25.02.13, 20:18
Czy ktoś wie, jaka jest ogólnopolska nazwa tego przyrządu?
Złamał mi się i boję się, że znów mnie wyślą Bóg wie gdzie, jak niegdyś ekspedientka, która na pytanie o sztangle przegoniła mnie do sklepu sportowego ;-)))

https://republika.pl/blog_uc_5171911/8042163/tr/firlejka2.jpg
Obserwuj wątek
    • mantra1 Re: Firlejek 25.02.13, 21:51
      Dla mnie to jest koziołek, ale słyszałam też określenie mątewka. :)
      • monte_we_mgle Re: Firlejek 25.02.13, 22:06
        Ja się dokopałem jeszcze do kołotewki ;-)))
        Założyłem wątek na lubelskim forum, niech się autochtoni wypowiedzą, bo w markecie już nie kupię. Wytrzymał 2 miesiące.
    • varna771 Re: Firlejek 25.02.13, 23:15
      znam tylko jedną nazwe kwyrlejka.
      • monte_we_mgle Re: Firlejek 25.02.13, 23:19
        Też ładnie :-)))
        Po lubelsku mątewka. Mogę wyruszać do Cepelii.
    • geraldine67 Re: Firlejek 26.02.13, 07:46
      monte,

      A co to wogóle jest?

      CZy to jest drewniany tłuczek do ziemniaków,
      bo mi właśnie to przypomina.
      • mantra1 Re: Firlejek 26.02.13, 10:21
        To jest prototyp miksera. :)
      • monte_we_mgle Re: Firlejek 26.02.13, 13:22
        To jest niezbędnik każdego naleśnikomana, który ze wstrętem odnosi się do wytworów mechanicznej cywilizacji ;-)))

        Tłuczek do kartofli wygląda tak:

        https://www.dasto.pl/galeria/d/zdjecie1222195232.jpg


        W wersji podłużnej nazywany jest praską:


        https://images.sklepy24.pl/90117558/1197/medium/fiskars-tluczek-do-ziemniakow-26-cm-838065.jpg


        Chociaż właściwa praska to przyrząd trochę bardziej skomplikowany:

        https://www.img.chh.pl/large_size/6390ab87a5ee7a649c20bd3558dd8b96.jpg
        • monte_we_mgle Re: Firlejek 26.02.13, 13:31
          No w każdym razie mątewka jako pochodząca z centralnej Polski okazała się nazwą najbardziej znaną ogółowi i bez trudu zakupiłem solidną, bukową nie wychodząc z domu:


          allegro.pl/matewka-drewniana-mieszak-mala-20-5cm-i3046991547.html

          Ale popatrzcie jak się to różni w wersji góralskiej. Też chyba kupię,żeby spróbować, jak działa:


          allegro.pl/eko-kuchnia-mala-matewka-goralska-drewniana-24cm-i3040019692.html

          Natomiast nazwa kołotewka używana rzadziej w moich rodzinnych stronach pochodzi od lwowskiej kołotuszki :-)))
          • mifredo Re kłótewka 26.02.13, 14:08
            Tak to się nazywało w moim dzieciństwie.
            Z choinki, po świętach odcinało się czubek,
            oskubywało z kory i było kilka kłótewek,
            taki cały zestaw.
            Były lepsze od tych tooornych ze sklepu i lepiej kłóciły,
            za pomocą 5 czy 6 pazurków..
            www.muzeum.zory.pl/baza-eksponatow/rogolka.html
            flaneta.flog.pl/wpis/4604010/
            • monte_we_mgle Re: Re kłótewka 26.02.13, 14:14
              Na obrazku jest nazwa rogolka. To po śląsku.
        • mantra1 Re: Firlejek 26.02.13, 14:38
          monte_we_mgle napisał:

          > W wersji podłużnej nazywany jest praską:

          Moje łódzkie korzenie mówią na to kwećka. Nie spotkałam dotąd nikogo, kto znałby to słowo, nie mając żadnych związków z Łodzią. :)
          • monte_we_mgle Re: Firlejek 26.02.13, 14:53
            Nie znam też. Związki miałem przelotne. Bywałem czasem w Łodzi służbowo, ale nie poznałem nikogo stamtąd na tyle, żeby zapamiętać regionalizmy, potrawy.
            Poznałem stare Bałuty na własne życzenie, bo ja już mam taki spaczony gust. Lubię bardzo Nową Hutę i katowickie familoki np. :-)))
            A, i jeszcze o tzw. środowisko się otarłem na jakiejś premierze z przyjęciem, gdy ówczesny chłop mojej koleżanki, która tłumaczy dla teatru miał pilniejsze zajęcia, a ona potrzebowała towarzysza niedoli :-)))
            • mantra1 Re: Firlejek 26.02.13, 15:07
              W Łodzi tez bywam rzadko, więc nawet nie mogę docenić, jak miasto się zmieniło od czasów mojego dzieciństwa, gdy bywałam tam znacznie częściej. Ostatnio obejrzałam sobie na StreetView, jak wygląda dziś nasza rodzinna kamienica na Chojnach, wybudowana jeszcze przed wojną przez mojego pradziadka, z którą wiążę jedne z najfajniejszych wspomnień z dzieciństwa. Zamiast stylowej chałupki z drewnianymi okiennicami - otynkowany klocek, ściśnięty między gierkowskimi blokami, zamiast wielkiego "tajemniczego ogrodu" - małe podwórko, a na nim parę wraków i szyld "Mechanika pojazdowa". Nie chcę tam wracać.
              • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 15:25
                Ja się wychowałem w pożydowskiej kamienicy, w kórej były jeszcze w czasach mojego dzieciństwa charakterystyczne malunki dla prywatnej bożnicy. Nie ostały się po jakimś barbarzyńskim remoncie, ale po komunie powstała tam wspólnota mieszkaniowa i kamienica odzyskała blask. Pod okiem konserwatora zrobiono nową elewację, bez żadnych styropianów, odnowiono klatki schodowe, położono nowy dach, nawet nietoperze zestrychu zostały tylko chwilowo przeniesiene i wróciły. Sąsiedzi za to zaczęli patrzeć na nas wilkiem, jako że potomek przedwojennych właścicieli uczynił pełnomocnikiem moją ciotkę prawniczkę. Nie szkodzi, że chodziło o odszkodowanie, a nie fizyczny zwrot. I tak nas znielubili.
                • monte_we_mgle Re: Firlejek 26.02.13, 15:27
                  Wrrrr... znów się nie przelogowałem i jeszcze błędów narobiłem ;-)))
                • mantra1 Re: Firlejek 26.02.13, 15:45
                  Moją rodzinę uszczęśliwiło nasze ukochane Państwo ludowe. Kamieniczka jest mała, na każdym z trzech poziomów zamieszkiwało jedno pokolenie, na samej górze rezydował od zawsze pradziadek. Najpierw zabrali ogród. Rekompensata wystarczyła mojej babci na kurtkę z królików (na długie futro, czy na coś lepszego już nie starczyło), a jej bratu na sztuczny dywan do pokoju (na wełniany się nie wyrobił), potem na parter dokwaterowali rodzinę smakoszy denaturatu, którzy rozkradli wszystko, co nie było zamknięte na klucz, włacznie z zawartościa szaf, które stały na korytarzu. A przecież w domu rodzinnym raczej się na klucz niczego nie zamyka. Zbiory starych książek i czasopism, gromadzone od młodości przez pradziadka poszły na makulaturę. Nawet menelom nie przyszło do głowy, że w antykwariacie dostaliby za to krocie. Ponad 20 lat trzeba było czekać, żeby móc to wreszcie sprzedać w cholerę przez ten "kwaterunek".
                  • monte_we_mgle Re: Firlejek 26.02.13, 16:06
                    W mojej kamienicy nie było kwaterunku. Przejęły ją - opuszczoną po wojnie - Lasy Państwowe i rozdzieliły mieszkania pracownikom, po komunie sprzedano je lokatorom po śmiesznie niskich cenach. To wtedy była ruina z kawałami tynku spadającymi na samochody.
                    Przedwojenny właściciel zginął w Oświęcimiu, razem z żoną i córką. Uratował się jego syn, który kształcił się w szkole rabinackiej w Wiedniu i jakoś udało mu sie zwiać do Szkocji. To właśnie on starał się o odzskodowanie. O zwrocie nie było mowy, bo przejęto to zgodnie z PRL-owskim prawem w 67 roku, nie zależało mu zresztą na tym, chiał czasem przyjechać, dostać rekompensatę. Bywał u nas w domu. Mieszka w Izraelu i jest dobrze prosperującym biznesmenem. Po holokauście został ateistą, jak wielu uratowanych z zagłady.
          • agata.em Re: Firlejek 28.02.13, 16:30
            :D
            a więc Kwećka jest tylko łódzka?
            U mnie w domu tak właśnie mówi się na praskę, ale nie wiedziałam,że to tylko tak w Łodzi
            a to pierwsze to koziołek:) z czubka od choinki się robi.
            • mantra1 Re: Firlejek 28.02.13, 23:32
              agata.em napisała:

              > :D
              > a więc Kwećka jest tylko łódzka?
              > U mnie w domu tak właśnie mówi się na praskę, ale nie wiedziałam,że to tylko ta
              > k w Łodzi

              A skąd Ty jesteś, Agato? Fajnie wiedzieć, że jeszcze gdzieś to słowo jest używane, bo przez całe życie czułam się z nim bardzo wyizolowana, a niektórzy wręcz podejrzewali, że je sobie sama wymyśliłam w dzieciństwie. :D
              • agata.em Re: Firlejek 03.03.13, 11:15
                z Łodzi prawie, tzn z pod Łodzi.
                mój mąż też łodzianin nie zna tego określenia.
                • mantra1 Re: Firlejek 03.03.13, 23:07
                  Czyli jednak tylko Łódź. A już myślałam, ze jeszcze gdzieś po Polsce ta kwećka się pałęta. :)
                  • monte_we_mgle Re: Firlejek 04.03.13, 00:13
                    A pałęta - w Piotrkowie :-)))
                    Gdzieś w tym wątku mi to mignęło:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,384,13931851,,REGIONALIZMY_WAZNA_RZECZ.html?s=0
    • mifredo Re: Firlejek czyli mąciwoda 10.03.13, 11:10
      Jest tu w necie jeden "firlejek"
      który pod różnymi nickami mąci i dlatego nic się dzieje.
      On w mąceniu wiedzie prym,
      kiedyś zadarłam z nim
      i wystarczy.
      A taki milutki miał raz nick starczy.
      Śledzi ludzi po różnych forach
      i się podnieca jak uznać go za potwora.
      Na wszystkim on zna się.
      Onuce, onufry i kufry,
      i w ogóle jest free.
      Uwierzcie mi!
      Dobrze, że po nocach mi się nie śni.
      Zaraz też tu się pojawi,
      by się trochę pobawić.
      Widzi mi się,
      że dziś on nudzi się
      ale to nie jest jego widzimisię:D
      • monte_we_mgle Re: Firlejek czyli mąciwoda 10.03.13, 14:11
        Wywołujesz duchy, Mifredo?
        Na tym forum już nikogo nie ma. Od dawna.
        • mifredo Re: Firlejek czyli mąciwoda 10.03.13, 17:36
          monte_we_mgle napisał:

          > Wywołujesz duchy, Mifredo?

          Dobre:))))

          A tak sobie przywołuję pewnego ducha, a tu nic a nic.
          Mi w sumie to forum już niepotrzebne, swoje przeszłam, swoje wiem.
          Gdybym coś do powiedzenia miała, to przecież bym napisała.
          Tylko tak sobie powspominałam.

          > Na tym forum już nikogo nie ma. Od dawna.
          • monte_we_mgle Re: Firlejek czyli mąciwoda 10.03.13, 22:06
            Wspomnienia. Aha.
            Wszystko lepsze od tej ohydnej białej brei...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka