rilla_ma_rilla 29.04.08, 11:07 Zwrocila sie do mnie z prosba o pomoc autorka basni dla dzieci/mlodziezy, ktore chcialaby wydac. Jest ich ok. 10, sa zilustrowane. Czy wiecie moze, gdzie mozna by je przeslac, zeby ewenatualnie ocenic ich wartosc? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
uccello Re: Baśnie terapeutyczne dzieci/młodzież - jak po 29.04.08, 12:02 Na pewno wydaje ___bajki terapeutyczne___ poznańskie wydawnictwo Media Rodzina, no ale wystarczy wpisać w wyszukiwarkę, to hasło , a pokażą się też inne. Odpowiedz Link
rilla_ma_rilla Re: Baśnie terapeutyczne dzieci/młodzież - jak po 29.04.08, 13:45 Oczywiscie wiem o tym wydawnictwie, o innych o podobnym profilu również. Może nieprecyzyjnie się wyraziłam - do kogo warto wyslac tekst, ktore wydawnictwa moga byc w ogole zainteresowane wydaniem debiutantki? Odpowiedz Link
isa1001 Re: Baśnie terapeutyczne dzieci/młodzież - jak po 29.04.08, 14:07 Prawda jest brutalna - żadne! Trzeba wysyłać, gdzie się da. Większość wydawnictw nawet nie odpowie. Ale za którymś razem może się udać. Odpowiedz Link
rilla_ma_rilla Re: Baśnie terapeutyczne dzieci/młodzież - jak po 30.04.08, 13:36 Tak wlasnie myslalam, ale wiecie, ciezko tak prostu z mostu walnac komus :) Odpowiedz Link
isa1001 Re: Baśnie terapeutyczne dzieci/młodzież - jak po 30.04.08, 14:34 rilla_ma_rilla napisała: > Tak wlasnie myslalam, ale wiecie, ciezko tak prostu z mostu walnac komus :) Myślę, że wręcz trzeba. Bez tej wiedzy o ponurych reliach polskiego rynku wydawniczego, autor szybko się zniechęci i przestanie pisać. Będzie myślał, że stworzył jakieś gnioty grafomańskie i dlatego żadne wydawnictwo się tym nie interesuje. A prawda jest taka, że dzisiaj nawet Brzechwa z Konopnicką też mieliby problemy, żeby ich ktoś wydał, gdyby debiutowali. Odpowiedz Link
nomina Re: Baśnie terapeutyczne dzieci/młodzież - jak po 29.04.08, 14:16 Skontaktuj się z redaktorką serwisu Arteum.pl, na pewno uzyskasz ciekawe informacje. Odpowiedz Link
hipciorra Re: Baśnie terapeutyczne dzieci/młodzież - jak po 04.05.08, 15:01 Można się zwrócić do wydawnictw mających w swojej ofercie książki z zakresu logopedii - od pewnego czasu mam styczność ze środowiskiem logopedów i wiem, że w swojej pracy z takich bajek korzystają :-) Odpowiedz Link
uccello debiut 05.05.08, 14:40 No, ale warto wziąć pod uwagę, że większa część ludzi , którzy marzą o debiucie, tworzy właśnie grafomańskie gnioty. Wiem, że historia Pani Rowling, która odbiła się od drzwi kilku wydawców, jest dla odrzuconych ,cudownym potwierdzeniem ich własnej historii, ale tak między nami: ________nie wszyscy , którzy chcą mieć talent, go mają.________ Wydawcy trudniej jest pracować z debiutantem – to fakt. Raz ,że omroczony jest często PARANOJĄ: wydawca ukradnie mu pomysł, wyda jego gotową powieść pod nazwiskiem gwiazdy, dlatego należy pogrozić sądem już przy pierwszym kontakcie. Geniusz in spe czyha na wydawcę pod domem, męczy znajomych znajomych, wysyła całą powieść do uznanych autorów, żąda wnikliwej recenzji, szybkiego zwrotu, (oczywiście jest to jedyny egzemplarz dzieła),i żarliwej protekcji. Słowem próbuje się wkręcić nawet kanalizacją -no bo wiadomo, świat wydawców i wydawanych to nieprzepuszczalna klika, po co im młodzi – zdolni. Tylko protekcja się liczy. Kiedy dochodzi do realizacji, walczą jak tygrysy szablozębne o każdy skrót i poprawkę redaktorską, są drażliwi ponad miarę, dobrze wiedzą, że dzieło jest doskonałe, skończone, i warte MILIONY . Po drugie- w promocję książki debiutanta trzeba włożyć więcej starań i pieniędzy. Ale dlaczego nie wydać książki która jest dobra i oryginalna? Czemu nie zarobić na tym pieniędzy , czemu nie wypromować nowego, „swojego” nazwiska? Nie ma chyba większej przyjemności dla Wydawcy z prawdziwego zdarzenia, niż takie odkrycie- nowy talent. Jasne ,że warto wysyłać książkę do wielu (cenionych przez siebie!) wydawców. Normalna sprawa przy debiucie. Jasne ,że warto starać się o druk może nie całej książki, a opowiadania w tygodniku dla dzieci,warto brać udział w konkursach literackich, warto słuchać opinii ludzi, którzy zajmują się tym zawodowo. Nade wszystko warto przestać wierzyć i w diamentowe bajki o oszałamiającym debiucie, który wstrząśnie światem, i w horrorki o mrocznym, nieprzepuszczalnym dla debiutantów, świecie szczwanych wydawców . Odpowiedz Link
isa1001 Re: debiut 05.05.08, 21:33 Nie piszę chyba jakichś straszliwych grafomańskich gniotów. Tak myślę, bo moją rodosną twórczość publikują w czasopismach. Współpracuję z kilkoma wydawnictwami, dla których piszę teksty na zlecenie. Czasami w jakimś konkursie trafia mi się nagroda. A KSIĄŻKI NIKT MI NIE CHCE WYDAĆ!!! Zaznaczam, że nie narzucam się szanownym redaktorom, nie czatuję na nich pod bramą, nie poganiam, nie domagam się zwrotu jedynego egzemplarza i nie podejrzewam każdego, że chce mi ukraść pomysł. No, to dlaczego nikt nie chce mi wydać książki!!!? Może jednak istnieje ten mroczny, nieprzepuszczalny dla debiutantów, świat szczwanych wydawców? Ja w każdym razie w niego wierzę. Odpowiedz Link
uccello Re: debiut 05.05.08, 23:19 Nie wierz w ten świat, chyba ,że to Ci dobrze robi na EGO. Być może za dziesięć lat będziesz dziękować Opatrzności za to ,że jednak tej książki/ksiażek nie wydano. Wydadzą Ci się o wiele gorsze od tego co robisz teraz. Ja zgrzytam zębami na kolejne wydania moich pierwocin, a nie stać mnie na to, żeby zmielić zębami cały nakład. Odpowiedz Link
isa1001 Re: debiut 06.05.08, 10:29 Ciekawe, dlaczego mam wrażenie, że ciągle uparcie sugerujesz mi, że jednak jestem autorką tych przysłowiowych "grafomańskich gniotów"... I z całą pewnością ich nędzę ujrzę za 10 lat. Jeszcze rozumiem, że ja mogę być zaślepiona zachwytem nad swoją twórczością. Ale co z tymi wydawnictwami, które ją ode mnie kupują? Redaktorom bielmo na oczy padło? A może to mój urok osobisty, którym emanuję via internet, bo tak się z nimi głównie kontaktuję? Odpowiedz Link
uccello Re: debiut 06.05.08, 12:59 nie sugeruję, że piszesz grafomańskie gnioty- wręcz przeciwnie, domniemywam, że będziesz pisać coraz lepiej i sama zauważysz ,że możesz coś zrobić lepiej, niż parę lat temu. Odpowiedz Link
drzema Re: debiut 08.05.08, 10:06 Taaak, najlepiej nie wydawać nic przed sześćdziesiątką, bo wiadomo, z każdym rokiem jest się lepszym :-P A co do wydawniczego podejścia antydebiutanckiego - wiadomo, nie ma co generalizować, ale ja również, podobnie jak poprzedniczka, mimo doświadczeń w paraniu się słowem [współpraca z prasą, wygrane konkursy], mimo dużego zainteresowania redaktorki z dobrego wydawnictwa moją książką [pozytywne recenzje, liczne ustalenia dot. "kształtu" książki i wydania], w ostateczności usłyszałam decyzję naczelnego: fajnie, fajnie, ale jednak przemyśleliśmy i się nam przypomniało, że DEBIUTANTÓW NIE WYDAJEMY. [dosłownie tak...] Odpowiedz Link
anja1 Re: debiut 11.05.08, 14:32 Śledząc od iluś tam miesięcy rynek wydawniczy, zaskoczona jestem ilością debiutów. Wcale nie jest ich mała ilość. Postanowiłam jednak, z czystej ciekawości, dowiedzieć się kto z moich znajomych w bieżącym roku kupił któryś debiut - polski? jedna osoba! (siebie nie liczyłam - min. 5 debiutów kupiłam) Na pocieszenie, kilka niezłych debiutów w ostatnim czasie wyszło. Wiele słabych też. Zastanawia mnie jednak nachalna autopromocja kilku osób. Są tacy, co chwalą swoją książkę wszędzie gdzie się da, nie zdając sobie chyba sprawy, że poznać wciąż ten sam styl pisania. Żałosne! Słaba książka pozostanie słabą książką! Po co narzekać, że ktoś wysyła do wydawnictw egzemplarze, a nikt się nimi nie interesuje? Może... książka się nie podoba i nikt jej nie chce przeczytać? Informacje prasowe są promocją danej książki, i takie notki się ukazują lub nie (decyzją redakcji). Co przeczyta recenzent lub krytyk, to już jego wybór. Wydawnictwa książki wysyłają, ale czytamy te, które trafią w nasz gust. Reszta jest odkładana na bok. Czasu nie ma na wszystkie! Prześledziłam nowe i nieco starsze wpisy, i ciężko mi znaleźć wymianę zdań na temat czyjegoś debiutu. Owszem, są gratulacje. Z reguły to tyle. Fajnie, że komuś się udało, teraz spróbuję ja. Może jednak warto czytać, nie tylko pisać? Kto szczerze przyzna się, że kupił któryś z niedawnych debiutów? Powodzenia w pisaniu... ale i większego dystansu do własnej twórczości, a. ps. sama też mam duże doświadczenie w pisaniu, ileś tam wygranych ważnych i liczących się konkursów, jednak zdaję sobie sprawę, że takich osób jak ja są w kraju tysiące ;) Odpowiedz Link
isa1001 Re: debiut 11.05.08, 22:00 To forum stworzone zostało między innymi po to, żeby czasami można było sobie ponarzekać. Narzekają więc wydawcy na dystrybutorów, dystrybutorzy na wydawców, a autorzy na jednych i drugich. Jak ktoś tego nie lubi, niech zacznie czytać reklamy w gazetach. Tam świat jest piękny, wspaniały, nikt nie narzeka i wszyscy osiągają sukces życiowy. A jeśli chodzi o dystans do własnej pisaniny... Gdybym podobnie jak ty uważała, że piszę jak tysiące innych, to bym wcale nie pisała. Ja uważam, że robię coś wyjątkowego. I to daje mi odwagę, żeby startować z tym do ludzi. I dlatego nadal będę wysyłać plon mojej radosnej twórczości, gdzie się da! Odpowiedz Link
anja1 Re: debiut 11.05.08, 23:37 aż tak wyjątkowa się nie czuję ;) uważam jednak, że lepiej poczekać z debiutem nawet 10, 20 lat, niż wydać w pośpiechu coś, co już na pierwszej stronie mi kilka błędów! narzekać można, ale krytyka powinna być konstruktywna... cenię sobie m.in. W.A.B. za ostrą selekcję - kupując ich książki mam pewność, że wydaję dobrze pieniądze... i jakoś do tej pory się nie pomyliłam :) Znak, Otwarte czy Wydawnictwo Literackie także mają swoje wymagania, więc mam nadzieję, że tak pozostanie :) nie chodzi o ilość, a o jakość, a. Odpowiedz Link
isa1001 Re: debiut 12.05.08, 11:27 Dziękuję za dobrą radę, ale za stara jestem, żeby czekać 20 lat na debiut. A błędów nie robię, bo jakie błędy można robić w książkach dla dzieci? Chyba ortograficzne, a to mi się raczej nie przytrafia. Jestem bowiem z tej epoki, gdy w szkole uczono zasad ortografii i robienie błędów surowo tępiono. Nie było możliwości zasłaniania się dysgrafią czy dysleksją, bo o takich wynalazkach mało kto wtedy słyszał. Odpowiedz Link
uccello Re: debiut 13.05.08, 00:25 isa1001 napisała: >A błędów nie robię, bo jakie błędy można robić w książkach >dla dzieci? Wszystkie możliwe. Można pisać rzeczy wtórne, przesłodzone, przewidywalne, nachalnie dydaktyczne, nudne, niedowcipne, z przyciężką gramatyką i stylem natchnionej cioteczki. Odpowiedz Link
czepialska Re: debiut 13.05.08, 06:21 Oj, polemizowałabym... Na kilku przykładach widać, że "postawili" na nazwiska, a "odpowiadająca" im literatura była całkiem przeciętna. Odpowiedz Link
isa1001 Re: debiut 13.05.08, 14:03 czepialska napisała: > Oj, polemizowałabym... Na kilku przykładach widać, że "postawili" na > nazwiska, a "odpowiadająca" im literatura była całkiem przeciętna. Dokładnie... Tak, jak gnioty wyprodukowane np. przez Macieja Orłosia. Odpowiedz Link
hophopi Re: debiut 20.05.08, 13:36 uccello napisała: > Być może za dziesięć lat będziesz dziękować Opatrzności za to ,że > jednak tej książki/ksiażek nie wydano. Wydadzą Ci się o wiele gorsze > od tego co robisz teraz. Ja zgrzytam zębami na kolejne wydania moich > pierwocin, a nie stać mnie na to, żeby zmielić zębami cały nakład. Nie do końca tak, Uccello. Ty patrzysz z perspektywy osoby X lat rozwijającej się w danej dziedzinie. A to nie to samo, co rozwijać się, składując swe twory-potwory w szufladzie! Bo przerób nie ten [ile ta szuflada pomieści? ile razy można swe dzieło molestować?], a i bez redakcyjnej upierdliwości w tropieniu niedoskonałości na własnym wyczuciu się daleko nie zajedzie. Rozwój szufladowy [do czasu debiutu] nie idzie w parze z zawodowym [od magicznego pierwszego wydania]. Tak więc późny debiut psu na budę. Poza tym przecież to właśnie tak powinno być – patrzysz wstecz i widzisz drogę swego rozwoju; jeśli z tej perspektywy widać, że jest się X kilometrów dalej, to pięknie jest! I jest to naturalna rzecz. Dużo gorzej, gdy się spojrzy za siebie i człek nagle odkrywa, że jest autorem jednej książki – tej debiutanckiej, której kolejne dzieła nie potrafią dorównać. A bywa i tak, bywa. I to jest dopiero dramat. :-) Odpowiedz Link
uccello Re: debiut 21.05.08, 23:37 Dobrze zobaczyć swoje dzieło z perspektywy. Czasem taką możliwość daje druk, pojawiające się recenzje, opinie czytelników, listy , nagrody. Kiedy się jest wciąż i wciąż przed upragnionym debiutem, można szukać takiej zwrotnej informacji, prosząc o recenzję fachowców redaktorów, którzy ową książkę odrzucili, redaktorów pism, którzy teksty drukują, albo cywilów- do których było nie było, dzieło jest skierowane. Że tak błysnę oryginalną myślą:)nie jest się obiektywnym, jeśli chodzi o własne rzeczy. Często myli się własne chęci, zamierzenia i emocje z rzeczywistym efektem. Bywa cieżko, kiedy wrażliwość zamienia się w DRAŻLIWOŚĆ. Krytyka boli , ale pomaga. Oczywiście jeśli ufamy smakowi, inteligencji i nosowi krytyka. Odpowiedz Link