Dodaj do ulubionych

ciaza i porod w Stanach

07.08.03, 16:27
Witam i jednoczesnie prosze o pomoc.Napewno niejedna z was rodzila w Stanach-
mnie to dopiero czeka.W 5 miesiacu ciazy lece za ocean i potwornie boje sie
calego tego zawirowania z lekarzami i porodem.Najprawdopodobniej bede na
wizie studenckiej(ale nie wykluczone ze bedzie to wiza turystyczna).Czy
ktoras z was moze mi udzielic informacji na temat opieki medycznej i czy byla
by mozliwosc aby maksymalnie zredukowac koszty wizyt lekarskich i samego
rozwiazania.Z gory dziekuje- uratujecie mi "zycie" oraz uspokoicie moja
dzidzie:)pozdrawiam i jeszcze raz DZIEKUJE!!!!!
Obserwuj wątek
    • drmengele Re: ciaza i porod w Stanach 07.08.03, 16:33
      mam nadzieje ze cie nie wpuszcza bo inaczej stanie sie obywatelem amerykanskim.
      Przygotuj sie na zycie na opiece spolecznej i mieszkaniu w wiezowcach z kratami
      na siodmym pietrze. Milego pekania.
      • malexa Re: ciaza i porod w Stanach 07.08.03, 16:40
        Chyba oszalalas, zostan w Polsce.
        To, ze dziecko sie tutaj urodzi nie zagwarantuje Ci stalego pobytu w USA, a przynajmniej nie tak szybko.
        Nie wiem gdzie przylatujesz, ale jesli do NY to czekaja Cie na prawde nieciekawe szpitale.
        Przymysl swoja decyzje jeszcze raz.
        Pozdrawiam
        T
        • terapolka Wszystko (lub dużo) zależy od kasy. Co z kasą? 07.08.03, 18:59
          Ponad 10 lat temu w miejskim szpitalu w New Jersey kosztowało to 12 tys. USD
          za 2 dniową "imprezę". Na 3-ci dzień dzidziuś z mamusią byli już w domu. W
          ciągu tych niepełnych 3 dni lekarz był 2 razy po kilka minut. Poza tym było
          zasadniczo w porządku. Kobiety z obsługi wyraźnie znały sie na rzeczy.

          Dzisiaj jest to pewnie suma na luzie rzędu lub powyżej 20 tys. USD.
          Oczywiście na 5 min. przed dwunastą można przybiec z pustą portmonetką do izby
          przyjęć z krzykiem "RODZĘ!!" ale jesli będzie tam akurat tłoczno to może sie
          to skończyć porodem w poczekalni z asystą innych pacjentów bo poziom medycyny
          dla niezamożnych w USA jest jakby wzorowany na "modelu Afrykańskim".

          Ale
          www.babycenter.com/expert/pregnancy/childbirth/2413.html
          www.itvs.org/bornintheusa/childbirth.html
          • malexa Re: Wszystko (lub dużo) zależy od kasy. Co z kasą 07.08.03, 19:10
            he he... Terapolka... swietnie to nazwales.
            " poziom medycyny dla niezamożnych w USA jest jakby wzorowany na "modelu Afrykańskim"."
            smutne to, ale prawdziwe.
            Moje drugie dziecko urodzilo sie w Mount Sainai w Nowym Jorku 10 lat latemu... porod kosztowal 15 tys.
            10 pokrylo ubezpieczenie, 5 ja.
            Pozdrawiam
            T
            • terapolka Ponadto ważne.. 07.08.03, 19:21
              Jeszcze jedna ważna "prawidłowość amerykańska" - nie tylko związana z porodem.
              Do wizyty u jakiegokolwiek lekarza w USA trzeba być BEZWZGLĘDNIE
              przygotowanym/przygotowaną, tzn mieć w miarę szczegółową listę pytań, bo sam
              lekarz STARA SIĘ mówić i informować jak najmniej, na prostej policyjnej
              zasadzie "że cokolwiek powie od tego momentu może być i prawdopodobnie będzie
              użyte przeciwko niemu".
              Nie zapytasz - nie dowiesz się. Trzeba więc KONIECZNIE wiedzieć o co pytać a
              nie potem na korytarzu kiedy chłopak/dziewczyna zapyta "no i co Ci
              powiedział??" - wzruszyć ramionami i odpowiedzieć: "nic".
              • terapolka Re: Ponadto ważne.. 07.08.03, 19:42
                Dobrze jest też przyjrzeć się swoim zębom na conajmniej kilka miesięcy przed
                przylotem do Stanów.
                Typowe godzinne-dwugodzinne leczenie kanałowe (1-2 kanałów) to kwota +/- $900.
                Itp, itd.
                Znakomita większość ubezpieczeń pracowniczych (o ile się jakieś w ogóle ma)
                nie pokrywa dentysty (na prostej zasadzie "modelu afrykańskiego" że zęby to
                dekoracja a nie zdrowie) a nawet jeśli pokrywa to za w/w kanał odda z trudem
                n.p. $400-500 bo tyle mają w swoim cenniku i nie ma gadania.

                No chyba, że się ma bogatą ciotkę lub spadek do odbioru w nowych
                szeleszczących banknotach ale to jest już całkiem inna bajka.
                • nineczkas Re: Ponadto ważne.. 07.08.03, 20:32
                  Ja tez bardzo rozczarowalam sie na tutejszej sluzbie zdrowia (choc mam
                  ubezpieczenie, podobno bardzo dobre Capital bluecross PPO). Jak bylam u
                  internisty (z przeziebieniem)to przy okazji chcialam dowiedziec sie jak to
                  jest z ta slynna profilaktyka amerykanska. Lekarz prawie w biegu, na moje
                  pytanie" czy moglabym zrobic sobie badania krwi.. takie okresowe,morgologia"
                  to on odpowiedzial, ze po co, to trzeba wiedziec na co. Przeswietlen tu w
                  ogole nie robia, no chyba, ze juz czlowiek bedzie wyraznie umieral. A w ogole
                  to jestem za mloda, na wszelkie podstawowe pytania. Bylam w malym szoku.
                  Rachunek chyba powyzej $100 za nic.. ale na szczescie ja musialam zaplacic
                  tylko $10.
                  Denstysta.. nie place nic. Teoretycznie powinnam $10 przy kazdej wizycie,
                  reszte pokrywa ubezpieczenie. Ale facet ma korzenie polskie i oglasza sie w
                  gazetce koscielnej, ze dla Polakow 20%taniej..tak wiec nic nie place.
                  Okulista.. wspanialy facet. JEstem pod stala opieka, bo w Polsce wmowiono mi,
                  ze mam jaskre wiec teraz goszcze u okulisty raz na pol roku.. Tutaj jestem pod
                  wrazeniem wszelkich badan i tego calego sprzetu.. Place $10 przy kazdej
                  wizycie.
                  Ginekolog.. fajna babka, i tez tylko $10. Choc tutaj maja zupelnie inne
                  podejscie do roznych spraw niz w Polsce. Pani doktor jest Polka i skonczyla
                  studia w Warszawie, ale w Polsce nigdy nie pracowala, gdyz wyjechala od razu
                  do USA. Powiedziala mi, ze zawsze gdy przychodzi do niej Polka, to mowi o
                  nadzerce a tutaj oni traktuja to jak stan normalny i wypalaja, zamrazaja tylko
                  w ostatecznosci..a tak nic nie robia, bo to jest normalne. Na szczescie ja
                  mialam wyleczone to w Polsce, bo jednak przychylam sie do opinii, ze moze
                  powstac z tego rak. Ale pani doktor bardzo fajna.
                  Nie wiem jak to wyglada z porodami ale to na pewno to wszystko zalezy od
                  ubezpieczenia.

                  A tak swoja droga, myslalam, ze kobiety w ciazy nie powinny latac.Choc nie
                  wiem dlaczego i czy to prawda?
                  • terapolka Re: Ponadto ważne.. 07.08.03, 22:11
                    nineczkas napisała:

                    > A tak swoja droga, myslalam, ze kobiety w ciazy nie powinny latac.Choc nie
                    > wiem dlaczego i czy to prawda?

                    No bo jak się urodzi na pokładzie dzidziuś to jakie będzie miał obywatelstwo?















                    ?































                    Odp: Albo rodziców albo/oraz obywatelstwo kraju rejestracji statku
                    powietrznego.
                    • nineczkas Re: Ponadto ważne.. 07.08.03, 22:37
                      To nie chodzi o obywatelstwo dzidziusia tylko o inne przyczyny. W koncu leci
                      sie samolotem dosc dlugo, praktycznie caly czas siedzac. Zmienia sie
                      cisnienie, wilgotnosc powietrza. Kiedys slyszalam np. ze osoby majace problemy
                      z zylami, krazeniem moga podczas dlugiego lotu nawet umrzec.. podawali
                      statystyki, ze wiecej osob umiera wlasnie w ten sposob niz ginie w
                      katastrofach samolotowych w ciagu roku. Dlatego tez pytalam, czy sa jakies
                      przeciwwskazania jesli chodzi o ciaze..bo cos tam kiedys slyszalam ale nie
                      jestem pewna.
                    • kasiapro1 Re: Ponadto ważne.. 21.08.03, 14:04
                      bez przesady z tym lataniem.
                      Bylam w chmurach po raz 3 od czasu zajscia w ciaze-u mnie 29 tydz. i czuje sie
                      swietnie.Nie powinny latac dziewczyny z patologicznymi ciazami lub
                      jakimikolwiek problemami,ale zdrowe dlaczego nie?To stan a nie
                      choroba,pamietajcie o tym

    • lolyta WRRRRRRR........ 07.08.03, 22:38
      wlasnie wrocilam od lekarza, jestem w 7 miesiacu ciazy, pewne porownanie z
      Polska jesli chodzi o opieke nad ciezarnymi mam, bo pierwsze dziecko powilam w
      ojczyznie, co do porodu, zeznam za 3 miesiace (ale jest taki watek na forum
      prywatnym "ciaza :-)" a i na e-dziecku moze cos znajdziesz).

      No wiec tak: w drugim trymestrze mozna sobie latac samolotem bezpiecznie, (w
      pierwszym teoretycznie istnieje zagrozenie poronieniem a w trzecim to bym
      odradzala bo Cie szlag trafi w fotelu podczas tylu godzin lotu, nie mowiac o
      tym ze ubezpieczenie podrozne nie obejmuje porodu ktory nastapil od 7 m-ca w
      gore, po co ryzykowac).
      Co do kasy: jesli masz szanse na tutejsze ubezpieczenie, to i tak placisz kilka
      stow za kazdy dzien pobytu w szpitalu (ale lepiej pare stow niz pare tysiecy,
      mimo wszystko). Z tym, ze ubezpieczenie NIE OBEJMUJE ciazy jesli juz w niej
      jestes - moze jakas firma Cie ubezpieczy, ale za ciezkie pieniadze.
      To, co mowil Terapolka o tym ze lekarze nie chca za wiele mowic to 100% prawdy.
      Ja cala swoja wiedze o tym co sie ze mna dzieje i na co powinnam zwracac uwage
      czerpie z czasow poprzedniej ciazy, oni tu nawet nie mowia, jakie masz wyniki
      badan - malo tego, jak sie przeprowadzalam i z poprzedniej kliniki chcialam
      wydrzec moje wyniki coby sobie znalezc w nowym miejscu innego lekarza, to mi
      powiedzieli, ze do rak pacjentkom ich nie daja, tylko sami faksuja w nowe
      miejsce. Zafaksowanie zajelo im jedyne 4 tygodnie.
      Polecono nam sie wczesniej zarejestrowac w szpitalu - wlasnie stamtad wrocilam
      - gdzie, co ponoc konieczne, mialam sie spotkac z anestezjologiem i
      odpowiedziec mu na pare pytan. Zmarnowalam jedyne 3,5 godziny na oczekiwanie na
      ta osobistosc w koncu wymieklam i spytalam czy nie moge na tych pare pytan
      odpowiedziec przed samym porodem, odparli, ze w zasadzie i owszem. Nie bylam
      nawet specjalnie zaskoczona, bo kiedy moje roczne dziecko pogryzl pitbulterier
      czekalismy na pogotowiu jedyne 5,5 godziny i wyszlismy nie doczekawszy sie na
      lekarza bo tez wymieklismy.
      Czesc poprzedniej ciazy spedzilam w USA - akurat mialam podejrzenie o aktywna
      toxoplazmoze, co ja wtedy przezylam z tymi konowalami to sie na osobny kryminal
      nadaje, powiem tyle ze kosztowalo nas to jakies 500$ (tylko tyle, bo na kolejne
      wizyty sie nie stawilam (podczas wizyt mowiono mi tylko "to moze byc bardzo
      niebezpieczne, byc moze lepsza bedzie aborcja, ale prosze nie podejmowac zadnej
      decyzji do nastepnej wizyty, a moze by pani u nas zostala w szpitalu", no
      naprawde wiecej o toxo sie dowiedzialam z "medycznego poradnika domowego" niz
      od tych bucow.
      Badz przygotowana na to, ze po jakims badaniu zadzwonia do Ciebie np. w piatek
      wieczorem zebys sie mozliwie szybko stawila u lekarza w zwiazku z wynikami
      badan - pokaz mi kobiete, ktora w takiej sytuacji sie nie stawi natychmiast - a
      na miejscu Ci powiedza zebys w przyszlym tygodniu powtorzyla badanie i za
      wypowiedzenie tej kwestii wystawia Ci rachunek na 200$.
      Podobno same porody sa lepsze niz w Polsce, ale tego Ci na razie nie powiem
      dopoki nie bede miec porownania. Standardowo po porodzie sie zostaje w szpitalu
      2 doby (w Polsce-3) i az sie boje myslec co bedzie jesli trafi mi sie cesarka -
      pewnie przez rok nie wyjdziemy z dlugow mimo ubezpieczenia, bo po cesarce sie
      jednak troche w szpitalu lezy.
      Reasumujac, w Afryce chyba jest lepiej, tam sa przynajmniej misjonarze.
      • nineczkas Re: WRRRRRRR........ 07.08.03, 22:43
        Wyglada to tragicznie i wierze, ze tak jest. Czy moglabys powiedziec jakie
        masz ubezpieczenie? Nasi znajomi a wlasciwie znajoma rodzila pare lat temu w
        szpitalu.. miala osobny, ladny pokoj, chyba 2 dni lezenia po porodzie i
        podobno wszystko w ramach ubezpieczenia (musze sie jeszcze dokladniej
        dowiedziec).
        • lolyta Re: WRRRRRRR........ 07.08.03, 22:52
          Ubezpieczenie mam Aetna HMO czy jakos tak. Nie jest to jakas najdrozsza opcja,
          jak moj malzonek bedzie osiagalny to go spytam ile nas to ubezpieczenie
          kosztuje - bo rzecz jasna mozna sobie wykupic takie, ze ma sie full wypas (ale
          jako ze, inaczej niz w Polsce, placi sie tu za kazdego czlonka rodziny z
          osobna, to majac dziecko czy dwoje trzeba miec naprawde niezle zarobki zeby
          sobie na to pozwolic).
          Mysle, ze w jakichs wiekszych miastach ta opieka moze byc lepiej zorganizowana
          niz tutaj, bo wiadomo, wieksza konkurencja itd, ja tu nie moge zmienic lekarza
          ani kliniki bo zwyczajnie klinika jest tylko jedna.
          • mj_k Re: WRRRRRRR........ 07.08.03, 23:03
            lolyta napisała:

            > placi sie tu za kazdego czlonka rodziny z
            > osobna, to majac dziecko czy dwoje trzeba miec naprawde niezle zarobki zeby
            > sobie na to pozwolic).
            >
            To tez chyba zalezy od ubezpiecznia, ja biore family coverage to obejmuje mnie,
            meza i dzieci (bez wzgledu na liczbe).
            Moje ubezpiecznie jest bardzo dobre, niestety dosc drogie. Moja firme kosztuje
            ok $1,200 miesiecznie z czego ja place 6%. Chyba byloby dosc ciezko zaplacic
            to samemu :(

        • mj_k Re: WRRRRRRR........ 07.08.03, 22:58
          Ja w zeszlym roku rodzilam w Chicago i mam zupelnie inne odczucia. Chyba
          jednak wszystko zalezy na jakiego lekarza sie trafi. Po prostu trzeba
          poszukac, a to czasem zajmuje troche czasu :(
          Ja mialam swietna doktor, do ktorej zawsze moglam zadzwonic, ktora nigdy mnie
          nie zbywala i zawsze odpowiadala na wszystkie moje pytanie. Wiem oczywiscie ze
          nie wszyscy sa tacy ...
          Jezeli chodzi o porod, to tez bylo ok, pokoj po porodzie byl jednorazowy i
          wszyscy trakowali mnie jak ksiezniczke i spelniali kazde zyczenie.
          Koszt ok $18K z czego wiekszosc pokrylo ubezpiecznie (BCBS PPO).
          Tak jak ktos juz pisal ubezpiecznia nie przyjmuja kobiet w ciazy, takze koszty
          jakie bys poniosla sa znaczne. Ja chyba balabym sie przyjechac...
          Nie wiem jak jest z zapomogami i czy osoby na wizach turystycznych/studenckich
          na takowe sie kwalifikuja ...
          • lolyta Re: WRRRRRRR........ 07.08.03, 23:39
            mj_k napisała:

            > Ja w zeszlym roku rodzilam w Chicago i mam zupelnie inne odczucia. Chyba
            > jednak wszystko zalezy na jakiego lekarza sie trafi. Po prostu trzeba
            > poszukac, a to czasem zajmuje troche czasu :(

            No wlasnie, w duzym miescie mozna zapewne dobrego lekarza znalezc. Ja akurat
            mieszkam w miescie ktore dopiero powstaje, wiec zwyczajnie jestem skazana na
            konkretna klinike. Owszem, jak im sie zada jakies pytanie, to odpowiedza, rzecz
            w tym, zeby WIEDZIEC, O CO SPYTAC.
            A te najgorsze kawalki - zachecanie do aborcji itd - to wlasnie zaliczylam
            kiedy tu bylam w ramach wizy turystycznej, pewnie po prostu chcieli zlapac
            jelenia, zreszta nie wiem, z czego to wynikalo. Na szczescie teraz nie usiluja
            mnie na zadne dziwne badania naciagac.


            > Jezeli chodzi o porod, to tez bylo ok, pokoj po porodzie byl jednorazowy i
            > wszyscy trakowali mnie jak ksiezniczke i spelniali kazde zyczenie.

            A co to pokoj jednorazowy? nadmuchiwany? :-)
            Wszystkie dziewczyny ktore tutaj rodzily mowia, ze byly milo traktowane i w
            ogole przyjemnie, to prawda (i mam nadzieje ze to tutaj standard) - no, za
            parenascie tysiecy ekipa chyba mozna tego oczekiwac - ale ja porod w Polsce tez
            bardzo milo wspominam, wiec chyba to nie jest jakas ekstrawagancja.

            > Koszt ok $18K z czego wiekszosc pokrylo ubezpiecznie (BCBS PPO).

            No wlasnie z tymi ubezpieczeniami jest na ogol tak, ze firma funduje takie samo
            ubezpieczenie (albo w tej samej firmie) wszystkim pracownikom, nie mozna za
            bardzo przebierac w ofertach, chyba ze sie chce samemu za calosc placic. No i
            warto wiedziec ze zazwyczaj ubezpieczenie przysluguje po trzech miesiacach od
            podjecia pracy - jesli ktos liczy na ubezpieczenie w ramach pracowniczych
            "benefits".

            > Tak jak ktos juz pisal ubezpiecznia nie przyjmuja kobiet w ciazy, takze
            koszty
            > jakie bys poniosla sa znaczne. Ja chyba balabym sie przyjechac...
            > Nie wiem jak jest z zapomogami i czy osoby na wizach turystycznych/
            studenckich
            > na takowe sie kwalifikuja ...

            Jesli ktos wyjezdza w ramach jakiegos programu stypendialnego, to w tychze
            ramach powinien byc ubezpieczony - ja w kazdym razie bylam, ale stypendium
            mialam w Europie, nie w Stanach.
        • mj_k Re: WRRRRRRR........ 07.08.03, 22:59
          • terapolka Polisy 07.08.03, 23:29
            To o czym mowa, t.j. klauzula w ubezpieczeniu nazywa się "maternity waiting
            period" i wynosi najczęściej... 9 miesięcy, tzn że dopiero po 9 miesiącach
            posiadania polisy pokryją ciążę i poród, tak że nie ma sensu lecenie kupować
            polisę po tym jak magiczny paseczek pokaże "trafiony" po raz pierwszy, po raz
            drugi, po raz trzeci i "zatopiony", bo nie dacie rady przytrzymać do 11
            miesięcy. Samą polise warto jednak wykupić przed porodem bo zazwyczaj
            obejmuje - odpukać - komplikacje, które z normalnego rachunku na n.p. 15 tys.
            w moment mogą zrobić n.p. 150 tys.

            Jeśli się ma trochę pieniędzy - warto nie mieć wcali i w szpitalu wypełnić
            podanie o "charity care". Mogą umorzyć nawet 90% rachunku! (Najczęściej połowę)
            • aniutek Re: Polisy 08.08.03, 00:06
              hmmmm troszke jestes w trudnej sytuacji ale...
              proponuje zaraz po przyjezdzie do USA zglosic sie do
              jakiegokolwiek szpitala miejskiego do tzw social worker jesli nie
              masz forsy ( studenci zwykle nie cierpia na jej nadmiar ) to z
              pewnoscia zapisza Cie do kliniki do tzw Health Child Plus lub
              medicaid i w ten sposob panstwo pokryje koszty ciazy i porodu.
              rodzilam tutaj juz ladnych pare lat temu, opieka lekarska super,
              midwife ,ktora sie mna zajmowala zawsze miala dla mnie czas i
              chetnie opowiadala co sie wlasnie w danej chwili w moim organizmie
              dzieje, jak sie dziecina rowija i na co mam zwracac uwage. mialam
              widac szczescie, teraz gdy odwiedzam gina czesto szlag mnie trafia
              - czesto wiecej wiem od niego a przynajmniej sprawiam takie
              wrazenie ( hehehehe rozmowny nie jest i b.ostrozny w slowach)
              czeka sie godzinami u prywatnego i w klinice.....
              jesli masz jakies pytania napisz na priva postaram sie odpowiedzic.
              i nie martw sie na pewno nie zostawia Cie samej sobie.
              • cleo14 Re: Polisy 08.08.03, 04:23
                bylam w ciazy rok temu i nie mialam ubezpieczenia (nie kwalikifikowalam sie na
                zadne- bylam w trakcie ubiegania sie o zielona karte, nadal jestem).
                trafilismy wiec do takiej "przychodni", wspolpracujacym z pobliskim
                szpitalem. maz jest na rencie (amerykanin, mial ciezki wypadek samochodowy
                kilaka lat temu, byl w spiaczce) a ja nie mam pozwolenia na prace (bo wszytsko
                ze slubem zalatwilismy na opak, wyszlam za maz na wizie turystycznej i wedlug
                prawnika nie kwalifikuje sie o work permit) wiec dochod mamy malutki. w
                przychodni wcxiagneli mnie na "sliding scale", kazda wizyta kosztowala mnie
                $10, ale za badania krwi, moczu, USG musialam placic osobno, bo to byloi
                robione w szpitalu. co do porodu, to maz probowal sie dowiedzec czy moge miec
                ubezpieczenie takie jak on (medicare lub medicaid, juz nie pamietam) ale
                powiedziano nam ze nie kwalifikuje sie na takie 9ze wzgledu na moj status).
                ale powiedzialno nam ze koszty porodu i pobytu w szpitalu pokryje panstwo. tak
                wiec jedyne rachunki jakie musielibysmy zaplacic to testy, ale przy niskim
                dochodzie mozna wystapic w szpitalu o tzw."charitable care", co zrobiliosmy.
                jedyne co nam koniec koncow zostalo do zaplacenia to 250 dol za USG, ale to
                juz byla pestka.
                tak wiec osoby o niskim dochodzie i bez ubezpieczenia maja szanse wyjsc z tego
                calo jezeli chodzi o finanse. szczerze mowiac bylo mi troche wstyd robic to w
                ten sposob, ale pan w urzedzie powiedzial mi "nie ma sie czegio wsytdzic a o
                siebie i malenstwo trzeba zadbac w odpowiedni sposob".
                a porod wspominam jak najmilej. rodzilam w osobnym pokoju, moj maz byl ze mna.
                potem przeniesiono mmnnie do innego pokoju (tez tylko dla mmnie i synka),
                pielegniarka przychodzila co 2-3 godz i zopstawala ze mna przez co najmniej 30
                min. lekarz zjawil sie 2 razy na kilka minut.
                tak wiec nie bylo zle. ale modle sie zebym nie musiala isc do szpitala zanim
                dostane zioelona karte i zaczne pracowac i beda mogla dostac normalne
                ubezpieczenie. bo jesli trafie tam bez ubezpieczenia to pojde z torbami.
                • ciaobambina Re: Polisy 08.08.03, 17:25
                  Jak to sie stalo,ze nie dostalas work permit?Ja tez wyszlam za maz bedac na
                  wizie turystycznej,bo doszlismy do wniosku,ze czekajac na wize narzeczenska
                  zajmie to miesiace.Po slubie wystapilismy o adjustment of status i miesiac
                  pozniej dostalam permit.Czy Twoj maz ma obywatelstwo?Moj -tak.
                  • cleo14 Re: Polisy 08.08.03, 18:52
                    slub wzielam na wizie turystycznej (powod taki jak twoj: szybciej mozna dostac
                    wize turystyczna). nastepnie moj maz zlozyl "petition for an alien relative",
                    ktore zostalo pozytywnie rozpatrzone, wiec miesiac temu zlozylismy podanie
                    o "ajustment of status". wedlug mojego prawnika nie powinnam wystepowac o
                    pozwolenie o prace, bo 1) nie kwalifikuje sie (do dzisiaj nie moze mi
                    powoedziec czemu), 2)moj maz powinien wykazac ze jest w stanie utrzymac
                    rodzine (jego dochody nie spotykaja sie z wymmaganym przez INS minimum bo jest
                    na rencie, wiec jrgo mama bedzie kosponsorem). a ja naprawde chce do pracy bo
                    juz z nudow kota dostaje. a i jeszcze nam prawnik powiedzial ze od wysl;ania
                    tych papierow to juz tylko 3-4 miesiace dziela mnie od interview, a tyle
                    mniejwiecej sie czeka na work permit, wiec nie ma sensu teraz o niego
                    wystepowac. jezeli jest inaczej, to powiedzcie mi co moge zrobic. jesli jest
                    szansa na otrzymanie work permit to zmusze prawnika zeby sie tym zajal (albo
                    sama to zrobie, ale nie po to mu palcimy kupe kasy, zeby on sie obijal, len
                    jeden).
                    a pracy potrzebuje. i nie o finanse chodzi ale o moje zdrowie psychiczne. jak
                    czloweik nic nie robi to strasznego dola sie ma po jakims czasie.
                    • landrynka75 Re: Polisy 10.08.03, 19:41
                      Dziewczyno, wypelnij sama aplikacje o pozwolenie na prace (I-765), formularz
                      masz na stronie BCIS. Musisz jeszcze zaplacic oplate (120$) za rozpatrzenie
                      aplikacji i wyslij lub zloz osobiscie w najblizszym biurze BSIC ( sprawdz na
                      stronie Twojego lokalnego BSIC jak jest to wymagane w Twoim stanie i czas
                      oczekiwania tez jest rozny, w zaleznosci od stanu).
                      A swoja droga to bardzo podejrzane, ze na interview koncowe masz czekac
                      zaledwie jeszcze 3-4 miesiace, bo tak krotko sie czeka tylko w Ohio.
                      Radze zmienic prawnika, bo wciska Ci ciemnote, albo po prostu chce na Tobie
                      zarobic a nawet utrudnic Ci sprawe. A poza tym jesli przyjeli petycje for
                      alien relative to spokojnie mozesz sie starac o pozwolenie na prace! Nie ma tu
                      zadnej koligacji.
                      Ja mam podobno sytuacje, tylko my wyslalismy wszystkie aplikacje sami( w sumie
                      7) za jednym razem i na dzien dzisiejszy mam sprawe w toku bez problemow i
                      dostalam juz pozwolenie na podroze (Advance Parole) oraz pozwolenie na prace!
                      Mam tez juz wyznaczone appointment na odciski palcow i zaproszenie na ostaczne
                      interview mam dostac do kwietnia 2003. Mieszkam na Florydzie.
                      Radze wziac sprawe w swoje rece!!!
                      Powodzenia!
                      • cleo14 Re: Polisy 10.08.03, 20:27
                        chyba rzeczywiscie tak zrobie. co do prawnika, to jest calkiem ok, tylko on po
                        prostu chce isc po najmniejszej linii oporu. no ale skoro napislas ze juz po
                        przyjeciu mojego pierwszego podanie (petition for alien relative) moge sie
                        spokojnie ubiegac o pozwolenie na prace to tak zrobie. dzieki za rade.
                        pozdrawiam. Aga
                        • landrynka75 Re: Polisy 11.08.03, 19:43
                          Prosze bardzo i zycze powodzenia w sprawach imigracyjnych.
                          Pozdrawiam, Magda
                          • cleo14 Re: Polisy 11.08.03, 23:56
                            zadzwonilam dzisiaj do BCIS i powiedzieli mi, ze o pozwolenie o prace jak
                            najbardziej moge sie ubiegac i ze powinnismy byli to zrobic wysylajac I-485.
                            tak wiec zadzwonilam do tego leniwego patalacha mojego prawnika, ale juz go
                            nie bylo. jutro ma zadzwonic. od tej pory facet bedzied przez mojego meza
                            kontrrolowany non stop. nie wiem dlaczego, czy dlatego ze to male miasto i
                            spraw imigracyjnych niewiele, ale facet chce isc po najmniejszej linii oporu.
                            no ale juz go jutro zaprzegniemy do roboty (jak dotad nie przepracowal dla nas
                            wiecej niz 5 godz, wiec wychodzi ze zaplaciclismy mu ok500 dol za godzine
                            pracy.

    • pola99 Wielkie dzieki 08.08.03, 09:37
      Dzieki wszystkim za pomoc.Mam nadzieje ze wszystko nie rysuje sie az w tak
      czarnych barwach jak naswietlily mi to niektore z was.Jezeli macie ochote
      pogadac- nie tylko na ten temat to napiszcie do mnie olina99@interia.pl.
      pozdrawiam i wiecej optymizmu drogie panie- a kto powiedzial ze zycie jest
      proste;-)
      "i ciagle szarp i zmieniaj je, przed siebie idz.Bierz zycie takim jakie jest"
      (aniutek odezwij sie bo ja mam jakis problem z wyslaniem wiadomosci)
      • terapolka Re: Wielkie dzieki 08.08.03, 17:28
        A proszę bardzo uprzejmie.

        Jakto "rysuje się w czarnych barwach"?

        To się tu nie "rysuje", to po prostu "kosztuje".

        Sa pieniądze - jest zabawa.
        • lolyta Re: Wielkie dzieki 08.08.03, 17:41
          Otoz to. Gdzie u nas widzisz brak optymizmu? Gdyby nam go brakowalo, to by nas
          tu nie bylo. My tylko suche fakty przedstawiamy.
          Zycze powodzenia.
    • paliwodaj Mozna rodzic za darmo - Crisis Pregnancy Assist 10.08.03, 06:25
      Witajcie!
      Nie wiem czy nie spoznilam sie z tym listem ,ale mam nadzieje ze nie. Do Stanow
      tez przylecialam w 3 miesiacu ciazy, zestresowana maksymalnie jak to bedzie.
      Bylam wtedy na wizie studenckiej, maz , wtedy jeszcze nie maz - mial zielona
      karte. To co przeszlam szukajac jakiejkolwiek pomocy medycznej to moje.
      Pytalam w Welfare - ale nie dostalam ubezp, skladalam aplikacje do roznych firm
      ubezpieczeniowych - ale oczywiscie nikt nie chcial mi sprzedac polisy. w
      desperacji poszlam do jakiegos szpitala, bo ktos mi mowil ze prawdopodobnie
      maja jakies programy dla ludzi nieubezpieczonych - ale pani z Oddzialu
      Ginekologii nie bardzo chciala wglebiac sie w moj problem. Z ta Pania
      rozmawialam z telefonu na portierni. Gdy juz odlozylam sluchawke i z lzami w
      oczach kierowalam sie do wyjscia, mloda dziewczyna z portierni zawolala mnie i
      po chwili wygrzebala ksiazke telefoniczna a w niej tel do Health Center - takie
      miejsce gdzie opieke medyczna dostaja ludzie bez insurance. Ale to bylo 2 lata
      temu, teraz chca tam numer SS. Bylo to jakies wyjscie, ale w jakim
      towarzystwie spedzalam tam godziny w kolejce do lekarza...... Po 4 miesiacach
      moj juz maz dostal ubezpieczenie w pracy. Teraz podobno nie jest latwo zawrzec
      zwiazek malzenski jezeli jedna strona nie ma pobytu stalego!? Bylo mi juz
      latwiej. Ale to nie bylo przeszkoda aby w 7-8 miesiacu ciazy zgubic caly moj
      medical record, czy teraz po dwoch latach przysylac mi jeszcze jakies bzdurne
      rachunki za cos czego mi nie robiono. Ach ci Amerykanie!
      Ale do rzeczy. Gdy juz urodzilam wspanialego syna - Wojtusia dzis 19
      miesiecznego , dowiedzialam sie od kolezanki ze ona rodzila za darmo, w
      Philadelpia, bo tu mieszkamy. Jest wiele organizacji, czesto katolickich, ktore
      pomagaja w rozny sposob kobietom w ciazy, chodzi o to - moze to zabrzmi
      strasznie - zeby nie zabijac dzieci nienarodzonych. Oczywiscie, ktos kto
      zarabia kilka tys $ nie moze korZystac z uslug takich organizacji. Moja
      kolezanka nie miala ubezpieczenia, finansowo tez nie bylo najlepiej. Dostala
      tam opieke medyczna, darmowa szkole rodzenia, ubrania ciazowe. Duzo mi mowila o
      wspanialej atmosferze na spotkaniach. A gdy urodzila Kube - kolege mojego
      synka, dostala troche ubranek dla dziecka, biustonosze do karmienia,
      pieluszki . Przez pewien czas mamy z Alpha Pregnancy Services spotykaja sie.
      Kiedys wpadla mi w rece gazetka "Voice for Unborn", na ostatniej stronie sa
      nazwy i telefony do takich organizacji, jak Alpha. Nie wiem gdzie w Stanach
      chcesz sie zatrzymac, ale jest to wykaz z zach wybrzeza. W wielu stanach jest
      Birthrigt. Na gorze strony sa jakies ogolne numery chyba aktualne w calej
      Ameryce:toll-free 1-800-67BABY6, 1-800-NO-ABORT, 1-800-848-LOVE, 1-800-550-
      4900.
      Wykaz tych numerow zachowalam, bo nigdy nie zapomne tego stresu i bezsilnosci
      ktore przezylam i nie chce by ktokolwiek tego doswiadczyl. Jezeli przyjedziesz
      do Pennsylvanii, chetnie - jezeli zechcesz posluze Ci z bezinteresowna pomoca.
      Ameryka jest krajem mozliwosci, ale tez krajem brutalnym, gdzie rzadzi
      pieniadz, nie latwo jest tu zyc, szczegolnie Polakom, ktorzy sa naprawde
      dobrymi, szlachetnymi ludzmi. Wazne jest by o tym nie zapomniec w tym troche
      zepsutym kraju.
      Byc moze tak jak ja wahasz sie - jechac czy nie , bo widze ze poprzednie posty
      nie sa zawsze zachecajace - wiele w nich prawdy - ale jezeli twoja milosc musi
      tu byc to jedz. Jestem pewna ze pokonacie wszystkie przeciwnosci.
      Jezeli jestes zainteresowana telefonami z poszczegolnych stanow to pisz
      paliwodaj@aolcom.
      Tylko blagam nie zamatrwiaj sie na zapas!!!!
      Aska
    • droga66 Re: ciaza i porod w Stanach 10.08.03, 07:10
      Poczatkowow wygląda to okropnie, ale koncowe posty niosa w sobie odrobine
      optymizmu :)
      • cleo14 Re: ciaza i porod w Stanach 10.08.03, 07:15
        i tak mi sie jeszcze przypomnialao. w Pensylwanii mozna tez pojsc do "planned
        Parenthood", tez tam wciagaja cie na sliding scale i dostosowuja oplate do
        twoich dochodow, wiec jesli kiepsko u kogos z kasa warto tam pojsc (nie tylko
        w ciazy, rowniez na badania ginekologiczne, po pigulki anty oraz
        tzw. "emergency contraception". przy naprawde niskich dochodach mozna miec
        badania wykonane za darmo, jak rowniez pigulki antykoncepcyjne.
        • cleo14 Re: ciaza i porod w Stanach 10.08.03, 07:17
          i jeszcze jedno: jeslio jestes w USA w miare legalnie i jestes w ciazy, to
          nosisz w sobie potencjalnego obywatela USA, zawsze wiec, nawet w najgorszej
          sytuacji finansowej znajdzie sie organizacja ktora sie toba zajmnie. wiec uszy
          do gory.
        • lolyta Re: ciaza i porod w Stanach 11.08.03, 03:47
          W poprzedniej ciazy chcialam skorzystac z pomocy Planned Parenthood zeby
          wykonac jakies tam badania i powiedzieli ze ciezarnych nie obsluguja (znaczy w
          sensie ze zglaszasz sie do nich juz w ciazy, jesli wczesniej - to ok)
          • cleo14 Re: ciaza i porod w Stanach 11.08.03, 05:46
            a tego nie wiedzialam. po prostu widzialam tam pare razy dziewczyny w ciazy i
            myslalam ze tam tez mozna wykonywac badania. sorki.
            • lolyta Re: ciaza i porod w Stanach 11.08.03, 18:34
              Nic nie kosztuje ich zapytac, moze akurat ich podejscie sie zmienilo. Ja
              zasiegalam u nich informacji jakies 3 lata temu.
    • dziewiec Re: ciaza i porod w Stanach 11.08.03, 01:57
      jesli jestes w miare mloda i zdrowa, to polecam porod w domu z
      polozna zamiast lekarza. Taniej, przyjemniej, spokojniej i szybciej,
      szczegolnie jesli zdecydujesz sie na porod w wodzie. Duzo
      poloznych ma takie przenosne wanny, a niewiele szpitali sie zgodzi
      na taki porod. Powodzenia.
      • cleo14 Re: ciaza i porod w Stanach 11.08.03, 03:35
        niestety z polozna w domu tez nie jest latwo. na porod bez obecnosci lekarza
        podobno zezwalaja tylko jezeli ciaza przebiegala bezproblemowo, nie bylo
        problemow z poprzednimi ciazami oraz porod odbywa sie dokladnie w wyznaczonym
        dniu (czyli jezeli lekarz wyliczyl ze dziecko sie urodzi 2 wrzesnia, to
        wtedy). no, ale o wszytsko mozna sie dowiedziec.
        • dziewiec Re: ciaza i porod w Stanach 11.08.03, 16:27
          zalezy od tego, czy polozna sie zgodzi. Lekarz prowadzacy moze sie
          nie zgodzic, ale to w sumie bez znaczenia, bo go i tak przy porodzi
          nie bedzie.
    • aga1612 Re: ciaza i porod w Stanach 14.08.03, 08:11
      no tak... opieka zdrowotna jest droga ale na sama ciaze.... mozna sobie
      "zorganizowac" opieke za darmo... i wcale nie trzeba byc obywatelem...
      wystarczy troszke ruszenia glowa.... poplakanie przed odpowiednimi
      osobami i..... dostaje sie darmowe ubezpieczenia na matke i dziecko...
      wlaczajac dentyste i niektore leki (dentysta pokrywany jest na plomby i
      wyrywanie ale to wystarczy)

      ja jestem w 9 miesiacu , lada chwila rodze i..... na razie zaplacilam ze
      swojej kieszeni 64 dolary.. porod tez mnie nie bedzie koszlowal....

      najwazniejsze tylko aby nie isc do polskiego lekarza.... (najpierw poszlam
      do polaka... i z przerazeniem ucieklam..... teraz mam chinczyka i wiem, ze
      dla o mnie i dzidziusia) u polakow pierwsze pytanie to jak za to
      zaplacisz..... i nie informuja o darmowych planach...
      a wszystko przez to ze wiekszosc polek zyje w nieswiadomosci i
      nieznajomosci jezyka...

      ja mieszkam w chicago i mam kilka kolezanek ktore rodzily.... szpitale nie
      sa takie zle... acz prawda ze staraja sie zrobic wszystko aby pacjentow
      wypuscic jak najszybciej do domu.... po porodzie zostaje sie 24 godz.
      chyba ze sa komplikacje....

      wracajac do ciebie.... w 5-6 miesiacu to juz sie raczej ciaza jest mocno
      widoczna i bedzie ciezko udowodnic ze sie dopiero co dowiedzialas...

      w kazdym razie zycze powodzenia....
      w razie co mozesz sie ze mna skontaktowac
      (graphics2559@sbcglobal.net)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka