wonsz
23.01.04, 11:15
Jeśli wybierasz się do stolycy jedną z polskich "autostrad" to warto się
dobrze przygotować na to, co może Cię tam spotkać. A mogą to być na przykład
niespotykane nigdzie indziej skoczki, tramawajarze czy wizażystki oraz inne
typy kierowców.
SKOCZKI - wyróżnia ich technika polegająca na zmianie pasa ruchu co najmniej
raz na odcinku pięćdziesięciu przejechanych metrów przy utrzymywaniu
maksymalnej prędkości. Wybór pasa zależy od aktualnej sytuacji na drodze.
Mistrzowie tego typu jazdy mogą się poszczycić osiągnięciem celu szybciej o
ponad pół minuty od innych kierowców pokonujących np. trasę Ursynów -
Bielany. Rekord ten został odnotowany w godzinach szczytu, bowiem poza
szczytem różnica potrafi przekraczać minutę.
CICHOCIEMNI, których można nazwać również ENERGOOSZCZĘDNYMI - ten styl jazdy
umożliwia kierującemu samochodem absolutne skoncentrowanie się na obsłudze
kierownicy i przekładni zmiany biegów. Dłonie tego typu kierowców nie są
absorbowane tak zbędną czynnością, jak uruchamianie
włącznika kierunkowskazów. Dodatkowym efektem wspomnianego stylu jest
dostarczanie innym użytkownikom drogi zwiększonej dawki emocji.Szczególnie
ma to miejsce przy raptownym skręcie w przecznicę lub nagłej zmianie pasa
przez "energooszczędnego", czemu towarzyszy pełne ekspresji trąbienie innych
kierowców.
PCHACZE - bardzo "dydaktyczna" technika jazdy, pozwalająca eliminować z
lewego pasa ruchu tych kierowców, którzy przekraczają dozwoloną prędkość
tylko o 20-30 km na godzinę, a więc absolutnie nie spełniają warszawskich
norm. Jazda tą techniką polega na maksymalnie bliskim podjechaniu do
zawalidrogi i za pomocą klaksonu, przemiennie z mruganiem długimi światłami,
zwróceniu mu uwagi, że ma zjechać lub osiągnąć prędkość dźwięku. Nie ma
znaczenia, iż "strofowany" pojazd sygnalizuje zamiar skrętu w lewo,
ewentualnie znajduje się w jednopasmowym tunelu. Powołaniem "pchacza" jest
totalna walka z zatorami w naszym mieście.
KOLARZE - sposób podobny do jazdy cyklisty w peletonie, trzymającego
się "kółka" poprzednika. W realiach automobilowych jest to utrzymywanie
możliwie minimalnej odległości od tylnego zderzaka pojazdu poprzedzającego.
Zachodzi domniemanie, że ideą przewodnią warszawskich "kolarzy" jest
oszczędność coraz droższego paliwa. Ich pojazdy znacznie łatwiej pokonują
opór powietrza, znajdując się za zasłoną poprzedzających. Tak prowadzą swoje
bolidy kierowcy Formuły 1, wyczekując odpowiedniego momentu, aby wyprzedzić
rywala na torze.
CZOŁGIŚCI - niezwykle ekscytująca jazda, możliwa tylko zimą, przy opadach
śniegu i mrozie. Ci, którzy marzą, by poprowadzić czołg, osiągają tego
substytut, odgarniając wąski pasek szadzi z przedniej szyby (najlepiej
wyłącznie z jej kawałeczka przed kierowcą). Ze względu na widoczność daje to
wrażenie, iż jest się mechanikiem T-34, bowiem prawie cały pojazd, a więc
również reflektory, lampy kierunkowskazów, boczne lusterka, pokrywa puchowy
śniegu tren lub szron.
WYPRZEDZACZE - sposób jazdy polegający na niepohamowanej potrzebie
wyprzedzenia wszystkiego i w każdych warunkach. Niestety, nie wszyscy,
którym instynkt nakazuje wyprzedzać za wszelką cenę, dysponują odpowiednim
zapleczem technicznym. Czasami z pomocą przychodzi natura, co można było
obserwować w miniony poniedziałek, 11 stycznia, gdy warszawskie jezdnie
zamieniły się w lodowisko. Wtedy to niektórzy kierowcy nawet
leciwych "maluchów" zostawiali w tyle także mercedesy wysokiej klasy,
mknąc "osiemdziesiątką" w śliską dal.
ANGLICY - reprezentanci tego stylu to pełni kontestatorzy obowiązujących u
nas przepisów zupełnie nieprzystających do realiów panujących na ulicach.
Czy jest np. sens oczekiwać w kilometrowym korku na skręt w prawo, znajdując
się na dwukierunkowej jezdni? "Anglik" się nie zawaha i wykorzysta do
pokonania zatłoczonego traktu jej lewy pas. Jazdę pod prąd charakteryzuje
szybkość charta i zaciekłość buldoga. Nadjeżdżający z naprzeciwka za swe
kostyczne przyzwyczajenie do ruchu prawostronnego są ganieni klaksonem i
mruganiem światłami.
TRAMWAJARZE - celem tego stylu jazdy jest dbałość o to, aby nawet poza
godzinami szczytu reszta kierowców nie wybiła się z rytmu korkowo-toczonego.
Podstawowe cechy "tramwajarza" to awersja do przekroczenia nawet na Trasie
Łazienkowskiej "pięćdziesiątki" i umiłowanie ponad wszystko lewego pasa. W
tramwajarskim aucie zupełnie zbędne są lusterka wsteczne, a szyby, poza
przednią, mogą być zasłonięte. Rasowy "tramwajarz" patrzy tylko do przodu i
nie reaguje zupełnie na to, co dzieje się po bokach i z tyłu, jest również
nieczuły na sygnały dźwiękowe. Dodatkowo ma absolutną niechęć do użycia
biegu wstecznego, co daje niesamowite efekty przy parkowaniu. Na
temat "tramwajarzy" warszawscy kierowcy mają wiele do powiedzenia...
LEŻAKI - to nazwa reprezentantów nie konkretnej techniki, a postawy. Jej
kanon stanowi położenie siedzenia w aucie i przyjęcie maksymalnie
horyzontalnej pozycji przez kierowcę. Być może wynika to z chęci podziwiania
stołecznej architektury od czwartego piętra wzwyż lub nieba nad miastem.
Możliwe, że pozycja ta jest spowodowana niechęcią do widoku zatłoczonych i
dziurawych ulic. Przyczyny mogą być różne.
MELOMANI - dbają o to, aby również inne auta znajdujące się przy nich
doznawały pozytywnych wibracji, charakteryzujących się drganiem karoserii.
Niektórzy melomani rezygnują z możliwości przewozu pasażerów na tylnym
siedzeniu, by zamontować tam głośniki wielkości małej pralki automatycznej.
Wszystko po to, żeby obdarować dobrem kulturowym jak najszerszy krąg ludzi
siedzących w blaszanych pudłach.
WIZAŻYSTKI AUTOMOBILISTKI - gdyby były rozgrywane mistrzostwa świata w
rajdach połączonych z dokonywaniem samochodowego makijażu przez kierowcę,
palmę pierwszeństwa przyznano by warszawskim damom.
FIRMOWCY - żadne kontrolowane strefy zgniotu, abeesy, poduszki powietrzne
nie dają takiej gwarancji bezpieczeństwa i swobody jazdy jak nawet
najmniejsze auto opatrzone firmowym logo i kratką świadczącą o jego roboczym
przeznaczeniu. Umiłowanie dobra pod postacią prywatnego wozu jest wśród
warszawiaków na tyle duże, że nie ryzykują konfrontacji i prób sił z
kierowcami prowadzącymi firmowe pojazdy. Prywatna większość wychodzi z
założenia, że jeśli tamci prowadzą nie swoje pojazdy, to im na nich nie
zależy. Najczęściej mają rację, tym bardziej że takie auta posiadają
zazwyczaj pełne ubezpieczenia. Kierowcy "firmówek" jeżdżą z reguły bardzo
szybko, a w razie czego tłumaczą się przed swymi szefami, że korki,
ciasnota, a robotę chcieli wykonać na czas.
PRAWICOWCY - domeną tej grupy kierowców jest prawy pas. Filozofia jazdy
opiera się na założeniu, że tam, gdzie najwolniej, tam najszybciej. Hołdując
tej zasadzie, mkną z zawrotnymi prędkościami, na chwilę tylko wpadając (dla
wyprzedzenia) na środkowy pas, gdy jakiś wolnoślad zablokuje im drogę. W
przypadku korka skwapliwie korzystają z
alternatywnych dróg, jak trawnik lub chodnik. Szczególnym miejscem nasilenia
się "odchylenia prawicowego" jest most Grota-Roweckiego i Trasa Toruńska na
bródnowskim odcinku. Z przyczyn obiektywnych jest to grupa kierowców
najbardziej nękana mandatami przez warszawską drogówkę.