Dodaj do ulubionych

NormyMoralneAReligia

27.11.03, 12:38

Czytając wątek Przema(może zmyślony może nie nieważne)
Ciekaw jestem jakby był odebrany w innych kulturach gdzie
Religią dominującą nie jest chrześcijaństwo a np. Hinduizm
Czy tam byłby potępiany a nawet uznany za upośledzonego?
Ciekawe czy kiedyś Polska się zeświecczy – chyba nie
bo doktryna rośnie może i jest przekazywana pod sztandarami miłości
Ale jest(i kto jej nie wypełnia jest piętnowany)- najlepiej pewnie by było
żeby w naszym kraju była konkurencja i na tym polu - a nie jeden monopolista
No i fajnie by było żeby się nie zwalczali (zarzucając sobie prozelityzm)
wtedy można by znaleźć sobie jakąś nisze i może nawet troszeczkę wolności
Obserwuj wątek
    • rose2 Re: NormyMoralneAReligia 27.11.03, 13:05
      teraz wlasnie ugiely mi sie kolana :o(

      Bylby to upadek kulury zachodniej. Gdzie ludzie od setek lat mowia sobie kocham
      cie. Tam gdzie jest milosc jest i zdrada.

      Dlugo nie moglam zrozumiec jak to jest mozliwe, ze w Chinach, Japonii czy
      Indiach wiekszosc malzenstw jest zawierana za posrednictwem swatek.
      Czy wiesz ze w jezyku japonskim i chinskim nie ma slowa MILOSC (nie wiem
      dokladnie jak to jest z hindusami). Takze ludzie nie mowia do siebie kocham
      cie, tesknie za Toba, pieknie dzis wygladasz itp. Nie wyrazaja uczuc slowami.
      Gdy zapytalam dlaczego twierdzili, ze sa raczej powsciagliwi i ze tego typu
      wyrazenia nie istnieja w ich jezyku. Jesli "nie ma" milosci, nie ma tez zdrady.
      Kobiety zamezne dobrze wiedza, ze ich mezowie sypiaja czesto z innymi kobietami
      i dla nich jest to normalne (nie mialam okazji spytac czy ONA tez sypia z
      innymi, troche sie krepowalam).

      To na tyle!
      • przemo_c Re: NormyMoralneAReligia 27.11.03, 14:07
        Ale np. w Indiach, jeden z najpiękniejszych budynków, a raczej kompleks, czyli
        Taj Mahal to właśnie wynik miłości... Zbudował go maharadża dla pamięci swojej
        zmarłej małżonki...
        • rose2 Re: NormyMoralneAReligia 27.11.03, 14:29
          z ktora go wyswatali, do ktorej sie przywiazal i za ktora teskil :o)
          Nie chce dyskutowac na temat kultury hindusow bo sie nie znam zupelnie, wiem
          natomiast ze czesc historii o "wielkiej milosci" jest troche nagieta do naszej
          kultury, jak rowniez pojecie milosci (nie fizycznej) jest u nich zupelnie inne.
          Tak mi sie wydaje...
    • anahella Re: NormyMoralneAReligia 27.11.03, 13:14
      To jest kwestia zakorzenienia w kulturze. MOja znajoma muzulmanka (wtedy ok. 20
      lat, mezatka z kilkuletnim stazem) twierdzila, ze jestem bardzo nieszczesliwa, bo
      nie dosc ze mialam wtedy 24 lata i nie bylam mezatka, to jeszcze zylam w
      "grzesznym" zwiazku. Ot, co kraj to obyczaj.
    • raszefka Re: NormyMoralneAReligia 27.11.03, 13:22
      Nie ma znaczenia, czy Polska się zeświecczy, czy nie. Tak, jak napisały
      wcześniej dziewczyny - to już jest w kulturze, nie w religii.
      • koaa Re: NormyMoralneAReligia 28.11.03, 22:12
        Jak można rozdzielać kulture i religie?
        Nie rozumiem.
        • raszefka Re: NormyMoralneAReligia 28.11.03, 22:18
          Taki na przykład Dekalog - prawo dane od Boga, jest przecież - w części
          dotyczacej stosunku do bliźniego - normą ogólną, uznawaną tak przez wierzących,
          jak i ateistów.
          Zupełnie rozdzielić się nie da - jak już napisał Graeme, historia Europy jest
          ściśle związana z historią chrześcijaństwa.
    • graeme Re: NormyMoralneAReligia 27.11.03, 19:56
      -mai tumse mohabbath kartha hu(n) = kocham cie, w 'indu';
      ale z moim pojeciem jakosci dekameronskich watkow, a szczegolnie ekscytujacych
      pikanteria pieczolowicie wywazonych faktow i emocji wpisow tutejszej gawiedzi,
      trudno powiedziec w jakich kategoriach moge sklasyfikowac cos takiego czym uraczyla
      nas kolezanka rose2.
      'chrzescijanstwo' synonimem milosci!
      w ameryce istnieje ogromna ilosc religji i wyznan. bardzo silna grupa sa
      'chrzescianie-chrzescianie!', ktorzy uwazaja katolikow za bezboznikow i , jak to sie
      kiedys fajnie w polsce mowilo, 'kocia wiare! wedlog nich wszyscy katolicy z papierzem
      na czele skoncza w piekle.
      sa to ludzie zyjacy z biblia w kieszeni i znaja jacy ja cala na pamiec.
      dla nich swiat jest prosty -dobrzy ludzie (czytaj: oni/chrzescijanie) i zli ludzie (cala
      reszta).
      ich dzieci maja zakazane bawic sie ze 'zlymi dziecmi'. bawia sie tylko ze soba.
      'dobry' czterolatek na pytanie mojego 'zlego' czterolatka czy che sie razem bawic
      odpowiedzial mu: nie! bo ty jestes 'zly'! zabralo mi troche czasu zeby uspokoic moje
      dziecie i wyjasnic mu ze taki zly nie jest.
      tragikomicznym wydaje sie byc jakze powszechne myslenie, ze 'my' mamy racje
      a nie 'oni'. w imie tej "racji" i "milosci blizniego" miliony ludzi stracilo zycie na
      przestrzeni wiekow.
      gdzie jest ta milosc?
      milosc nie ma nic wspolnego z religia ani jezykiem. jest to atawistyczny,
      psychochemiczny stan naszego organizmu. milosc nie zamyka sie w slowie 'kocham'.
      tego rodzaju myslenie zakrawa na rasistowski ekstremizm. zolci i czarni nie umieja
      kochac,...bo nie maja na to okreslenia.
      co za bzdura!
      poezja milosna w indiach jak i chinach siega wstecz tysiace lat. kama inkarnacja
      krishny jest starszy niz mitologiczny grecki amor.
      kocham, kocham, kocham, kocham.....o! ciebie tez kocham! ktos kto wierzy, ze slowa
      maja taka sama wartosc jak fakty powinien sie natychmiast polozyc w lozku i nie
      wychodzic z domu. chyba wiekszej glupoty nie ma na swiecie.
      mieszkam w tej wielokulturowej dziczy i tak sie sklada, ze mam przyjaciol hindusow i
      chinczykow. spytalem ich, wyjasniajac przy tym skad pochodzi to pytanie, czy w ich
      jezyku i kulturze istnieja slowa na wyrazenie milosci. ...najadlem sie przy tym wstydu jak
      rzadko kiedy. trudno wytlumaczyc ignorancje tej skali.
      swatanie albo aranzowanie zwiazku miedzy kobieta mezczyzna jest tak stare jak swiat.
      w polsce przez wieki aranzowano malzenstwa. ciagle w jaims tam stopniu, w roznych
      kregach to sie robi. cala europa byla i jest koligacona.
      indie podobnie jak chiny sa olbrzymie w kazdej kategori. w indiach wspolczesnych w
      srodowiskach wielkomiejskich i edukowanych zycie toczy sie na normalnym poziomie
      europejskim i ludzie wiaza sie ze soba z milosci...... albo im sie tylko tak wydaje.
      • betty-bt Re: NormyMoralneAReligia 27.11.03, 23:06
        graeme napisał:

        > -mai tumse mohabbath kartha hu(n) = kocham cie, w 'indu';
        > ale z moim pojeciem jakosci dekameronskich watkow, a szczegolnie ekscytujacych
        > pikanteria pieczolowicie wywazonych faktow i emocji wpisow tutejszej gawiedzi,
        > trudno powiedziec w jakich kategoriach moge sklasyfikowac cos takiego czym
        urac
        > zyla
        > nas kolezanka rose2.

        ***jak milo, ze znizasz sie do naszego poziomu, graeme :) kolejnego postu z
        taka uwaga nie zdzierze :)))

        > 'chrzescijanstwo' synonimem milosci!
        > w ameryce istnieje ogromna ilosc religji i wyznan. bardzo silna grupa sa
        > 'chrzescianie-chrzescianie!', ktorzy uwazaja katolikow za bezboznikow i , jak
        t
        > o sie
        > kiedys fajnie w polsce mowilo, 'kocia wiare! wedlog nich wszyscy katolicy z
        pap
        > ierzem
        > na czele skoncza w piekle.
        > sa to ludzie zyjacy z biblia w kieszeni i znaja jacy ja cala na pamiec.
        > dla nich swiat jest prosty -dobrzy ludzie (czytaj: oni/chrzescijanie) i zli
        lud
        > zie (cala
        > reszta).
        > ich dzieci maja zakazane bawic sie ze 'zlymi dziecmi'. bawia sie tylko ze
        soba.
        > 'dobry' czterolatek na pytanie mojego 'zlego' czterolatka czy che sie razem
        baw
        > ic
        > odpowiedzial mu: nie! bo ty jestes 'zly'! zabralo mi troche czasu zeby
        uspokoic
        > moje
        > dziecie i wyjasnic mu ze taki zly nie jest.
        > tragikomicznym wydaje sie byc jakze powszechne myslenie, ze 'my' mamy racje
        > a nie 'oni'. w imie tej "racji" i "milosci blizniego" miliony ludzi stracilo
        zy
        > cie na
        > przestrzeni wiekow.
        > gdzie jest ta milosc?
        > milosc nie ma nic wspolnego z religia ani jezykiem. jest to atawistyczny,
        > psychochemiczny stan naszego organizmu. milosc nie zamyka sie w
        slowie 'kocham'
        > .
        > tego rodzaju myslenie zakrawa na rasistowski ekstremizm. zolci i czarni nie
        umi
        > eja
        > kochac,...bo nie maja na to okreslenia.
        > co za bzdura!
        > poezja milosna w indiach jak i chinach siega wstecz tysiace lat. kama
        inkarnacj
        > a
        > krishny jest starszy niz mitologiczny grecki amor.
        > kocham, kocham, kocham, kocham.....o! ciebie tez kocham! ktos kto wierzy, ze
        sl
        > owa
        > maja taka sama wartosc jak fakty powinien sie natychmiast polozyc w lozku i
        nie
        >
        > wychodzic z domu. chyba wiekszej glupoty nie ma na swiecie.
        > mieszkam w tej wielokulturowej dziczy i tak sie sklada, ze mam przyjaciol
        hindu
        > sow i
        > chinczykow. spytalem ich, wyjasniajac przy tym skad pochodzi to pytanie, czy
        w
        > ich
        > jezyku i kulturze istnieja slowa na wyrazenie milosci. ...najadlem sie przy
        tym
        > wstydu jak
        > rzadko kiedy. trudno wytlumaczyc ignorancje tej skali.
        > swatanie albo aranzowanie zwiazku miedzy kobieta mezczyzna jest tak stare jak
        s
        > wiat.
        > w polsce przez wieki aranzowano malzenstwa. ciagle w jaims tam stopniu, w
        rozny
        > ch
        > kregach to sie robi. cala europa byla i jest koligacona.
        > indie podobnie jak chiny sa olbrzymie w kazdej kategori. w indiach
        wspolczesny
        > ch w
        > srodowiskach wielkomiejskich i edukowanych zycie toczy sie na normalnym
        poziomi
        > e
        > europejskim i ludzie wiaza sie ze soba z milosci...... albo im sie tylko tak
        wy
        > daje.


        *** wszystko si, kolego. jestem tego samego zdania, ALE...
        czlowiek, w ktorym od mlodosci tepiono uczucia, w kraju, ktory nie zna nawet
        slow, ktorymi moznaby opisac tego typu uczucie i emocje, nie jest ich swiadom.
        beczke soli z takim zjesc, aby dotrzec i zrobic uzytek z jego zupelnie
        przytepionej podswiadomosci...
        to samo dotyczy poczucia moralnosci. te granice wyznacza otoczenie w ktorym
        ksztaltuje sie osobowosc czlowieka. ok, sa wyjatki, ale nieliczne (bo inaczej
        nie bylyby wyjatkami :).
        • graeme Re: ho ho ho my betty bee! 28.11.03, 07:34
          bee, jak wiesz, to pszczolka:))
          nie mow mi, ze jak jeszcze raz sie 'znize' to nizdzierzysz, bom z tych
          ciekawych typkow co to chcieliby wszystko zobaczyc i sprawdzic.
          poza tym tu nie ma miejsca na zadymy. to nie ten watek.


          >*** wszystko si, kolego. jestem tego samego zdania, ALE...
          czlowiek, w ktorym od mlodosci tepiono uczucia, w kraju, ktory nie zna nawet
          slow ktorymi moznaby opisac tego typu uczucie i emocje<
          elu, nie zartuj. "kraju"??? jaki to kraj, ktory nie zna slow na opisanie uczuc?
          znasz taki? chyba nie wierzysz w to co rose2 napisala. przecierz sankryt
          hinduski jest jedna z podwalin jezykow swiata. ich literatura siega tysiecy
          lat. oni maja tysiace sposobow na wyrazanie milosci czy tego co czuja.
          zgadzam sie, ze moga byc grupy spoleczne i religijne, gdzie przez pokolenia,
          metoda zakazow i tradycji, kary i nagrody, wygluszano w ludziach ten jakze
          naturalnie ludzki spiew godowy. ale to nie kraj, moze raczej kraina.

          >nie jest ich swiadom.<
          zeby kogos kochac nie trzeba byc swiadomym milosci. tego nie mozna sie nauczyc.
          (chociaz o pewnych aspektach takiego procesu mozna by dyskutowac).
          ja do dzisiaj pamietam moja pierwsza milosc! mialem wtedy chyba szesc lat.
          ja ja na swoj szscioletni sposob kochalem. czy bylem swiadom tego uczucia?
          nie. nigdy nikt mi nic nie mowil o milosci. przynajmniej milosci chlopca do
          dziewczyny. pamietam doskonale moja wielka milosc kiedy mialem dwanascie lat.
          to pamietam ze szczegolami. jakby zdarzylo sie wczoraj. cos mi juz wtedy
          switalo w glowie; historyjki o pszczolkach i kwiatuszkach, pieskach i kotkach,
          czy ptaszkach. tak rodzila sie moja swiadomosc. tego sie nie wlancza i wylacza.
          gdybym byl ksieciem albo bogatym chlopem(! :))))) jakies sto czy dwiescie lat
          temu, moi rodzice zadbaliby o to zeby mi znalesc odpowiednia zone. nie
          musieliby mi tlumaczyc na czym polega milosc. chyba raczej skupiliby sie na
          koligacjach i interesie rodziny. to jednak nie ma nic wspolnego z uczuciem
          milosci.
          >to samo dotyczy poczucia moralnosci. te granice wyznacza otoczenie w ktorym
          ksztaltuje sie osobowosc czlowieka. ok, sa wyjatki, ale nieliczne (bo inaczej
          nie bylyby wyjatkami :)<
          zgadzam sie, ze srodowisko i jego kultura (w slownikowym znaczeniu tego slowa)
          odpowiedzialne sa za to jak patrzymy na swiat, jak go interpretujemy i czego od
          niego oczekujemy. propaganda, doktrynacja i pranie mozgu sa i byly podstawowymi
          narzedziami inzynierii socjologicznej. kazdy ma slaby punkt, wrazliwe miejsce.
          ci ktorzy lubia spencerowski behawioryzm, uwazaja, ze niczym nie roznimy sie od
          psa czy malpy.....'odizolowac jednostke, pozbawic jak odnosnikow i wzorow,
          ustalic kryteria i za pomoca kar i nagrod mozna wyprodukowac kazdego psychopate'
          to jednak, tak jak zaznaczylas moze wkraczac w sfery dosc ekstremalnych
          wyjatkow. uogolnienia i stereotypy, jak kolwiek potrzebne i wygodne, nigdy nie
          do konca prawdziwe i sprawiedliwe. i tu wroce na chwile do tego co koleznka
          rose2 napisala. mowienie, ze ani w indiach ani w chinach ludzie nie potrafia
          powiedziec 'kocham', jest....., no nie wiem. jak komentowc cos takiego??
          wiesz jakie jest stereotypowe pojecie polka na zachodzie?
          oczywiscie, ze wiesz. czy jest sprawiedliwe? czy jest prawdziwe? czy wszyscy
          chca byc tak malowani i traktowani?
          ................................................................................
          :)))))
          trzymaj sie zadelka betty bee.

          • betty-bt byloby latwiej z toba dyskutowac, graeme 28.11.03, 11:33
            ***gdybys staral sie konkretniej skladac mysli do kupy. nie rozchodz sie na
            boki i
            nie zahaczaj o zbyteczne wstawki typu: "betty bee", "ela" itp. krytykujac przy
            tym moje uwagi w stosunku do twoich uszczypiwosci. nie podobaja ci sie tematy
            forum, to choc raz pokaz, ze jako jedyny wsrod nas masz cos ciekawego do
            powiedzenia i zaloz watek "na poziomie". wyraz raz konkretnie o co ci chodzi,
            to napewno znajdziesz rozmowcow.
            ale to tylko taka mala dygresja, ktora zapewne zmusi cie do kolejnych wywodow
            na temat mojego IQ i poziomu.

            graeme napisał:

            > elu, nie zartuj. "kraju"??? jaki to kraj, ktory nie zna slow na opisanie
            uczuc?
            > znasz taki? chyba nie wierzysz w to co rose2 napisala. przecierz sankryt
            > hinduski jest jedna z podwalin jezykow swiata. ich literatura siega tysiecy
            > lat. oni maja tysiace sposobow na wyrazanie milosci czy tego co czuja.
            > zgadzam sie, ze moga byc grupy spoleczne i religijne, gdzie przez pokolenia,
            > metoda zakazow i tradycji, kary i nagrody, wygluszano w ludziach ten jakze
            > naturalnie ludzki spiew godowy. ale to nie kraj, moze raczej kraina.

            ***chocby nawet byla to mala grupka ludzi, jedna rodzina- nie zmienia to faktu,
            ze czlowiek nie nauczony kochac, nie jest swiadom tego co czuje. podlacza to
            pod rozne inne emocje, szarpie sie z nimi i konsekwencja tego nie jest napewno
            wyrazenie tego co czuje we wlasciwy sposob.

            > >nie jest ich swiadom.<
            > zeby kogos kochac nie trzeba byc swiadomym milosci. tego nie mozna sie
            nauczyc.
            > (chociaz o pewnych aspektach takiego procesu mozna by dyskutowac).
            > ja do dzisiaj pamietam moja pierwsza milosc! mialem wtedy chyba szesc lat.
            > ja ja na swoj szscioletni sposob kochalem. czy bylem swiadom tego uczucia?
            > nie. nigdy nikt mi nic nie mowil o milosci. przynajmniej milosci chlopca do
            > dziewczyny. pamietam doskonale moja wielka milosc kiedy mialem dwanascie lat.
            > to pamietam ze szczegolami. jakby zdarzylo sie wczoraj. cos mi juz wtedy
            > switalo w glowie; historyjki o pszczolkach i kwiatuszkach, pieskach i
            kotkach,
            > czy ptaszkach. tak rodzila sie moja swiadomosc. tego sie nie wlancza i
            wylacza.


            ***bezsensowny przyklad. w tobie sie rodzila swiadomosc, ale nikt tego w tobie
            nie zabil. (moj synek w wieku 6-sciu wiedzial co to milosc i znal
            slowo "kocham")
            to tak jakby psychopata (mordrerca, gwalciciel) sie zakochal. popada w skrajna
            obsesje na punkcie (przyjmijmy) kobiety. nie pojdzie jednak do niej z kwiatami,
            zeby wyznac jej milosc. nawet nie dopuszcza do siebie mysli, ze to milosc. jak
            wyzej- podpina to pod inne silne uczucia i szybko zamienia sie to w skrajna
            nienawisc (z ktorej tez sobie sprawy nie zdaje). przyczai sie na nia w ciemnej
            uliczce, zgwalci i zamorduje.
            poczuwa sie do tego uprawniony, bo podswiadomie wydaje mu sie, ze ta kobieta do
            niego nalezy.
            a ty co robiles jak sie zakochales w wieku 6-sciu lat? ciagnales kolezanke za
            warkoczyki? szturales ja w przedszkolu, po to, zeby tylko byc w jej poblizu i
            chocby dotknac? strzelales z procy? slowem robiles jej QQ, bo nie wiedziales
            jak podejsc do do tego co czujesz. wiedziales, ze ONA, ale niebardzo zdawales
            sobie sprawe z tego po co i dlaczego i co sie w ogole dzieje.

            i tu wroce na chwile do tego co koleznka
            > rose2 napisala. mowienie, ze ani w indiach ani w chinach ludzie nie potrafia
            > powiedziec 'kocham', jest....., no nie wiem. jak komentowc cos takiego??

            ***jasne, kazdy na swoj sposob wyraza uczucia. byc moze hindusi maja na to
            sposoby. tak jak i turcy. tego narodu akurat jest pelno w niemczech. co z tego,
            ze potrafia pieknie spiewac o milosci i wznioslych uczuciach, jak religia
            nauczyla ich traktowania kobiet jak smieci. zakocha sie taki i zamknie zone
            w "klatce" po to, zeby ja maltretowac i poniewierac nia. tak kocha. on ma prawo
            kochac- ona nie.


            > wiesz jakie jest stereotypowe pojecie polka na zachodzie?
            > oczywiscie, ze wiesz. czy jest sprawiedliwe? czy jest prawdziwe? czy wszyscy
            > chca byc tak malowani i traktowani?

            ***niestety niekiedy nie da sie nie uogolniac. ja tez moge szczerze przyznac,
            ze
            znalam turka, ktory kochal "w sposob cywilizowany". tak, bo dla mnie niektore
            rzeczy to neandertalizm i powolywanie sie na to, ze w ktoryms tam kraju
            zalagalizowano haremy i rozne inne zboczenia to najwzyklejsze zdziczenie. sa
            tacy, co chcetnie powrociliby do czasow, w ktorych samce biegaly z maczugami na
            polowania i bzykali wszystko co popadnie, nawet malpy.
            my wychowalismy sie w europie, w 20-stym stuleciu! nie jestem tez fanatycznym
            katolikiem. moje hamulce i zasady moralne nie opieraja sie tylko na biblijnych
            nakazach. szczerze- niewiele sobie z tego robie. ale nikt mi nie powie, ze
            powinnam sie z protestu Qrwic.
            • snow.white hmmm... 28.11.03, 17:26
              betty-bt napisała:

              >tak jak i turcy. tego narodu akurat jest pelno w niemczech. co z tego,
              >ze potrafia pieknie spiewac o milosci i wznioslych uczuciach, jak religia
              >nauczyla ich traktowania kobiet jak smieci. zakocha sie taki i zamknie zone
              >w "klatce" po to, zeby ja maltretowac i poniewierac nia. tak kocha. on ma
              prawo
              >kochac- ona nie.

              oj Betty... jesli takich Turkow spotkalas-to szkoda.Bo teraz sadzisz wszytskich
              tak samo.A to,co napisalas o ich religii,to,wybacz,bzdury... Takie zachowania
              sa wszedzie-wsrod katolikow tez. Jesli jakis Turek zaslania sie religia,zeby
              maltretowac zone,to szkoda w ogole mowic o kims takim.Ale nie uogolniaj,to
              raz.A dwa,to NIE RELIGIA UCZY TRAKTOWAC KOBIETY JAK SMIECI!!! Bardzo bym
              chciala,zeby wreszcie ktos zauwazyl "subtelna roznice" miedzy religia,a
              fanatyzmem-i,idac od razu dalej,terroryzmem.


              >znalam turka, ktory kochal "w sposob cywilizowany". tak, bo dla mnie niektore
              >rzeczy to neandertalizm i powolywanie sie na to, ze w ktoryms tam kraju
              >zalagalizowano haremy i rozne inne zboczenia to najwzyklejsze zdziczenie. sa
              >tacy, co chcetnie powrociliby do czasow, w ktorych samce biegaly z maczugami
              na
              >polowania i bzykali wszystko co popadnie, nawet malpy

              swietnie,tylko pamietaj,ze wsrod katolikow tez by sie tacy znalezli...


              To ze ktos jest takiej,a nie innej rasy,mowi takim,a nie innym jezykiem ma
              swiadczyc o tym,ze nie umie kochac???!!
              Oj nie podoba mi sie kierunek,w ktorym ten watek zmierza...
              • rose2 Re: gra -cos tam 28.11.03, 18:41
                To tak gwoli uscislenia, nie nawiazuje do religii chrzescijanskiej tylko do
                kultury zachodniej. I daruj sobie swoje smetne komentarze.
                • snow.white Re: gra -cos tam 28.11.03, 18:44
                  rose2 napisała:

                  > To tak gwoli uscislenia, nie nawiazuje do religii chrzescijanskiej tylko do
                  > kultury zachodniej. I daruj sobie swoje smetne komentarze.
                  slucham??? a czy ja do Ciebie sie zwracalam???
                  Widzialam,do czego nawiazywalas-nie musisz mi tlumaczyc.
                  nie podoba mi sie,co napisala Betty o Turkach-mam prawo swoje zdanie
                  wyrazic.Daruj sobie takie odzywki!
                  • rose2 Re: a czy ja sie zwracalam do ciebie? 28.11.03, 18:48
                    to bylo do gra-cos tam
                    • snow.white Re: a czy ja sie zwracalam do ciebie? 28.11.03, 18:50
                      rose2 napisała:

                      > to bylo do gra-cos tam
                      napisalas pod moim postem-wiec tak wygladalo.
                      • rose2 Re: a czy ja sie zwracalam do ciebie? 28.11.03, 18:54
                        gdybym odpisala re:hmmm to byloby na pewno do Ciebie, ale ja wpisalam w tytule
                        gra-cos tam
                        • snow.white Re: a czy ja sie zwracalam do ciebie? 28.11.03, 18:57
                          rose2 napisała:

                          > gdybym odpisala re:hmmm to byloby na pewno do Ciebie, ale ja wpisalam w
                          tytule
                          > gra-cos tam
                          gdyby w tytule bylo "graeme"-to bym wiedziala-ale ok,nie bedziemy sie o tytuly
                          spierac przeciez...
                    • wo_bi Re: a czy ja sie zwracalam do ciebie? 29.11.03, 15:59
                      rose2 napisała:

                      > to bylo do gra-cos tam

                      Co za szacunek do wspolrozmowcy!!!! Podziwiam!!!! Zawsze tak trakujesz osoby z
                      ktorymi rozmawiasz???
                      A mozna bylo sie odrobine wysilic i spojrzec, ze Jego nick to Graeme. Ehhhh
                      • rose2 Re: a czy ja sie zwracalam do ciebie? 01.12.03, 09:23
                        wspolrozmowca? wolny zart, wspolrozmowca nie odpowiada w ten sposob! Jesli ma
                        cos do powiedzenia i sie ze mna nie zgadza to moze to napisac, ale zeby tonem
                        bufona atakowac, to juz przesada.
                      • betty-bt Re: a czy ja sie zwracalam do ciebie? 01.12.03, 09:43
                        wo_bi napisał:

                        > Co za szacunek do wspolrozmowcy!!!! Podziwiam!!!! Zawsze tak trakujesz osoby
                        z
                        > ktorymi rozmawiasz???
                        > A mozna bylo sie odrobine wysilic i spojrzec, ze Jego nick to Graeme. Ehhhh

                        wobi, to moze zwroc uwage panu graeme, bo on sam sie nickami nie zwraca do
                        forumowiczow, tylko wymysla jakies kiczowate ksywki.
                        rzadam, zebys wstawil sie tez w mojej sprawie :)))
                        • rose2 Re: a czy ja sie zwracalam do ciebie? 01.12.03, 09:58
                          betty, tutaj trzeba napisac cos w tytule postu lub w pierwszym zdaniu inaczej
                          nikt nie zauwazy. Ludzie nie czytaja tego co masz do powiedzenia, interpretuja
                          w dowolny sposob to co sie pisze. Ja nie jestem "poeta" i nikt nie musi sie
                          zastanawiac co autorka miala na mysli (co zrobil niewatpliwie graeme), mozna
                          przeciez podyskutowac. Nadal jestem przekonana, ze wiekszosc osob nie potrafi
                          dyskutowac, zadawac pytania.
                          • betty-bt Re: a czy ja sie zwracalam do ciebie? 01.12.03, 10:57
                            napewno niektorzy maj problemy z prawidlowa interpretacja. ze mnie zrobiono
                            rasistke! przyznam, ze mnie to wkurzylo. gadka toczy sie o okazywaniu uczyc
                            przez wyznawcow danych religii, a mi jakis faszyzm zarzucaja! dlatego, ze
                            zauwazam roznice miedzy katolikami a muzulmanami.
                            byc moze to zabrzmi bezczelnie, ale odnosze wrazenie, ze pan graeme za kazda
                            cene stara sie przyczepic. nie jestes jego zdania- stara sie zrobic z ciebie
                            idiotke, przyznajesz mu racje- odwroci kota ogonem i wciska, ze nie to mial na
                            mysli i z przekory sam sobie zaprzeczy nawet, aby zrobic z rozmowcy
                            nierozgarnietego czubka. nie ma co dyskutowac na powazne tematy z ludzmi,
                            ktorzy nie sa w stanie spojrzec obiektywnie lub bujaja sie jak choragiewki na
                            wietrze.
                • rose2 Re: i jeszcze 28.11.03, 18:46
                  jakby bylo wiecej klopotow ze zrozumieniem, to chodzilo mi o oddzielenie
                  milosci duchowej od fizycznej, w kulturze wschodniej seks nie jest przejawem
                  milosci :o)
                  Smierdzi mi tu powierzchownascia z Twej strony.
                  No i jesli jestes az tak do przodu to mi powiedz jak jest milosc, lub kocham
                  cie po japonski lub chinsku :o)
                • graeme Re: rose -cos tam 28.11.03, 19:37
                  rose2 napisała:

                  > To tak gwoli uscislenia, nie nawiazuje do religii chrzescijanskiej tylko do
                  > kultury zachodniej. I daruj sobie swoje smetne komentarze.
                  >

                  gdybys troszeczke sie wysilila (sama sie obrazasz) zamiast piszac tego rodzaju
                  rewelacje w odpowiedzi na moje 'smetne' komentarze, to wiedzialabys, ze kultura
                  zachodnia przez ostatnie tysiac lat to to samo co historia chrzescijanstwa.
                  • rose2 Re: rose -cos tam 01.12.03, 09:37
                    no tak ale mialo nie byc nawiazan o religii,
                    nie tylko religia ksztaltowala nasza kulture
                    no i do tego nadinterpretowales moja wypowiedz
                    i to mnie drazni
              • betty-bt Re: hmmm... 28.11.03, 20:23
                snow.white napisała:
                > oj Betty... jesli takich Turkow spotkalas-to szkoda.Bo teraz sadzisz
                wszytskich
                >
                > tak samo.A to,co napisalas o ich religii,to,wybacz,bzdury... Takie zachowania
                > sa wszedzie-wsrod katolikow tez. Jesli jakis Turek zaslania sie religia,zeby
                > maltretowac zone,to szkoda w ogole mowic o kims takim.Ale nie uogolniaj,to
                > raz.A dwa,to NIE RELIGIA UCZY TRAKTOWAC KOBIETY JAK SMIECI!!! Bardzo bym
                > chciala,zeby wreszcie ktos zauwazyl "subtelna roznice" miedzy religia,a
                > fanatyzmem-i,idac od razu dalej,terroryzmem.

                ***sniezko, bardzo cie prosze- zanim nastepnym razem napiszesz cos takiego, to
                sprawdz swoje informacje, dobrze. tu nie ma mowy o uogolnianiu! 98 % turkow to
                muzulmanie. praktycznie caly narod to wyznawcy islamu. wiesz co to islam? znasz
                podstawowe zwyczaje wyznawcow islamu? turcy to niestety fanatycy. tak jest.
                zupelnie bez porownania z katolicyzmem. ich cale zycie, kazdy dzien od rana do
                wieczora to wlasnie fanatyczne modlitwy.
                masz pojecie (widzialas na zywo??) jak wyglada turecka rodzina? i wybacz, ale
                ja nie znam jednego, dwoch, czy trzech turkow, ale okolo 150 jak nie wiecej!
                nie wiem czy wiesz, ale w niemczech co drugi obywatel to turek! kobiety chodza
                tylko w chustach na glowach, nie wolno im pracowac, ani w zadnym wypadku
                sprzeciwic sie mezowi lub jakiemukolwiek innemu samcowi. nawet modlic wspolnie
                z mezczyznami im sie nie wolno. wiec nie mow, ze to nie ma nic wspolnego z
                islamem.
                wiekszosc turczynek, zamieszkalych w niemczech nie potrafi slowa po niemiecku
                powiedziec. a niektore zyja tu juz po 20 lat. a dlaczego? po co maja sie uczyc
                jak im i tak nie wolno z domu wychodzic? to nie plotka. ja to widze co dzien.
                wiesz, ze tam sie za maz nie wychodzi z milosci? nie, moja droga. malo ktora
                turczynka odwazy sie sprzeciwic ojcu i wychodzi za maz za faceta, ktorego sama
                sobie wybrala. a jak jej to uda, to jest juz praktycznie wykleta i rodzina sie
                od niej odwraca.
                przyznam jednak, ze ostatnio slyszalam od znajomego turka, ze ponoc te ich
                sztywne zasady troche sie rozluznily w ich kraju. nieznacznie, ale to juz
                cos... jednak turcy mieszkajacy tu juz od np. lat 5-10-ciu nadal praktykuja
                swoja fanatyczna religie.


                > >znalam turka, ktory kochal "w sposob cywilizowany". tak, bo dla mnie niekto
                > re
                > >rzeczy to neandertalizm i powolywanie sie na to, ze w ktoryms tam kraju
                > >zalagalizowano haremy i rozne inne zboczenia to najwzyklejsze zdziczenie. s
                > a
                > >tacy, co chcetnie powrociliby do czasow, w ktorych samce biegaly z maczugam
                > i
                > na
                > >polowania i bzykali wszystko co popadnie, nawet malpy
                >
                > swietnie,tylko pamietaj,ze wsrod katolikow tez by sie tacy znalezli...

                ***oczywiscie! na calym swiecie.

                > To ze ktos jest takiej,a nie innej rasy,mowi takim,a nie innym jezykiem ma
                > swiadczyc o tym,ze nie umie kochac???!!

                ***nie wiem co ci na to odpisac. nie czytalas chyba calego watku. zupelnie
                bezpodstawnie dopatrujesz sie jakiegos rasizmu lub wrogosci. nie wiem o co ci
                chodzi? my dyskutujemy o religiach i moralnosci. wylapals cos z calosci i "ci
                sie nie podoba"

                > Oj nie podoba mi sie kierunek,w ktorym ten watek zmierza...

                moze nie zrozumialas?
                • snow.white Re: hmmm... 29.11.03, 15:37
                  betty-bt napisała:


                  > ***sniezko, bardzo cie prosze- zanim nastepnym razem napiszesz cos takiego,
                  to
                  > sprawdz swoje informacje, dobrze. tu nie ma mowy o uogolnianiu! 98 % turkow
                  to
                  > muzulmanie. praktycznie caly narod to wyznawcy islamu. wiesz co to islam?
                  znasz
                  >
                  > podstawowe zwyczaje wyznawcow islamu? turcy to niestety fanatycy. tak jest.
                  > zupelnie bez porownania z katolicyzmem. ich cale zycie, kazdy dzien od rana
                  do
                  > wieczora to wlasnie fanatyczne modlitwy.
                  > masz pojecie (widzialas na zywo??) jak wyglada turecka rodzina? i wybacz, ale
                  > ja nie znam jednego, dwoch, czy trzech turkow, ale okolo 150 jak nie wiecej!
                  > nie wiem czy wiesz, ale w niemczech co drugi obywatel to turek! kobiety
                  chodza
                  > tylko w chustach na glowach, nie wolno im pracowac, ani w zadnym wypadku
                  > sprzeciwic sie mezowi lub jakiemukolwiek innemu samcowi. nawet modlic
                  wspolnie
                  > z mezczyznami im sie nie wolno. wiec nie mow, ze to nie ma nic wspolnego z
                  > islamem.
                  > wiekszosc turczynek, zamieszkalych w niemczech nie potrafi slowa po niemiecku
                  > powiedziec. a niektore zyja tu juz po 20 lat. a dlaczego? po co maja sie
                  uczyc
                  > jak im i tak nie wolno z domu wychodzic? to nie plotka. ja to widze co dzien.
                  > wiesz, ze tam sie za maz nie wychodzi z milosci? nie, moja droga. malo ktora
                  > turczynka odwazy sie sprzeciwic ojcu i wychodzi za maz za faceta, ktorego
                  sama
                  > sobie wybrala. a jak jej to uda, to jest juz praktycznie wykleta i rodzina
                  sie
                  > od niej odwraca.
                  > przyznam jednak, ze ostatnio slyszalam od znajomego turka, ze ponoc te ich
                  > sztywne zasady troche sie rozluznily w ich kraju. nieznacznie, ale to juz
                  > cos... jednak turcy mieszkajacy tu juz od np. lat 5-10-ciu nadal praktykuja
                  > swoja fanatyczna religie.
                  "Cos takiego"??? a co ja "takiego" napisalam?? to moje zdanie!zdanie poparte
                  wiedza na ten temat. Betty-to ja Cie prosze-zanim napiszesz "cos
                  takiego",sprawdz informacje!!!mam lepsza wiedze o islamie,niz ktokolwiek na tym
                  forum,wiec wiem,co mowie-islam to jedno,a fanatyzm-drugie.
                  no tak... 150 Turkow na wszystkich wyznawcow islamu to rzeczywiscie nie
                  uogolnianie...

                  > > To ze ktos jest takiej,a nie innej rasy,mowi takim,a nie innym jezykiem ma
                  >
                  > > swiadczyc o tym,ze nie umie kochac???!!
                  >
                  > ***nie wiem co ci na to odpisac. nie czytalas chyba calego watku. zupelnie
                  > bezpodstawnie dopatrujesz sie jakiegos rasizmu lub wrogosci. nie wiem o co ci
                  > chodzi? my dyskutujemy o religiach i moralnosci. wylapals cos z calosci i "ci
                  > sie nie podoba"
                  Betty,nie wylapalam "czegos z calosci" przeczytalam wszystko-i wiem o czym
                  dyskutujecie-inaczej nie zabieralabym glosu w dyskusji!nie musisz mi niczego
                  tlumaczyc!!!A chodzi mi o to,ze nie zgadzam sie z tym,co napisalas,po prostu-
                  nie wiem,co tu jest do "nie wiedzenia"...niczego sie nie dopatruje-napisalam
                  moje zdanie na ten temat.I nadal uwazam,ze nie masz racji.

                  > > Oj nie podoba mi sie kierunek,w ktorym ten watek zmierza...
                  >
                  > moze nie zrozumialas?
                  a moze Ty nie zrozumialas??
                  • graeme Re: hmmm... snow white! 30.11.03, 05:10
                    >"Cos takiego"??? a co ja "takiego" napisalam?? to moje zdanie!zdanie poparte<
                    >wiedza na ten temat. Betty-to ja Cie prosze-zanim napiszesz "cos<
                    >takiego",sprawdz informacje!!!mam lepsza wiedze o islamie,niz ktokolwiek na<
                    >tym<
                    >forum,wiec wiem,co mowie-islam to jedno,a fanatyzm-drugie.<

                    absolutnie sie z toba zgadzam!!!:)))
                    nie daj sie przerobic.
                    czytalem koran tak jak i biblie. podopbienstwa sa uderzajace. korzenie obu
                    religii sa identyczne. cala zawierucha zaczyna kiedy pojawiaja sie dwaj rozni
                    mesjasze: jezus i mahomet.
                    ale to nie jest w tym wszystkim tak wazne. przerazajaca wydaje sie byc
                    bezinteresowna nienawisc islamu czy arabow.
                    w biblii mamy cala mase przykladow jak powinna byc traktowana kobieta w
                    chrzescijanstwie. i tez tak byla traktowana jeszcze doniedawna. czyz to bog nie
                    wykonal kobiety z zebra mezczyzny? to do kogo nalezy to 'zebro'?
                    szkoda slow.
                    ciesze sie, ze wlaczylas sie do rozmowy. chetnie tez przysiade sie do ciebie na
                    tej furze gnoju kiedy nas beda stad wywozic.
                    graeme:)))))
                    • snow.white Re: hmmm... snow white! 03.12.03, 19:17
                      nie ma szans,zeby mnie ktos "przerobil" :)
                      widzisz-ja tez czytalam i Koran i Biblie-i dlatego wiem,co mowie... islam i
                      fanatyzm to dwie rozne sprawy,a ludzie stawiaja tu znak rownosci,niestety.
                      ale juz mi sie nie chce nic tlumaczyc nikomu-i tak kazdy swoje zdanie ma i go
                      nie zmieni...

                      a manipulacja informacjami w mediach jest rzeczywiscie-i to okropna...
                      mam porownanie,wiec widze.
                      ech,szkoda gadac.

                      chyba jeszcze nikt na taczce z gnojem nie wyjechal tylko dlatego,ze mial swoje
                      zdanie :)
                      • betty-bt Re: hmmm... snow white! 03.12.03, 19:39
                        snow.white napisała:

                        > nie ma szans,zeby mnie ktos "przerobil" :)

                        to uciekaj przede mna, sniezka. mam zamiar przerobic cie przez gg :)))


                        > chyba jeszcze nikt na taczce z gnojem nie wyjechal tylko dlatego,ze mial
                        swoje
                        > zdanie :)

                        ktos podjazdy do ciebie robil? :)
                        • snow.white Re: hmmm... snow white! 03.12.03, 19:52
                          betty-bt napisała:

                          > > nie ma szans,zeby mnie ktos "przerobil" :)
                          >
                          > to uciekaj przede mna, sniezka. mam zamiar przerobic cie przez gg :)))
                          jestem za leniwa na ucieczki :P a przerabiania nie ma sensu nawet probowac...

                          > > chyba jeszcze nikt na taczce z gnojem nie wyjechal tylko dlatego,ze mial
                          > swoje
                          > > zdanie :)
                          >
                          > ktos podjazdy do ciebie robil? :)
                          tak,wczoraj facet w autobusie usiadl obok i zaspiewal mi "zabralas mi lato nie
                          dajac nic za to" ;))))
                • greenblack Coś takiego! 29.11.03, 19:35
                  Beato, muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony Twoim stosunkiem do
                  arabstwa. Ale właściwie, to nie jestem zaskoczony, bo w przeciwieństwie do
                  naiwnej zimowej dziewczynki znasz tych ludzi, masz z nimi kontakt na codzień. A
                  należy zauważyć, że Turcja to najbardziej ucywilizowany kraj arabstwa, a
                  Turkowie w Niemczech to mimo wszystko elita arabstwa na świecie. Nawet
                  francuskie arabstwo nie może się z nimi równać.


                  Rada dla naiwnej zimowej dziewczynki. Weź Ty 21-letnia naiwna dziewczynko
                  pomieszkaj przez kilka miesięcy w Iranie, Somalii albo Libanie, to zmienisz
                  zdanie o arabstwie. Prawda jest taka, że ci ludzie zatrzymali się w epoce
                  wczesnego średniowiecza. Sympatyczny, mieszkający w Brukseli czy Paryżu Mahmed
                  to ktoś w miarę ucywilizowany przez Europę. Wyjdź jednak za niego, a jeszcze
                  lepiej wróć do jego rodzinnej lepianki, to dopiero poznasz prawdziwe oblicze
                  islamu. Byłaś kiedyś w slumsach Marsylii?


                  Pozdrawiam Beatę.
                  • graeme Re: Coś takiego! 30.11.03, 05:13
                    tobie powiem tylko tyle: betty, to nie beata, to elzbieta.
                    ale jakie to moze miec dla ciebie znaczenie. prawda?
                    jakos tak, gdzies tam slyszalem, cos brzmi, no to musi byc!
                    • betty-bt Re: Coś takiego! 01.12.03, 09:39
                      graeme napisał:

                      > tobie powiem tylko tyle: betty, to nie beata, to elzbieta.
                      > ale jakie to moze miec dla ciebie znaczenie. prawda?
                      > jakos tak, gdzies tam slyszalem, cos brzmi, no to musi byc!

                      co to ma byc za kicz? reszty twoich wypowiedzi nie rozumiem kompletnie, bo
                      znowu sie zaczales rozklejac. wstawiasz piekne slowa niestety bez ladu i
                      skladu. ale to powyzej to jakas maksymalna bzdura. zwracaj sie do mnie nickiem,
                      albo wcale sie nie zwracaj, bo zaczne do ciebie tez pierdolami sypac.
                      nie mam na imie elzbieta, kapito???
                      • graeme Re: Coś takiego betty-bt! 01.12.03, 17:40
                        betty-bt napisa3a:

                        > graeme napisa3:
                        >
                        > > tobie powiem tylko tyle: betty, to nie beata, to elzbieta.
                        > > ale jakie to moze miec dla ciebie znaczenie. prawda?
                        > > jakos tak, gdzies tam slyszalem, cos brzmi, no to musi byc!
                        >
                        > co to ma byc za kicz? reszty twoich wypowiedzi nie rozumiem kompletnie, bo
                        > znowu sie zaczales rozklejac. wstawiasz piekne slowa niestety bez ladu i
                        > skladu. ale to powyzej to jakas maksymalna bzdura. zwracaj sie do mnie nickiem,
                        >
                        > albo wcale sie nie zwracaj, bo zaczne do ciebie tez pierdolami sypac.
                        > nie mam na imie elzbieta, kapito???

                        juz wszystko kapito!
                        >nie chce sie z toba klocic, ! sniezko !, ale nie masz zielonego pojecia. <
                        pamietasz? sama to napisalas. nazwalas 'snow.white' 'sniezko'.
                        ja nazwalem 'betty' 'ala'. betty po angielsku dokladnie to samo znaczy.
                        nie syp do mnie pierdolami prosze bo juz swietnie sobie wyobrazam jak moga wygladac
                        twoje pierdoly.
                        ja juz wszystko doskonale kapito.
            • graeme Re: byloby latwiej z toba dyskutowac, graeme 28.11.03, 19:42
              >***gdybys staral sie konkretniej skladac mysli do kupy. nie rozchodz sie na <
              >boki i nie zahaczaj o zbyteczne wstawki typu: "betty bee", "ela" itp.
              krytykujac przy<
              >tym moje uwagi w stosunku do twoich uszczypiwosci. nie podobaja ci sie tematy<
              >forum, to choc raz pokaz, ze jako jedyny wsrod nas masz cos ciekawego do<
              >powiedzenia i zaloz watek "na poziomie". wyraz raz konkretnie o co ci chodzi, <
              >to napewno znajdziesz rozmowcow.<

              ok! betty.bt . ‘bee’ to byl zart. Kiedys cos wspominalas o poczuciu humoru.
              ‘ela’ = ‘betty’, ot i tyle. uszczypliwosc??? jezeli tak to odbierasz to jedyne
              co moge ci powiedziec, to to ze nie mialem zmiaru cie ‘uszczypnac’:)))))
              w ktorym momencie rozmywa sie konkretnosc moich mysli?
              (miejsce na
              odpowiedz.......................................................................
              ................................................................................
              .................................................wiecej.........................
              ................................................................................
              ....)

              juz ktorys raz podkreslasz brak poziomu w tym co pisze. dlaczego?
              (...............................................................................
              ................................................................................
              ................................................................................
              ................................................................................
              ........................................wiecej?.................................
              ...........................................................................)

              nie starasz sie byc uszczypliwa albo mnie obrazic?
              wybierz, bo na przykladach najlepiej mi wyjasnisz, jakis watek dekamoronski
              ‘na poziomie’ i pokaz na czym polega jego poziom. mozesz to zrobic?
              (...............................................................................
              .........................................)

              zarzucasz mi uszczypliwosc, ktora w ostatnim watku jest zupelnie niezamierzona;
              wrecz przeciwnie, staralem sie byc mily, a sama wstawiasz tego rodzaju teksty
              I to na poczatku swojej wypowiedzi, ktore przez to samo staje sie pozniej
              bezcelowa.
              >to napewno znajdziesz rozmowcow.<
              ja mam na forum wystarczajaca ilosc rozmowcow. ‘graeme’ to jeden z moich
              ‘nickow’. wypowiadam sie, czy raczej wypisuje, w kilku innych miejscach pod
              inna ‘ksywka’, zeby uzyc bardziej polskiego okreslenia. zmieniajac imie nie
              pozwalam sie nie potrzebnie tropic po forum i spotykac tych samych ‘milych’
              adwersariuszy wszedzie gdzie sie pokaze. swietnie sie bawie. tutaj zostalem
              zaproszony. zaproszony?! rozumiesz subtelnosci dobrego wychowania?

              >***bezsensowny przyklad. w tobie sie rodzila swiadomosc, ale nikt tego w
              tobie<
              >nie zabil. (moj synek w wieku 6-sciu wiedzial co to milosc i znal<
              >slowo "kocham")<
              o! to jest sensowny przyklad! „moj synek w wieku 6-sciu (domyslam sie lat,
              chciaz to wlasciwie nie ma zadnego znaczenia czy lat czy miesiecy) wiedzial co
              to
              milosc i znal slowo „kocham”.
              co to jest? wyjasnij, zloz konkretniej mysl..., no niech bedzie, ...do kupy.
              jak on to wiedzial?
              (...............................................................................
              ................................................................................
              ................................................................................
              ..........)
              moze tylko potrafil powiedziec’kocham’?
              jak bedziesz miala okazje poszukaj ksiazke Erich Fromm „the art of loving”.
              doskonala lektura. pokazuje wilowarstwowosc tego pojecia i uczucia, i jego
              fizjologiczne podloze.
              =============================================================
              sensowny pszyklad psychopaty...wykracza poza zdrowe pojecie milosci
              i nie potrzebnie sprowadza rozmowe w kirunku psychiatrii i patologii spolecznej.
              to nie jest milosc.
              Pociag seksualny odgrywa kolosalna role w uczuciu milosci miedzy mezczyzna
              i kobieta, ale nie do konca.
              nie mam pojecia jak komentowac reszte.
              masz prawo tak myslec jak piszesz, tak samo jak niemcy czy amerykanie maja
              prawo myslec o polakach tak jak mysla. amerykanie na przyklad (dygresja,
              dygresja!) pokazuja irakijczykom jak powinni zyc wedlug „prawdziwych” zasad
              cywilizacji.
              tak na marginesie.
              ostatnio czytalem artylul w ‘Time’ na temat ‘nowej europy’. percepcja polski
              nawet na takim poziomie jest niesprawiedliwie streotypowa. czechy, wegry
              wschodnie niemcy 99% (88% pozytywnie) calosci materialu, plska 1% (88%
              negatywnie). stereotyp czy wolnosc slowa?
              • betty-bt Re: byloby latwiej z toba dyskutowac, graeme 28.11.03, 22:56
                graeme napisał:

                > sensowny pszyklad psychopaty...wykracza poza zdrowe pojecie milosci
                > i nie potrzebnie sprowadza rozmowe w kirunku psychiatrii i patologii
                spolecznej
                > .
                > to nie jest milosc.

                zahaczylismy o ludzi "przytepionych emocjonalnie", stad ten przyklad. ucieklam
                sie do skrajnosci tylko po to, zeby podkreslic to, co chce przekazac.
                mianowicie, ze czlowiek, nawet jesli nie zna slowa "milosc" to czuje, prawda?
                sam to napisales. fakt, ze w jakims tam kraju nie znaja slowa "kocham" nie
                oznacze, ze nie kochaja. ja sie z tym zgadzam, tylko ze ci ludzie (o kulturze
                hindosow nie mam pojecia, wiec teoryzuje) nawet czujac, byc moze nie sa w
                stanie zidentyfikowac tego uczucia. fakt- prawdopodobnie przekazuja to sobie
                nawzajem w inny sposob. niech to nawet bedzie seks. mniejsza o to.

                tak samo ludzie wyuzdani niby z tych uczuc. ci, ktorych osobowosc uksztaltowano
                tak, ze nie dopuszczaja nawet do siebie mysli o milosci, rowniez czuja, ale nie
                potrafia sobie poradzic z tym. kochaja, ale nie wiedza ze kochaja. tlumia to w
                sobie.
                z drugiej strony (dla przykladu podalam wlasnie turcje) sa narodowosci, ktore
                opiewaja to pieknymi slowami. cudnie o tym mowia i zagna cie swoja wiedza o
                milosci, a tak naprawde w nie umieja tego z teorii na praktyke przelozyc.
                lub w ich pojeciu swietnie im to wychodzi, ale MOIM zdaniem to zdziczenie.

                zapewne zdaje sobie sprawe z tego, ze takie jest moje zdanie, bo wychowalam sie
                tutaj, w europie. tu panuja insze normy. tak samo wyglada to od ich strony.


                amerykanie na przyklad (dygresja,
                > dygresja!) pokazuja irakijczykom jak powinni zyc wedlug „prawdziwych̶
                > 1; zasad
                > cywilizacji.

                jasne, bo taki amerykanin nie moze poprzec np. terroryzmu! a dla takiego np.
                bin ladena to norma. wychowal sie wsrod terrorystow i widok czlowieka, z
                laskami dynamitu przewiazanymi u pasa to jak dla nas starsza pani na przejsciu
                dla pieszych. norma.


                UWAGA! DYGRESJA!!!!
                moze o calej reszcie pogadamy na osobnosci?? niebardzo rozumiem twoje DYGRESJE,
                a nie chce skandalizowac, bo juz mnie za awanturnice biora :)
                wiem! zaloze dla nas ukryte forum (na ktore dostaniesz specjalne zaproszenie) i
                tam zalatwimy ta sprawe, he? co ty na to? :)
                • graeme Re: byloby latwiej z toba dyskutowac, graeme 30.11.03, 04:58

                  >fakt, ze w jakims tam kraju nie znaja slowa "kocham" nie <
                  >oznacze, ze nie kochaja. ja sie z tym zgadzam, tylko ze ci ludzie (o kulturze<
                  >hindosow nie mam pojecia, wiec teoryzuje) nawet czujac, byc moze nie sa w<
                  >stanie zidentyfikowac tego uczucia. fakt- prawdopodobnie przekazuja to sobie<
                  >nawzajem w inny sposob. niech to nawet bedzie seks. mniejsza o to.<

                  z tego co tutaj napisalas wynika, ze seks w milosci jest czyms degradujacym.
                  tak, seks i milosc moze dzielic zupelnie kosmiczny dystans, co nie znaczy,
                  ze jezeli w zwiazku dwoch kochajacych sie ludzi dochodzi do seksu to ich
                  uczucie traci na wartosci. czy tylko milosc platoniczna jest prawdziwa miloscia?
                  chyba nie? co to znaczy zidentyfikowac ‘to uczucie’? zidentyfikowac jak?
                  jak sie identyfikuje uczucie?
                  boje sie malutkich pomieszczen i za zadne skarby nie wejde do windy.
                  nie mam pojecia, ze istnieje takie schorzenie, i zupelnie nie znam slowa
                  ‘klastrofobia’. to co to jest? mam prawo sie bac czy nie? czy moj strach jest
                  inny niz tego kogos komu psychiatra wyjasnil co z nim jest zlego? ty na prawde
                  widzisz w tych emocjach roznice? fenomenalne!!! zidentyfikowac emocje.
                  milosc nie potrzebuje slowa ‘kocham’. osobiscie uwazam, ze juz dawno
                  zdewaluowalo sie. najbardziej prostacki sposob wyznania milosci to
                  powiedziec komus tylko ‘kocham cie’. jezeli przeczytalas chcby jeden tomik
                  poezji milosnej, wiesz ze sa tysiace przepieknych sposobow powiedzenia
                  partnerowi jak bardzo go/ja kocham.
                  nie wiem czy widzialas film z jack nicholson i helen hunt, ktory tutaj nazywa
                  sie ‘as good as it gets’ (mozna sprawdzic internet). nicholson gra chorego
                  na (nie mam pojecia jak to sie po polskunazywa) ‘obsesive complsive disorder’
                  dosc posaznego i popytnego pisarza. bardzo lubie nicholsona i film ten tez.
                  w nim to czlowiek ten zakochuje sie w kelnerce (helen hunt). w piekny sposob
                  mowi jej jak bardzo ja kocha (doprowadzajc ja ...i mnie tez do lez) ani razu nie
                  mowiac jej ‘i love you’. piekne!!! ‘i love you’= prymitywne. po co komu slowo
                  ‘kocham’? emocji nie trzeba identyfikowac; ich sie nie identyfikuje! Glodu nie
                  trzeba identyfikowac. juz jasniej nie sie nie da powiedziec.

                  >tak samo ludzie wyuzdani niby z tych uczuc. ci, ktorych osobowosc
                  uksztaltowano<
                  >tak, ze nie dopuszczaja nawet do siebie mysli o milosci, rowniez czuja, ale
                  nie<
                  >potrafia sobie poradzic z tym. kochaja, ale nie wiedza ze kochaja. tlumia to
                  w<
                  >sobie.<
                  tlumienie uczucia jest zupelnie inna sprawa. to czesto wynika z wychowania,
                  zasad kulturowych i temperamentu. uczucie samo w sobie istnieje. druga osoba
                  ogarnieta tym samym uczuciem, wyczuwa to bez slow. milosc ich nie potrzebuje.

                  >MOIM zdaniem to zdziczenie.<
                  biali, ktorzy kolonizowali afryke dokladnie tak samo mysleli. Ile krzywdy
                  wyzadzili
                  biednym ludziom, trudno sobie wyobrazic. Kto im dal prawo?



                  >jasne, bo taki amerykanin nie moze poprzec np. terroryzmu!<
                  to nie amerykanie, bo ameryka jest ogromna i wielowrstwowa, nie popieraja
                  terroryzmu.
                  nikt terroryzmu nie popiera. trzeba jednak umiec na wszstko spojrzec z pewnej
                  perspektywy. co wiesz na temat polityki ameryki na przestrzeni ostatnich
                  dwudziestupieciu lat? no moze trzydziestu? Ja tak sie sklada, znam to, mozna
                  powiedziec, z pierwszej reki.
                  nie jest to tak proste i niewinne jak nam probuje sugerowac zmonopolizowane
                  mass media. cnn, stalo sie synonimem manipulacji informacja. Dobrze jest czasem
                  poczytac na internet Al-jazeera.
                  dobrze zanamy historie drugiej wojny i czasy okupacji polski czy warszawy.
                  niemiecka prasa w tamtym okresie nie nazywala polskich bojownikow o wolnosc
                  inaczej jak ‘banditen’ lub terrorysci. polacy i nie tylko widzieli to inaczej.
                  to nie tylko niemcy tak okreslali bohaterskie akcje polskich partyzantow
                  rzucajacych sie z butelka benzyny na pedzacy czolg, albo wrecz opasany ch
                  dynamitem pelznacych pod gasienice czolgu zeby sie potem wysadzic w powietrze.
                  to byl akt bezwzglednego bohaterstwa i oddania sprawie. no bo jak by inaczej.
                  czy zastanowilas sie kiedys do jakiej desperacji musi byc doprowadzony
                  czlowiek, zeby cos takiego zrobic. to co sie dzieje dzisiaj w palestynie, west
                  bank i strefie gazy, jest makabryczne!
                  nsze srodki przekazu, zeby nie obrazic przyjaciol amerykanow i izralela, nie
                  pokazuje jednego procenta tegp co tam sie dzieje. pokazuja samobojcow
                  wysadzajacych siebie i przypadkowych izraelczykow w powietrze.
                  wyobraz sobie, ze niemcy czy jak to sie ladnie mowi, szwaby, ciagle jeszcze
                  siedza w polsce. buldozerem zniszczyli pare domow podejrzanych
                  zamachowcow/bojownikow o wolnosc i w gruzach domu ginie czworo twoich dzieci.
                  maz twoj zginal dwa lata temu w strzelaninie na ulicy. Co ci zostalo?
                  nie spieszmy sie osadzac innych.
                  ciekawe jak rowno placy nienawidza zydow i arabow.

                  • raszefka Re: byloby latwiej z toba dyskutowac, graeme 30.11.03, 11:23
                    graeme napisał:

                    > z tego co tutaj napisalas wynika, ze seks w milosci jest czyms degradujacym.
                    > tak, seks i milosc moze dzielic zupelnie kosmiczny dystans, co nie znaczy,
                    > ze jezeli w zwiazku dwoch kochajacych sie ludzi dochodzi do seksu to ich
                    > uczucie traci na wartosci. czy tylko milosc platoniczna jest prawdziwa
                    miloscia
                    > ?
                    > chyba nie? co to znaczy zidentyfikowac ‘to uczucie’? zidentyfikowac
                    > jak?
                    > jak sie identyfikuje uczucie?
                    > boje sie malutkich pomieszczen i za zadne skarby nie wejde do windy.
                    > nie mam pojecia, ze istnieje takie schorzenie, i zupelnie nie znam slowa
                    > ‘klastrofobia’. to co to jest? mam prawo sie bac czy nie? czy moj s
                    > trach jest
                    > inny niz tego kogos komu psychiatra wyjasnil co z nim jest zlego? ty na
                    prawde
                    > widzisz w tych emocjach roznice? fenomenalne!!! zidentyfikowac emocje.
                    > milosc nie potrzebuje slowa ‘kocham’. osobiscie uwazam, ze juz dawn
                    > o
                    > zdewaluowalo sie. najbardziej prostacki sposob wyznania milosci to
                    > powiedziec komus tylko ‘kocham cie’. jezeli przeczytalas chcby jede
                    > n tomik
                    > poezji milosnej, wiesz ze sa tysiace przepieknych sposobow powiedzenia
                    > partnerowi jak bardzo go/ja kocham.
                    > nie wiem czy widzialas film z jack nicholson i helen hunt, ktory tutaj nazywa
                    > sie ‘as good as it gets’ (mozna sprawdzic internet). nicholson gra
                    > chorego
                    > na (nie mam pojecia jak to sie po polskunazywa) ‘obsesive complsive disor
                    > der’
                    > dosc posaznego i popytnego pisarza. bardzo lubie nicholsona i film ten tez.
                    > w nim to czlowiek ten zakochuje sie w kelnerce (helen hunt). w piekny sposob
                    > mowi jej jak bardzo ja kocha (doprowadzajc ja ...i mnie tez do lez) ani razu
                    ni
                    > e
                    > mowiac jej ‘i love you’. piekne!!! ‘i love you’= prymit
                    > ywne. po co komu slowo
                    > ‘kocham’? emocji nie trzeba identyfikowac; ich sie nie identyfikuje
                    > ! Glodu nie
                    > trzeba identyfikowac. juz jasniej nie sie nie da powiedziec.
                    >
                    >
                    > tlumienie uczucia jest zupelnie inna sprawa. to czesto wynika z wychowania,
                    > zasad kulturowych i temperamentu. uczucie samo w sobie istnieje. druga osoba
                    > ogarnieta tym samym uczuciem, wyczuwa to bez slow. milosc ich nie potrzebuje.
                    >


                    *pięknie napisane :)))

                    ps. TA Betty nie jest Elą ;)
                    • graeme Re: raszefka...:))) 01.12.03, 17:33
                      mam nadzieje, ze widzialas film, o ktorym wspominam. inaczej goraco polecam.
                      romantyczna komedia.
                      co do betty -to w angielskim znaczy to tyle samo co zdrobniale elizabeth czyli po polsku
                      'ela'.
                      betty.bt moze sie nazywac w pozainernetowym zyciu jak jej
                      sie podoba. nic mnie to nie obchodzi.
                      graeme

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka