Dodaj do ulubionych

Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo?

17.10.03, 15:02
Witam wszystkich.
Ktoś z Was napisał, że po roku 89. wydawnictwa w Polsce mnożą się jak
króliki, jest ich obecnie ok. 4.000, więc myślę, że założenie i prowadzenie
wydawnictwa nie jest poza zasięgiem tzw. zwykłego człowieka. Czego do tego
zbożnego dzieła, oprócz pieniędzy i ew. zawsze i wszędzie przydatnych
znajomości, potrzeba? Czy najważniejsza jest sieć dystrybucji i ew. reklama
wydanych książek, czy też zupełnie co innego? Proszę o opinie.
Obserwuj wątek
    • millefiori Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 23.10.03, 12:41
      poslonek napisał:

      > Witam wszystkich.
      Witam,

      > Ktoś z Was napisał, że po roku 89. wydawnictwa w Polsce mnożą się jak
      > króliki, jest ich obecnie ok. 4.000,

      To ja napisalam.

      więc myślę, że założenie i prowadzenie
      > wydawnictwa nie jest poza zasięgiem tzw. zwykłego człowieka.

      Czego do tego
      > zbożnego dzieła, oprócz pieniędzy i ew. zawsze i wszędzie przydatnych
      > znajomości, potrzeba?

      Kiedys, by zalozyc wydawnictwo, przynajmniej na papierze, wystarczala
      rejestracja dzialalnosci gospodarczej.

      >Czy najważniejsza jest sieć dystrybucji i ew. reklama
      > wydanych książek, czy też zupełnie co innego?

      Tzw. "zapotrzebowanie", opinia, czy ksiazka sie sprzeda, czy nie. Czy masz
      zamiar wydawac ksiazki na koszt autora, czy wlasnym sumptem, rozprowadzac
      przez hurtownie, czy przez ksiegarnie z pominieciem hurtownikow. Czy maja byc
      to oryginalne, autorskie tytuly, czy tlumaczenia (wowczas zob. watek
      tlumaczenia i jak wydac ksiazke na tym forum). Czy nie zjedza cie koszty
      wlasne prowadzenia wydawnictwa (tak naprawde, jesli znajdziesz wlasciwego
      czlowieka, albo sam nim jestes, masz porzadnie oprogramowany komputer i
      peryferia, programy do skladu i lamania, obrobki zdjec i grafiki w wypadku
      publikacji ilustrowanych itp itd to masz grafika, redaktora technicznego i
      sklad w jednym), solidnych i terminowych autorow i tlumaczy pracujacych w
      domu, dobrego redaktora merytorycznego i jezykowego z korekta (najlepiej w 1
      odpowiedzialnej osobie, to po ulozeniu planu dzialan i zainwestowaniu w
      rozruch calosci pozostaje ci szefowanie. Poza tysiacem innych drobnych i
      wiekszych spraw to organizacja poczynan, koordynacja dzialan, znalezienie
      solidnej ksiegowej na ulamek etatu, terminowej i porzadnej drukarni,
      zalatwianie ew. sponsorow i dotacji do publikacji, i metod dystrybucji oraz
      sciagania pieniedzy ze sprzedazy.

      Proszę o opinie.

      Napisz wiecej - co zamierzasz wydawac: ksiazki, czasopisma, o jakiej tematyce?

      Pozdrowienia,
      Millefiori
      • poslonek Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 24.10.03, 14:16
        Dziękuję Millefiori za te wyjaśnienia i poproszę o jeszcze. Nie będę udawał, że
        się znam na wydawaniu książek, jestem w tej materii zupełnie zielony, do tej
        pory miałem z książkami kontakt jedynie jako czytelnik. Stąd wszelkie Wasze
        uwagi płynące z doświadczenia bądź rozeznania są dla mnie cenne. W sferze moich
        zainteresowań na dziś znajduje się literatura piękna, przewodniki turystyczne i
        albumy (sam posiadam kilkaset wysokiej jakości slajdów). Chodzi o książki, nie
        czasopisma. Od pewnego czasu było to moje marzenie, może właśnie nadszedł czas
        jego realizacji? Nie zamierzam do tej działalności dopłacać, ale też nie
        nastawiam się na duże zyski. Satysfakcję mi sprawi sama świadomość działalności
        w tej branży i kontakt z twórcami. Do tej pory zajmowałem się zupełnie czym
        innym.
        Zrobiłem już pewne rozeznanie w drukarniach i po stronie dystrybucji, ale nie
        rozmawiałem jeszcze z żadnym autorem (prócz tego, że sam jestem w trakcie
        pisania książki, a druga „chodzi mi po głowie”). Martwię się, bo nie wiem czy
        łatwo będzie nawiązać kontakt z dobrym pisarzem albo tłumaczem. Tu bardzo
        przydałyby się znajomości, których nie posiadam. Mam przeczucie, że panuje tu
        przewaga podaży nad popytem, ale większość tego, co będzie łatwo dostępne może
        być rzeczami miernej jakości.
        „Czy maja byc to oryginalne, autorskie tytuly, czy tlumaczenia?” Myślę, że
        jedno i drugie; a jak wygląda sytuacja z wydawaniem książek pisarzy już
        nieżyjących? Szukać spadkobierców? Gdzie? Czy pomaga w tym ZAiKS? A jak jest z
        dziełami pisarzy nieżyjących od wieków? Wydrukowałem ustawę o prawie autorskim,
        trzeba będzie ją przeczytać, może tam coś jest na ten temat.
        Pozwól na jeszcze kilka pytań:
        Na czym polega łamanie tekstu? Czym się różni od składu? Z tego co wiem, to
        obecnie skład i łamanie robi się za pomocą programów komputerowych typu DTP
        (desk top publishing), np. Adobe In Design. A może istnieją lepsze od tego?

        Z pozdrowieniami
        Posłonek
        • millefiori Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 25.10.03, 09:38
          poslonek napisał:

          >
          > literatura piękna, przewodniki turystyczne

          Nie chce Cie martwic, to najlepiej robic w serii. Doswiadczylam na wlasnej
          skorze.
          >
          > albumy (sam posiadam kilkaset wysokiej jakości slajdów).

          Licz sie z bardzo wysokimi kosztami druku kolorowych ilustracji. Kiedys
          obowiazujace stawki prowadzily do paranoicznej sytuacji: autor ksiazki w
          ogolnym rozrachunku zarabial na niej mniej niz grafik, ktory ja ilustrowal, a
          grafik mniej niz fotograf! Najtaniej wychodzil w skladzie i druku tekst, potem
          grafika (jesli czarno-biala), a najdrozszy byl kolor.

          Chodzi o książki, nie
          > czasopisma. Od pewnego czasu było to moje marzenie, może właśnie nadszedł
          czas
          > jego realizacji?

          Moze rzeczywiscie nadszedl ten stosowny moment.

          Nie zamierzam do tej działalności dopłacać, ale też nie
          > nastawiam się na duże zyski.

          Powiedzmy tak: brak strat nalezy juz uznac za sukces.

          Satysfakcję mi sprawi sama świadomość działalności
          >
          > w tej branży i kontakt z twórcami. Do tej pory zajmowałem się zupełnie czym
          > innym.

          Nie swieci garnki lepia. Ksiazek nie pisza wylacznie filolodzy i nie wylacznie
          filolodzy je tlumacza. Obrobka komputerowa nie zajmuja sie wylacznie
          absolwenci informatyki, etc. etc.

          > Zrobiłem już pewne rozeznanie w drukarniach i po stronie dystrybucji,

          i co?


          ale nie
          > rozmawiałem jeszcze z żadnym autorem (prócz tego, że sam jestem w trakcie
          > pisania książki, a druga „chodzi mi po głowie”).

          Tu masz wiele wspolnego z Isanda, ktora opisala swe doswiadczenia, jako autor,
          a teraz pisze o nauguracji wydawnictwa

          Napisz wiecej, czy chcesz swa ksiazke wydac sam, jako "pierwsze dziecko" Twego
          wydawnictwa, czy chcesz sprobowac znalezc wydawce, zeby sprawdzic, "jak to
          dziala" jeszcze z pozycji nie calkowicie zaangazowanej w pelny proces
          wydawniczy.

          Martwię się, bo nie wiem czy
          > łatwo będzie nawiązać kontakt z dobrym pisarzem albo tłumaczem. Tu bardzo
          > przydałyby się znajomości, których nie posiadam.

          Mysle, ze Forum bedzie sluzyc rada i pomoca.

          Mam przeczucie, że panuje tu
          > przewaga podaży nad popytem, ale większość tego, co będzie łatwo dostępne
          może
          > być rzeczami miernej jakości.

          To tez prawda. Ilosc wydawanej drukiem tandety jest zaiste przerazajaca.

          > „Czy maja byc to oryginalne, autorskie tytuly, czy tlumaczenia?” Myślę, że
          > jedno i drugie; a jak wygląda sytuacja z wydawaniem książek pisarzy już
          > nieżyjących? Szukać spadkobierców? Gdzie? Czy pomaga w tym ZAiKS? A jak jest
          z
          > dziełami pisarzy nieżyjących od wieków? Wydrukowałem ustawę o prawie
          autorskim,
          >
          > trzeba będzie ją przeczytać, może tam coś jest na ten temat.

          Pisalam o tym w watku tlumaczenia. Trzeba sprawdzic, czy ksiazka nie
          jest "zaklepana" (ZAIKS), jesli nie, to negocjowac z wydawca/posiadaczem praw
          autorskich.
          Na marginesie, do tej pory zadziwia mnie fakt, jak to bylo mozliwe, ze w l.90.
          Mistrza i Malgorzate Bulhakowa wydaly niemal jednoczesnie 3 duze, nie zwiazane
          ze soba wydawnictwa: Czytelnik, Proszynski i Muza, a ponadto jeszcze jedno
          wydawnictwo, malo znane, zadebiutowalo tym tytulem.

          > Pozwól na jeszcze kilka pytań:
          > Na czym polega łamanie tekstu? Czym się różni od składu? Z tego co wiem, to
          > obecnie skład i łamanie robi się za pomocą programów komputerowych typu DTP
          > (desk top publishing), np. Adobe In Design. A może istnieją lepsze od tego?

          Mialam do czynienia z lamaniem na Macu w QuarkXpress, program ten od od wielu
          lat cieszy sie zasluzenie dobra opinia, zwlaszcza jesli chodzi o
          wydawnictwa "kolorowe", gdzie teksty sa wzbogacone duza iloscia grafiki,
          zdjec,etc.

          Roznica miedzy skladem a lamaniem polega pokrotce na tym, ze tekst najpierw
          trzeba zlozyc w calosc, a nastepnie zlamac, nadajac publikacji ostateczny
          ksztalt i wyglad, wmontowujac ilustracje, zestawiajac szpalty i kolumny w
          strony itd. Oto dokladne definicje:

          SKŁAD, poligr. powstały w wyniku składania zestaw czcionek (lub wierszy),
          linii i justunku lub obraz znaków pisma druk. utrwalony na materiale
          światłoczułym w postaci szpalt, kolumn lub tabel; rozróżnia się skład ręczny z
          uprzednio odlanych czcionek, skład maszynowy (wierszowy lub czcionkowy) i
          fotoskład.

          encyklopedia.pwn.pl/68190_1.html
          ŁAMANIE, poligraf. zestawianie składu, klisz, tabel i in. elementów w kolumny
          (odpowiadające stronicom książki, czasopisma, gazety) określonych rozmiarów; w
          elektron. systemach fotoskładowych łamanie odbywa się wg specjalnego programu
          komputerowego, a obserwację przebiegu łamania i ewentualną korektę umożliwia
          obraz kolumny oglądany na ekranie monitora.

          encyklopedia.pwn.pl/43087_1.html
          >
          > Z pozdrowieniami
          > Posłonek

          Serdecznosci,
          Millefiori
          • poslonek Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 27.10.03, 15:16
            (...)
            >> Zrobiłem już pewne rozeznanie w drukarniach i po stronie dystrybucji,
            > i co?
            Sytuacja nie wygląda na beznadziejną.

            (...)
            > Napisz wiecej, czy chcesz swa ksiazke wydac sam, jako "pierwsze dziecko"
            Twego
            > wydawnictwa, czy chcesz sprobowac znalezc wydawce, zeby sprawdzic, "jak to
            > dziala" jeszcze z pozycji nie calkowicie zaangazowanej w pelny proces
            > wydawniczy.
            Przeżywam swoiste rozdwojenie jaźni. Serce mi mówi, aby rozpocząć działalność
            wydawniczą od wydania własnej książki, ale rozum dyktuje powściągliwość i
            sprawdzonych autorów. No i ciekawość czy mój tekst zostałby przyjęty, czy też
            odrzucony. Nie wiem jeszcze jak będzie.

            (...)
            > Roznica miedzy skladem a lamaniem polega pokrotce na tym, ze tekst najpierw
            > trzeba zlozyc w calosc, a nastepnie zlamac, nadajac publikacji ostateczny
            > ksztalt i wyglad, wmontowujac ilustracje, zestawiajac szpalty i kolumny w
            > strony itd. Oto dokladne definicje:

            > SKŁAD, poligr. powstały w wyniku składania zestaw czcionek (lub wierszy),
            > linii i justunku lub obraz znaków pisma druk. utrwalony na materiale
            > światłoczułym w postaci szpalt, kolumn lub tabel; rozróżnia się skład ręczny
            z
            > uprzednio odlanych czcionek, skład maszynowy (wierszowy lub czcionkowy) i
            > fotoskład.
            Zaraz, coś takiego przecież otrzymujemy w postaci elektronicznej pisząc tekst w
            edytorze, np. Word pozwala tworzyć tabele, w tekście możemy używać pogrubionej
            czcionki, większej i mniejszej jej wielkości, justować, formatować akapity itp.
            Więc tak otrzymany tekst pozostaje już chyba tylko złamać?

            (...)
            Prowadzenie działalności wydawniczej z oddali może wydawać się łatwe (jak
            większość rzeczy), jak zawsze tak i tu obowiązuje zasada, że diabeł tkwi w
            szczegółach. Mam świadomość, że z przygody wydawniczej mogę wyjść „pobity i
            pokaleczony”, dlatego wszelkie decyzję będę się starał podejmować na chłodno,
            gdy już opadnie gorączka.
            Dzięki za dotychczasową cierpliwość i wyrozumiałość Millefiori. Pozwól, że
            jeszcze Cię pomęczę. Czy wiesz coś może o zachowaniach autorów? Przypuszczam,
            że tzw. szanujący się pisarz nie będzie chciał rozmawiać z jakimś mało znanym
            wydawnictwem, a jeszcze nie daj Boże prowincjonalnym.
            Dzięki za słowa otuchy.
            Posłonek_wydawca :)
            • millefiori Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 27.10.03, 16:43
              poslonek napisał:

              > (...)
              Przeżywam swoiste rozdwojenie jaźni. Serce mi mówi, aby rozpocząć działalność
              > wydawniczą od wydania własnej książki, ale rozum dyktuje powściągliwość i
              > sprawdzonych autorów. No i ciekawość czy mój tekst zostałby przyjęty, czy
              też
              > odrzucony. Nie wiem jeszcze jak będzie.

              Najpierw sprawdz, potem, zaleznie od sytuacji, bedziemy sie martwic albo
              oblewac!
              >
              > (...)
              > > Roznica miedzy skladem a lamaniem polega pokrotce na tym, ze tekst najpier
              > w
              > > trzeba zlozyc w calosc, a nastepnie zlamac, nadajac publikacji ostateczny
              > > ksztalt i wyglad, wmontowujac ilustracje, zestawiajac szpalty i kolumny w
              > > strony itd. Oto dokladne definicje:
              >
              > > SKŁAD, poligr. powstały w wyniku składania zestaw czcionek (lub wierszy),
              > > linii i justunku lub obraz znaków pisma druk. utrwalony na materiale
              > > światłoczułym w postaci szpalt, kolumn lub tabel; rozróżnia się skład ręcz
              > ny
              > z
              > > uprzednio odlanych czcionek, skład maszynowy (wierszowy lub czcionkowy) i
              > > fotoskład.
              > Zaraz, coś takiego przecież otrzymujemy w postaci elektronicznej pisząc
              tekst w
              >
              > edytorze, np. Word pozwala tworzyć tabele, w tekście możemy używać
              pogrubionej
              > czcionki, większej i mniejszej jej wielkości, justować, formatować akapity
              itp.

              OK, ale to nie tylko to. Tekst w Wordzie moze Ci sie "sypnac". Tzw. "twarda" i
              ostateczna wersje lamania dobrze zrobic w Adobe Acrobat; tu nie masz juz
              mozliwosci ingerencji, no i tekst sie nie rozsypuje.
              >
              > Więc tak otrzymany tekst pozostaje już chyba tylko złamać?
              >
              > (...)
              > Prowadzenie działalności wydawniczej z oddali może wydawać się łatwe (jak
              > większość rzeczy), jak zawsze tak i tu obowiązuje zasada, że diabeł tkwi w
              > szczegółach. Mam świadomość, że z przygody wydawniczej mogę wyjść „pobity
              > i
              > pokaleczony”, dlatego wszelkie decyzję będę się starał podejmować na chło
              > dno,
              > gdy już opadnie gorączka.
              > Dzięki za dotychczasową cierpliwość i wyrozumiałość Millefiori. Pozwól, że
              > jeszcze Cię pomęczę. Czy wiesz coś może o zachowaniach autorów?

              Sama bywalam autorem... Zalezy, na kogo trafisz. Czy bedzie to czlowiek
              solidny, terminowy, precyzyjny, poslugujacy sie sprawnie polszczyzna, dobry
              wspolpracujacy partner. Przynajmniej na poczatek zycze Ci autorskiego idealu.
              Przypuszczam,
              > że tzw. szanujący się pisarz nie będzie chciał rozmawiać z jakimś mało
              znanym
              > wydawnictwem, a jeszcze nie daj Boże prowincjonalnym.

              A kto wie? Nie mozna przesadzac sprawy.

              > Dzięki za słowa otuchy.
              > Posłonek_wydawca :)

              Trzymaj sie!
              Serdecznosci,
              Millefiori (autor w porywach:)))
              • poslonek Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 28.10.03, 14:39
                (...)
                „Sama bywalam autorem... Zalezy, na kogo trafisz. Czy bedzie to czlowiek
                solidny, terminowy, precyzyjny, poslugujacy sie sprawnie polszczyzna, dobry
                wspolpracujacy partner.”

                Ty Millefiori wyglądasz na takiego człowieka, świadczą o tym Twoje rzetelne i
                regularne odpowiedzi. Jeśli zdecyduję się założyć wydawnictwo, dam znać na tym
                forum. Nie będę składać pustych obietnic, więc na razie na tym poprzestanę.
                Tymczasem porozmawiajmy jeszcze o sprawach wydawniczych. Zauważyłem, że za
                dawniejszych czasów wydawca umieszczał w książce informację na temat wielkości
                nakładu. Obecnie, na przykład w książkach wydawanych przez firmę Prószyński i S-
                ka, nie widzę tego. Dlaczego tak się dzieje, jak sądzisz?
                P.
                • ervumem Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 29.10.03, 07:03
                  Witam,
                  dzialalnosc wydawnicza prowadze od niedawna, mam troche swoich tekstow,
                  powiedzmy literackich, czytalo je juz sporo osob, w tym rowniez zajmujacych
                  sie zawodowa literatura, krytyka czy wydawnictwami, jednakze zdecydowalem sie
                  swojej dzialalnosci wydawniczej nie rozpoczynac od wlasnej prozy. Powody byly
                  moze nieco inne niz niepewnosc "czy to sie sprzeda" - zajalem sie tym co
                  bardzo lubie i chyba umiem- jezykami obcymi. Moja ksiazka powoli zaczyna sie
                  spzredawac. NIestety (moze na szczescie?...) glownie pzez internet, bo
                  wspolpraca z ksiegarniami albo wielkimi hurtowniami ksiazek to material na
                  osobna ksiazke :/ nie bylaby ona bajkowa.
                  W calej dzialalnosci mam poki co tylko jeden problemik, toczylobyu to sie
                  calkiem przyjemnie gdyby nie pewna organizacja terrorystyczna wymuszajaca
                  comiesieczny haracz i straszaca roznymi nieoprzyjemnymi rzeczami ktore moga
                  dotknac mnie albo moja rodzine. mysle ze osoby prowadzace dzialanosc gosp.
                  wiedza o jakiej firmie mowie. I zadnym rozwiazaniem (jak dla mnie) nie jest
                  zatrudnienie sie na cwierc etatu u kogos albo zakup pola.
                  pozdrawiam.
                  W.
                  • isanda Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 29.10.03, 21:43
                    nie zrozumialam co masz na mysli mowiac o zatrudnieniu sie na pol etatu i o
                    zakupie pola. A dlatego chyba nie zrozumialam, ze odjelo mi zdolnosc myslenia
                    po tym jak przeczytalam o firmie terrorystycznej wymuszajacej haracz od ciebie.
                    Nie rozumiem, co za haracz mozna wymusic od zwyczajnej firmy wydawniczej.
                    Drogi ervuem, jestem jak sie mowi lost for words, czyli odjelo mi mowe.
                    Myslalam, ze te rzeczy sie dzieja tylko w ksiazkach i na filmach,ciekawa
                    jestem co nasza millefiori powie w tej sprawie, jak wroci na forum.
                  • jutka1 Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 29.10.03, 22:16
                    Masz na mysli ZUS? ( w odroznieniu od KRUS-a, vide: motyw pola?)
                    Urzad Skarbowy?

                    pozdrawiam
                    Jutka
                    • isanda Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 29.10.03, 22:42
                      chyba sie strasznie wyglupilam, bowiem pojelam uwage ervuema w sensie
                      doslownym, a tu chodzi o urzad podatkowy, a nie jakas mafie
                      na wskutek skrzywienia zawodowego wybraznie mam nieco wybujala,
                      no, co za ulga, drogi ervuemie bo juz sie o ciebie martwilam,
                      • ervumem Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 30.10.03, 17:17
                        isanda napisała:

                        > chyba sie strasznie wyglupilam, bowiem pojelam uwage ervuema w sensie
                        > doslownym, a tu chodzi o urzad podatkowy, a nie jakas mafie
                        > na wskutek skrzywienia zawodowego wybraznie mam nieco wybujala,
                        > no, co za ulga, drogi ervuemie bo juz sie o ciebie martwilam,



                        hehe dzieki za gotowosc do wspolczucia:)
                        podatkowy to w zasadzie mniej szy problem - nie zarabiam=nie place podatku, to
                        wydaje sie w sumie uczciwe, ale zus? nikt nie umie mi powiedziec za co tak
                        naprawde mam co miesiac placic utrzymanie jednego urzednika miesiecznie.
                        a jak co do czego to i tak nasza sluzba zdrowia okazuje sie NIEDOFINANSOWANA.
                        sorki, ale z mojego punktu widzenia (a raczej z punktu widzenia mojego
                        budzetu) ona jest PRZEfinansowana.
                        • ervumem odpowiedz dla Poslonka 30.10.03, 17:27
                          w mailu zapytales o to jak znalazlem autora ksiazki ktora wydalem. Mysle ze
                          moge odpowiedziec tu by i wiecej osob znala moja "swietlista droge suckesu" :/
                          otoz jak na razie sam sobie jestem sterem zeglazem okretem majtkiem i czym-tam-
                          jeszcze.
                          w swojej dzialalnosci polaczylem wssystko to co lubie i jakos tam chyba (smiem
                          twierdzic) umiem, tzn zajmowac sie jezykami obcymi, przekazywac moje
                          doswiadczenie odnosnie nauki, projektowac grafike, skladac ksiazki,
                          projektowac www itd. jedyna rzecz ktorej nie zrobilem w moim "produkcie" to
                          nagranie glosu lektora na plytach cd - zatrudnilem tu profesjonaliste -
                          czlowieka spiewajacego wyrazistym basem.
                          do drugiej ksiazki - podrecznik do nauki hiszpanskiego -napisanie zarysu
                          gramatyki zlecilem absolwentce filologii.
                          aha, mimo ze sam napisalem podrcznik do niderlandzkiego to jednak nie jestem
                          na tyle bezczelny i samowielebny by od razu rzucac go na sprzedaz - wyslalem
                          calosc do konsultacji do kilku osob wladajacych tym jezykiem (native
                          speakerow), mam spokojna glowe ze bledow jest duzo mniej.

                          Co do pytania - jak nawiazac kontakt z autorami?... ciezka sprawa, kiedy
                          uruchamialem moja firme, wlasciwie duuzo wczesniej juz - rozwiesielm w
                          akademickich regionach ogloszenia w obcych jezykach o tym, ze poszukuje osob
                          wladajacyh tymi jezykami, troche ciekawych kontaktow zlapalem, mam nadzieje
                          wykorzystac je w przyszlosci.
                        • poslonek Pytanie od Posłonka 03.11.03, 08:47
                          Jaka jest rola wydawcy (w szczególności pierwszego wydawcy) odnośnie praw
                          autorskich? W umowie, jaką Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik” zawarła w 1954
                          roku z Leopoldem Tyrmandem na napisanie i wydanie powieści „Zły” znalazł się m.
                          in. taki paragraf:
                          "Autor oświadcza, że prawa wydawnicze do tego dzieła nie są przez niego ani
                          jego następców w niczym ograniczone, przenosi na wydawcę wyłączne prawo
                          wydawania tego dzieła drukiem w formie książkowej i zobowiązuje się dostarczyć
                          (...)"
                          Czy obecnie sytuacja wygląda podobnie?
                          • millefiori Re: Pytanie od Posłonka 03.11.03, 16:38
                            poslonek napisał:

                            > Jaka jest rola wydawcy (w szczególności pierwszego wydawcy) odnośnie praw
                            > autorskich? W umowie, jaką Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik” zawa
                            > rła w 1954
                            > roku z Leopoldem Tyrmandem na napisanie i wydanie powieści „Zły” zn
                            > alazł się m.
                            > in. taki paragraf:
                            > "Autor oświadcza, że prawa wydawnicze do tego dzieła nie są przez niego ani
                            > jego następców w niczym ograniczone, przenosi na wydawcę wyłączne prawo
                            > wydawania tego dzieła drukiem w formie książkowej i zobowiązuje się
                            dostarczyć
                            > (...)"
                            > Czy obecnie sytuacja wygląda podobnie?

                            Bywa roznie. Wszystko zalezy od dogadania sie na linii autor-wydawca. Nie ma
                            obecnie koniecznosci zrzeczenia sie praw autorskich na rzecz wydawcy.
                            Jest to np. oczywiste wtedy, gdy ksiazka jest wydawana na koszt autora - to on,
                            jako "silniejsza strona"
                            moze wymagac wiecej od wydawcy i zastrzec sobie i zstepnym wszelkie prawa
                            autorskie.
                            Inne warianty umow to jednorazowa sprzedaz tekstu wydawnictwu, ktore w ten
                            sposob staje sie wlascicielem praw autorskich; umowa licencyjna, na zasadzie
                            ktorej autor otrzymuje honorarium % ceny wydawcy od sprzedanej liczby
                            egzemplarzy. Rowniez po uplywie okreslonego czasu autor moze zmienic tekst
                            publikacji - min. 25% i wydac ja u innego wydawcy pod zmienionym tytulem.

                            Sama mialam do czyniania z kilkoma formami umow autorskich: na jednorazowa
                            sprzedaz tekstu, niezaleznie od nakladu, dodrukow i wznowien,(co mi sie w danym
                            momencie dziejowym najbardziej oplacalo) i umowe licencyjna.

                            Na razie,
                            Serdecznosci,
                            Millefiori
                            • poslonek Re: Pytanie od Posłonka 06.11.03, 14:35
                              Dzięki Millefiori, a czy są w internecie strony, gdzie znajdują się przykłady
                              (wzory) takich umów?
                              Mfg
                              Posłonek
                              • millefiori Re: Pytanie od Posłonka 10.11.03, 14:48
                                poslonek napisał:

                                > Dzięki Millefiori, a czy są w internecie strony, gdzie znajdują się
                                przykłady
                                > (wzory) takich umów?
                                > Mfg
                                > Posłonek

                                Tak, np.

                                www.serwistlumacza.com/texts/umwydaw.html (tlumaczenia)

                                www.parp.gov.pl/przewodnik/22dz10.pdf (bardzo dobre wyjasnienia)

                                www.bob.uw.edu.pl/program_monografie.htm (pktIV)

                                www.forumakad.pl/archiwum/98/10/artykuly/20-okolice_nauki.htm
                                Pozdrowienia,
                                Millefiori
                                • baloo1 Re: Pytanie od Posłonka 10.11.03, 23:46
                                  Swietne linki, Millefiori, zwlaszcza ten pierwszy. Czy masz cos podobnego
                                  do "Serwisu Tlumacza", ale nastawionego bardziej na francuski ? Bo ja nie
                                  znalazlem dotad nic godnego uwagi.

                                  Merci de la montagne i padam do nozek

                                  B.

                                  PS : nie odzywam sie tu i pracuje na chwale Twojego Forum, bo moja wiedza na
                                  ten temat jest bardziej niz skromna. Ale czytam teksty madrych osob i sie ucze
                                  pilnie, jak murzynek Bambo ;o)
                                  Poza tym mysle, ze dopiero (juz?) za mniej wiecej pol roku bede mogl sie
                                  podzielic wrazeniami ze wspolpracy z wielce oryginalbnym wydawnictwem.
                                  • millefiori Re: Pytanie od Posłonka 11.11.03, 15:46
                                    baloo1 napisał:

                                    > Swietne linki, Millefiori, zwlaszcza ten pierwszy.

                                    Czy masz cos podobnego
                                    > do "Serwisu Tlumacza", ale nastawionego bardziej na francuski ? Bo ja nie
                                    > znalazlem dotad nic godnego uwagi.

                                    dzieki, Baloo. Tez nic rewelacyjnego, ponizsze zapewne znasz,wklejam na
                                    wszelki wypadek:


                                    www.atio.on.ca/info/contractf.html
                                    www.atlf.org/documents/contrat.pdf
                                    www.localisation-traduction.com/termes-conditions-contrat.html
                                    >
                                    > Merci de la montagne i padam do nozek
                                    >
                                    > B.
                                    Dygam z Budy,
                                    M.
                                    >
                                    > PS : nie odzywam sie tu i pracuje na chwale Twojego Forum, bo moja wiedza na
                                    > ten temat jest bardziej niz skromna. Ale czytam teksty madrych osob i sie
                                    ucze
                                    > pilnie, jak murzynek Bambo ;o)
                                    > Poza tym mysle, ze dopiero (juz?) za mniej wiecej pol roku bede mogl sie
                                    > podzielic wrazeniami ze wspolpracy z wielce oryginalbnym wydawnictwem.

                                    Czekam na wiecej, bede egzekwowac z HQ na wzgorzach budanskich.
                                    Czy mozesz uchylic rabka tajemnicy na czym polega oryginalnosc wydawnictwa?

                                    Dygam raz jeszcze
                                    Millefiori
                                    • baloo1 Re: Pytanie od Posłonka 11.11.03, 16:51
                                      Dzieki serdeczne.

                                      Nie mialem tych linkow, a teraz widze, ze takiej strony, jak "Serwis Tlumacza"
                                      nie ma. tez troche szukalem.

                                      Do PS-u : W skrocie - oryginalnosc rzeczonego wydawnictwa polega na tym, ze nie
                                      jest wydawnictwem ;o) ,a tylko komorka lokalnego urzedu archeo., odpowiedzialna
                                      za wydawanie publikacji z lokalnych wykopalisk. Ale daj Boze mniejszym
                                      wydawnictwom miec taka ekipe. Nawet nie chodzi o sprzet , ale o podejscie do
                                      sprawy i o ludzi ;o)

                                      Ciag dalszy za kilka miesiecy, gdy bede mial juz to za soba. ;oD

                                      Klaniam nisko

                                      B.
                                      • millefiori W sprawie malego wydawnictwa i archeologii 11.11.03, 19:32
                                        baloo1 napisał:

                                        > Dzieki serdeczne.
                                        >
                                        > Nie mialem tych linkow, a teraz widze, ze takiej strony, jak "Serwis
                                        Tlumacza"
                                        >
                                        > nie ma. tez troche szukalem.

                                        Mozliwe, ze jest, ale pewnie slono platne.


                                        >
                                        > Do PS-u : W skrocie - oryginalnosc rzeczonego wydawnictwa polega na tym, ze
                                        nie
                                        >
                                        > jest wydawnictwem ;o) ,a tylko komorka lokalnego urzedu archeo.,
                                        odpowiedzialna
                                        >
                                        > za wydawanie publikacji z lokalnych wykopalisk.

                                        Zaraz, zaraz, Baloo, toz to my z podobnej zawodowej bajki!

                                        A poza tym... pomarzyc... 3 lata czekalam na publikacje materialow z sesji...
                                        I tak nadbitka jeszcze nie doszla, moze dlatego, ze w tym czasie zdazylam sie
                                        dwukrotnie przeprowadzic miedzynarodowo...

                                        Ale daj Boze mniejszym
                                        > wydawnictwom miec taka ekipe. Nawet nie chodzi o sprzet , ale o podejscie do
                                        > sprawy i o ludzi ;o)

                                        Ide do swojego kąta pozazdroscic Ci w cichosci ducha.


                                        > Ciag dalszy za kilka miesiecy, gdy bede mial juz to za soba. ;oD
                                        >
                                        > Klaniam nisko
                                        >
                                        > B.
                                        Czekam na wiesci,
                                        Dygam,
                                        Millefiori
                                        • baloo1 Re: W sprawie malego wydawnictwa i archeologii 12.11.03, 01:01
                                          Spokojnie, nie jestes sama w swym osamotnieniu. Ja w zeszlym roku dostalem
                                          nadbitke z sesji , ktora odbyl sie w 1996 niedaleko od Ciebie (w Szolnok) ;o)
                                          Wyglada na to, ze teraz (przynajmniej w archeo) najszybciej wydaje sie wlasnie
                                          w Polsce. Od strony techniczenj roznie to bywa, jako ze w pewnej mierze bazuje
                                          to wszystko na partyzantce, ale w sumie wychodzi w dosc szybkim tempie duzo
                                          dobrych technicznie i wartosciowych dziel.
                                          co do pokrewienstwa , to juz wiedzialem - wszak pisalas o swoich perypetiach ze
                                          slownikiem ;o)

                                          ukloniki ;o)

                                          B.
                                          • millefiori W sprawie ogloszenia 14.11.03, 13:48
                                            Posty zwiazane z ogloszeniem Larousse Polska znajdziecie w watku
                                            Abysmy sie nie pogubili...

                                            Pozdrowienia,
                                            Millefiori
                                        • millefiori Re: W sprawie malego wydawnictwa i archeologii 14.11.03, 13:43
                                          Baloo, przenioslam posty na ten temat do oddzielnego wątku broszującego.

                                          Dygam uporzadkowanie,
                                          Millefiori
                        • millefiori Re: Jak założyć i poprowadzić wydawnictwo? 10.11.03, 15:18
                          ervumem napisał:

                          > isanda napisała:
                          >
                          > > chyba sie strasznie wyglupilam, bowiem pojelam uwage ervuema w sensie
                          > > doslownym, a tu chodzi o urzad podatkowy, a nie jakas mafie
                          > > na wskutek skrzywienia zawodowego wybraznie mam nieco wybujala,
                          > > no, co za ulga, drogi ervuemie bo juz sie o ciebie martwilam,
                          >
                          >
                          >
                          > hehe dzieki za gotowosc do wspolczucia:)
                          > podatkowy to w zasadzie mniej szy problem - nie zarabiam=nie place podatku,
                          to
                          > wydaje sie w sumie uczciwe, ale zus? nikt nie umie mi powiedziec za co tak
                          > naprawde mam co miesiac placic utrzymanie jednego urzednika miesiecznie.
                          > a jak co do czego to i tak nasza sluzba zdrowia okazuje sie
                          NIEDOFINANSOWANA.
                          > sorki, ale z mojego punktu widzenia (a raczej z punktu widzenia mojego
                          > budzetu) ona jest PRZEfinansowana.
                          >
                          Cala zasadzka dzialalnosci gospodarczej (przez to tez przeszlam) polega na
                          tym, ze wymaga sie od pracodawcy- niezaleznie od profilu jego dzialalnosci-
                          oplacania ZUSu pracownikow. Malo kto chce sie zatrudnic na umowe zlecenie czy
                          umowe o dzielo i oplacac ZUS wlasnorecznie, wiec ewentualnie liczyc mozna na
                          zatrudnionych na etacie gdzie indziej, ale wtedy blado wygladaja gwarancje
                          terminow wykonania. Oczywiscie, mozna ZUS pominac, ubezpieczajac sie np.
                          dobrowolnie od kosztow leczenia, a fundusz emerytalny zbierac do skarpety czy
                          zdyscyplinowac sie przy pomocy towarzystwa ubezpieczeniowego.
                          Z moich doswiadczen w ex-dzialalnosci gospodarczej:
                          - dzialalnosc byla tworcza, a jak wiadomo proces tworczy trwa i nie da sie go
                          przyspieszyc, na co przepisy o dzialalnosci gospodarczej nie zwracaja uwagi:
                          czy handluje sie lekami, prowadzi piekarnie czy wydaje ksiazki, trzeba placic!
                          - zapotrzebowanie spoleczne na tworczosc zalezy od zawartosci kieszeni
                          spoleczenstwa
                          - zleceniodawcy mniej zasobni sa solidiejszymi platnikami od zdecydowanie
                          zamoznych
                          - od niewielu zleceniodawcow mozna dostac zaliczke
                          - zyc z czegos trzeba
                          - i niestety, ZUS, lokal,wspolpracownikow, (w tym ksiegowa na 1/8 etatu -
                          inaczej cala moja dzialalnosc sprowadzalaby sie do brniecia przez papiery i
                          przepisy), trzeba bylo co miesiac oplacic, chocby zlotowka do kieszeni nie
                          wpadla.

                          Dzialalnosc, mimo ze rozkrecona, zamknelam na glucho i bezterminowo, z powodu
                          wyjazdu.

                          Pozdrowienia z Budy,
                          Millefiori
                • millefiori Millefiori w rozjazdach 01.11.03, 21:00
                  poslonek napisał:

                  > (...)
                  > „Sama bywalam autorem... Zalezy, na kogo trafisz. Czy bedzie to czlowiek
                  > solidny, terminowy, precyzyjny, poslugujacy sie sprawnie polszczyzna, dobry
                  > wspolpracujacy partner.”
                  >
                  > Ty Millefiori wyglądasz na takiego człowieka, świadczą o tym Twoje rzetelne i
                  > regularne odpowiedzi. Jeśli zdecyduję się założyć wydawnictwo, dam znać na
                  tym
                  > forum. Nie będę składać pustych obietnic, więc na razie na tym poprzestanę.
                  > Tymczasem porozmawiajmy jeszcze o sprawach wydawniczych. Zauważyłem, że za
                  > dawniejszych czasów wydawca umieszczał w książce informację na temat
                  wielkości
                  > nakładu. Obecnie, na przykład w książkach wydawanych przez firmę Prószyński i
                  S
                  > -
                  > ka, nie widzę tego. Dlaczego tak się dzieje, jak sądzisz?
                  > P.

                  Musze pomyslec...
                  Na razie jestem bez dostepu do stalego lacza internetowego, stad cisza z mojej
                  strony. Wracam za tydzien i bede pisac dalej,
                  serdecznosci,
                  Millefiori
                  • millefiori Re: Millefiori z powrotem - o nakładzie 17.11.03, 09:22
                    millefiori napisała:

                    > poslonek napisał:
                    >
                    > > (...)
                    > > „Sama bywalam autorem... Zalezy, na kogo trafisz. Czy bedzie to czlo
                    > wiek
                    > > solidny, terminowy, precyzyjny, poslugujacy sie sprawnie polszczyzna, dobr
                    > y
                    > > wspolpracujacy partner.”
                    > >
                    > > Ty Millefiori wyglądasz na takiego człowieka, świadczą o tym Twoje rzeteln
                    > e i
                    > > regularne odpowiedzi. Jeśli zdecyduję się założyć wydawnictwo, dam znać na
                    >
                    > tym
                    > > forum. Nie będę składać pustych obietnic, więc na razie na tym poprzestanę
                    > .
                    > > Tymczasem porozmawiajmy jeszcze o sprawach wydawniczych. Zauważyłem, że za
                    >
                    > > dawniejszych czasów wydawca umieszczał w książce informację na temat
                    > wielkości
                    > > nakładu. Obecnie, na przykład w książkach wydawanych przez firmę Prószyńsk
                    > i i
                    > S
                    > > -
                    > > ka, nie widzę tego. Dlaczego tak się dzieje, jak sądzisz?
                    > > P.
                    >
                    > Musze pomyslec...
                    Millefiori

                    Dziekuje Ci za mile slowa. Przepraszam za niezreczne sformulowanie" musze
                    pomyslec", ktore odnosilo sie do informacji o nakładzie.

                    Posprawdzalam w ksiazkach wyciagnietych z wreszcie przywiezionych kartonow.
                    Rzeczywiscie, w nowszych polskich publikacjach (z ostatnich 6-7 lat) zniknela
                    klasyczna stopka i informacja o nakladzie. Sprawdzilam w wydawnictwach
                    obcojezycznych - ani slowa o wysokosci nakladu. Czyli podanie wysokosci
                    nakladu nie jest obowiazkowe?

                    Niektore wydawnictwa (np. PWN, WNT) dodaja lojalnie informacje: "dodruk".

                    Wydaje mi sie, ze informacja o liczbie wydrukowanych egzemplarzy ksiazki nadal
                    pojawia sie w przypadku publikacji dotowanych, na pewno w wydawnictwach
                    bibliofilskich (numerowanych), w czasopismach i gazetach. Podawana niegdys
                    obowiazkowo w stopkach wysokosc nakladu, (w Polsce: XXXXXX + 300 egzemplarzy -
                    w dziecinstwie intrygowalo mnie, co sie kryje za tymi tajemniczymi 300.
                    egzemplarzami?? czy zawieraja inne tresci?) o ile mnie pamiec nie myli, miala
                    cos wspolnego z przydzialem papieru i kontrolą, co na tym papierze
                    wydrukowano.

                    Pozdrawiam z Budy,
                    Millefiori



                    • poslonek Jak to z przekładami bywa? 17.11.03, 11:40
                      Zastanawiam się czy ukrywanie (bo tak to chyba trzeba nazwać) wysokości nakładu
                      ma istotne znaczenie dla wydawcy. Może sprawa prestiżu, a może coś w rodzaju
                      tajemnicy gospodarczej?
                      Millefiori, tłumaczysz teksty, czy z przekładami jest tak, jak mówi pewne
                      porzekadło, iż podobnie jak kobiety albo są piękne, albo wierne? Czy zdarzyło
                      Ci się popełnić przekład kongenialny?
                      • millefiori Re: Jak to z przekładami bywa? 18.11.03, 22:17
                        poslonek napisał:

                        > Zastanawiam się czy ukrywanie (bo tak to chyba trzeba nazwać) wysokości
                        nakładu
                        >
                        > ma istotne znaczenie dla wydawcy. Może sprawa prestiżu, a może coś w rodzaju
                        > tajemnicy gospodarczej?

                        Z zapowiedzi wydawniczych: "Harry Potter i Zakon Feniksa" - 600.000
                        egzemplarzy.
                        Od czasu do czasu pojawia sie jeszcze termin" naklad podstawowy". To kiedys
                        oznaczalo minimalna liczbe wydrukowanych egzemplarzy - wydawca ponosil ryzyko,
                        publikujac minimalny naklad przy sprzedazy ktorego zwracaly mu sie koszty
                        inwestycji w tytul. Kiedys bylo to 5000 egzemplarzy, obecnie - 1500. Komputer
                        z dolaczonym elementem ludzkiego kombajnu w osobie autoro-/tlumaczo-/redakcjo-
                        /korekty i skladu w jednym obniza koszty.

                        > Millefiori, tłumaczysz teksty,

                        Nie tlumaczylam zarobkowo/wydawniczo od ponad roku, poza tym przeklady to
                        uboczna strefa mojej dzialalnosci. Nie bralam sie nigdy za literature
                        piekna, okreslilabym swoj status raczej jako "dorywczy translator od spraw
                        beznadziejnych literatury fachowej".

                        czy z przekładami jest tak, jak mówi pewne
                        > porzekadło, iż podobnie jak kobiety albo są piękne, albo wierne?

                        Wydaje mi sie, ze to zalezy i od tekstu, i od tlumacza.

                        Niezmiennie bije czolem przed geniuszem translatorskim Boya,
                        a ze wspolczesnych - Zofii Chadzynskiej (za calosc dziela Cortazara), Pawla
                        Wieczorka (za Douglasa Adamsa), tumacza serialu Allo, Allo, (nazwisko, o
                        wstydzie, ulecialo mi z pamieci)...



                        Czy zdarzyło
                        > Ci się popełnić przekład kongenialny?

                        Niestety, nie bylo mi dane. Za najwiekszy sukces translatorski uwazam brak
                        pomylek w tlumaczeniu na polski nazw odmian pił, dłut i rzadkich gatunkow
                        drzew egzotycznych.

                        Pozdrawiam z Budy,
                        Millefiori
                        • baloo1 Re: Jak to z przekładami bywa? 19.11.03, 01:06
                          millefiori napisała: Za najwiekszy sukces translatorski uwazam brak pomylek w
                          tlumaczeniu na polski nazw odmian pił, dłut i rzadkich gatunkow drzew
                          egzotycznych.

                          ;oD

                          • millefiori Re: Jak to z przekładami bywa? 19.11.03, 09:47
                            Zapomnialam dodac, ze za osobisty sukces translatorski
                            uwazam tę bezblednie przetlumaczoną rozmaitość pił, dłut i gatunków drzew -
                            jako ze osobiscie korzystalam wylacznie z wyrzynarki, piły włosowej, otwornicy
                            i przecinaków.

                            Przepraszam za brak precyzji wypowiedzi,
                            Dygam po kolejnej kawie,
                            Millefiori z Budy
                    • legion23 Re: Millefiori z powrotem - o nakładzie 27.09.04, 20:08
                      > Podawana niegdys
                      > obowiazkowo w stopkach wysokosc nakladu, (w Polsce: XXXXXX + 300 egzemplarzy -
                      > w dziecinstwie intrygowalo mnie, co sie kryje za tymi tajemniczymi 300.
                      > egzemplarzami?? czy zawieraja inne tresci?) o ile mnie pamiec nie myli, miala
                      > cos wspolnego z przydzialem papieru i kontrolą, co na tym papierze
                      > wydrukowano.

                      O ile mi wiadomo, chodziło o gratisy - ta pierwsza liczba z nakładu szła na
                      rynek, ta druga zostawała w wydawnictwie; dostawali to pracownicy, autor, szło
                      na nagrody... itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka