Dodaj do ulubionych

Pytanie o nabój

08.11.07, 23:28
Nie wiem, czy to dobre forum, ale potrzebuję kilku informacji, które przydadzą
się do weryfikacji, a skoro tu sami mądrzy (oczytani) ludzie, to na pewno ktoś
będzie wiedział ;) . Mianowicie:

- czy mozna napelnic naboj sztuczna krwia, aby po trafieniu wygladala na
prawdziwa, ta z rany, a naboj zadal o wiele mniejsze obrazenia, niz to wyglada?

- jak się nazywa środek, dzięki któremu w wielu książkach udało się oszukać
np. czarny charakter, bo po jego podaniu (tego środka) wyglądało się jak trup
- wiecie, zwolnione reakcje itp.?

Zaznaczam, że potrzebuję tego do mojej nowej historii, naprawdę ;).

Z góry dzięki!
Obserwuj wątek
    • a_sjm Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 09:49
      Odpowiedzi:
      1. paintball
      2. wódka (w odpowiednich ilościach)

      pozdrawiam
    • beatanu Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 10:00
      blackfalcon napisała:
      > bo po jego podaniu (tego środka) wyglądało się jak trup
      > - wiecie, zwolnione reakcje itp.?

      O ile wiem, trup, czyli osoba zmarła, nie reaguje już na nic. Ani
      wolniej, ani szybciej...

      A jak chcesz ten środek podać? Doustnie? Dożylnie? Ofiara ma się
      tego nawdychać? Możliwości jest bez liku :-)
      • jottka Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 12:00
        ooo, nie znam sie na tym, więc chętnie sie wypowiem:)

        ad jeden - to zależy, kogo widok tej rany ma oszukać i gdzie ona się konkretnie
        znajduje. np. jak chcesz pogrążyć dwulicowego lekarza, to raczej obficie rozlana
        jasna czerwień po całym brzuchu i brak widocznego śladu wlotu po kuli nie zrobi
        na nim wrażenia, ale już na kompletnym lejku jak najbardziej. poza tym jest
        jeszcze coś takiego jak tempo wypływu i krzepnięcia krwi, a też ma wpływ na
        ocenę stanu obrażenia, może niech beatanu sie wypowie:)

        ad be - z tego, co mętnie pamiętam, to akurat dokładnej nazwy z recepty w
        powieści sie nie podaje, choć od czasu netu normy sie nieco zmienili. przypomina
        mi tu sie nieodparcie letarg alicji z 'krokodyla w kraju karoliny' chmielewskiej
        - wypiła lekarstwo nasenne z buteleczki, była uczulona, reakcja nad podziw
        nastąpiła. o ile nie piszemy raportu z sekcji zwłok albo thrillera medycznego (a
        raczej nie tym sie zajmujesz, wnioskując z pytań), to czytelnikowi spokojnie to
        info wystarczy. zagadka zbrodni sie liczy, a nie kradziony pavulon:) szekspirowi
        w 'romeo i julii' też wystarczyło powiedzieć, że napój usypiający wypiła i żaden
        krytyk nie uczynił mu jeszcze zarzutu, że był karygodnie nieprecyzyjny.
        popularne jest też przemrożenie ofiary, ale to zwykle przypadkiem sie dzieje
        (tzn. nie sama ofiara udaje sie w podkoszulku nocą w alpy, tylko wskutek
        tragicznych okoliczności zamarza gdzieś sobie z cicha).
        • beatanu Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 12:35
          jottka napisała:
          > poza tym jest
          > jeszcze coś takiego jak tempo wypływu i krzepnięcia krwi, a też ma
          > wpływ na ocenę stanu obrażenia, może niech beatanu sie wypowie:)

          Zdecydowanie przecieniasz moje możliwości ;) Jestem specjalistką w
          dziedzinie hematologii a nie medycyny sądowej.
          • jottka Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 12:38
            chwilke, powiedz ty mi, co jest obiektem zainteresowań hematologii? no? no chyba
            że znowu czegoś nie wiem:(
            • beatanu Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 12:56
              jottka napisała:

              > chwilke, powiedz ty mi, co jest obiektem zainteresowań
              > hematologii? no? no chyba
              > że znowu czegoś nie wiem:(

              No dobrze, skazy krwotocze też (chociaż ja akurat najbardziej znam
              się na nowotworach krwi), ale cała reszta - dziury w brzuchu i inne
              sposoby na wykrwawienie się trupa o spowolnionych reakcjach, to
              raczej działka dla medycyny sądowej :)
        • a_sjm Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 12:50
          idąc za Jottką:

          ad jeden prim - myślę, że ofiara powinna najpierw zrobić badania krwi w
          zakresie: morfologia ogólna, OB, czas APTT, czas INR oraz wskaźnik protrombinowy
          a także (żeby nie było zakażenia) markery przeciwciał anty-HBs.

          ad dwa prim - dobrym napojem usypiającym jest (jak już pisałem) C2H5OH, tylko go
          trzeba spożyć w ilości wskazującej na spożycie.

          Efekt murowany :)

          pzdr
          • jottka Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 13:08
            jakby to ująć - dobry tekst wymaga dobrego reserczu w granicach prawa, tj. w
            kryminale nie musimy pisać, że ofiara zjadła fiolkę pawulonu, ale o środku
            nasennym i uczuleniu wspominamy i poczucie prawdopodobieństwa u czytelnika
            zachowane zostaje, lektura płynnie toczy sie dalej.


            jeśli natomiast stworzymy scenę typu: 'doktor wacio podbiegł do leżącego
            nieruchomo przy wejściu portiera. bystrym okiem laryngologa dostrzegł gruby
            skrzep sczerniałej krwi na lewym ramieniu ofiary i wyszeptał z grozą w głosie -
            'boże, on nie żyje!' - to bestseler mamy zapewniony, bo czytelnictwo będzie sie
            tarzać ze śmiechu. dlatego dobrze jest wiedzieć dokładnie, czego dotyczy tekst i
            zachować prawdopodobieństwo w ramach konwencji. czyli trupa z pierwszego wątku
            musimy spreparować na miarę tego, kogo należy oszukać. znieczulenie alkoholem da
            dobry efekt, jeżeli oszukiwany ma ciężki katar i lekko niedowidzi, inaczej
            pojawią sie pewne problemy:(
    • braineater Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 12:46
      dość często, przynajmniej w XIX wiecznej powieści takim środkiem była kurara, która w małych dawkach powoduje ogólny paraliż, spowolnienie pracy serca etc, tyle, że dzis chyba jest to łatwiejsze do wykrycia - podejrzewam, że nawet zupełny lejek wpadnie na numer z chuchaniem na lusterko i cąła intryga idzie w pi.. no, idzie sobie.

      P:)
    • braineater Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 12:47
      aha - w temacie nabój, to wystarczą takie z żelatynową końcówką zamiast pocisku. Tylko dziurę w ciele trzeba już sobie wygrzebać samemu.

      P:)
      • jottka Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 12:52
        he he, ale my nie rozmawiamy o charakteryzacji do filmu, tylko zdaje sie o
        oszukaniu kogoś, że tu oto panie trup leży! to on musi być nieco lepiej
        spreparowany niż statysta do kamery te pare metrów dalej:)

        poza tym jak pt. autor każe się swojemu bohaterowi kurarą znieczulać, to będzie
        to upojna sekwencja:)
        • braineater Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 13:16
          zawszeć może przysiąść półdupkiem na zbłakanej indiańskiej strzale, co od wieków należała do rodziny (wujo z Amazonii przywiózł, jak z Wilimowskim tamoj drzewiej bywali) i tym sposobem się znieczulić.
          A co do dziury, to na początku l 90' były takie modne "przestrzały" do nalepiania na karoserii samochodów - może na ludziach tez dobrze będa wyglądały?
          • jottka Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 13:22
            braineater napisał:

            > zawszeć może przysiąść półdupkiem na zbłakanej indiańskiej strzale, co od
            wieków należała do rodziny (wujo z Amazonii przywiózł, jak z Wilimowskim tamoj
            drzewiej bywali) i tym sposobem się znieczulić.


            nienienie, strzałkę z kurarą sie wystrzeliwuje z dmuchawki - dziecię bohatera
            wzięło sobie do szkoły, bo mieli puszczać bańki mydlane na powitanie wiosny, no
            i przez przypadek dmuchnęło mu się w pana dyrektora.


            > A co do dziury, to na początku l 90' były takie modne "przestrzały" do
            nalepiania na karoserii samochodów - może na ludziach tez dobrze będa wyglądały?


            ja sie nie znam na charakteryzacji, ale koleżanka z wypalanej modeliny czy
            czegoś takiego jakieś fajne obrażenia preparowała na imprezy kostiumowe,
            przyklejało sie to na denata czy przywiązywało mu do szyi:) ale to trzeba
            popracować plastycznie, jak sie chce pełen efekt uzyskać:)
    • a_sjm Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 13:12
      A może by tak zmienić fabułę?
      Niech ofiara wpadnie do rzeki i wszyscy będą myśleli, że się utopiła, a ona (on)
      wypłynie 2 km dalej z trzciną w zębach, przez którą można oddychać. Trup ożyje i
      zagadnienie oszukania (nie tylko czytelnika) mamy murowane! :)

      pzdr
      • jottka Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 13:17
        nikt sie nie oszuka, bo każdy kiedyś czytał winnetou i zna stary numer old
        shatterhanda:(
        • a_sjm Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 13:49
          A ja się założę, że 75% tutejszych bywalców pod nazwą Winnetou doszukiwać się
          będzie nowego systemu operacyjnego (od Win zaczną), a na dźwięk Shatterhand
          przygotują swoje mp3-ki, co by do niby nowej marki odtwarzacza wrzucić...
          Bez obrazy, ale dla dzisiejszych 25-latków (czyli urodzonych w 1982):
          - Orły Górskiego - to jakaś organizacja terrorystyczna
          - kapitan Żbik - to pewnie jakiś żołnierz z Iraku
          - plenum KC PZPR - to nowa szczepionka przeciw żółtaczce
          - czarna Wołga - to nowy hit Ivana i Delfina
          - adapter Bambino - to włoski RAM-Drive
          - i tak można by w nieskończoność...

          Więc numer z trzcinką jest akuratny!

          pzdr
          • blackfalcon Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 14:08
            Jestescie kochani! To moze ja Wam zdradze ten kawalek fabuly, co by bylo jasne
            ;). Moj bohater zostal ciezko postrzelony kilka razy (wiecie, niebezpieczne
            miejsca na ciele, itp. szczegoly malo wazne w tej chwili ;), ale mial to przezyc
            jakims cudem. I teraz tak:

            - dostaje strzaly, ale czesc nabojow jest odpowiednio spreparowana (bo dostal
            ich tyle, ze jakby wszystkie byly prawdziwe, to trup od razu), ale nie wie, ze
            czesc jest sfabrykowana,traci przytomnosc,wszyscy mysla,ze trup

            - lekarz go bada, stwierdza zgon (jest podstawiony), przewozi tam, gdzie trzeba,
            po cichu robi operacje i jak ktos pyta o trupa, to pokazuje mu wlasciwego
            goscia, ale po "zasilenu" odpowiednim lekiem, coby trupa udawal :)

            Taki ogolny zarys, musze to jeszcze oczywiscie dopracowac.

            Z gory dzieki...mozna sie smiac ;).
            • a_sjm Re: Pytanie o nabój 09.11.07, 14:47
              Jeżeli lekarz jest podstawiony, to niech niby-trupa wywiezie do swojej willi, a
              czarnemu charakterowi pokazuje w kostnicy inne, zmasakrowane zwłoki, co by
              twarzy nie można było rozpoznać (w końcu strzały w głowę z rozbryzgiem mózgu są
              najefektowniejsze)

              pzdr
            • jacek1f no to jak na początku było pisane: żelowe pociski, 09.11.07, 14:50
              wypełnione spreparowana krwią, ale nie naboje - na litość - nabój to
              to wszystko z łuską, ładunkiem prochowym itp. - tylko pocisk...

              Choc pamietaj, tej krwi niekrwi będzie mało, ale wymiksowane z
              prawdziwymi postrzelinami, to ujdzie:-)

              I A_sjm ma racje - stosuj "siad na strzałkę", tzn, niech doktor
              jakoś uzyje kurrary odtwarzając z szaterheda nowe przeboje np.
              Czarną Wołgę :-))) albo niech zastosuje "specjalny środek
              farmakologiczny" i już:-))

              • blackfalcon Re: no to jak na początku było pisane: żelowe poc 09.11.07, 14:55
                O dzieki Wam, o wielcy! Moze byc i malo, byleby byla :). Fakt, mozliwe, ze mi
                sie pomieszal naboj z pocieskiem <wali sie w pusta glowe>, tak to jest, jak sie
                robi 100 rzeczy naraz ;). Czyli wypelnic kriwa sie da, dzieki :). Tylko z ta
                willa nie pasuje, bo facet, ktory chce zobaczyc zwloki, dobrze wie, gdzie tamten
                dostal, bo sie na to patrzyl (wiec glowa odpada ;). Ale reszte juz sobie uloze,
                najwazniejsze byly te pociski :). Dziekuje!
                • a_sjm Re: no to jak na początku było pisane: żelowe poc 09.11.07, 15:00
                  A ja bym jeszcze lokację dał do hipermarketu, pod półkę z keczupami w słoikach.
                  Kurde, to dopiero byłby widok! I w życiu nikt by się połapał, co jest co :)
                  I ślizgawka keczupowa też by była za darmochę - rewelka! Jak książka będzie na
                  rynku to ustawiam się w kolejce!

                  pzdr
                  • blackfalcon Re: no to jak na początku było pisane: żelowe poc 09.11.07, 15:11
                    Nikt nie mowil, ze moja historia jest cokolwiek warta ;).
                    • a_sjm Re: no to jak na początku było pisane: żelowe poc 09.11.07, 15:46
                      Nikt nie mówił, że jest cokolwiek niewarta :)
                      Pisz, publikuj i trzep kasiorę!!!

                      pzdr
                      • pisam Re: no to jak na początku było pisane: żelowe poc 09.11.07, 16:46
                        zmień pomysł, bo ten jest trudny do uwierzenia. Może najpierw porozmawiaj z
                        ludźmi którzy mają jakieś pojęcie o ranach postrzałowych ( wlot jest mały, wylot
                        więcej niż duży). Przeczytaj, lub chociaż obejrzyj film Milczenie owiec, może
                        tam znajdziesz natchnienie do udawania umarlaka...
                        • blackfalcon Re: no to jak na początku było pisane: żelowe poc 09.11.07, 19:01
                          OK, pomysle jeszcze nad tym, wlasnie zalezy mi, zeby to bylo jak najbardziej
                          prawdopodobne.
                          • braineater Re: no to jak na początku było pisane: żelowe poc 09.11.07, 19:55
                            jeśli lokujesz opowieść w PL bez żadnych modyfikacji, to z dobrego serca radzę, utop gościa po pijaku w jakimś ruczaju, bo w postrzał Ci nikt nie uwierzy. Chyba, że to jakieś stricte gangsta i cebesie:)

                            P:)
                            • blackfalcon Re: no to jak na początku było pisane: żelowe poc 09.11.07, 20:41
                              Ameryka i porachunki ;).
                              • pisam Re: no to jak na początku było pisane: żelowe poc 09.11.07, 21:58
                                Obojętne, czy piszesz o naszym kraju czy o Ameryce. Jeśli nie widziałeś nigdy
                                człowieka postrzelonego, to wierz mi, nigdy nie potrafisz tego oddać opisowo.
                                Dla przykładu twój pomyśl nie podoba mi sie z jednego głównego powodu - Nie ma
                                możliwości aby strzelać z jednej i tej samej broni załadowanej prawdziwymi i
                                spreparowanymi nabojami. Pamiętaj, że do śmierci wystarczy jedna kula -
                                przeważnie przypadkowa.
                                Jeśli chodzi o sfingowaną śmierć, to jest kilka lepszych sposobów niż strzelania
                                do niego tak jak opisałeś, a później symulować jego śmierć zwalnianiem pracy
                                serca. Najprościej zerknij jak ten problem opisał twórca " Milczenia owiec" -
                                nikt nie miał najmniejszej wątpliwości, że policjant jest w stanie agonii. I
                                może było to zbyt brutalne ale doskonałe. Bierz przykład z najlepszych, a jeśli
                                chodzi o sprawy związane z Ameryką, masz całkowitą swobodę do wymyślenia swojej
                                opcji.
                                Nie za bardzo mogę ci podpowiedzieć, bo nie znam twoich zamierzeń, ale wybierz
                                może opcję, że bohater jest z kimś umówiony, jedzie do niego samochodem i wpada
                                na oczach drugiej strony pod ciężarówkę. Dodatkowo możesz wywołać pożar. Tak na
                                marginesie dziś jest możliwość sterowania samochodem za pomocą komputera, a
                                facet za kierownicą może być od dawna zimny.
                                Przemyśl to jeszcze raz, bo to musi być logiczne i prawdopodobne.
                                • a_sjm Re: no to jak na początku było pisane: żelowe poc 10.11.07, 11:45
                                  Albo bierz się za trzcinkę i hop do rzeczki :)
                                  Apacze rulez???

                                  pzdr
    • dreammy Śmierć i krew 16.11.07, 14:20
      Jeżeli chodzi o żywego trupa, poszperaj na stronach voo doo - oni
      coś podawali "pacjentom", co sprawiało, że można było igły w rogówkę
      wbijać, a trup ani mrugnął.
      Co do krwi, absolutnie genialna jest krew używana w charakteryzacji,
      ja kupiłam najciemniejszą - żylną (bo jest kilka do wyboru: np.
      tętnicza, do wypływania z ust, czyli nietoksyczna, spieniona, jak po
      postrzale w płuca etc), więc ja kupiłam żylną, to nawet krzepnąć mi
      zaczęła na dłoni po przewidzianym medycznie czasie. Genialne. Nabić
      tym nabój paint ball'owy, nafaszerować facia tym czymś od voo doo i
      masz maskaradę doskonałą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka