magnolia59
11.03.04, 10:52
Długo się broniłam przed oficjalnym ujawnieniem, udając, że jak sie z wami
nie przywitam to problem zniknie.
Nie znika. Jest coraz gorzej.
Gdybym miała od czasu do czasu atak, to może jeszcze bym sobie poradziła.
Ale boli non stop, juz jakos od 2 tygodni. dobrze jest jak wstaje rano i jest
OK a zaczyna się około południa. Ale dzisja zbudziłam sie z bólem o 5 rano. I
już nie mogę. Siedzę w pracy przy biurku, trzęsę sie z zimna, łzy mi kapią
same z oczu. umówiłam sie do neurologa na popołudniu, jak zwykle rozłoży ręce.
Co dalej? Jak długo można tak żyć? I czy jest sens w taki sposób?
Przecież nie mogę brać ciągle zwolnienia na ból głowy, bo w końcu wywalą mnie
z pracy. Zresztą leżenie w domu też nie pomaga. Leki przeciw migrenowe nie
działają. @ lata temu pomogla mi na rok akupunktura. chodze teraz i nic.
Może ta praca na 22 piętrze na coś sie przyda... jak wyskocze za okno to
napewno nie będzie już czego zbierac.