23.09.05, 19:03
Czy konkursy na powiesc oglaszane co i rusz sa warte zachodu?
Obserwuj wątek
    • donetta Re: Konkursy? 23.09.05, 19:24
      W pewnym sensie może to być trampolina do sukcesu.Pod warunkiem ,że trafisz w
      gusta oceniających no i bezsprzecznie książka musi być dobrze napisana.Ale
      zwycięsca jest jeden ,no są co prawda jeszcze dalsze miejsca ale maszynopisów
      dostają setki no i wybierz z pośród nich tę najlepszą książkę.Ja mam mieszane
      uczucia choć brałam udział w dwóch konkursach.Ale można sądzić,że wysyłając na
      konkurs ktoś to przeczyta.
      • dysgrafia Re: Konkursy? 23.09.05, 20:44
        W większości wypadków tracisz prawa autorskie do książki i rzadko kiedy piszą
        na jak długo.
        Innymi słowy - jeśli wygrasz konkurs, to tym samym sprzedajesz bezpowrotnie
        swoją ksiązkę za cenę nagrody. Więc sprawdź czy Ci się to opłaca, zwłaszcza, że
        zwykle "jury zastrzega sobie prawo innego podziału nagród"
        • szwedzka Re: Konkursy? 23.09.05, 23:35
          Przede wszystkim, o jakie prawa autorskie chodzi? Osobiste czy majątkowe? Tych
          pierwszych nie można stracić, przekazanie tych drugich jest warunkiem, by
          wydawca mógł opublikować książkę.
          Warunkiem przekazania majątkowych praw autorskich jest umowa pisemma, każda
          inna jest nieważna. Czyli jeżeli konkursant nie podpisał z wydawnictwem umowy,
          a jedynie posłał książkę na konkurs, to wydawnictwo nie ma prawa opublikować
          jego książki, dopóki nie podpisze z nim umowy. A jeśli autorowi warunki nie
          będą odpowiadały, np. wydawnictwo będzie chciało prawa bezterminowo, to umowy
          nie musi podpisywać.
          W takiej sytuacji prawnej, że umowa o przekazanie majątkowych praw autorskich
          (czyli de facto zgoda autora na publikację) musi mieć formę pisemną, wszelkie
          zapisy regulaminu konkursu, że autor wyraża zgodę na publikację dzieła, są z
          definicji nieważne. Można by się zastanawiać, co by było w sytuacji, gdyby
          uczestnicy byli zmuszani dołączać do książek podpisany regulamin konkursu. Ale
          z tego, co wiem, takiej praktyki nie ma, nie widziałem też regulaminu konkursu,
          który by określał wszystkie te sprawy, jakie muszą czy powinny znaleźć się w
          umowie wydawniczej.
          Co więcej, jeżeli regulamin konkursu nie uzależnia wypłacenia nagrody od zgody
          autora na publikację, to wydawnictwo nie ma prawa nie wypłacić mu nagrody,
          nawet jeżeli autor odmówi zgody na publikację.

          Paweł
          • anna.skora Re: Konkursy? 24.09.05, 11:25
            Dzieki, wyjasniles mi wiele spraw. Jestes wydawca czy autorem?
            • szwedzka Re: Konkursy? 24.09.05, 12:00
              Jedno i drugie, konkretnie tłumaczem.
              • anna.skora Re: Konkursy? 24.09.05, 12:51
                Nie szukasz moze opowiadan?
                Tak sie sklada, ze mam kilka do sprzedania... hi,hi,hi....
                • szwedzka Re: Konkursy? 24.09.05, 12:56
                  Jeżeli są tłumaczone ze szwedzkiego, to chętnie. :-)

                  Paweł
                  • anna.skora Re: Konkursy? 24.09.05, 14:50
                    Nie... tylko pisane po polsku i tlumaczone na hiszpanski...:-)
          • senseeko Re: Konkursy? 24.09.05, 16:40
            szwedzka napisał:

            > Przede wszystkim, o jakie prawa autorskie chodzi? Osobiste czy majątkowe?
            Tych
            > pierwszych nie można stracić, przekazanie tych drugich jest warunkiem, by
            > wydawca mógł opublikować książkę.
            > Warunkiem przekazania majątkowych praw autorskich jest umowa pisemma, każda
            > inna jest nieważna. Czyli jeżeli konkursant nie podpisał z wydawnictwem
            umowy,
            > a jedynie posłał książkę na konkurs, to wydawnictwo nie ma prawa opublikować
            > jego książki, dopóki nie podpisze z nim umowy. A jeśli autorowi warunki nie
            > będą odpowiadały, np. wydawnictwo będzie chciało prawa bezterminowo, to umowy
            > nie musi podpisywać.

            Ciekawe to, co piszesz, kiedyś zapytałam jedno z wydawnictw ogłaszających
            konkurs o ten właśnie punkt regulaminu i odpisali mi, ze po przekazaniu praw
            autorskich oni mogą dowolnie dokonywac zmian w mojej książce, a ja nie mam do
            tej książki już żadnych praw.
            (Niestety zjadło mi tego maila i nie mogę zacytować dosłownie, ale naprawdę tak
            napisali)
            Jasna sprawa, że niczego na ten konkurs juz nie wysłałam
            • szwedzka Re: Konkursy? 24.09.05, 20:34
              Normalny przykład bezczelności wydawnictwa, które zakłada, i niestety słusznie,
              że autor (zwłaszcza początkujący) ani nie zna swoich praw, ani nie przyjdzie mu
              do głowy zajrzeć do ustawy o prawie autorskim. Przekazać można tylko prawa
              majątkowe czyli prawo do zarabiania na tekście. Sam tekst pozostaje w gestii
              osobistych praw autorskich i wydawnictwo nie ma prawa zmienić w nim nawet
              przecinka bez zgody autora.

              Paweł
              • czarnaba nawet przecinka? 25.09.05, 11:23
                "... i wydawnictwo nie ma prawa zmienić w nim nawet przecinka bez zgody
                autora."

                Naprawdę? Nawet przecinka? Przecież każde wydawnictwo z reguły zleca jakieś tam
                korekty "dzieła", które ma zamiar wydać. Wiem, że autor potem akceptuje te
                zmiany, ale gdy nie jest akurat specem od przecinków, nie upiera się raczej
                przy własnej interpunkcji, nawet gdy wydaje mu się lepsza od tej proponowanej
                przez korektora.
                I w takim razie - jak można interpretować taki punkt umowy: "Wydawca ma prawo
                dokonania zmian utworu, wynikających z opracowania redakcyjnego, bez
                konieczności uzyskania akceptacji Autora."
                Opracowanie redakcyjne to chyba dość szeroki termin, prawda ???

                Pozdrawiam :))
                • szwedzka Re: nawet przecinka? 25.09.05, 22:06
                  Oj, ludzie, dlaczego wy się boicie prawa autorskiego jak diabeł święconej wody?
                  Ta książka naprawdę nie parzy, wziąć sobie, poczytać.
                  Podany przez Ciebie punkt umowy można interpretować tylko w jeden sposób:
                  ingeruje on w osobiste prawa autorskie autora (konkretnie prawo do
                  nienaruszalności treści i formy utworu, prawo autorskie art. 16 ust. 3),
                  których to praw autor nie może zrzec się nawet w umowie; a zapisy umowy
                  sprzeczne z ustawą są z mocy prawa nieważne (kodeks cywilny art. 58. § 1).
                  Zgodnie z logiką tego punktu umowy następny powinien brzmieć: "W przypadku gdy
                  zmiany redakcyjne wyniosą ponad 50% objętości utworu, autor zrzeka się do niego
                  osobistych praw autorskich i na stronie tytułowej będzie zamieszczone nazwisko
                  redaktora."
                  W kwestii przecinków istotny jest jeszcze artykuł 58 prawa autorskiego, który
                  sprowadza się do tego, że niezgodne z umową jest rozpowszechnianie utworu ze
                  zmianami, "którym twórca mógłby się słusznie sprzeciwić".
                  Co to oznacza w praktyce? Jeżeli autor uprze się, żeby w powieści pisać "kóra"
                  zamiast "kura", a wydawnictwo, nie zważając na jego protest, opublikuje swoją
                  wersję, autor przegra sprawę w sądzie, jeżeli wydawnictwo udowodni, że "kóra"
                  to błąd ortograficzny, ale ugotowane będzie wydawnictwo, jeżeli autor udowodni,
                  że nie żaden błąd tylko licentia poetica, zamysł artystyczny itd.
                  Jak sama zauważyłaś, opracowanie redakcyjne to bardzo szerokie pojęcie,
                  obejmuje nie tylko sprawy czysto językowe, ale nawet dotyczące fabuły utworu.
                  Gdyby taki zapis, jak przytoczyłaś, był dopuszczalny, redaktor mógłby zmienić
                  nawet zakończenie utworu, uznając, że happy end jest lepszy od śmierci
                  bohaterów, i autor nie miałby nic do powiedzenia.
                  W moim przypadku redaktorka i wydawca uparli się, żeby zmienić mi w tłumaczeniu
                  Stadion Victorii na Stadion Zwycięstwa, "bo to od bogini zwycięstwa". Napisałem
                  redaktorce i pani wicedyrektor wydawnictwa, że nie od żadnej bogini, tylko od
                  szwedzkiej księżniczki. Nie dotarło. Dotarła dopiero groźba, że jak w książce
                  będzie Stadion Zwycięstwa, to spotkamy się w sądzie. Nie miałem ochoty robić za
                  pośmiewisko i tak zbieram cięgi za idiotyczne "tłumaczenie" tytułu od
                  recenzentów ignorantów, którzy nie mają zielonego pojęcia, że w sprawie tytułu
                  tłumacz nie ma nic do powiedzenia. Przyznam, że nie byłem taki mądry od samego
                  początku i przy pierwszej książce pani wicedyrektor wmówiła mi, że ona ma głos
                  ostateczny. Dlatego pisałem o typowej bezczelności wydawnictw: jak mają do
                  czynienia z ludźmi nieznającymi swoich praw, to bez żadnych skrupułów wciskają
                  im kit i łamią ich prawa.
                  Oczywiście to, że autor ma głos ostateczny, nie oznacza, że ma wszystkie
                  redaktorskie uwagi kwitować stwierdzeniem "jestem autorem, więc mam rację".
                  Osobiście wszystkie redaktorskie poprawki dokładnie analizuję i jeśli je
                  odrzucam, wyjaśniam krótko dlaczego (choć nie muszę), nawet jeśli poprawki są
                  idiotyczne. Dla przykładu redaktor zmienił mi zdanie "położyła jej rękę na
                  udzie" na "położyła jej rękę na ramieniu", bo nie znał języka oryginału, a, nie
                  wiem dlaczego, uznał, że na udzie nie mogła. (To że redaktor nie zna języka
                  oryginału to też jest kwiatek, ale to temat na inny wywód.) Przywróciłem "na
                  udzie" i dałem adnotację "tak w oryginale".
                  Wracając do interpunkcji, przekonanie, że redaktor zna się na niej lepiej od
                  autora, nie zawsze jest uzasadnione. Redaktorzy są różni, a często
                  beznadziejni. Dla pewnego redaktora "szary jesienny płaszcz" i "szary, jesienny
                  płaszcz" to było jedno i to samo i wszystkie przydawki przymiotnikowe
                  poprzedzielał mi przecinkami. Tak że jeżeli autor przekonany jest do swojej
                  wersji, a ma jeszcze jakieś źródła, które jego wersję potwierdzają (pamiętajmy
                  o tym artykule 58 prawa autorskiego), to spokojnie może przy swojej wersji
                  obstawać i wtedy wydawnictwo nie ma prawa zmienić mu nawet przecinka.

                  Paweł
                  • czarnaba Re: nawet przecinka? 26.09.05, 09:31
                    Serdeczne dzięki za obszerne wyjaśnienia :))
              • czarnaba Re: Konkursy? 25.09.05, 11:49
                Zeby było śmieszniej - znacie ten anegdotyczny przykład depeszy, w której od
                miejsca znaku interpunkcyjnego zależy los skazańca?

                Powiesić nie można, uwolnić.
                Powiesić, nie można uwolnić.

                Podaję za stroną: slowniki.pwn.pl/zasady/629737_1.html

                :))
                • anna.skora Re: Konkursy? 26.09.05, 09:13
                  Moral: lepiej zadzwonic niz pisac depesze... hi,hi,hi....
    • line.zludzilodu kolejny konkurs 27.09.05, 08:45
      edu.info.pl/strona.php?1151
      • senseeko zwłaszcza do szwedzka 01.10.05, 16:38
        line.zludzilodu napisała:

        > edu.info.pl/strona.php?1151


        A widzieliście regulamin?
        W czasie gdy sie wysle im książkę, to nie wolno wysyłac do innych wydawnictw.
        Pawle, czy oni mają prawo żądać czegoś takiego?

        Co by się stało gdyby ktoś złamał ten punkt regulaminu?
        • szwedzka Re: zwłaszcza do szwedzka 01.10.05, 19:16
          Moim zdaniem, mogą. Jest to zabezpieczenie się przed tym, żeby konkurencja nie
          zdecydowała się na wydanie książki, która np. później wygra konkurs. Uważam, że
          jest to rozsądny wymóg, zwłaszcza że jest jasno określone, do kiedy nie wolno
          wysyłać.
          Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby autor po wygraniu konkursu, jeśli
          nie będą odpowiadały mu warunki wydania w tym wydawnictwie, zaproponował tę
          książkę innym wydawnictwom, powołując się również na fakt, że ta powieść
          wygrała konkurs.
          Za złamanie tego punktu wydawnictwo mogłoby się domagać odszkodowania (choć tu
          prawnicy musieliby się wypowiedzieć, czy wystarczy akceptacja regulaminu przez
          wysłanie książki, czy trzeba by go jednak podpisać), jeśli rzeczywiście inne
          wydawnictwo weszłoby im w paradę. Ale dlaczego łamać? Jeśli żądamy, żeby
          wydawnictwa były wobec nas fair, to sami grajmy fair i przestrzegajmy
          dobrowolnie zawartych umów.

          Paweł
          • senseeko Re: zwłaszcza do szwedzka 01.10.05, 19:46
            szwedzka napisał:

            > Moim zdaniem, mogą. Jest to zabezpieczenie się przed tym, żeby konkurencja
            nie
            > zdecydowała się na wydanie książki, która np. później wygra konkurs.

            Nie pomyslałam o tej furtce. Oczywiste dla mnie bylo, ze wtedy wycofuje się
            ksiązkę z konkursu.
            Uważam, że skoro wydawnictwo może autora zwodzić, a potem się nagle wycofać, to
            i autor może? Czy jednak nie?
            >
            > jest to rozsądny wymóg, zwłaszcza że jest jasno określone, do kiedy nie wolno
            > wysyłać.
            > Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby autor po wygraniu konkursu,
            > jeśli
            > nie będą odpowiadały mu warunki wydania w tym wydawnictwie, zaproponował tę
            > książkę innym wydawnictwom, powołując się również na fakt, że ta powieść
            > wygrała konkurs.

            i po odebraniu nagrody? ;) Dla mnie to byłoby nie fair. Chociaz może i nie, w
            końcu reygnuje z wróbla w garści na rzecz kanarka na dachu, tyle, że za
            złapanie wróbla cos dostał...

            > Za złamanie tego punktu wydawnictwo mogłoby się domagać odszkodowania (choć
            tu
            > prawnicy musieliby się wypowiedzieć, czy wystarczy akceptacja regulaminu
            przez
            > wysłanie książki, czy trzeba by go jednak podpisać), jeśli rzeczywiście inne
            > wydawnictwo weszłoby im w paradę.

            Pisząc tamto pytanie zastanawiałam się nad inną sytuacją - kiedy autor wysłał
            cos szukając wydawcy i nie wie jaka będzie odpowiedź (wiele wydawnictw "olewa"
            debiutantów i nie raczy im powiedzieć, że nie ma na co czekać) Zdaje się, że
            autor "Ławeczki pod kasztanem" (o ile nie pomyliłam tytułow) zrobił cos
            takiego, ze wysłał do Prósza ale ksiązka podobno gdzieś się zagubiła po drodze
            wiec Prósz mu nie odpowiedział. No to wysłał na konkurs Znaku i wygrał. A wtedy
            nagle przyszedł list od Prosza, ze są zainteresowani wydaniem. I miał do wyboru
            czyje warunki przyjąc (mozna o tym przeczytac na stronie Znaku).

            > Ale dlaczego łamać? Jeśli żądamy, żeby
            > wydawnictwa były wobec nas fair, to sami grajmy fair i przestrzegajmy
            > dobrowolnie zawartych umów.

            Nie wydaje mi się by było nie fair jesli autor szuka wydawcy, ktory zaoferuje
            mu najlepsze warunki.
            Na przyklad znalazl wydawcę przed dniem rozstrzygnięcia konkursu, uznał, że
            jego warunki mu odpowiadają, czy moze wtedy wycofać pracę?
            Albo np zrezygnować z nagrody, bo woli wydać w innym wydawnictwie?
            Uwazam, ze tu sprawa jest fair - nie bierzesz dwoch nagrod, tylko wiążesz się z
            tym wydawnictwem, które Cię lepiej traktuje.
            Czy to coś złego?
            • szwedzka Re: zwłaszcza do szwedzka 01.10.05, 23:25
              Co w sytuacji, kiedy jednocześnie dostaniesz informację o wygraniu konkursu i
              decyzję z innego wydawnictwa, że chcą wydać książkę?
              Sprawę książek wysłanych przed rozpoczęciem konkursu rozwiązałbym w ten sposób,
              że poinformowałbym wydawnictwo, że tekst tej książki został wysłany uprzednio
              do x wydawnictw (bez nazw). Można również podejść do tego formalnie: ten zapis
              zakazuje wysyłania książek w trakcie konkursu i nie ma zakazu nadsyłania na
              konkurs prac zaproponowanych innemu wydawnictwu, jest zakaz nadsyłania prac
              publikowanych.
              Oczywiście, że autor może szukać wydawcy, który mu zaoferuje najkorzystniejsze
              warunki. Tylko jeżeli autor zgłasza się na konkurs z takim regulaminem, to ten
              regulamin akceptuje. Żądanie pewnej wyłączności nie jest sprzeczne z prawem i
              jest uzasadnione słusznym interesem wydawcy. Nie można mieć pretensji do
              autora, że posłał książkę innemu wydawnictwu przed konkursem, ale na pewno
              działaniem nie fair byłoby szukanie wydawcy w trakcie konkursu, skoro zabrania
              tego regulamin.
              O możliwości wycofania się po wygraniu konkursu i wzięciu nagrody piszę raczej
              jako o furtce, którą ma autor, jeśli wydawnictwo zaproponuje mu skrajnie
              niekorzystne warunki. Wtedy kiedy autor dostaje nie wróbla, tylko jakieś
              ochłapy (a nie jest to wcale rzadkie, bo jak widzimy z cytowanych na tym forum
              regulaminów, wydawnictwa uważają, że dla autora samo wydanie ma być szczytem
              szczęścia i tak przyziemnych rzeczy jak honorarium można mu oszczędzić.) Trudno
              uznać to za działanie nie fair ze strony autora, skoro nie znał wcześniej
              warunków, na jakich ma zostać zawarta umowa. Natomiast rzeczywiście nie fair
              byłoby się wycofać, jeżeli wydawnictwo konkursowe oferuje przyzwoite warunki, a
              mamy lepszą propozycję z innego.

              Paweł
            • donetta Re: zwłaszcza do szwedzka 02.10.05, 08:42
              Oczywiście,to jest normalna rzecz,że wysyłając książkę na konkurs w tym czasie
              wysyłam do wydawnictw gdyż z żadną ze stron nie jestem formalnie związana żadną
              umową. A regulamin nie jest umową pomiędzy stronami (pomiędzy wydawcą a osobą
              fizyczną:autorem).Niczego nie firomowałam własnym nazwiskiem. Uważam,że autor
              śmiało może wysyłać książkę do różnych wydawców . Może także zrezygnować z
              udziału w konkursie na każdym jego etapie, dopóki nie zawarł umowy pisemnej.A
              odkszokodwanie za takie działanie ? Na jakiej podstawie? Że np.wydawca umieści
              taki punkt w regulaminie ? Dla mnie to nie jest podstawa do roszczeń.
              • szwedzka Re: zwłaszcza do szwedzka 02.10.05, 22:37
                Nasza dyskusja jest cokolwiek akademicka. Sam konkurs trwa trzy miesiące i w
                takim czasie nie odpowie żadne wydawnictwo, a jak autor posłał gdzieś przed
                konkursem, to nie można mieć do niego pretensji. Z tym odszkodowaniem
                rzeczywiście przesadziłem, teoretycznie można sobie wyobrazić taką sytuację, że
                wydawnictwo poniesie jakieś straty wskutek wycofania się laureata, ale w
                praktyce skończyłoby się pewnie na odebraniu nagrody.
                Natomiast nie zgadzam się z Twoim podejściem: formalnie nie ma umowy, to nie
                mam żadnych zobowiązań. Bo wtedy to nie jest współpraca, tylko działanie na
                zasadzie, kto kogo oszwabi. Pewnie, że większość wydawców tak działa i wobec
                takich nie należy mieć żadnych skrupułów. Ale jeśli wydawnictwa się nie zna, to
                nie można z góry zakładać, że wydawnictwo okaże się nie w porządku (choć
                doświadczenie uczy, że na taką ewentualność trzeba być przygotowanym i zawczasu
                podejmować środki ostrożności). Przystępując do konkursu, akceptuje się
                regulamin, a jeśli regulamin komuś nie odpowiada, nie musi brać w konkursie
                udziału.

                Paweł
                • donetta Re: zwłaszcza do szwedzka 03.10.05, 10:01
                  Wyjaśnij mi jakie straty masz na myśli,poniesione przez wydawnictwo w przypadku
                  gdy w czasie trwania konkursu autor ,uczestnik tegoż konkursu pośle swoją
                  książkę do innego wydawcy ? Owszem wydawca mógłby dochodzić odszkodowania przed
                  sądem ale jedynie w przypadku gdyby udowodnił ,że w wyniku takiego działania
                  autora , wydawca poniósł rzeczywiste a niedomniemane straty.A jakie to straty
                  w tym przypadku ponosi wydawca ?Żadnych. Bo gdyby iść za twoim tokiem myślenia
                  autor mógłby dochodzić odszkodowania od wydawcy-organizatora konkursu za to,że
                  bezczynnie czekał parę miesięcy ,rok albo dłużej na rozstrzygnięcie konkursu
                  łudząc się,że wygra.Ja jak dotąd nie spotkałam się z takim zapisem w
                  regulaminie konkursu,który by bronił autorom w tym czasie wysyłać gdzie indziej
                  swoją pracę . Bo to byłoby nadużycie ze strony organizatora konkursu ,to
                  absurd. Załóżmy,że ktoś wygrywa konkurs i co? Ma lepszą propozycję od innego
                  wydawcy . Więc rezygnuje z konkursu, z nagrody ,nie odstępuje od umowy bo jej
                  jeszcze nie podpisał. CZy organizator konkursu zmusi go do zawarcia umowy ?
                  Nie. Gdyż umowa zawarta pod przumusem jest nieważna.I jeszcze jedna rzecz,
                  konkurs który trwa trzy miesiące,to chyba na wiersz, ostatecznie na
                  opowiadanie. Na powieść termin jest wydłuzony do roku o ile wydawca przestrzega
                  własnych ustaleń regulaminowych . A więc czy przez rok mam siedzieć z
                  załozonymi rękami i czekać ? Otóż nie , nie czekam . Oczywiście wydawca
                  pozakonkursowy może odpowiedzieć po paru miesiącach ,pół roku i dalej czy jest
                  zainteresowany .Ale z reguły ten,który jest zainteresowany odpowiada po paru
                  dniach co nie oznacza,że jest już zdecydowany wydać książkę.
                  • tetys podbijam 20.11.05, 14:21
                    Witam!

                    Czy obecnie ogłoszony jest jakiś wart zachodu konkurs?
                    Na powieść lub poezje?


                    Pozdrawiam
                    • donetta Re: podbijam 20.11.05, 15:25
                      A co przez to rozumiesz wart zachodu ? Chodzi o nagrodę, o wydawnictwo o silnej
                      pozycji na rynku ? Podobno ma być konkurs Uniwersytetu Gdańskiego , może już
                      jest ogłoszony.Musisz sprawdzić.Ale z tego co czytałam,w ostatniej edycji była
                      olbrzymia konkurencja.No ale próbować można mimo wszystko.
                      • tetys Re: podbijam 20.11.05, 16:17
                        He dobre pytanie :)
                        Ale chodziło mi o taki konkurs, w którym nagrodą nie będzie wydanie powieści w
                        300 egzemplarzach :) No i wiadomo, że jeśli to byłby mój debiut, to lepiej
                        wygrać konkurs w silnym wydawnictwie :) Ale takie rzeczy nie w tej bajce ...
                        • donetta Re: podbijam 20.11.05, 16:46
                          No tak,debiutujący pisarz raczej nie może mieć dużych wymagań i powinien
                          cieszyć się tym co mu zaproponują albo schować swoją książkę do
                          szuflady.Obecnie widzę,że jest mnóstwo literatów ,którzy coś tam piszą i każdy
                          z nich ma nadzieję,że kiedyś mu się uda.No dobrze,każdy pisze w tej wierze ale
                          młodzi ludzie jeszcze nie doświadczyli (bo i kiedy )że pisanie to ciężka praca
                          rozłożona w czasie ,że dobrej książki nie pisze się w ciągu paru tygodni.
    • tetys Re: Konkursy? 04.12.05, 18:03
      A ja dalej szukam i szukam...
      Piszę ostatnio głównie opowiadania, więc szukam konkursów na opowiadanie, a jak
      już coś znajdę, to nagrodą jest książka, albo nagrody nie ma:(
      Tu już nawet nie chodzi o dużą nagrodę, ale ogólnie, zasięg ogólnopolski, a nie
      jakieś internetowe konkursiki :(

      Może po nowym roku coś ruszy:)
      • anna.skora Re: Konkursy? 10.12.05, 12:05
        Tetys... To jak juz przy opowiadaniach jestesmy, to daj znac, jak znajdziesz
        jakis konkursik. Tez param sie opowiadaniami...
        Pozdrawiam.
        A.
        • imlardis2 Re: Konkursy? 12.12.05, 11:38
          I ja też! :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka