anna.skora 23.09.05, 19:03 Czy konkursy na powiesc oglaszane co i rusz sa warte zachodu? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
donetta Re: Konkursy? 23.09.05, 19:24 W pewnym sensie może to być trampolina do sukcesu.Pod warunkiem ,że trafisz w gusta oceniających no i bezsprzecznie książka musi być dobrze napisana.Ale zwycięsca jest jeden ,no są co prawda jeszcze dalsze miejsca ale maszynopisów dostają setki no i wybierz z pośród nich tę najlepszą książkę.Ja mam mieszane uczucia choć brałam udział w dwóch konkursach.Ale można sądzić,że wysyłając na konkurs ktoś to przeczyta. Odpowiedz Link
dysgrafia Re: Konkursy? 23.09.05, 20:44 W większości wypadków tracisz prawa autorskie do książki i rzadko kiedy piszą na jak długo. Innymi słowy - jeśli wygrasz konkurs, to tym samym sprzedajesz bezpowrotnie swoją ksiązkę za cenę nagrody. Więc sprawdź czy Ci się to opłaca, zwłaszcza, że zwykle "jury zastrzega sobie prawo innego podziału nagród" Odpowiedz Link
szwedzka Re: Konkursy? 23.09.05, 23:35 Przede wszystkim, o jakie prawa autorskie chodzi? Osobiste czy majątkowe? Tych pierwszych nie można stracić, przekazanie tych drugich jest warunkiem, by wydawca mógł opublikować książkę. Warunkiem przekazania majątkowych praw autorskich jest umowa pisemma, każda inna jest nieważna. Czyli jeżeli konkursant nie podpisał z wydawnictwem umowy, a jedynie posłał książkę na konkurs, to wydawnictwo nie ma prawa opublikować jego książki, dopóki nie podpisze z nim umowy. A jeśli autorowi warunki nie będą odpowiadały, np. wydawnictwo będzie chciało prawa bezterminowo, to umowy nie musi podpisywać. W takiej sytuacji prawnej, że umowa o przekazanie majątkowych praw autorskich (czyli de facto zgoda autora na publikację) musi mieć formę pisemną, wszelkie zapisy regulaminu konkursu, że autor wyraża zgodę na publikację dzieła, są z definicji nieważne. Można by się zastanawiać, co by było w sytuacji, gdyby uczestnicy byli zmuszani dołączać do książek podpisany regulamin konkursu. Ale z tego, co wiem, takiej praktyki nie ma, nie widziałem też regulaminu konkursu, który by określał wszystkie te sprawy, jakie muszą czy powinny znaleźć się w umowie wydawniczej. Co więcej, jeżeli regulamin konkursu nie uzależnia wypłacenia nagrody od zgody autora na publikację, to wydawnictwo nie ma prawa nie wypłacić mu nagrody, nawet jeżeli autor odmówi zgody na publikację. Paweł Odpowiedz Link
anna.skora Re: Konkursy? 24.09.05, 11:25 Dzieki, wyjasniles mi wiele spraw. Jestes wydawca czy autorem? Odpowiedz Link
anna.skora Re: Konkursy? 24.09.05, 12:51 Nie szukasz moze opowiadan? Tak sie sklada, ze mam kilka do sprzedania... hi,hi,hi.... Odpowiedz Link
szwedzka Re: Konkursy? 24.09.05, 12:56 Jeżeli są tłumaczone ze szwedzkiego, to chętnie. :-) Paweł Odpowiedz Link
anna.skora Re: Konkursy? 24.09.05, 14:50 Nie... tylko pisane po polsku i tlumaczone na hiszpanski...:-) Odpowiedz Link
senseeko Re: Konkursy? 24.09.05, 16:40 szwedzka napisał: > Przede wszystkim, o jakie prawa autorskie chodzi? Osobiste czy majątkowe? Tych > pierwszych nie można stracić, przekazanie tych drugich jest warunkiem, by > wydawca mógł opublikować książkę. > Warunkiem przekazania majątkowych praw autorskich jest umowa pisemma, każda > inna jest nieważna. Czyli jeżeli konkursant nie podpisał z wydawnictwem umowy, > a jedynie posłał książkę na konkurs, to wydawnictwo nie ma prawa opublikować > jego książki, dopóki nie podpisze z nim umowy. A jeśli autorowi warunki nie > będą odpowiadały, np. wydawnictwo będzie chciało prawa bezterminowo, to umowy > nie musi podpisywać. Ciekawe to, co piszesz, kiedyś zapytałam jedno z wydawnictw ogłaszających konkurs o ten właśnie punkt regulaminu i odpisali mi, ze po przekazaniu praw autorskich oni mogą dowolnie dokonywac zmian w mojej książce, a ja nie mam do tej książki już żadnych praw. (Niestety zjadło mi tego maila i nie mogę zacytować dosłownie, ale naprawdę tak napisali) Jasna sprawa, że niczego na ten konkurs juz nie wysłałam Odpowiedz Link
szwedzka Re: Konkursy? 24.09.05, 20:34 Normalny przykład bezczelności wydawnictwa, które zakłada, i niestety słusznie, że autor (zwłaszcza początkujący) ani nie zna swoich praw, ani nie przyjdzie mu do głowy zajrzeć do ustawy o prawie autorskim. Przekazać można tylko prawa majątkowe czyli prawo do zarabiania na tekście. Sam tekst pozostaje w gestii osobistych praw autorskich i wydawnictwo nie ma prawa zmienić w nim nawet przecinka bez zgody autora. Paweł Odpowiedz Link
czarnaba nawet przecinka? 25.09.05, 11:23 "... i wydawnictwo nie ma prawa zmienić w nim nawet przecinka bez zgody autora." Naprawdę? Nawet przecinka? Przecież każde wydawnictwo z reguły zleca jakieś tam korekty "dzieła", które ma zamiar wydać. Wiem, że autor potem akceptuje te zmiany, ale gdy nie jest akurat specem od przecinków, nie upiera się raczej przy własnej interpunkcji, nawet gdy wydaje mu się lepsza od tej proponowanej przez korektora. I w takim razie - jak można interpretować taki punkt umowy: "Wydawca ma prawo dokonania zmian utworu, wynikających z opracowania redakcyjnego, bez konieczności uzyskania akceptacji Autora." Opracowanie redakcyjne to chyba dość szeroki termin, prawda ??? Pozdrawiam :)) Odpowiedz Link
szwedzka Re: nawet przecinka? 25.09.05, 22:06 Oj, ludzie, dlaczego wy się boicie prawa autorskiego jak diabeł święconej wody? Ta książka naprawdę nie parzy, wziąć sobie, poczytać. Podany przez Ciebie punkt umowy można interpretować tylko w jeden sposób: ingeruje on w osobiste prawa autorskie autora (konkretnie prawo do nienaruszalności treści i formy utworu, prawo autorskie art. 16 ust. 3), których to praw autor nie może zrzec się nawet w umowie; a zapisy umowy sprzeczne z ustawą są z mocy prawa nieważne (kodeks cywilny art. 58. § 1). Zgodnie z logiką tego punktu umowy następny powinien brzmieć: "W przypadku gdy zmiany redakcyjne wyniosą ponad 50% objętości utworu, autor zrzeka się do niego osobistych praw autorskich i na stronie tytułowej będzie zamieszczone nazwisko redaktora." W kwestii przecinków istotny jest jeszcze artykuł 58 prawa autorskiego, który sprowadza się do tego, że niezgodne z umową jest rozpowszechnianie utworu ze zmianami, "którym twórca mógłby się słusznie sprzeciwić". Co to oznacza w praktyce? Jeżeli autor uprze się, żeby w powieści pisać "kóra" zamiast "kura", a wydawnictwo, nie zważając na jego protest, opublikuje swoją wersję, autor przegra sprawę w sądzie, jeżeli wydawnictwo udowodni, że "kóra" to błąd ortograficzny, ale ugotowane będzie wydawnictwo, jeżeli autor udowodni, że nie żaden błąd tylko licentia poetica, zamysł artystyczny itd. Jak sama zauważyłaś, opracowanie redakcyjne to bardzo szerokie pojęcie, obejmuje nie tylko sprawy czysto językowe, ale nawet dotyczące fabuły utworu. Gdyby taki zapis, jak przytoczyłaś, był dopuszczalny, redaktor mógłby zmienić nawet zakończenie utworu, uznając, że happy end jest lepszy od śmierci bohaterów, i autor nie miałby nic do powiedzenia. W moim przypadku redaktorka i wydawca uparli się, żeby zmienić mi w tłumaczeniu Stadion Victorii na Stadion Zwycięstwa, "bo to od bogini zwycięstwa". Napisałem redaktorce i pani wicedyrektor wydawnictwa, że nie od żadnej bogini, tylko od szwedzkiej księżniczki. Nie dotarło. Dotarła dopiero groźba, że jak w książce będzie Stadion Zwycięstwa, to spotkamy się w sądzie. Nie miałem ochoty robić za pośmiewisko i tak zbieram cięgi za idiotyczne "tłumaczenie" tytułu od recenzentów ignorantów, którzy nie mają zielonego pojęcia, że w sprawie tytułu tłumacz nie ma nic do powiedzenia. Przyznam, że nie byłem taki mądry od samego początku i przy pierwszej książce pani wicedyrektor wmówiła mi, że ona ma głos ostateczny. Dlatego pisałem o typowej bezczelności wydawnictw: jak mają do czynienia z ludźmi nieznającymi swoich praw, to bez żadnych skrupułów wciskają im kit i łamią ich prawa. Oczywiście to, że autor ma głos ostateczny, nie oznacza, że ma wszystkie redaktorskie uwagi kwitować stwierdzeniem "jestem autorem, więc mam rację". Osobiście wszystkie redaktorskie poprawki dokładnie analizuję i jeśli je odrzucam, wyjaśniam krótko dlaczego (choć nie muszę), nawet jeśli poprawki są idiotyczne. Dla przykładu redaktor zmienił mi zdanie "położyła jej rękę na udzie" na "położyła jej rękę na ramieniu", bo nie znał języka oryginału, a, nie wiem dlaczego, uznał, że na udzie nie mogła. (To że redaktor nie zna języka oryginału to też jest kwiatek, ale to temat na inny wywód.) Przywróciłem "na udzie" i dałem adnotację "tak w oryginale". Wracając do interpunkcji, przekonanie, że redaktor zna się na niej lepiej od autora, nie zawsze jest uzasadnione. Redaktorzy są różni, a często beznadziejni. Dla pewnego redaktora "szary jesienny płaszcz" i "szary, jesienny płaszcz" to było jedno i to samo i wszystkie przydawki przymiotnikowe poprzedzielał mi przecinkami. Tak że jeżeli autor przekonany jest do swojej wersji, a ma jeszcze jakieś źródła, które jego wersję potwierdzają (pamiętajmy o tym artykule 58 prawa autorskiego), to spokojnie może przy swojej wersji obstawać i wtedy wydawnictwo nie ma prawa zmienić mu nawet przecinka. Paweł Odpowiedz Link
czarnaba Re: nawet przecinka? 26.09.05, 09:31 Serdeczne dzięki za obszerne wyjaśnienia :)) Odpowiedz Link
czarnaba Re: Konkursy? 25.09.05, 11:49 Zeby było śmieszniej - znacie ten anegdotyczny przykład depeszy, w której od miejsca znaku interpunkcyjnego zależy los skazańca? Powiesić nie można, uwolnić. Powiesić, nie można uwolnić. Podaję za stroną: slowniki.pwn.pl/zasady/629737_1.html :)) Odpowiedz Link
anna.skora Re: Konkursy? 26.09.05, 09:13 Moral: lepiej zadzwonic niz pisac depesze... hi,hi,hi.... Odpowiedz Link
senseeko zwłaszcza do szwedzka 01.10.05, 16:38 line.zludzilodu napisała: > edu.info.pl/strona.php?1151 A widzieliście regulamin? W czasie gdy sie wysle im książkę, to nie wolno wysyłac do innych wydawnictw. Pawle, czy oni mają prawo żądać czegoś takiego? Co by się stało gdyby ktoś złamał ten punkt regulaminu? Odpowiedz Link
szwedzka Re: zwłaszcza do szwedzka 01.10.05, 19:16 Moim zdaniem, mogą. Jest to zabezpieczenie się przed tym, żeby konkurencja nie zdecydowała się na wydanie książki, która np. później wygra konkurs. Uważam, że jest to rozsądny wymóg, zwłaszcza że jest jasno określone, do kiedy nie wolno wysyłać. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby autor po wygraniu konkursu, jeśli nie będą odpowiadały mu warunki wydania w tym wydawnictwie, zaproponował tę książkę innym wydawnictwom, powołując się również na fakt, że ta powieść wygrała konkurs. Za złamanie tego punktu wydawnictwo mogłoby się domagać odszkodowania (choć tu prawnicy musieliby się wypowiedzieć, czy wystarczy akceptacja regulaminu przez wysłanie książki, czy trzeba by go jednak podpisać), jeśli rzeczywiście inne wydawnictwo weszłoby im w paradę. Ale dlaczego łamać? Jeśli żądamy, żeby wydawnictwa były wobec nas fair, to sami grajmy fair i przestrzegajmy dobrowolnie zawartych umów. Paweł Odpowiedz Link
senseeko Re: zwłaszcza do szwedzka 01.10.05, 19:46 szwedzka napisał: > Moim zdaniem, mogą. Jest to zabezpieczenie się przed tym, żeby konkurencja nie > zdecydowała się na wydanie książki, która np. później wygra konkurs. Nie pomyslałam o tej furtce. Oczywiste dla mnie bylo, ze wtedy wycofuje się ksiązkę z konkursu. Uważam, że skoro wydawnictwo może autora zwodzić, a potem się nagle wycofać, to i autor może? Czy jednak nie? > > jest to rozsądny wymóg, zwłaszcza że jest jasno określone, do kiedy nie wolno > wysyłać. > Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby autor po wygraniu konkursu, > jeśli > nie będą odpowiadały mu warunki wydania w tym wydawnictwie, zaproponował tę > książkę innym wydawnictwom, powołując się również na fakt, że ta powieść > wygrała konkurs. i po odebraniu nagrody? ;) Dla mnie to byłoby nie fair. Chociaz może i nie, w końcu reygnuje z wróbla w garści na rzecz kanarka na dachu, tyle, że za złapanie wróbla cos dostał... > Za złamanie tego punktu wydawnictwo mogłoby się domagać odszkodowania (choć tu > prawnicy musieliby się wypowiedzieć, czy wystarczy akceptacja regulaminu przez > wysłanie książki, czy trzeba by go jednak podpisać), jeśli rzeczywiście inne > wydawnictwo weszłoby im w paradę. Pisząc tamto pytanie zastanawiałam się nad inną sytuacją - kiedy autor wysłał cos szukając wydawcy i nie wie jaka będzie odpowiedź (wiele wydawnictw "olewa" debiutantów i nie raczy im powiedzieć, że nie ma na co czekać) Zdaje się, że autor "Ławeczki pod kasztanem" (o ile nie pomyliłam tytułow) zrobił cos takiego, ze wysłał do Prósza ale ksiązka podobno gdzieś się zagubiła po drodze wiec Prósz mu nie odpowiedział. No to wysłał na konkurs Znaku i wygrał. A wtedy nagle przyszedł list od Prosza, ze są zainteresowani wydaniem. I miał do wyboru czyje warunki przyjąc (mozna o tym przeczytac na stronie Znaku). > Ale dlaczego łamać? Jeśli żądamy, żeby > wydawnictwa były wobec nas fair, to sami grajmy fair i przestrzegajmy > dobrowolnie zawartych umów. Nie wydaje mi się by było nie fair jesli autor szuka wydawcy, ktory zaoferuje mu najlepsze warunki. Na przyklad znalazl wydawcę przed dniem rozstrzygnięcia konkursu, uznał, że jego warunki mu odpowiadają, czy moze wtedy wycofać pracę? Albo np zrezygnować z nagrody, bo woli wydać w innym wydawnictwie? Uwazam, ze tu sprawa jest fair - nie bierzesz dwoch nagrod, tylko wiążesz się z tym wydawnictwem, które Cię lepiej traktuje. Czy to coś złego? Odpowiedz Link
szwedzka Re: zwłaszcza do szwedzka 01.10.05, 23:25 Co w sytuacji, kiedy jednocześnie dostaniesz informację o wygraniu konkursu i decyzję z innego wydawnictwa, że chcą wydać książkę? Sprawę książek wysłanych przed rozpoczęciem konkursu rozwiązałbym w ten sposób, że poinformowałbym wydawnictwo, że tekst tej książki został wysłany uprzednio do x wydawnictw (bez nazw). Można również podejść do tego formalnie: ten zapis zakazuje wysyłania książek w trakcie konkursu i nie ma zakazu nadsyłania na konkurs prac zaproponowanych innemu wydawnictwu, jest zakaz nadsyłania prac publikowanych. Oczywiście, że autor może szukać wydawcy, który mu zaoferuje najkorzystniejsze warunki. Tylko jeżeli autor zgłasza się na konkurs z takim regulaminem, to ten regulamin akceptuje. Żądanie pewnej wyłączności nie jest sprzeczne z prawem i jest uzasadnione słusznym interesem wydawcy. Nie można mieć pretensji do autora, że posłał książkę innemu wydawnictwu przed konkursem, ale na pewno działaniem nie fair byłoby szukanie wydawcy w trakcie konkursu, skoro zabrania tego regulamin. O możliwości wycofania się po wygraniu konkursu i wzięciu nagrody piszę raczej jako o furtce, którą ma autor, jeśli wydawnictwo zaproponuje mu skrajnie niekorzystne warunki. Wtedy kiedy autor dostaje nie wróbla, tylko jakieś ochłapy (a nie jest to wcale rzadkie, bo jak widzimy z cytowanych na tym forum regulaminów, wydawnictwa uważają, że dla autora samo wydanie ma być szczytem szczęścia i tak przyziemnych rzeczy jak honorarium można mu oszczędzić.) Trudno uznać to za działanie nie fair ze strony autora, skoro nie znał wcześniej warunków, na jakich ma zostać zawarta umowa. Natomiast rzeczywiście nie fair byłoby się wycofać, jeżeli wydawnictwo konkursowe oferuje przyzwoite warunki, a mamy lepszą propozycję z innego. Paweł Odpowiedz Link
donetta Re: zwłaszcza do szwedzka 02.10.05, 08:42 Oczywiście,to jest normalna rzecz,że wysyłając książkę na konkurs w tym czasie wysyłam do wydawnictw gdyż z żadną ze stron nie jestem formalnie związana żadną umową. A regulamin nie jest umową pomiędzy stronami (pomiędzy wydawcą a osobą fizyczną:autorem).Niczego nie firomowałam własnym nazwiskiem. Uważam,że autor śmiało może wysyłać książkę do różnych wydawców . Może także zrezygnować z udziału w konkursie na każdym jego etapie, dopóki nie zawarł umowy pisemnej.A odkszokodwanie za takie działanie ? Na jakiej podstawie? Że np.wydawca umieści taki punkt w regulaminie ? Dla mnie to nie jest podstawa do roszczeń. Odpowiedz Link
szwedzka Re: zwłaszcza do szwedzka 02.10.05, 22:37 Nasza dyskusja jest cokolwiek akademicka. Sam konkurs trwa trzy miesiące i w takim czasie nie odpowie żadne wydawnictwo, a jak autor posłał gdzieś przed konkursem, to nie można mieć do niego pretensji. Z tym odszkodowaniem rzeczywiście przesadziłem, teoretycznie można sobie wyobrazić taką sytuację, że wydawnictwo poniesie jakieś straty wskutek wycofania się laureata, ale w praktyce skończyłoby się pewnie na odebraniu nagrody. Natomiast nie zgadzam się z Twoim podejściem: formalnie nie ma umowy, to nie mam żadnych zobowiązań. Bo wtedy to nie jest współpraca, tylko działanie na zasadzie, kto kogo oszwabi. Pewnie, że większość wydawców tak działa i wobec takich nie należy mieć żadnych skrupułów. Ale jeśli wydawnictwa się nie zna, to nie można z góry zakładać, że wydawnictwo okaże się nie w porządku (choć doświadczenie uczy, że na taką ewentualność trzeba być przygotowanym i zawczasu podejmować środki ostrożności). Przystępując do konkursu, akceptuje się regulamin, a jeśli regulamin komuś nie odpowiada, nie musi brać w konkursie udziału. Paweł Odpowiedz Link
donetta Re: zwłaszcza do szwedzka 03.10.05, 10:01 Wyjaśnij mi jakie straty masz na myśli,poniesione przez wydawnictwo w przypadku gdy w czasie trwania konkursu autor ,uczestnik tegoż konkursu pośle swoją książkę do innego wydawcy ? Owszem wydawca mógłby dochodzić odszkodowania przed sądem ale jedynie w przypadku gdyby udowodnił ,że w wyniku takiego działania autora , wydawca poniósł rzeczywiste a niedomniemane straty.A jakie to straty w tym przypadku ponosi wydawca ?Żadnych. Bo gdyby iść za twoim tokiem myślenia autor mógłby dochodzić odszkodowania od wydawcy-organizatora konkursu za to,że bezczynnie czekał parę miesięcy ,rok albo dłużej na rozstrzygnięcie konkursu łudząc się,że wygra.Ja jak dotąd nie spotkałam się z takim zapisem w regulaminie konkursu,który by bronił autorom w tym czasie wysyłać gdzie indziej swoją pracę . Bo to byłoby nadużycie ze strony organizatora konkursu ,to absurd. Załóżmy,że ktoś wygrywa konkurs i co? Ma lepszą propozycję od innego wydawcy . Więc rezygnuje z konkursu, z nagrody ,nie odstępuje od umowy bo jej jeszcze nie podpisał. CZy organizator konkursu zmusi go do zawarcia umowy ? Nie. Gdyż umowa zawarta pod przumusem jest nieważna.I jeszcze jedna rzecz, konkurs który trwa trzy miesiące,to chyba na wiersz, ostatecznie na opowiadanie. Na powieść termin jest wydłuzony do roku o ile wydawca przestrzega własnych ustaleń regulaminowych . A więc czy przez rok mam siedzieć z załozonymi rękami i czekać ? Otóż nie , nie czekam . Oczywiście wydawca pozakonkursowy może odpowiedzieć po paru miesiącach ,pół roku i dalej czy jest zainteresowany .Ale z reguły ten,który jest zainteresowany odpowiada po paru dniach co nie oznacza,że jest już zdecydowany wydać książkę. Odpowiedz Link
tetys podbijam 20.11.05, 14:21 Witam! Czy obecnie ogłoszony jest jakiś wart zachodu konkurs? Na powieść lub poezje? Pozdrawiam Odpowiedz Link
donetta Re: podbijam 20.11.05, 15:25 A co przez to rozumiesz wart zachodu ? Chodzi o nagrodę, o wydawnictwo o silnej pozycji na rynku ? Podobno ma być konkurs Uniwersytetu Gdańskiego , może już jest ogłoszony.Musisz sprawdzić.Ale z tego co czytałam,w ostatniej edycji była olbrzymia konkurencja.No ale próbować można mimo wszystko. Odpowiedz Link
tetys Re: podbijam 20.11.05, 16:17 He dobre pytanie :) Ale chodziło mi o taki konkurs, w którym nagrodą nie będzie wydanie powieści w 300 egzemplarzach :) No i wiadomo, że jeśli to byłby mój debiut, to lepiej wygrać konkurs w silnym wydawnictwie :) Ale takie rzeczy nie w tej bajce ... Odpowiedz Link
donetta Re: podbijam 20.11.05, 16:46 No tak,debiutujący pisarz raczej nie może mieć dużych wymagań i powinien cieszyć się tym co mu zaproponują albo schować swoją książkę do szuflady.Obecnie widzę,że jest mnóstwo literatów ,którzy coś tam piszą i każdy z nich ma nadzieję,że kiedyś mu się uda.No dobrze,każdy pisze w tej wierze ale młodzi ludzie jeszcze nie doświadczyli (bo i kiedy )że pisanie to ciężka praca rozłożona w czasie ,że dobrej książki nie pisze się w ciągu paru tygodni. Odpowiedz Link
tetys Re: Konkursy? 04.12.05, 18:03 A ja dalej szukam i szukam... Piszę ostatnio głównie opowiadania, więc szukam konkursów na opowiadanie, a jak już coś znajdę, to nagrodą jest książka, albo nagrody nie ma:( Tu już nawet nie chodzi o dużą nagrodę, ale ogólnie, zasięg ogólnopolski, a nie jakieś internetowe konkursiki :( Może po nowym roku coś ruszy:) Odpowiedz Link
anna.skora Re: Konkursy? 10.12.05, 12:05 Tetys... To jak juz przy opowiadaniach jestesmy, to daj znac, jak znajdziesz jakis konkursik. Tez param sie opowiadaniami... Pozdrawiam. A. Odpowiedz Link