi. Czyli nie "PRAWDZIWI" amerykanie.
                  > Lucy

                  co jest zlego w pracy fizycznej? do wielu zawodow fizycznych potrzeba lat nauki (nawet w college'u) i
                  niezlych kwalifikacji a zarobki czestokroc sa wyzsze niz przy pracy umyslowej

                  USA to kraj ktorego nie mozna sklasyfikowac dzielac na A i B, tu jest caly alfabet :) WW trailer park,
                  poznalam kiedys Polaka ktory przekonywal mnie ze to jest najlepsze rozwiazanie, najtanszy sposob na
                  wlasny kat a i pozwiedzac nie ruszajac sie z domu mozna ;)) W mojej miejscowosci sa dwa czy trzy
                  takie parki i w jednym jeszcze do niedawna ludzie mieli piekne altanki z mini-stawami, zadbane sidingi
                  i rabatki, a samochody jakie przed kontenerami (chociaz bardziej wygladaly jak ranch-houses) - BMW,
                  corvette, Mercedes - bynajmniej nie stare! Niestety o ile wczesniej lubilam tamtedy chodzic na skroty
                  do parku tak teraz sie boje :( Chodzi o to ze nie kazdy mieszka w kontenerze bo to najlepsze na co go
                  stac, czasem to swiadomy wybor i naprawde nie warto oceniac ludzi przez pryzmat wygladu czy
                  widocznego stanu posiadania. Co do problemu brakow w uzebieniu to niestety ale prym chyba wioda
                  nasi rodacy, czesto wcale nie dlatego ze ich na to nie stac. Naprawde jeszcze nie spotkalam
                  Amerykanina bez zeba/ow, moze dlatego ze nie obracam sie w kregach zuli, nie watpie ze im moze
                  brakowac zebow, ale bezzebni Polacy ktorych poznalam bynajmniej nie stanowia nizin spolecznych!
                  • rhodeisland Co do zebow 10.07.07, 21:59
                    To obserwuje u starszych Amerykanow zastepowanie swoim zniszczonych zebow
                    gigantycznymi koronami. To sie na szczescie zmienia, bo cosmetic dentistry caly
                    czas sie rozwija i korony albo sztuczne zeby wygladaja bardziej naturalnie.
                    U starszych ludzi widze jednak tak wielkie zeby ze nie moga zamknac ust.
                    Ale spotykam z kolei mlodych Polakow, ktorzy maja wyrazne ubytki w uzebieniu.
                    Nie szkoda im za to pieniedzy na papierosy albo alkohol.
                    • artremi Re: Co do zebow 10.07.07, 23:45
                      Zgadzam sie z Twoja opinia odnosnie uzebienia naszych Rodakow. Ostatnio jak
                      bylam w PL, to spotkalam sie ze swoja kuzynka, ktora piastuje bardzo wysokie
                      stanowisko w Ministerstwie Oswiaty. Brat mowil, ze czesto ja pokazuja w TV. Ta
                      kuzynka bardzo ladnie sie ubiera i nawet mi sie zwierzyla, ze mysli o romansie z
                      jakims mlodym czlowiekiem. (Oczywiscie meza nie zostawi, gdyz te prowadzi
                      dochodowa firme). Co mnie zdziwilo u tej kuzynki, ze brakowalo jej jednego zeba.
                      Ja bym sie wstydzila pokazywac sie znajomym czy w pracy w takim stanie.
                      • jaga_nj Re: Co do zebow 11.07.07, 00:28
                        Ostatnio ogladalam jakis program jak pozbyc sie dlugow, oszczedzac itp. i
                        pewien facet powiedzial i w pewnym sensie sie z tym zgodze, ze niby ludzie nie
                        maja ubezpieczenia ale codziennie kupuja latte w starbuksie;) plus inne zbedne
                        pierdoly , a moga tam sie zatrudnic i beda mieli ubezpieczenie. W wielu
                        przypadkach tak niestety jest, najlatwiej jest usiasc i narzekac . Byl pewien
                        okres kiedy nie mielismy ubezpieczenia i zamiast narzekac placilismy za cobre
                        $1200 miesiecznie przez pol roku i w tym czasie ani razu nie bylismy u lekarza.
                        Takze drazni mnie jak ktos mowi, ze jemu sie nalezy a inni musza za to placic.

                        Co do zebow to odwiedzila mnie ostatnio znajoma z Polski, notabene pani kurator
                        i cos tam jeszcze i brakowalo jej dwoch czworek. Coz to jednak jest jak sie ma
                        kilka fakultetow;)))
                        • tamsin Re: Co do zebow 11.07.07, 02:51
                          co w tym jest, kiedys do mnie przyjechala kolezanka z Polski i tez bez zeba. Co
                          najgorsze, to ze miala taki usmiech ze wszystkie zeby pokazywala, wiec tej brak
                          tylnego zeba wygladal jakby jej doslownie dwojke ktos wyrwal. Zapytalam czemu
                          wyrwala zeba, a ona na to ze bolal bo byl zepsuty i ze troche zaluje, ze
                          wyrwala.
                          • ania_2000 Re: Co do zebow 11.07.07, 18:46
                            Ja tu chcialam sie wtracic w sprawie zebow Brytyjskich:) kiedys ogladalam na
                            PBS dwugodzinny dokument na temat zamku krolewskiego (powtorki leca co jakis
                            czas, tytul chyba "millenium year"?) - jak dziala, itp - pokazane od kuchni, no
                            i glowna gowernantka, czy jakos tak - Zarzadzajaca Zamkiem wypowiadala sie na
                            temat przygotowania balu.
                            No czegos podobnego nie widzialam, oczu nie mozna bylo oderwac. Jak tylko
                            otworzyla usta - to widok byl niesamowity - kazdy zab w inna strone, kazdy
                            innej wielkosci, pod roznymi katami. Cud ze ona jest w stanie cokolwiek
                            ugryzc!! No ale chyba byly wszystkie - wiec nie wiem, czy ich opieka
                            dentystyczna jest lepsza niz w PL.
                            • rhodeisland W UK nie przywiazuje sie takiej uwagi ladnemu 12.07.07, 04:13
                              uzebieniu. Moze Amerykanie maja na tym punkcie swira i przesadzaja do tego
                              stopnia, ze ich zeby wygladaja sztucznie (sa zbyt biale i zbyt idealne)
                            • tamsin Re: Co do zebow 12.07.07, 05:03
                              te zeby brytyjskie sa slawne ;-) co najgorsze, ten stereotyp kiedys mi sie
                              potwierdzil, znam babke ktora przeprowadzila sie tutaj z mezem z Manchester,
                              kiedys do niej wpadam a ona nagle dwojki(!!!!) nie ma. Nie moglam sie doslownie
                              powstrzymac od gapienia sie w ten dziure, do tej pory nie moge zrozumiec jak
                              tak mozna zaniedbac zeby, a mieszkali z mezem juz dobrych kilka lat poza UK
                              (byli wczesniej w Indii), ona pielegniarka a on lekarz, a tutaj takie historie
                              z zebami.
                              • rhodeisland Beckham przystojny, ale zanim sie usmiechnie 12.07.07, 08:35
                                i pokaze krzywe zeby. Arystokracja wcale nie jest lepsza pod tym wzglem.
                                Wysylam kolezance do UK zdjecie, ona mnie ze swoimi dziecmi. Powiedziala, ze za
                                bardzo sie szczerze, ze to wyglada idiotycznie, a taki mam odruch, poza tym mam
                                ladne zeby, wiec czemu nie. Nie wiem, jak u jej rodziny z uzebieniem, bo
                                wszystkie osoby na zdjeciu mialy ponure miny.
                                • edytkus Re: Beckham przystojny, ale zanim sie usmiechnie 12.07.07, 16:21
                                  chwila moment, krzywe zeby nie wynikaja z zaniedbania
                                  • kisiulak Re: Beckham przystojny, ale zanim sie usmiechnie 12.07.07, 16:23
                                    A kto sie na zeby patrzy w "takich" sytuacjach :)))))

                                    Apropos to ide na mecz zeby wlasnie jego poogladac :)
                                    • ania_2000 Re: Beckham przystojny, ale zanim sie usmiechnie 12.07.07, 16:50
                                      Widzieliscie jego zdjecia z Posh w "W"
                                      WOW:)))
                                      Nie widzialam go jak sie usmiecha i chyba tylko raz slyszalam jak gada - jakims
                                      cienkim glosikiem a'la Tyson:))) Racja - niech on ust nie otwiera lepiej,
                                      reszta wystarczy:))))
                                      www.style.com/w
                                      • tamsin Re: Beckham przystojny, ale zanim sie usmiechnie 12.07.07, 17:08
                                        Gdzies przeczytalam jakis rok/dwa temu, ze przeprowadzili survey wsrod
                                        zapalonych (meskich) kibicow pilki noznej w Anglii, na temat atrakcyjnosci
                                        miedzy innymi Beckhama. Rezultat byl szokujacy, 26% przespalo by sie z jego
                                        zona ale z nim ponad 75%!


                                        ania_2000 napisała:

                                        > Widzieliscie jego zdjecia z Posh w "W"
                                        > WOW:)))
                                        > Nie widzialam go jak sie usmiecha i chyba tylko raz slyszalam jak gada -
                                        jakims
                                        >
                                        > cienkim glosikiem a'la Tyson:))) Racja - niech on ust nie otwiera lepiej,
                                        > reszta wystarczy:))))
                                        > www.style.com/w
                                  • rhodeisland No, w pewnym sensie tak, zwlaszcza jesli sa tak 13.07.07, 08:25
                                    krzywe, ze psuja zgryz albo ma sie problem z ich czyszczeniem.
                                    Brzydko wygladaja.
    • rhodeisland Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 04:38
      Znajomej w Polsce polecono wyrwanie kilku zebow, ktore w Stanach pewnie dalo by
      sie uratowac. Chirurg szczekowy, ktory to robil, na jej pytanie co potem (most?
      czesciowa proteza? implanty?) spojrzal na nia jak na wariatke i powiedzial: "a
      kto pani bedzie do ust zagladal?!" To nie byly przednie zeby, ale przeciez
      wyrwanie kazdego zeba powoduje przesuwanie sie innych. Duze ubytki powoduja
      nawet zmiane wyrazu twarzy (wiecie jak wygladaja ludzie bez zebow, maja
      zapadniete policzki albo przynajmniej ich usta staja sie mniej pelne, co ma
      znaczenie glownie dla kobiet)
      Teraz jest juz mozliwosc zrobienia implantow tuz po wyrwaniu. To droga opcja,
      ale mysle, ze bym zrezygnowala z wielu rzeczy jeslibym byla w takiej sytuacji.
      • lucy58 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 13.07.07, 03:31
        rhodeisland napisała:

        > Znajomej w Polsce polecono wyrwanie kilku zebow, ktore w Stanach pewnie dalo
        by
        >
        > sie uratowac. Chirurg szczekowy, ktory to robil, na jej pytanie co potem
        (most?
        > czesciowa proteza? implanty?) spojrzal na nia jak na wariatke i
        powiedzial: "a
        > kto pani bedzie do ust zagladal?!" To nie byly przednie zeby, ale przeciez
        > wyrwanie kazdego zeba powoduje przesuwanie sie innych. Duze ubytki powoduja
        > nawet zmiane wyrazu twarzy (wiecie jak wygladaja ludzie bez zebow, maja
        > zapadniete policzki albo przynajmniej ich usta staja sie mniej pelne, co ma
        > znaczenie glownie dla kobiet)
        > Teraz jest juz mozliwosc zrobienia implantow tuz po wyrwaniu. To droga opcja,
        > ale mysle, ze bym zrezygnowala z wielu rzeczy jeslibym byla w takiej sytuacji.

        Jak podejrzewam, wszystkie tu panie maja piekne, biale i blyszczace zeby. Bez
        ubytkow. Bron Boze. To bylaby ujma na honorze.
        Lucy
    • cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 16:05
      tak wracaja do lucy komentarza ze dzielimy ameryke na biednych i milionerow -
      ale to jest chyba jej podzial swiata. I kazdy kto ma zeby kwalifikuje sie na
      milionera:)))

      Mieszkam w tej chwili na prawdziwej amerykanskiej prowincji, gdzie ludzie w
      wiekszosci nie sa zbyt bogaci. Pomimo to bardzo powszechne jest tu naduzywanie
      meth, amfetaminy, marihuany - ci sami ludzie korzystaja z ubezpieczenia
      stanowego, i dostaja od stanu za darmo lekarstwa warte kilkaset dolarow
      miesiecznie. Jezeli ktos sie zastanawial dlaczego Toyota zaczela miec klopoty
      odkad zaczela budowac samochody w Stanach - ci ludzie na meth je
      buduja............ (i zarabiaja calkiem nienajgorzej)
      • kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 16:28
        Ludzie ktorzy pala trawe a ludzie ktorzy sa na Meth sa raczej nie porownywalni.
        Interesuje sie tym bardzo, i czesto czytam raporty o Meth. Wcale nie musisz byc
        bogatym by dostac Meth. I jezeli to palisz/wciagasz itp, to pewnie znasz kogos
        kto ma meth lab. Moze i nie, ale w kazdym razie podpalanie trawy a meth to dwa
        rozne swiaty. Czesto ludzie ktorzy nic nie wiedza o narkotykch wrzucaja je
        wszystkie do jednego wora. A tak nie jest. Marijuana pozatym nie jest narkotykiem.

        Skladniki i "ciekawostki" o meth
        www.usdoj.gov/methawareness/

        To tak tylko na marginesie, bo nie o tym mowa byla. Pozdrawiam :)
        • kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 16:35
          Zeby nie bylo ze ja hipis jestem i bronie trawy :) Chodzi mi o to ze marijuana
          nie jest sztucznie robiona, i jako takim narkotykiem nie jest. Ale wiadomo ze
          nie jest legalna.
          • edytkus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 17:00
            kisiulak napisała:

            > Zeby nie bylo ze ja hipis jestem i bronie trawy :)

            dobra dobra, tylko winny sie tlumaczy :) Co to sie porobilo na tym forum, Kisiulak o trawie, Edytais o
            grzybkach....
            • kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 17:02
              A gdzie o tych grzybkach? Bo chetnie poczytam ;)
              • edytkus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 12.07.07, 16:29
                kisiulak napisała:

                > A gdzie o tych grzybkach? Bo chetnie poczytam ;)
                >

                przerazasz mnie ;)
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11918&w=64940662
                • kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 12.07.07, 16:41
                  AAAA! To czytalam, myslalam ze cos "ciekawszego" :))))

                  Oj tam od razu przerazam. Stara sie robie i lubie mlode lata wspominac :)
          • lolyta Re: Czy Ameryka Was zmienila? 16.09.07, 20:54
            kisiulak napisała:

            > Zeby nie bylo ze ja hipis jestem i bronie trawy :) Chodzi mi o to ze marijuana
            > nie jest sztucznie robiona, i jako takim narkotykiem nie jest.

            no to moze w latach 60-tych tak bylo albo ew. jesli teraz ma ktos swoje wlasne
            ekologiczne uprawy :)) bo czesto-gesto marihuala "na handel" jest podprawiana
            roznymi chemicznymi, uzalezniajacymi syfami.
            A uzaleznia jak kazdy narkotyk najbardziej, tyle, ze to nei jest fizyczny glod
            narkotykowy jak przy heroinie.
    • cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 17:39
      zdaje sobie sprawe, ze ludzie traktuja marihuane z przymruzeniem oka. Niestety,
      nie zdaja sobie sprawy ze ta marihuana ktora jest dzis dostepna, jest duzo
      mocniejsza i bardziej niebezpieczna niz ta ze slynnych lat 70-tych, ktora
      dzieci-kwiaty palily......
      • kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 17:41
        Masz racje, i czytalam ostatnio ze jest tak samo niebezpieczna jak papierosy.
        Morakl z tego taki ze samemu trzeba uprawiac :)))))
        • kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 17:42
          morakl = moral, sorry :)
        • cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 17:58
          jakos sobie w zyciu radzic trzeba:):):)
      • ania_2000 Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 18:39
        W jakim sensie "mocniejsza"? i dlaczego bardziej niebezpieczna? Zawartosc
        marihuany w marihuanie wzrosla?
        Tak z ciekawosci pytam :))
        • jaga_nj Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 18:40
          Jak juz palic to tylko organic;))))
          • kisiulak Re: Czy Ameryka Was zmienila? 11.07.07, 19:29
            Wlasnie znalazlam artykul sprzeczny z tym co powiedzialam :) Ciekawe...

            www.reason.com/news/show/35808.html
            • cyborgus Re: Czy Ameryka Was zmienila? 12.07.07, 02:59
              strasznie tam bronia marychy w tym artykule. Ale w sumie popiera to co
              napisalam. To ze wiecej mlodziezy leczy sie na uzaleznienie od marihuany nie od
              alkoholu, mimo ze wiecej sie go uzywa - to jest dosc proste: uzaleznienie od
              alkoholu jest latwiej ukryc, jest czescia stylu bycia i wydaje sie wielu po
              prostu norma, to co jest juz uzaleznieniem.

              Ta gazetka nie wyglada mi zreszta na zrodlo wiedzy i opinii na ktorym moglabym
              polegac ....
    • rhodeisland Co do Maryski, to pomijajac fakt uzaleznienia 12.07.07, 04:24
      zapomina sie chyba o tym (broniac jej) o tym co robi z plucami.
      Osobiscie uwazam (obserwujac siebie i znane mi osoby), ze fakt nielegalnosci
      pewnych rzeczy utrudnia dostep do nich i widze w tym same plusy. Nie bede
      probowac pewnych rzeczy bardziej ze strachu przed konsekwencjami prawnymi, niz
      z troski o zdrowie.
      • rhodeisland Odpowiadajac na glowny post i nawiazujac do tego, 12.07.07, 08:30
        co powyzej napisalam, to Stany wmocnily moj szacunek dla prawa. Najpierw mnie
        to draznilo, bo mialam mentalnosc, ze "zasady sa po to zeby je lamac", ale
        szybko mi przeszlo. Draznie teraz znajomych z Europy, twierdza, ze jestem zbyt
        posluszna, grzeczna, za czesto uzywam okreslenia "tego nie wolno, to jest
        nielegalne"
        Z drugiej strony niektorzy Amerykanie (podkreslam: "niektorzy" zeby nie
        zarzucano mi uogolnien) przestali w ogole myslec w kategoriach dobra i zla,
        zwyklej przyzwyitosci, ale: "jesli to nie jest zakazane, to mozna", "place
        podatki, to mi sie nalezy byc halasliwym sasiadem i bede nim dopoki sasiad na
        mnie nie wysle policji". Nic dziwnego, ze ludzie czesto nie potrafia sie po
        prostu ze soba dogadac, rozwiazac problem, od razu strasza policja albo
        pozywaja sie do sadu, co gorsza posuwaja sie do przemocy, nawet konczacej sie
        tragicznie. To jest chore w amerykanskim spoleczenstwie. Ludzie sie siebie
        nawzajem boja, sa nieufni.
        No i to donoszenie na pracownikow do szefa zamiast dogadac sie z
        kolega/kolezanka.
        Obserwuje to od lat i stopniowo wbrew sobie, czasami juz nie wbrew staram sie
        dostosowac, grac wedlug tutejszych zasad, bo inaczej zle na tym wychodze.
    • rhodeisland Nie lubie cieplej wody, mleka ani sody, musze 15.07.07, 03:25
      miec do nich lod. Piwo tez musi byc zimne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka