Dodaj do ulubionych

Historia Mojej Córki

28.08.06, 09:06
Drodzy Forumowicze,

Mieliśmy z żoną ogromny kłopot z tym aby zdecydować się na operację córki.
Jej zez pionowy nie jest widoczny podczas patrzenia wprost lecz tylko pod
szczególnym kątem w prawo i do góry. Wtedy dopiero widać go zupełnie
wyraźnie. Nigdy nie zdecydowałbym się gdyby nie sugestia doktor, która
potwierdziła, że grozi to skrzywieniem kregosłupa i poważną wadą postawy w
przyszłości. Rzeczywiście, córka przy czytaniu lub obserwowaniu czegoś z
daleka czy bodaj oglądaniu telewizji lekko przekrzywiała głowę. Mrużyła lub
po prostu zamykała oko, korygując sobie w ten sposób obraz. Już wcześniejsze
wizyty u dwóch lekarzy w Warszawie potwierdzały jako pierwsze, że pomoże tu
tylko operacja. Żadne leki, żadne ćwiczenia. Zwłaszcza, że między pierwszą
wizytą i następną rok temu został zmierzony większy kąt zeza. Pozostała tylko
decyzja. Czy i kiedy. Decyzja rodziców ! Ciężko było, nie powiem. Jak tu coś
operować - jak prawie nic nie widać ! Oczywiście byliśmy świadomi, że chodzi
o coś o wiele poważniejszego no i za co córka mogłaby w przyszłości nas po
prostu przeklnąć. Potem trafiłem na to forum, mówiąc o moich rozterkach,
wątpliwościach. Czytałem jak w kilku przypadkach zaniechanie operacji w
młodym wieku rodzi poważne problemy w przyszłości. Na pewno pomogliście się
nam zdecydować. A już na pewno Aneczka42111 ze swoim dojrzałym
spojrzeniem "byłego dziecka" i Nawoj29 z troskliwym punktem widzenia na
sprawę. Plus oczywiście optymistyczne opowieści "pozabiegowe" z Waszego
forum. To dało siłę i podstawę do podjęcia decyzji. Wahania było sporo. W
końcu nie od parady przybrałem sobie taki "nick".

Pozostało tylko umówić termin zabiegu. Był to pierwszy zabieg w znieczuleniu
ogólnym córki - więc obawy tym większe, chyba to rozumiecie.

Po przybyciu do kliniki pierwsze wrażenie - profesjonalny wygląd ale
przeraźliwie pusty hall i salki, które spiesznie zlustrowałem wzrokiem. Zimno
i chłodno ale po "amerykańsku". Krótka ankieta dla anestezjologa (ogromny
facet o aparycji Rudiego Szuberta, szalenie miłego i z doskonałym kontaktem z
dzieckiem) i podpisanie oświadczenia, że nie ma już odwrotu. Czekamy na dr
która ma operować. Krótki ruch ołówkiem przed oczami córki - i krótkie
porozumiewawcze spojrzenie do asystentki - "Dziewięć ?" - "Uhmm".

Zabieg u córki przebiegł pomyślnie ale potem była cały dzień jak śnięta. W
końcu to dziecko. Najchętniej w ogóle nie otwierałaby oczek. Potem powrót
pociągiem do domu. Oczko cały czas zaklejone. Boli przy ruchu. Nazajutrz
rano : tragedia - po zdjęciu opatrunku córka prawie wszystko widzi podwójnie
i twarz ustawia jakoś dziwnie - nos wysunięty do przodu - czoło cofnięte. Za
chwilę następny szok - ma lekkiego zeza zbieżnego. Zrobiło mi się ciemno
przed oczami - przecież ona nie miała takiego zeza ! Ani zbieżnego ani
rozbieżnego. Operowaliśmy pionowy a tu pojawił się zbieżny ?! Złość i
rozpacz. Do tego całe okropnie przekrwione. Aż tak miało być ? Telefon do dr
która operowała. Uspokaja : to minie - podwójne widzenie zdarza się rzadko
ale : Mija ! Lekki zez ? Też powininen minąć. A może to złudzenie ? Duża
plama przekrwienia jakby powiększa i przesuwa tęczówką w jedną stronę. Może
stąd złudzenie zeza. Kropelki na zaczerwienienie. Uspokajamy się przez kilka
następnych dni. Wyrównujemy oddech.

Cała nasz panika po zabiegu myślę była spowodowana tym, że nie dopytaliśmy,
że mogą być takie atrakcje po zabiegu. Our culpa ! Ćwiczymy oczko 3 razy
dziennie przez pierwsze 12 dni. Ustawia się w właściwym kierunku. Teraz
wygląda już zupełnie normalnie. Moim zdaniem 95 % kątów pod którymi córka
patrzy na świat jest ok. Żadnego podwójnego widzenia. Tylko przy maksymalnym
wychyleniu oka w prawo do góry w stronę "operowaną" oko jeszcze leciutko się
krzywi. Ale to tylko wtedy kiedy robi to "na maxa". Czyli przy nadwyrężaniu
tych mięśni, które były operowane. Nie siłujemy się. Dojdziemy i tam. W sumie
to już tylko ja to rozpamiętuję. Lekarz mówi, że to jest ekstremalny kąt i
prosi aby jeszcze tego nie analizować. Miesiąc zwolnienia z intensywnych
sportów a w szkole z WF-u. Zaczynam wierzyć w lekarzy, zwłaszcza w tych
właściwych..

Córka już dawno zapomniała o tym, że była jakaś klinika, operacja, opatrunek,
podwójny obraz, przestraszone miny rodziców. Jak jest u niej coś nie tak - od
razu to wyłapuję… Cholerny tatulcio... Pewnie wykorkuję na zawał albo na
wylew..

Mała plamka krwi przy tęczówce wsysa się cicho i dematerializuje
systematycznie, że aż miło było słuchać po nocach…

W sumie nasza panika przedoperacyjna była bezzasadna. Pooperacyjna zresztą
też. Wszystkim rodzicom polecam podejmować decyzję operować czy nie, na
najwcześniejszym z możliwych etapów. A dorosłym w miarę ich wad w też w miarę
szybko. Znieczulenie ogólne jest już standardem na który nie patrzy się tak
jak kiedyś. To już robi się taśmowo. Ryzyko jest minimalne a jak się trafi
jeden przypadek na sto tysięcy to i tak usłyszycie o tym w Superekspresie na
pierwszej stronie i to nie będzie żadne z Was.

A teraz trochę ogólnie...
Po pierwsze, chwała tym, którzy chcą pomóc na tym forum ludziom, którzy
pomocy potrzebują.
Po drugie, chwała tym, którzy dzielą się nie tylko nadzieją ale i fachowymi
wskazówkami na temat tej nadziei co do rodzajów, typów zezucha, kątów,
cylindrów, niedowidzeń, nadwzroczności i Bóg jeden wie jeszcze czego.
Po trzecie, chwała tym którzy wywalają całe swoje nieszczęście i chcą się
wykrzyczeć na tym forum - (zezwoliłbym im na używanie dużych liter na forum
choć to nieeleganckie w e-świecie ale : jak boli to trzeba to wykrzyczeć !)
bo to jest potrzebne nie tylko im.
Po czwarte, chwała tym, którzy tymi swoimi chorymi oczkami wypatrują na tym
forum jakiej bratniej, równie boleśnie pokrzywdzonej duszyczki i znajdują
pocieszenie i poradę.
Po piąte, chwała Smutniutkiej i Strabie, założycielkom, i chłopakowi który
podjął się założenia strony poświęconej zezowi.

Pozdrawiam
wahanara
Obserwuj wątek
    • aneczka42111 Re: Historia Mojej Córki 28.08.06, 12:32
      Cześć

      Bardzo ucieszył mnie Twój post. Teraz myślę, że może zbyt ostro zareagowałam na
      Twoje poprzednie wypowiedzi, ale to juz chyba takie "skrzywienie" jeśli chodzi
      o ten temat. Bardzo sie cieszę, że się udało, że już jest ok. Te obawy o
      znieczulenia i generalnie zabieg są naprawdę przesadzone - mam nadzieję, że
      teraz przyznasz mi rację. Kiedy idziecie na kontrolę? Oby było oki.

      Ania
    • smutniutka Re: Historia Mojej Córki 28.08.06, 16:48
      Po szóste - chwała Tobie wahanara, że zdecydowałes się opisac Waszą historię.
      Pięknie to wszystko opisałeś i mam nadzieję, że z nami zostaniesz!

      Cieszę się, że zdecydiwaliście się na zabieg, że nie zbagatelizowaliście
      problemu i odważyliście się podjąc walkę o zdrowie Córki. Gratuluję sukcesu :)

      Napiszcie gdzie i u kogo Córka była operowana (wątek lista polecająca)

      Całuski dla Córeńki i pozdrowienia dla Rodziców!

      S.
      • wahanara Re: Historia Mojej Córki 29.08.06, 08:35
        Zabieg był wykonywany przez pani Dr Ewę Wójcik, a jakże, która ujęła mnie swoim
        spokojem ale i sposobem przekonywania co do wielu spraw. Zabieg tego typu jest
        dla niej rutyną, ba nawet więcej, codziennością. Ani przez chwilę nie wątpiłem
        w jej zdolności i wiedzę.
        Wizyty kontrolne odbywały się na Lea 19/1 a zabieg w klinice Akmed na
        Twardowskiego 33a w Krakowie. Cena 2500.
        Dla tych który się wahają lub dla tych którym potrzeba więcej nadziei
        serdecznie polecam i miejsce i wykonawstwo.
        • smutniutka Re: Historia Mojej Córki 29.08.06, 10:27
          wahanara,
          dzięki za odpowiedz, ale jeszcze jakbyś mół umiescić te informacje w wątku "Nasi
          lekarze - lista "polecająca" ;-)"
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12236&w=19194653 to byłabym bardzo
          wdzięczna :)
          Pozdrawiam!
          S.
        • agatak7 Re: Historia Mojej Córki 31.08.06, 09:56
          Potwierdzam. Pani dr Wójcik to cudowny lekarz i człowiek.
          Ja od razu wiedziałam, że o nią chodzi - rozpoznałam po przesympatycznym anestezjologu:-)
          Pozdrawiam serdecznie:-)
    • aneczka42111 Re: Historia Mojej Córki 29.08.06, 10:21
      Cześć!

      Cieszę się razem z Wami, że wszystko jest na dobrej drodze.Dr Wójcik jest
      faktycznie "ujmująca" pod względem profesjonalizmu z jakim podchodzi do tego,
      co robi, choć moim zdaniem dr Jochan ma "cieplejsze" podejście do dzieci. To
      tylko moja obserwacja.
      Mam nadzieję, że zostaniecie z nami na forum i będziecie służyć radą i
      wsparciem innym.

      Ania
      • wahanara Re: Historia Mojej Córki 29.08.06, 11:16
        Dopisałem dane "polecające" tzn. dr Ewę Wójcik na wpomnianym wątku.
        Jeśli ktoś chce dowiedzieć się jeszcze czegoś więcej to proszę o kontakt na
        wahanara@gazeta.pl

        • tynia3 Wahanara - napisałam na adres gazetowy 30.08.06, 16:39
          pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka